-
Posts
2100 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Balbina.
-
[quote name='Aysel'] niereformowalnej Balbinie.[/QUOTE] Jestem niereformowalna bo nie przeonuje mnie barf.Cudowna argumentacja:multi: Tak samo ja mogę powiedzieć ,że jesteście niereformowalni bo nie chcecie dawać psom royala i w kółko piszecie że zbożowy,że świństwo nie patrząc na to czy danemu psu służy czy nie.:razz: A ty się Aysel tak nie unoś bo to nie koniec świata ,ze nie karmię psa surowym.Zresztą teraz to jest weta decyzja żeby pies jadł rc gastro intensal po ciągłych antybiotykach.Szczerze wątpię w jego entuzjazm jakbym powiedziała ,ze psa po kroplówkach, 4 dniowym antybiotyku,teraz kaszlu kenelowym(co za tym idzie-tydzień zastrzyki)chcę przestawić na ostre kosci i warzywa po których mój pies sr.... dalej niż widzi.Ciekawe jak po takiej terapi a'la dogomania wyglądałaby wątroba mojego psa z 2 lata.Przy ciągłych antybiotykach i rewolucjach żołądkowych.Napewno nieskazitelnie i jakże naturalnie ;)
-
nie,tylko jak widzę ,ze czyjiś pies wymiotuje po barfie,ma biegunki etc. to nie będę mu mówiła tak jak wy ,ze to napewno nie od barfu,że dalej ma tak karmić bo poprostu szkoda psa.Jak nie służy-to trzeba zmienić.
-
Może spróbuj odastawić barf i karmić ją samym suchym?Zobaczysz jak pies sie zachowuje.Jak jej się poprawi to według mnie nie ma sensu dalej próbować z barfem.Zostaw ją na suchym i już.Mój pies też od tygodnia jest na samym suchym z małymi dodatkami(dzisiaj np. dostał royala z gotowanym kurczakiem)i ma się świetnie-lepiej niż na gotowanym.Co prawda każda kupa taka sama,na gotowanym były 'naturalniejsze' ale jak mu słuzy to niech je.;)
-
Płucka zbadane,nic się naszczęście nie dzieje ;) Bo dokładniejszym badaniu wyszedł kaszel kenelowy.Nie byłoby to dziwne gdyby nie fakt ,ze Franek był na niego szczpeiony... Natomiast sercucho się powiększa...:-(
-
No jasne ,ze mogą ale jeśli przebadasz psa/sukę na rzepki,serce,tchawicę(czyli najczęstsze choroby)to prawdopodobieństwo ,ze szczeniak w przyszłoście będzie miał wady GENETYCZNE jest o wiele mniejsze niż przed badaniem.Dla mnie to takie tlumaczenie się żeby tylko nie zrobić badań...Chętnie kupiłabym yt z hodowli , z rodowodem ale...nie wezmę do domu kolejnego psa żeby potem biegać po wetach z chorym genetycznie sercem,zapadającą się tachawicą etc. Mi akurat trafił się chorowitek,może dlatego ,ze z pseudo CHOCIAŻ jego wada serca równie dobrze może występować u psów w hodowli ZK, które są rozmnażane.Nikt mi gwarancji nie da ,że tak nie jest.Dopóki nie zrobi badań....:roll:
-
[quote name='George Carlin']Zmień weta.[/QUOTE] A to niby dlaczego?Z postów wynika ,ze pies ewidentnie nie trawił karmy,więc wet kazał zmienić.Proste i logiczne.Nikt nie będzie kazał psu jeść żarcia po którym ma takie objawy.Czy każdy weterynarz który nie pojmuje dość pokrętnej logiki tego forum jest zły?:roll:
-
Franek teraz od tygodnia je rc i jest ok.Daje mu tez smakołyki rc educ ,raz w tygodniu trochę gotowanego mięska,jabłuszko,marchewkę,truskawki,brzoskwinie,twaróg,jogutr naturalny,kefir,maślankę,jajko i to wszystko.Nie dostaje jakiś tłustych wędlin,kiełbas,żółtego serca etc.Dbamy o linię...i serducho ;)
-
