Iwona77
Members-
Posts
674 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Iwona77
-
To jest straszne:-) a ja mam tylko średniej wielkości psa a jak mi czasem szarpnie bo coś zauważy, a nie daj Bóg do tyłu tak, że mi się ręka wykręci to ból jest. No nie wiem, trzeba się zastanowić co mniej boli;-) jego kolczatka czy nas ręce. On ma wybór:-) zawsze może przestać się ciągnąć:-) ale jak tak pociągnie bo coś zobaczy to nie ma zmiłuj się, ani groźby ani prośby nie pomogą:-) Mój pies strasznie skacze:-( więc czasem jak musze z kimś zamienić słowo, a ten ktoś nie życzy sobie psa na ubraniu, przydeptuje wtedy smycz a że lekka nie jestem może sobie próbować podskakiwać do woli:-) Ale myśle, że z Molosem ten numer by nie przeszedł:-) Wybaczcie ale z tymi katami psów z powodu kolczatki to lekko przesadzacie :-) Psa nie musi boleć, nikt mu się nie kazuje ciągnąć! Jestem generalnie przeciw ale nie popadajmy też w paranoje! A myślicie, że jak pies się dusi na smyczy, ciągnie i parcha i nie oddycha bo woli się ciągnąć to jest to zdrowsze? mam wątpliwości, coś musi być nie tak skoro pies mi już dwa razy zwymiotował jak za bardzo "szalał" na spacerze. Kolczatka kłuje w skóre chwile i pies przestaje ciągnąć a pies dusząc się zakleszcza sobie aorty itd. Trzeba by się zastanowić co jest gorsze dla zdrowia. [quote name='Esotiq']An1a, no dobrze, ale czy jest sens usypiać psa, który ma 18 miesięcy, a Mój pies na ringu to istny 'anioł' jeśli tak można nazwać, prócz adhd (bo na ringu, jeśli jest z kimś innym niż mamą chodzi naokolo człowieka i nie chce się ustawić). I dla mnie głupotą jest gadanie, że pies agresywny na spacerze już na wystawy jeździć nie powinien. A ja mówię tylko i wyłącznie o agresji na spacerze. Nic więcej. A ringówka, żeby nie zapeszyć jest tak samo dobra do utrzymania psa co inne 'narzędzie zbrodni' czyli np. kolczatka. Jeśli zaatakowałby kogoś na ringu - napewno nie jeździłabym z nim na wystawy, a z wystawy na wystawę, można powiedzieć, że jest coraz lepiej. Przed ringiem zdarzają się powarkiwania na resztę młodzieży ale to normalne. Nikt nikogo nie przemądrzy - taka jest niestety prawda, ale przestańmy postrzegać ludzi stosujących kolczatki jako katów swoich psów. Wypowiadają się tu często ludzie którzy nie mieli do czynienia z molosem na spacerze (nie mówię że zawsze!). I nie mówię tu o małym molosie tylko takim ponad 70 kg samcu. Molos to niestety pies ktoremu należałoby pokazać gdzie jest jego miejsce. Wyobrażacie sobie mastifa demonizującego swojego pana? Bo ja widziałam takie zjawisko - widziałam psa (molosa) za wszelką cenę szkolonego pozytywnie, mającego ogromny można powiedzieć zły - temperament, niestety niekiedy niepohamowany..[/quote]
-
Ja dostałam od sąsiada kolczatke bo widział jak mi pies ręce ze stawów wyrywa:-) założyłam ale zostałam dość dobitnie upomniana z zapytaniem czy chce by pies dostał raka szyi;-) nie ukrywam, że jak mnie będzie boleć za bardzo i przesadzi założe mu. Ale niestety obawiam się, że kolczatka jest nieskuteczna, kiedyś miałam psa, który tylko początkowo na nią reagował, potem przyzwyczaił się do kłucia i szarpał tak samo jak w zwykłej smyczy. Wiec generalnie jestem przeciw, mój pies jak widzi dzieci lub inne psy jest jak w amoku, mówienie do niego, nagrody itp. są bezsensowne, ale ma ok 7 miesięcy więc może mu to przejdzie:-)
