isabelle30
Members-
Posts
825 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by isabelle30
-
i za chwile bede biegac po ortopedach i chirurgach z psem? dlaczego w momencie gdy mam psa staje sie czlowiekiem bez praw? tak napewno nie bedzie! jezeli ktos ma psa to go ma obowiazek pilniwac, jezeli ktos ma dziecko to niech go trzyma na smyczy jezeli slowem lub inaczej sie nie da go powstrzymac przed podbieganiem do psa. jezeli stoi pod winda matka z dzieckiem to niech wytlumaczy dzieciakowi ze stanie z twarza przy szybie grozi poturbowaniem, albo niech sie potem nie dziwi. mam dziecko i skoro ja potrafie dopilnowac zeby moja corka nie zachowywala sie jak maly idiota to od innych tez tego oczekuje. pani a.piurek, bardzo sie ciesze ze potrafi pani czytac ze zrozumieniem. nie wiemczemu sie pani przypiela do tego dziecka, bo ja w swoich wypowiedziach pisalam o ludziach doroslych....stojacych jak kretyni z twarza przyklejona do szyby drzwi windowych. pewnie im to z dziecinstwa zostalo Dorobella, masz racje. prawo jest po to zeby chronic kazdego obywatela, kazdy jest wobec niego rowny i kazdy ma prawo do wlasnej przestrzeni i do zycia w spokoju, niezaleznie od tego czy ma dziecko lub psa, czy cala sfore kotow. tymczasem w naszym kraju okazuje sie ze nie do konca.... ja tez wiele razy mialam upackane spodnie bo jakis mily piesek skoczyl na mnie bo poczul smakowita rybke przygotowana dla Brucia na spacerku. jakos mi do glowy nigdy nie przyszlo zeby robic o to raban. pralka jest cierpliwa.... wiele razy jakis pies wlazl mi na noge, lub otarl sie ubloconym bokiem o noge w autobusie. bo zbyt blisko stalam, trudno. jest tlok, czlowiek z psem tez ma prawo gdzies tam dojechac, nie bedzie przeciez lazl przez cale miasto na nogach.... litosci! Dorobella, jak juz pisalam, kazda pomoc ktorej potrzebujesz, pisz na priv. my samotne matki trzymajmy sie razem, bo jak sobie nie pomozemy nawzajem to inni, co co maja sielskie zycie nawet nie spojrza...
-
bardzo dziekuje za bardzo obszerny opis, wszystkie przytoczone paragrafy.ale nijak sie one maja do opisanej przeze mnie sytuacji....wychodzac z windy mam prawo miejsca i przestrzeni abym wyjsc z niej mogla. moj pies takze. o ile ktos stoi tak ze bardziej gwaltowne otwarcie nieszczesnych drzwi rozkwasi mu twarz wine ponosi on sam, a nie ja. i bardzo podoba mi sie stwierdzenie o dpowiedzialnosci materialnej....czyli jezeli osoba jest bogata to kazdy biedniejszy moze sie podstawiac dowolnie a potem zadac zadoscuczynienia. chyba jednak prawo w tym kraju (malo doskonale) nie przewiduje zezwolenia na takie akcje. tak jak powiedzialam od dzis otwieram drzwi z hukiem ilekroc ktos tam bedzie stac. mysle ze ludzie sami beda uciekac spod drzwi nauczeni siniakiem tu i owdzie. stal z twarza przyklejona do drzwi to dostal.
-
to co wymieniasz jest wlasnie dobrym sposobem na zaplnianie schronisk bez konca. czlowiek sprawi sobie psa, potem klopoty go przerosna i sru... czipowanie obowiazkowe tez nic nie da. ciagle jest akcja darmowego czipowania. ludzie ida zaczipowac psa i sa zadowoleni ze juz maja bezpiecznego psa. nikt im nie mowi ze teraz po powrocie do domu musza sobie wyszukac bazy czipow i samemu nr psa do nich wprowadzic. wiesz ilu ja ludziom w pracy problem juz uswiadomilam. psy chodza pol czy rok z czipem, a po sprawdzeniu okazuje sie ze ich nie ma w zadnej bazie. .... bo wetowi sie nie chce buzi otworzyc i powiedziec jak to wyglada. czip zaklada i conajwyzej rejestruje psa w warszawskiej bazie. wyjedziesz na wakacje i juz czip psa nic nie jest wart....bo ta baza nie wspolpracuje z zadna inna. wysoki podatek....sa ludzie naprawde biedni, nie stac ich na takie podatki, a psa maja dbaja o niego, ostatnia koszule za niego oddadza. i co? musieliby z ciezkim sercem psa sie pozbyc....bo nie byliby w stanie zaplacic pdatku...
