Jump to content
Dogomania

Jasza

Members
  • Posts

    22228
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Jasza

  1. Pod szkiełkiem też robiłam, nie pamiętam tylko jak się to nazywało. Najpiękniejsze, które pamiętam to były z bratkami :) Kurczę, jak znajdę szkło, to sobie zrobię, a co.
  2. Piękne :) Ja się zainspirowałam mandalami MOCY LASU. Musze się podszkolić i coś zrobić z tym, żeby podczas układania małe psie łapki nie zadeptywały efektów ;) Na razie układam mandale z granitowych głazów, grabi i złamanej motyki ;)
  3. Tak, lubię patrzeć jak Tobołki się tarzają. Mają wtedy takie wniebowzięte miny, że przez głowę przemyka myśl: może by tak spróbować?? ;)
  4. Załapujemy się na zupełnie darmowy, ptasi koncert. Artysta jest tak przejęty swoim występem, że nie zwraca na nas uwagi. Nie bijemy brawa, składamy mu podziękowanie w cichości. Pozdrawiamy.
  5. Nazywany dawniej "krewką Matki Boskiej". Co roku, kiedy pojawiają się pierwsze żółte kwiaty, rozcieram w palcach kilka płatków i za każdym razem sprawdzam, czy rzeczywiście poplamią moje ręce na czerwono...Rytuały czerwcowe ;) Przy okazji zrywam dojrzałe już i kwaśno-słodkie poziomki. Tobołki obserwują zdegustowane.. Nawet jeśli łapie nas deszcz bębniąc kroplami po plecach tobołkowych i mojej głowie, jest pięknie. Robimy mandale łąkowe.. ...i leśne...
  6. Śpiącą na źdźble trawy, zmokniętą biedronkę... Drozda.. I oczywiście całe mnóstwo ślimaków. W tym, takiego oto zaroślowego przystojniaka... Kwitnie już pięknie dziurawiec.
  7. Zaczyna się lato... Jaskółki nurkują w powietrzu nisko nad łąką. Nie mogę się oprzeć, mimo, że wiem, że zdjęcia mi się nie udają, pstrykam jedno za drugim. Obserwujemy. Tobołki nie mniej zafascynowane niż ja. Spotykamy dwie pałaszujące rynnice..
  8. Klawiatura, klawiaturą, ale zdradź w jaki sposób nauczyłaś Lusię ludzkiej mowy. Moim by się przydało czasami.
  9. Piękny tytuł. I tak, słowa "własny dom" są magiczne :) Rokuś - bądź szczęśliwy!
  10. Moje? Chmmm ;) A tymczasem słuchamy Żywiołaka: https://www.youtube.com/watch?v=HDUYGNVx92k Kumplujemy się z trawą. Podziwiamy łubiny. Wylegujemy się na łące. Czytamy. Czekamy na trzęsienie ziemi w ogródku. Witamy się ze ślimakami. Marzymy na całego.
  11. W ogrodzie życia w ogrodzie świata cisza rozpina skrzydła ptaka Słońce się kąpie w pianach strumieni Drzewa kołyszą smugami cieni Kwiaty słuchają głosów motyli Niebo ku morzu z ufnością się chyli Błękit z błękitem Zieleń z zielenią płyną po ziemi i ponad ziemią Ze snu srebrnego woda się budzi w ogrodzie świata W ojczyźnie ludzi W ogrodzie świata Pan się przechadza Stwórca jaskółek Gołębi władca Żywiciel kwiatów Właściciel morza Przyjaciel słońca Życia gospodarz. "Ogród świata". Marek Skwarnicki.
  12. Witamy Tonię! (Ja mam w telefonie lepsze zdjęcie Toniowe niż Tereska -se, se, se! ;))
  13. Zastanowię się :) Na razie tam są jedne wielkie chaszcze, zanim powstanie kompostownik, o ile powstanie, to minie jeszcze dużo czasu. Dziękuję!
  14. Maciaszku, chciałam już nie pisać, bo chyba to nie miejsce na takie dyskusje. Może niepotrzebnie tak wypalilam jak z procy, taka jestem. Nigdy w życiu nie przyszło by mi do głowy, żeby wartościować: rasowy-gorszy, kundel-lepszy, albo odwrotnie. Nigdy nie śmiałabym krytykowac tego, że ktoś kupuje psa kierując się swoimi potrzebami, marzeniami, a nie ratuje przygarniając. Mam na ten temat swoje zdanie i swoje przekonania, ale daleko mi do oceniania. Zdecydujesz się na kupno rasowego szczeniaka z dobrej hodowli - pięknie, to przecież Twoja decyzja i Twoje życie, tylko - przepraszam, muszę to napisać, korci mnie - naprawdę niepotrzebne są tłumaczenia. Tlumaczenia jak dla mnie troche na siłę. Piszesz, że pies musi spełnić pewne wytyczne - czy naprawdę tak trudno znaleźć takiego w DT? Przecież to nie musi być pies o którym nic nie wiadomo, schroniskowy, albo ledwo co odratowany z łańcucha. Można znaleźć psa choćby na Dogo, dobierając odpowiednio do swoich możliwości, trybu życia takiego, który spełni nasze oczekiwania, z którym sobie poradzimy. Można "wyszukać" psa, który jest poznany przez tymczasowych opiekunów, takiego, który zostaje sam w domu, dogaduje się z dziećmi, jest niewielkich lub średnich rozmiarów, ma taki a nie inny temperament... itd itp. Dla mnie to jest najpiękniejsze, najsensowniejsze i najważniejsze w pomaganiu psom, w wolontariacie, w