Lilek
Members-
Posts
1678 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Lilek
-
A mnie niepokoi także brak zdjęć, jakiejkolwiek relacji ze strony obecnych opiekunów psiaków i w ogóle odezwania się, nawet na zasadzie- odczepcie się, tyle i tyle psów znalazło domy, pozostałe są tu i tu w takim stanie....Skoro potrzebne jest wsparcie finansowe czy jakiekolwiek inne, ok, ale niech będzie wiadomo, co dzieje się ze zwierzakami.
-
Brawo, Pusia-Mikusia, mądra z ciebie suczynka. A swoją drogą zrobiłaś Łolkiee w taką małą trąbeczkę.
-
To właśnie mnie mocno martwi, malagos.
-
Ach, to organizacja pana Jandy odebrała psiaki....No, cóż, ciekawe, co z nimi będzie. Niezwykle dziwi mnie fakt, że odrzucane są oferty bezpłatnych DT, bo w znalezienie 40 dobrych domów na cito jakoś nie chce mi się wierzyć. Mimo, że to bichonki. A co ze sterylizacją i kastracją? Bo dla wielu potencjalnych, nowych włascicieli rozmanażanie niewysterylizowanych bichonków może się okazać pokusą nie do odparcia.
-
Dana, o czym Ty mówisz? Jakie serce? Zamiast serca ten gatunek ma wszytą kiesę otwartą szeroko na każdy wpadający grosz, nieważne za co.To jest gatunek niegodny miana ludzi, to są chwasty, więc nie rozpatruj tego w kategoriach ludzkich. Cierpienie? Popatrz na ich gęby. Cierpienie to oni odczują, jak ich zaboli. A tak na codzień "to wisz,tyle mieć, żeby wszyscy zzielenieli ." Tylko to sie dla tych....liczy.
-
A jak myślisz, Faro? Pamiętasz pioseneczkę "Bo to, co nas podnieca, to się nazywa kasa..." Nieświadomym można być tylko raz. Potem to już wyrachowanie. Albo chęć kompensowania sobie czegoś tam nieudanego w życiu przez chwalenie się, ilu to psom pomogło się znaleźć domek.Domek, cholera jasna.
-
Faro, jak dobrze, że to piszesz. I jak dobrze, że pojawiają się ciągle nowi ludzie, którzy rozumieją, co dzieje się naprawdę. Moje psy także miały jechać "na kanapy". I ciągle boję się, że gdzieś zobaczę umęczone oczy jednego z nich.
-
Powodzenia, Punieczko. Będzie ci dobrze, piesiu, bo Łolkiee czuwa. Skoro dała cię do sąsiadki, to znaczy, że sąsiadka jest w porządku, więc z pewnością będzie ci dobrze.
-
Te małe to tak mają. Nie widać ich za bardzo, to choć wrzeszczeć muszą, żeby ich nie rozdeptało jakieś duże. Wiem po sobie.
-
https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=9I6uNc1w-C8 Szokujące video o handlu bezdomnymi psami. Psy są chwytane, a następnie sprzedawane Akademiom Medycznym na badania. BTW.... to nie jest beagle! Czy kiedykolwiek zastanawialiście się, skąd europejskie uczelnie medyczne i weterynaryjne mają psy, których używają do wiwisekcji?
-
Jest. Jest śliczna i kochana. Taka słodzizna mała.Sama dziś widziałam.
-
Brawo, Luka!!!!!!!! Jesteś wielka, kobieto!!!!! Chamów wykorzystujących zwierzęta trzeba krótko za pysk, bo inaczej się rozbestwią. Co za cholerni ludkowie.
-
http://www.swr.de/nachrichten/bw/-/id=1622/nid=1622/did=10120942/culfnl/index.html Policja niemiecka w Mannheim zatrzymała nielegalny transport z 21 psami. Kobieta wiozła samochodem dostawczym psy w bardzo małych klatkach. Psy przebywały zbyt długo w samochodzie, transportowane całymi godzinami w upale bez postojów. Nie ma informacji, skąd pochodziły psy, ale przemytniczka twierdziła, że mają być dostarczone do kilku miejsc w Mannheim, Ulm,Nadrenii-Westfalii,Bayern, Austrii i Zagłębiu Saary. Te wszystkie miejsca są tradycyjnie miejscem przeznaczenia dla setek bezdomnych psów codziennie. Gdzie kończą te psy, ciągle pozostaje zagadką Sześć psów nie miało aktualnych szczepień i zostały zatrzymane na kwarantannie.Reszta psów została odebrana przez właścicieli, którzy zostali powiadomieni.