-
to i dobrze. wesolych Swiąt
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
isabelle30 replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
kolezanka moze tez cierpiec na te straszliwa chorobe, np obie moga miec nuzenca.... albo jakas grzybice.... -
Marznące łapy zimą, pies nie jest w stanie chodzić. Jest jakiś sposób?
isabelle30 replied to Mada:)'s topic in Łapy
werulkowa, a jakie te spacery sa jak jest mroz? w czasie takich mrozow Brutusowi marzna lapy jak chodzi na smyczy, jak go puszczam i ma mozliwosc smigac to wytrzymal ponad godzine - w zasadzie ja wytrzymalam zanim sie nie rozlcialam na kawalki, on pewnie biegalby dalej, nawet mu lodowe obcasy nie przeszkadzaly. u nas starszliwym problemem jest sol na jezdniach -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
isabelle30 replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
powiedz jej ze jak drasnie bodaj jednym zebem twojego psa lub ciebie to zaplaci odszodowanie. ze sobie nie zyczysz kontaktow z jej psem i nastepnym razem sprzedasz kopa bez uprzedzenia. postaraj sie zeby kolo ciebie byl jakis swiadek. nagraj jej zachowanie komorka, demonstracyjnie. i potem powiedz ze masz dowody jej winy. to bardzo dobrze dziala odstraszajaca. kas, jaka choroba dziala najlepiej? zebym nie strzelila jakiegos glupstwa w razie kogos doedukowanego?:angryy: -
no u nas jakos bezpansko blakajacych sie psow nie ma...okolica widocznie normalna. ludzie z sukami z cieczka ale na smyczy nie maja klopotow. ja zawsze pilnuje do kogo moj pies idzie. te suki ktore znam (a znam wiekszosc psow z okolicy) zapamietuje kiedy moze byc kolejna cieczka. a jak wlasciciel charakterystycznie ochrania tylek suki nogami od razu wiem co jest grane i psa na smycz do konca spaceru bo cholernik zapamietuje ze taka mijalismy. chodzi mi tylko o takich wlascicieli ktorzy prezentuja pelna beztroske, ze to niby ja mam byc ta odpowiedzialna i za swojego psa i za ich suke. ale swojego psa poki nie bedzie wskazan zdrowotnych nie wykastruje. bo nie chcemu zaburzac w zaden sposob gospodarki hormonalnej. dla mnie ten zabieg jest wylacznie wtedy gdy wlasciciel nie jest w stanie upilnowac psa/suki, ma powyzej uszu zachowan zwiazanych z popedem u psa/suki i nie jest w stanie nad tym zapanowac, w schronisku ze wzgledow oczywistych, oraz ze wzgledow zdrowotnych. nakaz obowiazkowej sterylizacji nic tu nie da. wysokie podatki rowniez, ani zaostrzanie przepisow. moga one spowodowac tylko przyplyw psow w schronach. Polakom potrezbna jest edukacja trwajaca pokolenia cale przy naszej narodowej metalnosci...
