Jump to content
Dogomania

mari23

Members
  • Posts

    20040
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    53

Everything posted by mari23

  1. :Rose::Rose::Rose: Charliś bardzo, bardzo dziękuje !!! Dzisiaj - właśnie w chwili, gdy miałam jechać po tabletki, bo ostatnią dałam Charliemu rano - listonosz przyniósł polecony list z Lublina, a w nim.... tabletki dla Charlisia!!! Bardzo, bardzo dziekuję!!!!!:loveu::loveu::loveu: A Charlie czuje się już lepiej - prawie tydzień bierze tabletki - straszna "przylepa" się zrobił teraz, pieszczot się wciąż domaga moje dzieciątko chore :loveu:, no i cwaniak - potrafi zjeść kawałek paróweczki i wypluć tabletkę:evil_lol: ale mam już sposób na to - pierwsze kilka kawałków daję mu bez tabletki - najbardziej "sprawdza" pierwszy, oj, powolutku i długo gryzie, a potem łakomczuch zapomina o "ostrożności" i łyka, nawet nie wie kiedy kawałeczek z tabletką w środku też:evil_lol: Swoim maluchom to szybciutko samą tabletkę prosto w gardełko wrzucam, ale Charliśka nie chcę tak stresować - niech łyka paróweczki:loveu: Charliś dużo śpi, wygląda na zmęczonego, zwłaszcza w upały, czasem przerażona sprawdzam czy oddycha... psychozę mam chyba jakąś:shake: on taki czarniutki, że nie widać, jak oddycha, a że ślepaczek i chyba też słabo słyszy, to nie budzi się z "byle powodu":cool3:
  2. Ja też myślę, że to Ciapulinka... Widziałam jej fotki na wątku - wciąż widzę te jej dobre, piękne oczka... nie tylko Ci współczuję - wiem, co czujesz... i wiem, że to bardzo długo boli... A o mizianka to Charlisio się wciąż dopomina:loveu: więc w jego imieniu dziękuję i za mizianeczka, i za pomoc!!! Dostał dziś tabletkę w kawałeczku parówki... jak on to zrobił, że parówkę zjadł, a tabletkę wypluł?:evil_lol: Za drugim razem się udało:multi: Charli miewa się nawet chyba lepiej ode mnie - on biega, a ja mam chyba nerwicę lekową - wciąż biegam za nim i patrzę, czy nic mu nie jest... padam ze zmęczenia...:scream_3:
  3. Dziękuję za pomoc, za wsparcie "duchowe" najbardziej - że nie byłam sama w tych nocnych "godzinach grozy"...dziękuję!!! A z tym słoneczkiem to mamy oboje z Charlim coś wspólnego - ja też słabnę na słońcu, a więc kocham cień;) Charlie w dzień wychodzi tylko na chwilę i wraca do domu, śpi sobie, tylko rano i wieczorem, jak chłodniej, to biega jak dzieciak razem z Łatkiem i resztą. Wczoraj to zasłabł właśnie wieczorkiem, po takim bieganiu za rudowłosym przyjacielem Łatkiem. Za to dzisiaj rano polazł gdzieś i tak szukaliśmy się wokół domu - on tuptał, a ja przerażona biegałam w kółko nie widząc go.... aż obiegłam dom i patrzę - Charlisio pod drzwiami czeka:loveu:
  4. Jeszcze w nocy zaglądałam do niego, ale spał spokojnie, rano wesolutki pobiegł z resztą psiaków na podwórko, oddycha normalnie, tylko czasem tak jakby kaszle - chrząka, ale nie jest to bardzo często - doktor mówił, że to powiększone serce uciska na krtań. Po jego zachowaniu nie widać właściwie, że wczoraj było tak źle - jest radosny, tylko bardziej przytulaśny od wczoraj - nawet jadąc z nim do lekarza myślałam sobie, że pewnie symulował, żeby sprawdzić, czy go kocham, a teraz już wie, i też mnie kocha:p w samochodzie jest zawsze bardzo niespokojny, nie położy się tylko stoi i gapi się w szyby - ślepaczek przecież - przewraca się prawie przy każdym hamowaniu i na każdym zakręcie, ale się nie położy:shake: dobrze, że to tylko 12km, ale zakrętów dużo - wyobrażam sobie, co mruczeli pod nosem wyprzedzający mnie kierowcy :evil_lol:- jechałam wolno, żeby psiunio się za bardzo nie przewracał i nie męczył wstawaniem. A w upały on w domu śpi całe dnie, tylko parę razy wychodzi pobiegać z kolegami - to spanie cały dzień to tez od serca - tak doktor mówił. Tabletek kupilam na razie 10 - tak na 5 dni, potem dokupię więcej, bo z Misiem na szczepienia mam jechać.
  5. Jest diagnoza:-( endokardioza zastawki dwudzielnej - pełna niedomykalność zastawki czyli niewydolność serca i jego powiększenie (zbyt duże serce uciska na krtań i stąd jeszcze taki kaszel "krążeniowy") Charliś może z tym jeszcze sporo żyć, ale trudno prognozować... Tabletki Vedmetin będzie już do końca życia brał - 2 x dziennie po 2,5mg Kupiłam od razu, żeby już brał, ale jeśli ktoś ma zbędne - to Charliś prosi o przysłanie:loveu: Tabletki poprawią jego stan ogólny, samopoczucie, ale nie wyleczą go, nie cofną zmian w budowie serca - to jest nieodwracalne:-(
  6. Ja też poproszę Św. Franciszka - i mam nadzieję, że będzie dobrze. A chwilę temu znów się przeraziłam - zajrzałam do Charliego cichutko - patrzę i patrzę, zamarlam... oddycha! tylko tak spokojnie, powoli, że prawie nie widać... pogłaskałam go - podniósł głowę zdziwiony - czemu nie dają mi spać?;)
  7. Chyba dzisiaj coś znajoma pani wpłaciła jeszcze - wysłałam jej link - ma na imię Anita - to wspaniała osoba, bardzo kocha psy i pomaga im tu w okolicy, na dogomanię dopiero niedawno zajrzała.
  8. Na razie to tylko za badanie krwi w laboratorium zapłaciłam i dostałam zwrot kasy. Za badania inne (w tym prostaty:evil_lol:) w lecznicy nie chcieli ode mnie pieniędzy - tak więc kosztów "medycznych" nie bylo. Jutro się okaże, czy nadal tak dobrze będzie... A co do innych kosztów - to przecież nie potrafiłabym brać kasy za to, że on u mnie mieszka...:shake: oj, źle bym się z tym czuła.
  9. Charliś jest u mnie na DT - przywiozlam go od tych ludzi - tak "na parę dni" i został... już ponad dwa miesiące...
  10. [quote name='gonia66']marii a jak teraz Jego oddech??Sprawdzalas moze??Nie jest troszkę szybszy niz zwykle????ja po swoich przejsciach chyba nabawie sie obsesji...gdybym jednak wiedziala tydzien temu o co wiem teraz..mysle ze Ciapunia by zyła...:-(:-(:-( CIAPULKO...TO JUZ 11 DNI BEZ CIEBIE..BARDZO BARDZO TĘSKNIĘ:-( Moja Majka nie żyje już 8 lat, miała nowotwór, a ja do dzis tęsknię i myślę "może by żyła, gdybym... nie wiem, co, ale może jednak coś jeszcze moglam zrobić..." Charlie był kilka razy badany, miał też badania krwi - wyszły bardzo dobre wyniki, cholesterol też dobry - może to nie serce, tylko upał... ale to już chłodniej było, wieczór prawie...
  11. Zaglądam co chwilę, teraz trochę dłużej nasłuchiwałam - oddech nie jest szybszy, raczej chyba wolniejszy (spał spokojnie) i co parę oddechów tak głębiej wciąga powietrze, szybko oddychał zaraz po tym upadku, teraz już nie, ale i tak nie zasnę, boję się o niego!
  12. Jak zobaczyłam, że to nie padaczka, to od razu o sercu pomyślałam - dzisiaj upał i powietrze ciężkie bardzo... on trochę pobiegał za Łatkiem, tylko że tamten ma 1,5 roku i mnóstwo energii, a ten starunio próbuje za nim nadążyć. Jutro rano pojedziemy z Charlisiem do lecznicy - bardzo sie o niego boję, on taki kochaniutki biedaczek - zamaist iść spać to co chwilę zaglądam do niego:-(
  13. [quote name='Energy']Tanitka wydaje mi się, że maluch poriusza się "inochodem" i dlatego tak zarzuca kuperkiem :p[/quote] Nie do wiary! On rzeczywiscie chwilami jakby szedł inochodem :crazyeye:
  14. Zaglądam tu, zaglądam... nikt już:shake: Charliego nie odwiedza... A ja dzisiaj omal nie umarłam ze strachu:-( biedny Charlie... ... pobiegał sobie radośnie z Łatkiem i resztą, pozałatwiał, co trzeba i tuptał tak sobie po podwórku... nagle upadł na bok - tak na sztywnych, wyprostowanych łapach - mam pieska z padaczką, więc w pierwszej chwili pomyślałam - atak- ale nie - Charlie leżał na boku i bardzo ciężko oddychał... przeraziłam się i zaczęłam wołać domowników - chcialam dzwonić po lekarza... nagle zaczęło mu "szarpa żołądkiem", podniosłam go - chwilę się męczył, ale zwymiotował żółtą pianą... zanioslam go do domu - oddychał ciężko, ale chodził już normalnie, a po paru minutach nawet dopominał się glaskania i przytulania, a potem zjadł kolację:loveu: co to mogło być? ... i wiecie co? jak już wszystko minęło - "puściły" mi nerwy - ryczę do tej pory... ja już zdążyłam pokochać Charliego!
  15. [quote name='Gonia13']Śliczne zdjęcia. Nadepnąć to można na każdego. Mój się nie ruszy z drogi mimo ze widzi. Wieczorem się rozłożył na środku kuchni... no moja i ciotka zaliczyła glebę:evil_lol:[/quote] Mój Łatulo jak się nie rozłoży, to znów skoczy nagle i wywróci:evil_lol::evil_lol::evil_lol: A Buźki to mi bardzo, bardzo żal...:-( Jakby Charlie znalazł dom, mogłabym na jego miejsce wziąć Buziaczka... ale Charlisia nikt nie chce - on stary i prawie ślepy, a dzisiaj zemdlał...:-( pewnie ten mój "tymczasowy" dom będzie już na zawsze domem Charliego, zwłaszcza,że dzisiaj, jak upadł... ...ja go już zdążyłam pokochać...
  16. [quote name='Jagoda1']Jesli Pani zainteresowana, możesz podac mój nr telefonu 604 10 50 18.[/quote] Telefon podałam - mam nadzieję, że zadzwoni... A Figielek przecudny!:loveu:
  17. Zaglądam tu codziennie - i rano, i wieczorem... z nadzieją... no i pytam, proszę... czy w tym kraju nie ma już dobrych ludzi???:placz::placz: ja już "listę" przyjaciół zweryfikowałam - pytając o adopcje pieska poznałam ich prawdziwą "dobroć"... Kajtusiu!:loveu: tak chciałabym pomóc - ale... mam już sześć przygarniętych...:-(
  18. Biedna! Jest taka sliczna i taka smutna! U nas niedawno taką dziesięiolatkę onkę przywiązano do płota... obiecałam nagrodę za wskazanie sprawcy... niestety, nocą porządni ludzie śpią, a... nie-ludzie wyrzucają swoich przyjaciół na pastwę losu...:mad::mad::mad: Niewiele dla Dżiny mogę zrobić niestety, ale deklaruję wpłatę (stałą) 15 zł/mies. Byłoby więcej, gdyby nie inne "psie zobowiązania":oops:
  19. [quote name='mru']skórzane kanapy to nie wiem czy fajne ale że Maxiu ma domek to super :multi: gratuluję idusiek! :loveu:[/quote] Strasznie się cieszę z takich wieści!!!:multi::multi::multi: a co do kanap...;) skórzane albo "skóropodobne" przy pieskach łatwiej chyba w czystości utrzymać (wiem to, bo mam kilku "kanapowców" i brak "skórzanych" obić:evil_lol::evil_lol::evil_lol: ogolę chyba łobuzów:evil_lol: Max jest krótkowłosy - u mnie "domowe" to wszystko z długą sierścią (cztery rude:shake::shake::shake::shake: i czarniutki Charlie:shake:) odkurzacze padają jeden po drugim:evil_lol: Ależ się cieszę, że ten maluch ma domek! Mój Misiek też lubi sobie połazić, kiedy raz wrócil pogryziony z psich godów - ciachnęłam mu co trzeba... nie ten pies!:loveu: Czasem jeszcze wyjdzie "na obchód" ale za chwilkę wraca i już naprawdę nie ucieka. Może dla dobra Maxia - Mopsika "odjajczyć" go czym prędzej?
  20. Na naszej-klasie mam panią, która pyta, jak Figielek do kotów... i czy transport do Białegostoku bylby możliwy. A Figielek jest taki cudny, że sama pieszo bym po niego poszła, gdybym juz takiej psiej gromady w domu nie miala:loveu:
  21. Słuchajcie dziewczyny - rewelacja! Kajteczek razem ze swoja ukochaną panią wyjechał na urlop - nad jezioro! Weronika jest trenerką naszych kajakarzy i zabrała malucha ze sobą na obóz - widziałam i odjazd, i przyjazd (autobusem pełnym dzieci) - Kajtulek przeszczęśliwy, tylko opalenizny za bardzo nie widać przez ten jego brązowo-rudy kolor:evil_lol: ach, żeby tak więcej piesków ze schroniska trafiło też do takich domków...
  22. Ja po śmierci Majki powiedziałam, że do końca życia nie wezmę psa (Hektora mieliśmy już tylko na podwórku), ale kiedy trzeba było pomóć ciężarnej suni - wzięłam "spod płotu" Pusię, wkrótce urodził się Kiluś - i tak sobie spokojnie żyli we trójkę... aż tu w ciągu roku liczba ich się podwoiła...:loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu: Dziewczyna ma dwie sunie i jeszcze jednego kotka, wcześniej pytała mnie o Jeżyka, ale że on znalazł dom - zastanawiała się nad Gabi... może jeszcze się zdecyduje - nie chcę nalegać, nie chodzi przecież o to, żeby wzięła ją pod presją, tylko z wielkiej chęci pomocy biedulce (gdyby wszyscy mieli choć połowę moich chęci - nie byłoby schronisk wcale)
  23. Wczoraj minęły 2 tygodnie od kastracji Szarika - doktor mówił, że po tym czasie się uspokoi. Ale to nie Szarik jest winien, tylko ta cudna Diana! Ona go atakuje - małpa jedna rozpieszczona! On był taki spokojny i grzeczny, teraz ją naśladuje - szczeka na jej matkę (staruszka od sasiadów przychodzi pod bramę) - ona naprawdę jest prześliczna, ale niedobra - samolub taki! Żeby nie cieszyć się z towarzystwa tylko gnebić biedaka...:mad: Moje 3 psy przyjęły kolejno Miśka (zadziorek mały:evil_lol:), Łatka i w końcu Charliego (dziadziuś też potrafi ząbki pokazać, znaczy resztki ząbków:evil_lol:)
  24. I ja jestem w tym klubie - moją Maję już 8 lat opłakuję, choć szóstka "pocieszycieli" biega po domu... A wracając do wątku głównego czyli Gabi - wysłałam dziewczynie kontakt i myślę, że nie zadzwoni niestety... Tomografia jest w porządku, a jej dolegliwości (bardzo silne bóle głowy)spowodowane są...stresem po śmierci ukochanego kota... i chyba nie odważy się wziąć Gabi... Ona była kiedyś wolontariuszką w schronisku - dopiero od niedawna "poukładała" się po przejściach, jednak problemy zdrowotne zostały i chyba pomimo dobrego serca nie przygarnie "naszej" Gabi:-(
  25. i ja tu jestem, i płaczę z Tobą... i nie pocieszę Cię wcale - ten ból szybko nie minie, ja to wiem... 8 lat była ze mną moja Majeczka - malutki rudy kundelek znaleziony na ulicy - miała nowotwór - operacja, leczenie.... 8 lat już jej nie ma - a ja wciąż płaczę... Wiem, że jest szczęsliwa za Tęczowym Mostem, w rocznicę jej śmierci zakwita posadzona na jej grobie budleja w moim ogrodzie... i 6 psów teraz przygarnęłam - są cudne, kochane...a i tak płaczę:-(
×
×
  • Create New...