Jump to content
Dogomania

soboz4

Members
  • Posts

    10816
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by soboz4

  1. Próbowałam znaleźć wątek szczeniaków, które miałam ze schroniska, też od 3 tygodnia życia i porównać wagę z Empikiem, bo wiem ile teraz waży Suzi i Sezamek - tak miedzy 18 a 20 kg, co jakiś czas mam od nich zdjęcie i wieści Na dogomanii starszych wątków nie potrafię znaleźć, jedynie na FB i w wieku 4 tygodni Sezamek ważył 1,6 ka, a Suzi 1.85 kg, w wieku 6 tygodni mieli około 2,5 - 2,7 kg to wydaje mi się, że Empik będzie mniejszy od nich sadząc po obecnej wadze nie powinien ważyć więcej niż 10 kg https://www.facebook.com/events/294679283877020/?ref=23
  2. Tak, tzn. Miętus bardzo chce zacieśnienia kontaktów, a moje szukają miejsca, gdzie Miętus nie wejdzie... Jak ja nie znoszę zimy, tylko w drodze z Doliny Trzech Stawów a domem zrobiłam dwie całkiem widowiskowe wywrotki, jestem teraz cała poobijana, NIE ZNOSZĘ ZIMY, LODU I ŚNIEGU!!!!
  3. ale słodzizna, uwielbiam zapach szczeniaczków!
  4. Potężny, waży już 43 kg, ale niestety miłości pomiędzy nim a moimi nie ma, nie to co z Gajeczką. Choć psiur trzeba przyznać bardzo miły i wpatrzony w brata jak w obrazek, ale jak brat mówi typowy mięśniak, Gaja była bardziej bystra.
  5. wysłałam osobno w majlu 24 grudnia, napisałam, że zapłaciłam za fakturę i dałam załącznik z wpłatami, które potem wysłałam do Patrycji i Agaty, ale to nie jest istotne, ważne że są aktualne, zawsze w Wigilię nie chcę żeby czegoś pominąć, wiec robię tak, żeby nie mieć żadnych zaległości. Mogłam wysłać osobny mail, a nie podpinać do odpowiedzi "W dniu 24 grudnia 2014 08:55 użytkownik Bożena Sobieszek <soboz4@gmail.com> napisał: zapłaciłam"
  6. a to Miętusek, świąteczny gość i świąteczne najwygodniejsze psie miejsce
  7. Świąteczny spacer i świąteczni goście, kąpiel morsów i świąteczne obróżki...
  8. Kasiu sprawdź pocztę, wysyłałam wpłaty Ci 24 grudnia, jak napisałam że zapłaciłam za fakturę
  9. Bardzo dziękuję za życzenia, również życzę Wszystkim zdrowych i pogodnych Świat! Bożego Narodzenia!
  10. faktura zapłacona! Fundacja nie może mieć żadnych zaległości w Wigilie, przesąd mówi, że jaka Wigilia taki cały rok, a więc na dzień dzisiejszy Fundacja wypada całkiem dobrze i jest bez żadnych nieuregulowanych zobowiązań! Wszystkim życzę Wesołych Świąt, a Tadzikowi super domku!
  11. dałam do zapłaty, w poniedziałek pójdzie przelew, niestety w dni wolne nie da się zrobić nawet internetowego przelewu w ING, dopiero z datą poniedziałkową, ale jest już w zleceniu, więc rano poleci Z głuchymi bulterierami mam negatywne doświadczenie, niestety po wejściu w wiek młodzieńczy, pomimo wielokrotnych porad i szkolenia z behawiorystą pies był bardzo agresywny, został uśpiony po dotkliwym pogryzieniu po raz kolejny męża opiekunki, niestety ręka był do szycia, wczesnej pogryzł córkę i ja, mimo to ciągle walczyli. Z tego jak czytałam głuche bulteriery bardzo często sa agresywne . Na inetrenecie była historia - równolegle z tym szczeniakiem zabranym ze schroniska innych (w tym samym wieku i według mnie z tego samego miotu...) dwóch bulterierów, które także po jakimś czasie zostały uśpione z powodu agresji, której nikt nie potrafił okiełznać. Ale znam i pozytywną historie dziewczyny, która adoptowała głuchego dalmatyńczyka, początkowo bardzo marny był z nim kontakt i adaptowała do kompletu jamnika, nie uwierzylibyście, ale psy się skumplowały ze sobą bardzo i jamnik był uszami dalmatyńczyka, który nawet jak ten zaczynał szczekać na intruzów (mieszkały w domku) to ten naśladując też zaczynał, Na spacerach na wsi na polu był puszczany i przybiegał równo z jamnikiem. Po partu latach kontakt mi się urwał i nie wiem co teraz tam słychać, ale osoba, która adoptowała psy była w szoku postępem w zachowaniu dalmatyńczyka i więzią obu psów. Bulterier chodził na szkolenie z latarka i próbowano go uczyć za pomocą sygnałów świetlnych i gestów, ale niewiele wskórali, chyba chodził do Magdy Zając, ale po takim czasie nie jestem tego do końca pewna, w każdym razie do jakiegoś naszego znanego szkoleniowca został wysłany. Moja Iga jest trochę głucha, ale kiedyś jako szczeniak może nie była. Jak do mnie przyszła nie reagowała na żadne dźwięki (nawet na pokrywkę rzuconą na kafelki...), nie wiem czy z szoku czy z bardzo silnego zapalenia uszu. Niemniej jest to uciążliwe, bo trzeba wiedzieć, że jakby się oddaliła to mnie nie usłyszy, że nie przyleci na żadne wołanie, że nawet jak krzyknę to jej to "zwisa", reagując jedynie na tupanie i to powinnyście ćwiczyć. Głuche psy reagują na fale (nie wiem jak się one nazywają, Iga tu nie jest wyjątkiem jak tłumaczył mi trener ale w każdym razie to co wytwarza się w trakcie mocnego tupania), wtedy nie słyszy ale czuje, bardzo to mi się okazało przydatne jak miała ochotę zwiać (na początku adopcji, kiedy nie reagowała na nic) w ogródku siostry mamy przez dziurę w płocie za kotem, tupałam ile wlezie a adrenalina mi pomagała i wróciła do mnie, obróciła się na tupanie i przyszła... Niestety na spacerze musi być bardzo blisko żeby zadziałało, na szczęście chodzi już bardzo wolniutko, ale w przypadku szczeniaka może się sprawdzać przy zakazach w domu, żeby pokazać, że tego nie wolno robić
  12. Po śmierci Arny, całkiem się załamałam i płakałam jak bóbr nawet w pracy, niestety Besi nie pomagała mi, bo ona tez tęskniła za Arna, wciąż jej szukała gdziekolwiek poszliśmy, do mamy, córki, w miejsca gdzie spacerowaliśmy, zresztą po paru miesiącach przestała na nas reagować i była jak roślinka, nawet nie machnęła ogonem na nasz widok, żyly razem prawie 14 lat. Po śmierci Besi nie zrobiłam tego samego błędu, pomimo sprzeciwu rodziny, po 2 tygodniach płaczu zaczęłam szukać następnego jamnika szorstkowłosego, akurat trafiłam na zły moment bo nigdzie nie było szczeniąt, jedynie w Krośnie, a ze marny ze mnie wtedy był kierowca to bardzo się bałam samotnej podróży, ale w końcu mąż i syn pojechali ze mną i Roksia pozwoliła mi na pożegnanie Besi, a Besia żyła 17 i pół roku, całe dzieciństwo moich dzieci. Teraz wiem, że to był najlepszy krok, mogłam oglądać zdjęcia Besi i wspominać ją bez łez, czego nie potrafię nawet teraz jak wspominam Arnę. Każdy jest inny, ale jak całe życie w domu jest pies, to taka pustka strasznie przybija...
  13. sporo szczeniąt wychowałam, doskonale się spisuje kleik ryżowy dla niemowląt z dodatkiem małej ilości mleka, nigdy nie podawałam w tym wieku mięsa z kurczaka, jedynie mielone mięso wołowe z dodatkiem żółtka, dla takich malizn kupowałam też serek homogenizowany, jako że łatwiej się im jadło tą postać serka, Ja wiesz miałam kiedyś suczki hodowlane jamników szorstkowłosych, Besi miała 2 razy szczenięta i karmiła je bardzo długo, ale Arnusia miała tylko 1 raz i okazała się "złą" matką i więcej Besia się niemi zajmowała, przestała też karmić szczeniaki gdy te miały niecałe 3 tygodnie, wtedy nie było internetu i nie miałam jak się skonsultować, ale tatrek uwielbiały, przy zazdrości męża... Wet. twierdził, że lepszy jest zwykły twaróg, tylko jakoś szczeniaki nie chciały go słuchać i wolały homogenizowany... Cztery szczeniaki 3 tygodniowe , które zabrałam ze schroniska, też tak karmiłam, praktycznie butelkę odstawiłam po 3-4 dniach i przeszłam na miseczki
  14. śliczny maluszek! Futerko ma piękny kolor i chyba będzie trochę kosmate...
  15. Witaminki niech kupi Patrycja, faktury Ci zapłacę, prześlij mi proszę numer konta, na które mam przelać kasę
  16. Kasiu, jak ze zwrotem kasy? W większości płac ę wszystko przelewem bezpośrednio z konta schroniska, czy Ty zapłaciłaś gotówką, czy może mogę zrobić przelew bezpośrednio na weterynarza??? Pamiętaj, że gdy biorę zaliczkę z konta fundacji to nie mogę jej przekroczyć, nie znam się na księgowości, ale na początku wydawało mi się, że to dobrze że zapłaciłam a dopiero potem wyjęłam kasę z konta, dostała taki opieprz, że hej... Dlatego najchętniej umawiam się i płacę przelewem wtedy nie mam żadnych problemów, na razie mam z zaliczki około 400 zł, - Twój rachunek, więc jakby to miało przekroczyć to zaraz daj mi znać, żeby daty się zgadzały i żeby najpierw kasa była wyjęta a dopiero potem był rachunek. Też miałam dwa razy taki brzdące, za pierwszym razem jednego i niestety po 3 miesiącach (już w nowym domu zmarł), niestety źle oceniłam nowy dom, który był całkowicie nieodpowiedzialny i zaczął wychodzić z maluchem przed szczepieniami na nosówkę a że takie maleństwo nie ma żadnej odporności malec zmarł. Następne 4 szczeniaczki przeżyły i mają się świetnie, od dwóch mam na bieżąco informację, o trzecim ma informacje Paulina, a czwarty też niestety nie żyje, ale to już sprawka schroniska, bo gdy szczeniak został zwrócony w wieku 6 miesięcy do schroniska, bo podobno podgryzał dzieci to schroniska go uśpiło z uwagi na agresję, co bardzo mnie zabolało. Tym bardziej, że tak do końca nie wiadomo czy zachowanie w schronisku nie było spowodowane strachem , ale trudno i tak dowiedziałam się po paru tygodniach i jedyne co mogła zrobić to być zł... Pozdrawiam Kasiu i trzymam kciuki za maluszka...
  17. zapisuję ślicznotka
  18. Bardzo mi przykro Kasiu, miał cudowne życie, bez żadnych przykrych zajść i to jest najważniejsze, kochał i był kochany. Wiem, że przez najbliższe miesiące nie będziesz umiała oglądać jego zdjęć, ale z czasem ból trochę przycichnie, gdybyś chciała pogadać, albo iść na spacer to napisz albo zadzwoń!
  19. zapisuję wątek
×
×
  • Create New...