-
czyli mam psa uspic bo nie jestem w stanie wyjsc z windy zeby sama komus nie podeptac nog.... bo nie jestem w stanie wziac go na rece co zreszta i tak nic nie da, bo wtedy jego pysk bedzie na wysokosci czyjejs twarzy. albo placic jakiemus naciagaczowi, bo on ma prawa, ja nie mam praw, przestalam je miec w momencie kiedy kupilam psa.... a moze to ja powinnam zaczac naciagac sasiadow za kazde podarte rajstopy i otarcie spowodowane czyjas siaka z zakupami...bo trzeba stac dokladnie w drzwiach windy... albo juz wiem! bede otwierac te drzwi z kopa! wtedy taka osoba dostanie z byka, i odrzuci ja na sciane. ja wtedy bede bez winy, moj pies o nikogo sie nie otrze - zapewnie bezpieczenstwo takiej osobie, a przeciez ja nie musze wiedziec ze drzwi od windy sie akurat obluzowaly. Dorobella, przeczytalam kazdy post bardzo uwaznie. popelnilas blad pierwszego dnia. trzeba bylo rozmawiac z ta baba w obecnosci swiadka, przeprosic i powiedziec ze owszem pokryjesz koszty po otrzymaniu orzeczenia lekarskiego oraz uzasadnieniu ze leczenie jest niezbedne, na podstawie faktur. zaplacilabys wtedy tylko koszt mandatu. jezeli potrzebna ci jakas pomoc finansowa czy inna to pisz na priv, na tyle na ile moge, pomoge. tez jestem samotna matka i znam twoj bol... a.piurek, w naszym przypadku ani myslenie moje ani myslenie mojego psa nie ochroni nikogo przed dotknieciem psa o ile ten ktos nie posiada wlasnego rozumu i nie potrafi zrobic kroku w bok.... twoja wypowiedz wlasciwie upewnila mnie o jedynej skutecznosci otwierania tych cholernych drzwi z rozmachem.... jak widac cale mnostwo funkcjonuje na jednej szarej komorce i to nie swojej a pozyczonej (jakies 20% moich sasiadow - juz raz wzywali policje bo jestem nieodpowiedzialna matka i sprowadzilam do domu duzego groznego psa , panowie polichjanci pryjechali i zpytali patrzac na Brutusa gzdie ten drugi grozny i duzy pies. zaprosilam ich do pokoju dziecinnego i pokazalam caly rzad groznych psow, niektore nawe duze i pluszowymi zebami). pobawili sie z Brutkiem, milo zesmy sobie porozmawiali przy herbatce przez godzine. douczyli mnie jak byc milym dla sasiadow w majestacie prawa i poszli....zostawiajac nr telefonu
-
a Brutus dzis dostal nowa piszcaca pileczke, kawal kielbasy w jednym kawalku oraz ususzona wlasnorecznie watrobke. ale nie pozwolilam mu dzis zloic skory wrogowi. podzielilysmy sie dzis z psem nie oplatkiem ale chlebem bezglutenowym (a fuj) bo mala nie moze glutenu wiec cala rodzina obeszla sie bez oplatka. siedzial grzecznie i wysluchiwal zyczen usmiechajac sie, nawet chlebek paskudny zjadl, haha hmmm ciekawe czy bedzie przyjaznie do mnie mowic o polnocy. swinka morska napewno mnie zwymysla bo akurat dzis obcinalam jej pazurki a ona tego nie lubi....
-
dzieki. czytam temat i zaczynam byc wrecz zafascynowana.... i z lekka przerazona. mam psa, duzego....goldena. na mojej klatce schodowej mieszka mnostwo ludzi niecierpiacych psow, niektorzy patrza z takim obrzydzeniem ze az mi sie zal ich robi... klatka schodowa jest tak skonstruowana ze przy windzie jest minimum miejsca - od drzwi windowych jest metr do sciany, czyli jezeli wysiadam z windy a ktos tam stoi i czeka to nie mam mozliwosci wyjsc z psem tak zeby sie nie otarl o tego ktosia. taki czlowiek moze oczywiscie przesunac sie w bok, tak zeby mozna byko wyjsc z windy wygodnie, tymbardziej ze drzwi windowe maja szybe i widac kto w niej jest - duzego psa z nochalem w szybie widac od razu. ale ludziska nie robia tego, bo i po co, lepiej sie od razu awanturowac bo pies przeszedl zbyt blisko. zawsze istnieje mozliwosc ze trafie na pieniacza naciagacza ktory mnie bedzie napastowac bo pies mu slina albo mokrym nosem wybrudzil spodnie....mam nadzieje ze nigdy nie ugryzie nikogo, nie warczy na ludzi, jest z tych przyjaznych lub olewczych, zalezy jak kiedy. jezeli mu zaloze kaganiec na moment wyjscia z windy to moze kogos trzepnac tym kagancem - wazy 38 kg, nie chcialabym zostac trzepnieta przez takiego psa o wiem jaka to masa i ile ma toto sily. a Brucio czasem jest malo uwazny i sam potrafi nagle wykonac zwrot i przyrabac w sciane lbem... reasumujac, o ile takowa osoba nie odsunie sie jako pierwsza od tej cholernej windy, ja nie mam mozliwosci wyprowadzic z niej psa tak zeby na nikogo nie wlazl. wykupilam ubezpieczenie oc na psa. to jedyne co moglam zrobic. ale widze ze w przypadku naciagaczy nie ma bata, nie ma zadnej obrony. nie wiem czy nigdy nikomu nie przyjdzie do glowy awanturowac sie ponad miare i zaczac mi machac lapskami przed twarza, a jezeli bedzie z nami moje dziecko, Brutus moze przestac byc przyjacielski.... i co wtedy? mam placic majatek za spodnie warte dyche bo z lumpeksu? mam placic za straty moralne bo ktos sie boi i swoje fobie pielegnuje zamiast sie ich pozbywac? mam placic za siniaki bo ktos nie potrafi zrobic kroku w bok umozliwiajac wyjscie osobie z windy (prawde mowiac idac bez psa tez mam problem z wyjsciem z windy bo niecierpie sie ocierac o ludzi) ?????