-
Chrzanowskie i ProAnimalsowe Mruczki :)
Iwona77 replied to Ulaa's topic in Kotki już w nowych domach
Hanek dopytałam o pochodzenie kotka, podrzucony na klatke, sądząc po futerku miał bliski kontakt z węglem. Jego robocze imie jest Prezent;-) Proszę o jednoznaczną odpowiedź byśmy wiedzieli co dalej.. dzięki -
Chrzanowskie i ProAnimalsowe Mruczki :)
Iwona77 replied to Ulaa's topic in Kotki już w nowych domach
[quote name='hanek']Co to za kotek? I na jakiej zasadzie skierowany przez fundację? Ja nie miałam zgłoszenia dziś o żadnym kotku chorym. Co mu jest? Raczej bazarek by trzeba na niego zrobić.[/quote] Popytaj w fundacji prosze, ktoś dał nasz numer telefonu. Kotek wymiotuje i ma biegunke, jest strasznie zarobaczony, zapchlony i brudny, dziś dostaje już kroplówki, uszka też czarne, być może świerzbowiec jutro wizyta u weterynarza. -
Chrzanowskie i ProAnimalsowe Mruczki :)
Iwona77 replied to Ulaa's topic in Kotki już w nowych domach
[quote name='Ada-jeje']Nie ma problemu zebys poszla do lecznicy w Chrzanowie, tu jest rachunek otwarty, dla naszych podopiecznych.[/quote] Czy chory i wycieńczony kotek skierowany dziś do nas przez fundacje też może korzystać z tego rachunku? jesteśmy osobami prywatnymi i w przeciwieństwie do fundacji narazie mamy jeszcze ograniczone możliwości organizacji środków na leczenie tak ciężkich przypadków. Tymczas i opieke kotek będzie miał oczywiście zapewnioną -
[quote name='kamixx']pozwole sobie napisać o moim problemie jestem zrozpaczona. Mam psa ze schroniska jest to mieszaniec w typie jamnika szorstkowłosego, nie potrafimy określić ile ma lat wet powiedział, że coś w granicach 7-10 lat. Bardzo się do nas przywiązał, niestety nie toleruje naszych gości i ludzi przechodzących blisko niego na spacerze (nie wszystkich nie wiem od czego to zależy) rzuca się i gryzie w nogę. Mieliśmy ostatnio bardzo nie miłą sytuację moja mama go trzymała na smyczy, informowałam ją o tym, że trzeba go pilnować, aby nikogo nie uszczypnął, ale ona się zapomniała i pies ugryzł przechodzącą kobietę w nogę. Oczywiście afera z jej strony, poszła do lekarza, kazała nam psa oddać na obserwacje do weta, mimo, że miał aktualne badania i szczepienia, dostała 110 zł celem rekompensaty mimo, że pies nie uszkodził odzieży. Ja dużo nerwów zjadłam, bo uwielbiam tego psa, a jestem w 7 m-c ciąży i nerwy nie są mi wskazane. Na dodatek teście, którzy nie lubią zwierząt również nam aferę zrobili, że powinniśmy uśpić tego psa, co zupełnie mnie dobiło, powiedziałam sobie, że prędzej odejdę od męża niż dam mu zrobić krzywdę. Pierwszym krokiem który zrobiliśmy to wykastrowaliśmy psa, ale chyba za wiele to nie pomogło, bo dalej warczy na przechodzących za oknem ludzi i dostaje szału jak ktoś dzwoni do drzwi, od wykastrowania minął tydzień. Baba ma przyjśc 19.10. po to zaświadczenie boję się , że znowu będzie chciała jakies pieniądze :(. Szukam pocieszenia wśród Was, bo chyba jako jedyni mnie zrozumiecie. Tu jest wątek Fredka z przed roku jak do nas trafił : [URL]http://http://www.dogomania.pl/forum/f85/fredzik-piekny-piesek-zmaltretowany-przez-inn*****-w-ds-122162/?highlight=[/URL]= __________________[/quote] Dziewczyny pisały chyba, że nie powinno się dawać kasy do reki, przeczytaj tu wszystko dokłanie bo było tu pare sensownych zdań, a nie próbowałaś z kagańcem? on jest pewnie zazdrosny, nie daj się rodzine! walcz bo Twoje zdanie się też liczy! To jest Twój pies i Ty decydujesz. I Ty mieszkasz z mężem nie teściowie! Panią zaproś miło na kawe, pokaz dobrą wole, opowiedz historie pieska, może zrozumie..Nie załamuj się i nigdy się nie daj! Męża się spytaj czy z teściami chce spędzić reszte życia czy z tobą! Teściowie teraz będą żądzić psem a potem twoim dzieckiem:-( a poza tym dzieci dobrze się wychowują przy zwierzętach i piesek napewno polubi malucha ze wzajemnością:-) Głowa do góry!
-
[quote name='Karmi']Piszesz o polskim prawie i podajesz jako przykład akcję PISdZ. To ja też podam. Znana sprawa Czarnego. Czarny był katowany. Mimo to, obrońca oskarżonego w sprawie Jacka A. zaprzecza, że psu działa się krzywda. Tuż przed rozprawą nie chciał z reporterem rozmawiać ani obrońca, ani konkubina Jacka A, [B]była właścicielka Czarnego i oskarżyciel posiłkowy w sprawie[/B].Tymczasem pies wciąż przebywa w schronisku i nie ma jeszcze swojego nowego właściciela, bo sprawa nie jest zakończona. [URL="http://www.tvn24.pl/12690,1617443.1,0,2,katowal-psa-za-kure,wiadomosc.html"]Katował psa za kurę - Polska - Informacje - portal TVN24.pl - 01.09.2009[/URL] Każdy robi co może? :shake: Czy tak zwany ,,ktoś" mógł tu zrobic coś? Owszem. Konkubina jest współwinna zaistniałej sytuacji. Zamiast się dogadywac należało złożyc doniesienie również na nią. Wtedy nie mogłaby byc oskarżycielem posiłkowym. Nie zawsze jest więc tak jak twierdzisz, ze prawo jest po stronie szkodzącego i nic nie można na to poradzic. Czasami wystarczy chciec....[/quote] nie znam tej sprawy, ale zakładam, że jak ktoś tu jest to po to by pomagać a źe ludzie są tylko ludzmi ? nie mam też pełnego obrazu i powiem szczerze, że nie wejde na ten link bo od pewnego czasu i tak mi się już śnią horrory po nocach. Ale wracając do tematu, może konkubina też była ofarą przemocy? trudno mi sobie wybrazić, że nie... a ofiary przemocy nie myślą tak prosto jak my, pójde na policje i będzie koniec... Wydaje mi się, że sprawa może nie być taka prosta jak ci się wydaje... swoją drogą dziwić się, że facet psa zakatował za kure, a ile ojców katuje dzieci za nic a matka patrzy? PSYCHOLE! Moim zdaniem prawo jest za słabe w polsce, porównajmy, w polsce za morderstwo z okrucieństwem ludzie wychodzą na wolność, mają szanse, w niektórych stanach USA kara śmierci nawet! A co do obrońcy? jaki byłby z niego obrońca gdyby mówił inaczej;-)
-
No i super, czyli bez przekonania sądu, że działania te były celowe szanse zerowe. Hmmm czy tego nie pisałam? [B]należy się taraz tylko zastanowić co się ma na celu, czy chce się grać czy wygrać!?[/B] na uczciwość i całkowitą prawdomówność drugiej strony bym nie liczyła! Każdy mógł odebrać sytuacje na swój sposób, nie jest to fałszywe składanie zeznań! Dorobella nie będzie świadkiem i według mnie może się bronić wszelkimi sposobami! zresztą kilka postów powyżej już to ktoś napisał.
-
[quote name='kate11']jesteśmy trzecim światem, nasze spoleczeństwo to kompletne dno....[/quote] nie patrzymy tak czarno! wiem, że to załamuje ale to nie społeczeństwo, większość by sie do tego nie posunęła. To tylko poszczególne kanalie i zwyrodnialcy, te przypadki się nie skończą bo zawsze coś takiego będzie ale od tego są tacy ludzie jak tu na na dogo i dopóki oni się angażują będzie lepiej. Żeby tylko prawo się z nas nie nabijało to by było fajnie. A z mojej strony... gdyby broń była ogólnie dostępna to.....................Naprawde! Tak dla przykładu dla innych!
-
A nie robi się akcji w Polsce? przecież każdy robi co może a to, że polskie prawo zawsze jest po stronie szkodzącego a nie poszkodowanego? kto na to cokolwiek poradzi? ten wątek dotyczy korei i psów, dogomania jest dla psów nie dla kur ;-) bez urazy, proszę potraktować docinkę z humorem;-) Tu walczymy o psy, o te "nasze" i o te nie "nasze". No to może zrobi ktoś petycje o zmiane prawa, np. dlaczego ktoś kto ma wyrok skazujący za znęcanie się nad zwierzętami może dalej trzymać psy a nie otrzymuje zakazu na czas określony lub w przypadku szczególnego okrucieństwa jak np. w tym przypadku: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f28/makabra-zwierzat-pisdz-frp-likwiduja-pseudohodowle-mordownie-z-piekla-rodem-148404/[/URL] dożywotnio opieki nad nimi w miejscu pobytu, zamieszkania lub pracy, tak na wszelki wypadek by nie wykorzystywali kruczków prawnych. Ja się podpisuje;-) !
-
mój piesek też tak miał, teraz ma 6-my i jak mu się bardziej chce sikać a cieszy się też mu sie czasem zdarzy. Według mnie normalne..
-
w życiu nie zjadła bym homara ani ślimaka żywcem gotowanego, jak i nie zjadła bym psa W KOREI, który zawsze przed podaniem cierpi gdyż adrenalina wydzielana przez organizm według korerańczyków poprawia jakość mięsa.
-
[quote name='magorek']Iwona 77 . Tylko że my nie mamy mocy im zakazać. Żadna petycja nie ma takiej mocy prawnej:shake:[/quote] wiem oczywiście, ale w tej petycji mamy się symbilicznie wypowiedzieć za lub przeciw.... chociaż z tego co przeczytałam na linku z 1 strony petycja ma być przekazana władzom koreańskim. Niestety uświadamianie trwa wieki a jeszcze tak trudnego i zapatrzonego w swoją kulture kraju..... nawet u nas jeszcze babki wierzą, że psi tłuszcz działa leczniczo:angryy: a skórki z kota są dobre na reumatyzm:angryy: a i że kotki po sterylizacji nie są łowne:angryy: Niemniej jednak powyżej wypisane argumenty skłoniły mnie do podpisania petycji!
-
shin nic mi nie wykazałeś;) mieszkałam w akademiku w niemczech, koreańczycy i chińczycy byli tam dużym problemem. Niejedokrotnie w poszukiwaniu żródła zapachów znajdowaliśmy w szafie leżącą po 3 dni rybe, którą oni potem jedli:-) nawet będąc w obcym kraju nie chcieli dostosować się do kultury panującej w kraju, w którym byli gośćmi, więc nie sądze by kiedykolwiek dali sobie cokolwiek narzucić. Zarówno dla Koreańczyków jak i Chińczyków ból i cierpienie jest integralną częścią życia, dzieci widzą od małego jak zabijane są zwierzęta i nawet gotowane z włosami a potem obierane. Szanse, że przy takim wychowaniu następne pokolenie będzie inne są znikome, podobnie jak to, że alkoholicy znikną z naszych ulic:-) [B]Co do psów w samej Korei, psy umierając muszą cierpieć. Najczęściej są wieszane na łapach i traktowane prądem elektrycznym lub linczowane, robi się to po to by ich organizm wydzielił hormon adrenaline, obecność jej według koreańczyków poprawia smak i właściwości m.in. zdrowotne mięsa. [/B] Wszystko to jest zgodne z prawem! choć urzędnicy udają, że nic o tym nie wiedzą. W Korei, psie mięso uważane jest prawie za środek leczniczy. Co jeszcze? nawet oni mają ulubione rasy, rasa Jindo znajduje się pod ochroną. Może teraz zrozumiesz dlaczego TYLKO całkowite zakazanie jedzenia mięsa psiego mogło by skrócić ich cierpienie.
-
[quote name='shin']I tak wydaje mi sie, ze nie mozna mowic o jakiejs znajomosci w momencie, kiedy pisalismy bezposrednio do siebie... na ilu? Trzech watkach? Dla mnie to zadna znajomosc, ale niech ci tam bedzie.[/quote] Długo polemizowaliśmy;-) ale przecież to i tak był żart:-)
-
[quote name='shin']W Chinach tez sie psy jada. Na przyjeciu, wiec nie oni zamawiali i mogli nie wiedziec co. Gorzej by bylo, jak ja myslalem - ze do restauracji poszli, i zamowili 'cos', bo np. fajnie 'krzaczki' sie prezentuja. Moj dziadek po podobnej wpadce w Korei [jak w wojsku byl] nauczyl sie dopytywac dokladnie, co to za mieso ma byc. No i tez Koreanczycy zalapali, zeby psiego miesa nie podawac, bo szacowni goscie przez pare dni odmowili jedzenia czegokolwiek :evil_lol: Iwona77 - wybaczamy, chociaz sie zagalopowalas z ta znajomoscia.[/quote] znaczy się z wątków, nie osobiście;-) prostuje wypowiedź.
-
[quote name='Grey']Panie Shin piszesz bardzo logicznie,ja więc poparłem wypowiedź,ale później pana poniosło i ja np. zostałem obrażony Chyba zauważył pan ,bo ja tak ,że wielu nie dokładnie czyta posty,nie potrafi się odpowiednio odnieść. Myślę ,że pan jest dżentelmenem i napisze pan odpowiednie słowo.[/quote]wybaczcie shin on tak ma;-) .....znamy się nie od dziś;-) ach ci studenci;-)
-
Nie wszyscy ale ta 20-ka wysiadująca przed naszymi blokami i sikająca pod sklepem tak:lol:
-
A ja to widze jeszcze od innej strony, koreańczycy NIGDY nie nauczą się trzymać zwierząt humanitarnie, całkowite zakazanie im tego sprawiło by, że piesek, ulubiony zwierzak polaka przestanie cierpieć w Korei. Oczywiście ta ankieta ma raczej charakter symboliczny i nikomu nie uda się przez nią nic narzucić:-)
-
:thumbs: :terazpol:
-
smacznego shin;-) ciekawe jaką byś miał mine jakby ci faktycznie podano na tależu psa. Ja się podpisuje! jakbym była silnym i stanowczym człowiekiem wogóle bym nie jadła zwierząt! może kiedyś dojrzeje do tej decyzji.
-
Chrzanowskie i ProAnimalsowe Mruczki :)
Iwona77 replied to Ulaa's topic in Kotki już w nowych domach
[quote name='hanek']Kotki dwa małe są tam gdzie były jak na razie. Kotki ze Stelli nie złapane, przynajmniej do nas nikt chętny pomóc w tym temacie się nie zgłosił.[/quote]te dwa kotki są zagrożone czy mogą kilka dni zostać tam gdzie są? pytam bo jak Malgos nie może ktoś musi je zabrać. A co z ich matką? jest do sterylizacji? udało się złapać? -
Chrzanowskie i ProAnimalsowe Mruczki :)
Iwona77 replied to Ulaa's topic in Kotki już w nowych domach
[quote name='malgos']W Chrzanowie, na ul. 29 listopada, przy skrzyżowaniu z ul. Słoneczną na pomoc czekają dwa małe kotki, dzieci półdzikiej kotki. Mają 6-7 tygodni i koci katar. Nie przetrwają zimy... Może dałoby się im jakoś pomóc? Również w Chrzanowie, na działkach w Stelli jest ok. dwunastu 3-4 miesięcznych kociaków. Pewno połowa z nich nie przeżyje zimy. Teraz jeszcze mają szansę... Czy ktoś może im dać DT ? Albo może pomóc wysterylizować matki?[/quote] A te dwa małe kociaki gdzie teraz są? A kotki w stelli złapane czy nadal na wolności? -
Napisze tylko, że ja nie nakłaniam Cię do składania fałszych zeznań:-( Podałam tylko słowa jakich możesz użyć w danej sytuacji po to by dla osoby nie w temacie brzmiały one wiarygodnie, było one może troszke przebarwione ale prawdziwe, przecież jak skróciłaś smycz by pies ją musiał ugryźć musiała przejść obok ciebie bardzo blisko, prawie się o ciebie otrzeć:-(bo inaczej pies by jej nie dosięgnął, wiadomo, że nie musisz mnie słuchać. Ciekawa jestem co bedzie dalej i jak się sprawa rozwinie:-) Nie chcą mnie tu więc teraz naprawde uciekam:-) Powodzenia życze
-
[quote name='dorobella']Grey jestem po kilkunastu rozprawach, wiem do sąd potrafi się posunąć sąd. Karmi z tego co wiem to grzywna czy inne ukaranie ma być nauczką na przyszłość. I jeżeli pani pogryziona wyskoczy z tekstem, że pies ją użarł z agresji, albo inne kłamstwo nie mające potwierdzenia w faktach... nie zawaham się.... A jak pójdzie z dzieckiem i majtnie reklamówką, żeby odgonić psa np. bezdomnego- bo będzie miała w siatce kiełbasę i pies użre w twarz dziecko ....to czyja będzie wina...psa, że się pojawił, ludzi, którzy go wywalili czy policji, że nie zrobiła odpowiednich szkoleń jak pani była dzieckiem, a może gminy, że nie złapała go w odpowiednim czasie. Sąd ma prawo poznać okoliczności towarzyszące pogryzieniu. Jest różnica czy pies się rzucił, napadł znienacka, uciekła, był na smyczy, luzem etc. Od sądu oczekuję obiektywizmu (bez wstawek typu pani jest uparta). Sąd również powinien przestrzegać przepisów.[/quote] chyba nie czytałaś paragrafów, zawsze winny jest właściciel, nawet jak pies uciekł! z takim tonem jak teraz piszesz twoje szanse wygrania tego są równe 0. Szkoda psa:-( jak tego dobrze nie rozegrasz sąd będzie widział bardzo agresywnego psa, ktory nawet na smyczy jest niebezpieczny, pies po przejściach niedostosowany społecznie więc ma małe szanse na to, że agresja ustanie, kobieta nie lubi pogryzionej i broni się niedożecznie wszelkimi sposobami, nawet zmyśliła scene z reklamówką, tamta sobie tylko szła i ja przełozyła z ręki do ręki. Nie narzucaj sądowi wyroku! podaj mu takie fakty by on sam wysnuł wnioski takie jak ty chcesz! nic więcej! działasz nerwowo i emocjonalnie a to może działać na twoją niekożyść:-(