Jump to content
Dogomania

Lilek

Members
  • Posts

    1678
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Lilek

  1. A ja mam dobrą wiadomość, którą zasłyszałam dziś w radio. Facet za zabicie kota został skazany na 6 miesięcy więzienia bez zawieszenia.Są I instancji skazał go na jakies śmieszne roboty publiczne, ale Pan Prokurator (chwała mu za to!) wkurzył się potężnie, odwołał się i Sąd II instancji wydał taki własnie wyrok. Bez zawiasów! Może coś się ruszy wreszcie w polskim prawie.
  2. Ok. Ale żebyś od razu miała mieć na uwadze? Oj, zaczynam się lękać nieco....:eviltong:
  3. Oj, Elmi, przecież chciałaś, żeby CIEBIE żałować.No, to my żałowały, żeby Ci przyjemność uczynić, a Ty paskudy od razu.... No, to już nie wiem, co robić..To żałować czy nie?:evil_lol: PS. Zajrzysz jutro, czy mnie spami nie zżarł? Chciałam maila wysłać jutro.
  4. Ojej, Izzie, to nasza Elmi NAPRAWDĘ jest biedna okropnie.Brrr, o 6 rano....?:diabloti: Zimą też?Biedna Elmi.Ale kochana i już.No, teraz to chyba już pożałowałyśmy wystarczająco, co?:razz:
  5. Hej, okropnie dawno nie odzywałam się, ale cieszę się z tego, co czytam.Hmmm, Majuska, tak sobie pomruczę jak prawdziwa stara babcia: A co, nie mówiłam......:evil_lol: Ale się cieszę.
  6. Oj, biednaś Ty, biedna, Elmi kochana.I z serc naszych głębi żałujemy Ciebie oboje. Howgh!Czy zadowolona jesteś teraz? I czy było to wystarczające żałowanie i stosownie uroczyste?:evil_lol::evil_lol::evil_lol: No, dobrze, to jeszcze trochę, jakby nie było dość. Ojejej, biedna nasza Elmi kochana.;)
  7. Izzie kochana, bierz wszystkie.Co tam, moje obudzą cię z pewnością. Pierwszy raz drańciuchy drą się o 6, żeby je wypuścić.No, to któreś z nas wlecze się i wypuszcza.Potem jest wpuszczanie i trochę drzemki przerywanej porykiwaniem co głodniejszych potworów.Ale już około 7 nie ma lekko- dawać jeść, ale już!Koniec spania! Ucałusy dla Morelki, Kazia i dla Was, biedne, niewyspane Pańcie.:lol:
  8. Ups, przepraszam, ale wstawiamy zdjęcia po raz pierwszy i chyba sie nam trochę porozciągało wszystko w bok.Zaraz spróbujemy zrobić to porządnie.Ale z nas sieroty:oops:
  9. [IMG]http://img257.imageshack.us/img257/782/ama2.jpg[/IMG][IMG]http://img407.imageshack.us/img407/3535/ama1.jpg[/IMG]
  10. Są, są.Udało się nareszcie i wklejamy je.Pozdrowienia.[IMG]http://http://img257.imageshack.us/img257/782/ama2.jpg[/IMG] [IMG]http://http://img407.imageshack.us/img407/3535/ama1.jpg[/IMG]
  11. Szanowna Pani,szczęśliwie, jak przed chwilą zauważyłam,wiadomość nie została wczoraj wysłana.Ma Pani rację, nie ma sensu przenosić tej "dyskusji" gdziekolwiek, więc nie będę pisała tego, co chciałam Pani powiedzieć, ponownie. Jeśli , jak wynika z postu, jest Pani osobą pomagającą naszym psom, panią Małgorzatą (przykro mi, ale nie wiem, kto kryje się pod nickami), to rzeczywiście jeszcze raz dziękujemy za pomoc w sterylizacji 13 suk i za wszelką pomoc, jakiej Pani nam udzieliła (piszę "jeszcze raz", ponieważ prosiłam o podziękowanie Pani osoby, z którymi mam bezpośrednio styczność).Szczególnie dziękujemy za szczęśliwy dom dla Jonki i Balbiny. Jak napisałam, nie zamierzam dalej dyskutować o tym, co się zdarzyło, ponieważ wyjaśnianie, jakie są warunki u nas prowadzi tylko do robienia z nas zgoła potworów zaniedbujących zwierzęta. Dlatego mogę się tylko z Wami pożegnać i powiedzieć, że cokolwiek nie myślałybyście na nasz temat, będziemy opiekować się naszymi zwierzakami najlepiej, jak potrafimy i jak to jest możliwe.