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
isabelle30 replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
dziewczyny, nie zrozumialyscie mnie. moj pies bawil sie z suka i pewnie nawet by nie zarejestrowal tamtego psa, a nawet gdyby go zauwazyl to by go olal najzwyczajniej zajety blotkiem i kolezanka. to tamten pies rozdarl morde na caly park, az sie zaplul. dobrze ze jeszcze moja corka akurat pobiegla w inna strone zamiasdt stac grzecznie kolo mnie, bo ten facet wylazl z tych krzakow metr od nas (w takim przypadku sama bym pogryzla i tego psa i tego faceta). malo tego....to mysmy staly za krzakami, facet idac ta konkretna alejka widzial na duza odleglosc dwa duxze biale psy na srodku trawnika o boku jakies 20 metrow. my go nie widzialysmy, skladalysmy sobie zyczenia patrzac na nasze bawiace sie psy.wiedzac ze prowadzi pieniacza powinien skrecic w bok. ale nie, musial przejsc tuz obok nas. moze po to by wlasnie zrobic awanturke i komus napsuc krwi (nie udalo sie biedaczkowi wiec go zolc zalala). a Brutus pokazal zeby bo niecierpi gdy do mnie lub do malej podchodzi pies, a wrecz piany dostaje gdy ow pies drze jape. facet to emeryt, nie wydaje mi sie zeby nalezal do gatunku pracujacych z psem (skopal biednego jak sie oddalilysmy bo nie byl w stanie opanowac szarpiacego sie na smyczy byka). na co mu ten pies? przedluzenie meskosci? potwierdzenie wlasnej waznosci? nie znam faceta, i wcale znac nie chce. ale widze go czasem z daleka. wychodzi tylko na pare minut, zawsze bez kaganca, a pies w szelkach.... w warszawie przepisy sa dosc liberalne, i nawet w obecnisci patrolu policji wieczorem psy biegaja luzem, bo ludzi jak na lekarstwo, malo uczeszczany teren. facet powinien pomyslec. widzial dwa duze psy. co by bylo gdyby trafil na dwie zupelnie olewcze osoby, i dwoch duzych agresorow....rozszarpaly by mu tego psa i jeszcze jego pokiereszowaly. ale zobaczyl dwa goldeny....wiec mial sile po swojej stronie bo przeciez goldaski uchodza za "cipki". gdyby ten pies zapienil sie przy Kindze, zadna sila by nie powstrzymala Brutusa przed wyrwaniem mu uszu z korzeniami, nawet moje skromne 60 kilo (to byl zart, pewnie dalabym rade, ale on broni tego dziecka bardziej niz pysznej kosci) Greven pomijajac fakt niecheci niektorych do labkow.....moj pies nie jest labkiem. ponadto ja sama malo lubie te psy aczkolwiek znam pare takich przy ktorych pies policyjny wysiada, a osiagniete to zostalo tylko niewielkim nakladem pracy i glaskaniem po glowie. moj pies owszem lubi sie przywitac z innym psem, ale nie pedzi na oslep tratujac, zachowuje wszelkie zasady psiej nytykiety. czasami tak pieknie CSuje ze az milo popatrzec. ten haszczak nawet pewnie nie zna psiej mowy bo podejrzewam ze socjal to jedyny przeszedl jak byl jeszcze przy matce. potem juz byl halt i nie podchodzenie do zadnych psow, zero zabaw, sciagany na smyczy na sztywno. zauwazylam juz pewna regule u takich psow. od ponad roku obserwuje narastanie u takich osobnikow agresji i nieumiejetnosci przejscia pare metrow od innego psa i jeszce raz Greven ci napisze, to nie moj pies spowodowal zajscie aczkolwiek tak bo wogole istnieje. w dupie mial haszczaka. a odnosnie nie obchodzenia swiat. niewazne czy ty obchodzisz czy nie. caly swiat wokol ciebie obchodzi i nalezalo sie zachowac, tymbardziej ze obok bylo 6 letnie dziecko. to ja w sumie gdybym miala czas powinnam zadzwonic na policje....bo agresywny pies ma nakaz chodzenia w kagancu....a pies pieniacy sie na wszystko co sie rusza dokola nalezy do typu "agresywny". tymbardziej ze facet jedyna kontrola jaka mial nad psem to bylo pare kopniakow -
a czy moge prosic link do owego artykulu? pomrocznosc jasna na mnie padla i nie moge go znalezc... Zdrowych i Pogodnych Świąt!
