Jump to content
Dogomania

Jasza

Members
  • Posts

    22228
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Jasza

  1. Jeden z bardziej szczegółowych artykułów na ten temat: [url]http://www.greynest.com/o-rasie-wilczarz-irlandzki/zdrowie/profilaktyka-i-przydatne-informacje/2-szczepienia-wrog-czy-przyjaciel[/url]
  2. Patmol, jak dopytasz swojej wetki to napisz proszę co powiedziała. Mnie zastanawia dlaczego jedni lekarze zalecają odstęp dwutygodniowy między szczepieniami a inni szczepią jednego dnia ( nie mówię tu o szczepionkach kombinowanych które mają wszystkie składniki w jednej ampułce). Fakt faktem, że pies w tym samym czasie jest zbombardowany wieloma bakteriami i wirusami i jeżeli jest osłabiony, może różnie zareagować. Weterynarz zawsze bada temperaturę, dopytuje o to czy nie ma biegunki, wymiotów, jakichś niepokojących objawów, ale nie zawsze to osłabienie jest widoczne i daje takie oczywiste oznaki. Dopytałam wczoraj czy te problemy Reksa mogą być związane ze szczepieniem. Według lekarki - mogą. Nie muszą, ale mogą.
  3. Niech będzie i na kanapie.:oops:
  4. Jeśli masz swojego zaufanego weterynarza, to popytaj.
  5. Bardzo dziękuję. Olej podaję - wetka powiedziała, że jest częściowo wchłaniany ale przy okazji nawilży cały przewód pokarmowy. Mam nadzieję, że to się wszystko skończy dobrze. Andzike - ja się skłaniam też do opcji szczepienia co dwa lata. Na kaszel kennelowy jest podobno odrębne, nowe szczepienie podawane do otworu nosowego i o wiele bardziej skuteczne niż w tej szczepionce wstrzykiwanej, więc można w tym roku między szczepieniami "dołożyć" tą na kaszel.
  6. Sprawdza się palpacyjnie - "obmacując" brzuch czy nie jest twardy, wzdęty.. Ale jeżeli się pokomplikuje, to pewnie się prześwietla. Maciaszek może podpowiedzieć, bo ma doświadczenie po tym jak Bazyl połknął skarpetę. Ja za to jestem ciekawa jak wygląda lewatywa u psa.
  7. Bardzo Wam dziękuję. Wczoraj nie wytrzymałam i zadzwoniłam do weterynarza. Lekarka powiedziała, że jeśli się niepokoję to mam przyjechać, sprawdzi brzuch i jeśli będzie trzeba to zrobi lewatywę. Pojechaliśmy wieczorem. Wcześniej Reks zjadł michę gotowanego mięsa i wypił sporą miskę wywaru z kości i chrząstek. Byliśmy na czterech spacerach, wędrowaliśmy w tym deszczu i wędrowaliśmy i nic. W domu śpi, na spacerach jest nieco wolniejszy niż zwykle i troszkę jakby przymulony ale może to moja paranoja. Wetka stwierdziła, że skoro ma apetyt i żadnych innych niepokojących objawów to podawać mu czopki glicerynowe i jeżeli nic nie zrobi to w piątek mamy przyjść. Dałam mu czopek zaraz po powrocie do domu i oczywiście nic. Zasnął i spał do rana. Dzisiaj wstaliśmy jak zawsze o czwartej, bylismy na dwóch spacerach, w tym jednym godzinnym. I nic.. Spróbuję dzisiaj mu zrobić ziemniaki z kapustą, tylko jak ja mu to podam bo on takich rzeczy nigdy w życiu nie zje dobrowolnie... Może spróbowałabym mu podać mleko? Bardzo lubi, ale odkąd zaczął mieć po nim biegunki to mu nie daję. Maciaszku - a gdzie mogę kupić laktulozę? W aptece? Tylko teraz tak myślę - skupiona na tych powikłaniach po szczepieniu - ja tak naprawdę nie mam pewności, czy on czegoś nie zjadł - czegoś co mu mogło utknąć w jelicie...:( Bardzo się martwię....
  8. Ja już nie będę ryzykować. Widocznie to dla Reksia zbyt duże obciążenie.
  9. Fajny tekst :loveu: konkretny i z uczuciową końcówką!:cool3: Też myślę, żeby dodać choć jedno zdjęcie Tiny przytulonej do człowieka, koniecznie :loveu: [IMG]http://fotoo.pl//out.php?i=786619_dsc01642.jpg[/IMG]
  10. Dziękuję!! Muszę poczytać. Daje radę ochłodzić całe mieszkanie czy zamykacie jakieś konkretne pomieszczenie?
  11. Dziękuję :-) Ja się jeszcze zastanowię. Muszę popytać i pomyśleć. Tymczasem od tego feralnego poniedziałku Reks ani razu nie robił kupy, puszcza tylko bąki...:( Sama nie wiem czy już się mocno martwić... Zajada normalnie, zachowuje się w miarę normalnie - może troszkę spokojniej niż zwykle. Pije i sika też w normie... Mogę mu cos podać ( np. olej słonecznikowy ) czy już iść do weterynarza, jak myślicie?
  12. Wiem, że nic nie wiem - i ja się pod tym podpisuję. Oby już dzisiaj było dobrze.
  13. Masz rację, teorii jest wiele. Miedzy innymi taka, że fajnie byłoby zaszczepić psa co roku na kaszel kennelowy ( nie mówię o wściekliźnie, bo to w Polsce obowiązek coroczny mimo, że szczepienie działa dwa lub trzy lata) a na resztę wirusówek co dwa lub trzy lata. Tylko czy gdzieś jeszcze szczepią szczepionkami osobno, nie połączonymi? Fakt, to wygoda, wszystko w jednym, ale czy to jest dobre dla psa? Dla każdego? U nas zawsze po szczepieniu było ok, aczkolwiek Reks w zeszłym roku ( i chyba kiedyś wcześniej też) miał dosyć pokaźne zgrubienie w miejscu szczepienia. I utrzymywało się bardzo długo. Ponadto on w przeciwieństwie do Misi zawsze przez klika dni jest w tym miejscu obolały i nie pozwala się dotknąć w całej tej części ciała. I miał problemy z wybudzeniem po ostatniej narkozie. To może nie ma związku, ale coś jest na rzeczy. Mały będzie miał osiem lat w sierpniu i widać jego organizm reaguje na "chemię" coraz gorzej. Dla mnie do tej pory szczepienie to było coś czemu nie poświęcałam zbyt dużo uwagi. Trzeba iść, zaszczepić i tyle. A przecież szczepionka, tym bardziej taka skumulowana, to nie cukierek :( I skoro tyle się czyta i słyszy o problemach ( nie tylko związanych z reakcją alergiczną) po szczepieniach, to rzecz warta przemyślenia. To, że weterynarz szczepi swojego ukochanego psa mnie nie do końca przekonuje...:oops: Ja wiem, że on ma wiedzę i na dodatek kocha swojego psa, ale każdy przypadek jest inny i nie wiem jak On by postąpił gdyby zauważył u swojego psa takie reakcje jak ja u Reksa. Może też by się wahał.... Reks dostał zastrzyk odczulający i po kwadransie miało być już wszystko ok. I rzeczywiście, drgawki ustały, przestał dyszeć, najgorsze minęło. Tymczasem kiedy wychodziłam z domu od szczepienia minęło ponad 12 godzin i on cały czas wyglądał i zachowywał się jak chory pies... :(:( Muszę się zastanowić poważnie. Na razie wiem jedno - już nigdy nie zaszczepię żadnego psa szczepionką kombinowaną.
  14. My już trzeci raz szczepiliśmy szczepionkami kombinowanymi, ale już nigdy więcej...:( I w ogóle zastanawiam się czy nie szczepić na wirusowe co dwa lata a nie każdego roku. Co sądzicie?
  15. Pomyślę oczywiście, choć teraz raczej zdecydowałabym się na krótki i konkretny. Zaczynam mieć wątpliwości, czy ludzie w ogóle czytają teksty, czy tylko wyłapują informację na temat wieku i oglądają zdjęcia...
  16. Nie żyje szmaragdowy pan kaczor. Znaleźliśmy go wczoraj niedaleko rzeki...:-( I byliśmy na szczepieniu. Tobołki dostały łączoną szczepionkę przeciwko wściekliźnie i chorobom wirusowym. Potem spacer. Wieczorem Reks zaczął się dziwnie zachowywać. Nie pozwolił się dotknąć, miał silne dreszcze i mocno dyszał. Nie potrafił usiąść i położyć się, chodził z wygiętymi plecami i spuszczonym ogonkiem. Zadzwoniłam do kliniki, lekarka kazała obserwować. Spytała czy kufa nie spuchła ( nie, nie spuchła). Po kolejnych dwudziestu minutach nie wytrzymałam, wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy do weterynarza. Oczywiście wszystko zamknięte na głucho. Nam się zawsze coś przytrafia koło 21.00... W międzyczasie zadzwoniłam do doktora Fabisza na nocny dyżur i powiedział, że to uczulenie i żebyśmy natychmiast przyjechali i że On zaraz będzie. Reks dostał zastrzyk odczulający i obietnicę, że po kwadransie będzie ok. Faktycznie, przestał mieć drgawki, a w domu zaraz zasnął. Dzisiaj jest słabiutki, nie potrafi zejść ze schodów ( wchodzi sam) i chodzi powolutku jak dziadziuś...:( Teraz jestem w pracy, ale mam nadzieję, że po powrocie będzie już wszystko dobrze. No i wpis w książeczce, że przy kolejnym szczepieniu trzeba wybrać inną szczepionkę.. Swoją drogą, jak dobrze, że mamy blisko takie awaryjne miejsce gdzie o każdej porze dnia i nocy ktoś pomoże... (Oczywiście, albo nieoczywiście za nocną wizytę i zastrzyk odczulający nic nie zapłaciliśmy, i zostawiliśmy doktora Fabisza sprzątającego zakrwawiony stół i podłogi w gabinecie i poczekalni...Różne opinie o Nim słyszałam i czytałam, ale nam pomógł tyle razy i jest zawsze tak miły, że mogę pisać same dobre rzeczy i DZIĘKUJĘ!) Edit. Teraz jeszcze niepotrzebnie poczytałam o komplikacjach po szczepieniach kombinowanych i martwię się...