  12. Malibo, pozwoliłam sobie przesłać Ci wiadomość na PW. Jest to moje ostatnie wejście na Dogomanię i dlatego PW, a nie Forum.
  13. No, cóż, Doroto, mogę tylko pozazdrościć komfortu. 3, słownie trzy psy to doprawdy marzenie każdego psiarza i niezwykle zdziwiłabym się, gdybyś nie zauważyła problemów wśrod 3, słownie trzech psów.A ja mam 39,słownie trzydzieści dziewięć.Jeśli dobrze potrafię liczyć, to przynajmniej jest to 10 razy więcej niż u ciebie.Telefony niewątpliwie działają, tylko pomyśl, droga Doroto, który weterynarz zdecyduje sie jechac do odległej wsi grubo po północy do domu pełnego zwierząt, z czego jesteśmy znani w okolicy. Koleżanki o tej porze mają prawo do snu, szczególnie jeśli są zmęczone po całym dniu opieki nad psami.Tym bardziej, że pogryziona łapa i udo nie jest sytuacją skrajnie niebezpieczną dla życia psa.Tak to wyglądało po powrocie Robina do domu.Obejrzeliśmy go i nie zauważyliśmy niczego, co byłoby naprawdę groźne.Dlatego zdecydowaliśmy się na wizytę u weta po południu. Ale zadam jeszce jedno pytanie- jakieś propozycje lub pomysły, aby się to nie powtórzyło?O ile pamiętam, Luka zadała to pytanie.Ja nie mam pomysłów na obecną chwilę, więc może coś mi poradzisz?A tak, przy okazji, ja także staram sie pomagać Fundacji Nero, na ile czas mi pozwala.
  14. Nie, nie mamy 10 ha lasu, ale mocno zarośnięta chaszczami działkę.Poza tym, Doroto, to nie musi przemawiać do nikogo.Problem polega nie na przemawianiu do kogokolwiek, ale na warunkach, w jakich żyjemy.Zadałam pytanie Malibo i zadam je także tobie-ile zwierząt masz w domu?I czy masz w domu ciężko schorowanego człowieka, który powinien odpoczywać, a zajmuje sie stadem psów?O czym ty mówisz?Naturalna selekcja?Chyba nas to dotyczy, bo czasami nie mamy juz siły sprostać wszystkiemu, a adopcje ostatnio stanęły nieco.I to akurat nie jest niczyja wina.Kojce?Ależ oczywiście, jest to rozwiązanie, tylko jest na to potrzebny całkiem spory grosik.Psy mieszkają z nami w domu właśnie po to, żeby miec jakąś kontrolę, co nie zawsze się udaje.Zapytam jeszcze o to, czy bardzo chciałabyś mieszkać w domu zasiedlonym przez obecnie 39, a niedawno jeszcze o wiele więcej psów?Ktoś na wątku naszych psów kiedyś zapytał, jak wytrzymujemy ten fetor?No, własnie.Nie nadążamy z reperowaniem zniszczeń i sprzątaniem.CZy mam ci jeszcze odpowiedzieć na jakieś pytania?Łatwo na Dogo siedząc w czystym pokoju na fotelu przed komputerem osądzić i potępić, trudniej żyć w takim układzie i podrywać się na każde warczenie i szczekanie. Łatwo recytować z uroczystą miną, jak to pozwoliliśmy psu odejść w samotności i cierpieniu.Nie odszedł w samotności, ale w naszym domu, co nie zmienia faktu, że nie ma go. Wystarczająco cierpimy my oboje z powodu śmierci Robina, ale nie tylko jego, bo odeszła Ardżuna, chora na nowotwór Andzia i nic nie mogliśmy zrobić, choc próbowaliśmy.Tych śmierci przeżyliśmy wiele i każda kosztowała nas bardzo dużo.I zapewniam cię, żaden z naszych psów nie odchodził w samotności.A w razie, gdybyś jednak chciała wiedzieć, po co nam tyle psów, to dodam tylko, że z własnej woli nigdy nie mielibyśmy ich aż tyle.Działalibyśmy tak, jak niegdyś jeszcze w Łodzi, tzn. szukaliśmy domów dla psiaków w potrzebie.Wtedy było dużo łatwiej o domy i robiliśmy to sami, bez niczyjej pomocy.Nasi drodzy bliźni obdarzyli nas prezentami w postaci niechcianych psów, kiedy przeprowadziliśmy sie na wieś.To już chyba wszystko, co chciałabym wam powiedzieć.I tylko dziwi mnie, że tak wrażliwe osoby nie potrafią zauważyć, że jeszcze jest nasze cierpienie, kiedy rozstajemy się z psem, który był u nas tyle lat.