-
agresywny pies biegajacy bez smyczy i kaganca:(
isabelle30 replied to wolfinka's topic in Pogryzienia
ja powiem nawet wiecej, prawo nakazuje takiego psa trzymac na smyczy oraz kagancu. koniecznie zrob tak jak radzi Martens, czyli skarga zlozona pismie z potwierdzeniem odbioru. musza zareagowac nim komus stanie sie powazna krzywda -
Gabryjella, i oto trafilas w sedno. suka z cieczka powinna byc na smyczy, a nie beztrosko puszczana bo: 1. jest mala a ten pani pies duzy to niczym nie grozi 2. ja nie musze suki trzymac na smyczy, to pani problem zeby psa pilnowac 3. moja suka sobie nie pozwoli 4 moja suka jest madra nawet sobie nie wyobrazasz jakie glupoty tacy opowiadaja. widze ludzi ktorzy z suka z cieczka potrafia wyjsc na spacer po polnicy zeby sie spokojnie wybiegala, widze ludzi ktorzy lataja do parku o 5 rano, i po 23, bo maja psa ktory jest realnym zagrozeniem dla ludzi i psow ktore spotka, po to zeby ich psy sie wybiegaly na dlugich linkach lub swobodnie. wiec jednak mozna. ja nigdzie nie napisala ze puszczam psa samopas, owszem spuszczam go ze smyczy ale na ulamek sekundy nie spuszczam z oczu, nie pozwalam mu takze na przekroczenie magicznej odleglosci 20 metrow ode mnie. po zmroku zakladam mu flasher zebym go lepiej widziala. nie pozwalam mu podchodzic do psow ktirych nie znam lub wygladaja na chore, zaniedbane. raczej mam na jego punkcie *******ca i jest pilnowany jak 8 cud swiata. natomiast wnerwiaja mnie ludzie tacy wlasnie ktorzy spaceruja w godzinach najwiekszego nasilenia psich spacerow po calym parku do ktorego zjezdzaja psiarze z okolicy bo tutaj jest spokoj, nie ma tak patroli, mozna spokojnie wyjsc na spacer, sa duze "laki" na ktorych mozna z psem popracowac, lub spotkac innych psiarzy i wtedy psy calym stadem socjalizuja sie pieknie i bawia lu wspolnie kopia rowy marianskie, rozszarpuja jakies spodnie znalezione w krzakach, lub kombinuja jak sobie odebrac patyka. i wypbraz sobie co sie dzieje w takiej gromadzie np 20 psow roznej masci, ras, wielkosci, wieku i plci (takze szczeniat) gdy srodkiem idzie sobie pan beztrosko z suka z cieczka bez smyczy.... to chyba nie jest w porzadku ze wszyscy pozostali musza konczyc fajny spacer, lapac psy, szarpac sie z nimi, w poplochu zabierac zabawki
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
isabelle30 replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
szlysmy dzis do rodzicow na wigilie. przez park. po godz 16 juz na ulicach zywego ducha nie bylo, park tz opustoszaly. na dodatek siapilo. puscilam psa bo on uwielbia smigac po kaluzach i blocie. spotkalysmy znajoma z kolezanka Brutka, zabawa byla na calego. stalysmy i gadalysmy. nagle zza krzakow (jak zwykle zza krzakow) wylania sie facet z haszczakiem na smyczy. pies mu sie wyrywa, az sie pieni caly. Brutus sie zatrzymal i pokazal kly. ruszylam do niego zeby zapiac na smycz (po co ma w wigilie kolejnemu pieniaczowi uszy obrywac). facet na mnie z morda....ze moim psim obowiazkiem jest psa na smyczy i w kagancu trzymac. wrzeszczal tak na cale gardlo, rzucal miesem, znajoma juz otwierala usta zeby mu przywalic. zatrzymalam ja reka i rzucilam za siebie "my tez zyczymy panu wesolych swiat, chodz Brutek, co sie bedziesz z idiotami zadawal" wrzeszczal za nami tak ze jeszcze pod domem rodzicow go bylo slychac. biedni tacy ludzie, biedne ich psy. po cholere taki kupuje sobie psa trudnego do okielznania. bo ladny? -