Mam podobny problem więc napiszę.Może ktoś odpowie:cool3: Dzisiaj w nocy obudził mnie Franek,dusił się,jakby próbował coś wypluć.To trwało ok. pół godziny.Potem znowu więc ubrałam się i pojechałam z nim o 3 do weta.Trafiłam jednak na mało kompetentnego lekarza,świeżo po studiach,dał mu antybiotyk,leki przeciw wymiotne bo pies pluł śliną i odesłał do domu.Wróciłam,po pół godziny to samo.:roll:Snuł sie po domu,próbował jakby coś odkrztusić,niezbyt mu to wychodziło, więc wypluwał ślinę,czasem ziarenko karmy.Rano była dosłownie tragedia.Tak chciał to odkrztusić ,ze zaczynał się dusić,brakowało mu tchu...Wzięłam go ok. 11 znów do weta.Miał zrobiony rendgen-tchawica w normie,płuca w kiepskim stanie, wet zauważył coś co mogłoby uciskać na serce.Na rendgenie wyglądało to jak taka jaśniejsza smuga ok. 7-8 cm.Pies znowu dostał antybiotyk,teraz się trochę uspokoiło ale jak dotykam go w jednym miejscu szyji to znowu się krztusi.Zadzwoniłam do weta i powiedział ,że być może coś siedzi w przełyku,jutro pies pod narkozą będzie musił mieć zrobione badanie czy czegoś tam nie ma-jakiegoś ciała obcego.No i badanie serca. Co o tym myślicie?Jak dla mnie strasznie dużo różnych teorii,dokładnej informacji nie dostałam.Jutro przyjmuje "nasz" lekarz który specjalizuje się w kardiologii.Może on coś konkretnego powie bo narazie to pies dostał kilka zastrzyków,jakby objawowo pomogło ale jak dostkam to znowu się krztusi...
-
A ja nie wypowiadam swojego zdania z głową?Pisze to ,co czuję,co bym zrobiła.Kolczatka ma boleć i taka jest prawda.Mi ta idea nie odpowiada.Czy to znaczy,ze gadam głupoty?Błagam....
-
Aysel-żadnemu psu nie założyłabym kolczatki.Nie i już.To psa boli a ostatnie czego pragnę to poczucie dyskomfortu u bólu u mojego zwierzaka. yamayka-głupio głaskany?Nie rozumiem.Jasne pies któremu oczy wychodza na wierzch przy głaskaniu nie jest szczęśliwy ale chyba mi nie wmówicie ,że pies normalnie głaskany/drapany czuje się gorzej niż ten któremu ostre kawałki metalu wbijają się w szyję.:-o Sa inne metody,nie trzeba sprawiać psu bólu.No i pewnie zostanę zjechana,bo nie chcę aby mój pies nosił kolce i żeby go bolało.Dogomania...:shake:
-
[quote name='Sybel']Tak co do Cezara Milana, używa kolczatki, między innymi na psie o imieniu Casanova było (i kilku innych też). Akurat w weekend widziałam tam na 10000% kolczatkę, którą sam zaproponował. W Polsce używa się wielu "ułatwiaczy" wychowania, w tym kolczatek na flexi, co naprawdę powinno być zabronione, albo zeby chociaż przy kolczatkach była instrukcja obsługi z obrazkami...[/QUOTE] OE też używa.Łańcuszków też.Prawdziwy wzór. Dla mnie on idzie po najmniejszej lini oporu,nie wie prawie nic o psiej psychice,wkółko powtarza o energii, o dominacji. Ja tam go nie ogląddam. Co do kolczatek-mnie nikt nie przekona,jestem przeciwna tego typu pomocom,to nie jest psa wina ,ze własciciel nie potrafi sobie inaczej poradzić a ewidentnie cierpią psy.No chyba ,ze ktoś mi wmówi ,ze kolczatka nie boli.Boli,bo po to została stworzona.Nie po to żeby głaskać:lol:
-
Czy twoje psy mają rodowody?Uprawnienia hodowlane?Bo jeśli nie to własnie dołożyłaś cegiełkę do skali bezdomności psów w Polsce...Smutne bo w schroniskach czeka naprawdę mnóstwo psiaków a ludzie tak bezmyślnie mnożą kolejne...
