Jump to content
Dogomania

AnnaEwa

Members
  • Posts

    24275
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by AnnaEwa

  1. Edytowałam post, bo nie chcę nikogo obrażać. Ale dyskusja z osobą "która wie lepiej" jest moim zdaniem pozbawiona sensu.
  2. A ja nie mieszam, bo mam alergiczkę. Tak jak Ania - dobrałam karmę i jest ok. Jola i Danusia widziały Kikę - raczej nie wygląda ani źle, ani na źle wyrośniętą:)
  3. Przedziwne ma te uchi. Dobrze, że już jest u Gosi:)
  4. Też sprawdzam, co słychać.....................
  5. A właśnie? Wpadłam spytać o to samo.
  6. [quote name='docha']jeżeli był na 1 kg dawce dziennej i było dobrze to wróćcie do tego, jeśli i wówczas będzie chudł to będzie coś niepokojącego.[/QUOTE] Też tak myślę. Chudy jest.
  7. Byleby tych fajnych było więcej, albo przynajmniej tyle samo, co "niefajnych"....
  8. [quote name='Alla Chrzanowska'][B]Znaczy się chłopa też mięsem karmić nie będę, bo skłonności dominacyjne i dość rozwinięte poczucie wyższości, nie będę tego wzmacniać. Przestawię go na suchą karmę.[/B] Gdyby glupota umiała latać, to własiccielki tego przybytku unosiłyby się nad nim jako te gołębice...[/QUOTE] :diabloti: Ale rzeczywiście nie wiadomo śmiać się czy płakać nad przypadkiem tej pani.
  9. [quote name='Alla Chrzanowska']Aniu Ewo! [B]Dlatego piszę, że dog nie powinien być wychowywany w domu, gdzie są dzieci, a szczególnie małe. Dogi to psy, duże i silne. Owszem, mądre, ale psy. A pies to takie zwierzę, które osowiliśmy, by pomagał nam w polowaniach i bronił przed atakiem i zagrożeniem. Przeraża mnie to, że teraz chcemy zrobić z nich pluszowe maskotki, które mają leżeć na kanapie, pięknie pachnieć i słodko wyglądać. [/B] I widocznie byłam wyrodną matką, bo jeśli mój pies, ułożony i wychowany przeze mnie, warknął na moje dziecko, to wiedziałam jedno - winne było moje dziecko, nie pies. I nie ważne, czy moje dziecko miało 6 lat, jak pojawił się w moim domu 1 pies (jeszcze nie dog), czy ma 30 lat. Decydując się, czy to na dziecko, czy to na psa musimy ustalić dla siebie pewne preferencje i nie ma tak, że można mieć wszystko i dobrego wychowania nie można zapewnić ani jednemu, ani drugiemu jeśli mamy je jednocześnie. Wychowanie mojej córki, to pełna moja porażka. Z wychowania moich psów (zarówno tych, które odeszły, jak i tych, które są przy mnie teraz) jestem w pełni zadowolona. Ocenić to co prawda obiektywnie mogą jedynie ci, ktorzy u mnie byli. Jeszcze raz podkreślę, że wizyty byłych właścicieli u Alberta, to znęcanie się nad nim. A pracować należy z 13-letnim chłopcem. To trudny wiek w życiu chłopca i trzeba skorzystać z rady dobrego psychologa, po tych tak traumatycznych dla niego rpzeżyciach, by lęk się nie ugruntował. Bo jak się ugruntuje, to młody człowiek będzie łatwą ofiarą wszelkiej przemocy, a bać się będzie nawet jorka czy kota.[/QUOTE] Allu.... nie zgadzam się. Uważam, że dogi mogą (nie wiem, czy powinny) być wychowywane w domu z dziećmi. Dowodem na to są dziesiątki psów i dzieci, w tym mój Kacper i Kika. Tyle że trzeba się liczyć z tym, że tak duży pies i nieduże jeszcze dziecko wymagają stałego nadzoru, nigdy nie powinni być zostawieni sami sobie (oczywiście czasem trzeba pójść np. do łazienki). Dziecko też potrafi mieć głupie pomysły i trzeba przed nimi bronić psa... Natomiast ani Albert, ani "mój" Nobel nie były psami wychowanymi z tymi dziećmi, które ustawiały/atakowały... Dlatego wprowadzanie do domu, w którym jest dziecko (małe czy średnie) dorosłego/młodego samca wielkiej rasy jest moim zdaniem często ryzykowne. Wydaje mi się też, że jeśli pies brutalnie ustawia bądź atakuje "własne" dziecko, z którym się wychował, to albo właściciele popełnili jakieś kolosalne błędy w jego wychowaniu, albo jest zaburzony... Zgadzam się z Tobą natomiast w sprawie chłopca i lęku, którego się z powodu Alberta nabawił. Trzeba to przepracować, bo może mieć uraz do końca życia. Również uważam, że pojawianie się w hotelu byłych właścicieli i spotykanie się z Albertem to delikatnie mówiąc zły pomysł.