  15. Elmi, kochana, czy ja muszę ci mówić, co czuję i jak oboje ryczymy z radości?I jak bardzo Cię kochamy?I ŻE JESTEŚ WIELKA.:bigcool::bigcool::bigcool:Czy ja muszę to mówić?Moreliano,psotniczku, ale masz farta.Ty mały szczęściarzu.A co tam.HURAAAAA,HURAAA,HURAAA!:buzi::Cool!::Cool!::Cool!:I mam nadzieję, że nareszcie spadł Ci kamień z serducha.Elmi, dziękuję, dziękuję.Żeby wszystko tak szczęśliwe zakończenia miało.
  16. Oj, jak dobrze, że następny malec już w domku.Cieplutko mu w tą zimnicę.Jeszcze trzy maluchy zostały.Śliczne i kochane.Domki, do biegu gotowe, start!Biegnijcie po swoje szczeniaczki!:lol:
  17. [FONT=Times New Roman]Malibo, właśnie wróciłam do domu z pracy i przyznam, że o mało szlag mnie nie trafił, kiedy przeczytałam Twój post.Wybacz, że zapytam.Ile masz zwierząt w domu? Ile mamy my, wiesz z mojego postu. Od lat całe swoje życie podporządkowaliśmy zwierzętom, pomaganiu im i ratowaniu.Pomoc Fundacji bardzo nam to ułatwiła, ale nie załatwia wszystkiego, bo jest to niemożliwe.Przez długie lata musialiśmy sobie radzić sami, wrzucane nam przez płot zwierzęta były na ogół w złym stanie,leczyliśmy je na swój koszt, karmiliśmy tak dobrze, jak tylko mogliśmy, choć nie było to to, o czym marzyliśmy dla naszych psów. Przez 8 długich lat nie pomagał nam nikt. Zanim zrobiłam prawo jazdy, chore psy woziłam do weta na rowerze.Nie insynuuj więc nam, proszę, że nie zrobiliśmy nic i że nie dbamy o nasze zwierzęta, bo nie jest to prawdą. Wyadoptowujemy psy do domów z bólem, bo jesteśmy do nich przywiązani bardzo, ale robimy to ze względu na ich dobro. Robin uciekał,, wrócił późno w nocy, przyszedł sam, miał pogryzioną łapę i udo. Po powrocie z pracy chciałam go zabrać do weta, ale nie zdążyłam już tego zrobić.Czy Twoje pytania mają na celu zasugerowanie, że pozwalamy psom umierać bez pomocy? Mam nadzieję, że nie, ponieważ tak się składa, że ja potrafię udowodnić, że zwierzęta są leczone, kiedy dzieje sie coś złego. Poza tym dobrze byłoby, gdybyś zdała sobie sprawę, że po odejściu wielu psów w stadzie następuje teraz przegrupowanie i niestety, borykamy sie z wiecznymi awanturami i agresją.Robin padł tego ofiarą. I jeszcze jedno.Wyobraź sobie faceta chodzącego o lasce, który przez dużą połać niezbyt równego terenu usiłuje jak najszybciej dojść do gryzących się psów, żeby je rozdzielić.Zapewniam cię , że tego typu rzeczy zdarzają się często i jeśli dzieje się to bliżej niż w przypadku Robina, szybko dajemy sobie z tym radę.Niestety, tym razem to było daleko, a Jędrek był sam. A swoją drogą ciekawa jestem, dlaczego tego typu pytania, jakie byłas uprzejma nam zadać obecnie, nie padły, kiedy po sterylizacji umarła moja ukochana suka Ardżuna?Czyżbyś uznała to wtedy za wypadek przy pracy?Bo jakos nie pamiętam, żeby padło z Twojej strony na ten temat choćby słowo.Przykro mi, że musze mówic o tym w taki sposób, ale nie pozwolę, żeby ktokolwiek nam insynuował, że nie obchodzi nas los psów potrzebujących pomocy. A poza tym nas samych bardzo boli to, co sie stało.[/FONT]
  18. [FONT=Times New Roman]Witam,[/FONT] [FONT=Times New Roman]Mojej lepszej polowy nie ma w domu' spojrzałem do skrzynki i przeczytałem posty dotyczące Robina.[/FONT] [FONT=Times New Roman]To ja, ów Jędrek . Robin nie dostał pomocy lekarskiej, ponieważ nie było to możliwe. Po odgonieniu psow i zamknięciu ich w domu był w szoku i nie dal do siebie podejść. Uciekał. Był już zmrok, a potem zrobiło się ciemno. Szukałem go najpierw ja sam, a potem z psami zaprzyjaźnionymi z nim, ktore rownież nie potrafiły go znaleźć.[/FONT] [FONT=Times New Roman]Wrócil do domu późno w nocy przemarznięty. Rano umarł.[/FONT] [FONT=Times New Roman]Nie było widać obrażeń wymagających natychmiastowej interwencji, np krwotoku. Mieszkamy na wsi 100 km od Warszawy.[/FONT] [FONT=Times New Roman] [/FONT] [FONT=Times New Roman]Droga Malibo57. Nie oczekuję komentarzy. Nie oczekuję insynuacji...[/FONT] [FONT=Times New Roman] [/FONT]
  19. Mam tylko cichą nadzieję, że nie chcecie strzelać do mnie ani do Jędrka. Dla nas to także jest szok i żal.Przede wszystkim dlatego, że Robina już nie ma, ale także dlatego, że po długim czasie znów zdarzyło się to, do czego za wszelką cenę usiłujemy nie dopuścić.Nie wychodzimy nawet nigdy razem z domu i pilnujemy, reagujemy na wszystkie objawy agresji, a jednak zdarzyło się.Andrzej nie jest sprawny i zanim zdążył dojść na drugi koniec, już było po wszystkim.A ja byłam w pracy.Ciągle jeszcze jest 39 psów i bardzo trudno jest ogarnąć to wszystko.Dlatego boli, kiedy czytam o strzelaniu i braku komentarzy narazie. Naprawdę robimy, co możemy, ale to nie jest proste.:-(
  20. Ja też trzymam paluszki mocniutko,żeby Julisi się udało.Malibo, ty sie nie wygłupiaj, bo wszystkie ciotki na zawał padną, jak nie będzie wiadomości od ciebie.Oj, trzymam paluszki, Julinko, trzymam.I Jędrek i wszystkie psiaki łapki ściskają, żeby się udało.:loveu: I niech pańcie nowe kochają Julkę z całych sił, bo zasługuje na to.:multi:
  21. Iiii, tam, Luko, nie kracz.Przecież to są najmilsze stworki na świecie.Na pewno są grzeczne i slicznie się zachowują.A jak tam od czasu do czasu o coś zawadzą ogonkiem, to już pańcia im wybaczy przecież, sierotkom.:diabloti:
  22. :megagrin::megagrin::megagrin: O mamusiu!Patulec w szeleczkach!!Jaki śliczny!!! Ania, siodełko dokup i będziesz miała drugiego konika.:evil_lol: A przy okazji, jak tam Maltusia?Wymiziaj ją po chrapkach od Lilka.A Sonia to wyraźnie ochrania Patkę tym drągiem.O rany, ale fajnie wyglądają.Pozdrowionka dla całej czwóreczki wariatuńciów.Tzn.Patki, Soniusi, Maltusi i dla ciebie.I kłaniaj sie ode mnie rodzicom.Biedni, tyle muszą wytrzymać:diabloti:.A jak tam ze szczekaniem Patulca?Dalej obszczekuje całą rodzinę?Napisz coś, Anko jedna.:loveu:
  23. Hura,hip,hip, niech żyje Negra nam!!!I pańciowie niuni, co już sie doczekac nie mogli!Ale warto było, bo takiej suni jak Negrusia to ho,ho, szukaćby długo.Mądre z niej psie.I kochane.A będą Fotki?I czy Hipunio pojechał z mamą czy jeszcze nie?:lol:
  24. Wiem, kochanie, wiem, ale i tak mi smutno, bo wiem, że mała się przywiązała i odstresowała.Ale może ten ktoś będzie miał też taką cierpliwość jak ty (choć to chyba niemożliwe) i stres dla małej będzie mniejszy?Jeżu kolczasty, jak ja bym chciała, żeby się to wszystko dobrze ułożyło.Bo żal mi małej i Ciebie też, bo wiem, jak ci będzie trudno.:loveu:
  25. Coś ty, Luczko!Ofka nadal jest charcikiem, jak pod odpowiednim kątem i starannie jej sie przyjrzysz:evil_lol:.Co za głupoty z tymi rasami.Pies to pies.Jak kiedyś powiedział mój bratanek (wtedy 5-letni) oglądając książkę o rasowych psach:Ciociu, te rasowe to też kundle, tylko takie same.Dziecko ma więcej rozumu czasami niz dorosli. Pies to wielkie serducho i ciepło w domku.Bez psa czy inszego zwierza dom nie jest domem.O! A Ofcia grzecznie nosi obróżkę i czeka na ludzia, który doceni ją jako piesa, a nie będzie się zajmował mierzeniem jej łapek, czy są wystarczająco długie jak na charcika.:diabloti:
×
×
  • Create New...