-
chefrenek-a co w tym dziwnego?Wieeele osób i tu z dogo,i z innych for i mi znanych osbiście najpierw eksperymentuje a może bardziej naturalne,zdrowsze po czym wracają do karmy.śledząc wątki o gotowanym sprzed kilku lat i postu osób ktore piszą do tego czasu większość z nich teraz karmi juz karmą.Wszystko jest kolorowe piersze 2-3 miesiące.Potem dochodzi się do wnionsku czy dana dieta psu/nam słuzy czy nie.Ja nic nie mam przeciwko osobom karmiącym naturalnie-gratuluję samozaparcia,cierpliwości i wierzę ,ze psiaki na starość pewnie będą miały organizmy mniej zapchane chemią ale...no własnie. Czasem mam takie dni ,ze jest totalny Meksyk,nie mam czasu ugotować sobie obiadu a co dopiero pamiętać o tym żeby psu zrobić jedzenie,odmrozić na czas etc.Gotowane jest pewnie i zdrowsze ale mniej wygodne.Wiem ,ze pisałam tak a nie inaczej.Nie musisz mnie o tym uświadamiać.I generalnie się z tym wszystkim zgadzam.Teraz karmię rc i też dostrzegom jego plusy m.in wszystkie witaminy już w karmie,wygoda.Gdzies już pisałam ,ze wydaje mi się ,ze karmiłam już wszystkim,według moich obliczeń pies inne(barf,gotowane)jedzenie jadł łącznie pół roku.Według moich obserwacji najlepiej i psu słuzyła i mnie była wygodna karma.Jeśli juz chodzi o firmę to porównywalnie spisywał się rc i hills z tym ,ze hills mniej samkował:lol: Mam nadzieję ,ze się jasno wyraziłam. pozdrawiam.:lol:
-
Ja już kedyś tu wyrażałam swoje zdanie.Dla mnie to głupota i tyle.Jasne,psu wsio ryba ale zastanawialiście się jakie to ma znaczenie dla psich włosów?Skóry?Ich naturalnego zapachu?Bariery ochronnej?Czy tylko ja chcę,mi się podoba i już.Bo tak to wygląda.
-
George charlin-wiem i co z tego?Jak mojemu psu służy to będzie jadł.Nie uogólniajcie,jednemu służy mięso,drugiemu kukurydza.:roll: chefrenek-bo karmiłam i już nie karmię.Dlaczego?Bo mi niewygodnie i tyle.Dostaje rc,wszystko w porządku więc zmieniać nie będę.I wygodne,i psu służy i ostatnio smakuje,nie trzeba dodatkowych witamin,nie psuje się,nie trzeba gotować,nie ma obawy,że coś nieświeże:cool3:
-
pauli-w takim razie jak pytasz o prblemy jelitowe-dla nas nie ma nic lepszego;) Zero biegunek,wymiotów,wzdęć-a też mam wrażliwca i to jakiego:eviltong:Próbowałam wszystkiego-i zawsze jak nowa dieta cud nie sprawdziła się i kończyła cotygodniowymi wizytami u weta-wracałam do rc i wszystko się poprawiło.Teraz zostaję definitywnie przy rc-pies ma juz zbyt podrażnione jelita żeby 'cudować':p Co do rodzaju-u mnie sprawdza się każdy.Jak jest promocja to kupuję dla yorków,jak nie ma to kupuję dla małych ras.Kiedyś nawet jadł worek sensible i też podpasowało:lol: pozdrawiam
-
Karma może i zawiera tę nieszczęsną kukurydzę ale coś musi w niej być ,ze wieeelu psom służy.Przykład-mój psiur.Wypróbowaliśmy acanę,orijena,ppp,hillsa i royal słuzy najlepiej.Dlatego ja nim karmię.Co do tego gdzie jest produkowany etc.tak naprawde nie wiemy na 100% jak jest produkowana np. acana.Tyle co każdy słyszy/czyta w internecie-no to rzeczywiście super,hiper,najlepiej w poskokach do sklepu po acane ale nikt tak naprawde nie wie co się dzieje za oceanem.Może mięcho jest gorszej jakości niż rc?Więc takie pogłoski ,ze rc świństwo a acana/orijen super lepiej zostawić dla siebie.