  17. Muszę pomyśleć. Na razie czekam na wieści o Waszym :)
  18. Ale tu u Was kolorowo :) Pozdrawiamy "OKRZEPNIĘTEGO" Norka ;)
  19. Tfu, tfu - nic im nie dolega, ale może powinnam coś profilaktycznie?? Fakt - Reks się sypie niemożliwie mimo wyczesywania może spróbuję z siemieniem. Bazylowi podajesz jak rozumiem bez banana? A z miodem? ( I jeszcze - przepraszam, że Cię tak męczę tym tematem - gdybyś miała doradzić - [url]http://allegro.pl/klimatyzator-przenosny-fral-supercool-fsc09-i4219195840.html[/url] nie wiem na co zwracać uwagę, oprócz ceny oczywiście :oops: (I jeszcze jak znajdziesz chwilę - jakbyś mi podała model Waszego klimatyzatora.:oops:)
  20. Kwadrat? A, jakoś tak :diabloti:: [IMG]http://images50.fotosik.pl/1294/d332842df3fd78ecgen.jpg[/IMG]
  21. :crazyeye::crazyeye::crazyeye::crazyeye::crazyeye::crazyeye: No nie wiem co napisać... Maciaszku, a siemię lniane zaparzone tak? Mielone, czy w ziarnach? Bazyl pije chętnie? Mam czytając to wyrzuty sumienia trochę, bo może powinnam cos już tobolkom podawać...:oops: [COLOR=#696969]Właśnie nie mamy ani kawałka sciany ani koło okna ani pod nim. Jedynie w kuchni pod szafkami wiszacymi, ale to bez sensu...[/COLOR]
  22. Ale nie, nie docieramy na koniec świata, tylko na koniec łąki.. [IMG]http://images65.fotosik.pl/967/815a03476ff52adfgen.jpg[/IMG] [IMG]http://images63.fotosik.pl/965/d9fbfaae9cd5e029gen.jpg[/IMG] [IMG]http://images61.fotosik.pl/965/417fa40af85dfa71gen.jpg[/IMG] ...jak zawsze.
  23. Nie tylko ślimaki się chowają ;) [IMG]http://images62.fotosik.pl/967/8d5c9fdd9c6b7949gen.jpg[/IMG] A my idziemy dalej w zieloność [IMG]http://images63.fotosik.pl/965/56de357686aa1d31gen.jpg[/IMG] Tobołki przodem. A najprzedniejszym przodem Misia, wyłapuje muchy kłapiąc zębami i mlaszcząc [IMG]http://images63.fotosik.pl/965/a8fd7ca13666cb26gen.jpg[/IMG] Jak będziemy tak szli i szli bardzo długo, to chyba dojdziemy na koniec świata? [IMG]http://images64.fotosik.pl/967/b0b03736f5346377gen.jpg[/IMG]
  24. Wśród rzecznych śmieci zamieszkała zakochana para kaczek. Są nierozłączne. Kiedy nas widzą uciekają szybko i zza sterty butelek lub bezpiecznie na sterej oponie spogladają na mnie i tobołki. [IMG]http://images62.fotosik.pl/967/5a96b1ccf1d9348dgen.jpg[/IMG] [IMG]http://images64.fotosik.pl/967/c83116fc2f1ae5ddgen.jpg[/IMG] [IMG]http://images63.fotosik.pl/965/e6fff05e3af21053gen.jpg[/IMG] Drzewa rosną pionowo i poziomo [IMG]http://images61.fotosik.pl/964/60b370832092b0ecgen.jpg[/IMG] A pomrowy słysząc nasze kroki uciekają do domu, mimo, że dopiero co z niego wyszły swoją wielką nogą... [IMG]http://images63.fotosik.pl/965/8644e6e25c381238gen.jpg[/IMG]
×
×
  • Create New...