  10. [quote name='Alla Chrzanowska']Są dzieci i dzieci, są psy i psy. [B]Pies zawsze będzie wyszukiwał najsłabsze ogniwo, bo taka jest jego natura. To zwierzę stadne, w stadzie jest hierarchia (widzę to na co dzień w moim stadzie). [/B]Co jakiś czas dochodzi do próby "przejęcia władzy", wspięcia się w górę tej hierarchii. Wiem, że niedługo mnie to czeka. Tomik dorasta, jest wyższy od Filipa, hormony mu grają. Swego czasu (2 lata) temu Filip próbował podporządkować sobie moją 28-letnią córkę, która przyjechała do nas na wakacje. Burczał na nią i odpychał ciałem. Jako przewodnik stada zainterweniowałam odpowiednio i... jest spokój. Oboje schodzą sobie z drogi, ale przyjaźni między nimi nigdy nie będzie. Czy to znaczy, że Filip jest agresywny? Nie. On jest alfa w stadzie i już. Córka była słabszym ogniwem i chciał ją sobie podporządkować. A co do dogów i dzieci - wychowywałam moją córkę z dogiem (miała 9 lat, jak pojawił się u nas Ralf), ale... uważam, że dog ze względu na swoje gabaryty do domu z dziećmi się nie nadaje w ogóle.[/QUOTE] Allu, oczywiście że tak. Każdy pies sprawdza, to jest oczywiste. Ale wyszukiwanie słabego ogniwa w stadzie nie oznacza, że każdy dorastający dozi samiec na miejscu Alberta zaatakowałby na poważnie 14-latka. Nawet jeśli nie wychowywał się z nim i przez to nie związał jakoś szczególnie. Nobel, który był z nami 9 miesięcy (a więc też nie był szczególnie zżyty z moim dzieckiem), a któremu w końcu dzięki pomocy Adopcji znalazłam nowy dom też traktował Kacpra jako słabe ogniwo i ustawiał 3-latka, łapiąc go zębami w tych momentach, gdy nie było mnie w pobliżu, na przykład byłam w łazience, a dziecko, jego zdaniem, znalazło się za blisko psiego posłania (wiem jak było, bo widziałam przez niedomknięte drzwi, więc nie ma mowy o tym, że dziecko zrobiło coś głupiego). Ale on "tylko" ustawał (choć ja uznałam, że dla mojego dziecka i to jest zbyt niebezpieczne) - startował, łapał z warkotem za rączkę, ale nigdy go nie pokaleczył, nie rzucił się całym sobą na dziecko. A Albert to zrobił. Przeczytałam to, co napisałam przed chwilą i pomyślałam sobie, że chyba jaśniej muszę wyłożyć swoje intencje. Trzymam mocno kciuki za Albera, ale budzi się we mnie protest, gdy czytam, że jego zachowanie jest w zasadzie typowe i z pewnością zawinione przez ludzi. Uważam po prostu, że takiego zachowania nie można przyjąć za normę, nawet jeśli pies dostał niejasne sygnały od ludzi. I że pies nie nadaje się w tej chwili do adopcji do zwykłego domu.
  11. Już byłam na bazarku, imponujący:) [quote name='onek'][B]jedni dają radę inni nie, samo życie...[/B] Może Bercik wyrośnie na prawdziwego pana doga. Sama jestem zwolenniczką teorii, że jednak geny mają duże znaczenie. Reszta to nasza praca.To, że mam poukladane psy to chyba jednak wynik naszej pracy :)[/QUOTE] Właśnie to samo mi się cisnęło na usta. A poza tym pies, który wyszukuje w rodzinie słabe ogniwo w postaci dziecka i atakuje to dziecko w taki sposób, jak to miało miejsce dla mnie, sorry, nie jest zwykłym, typowym młodym psem, jak niektóre z Was sugerują. Nie mnie oceniać, czy potrzebuje behawiorysty, ale do zwykłego domu, w którym są dzieci, jak widać nawet nastoletnie, raczej się w tej chwili nie nadaje.
  12. zaglądam do dziewuszki....................
×
×
  • Create New...