-
panbazyl-co miałaś na myśli pisząc 'sałatka'?Nie funduję mu zmian diety co tydzień,jadł gotowane praktycznie 4 miesiące,potem się zaczęło robić ciepło,kiepsko z odmrażaniem,psuło się,na jakiś wyjazd czy coś to problem.Widzisz u mojego psa nieświeże mięso jest problemem i to dużym.Jeśli u Twoich nie-gratulacje,mi trafił się wrażliwiec i tyle. Nie zmieniam mu tej diety ciągle,wszystkie które miał mu słuzyły oprócz barfu i orijenu,ktore szybko zmieniałam.Najpierw jadł rok karmę,potem niesłużący barf,potem karmę znowu(rc) niedawno spróbowałam z gotowanymi rezygnuję dlatego ,że mi nieqygodnie i tyle.Teraz je royala.Mogę po 2,5 roku obcowania z tym dziwnym stworem stwierdzić ,ze spróbowałam wszystkiego i z tego wszystkiego najlepiej pasuje royal canin+owoce,warzywa,czasem garść mięska,czasem twaróg ,jajko.Zawsze się zarzekałam ,ze to juz ostatnia dieta wypróbowana,że więcej nie będzie.Zawsze coś pokusiło a to barf(no bo 100% natural:roll:)a to gotowane.Teraz nie ma już co kusić bo wszystko wypróbowane ;););)
-
filodendron-tak,o tej porze roku.Warzywa i owoce kupuję ze sprawdzonego źrodła najpierw sama smakuję,potem je pies.Nie dostaje tego garściami,jak zje kawałeczek brzoskwinki czy jedną truskawkę na dzień to chyba tragiedii nie będzie.Ja też jem o tej porze roku takie owoce i żyję:p Kupkę po po tym idealną więc myślę ,że mu nie szkodzi. motyleqq-ok,myślałam ,ze zjadła jakąś nowość i po tym.Chodziło mi bardziej o to,że jak pies powiedzmy co 3 dni ma na barfie biegunki to nie ma co tłumaczyć tego naturalnymi odruchami tylko zmienić na dobrej jakości karmę albo gotowane jak psu służy. co do postaci warzyw,owoców-ja słyszałam ,ze jak sie je podaje w postaci papki to niszczy się twardą ściane komórkową warzyw/owoców której psy nie trawią.Teoria,teorią ale mój potrafi na raz schrupać połowę mniejszej marchewki i czuje się świetnie.Tak samo jak podaję jmu te nieszczęsne truskawiki to też nie mielę jednej truskawiki tylko je w kawałku ;)
-
[quote name='motyleqq']dziś nad ranem, o 4.30 nasz pies obudził nas piszczeniem pod drzwiami, takim sygnalizowaniem, że musi na dwór, nim się ktoś z nas ruszył, Etna zrobiła tak rzadką kupę w kuchni, że aż nie wiedziałam, jak to sprzątnąć. wydaje mi się, że coś zjadła na spacerze, że to nie jest od zmiany diety. co robić? karmić dalej normalnie i obserwować?[/QUOTE] Mój pies miał to samona barfie.Ciągłe denerwowanie się czy aby kupa będzie ok.Gdyby taka sytuacja się powtóżyła ja bym zrezygnowała na twoim miejscu z barfu.Może poprostu psu nie służy,nie ma co go męczyć ciągłymi biegunkami(gdyby taka sytuacja się powtażała).Ja też musiałam zrezygnować z kilku sposobów żywienia mimo ,ze mi baaaardzo odpowiadały właśnie dlatego ,ze mojemu psu nie służyło.
