A ja słyszałam, że ta zasada jest równie prawdziwa jak ta, że suka raz w życiu dla zdrowia, szczeniaki mieć musi. Wszystko, ponoć, zależy od kota. Jeden, nawet najedzony po uszy, i tak będzie łowił (miałam takiego, na tarasie nornice mi w rządku układał. Taki zapasik na gorsze czasy...). A drugi, "nie łowny", z głodu, owszem, poluje, bo nie ma wyjścia, ale efekty mierne osiąga.