mch, tylko brawo bic za twoja postawe.... nie obchodzi cie to czy ktorys pies wpadl pod samochod....hmmmm, no i wlasnie takich wlascicieli suczek i psow ogolnie mam ochote walic po lbie tepym narzedziem....kochasz swojego psa? prawda? a cala reszta psow g...cie obchodzi... ja nie mowie ze suka w cieczce ma siedziec caly czas w domu, ale nie musi lazic na spacery trwajace ponad godzine i znaczyc cala okolice... wlasciciele suk maja prawa, a gdzie prawa wlascicieli psow? czy to ich wina ze wasze suku maja cieczki? takiego wyboru dokonaliscie, jazda do domu zaraz po siusianiu.... i zupelnie nie rozumiem dlaczego jedni potrafia wykazac troche rozsadku a inni zero rozumu, zero szarych komorek w glowie czy jakiejkolwiek empatii, liczy sie tylko moje... i coraz bardziej dojrzewam do takiego wlasnie postepowania jakie opisalam wczesniej. sucz z cieczka spuszczona ze smyczy, niech sobie piesek pouzywa....problem nie moj, to takie samo podejscie jak mch. nie obchodzi mnie to...
-
no cos ty Greven. szczeniak w tym wieku dpiero uczy sie nie zalatwiac w domu. nie ma bata, nie wytrzyma 8 godzin. za dwa miesiace tak ale nie teraz. klatka ok, pies ma jakies tam schronienie, ale otwarta. przez 8 godzin to on tam kota dostanie bez mozliwosci przedreptania. szczegolnie border. a z tego vco autorka napisala pies nie placze, ladnie znosi samotnosc, wiec i wydluzenie tego czasu nie bedzie problemem. zawsze mozna przyniesc jakiegos badyla ze spaceru zeby sobie mogl go przerobic na wiory. i gazety na podlosze. tez je przerobi na wiory
-
dobra, to tyle przepisow. czyli wszystkie psy cale zycie maja spedzic na smyczy? nawet te ktore nie gryza, nie uciekaja, sa posluszne itd? dobrze wszyscy wiemy ze z jednej strony wszyscy lamiemy prawo spuszczajac psa ze smyczy zeby sie z nim pobawic i zeby sie wybiegal, z drugiej strony prawo w wielu miastach daje mozliwosc spuszczenia psa w malo uczeszczanym terenie. park w strugach deszczu to baaardzo malo uczeszczane miejsce.... a odnosnie tamtego faceta i jego suki, ...papierosa sie wyrzuca w ciagu ulamka sekundy, a i psu (jeszcze prawiczkowi) zloty strzal nie zajmuje ulamka sekundy... ten facet sam sie prosi o klopoty i o ile nie zmieni podejscia to sucz w koncu sprawi mu przychowek.... znam osobiscie pare osob ktore kochajac swojego psa nie zapominaja o swojej milosci czy lubosci do innych psow, i potrafia tak suke z cieczka wybiegac zeby wszyscy inni nie musieli z tego powodu cierpiec. to tyle z mojej strony
-
azebys wiedziala. pol roku temu z tym samym facetem wyszla ta sama suczka z cieczka, do tego samego parku. wszyscy sie z psami szarpali, ja tez. a on sobie dalej spacerowal z pupilka spuszczona ze smyczy.... mam nadzieje ze dzis najadl sie troche strachu i nabral rozumu. jezeli slowa nie trafiaja to jezyk obrazkowo sytuacyjny ma szanse cos zadzialac...