-
[quote name='nykea']Do Orange Tree, pies zostal udomowiony jakies 30 000 lat temu, a karmy zaczeto produkowac w latach 30tych w czasach Wielkiego Kryzysu w stanach, kiedy to co normalnie dostawalo sie psom zaczeli jesc ludzie. Wiec jak juz chcesz krytykowac to przynajmniej merytorycznie. Balbina, zycze Ci zeby rzeczywiscie Royal posluzyl, bo tak jak juz mowiono, najlepszym sposobem zywienia jest ten, ktory pasuje psu. Ale za wczesnie sie nie ciesz, moj pies tez jest dosc wrazliwy i po zmianie suche/gotowane/BARF, zawsze przez pare dni/tygodni jest spokoj. Nie wiem ile juz razy sie cieszylam, ze wreszcie znalazlam cos co mu sluzy... Teraz poniewaz sama jestem jak najbardziej przekonana do Barfu a cos nam nie wyszlo postanowilam po prostu dojsc do sedna, o co w tym wszystkim chodzi, dlaczego moj pies nie moze zaakceptowac zadnego sposobu karmienia. Bylismy dzis u weta, pelne badanie krwi, lacznie z profilem vit B, za jakis tydzien robimy USG, bo jak sie okazalo gruczoly okoloodbytowe sa puste, ale jeden jest nadal w stanie zapalnym - antybiotyk plus przeciwzapalnie Metacan. Dlatego ja Tobie nie mowie ze masz karmic BArfem, ale tak jak mowila Aysel, po prostu sprawdz co jest przyczyna tego stanu, a nie zmieniaj sposobu zywienia co "sraczke" (ja tak robilam prawie ze).[/QUOTE] Dzięki;) Franek już kilka razy był na royalu,najpierw jak był szczeniakiem,potem mieliśmy przerwę z orijenem i barfem(czyt.cotygodniowe rostroje żołądka)potem znowu royal(również było ok.)potem gotowane i teraz wróciłam definitywnie do rc.Może i gotowane F. służyło-ale problemy z rozmrażaniem,a to za długo stało w lodówce,a to kupiłam nieświeże mięso etc.Od trzech dni jest na rc.Oprócz tego dostanie czasem trochę delikatnego jabłka,marchewni,ostatnio hitem są truskawki i brzoskwinie.Mniej więcej raz w tygodniu garść gotowanego mięska,czasem jogurt naturalny do wylizania,czasem trochę jajka,twarożku.I jest ok.Wypróbowałam na nim już wszystko i z moich obserwacji wynika ,ze najlepiej czuje się na syfiastym,zbożowym rc:roll:
-
[quote name='Orange Tree']:question::question::question: "Początki [URL="http://pl.wikipedia.org/wiki/Domestykacja_zwierz%C4%85t"]udomowienia[/URL] psa szacuje się na ok. 17-12 tys. lat" Zrodlo- [URL]http://pl.wikipedia.org/wiki/Pies_domowy[/URL] Przez te kilka tysiecy lat, czlowiek nie jest w stanie zmienic, "zdeformowac" czy co tam jeszcze układu trawiennego psa.. Poza tym, kilka tysiecy lat temu nikt nie karmil psow gotowana wolowinka :errrr: Sucha karme czlowiek wymyslil ok 1980 roku, wiec przez te 100 lat tym bardziej pies nie zmienila sie w wegeterianina :roll: Karm sobie czym chcesz swojego psa, mam to gdzies :great: Nie wymyslaj tylko glupot, a jezeli juz podajesz takie informacje, to prosze o zrodlo, chetnie poczytam o tej "ewolucji" :lol: Ktos pytal o cotygodniowe posty. Moja sucz ma przerwe w poniedzialki. Zna swoja rutyne i wie ze w ten dzien nie ma zarcia :evil_lol:[/QUOTE] przede wszystkim-zejdz z tonu.Ja nie jestem twoją koleżanką i o ile się nie mylę jesteśmy na forum więc każdy może tu wypowiedzieć