-
Romka, to zróbmy składkę i kupmy temu drugiemu też czerwoną obróżkę. Może wytworna dama się pomyli i go też wpuści.....
-
To już nie są ludzie, Lindo. Ostatnio moja znajoma opiekująca się miejscowymi bezdomniakami powiedziała mi krótko- Jeśli ktoś robi krzywdę zwierzęciu, to za chwilę może zrobić krzywdę mnie lub mojemu dziecku, bo taki ktoś nie ma za grosz wrażliwości i współczucia. Wtedy, nawet jeśli to był mój kolega czy znajoma, mówię won. Odejdź ode mnie, nie chcę mieć z tobą nic wspólnego. Krótko i na temat, ale bardzo prawdziwie. Jeśli można skazać na cierpienie zwierzę, to można to zrobic w stosunku do każdej innej, słabszej istoty
-
Kuba 123, kiedy nastąpiło przejęcie schroniska przez miasto?
-
Dana, nie wierzę w to, żeby po tylu ostrzeżeniach, artykułach, dowodach i czym tam jeszcze ktokolwiek z ludzi naprawdę dobrej woli chciał wysyłać zwierzęta do tego raju. Chyba, że zawodzi go/ją logiczne myślenie i umiejętność prostego łączenia faktów i liczb.Jeżeli ktokolwiek wysyła psy zagranicę masowo lub choćby pojedynczo, ale bez sprawdzenia domów, bez odpowiednio sformułowanych umów, bez kontaktu telefonicznego i możliwości wizyt poadopcyjnych, to jest to osoba, która ma w tym interes ukrywany pod płaszczykiem jakże subtelnego zatroskania o psa/kota. Nie czarujmy się. To jest tak, jakbym ja, po swoich przeżyciach związanych z utratą moich psów wysłała do Niemiec kolejne zwierzęta twierdząc, że teraz to już z pewnością wszystko będzie dobrze. Po samej tylko lekturze tego wątku nie oddałabym nawet psiego pazura. Naiwniakiem można być tylko raz. Jeśli ktoś nie widzi, co dzieje się naprawdę, to znaczy, że nie chce zobaczyć.
-
No, coś Ty, Sharka, przecież po obrazeczku z piesieczkiem ślad po gwoździu w pięknie wymalowanej ścianie zostanie. Pluszak tyż nie, bo to, wiesz, kurz, alergie i pyłki nieznośne. Może lepiej wcale? Po prostu żadnego toffanego...
-
Romka, naprawdę??? Ja piórkuję. To ja idę stawiać ogroooomny garaż, żeby wszystkie moje wstręciuchy się zmieściły.Może wtedy będę miała nawet piękny dom.I zapiszę się do organizacji wielce prozwierzęcej, kupię sobie toffanego piesieczka i czerwoną obróżkę.No, to jest patent, kurczę pieczone.
-
Chcę też zwrócić uwagę na jednakowy do znudzenia mechanizm stosowany przez osoby wyłudzające zwierzęta od naiwnych, chcących zaofiarować lepsze życie swoim zwierzakom ludzi. Nela pojawiła się pewnego dnia z wózeczkiem dla Bailey. W moim przypadku była to oferta szczepień, odrobaczania, sterylek i w końcu adopcji części naszych zwierząt ze strony wspaniałej sponsorki.Oferta jakże hojna. Wydawałoby się, że ktoś, kto tak bardzo dba o nigdy nie widziane zwierzęta, kto pomaga tylko dlatego, że w naszym domu było ich tak wiele, po prostu nie może mieć innych intencji i celu niż dobro zwierząt. Uwierzyliśmy i ta wiara kosztuje nas życie siedmiu psów, które via pracowicie wyszukane "schronisko w Świnoujściu, które ma dobrą opinię i dobrze prowadzone akcje adopcyjne" wyjechały Bóg wie gdzie. Mechanizm ten jest dla mnie tak oczywisty obecnie, że mogę powiedzieć jedynie za Wergiliuszem "czymkolwiek to jest,lękam się Danajów, nawet gdy składają dary." Dopowiedziałabym - zwłaszcza, gdy składają dary.