działalności fundacji. Nie tylko to, że psy schroniskowe mają pełne miski i są wysterylizowane. Właśnie to, że są Domy Tymczasowe w których pies zdrowieje, dochodzi do siebie, pokazuje swój prawdziwy charakter i potem już "ogarnięty" trafia do takiego domu, w którym się wpasuje w Rodzinę jak kawałek układanki. Ktoś szuka psiego sportowca, biegacza, psa rozbrykanego, pełnego energii, ktoś inny kanapowca, któremu wystarczają krótkie spacery i wylegiwanie się na trawie. Ktoś koniecznie dziecioluba, ktoś - psa, który kocha koty. I w tym - według mnie - tkwi sens mądrego pomagania. Bo przecież wiem dobrze, że jest tak jak piszecie, że nie każdy jest zdecydowany przygarnąć psa o którym nic nie wie, psa-zagadkę. Z ktorym nie wiadomo jak mu się życie ułoży i jak sobie da radę. A czy w przyszłości nagle nie zachoruje? Czy nie przeżyje traumy, ktora silnie na niego wpłynie? Czy nie zostanie pogryziony i nie zacznie się bać dużych psow? Czy nie wydarzy się coś, co wpłynie bardzo mocno na jego zachowanie, emocje? Ech, gdyby tak szło zaplanować całe swoje życie... Jeszcze raz przepraszam, jeśli Cię moje słowa uraziły. Napisałam tylko dlatego, że Cię znam i lubię, na innym wątku bym nic nie napisała, bo ja generalnie nie lubię się wdawać w dyskusje ;) Może mi z takim podejściem i z dziwnymi poglądami jest łatwiej? Nie marzę o żadnej rasie. Wszystkie psy mi się podobają, wystarczy, że spojrzę w oczy. Sprowadzanie na ten zapsiony do niemożliwości świat kolejnych słodkich klusek wydaje mi się fanaberią. Pies polski czy czeski podoba mi się równie mocno i mój wypaczony gust pozwala mi zakochać się do szaleństwa nawet w najbardziej skołtunionym i brudnym kundlu. Pies to przyjaciel, a przyjaciół się wybiera albo spotyka, a nie kupuje. No i znając moje szczęście, nawet gdyby mnie ktoś obdarował pięknym, rasowym, genetycznie przebadanym sprawdzonym pod każdym kątem szczeniaczkiem, bardzo prędko okazałoby się, że to czarna owca w rodzinie i wyrodny syn lub córka ;) Mały agresor, z lękiem separacyjnym, bojący się burzy i atakujący dzieci na rowerach. Taka karma ;) A na karmę nie ma rady ;) Kasiu - jakikolwiek pies zagości w Twoim sercu i domu - niech będzie wspaniały, zdrowy i niech Wam będzie dobrze razem.
  15. Dziękuję :):) Ja się bardzo, bardzo cieszę, nawet jeśli napisałam tak trochę zdawkowo. I tak, owszem, ślimaki będą miały u nas dobrze ;) Najwyżej jak ich będzie za dużo, to pozbieram do wiaderka i wyniosę do lasu, który jest tuż, tuż obok. Będzie też z całą pewnością hotelik dla pszczół samotnic. Tata obiecał, że zrobi :) A zimą karmniki dla ptaków. Do ogródka mogę dojść przez Hugoberg i mam bardzo blisko, spacerowym tempem mniej niż kwadrans, może dziesięć minut. Tobołkom na razie się tam nie podoba. Za dużo krzaków, nowe, dziwne zapachy. Ale wiem, że polubią to miejsce tak jak ja je już polubiłam.
  16. Mam jeszcze inne wspaniałe wieści :) W środę kupiliśmy ogródek. Po wielu perypetiach i wielu dziwnych i nerwowych dniach. Mam swój kawałek zieloności. Piękne owocowe drzewa, róże: czerwoną i herbacianą, białą tawułę rozrośniętą do monstrualnych rozmiarów, mnóstwo choinek, w tym płożący jałowiec, który zaanektował połowę terenu, porzeczkowe i agrestowe krzaki, truskawki, poziomki, trzmielinę i lilie. Psią różę kwitnącą bladoróżowo. Kamienną studzienkę. Milion ślimaków, które teraz, w czasie upałów pewnie pochowały się w chaszczach-gąszczach. I wielkie mrowisko. I ławeczkę z przegniłych desek. I szopę drewnianą obrośniętą tak, że nie da się wejść. Zresztą prawdopodobnie nikt tego nie robił od jakichś dwunastu lat ;) Od poniedziałku zaczynamy porządkować teren. A ja jestem tyleż przerażona, co szczęśliwa.
  17. "Dopóki w schronisku jest choć jeden pies...". Tak myślę i tak czuję i naiwnie myślałam, że tak ma każdy kto kocha psy. :) Elisabeta, zazdroszczę, bo ja mam szczęście, ale odwrotne, właśnie do problemowych ;)
  18. Dzielni, dzielni :) I z przyjemnością zobaczyłam zdjęcia z letniska i kokorycz ( nie znałam!).
  19. A ja nie rozumiem dlaczego "pies bezdomny" równa się "pies z problemami" ;) Po pierwsze. A po drugie, czy są psy, które problemów nie mają? Albo raczej takie, z którymi to my nie mamy problemów? Maciaszku, ja jestem szczera do bólu, nie pisz proszę, że chcesz kupić rasowego szczeniaka w hodowli? Mam nadzieję, że źle zrozumiałam. Ja jestem dziwna, wiem.
×
×
  • Create New...