swoje zdanie.Czy może ja się już mylę? Karmiłam barfem nie służył,teraz karmiłam gotowanym-no i od dzisiaj zaprzestałam.Weterynarz stwierdził ,ze jelita po ostatnich rozwolnieniach są baardzo podrażnione,kazał odstawić gotowane,przejść na royala.Więc poszłam dzisiaj do sklepu kupiłam rc i pies wcina.Trudno,widać nie jest stwo0rzony do karmienia naturalnego.I o dziwo dzisiejsza kupa po karmie była idealna.Zadzwoniłam do weta,kazał tak karmić nic nie zmieniać.Ew. raz na jakiś czas delikatne jabłko,marchewkę czasem trochę gotowanego mięska. No to teraz macie temat do gadania,nie?:razz:Zaraz posypią się bluzgi ,ze pies się wyjałowi,że royal to świństwo,,że kukurydza.A mi zwisa i powiewa.Tym samym kończę już udzielanie się w tym temacie, kłóćcie się sami powodzenia życzę:lol:
-
na barfie byłam 2 miesiące ;) Miesiąc jadł codziennie jeszcze garstkę orijena,drugi miesiąc już nie;)Tak naprawdę to była ruletka-po strartym jabłuszku wszystko ok,po skrzydle-u weta.Potem przestałam dawać kości-to zaczął lizać ściany(weterynarz mówił ,ze brakowało wapnia ;) ).Na surowego kurczaka reagowal łupieżem,po wolowinie ok-no ale ile można psu dawał wołowinkę bez kości(bo z koscią to już zaparcia...)?:crazyeye:Wszelkie podrowy-biegunka.Wydaje mi się ,że to taki osobniczy przypadek wrażliwca.Zaakceptowałam,je sobie tego gotowanego indyka i jest ok.A jagnięcinka już zamówiona ;)
-
[quote name='filodendron']A co, tak ćwierć świnki smażysz na raz w panierce? :D Przepraszam, nie mogłam się powstrzymać, bo lubię schabowe w wykonaniu mojego męża - 4-5 min na jednego kotleta maksymalnie :D Jakbym miała dostęp do dobrej jagnięciny to oczywiście, że bym kupowała - obojętnie czy do dawania na surowo, czy do gotowania. Nie wiem, czemu masz wątpliwości - jagnięcina to podstawowy składnik przeróżnych karm hipo-, sensible- itp.[/QUOTE] Oj tam,oj tam:lol:Tak się napisało chodziło o to ,że ja też gotuję,smażę i to wszystko też traci witaminy:pChoć fakt-mogło zabrzmieć dziwnie. aysel-generalnie się z tobą zgadzam ale...co do kości chyba nie dojdziemy do porozumienia...Skoro pies jest naturalnie przystosowany do jedzenia kości to jak wytłumaczysz mojego psiura-po łapkach kurzych biegunka,po skrzydełku biegunka,po korpusie biegunka.A po gotowanym mięsie-śliczna,zgrabna kupencja;)?Wkońcu jest przezwyczajony do surowizny... Wyjalowienie-u nas w grę nie wchodzi.Pies je naprawdę przeróżne mięska,zawsze inne,warzywa staram się zmieniać(oczywiście te które toleruje:oops:).Tak samo np. służą mu naleśniki,pierożki...A surowe nie i już.Wspomniałaś o mieleniu.Ano włąsnie,psy zostały już tak zdeformowane przez człowieka ,że nie radzą sobie z normalną kością...Dla mnie to taki udawany barf trochę-bo to polega na gryzieniu kości a nie siorbaniu przygotowanej papki:lol: Ania-dlaczego nie karma? 1.za droga-karmy weterynaryjne kosztują masakryczne pieniądze.Nie stać mnie. 2.konserwanty 3.mój pies nie lubi karmy.Może sobie stać,stać...2 dni później...stać,stać:shake: pozdrawiam
-