-
jezeli ktos sie decyduje na suke, to powinien sie z konsekwencjami swego wyboru. i z tym ze dwa razy w roku stanie sie niestety niewolnikiem we wlasnym domu, a z suka na krotki spacer i juz, i napewno nie do parku w srodku dnia gdzie inni tez maja prawo chadzac na spacery. mam juz dosc takich bezmyslnych wlascicieli z suczami z cieczka przechadzajacych sie przez godzine po calym parku. ba, nawet co niektorzy spuszczaja taka ze smyczy i potem robia wanture wlascicielowi psa. dzis mialam taka przyjemnosc. i wiesz admirabilis? zamiast sie wnerwiac i wdawac w czczce dyskusje, lapac psa itd, powoli zapalilam papieroska i poczekalam chwilke. (Brutus mial linke puszczona na ziemi luzem przydepnieta moja noga wiec stad ten spokoj,). wlasciciel suki szybko spanikowal i mysle ze szybko do parku nie wroci....po tym jak musial pokonac zelazny uscisk lap mojego psa obejmujacych jego suczke...
-
owczarek, już nie wiem na co go leczyć, grzybica ??
isabelle30 replied to gregory-g's topic in Dermatologia
ja sie bujam z moim psem juz pol roku. tez byly antybiotyki, golenie, leki przeciwgrzybicze, preparaty witaminowe podcagajace kondycje skory. i zero poprawy. byly strupy, potworne linienie. na skorze paskudny brunatny osad i wlos wybarwiony na mix landrynki i rudego (u bardzo jasnego goldena widac to makabrycznie, oba policzki, caly brzuch). jeszcze zanim zrobilam badanie tarczycy zaczelam psu podawac KELP (tabletki z alg do kupienia w aptece, zawieraja duzo jodu) 6 sztuk dziennie (pies wazy 38kg). siersc przestala wypadac doslownie w przeciagu tygodnia, zaczely sie jasne odrosty juz po 2 tyg podawania. jak odebralam wyniki tarczycy to malo nie padlam, nie mial ponizej normy, mial poziom ledwo powyzej zera. od prawie miesiaca jest na euthyroxie. i jest poprawa. teraz jestem juz pewna ze do tego dochodzi uczulenie na wolowine (po podawaniu wolowiny poprawa sie cofnela). ale juz wiem o co chodzi. widze poprawe, jasna siersc odrasta powoli ale jednak. potrzeba pewnie jeszcze ze 2 miesiace aby wszystko wrocilo do normy. pies wogole nie linieje, ba, nawet zaczal dodatkowo porastac i barwi sie na piekny zloty goldeni kolor. skora zaczyna sie robic znow jasna rozowa. zrob badania poziomu hormonow tarczycy. kup KELP i szampon jodoforowy dr SEIDLA - on bardzo skutecznie pomaga i kap chore miejsca co kilka dni. -
oprocz klatki zostaw psu kawalek podlogi, pozamykaj drzwi od pokojow, zostaw lazienke, przedpokoj. najpierw moze poki sa swieta i troche wolnego przyzwyczaj go do zostawania samemu nie tylko w klatce. moze wogole nic nie bedzie niszczyc? skoro teraz juz bez awantur zostaje sam?
-
no nie, milosc do psa tez ma swoje granice....az taka szalona nie jestem, hahaha no to juz wiem. jakis czas temu ususylam w piekarniku dorsza....hmmm. zapazsek po calym domu latal nieziemski ale przysmak na spacerki mam trafiony w 10. dzis ususzylam watrobe wieprzowa. troszke zrobilam zbyt wysoka temperature i sie za mocno zweglila....ups, ale Brutusowi smakuje. po swietach zrobimy plucka i serce. chyba sobie kupie jednak suszarke do grzybow, aczkowiek w piekarniku chyba bardziej jest ekonomicznie, bo na kilku blachach jednoczesnie mozna suszyc wieksze ilosci
-
tylko widzisz Filodendron, ja nie jestem wystarczajaco kompetentna, ja moge im pokazac podstawy, pozwolic im sie poprzytulac i pobawic z moim psem, aby te dzieciaki wiedzialy ze psy sa fajne, moge im pokazac z bliska jego silne szczeki i wielkie zeby zeby wiedzialy ze to wielkie niebezpieczenstwo. moge sobie doczytac to i owo, co zreszta czynie bo zalezy mi przede wszystkim na edukowaniu mojej corki. ale to sa 6latki, im teoretycznie to sie nie wytlumaczy i nie pokaze nic, nie ma obrazka, zero zwrocenia uwagi czy zapamietania czegokolwiek. a jak widze to wlasnie takie dzieci w parku sciagaja na siebie najwieksze niebezpieczenstwo