-
Bailey urodziła się jako bezdomny pies w Belgradzie w Serbii. Została potrącona przez samochód i stała sie kaleką ( złamanie kręgosłupa) w wieku zaledwie 4 miesięcy. Od tej chwili pewna pani (Barbara Filajdic) i ja opiekowałyśmy się Bailey. Weterynarze dawali nam nadzieję, że pies wyzdrowieje i będzie znów chodził, więc jeździłyśmy z nią na rehabilitację i codziennie ćwiczyłyśmy w domu. Niestety, po roku nie było znaczącej poprawy i z upływem czasu coraz mniej miałyśmy nadziei, że Bailey kiedykolwiek znowu będzie mogła chodzić. Kiedy rozpytywałam o pomoc, spotkałam Danijelę Borisavljevic, Nelę, pracującą dla organizacji zwanej EURO PAS. Pewnego dnia Nela przywiozła nam wózeczek dla Bailey. Przy okazji opowiedziała mi o centrum SOS dla kalekich psów w Niemczech, gdzie były o wiele lepsze warunki (zespół weterynarzy, rehabilitacja, a nawet basen). Przysłała mi zdjęcie i informacje o psie, który po spędzeniu sześciu miesięcy w tym centrum był w stanie znów chodzić. Zdecydowałyśmy się wysłać Bailey do tego centrum mając nadzieję, że będzie mogła chodzić. Nela zgodziła się zorganizować podróż do Niemiec i przejęła od nas Bailey 1. 04.2011. Od tego momentu wszelki ślad po Bailey zaginął. I aż do dziś nie znalazłyśmy żadnej wiarygodnej informacji o niej. Nela pracowała dla organizacji EURO PAS (http://www.euro-pas.de), której prezesem była Claudia Czimmerman Jeftić (http://lichtimpulse.eu/00000398730fcd910.html). Wszystkie moje próby wyciągnięcia jakichś wiadomości od Neli i Claudii kończyły się agresją z ich strony lub unikami albo całkowitym ignorowaniem. Dwa miesiące temu zaczęłam szukać pomocy w grupie na facebook’ u (http://www.facebook.com/groups/stophajci/) i dopiero wtedy Nela obiecała, że powie mi, gdzie jest Bailey. Kilka dni później otrzymałam mail od Claudii, z którego dowiedziałam się, że Bailey została wyadoptowana. To było coś, czego nigdy przedtem mi nie powiedziały, pies miał jechać do centrum SOS. Stwierdziła także, że jeśli kiedykolwiek przyjadę do Monachium, to ona zorganizuje spotkanie i będę mogła zobaczyć Bailey. Sądziła prawdopodobnie, że Serbowie nie moga tego zrobić. Lecz gdy przyjęłam zaproszenie i napisałam, że jestem gotowa do podróży, otrzymałąm mail pełen agresji, w którym napisała, że ludzie, którzy są prawdopodobnie nowymi właścicielami Bailey, nie pozwolą mi na żaden kontakt z Bailey. I że ona przyśle mi nowe fortografie Bailey, ale nigdy tego nie zrobiła. Wtedy nie miałam już żadnych wątpliwości, że to oszustwo i kłamstwo. I że nigdy nie dowiem się, przynajmniej nie od nich, gdzie jest Bailey. Tak więc zdecydowałam się opublikować tę historię i publicznie zapytać GDZIE JESY BAILEY? Przeczytałam wszystko, co mogłam znaleźć, na temat przemytu psów, eksportu bezdomnych psów do Niemiec tak, by można je było sprzedać na eksperymenty medyczne, co jest strasznym losem dla wielu psów. Nie muszę wyjaśniać, jak straszliwa jest możliwość, że kaleki pies skończył w jakimś niemieckim laboratorium jako materiał do eksperymentów.Byłyśmy zbyt naiwne. Teraz uświadamiamy sobie gorzką prawdę, że większość organizacji takich jak EURO PAS zarabia pieniądze na sprzedaży bezdomnych psów. Chciałabym prosić wszystkich ludzi dobrej woli o rozpowszechnianie tej historii i o pomoc w znalezieniu jakichś informacji o Bailey. Będę bardzo wdzięczna za każdą radę, jak postawić przed prawem ludzi, którzy pod pretekstem pomocy kalekiemu psu i zabrania jej do specjalistycznego centrum, gdzie prawdopodobnie mogłaby zacząć chodzić, w rzeczywiśtości wywieźli ją Bóg wie gdzie. Jasmina Jerinic
-
Lukuś, i mnie będzie smutno bez tej małej przytulanki. Ale niech mu się wiedzie jak najlepiej. Akurat TY zawsze oddajesz psiaki w dobre ręce.
-
To prawda, nie jesteś w stanie zatrzymać wszystkich, nie jesteś w stanie pomóc wszystkim, ale to zawsze, we mnie także, powoduje uczucie smutku i jakieś paskudne poczucie zdradzenia psa, który już ci zaufał.