ja jeszcze wtrące 3 grosze co do tematu który zaczęłam i zmykam z offem. Wiem ,ze ryż nie jest typowym pożywieniem psa.Bo na logikę do Chin po niego nie jeździły ale...są psy którym służy.U mojego psa jak ma podrażnioze jelita świetnie działa kleik ryżowy-2 dni i jest spokój.Kaszy-nie toleruje.Jeden pies ma po nim sraczkę drugi wręcz przeciwnie.Jak mojemu psu służy-to na zdrowie;) Z mięsem to samo.Jeden pies najchętnie wsunie kuraka jeszcze z piórami,drugi lepiej czuje się na rozgotowanej cielęcinie.Owszem to drugie traci więcej witamin...toteż suplementuję.Ale nie przesadzajcie też w drugą stronę.Ja do schabowego który traci tyyyle witamin smażąc się te kilkadziesiąt minut nie dorzucam tony multiwitaminy.I mam się dobrze.To samo z koścmi.Niezmiernie denerwują mnie posty-przecież pies trawi kości surowe,one mu nie zaszkodzą.Jak widać mam psa-marsjanina który kości nie trawi.No nie i już.Po skrzydełku które je powoli ma sraczkę z krwią.Jaki odpowiedzialny właściciel będzie dalej psu wciskał surowe kości skoro widzi ,ze mu nie służą? Nie mam tym samym pretensji do barfowiczów których psy ze smakiem rozchrupują kolejny korpusik ale nie próbujcie wmawiamć innym ,ze tez mają tak karmić:lol:To samo z rodzajem mięsa.Kiedyś ,gdzieś ktoś mnie zjechał ,że karmię psa świeżym mięskiem a nie podśmierdziałymi,lekko podgniłymi kościami.Na nic tłumaczenie ,ze psu nie służy.Trza dawać bo reguluje florę bakteryjną.Nie służy?Musi służyć:roll: Jeśli juz chodzi o samego weta.Piszę to co mi mówił.Nie jest to zwykły laik albo uczący się studencina.Nie każdy kto na wstępie nie zapropo0nuje BARf jest zły.Facet uważam ,ze ma pojęcie o czym mówi,jak wyczuwa jakies zgrubienie to najprawdopodobniej tak jet.Ja nie siedziałam 5 lat na uczelni więc moja wiedza nie dorasta mu nawet do pięt.Jeśli mówi,że jelita pracują nieprawidłowo,że ugład gastralny jest nadwrażliwy bo jelito jakieś tam ma pogrubioną ścianę to co ja mam się mądrować.Napisałam-,że jeszcze o zastrzykach poczytam.Tymbardziej ,ze cena...no cóż,pozostawia wiele do życzenia.To jest tak ,ze każdy ma swoją wersję.Jeden będzie mi kazał dac psu zastrzyk,drugi żołądki wołowe, jeszcze inny radzi pozostawić psa na pastwę losu,niech 'se' radzi a czwarty wyrwie się ,ze jakby pańcia kochała pieska i kupowała mu polędwiczki cielęce to by problemu nie było.Kogo słuchac?Ja biorę wszystkie wypowiedzi pod uwagę.Jednak ostatnie zdanie ma zawsze wet.opsss...przepraszam,powinnam sugerować się tym co napisane na dogo choć tak naprawdę nie umiem(bo nie jestem wetem)stwierdzić na ile to prawda,na ile nie.Kiedyś nawet w MP była historia gdzie facet ewidentnie próbował być mądrzejszy od weta.Każde jego zdanie zegował usprawiedliwiając sie wypowiedzimi kogoś tam znającego się na rasie kto wypowiadał się w internecie.Kiedy poznał swojego guru okazało się ,ze była to...13 letnia dziwczynka która 'lubi pieski':loveu: Dobra,kończę.I napisze na zakończenie coś wysoce oryginalnego-każdy ma swoje zdanie i każdy karmi psa tak jak mu słuzy. ps.moje pierwsze pytanie było jakie byście polecili mięchao dla psa z wrażliwym układem pokarmowym?Jagnięcina?Bo mam możliwość zamówienia :cool3: