-
Posts
20040 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
53
Everything posted by mari23
-
FART-krzywa łapka nie przeszkodziła adopcji-niuniek w nowym domu
mari23 replied to rotek_'s topic in Już w nowym domu
[quote name='Wiwi']Misio chyba nie ma allegro z tego co widziałam...[/QUOTE] mogę mu zrobić ze stowarzyszenia Help Animals.... na naszej stronie już go umieścilam -
[quote name='zuzlikowa']Kochana, czy możesz powiedzieć cokolwiek o zachowaniu sunieczki?...stosunek do obcych, do dzieci, do psiaków...jak na spacery?Wiem,że może za dużo wymagam,ale mam dom,dla którego szukam spokojnej,mogącej być z dzieciakami i wykastrowanej psiny dużej...dom jednak nie ma doświadczenia z dużym psiakami i stąd już moje pytania.Może mogłaby to być szansa dla pięknej![/QUOTE] taka wiadomość dostałam dzisiaj: "a o suni--to jest spokojna , ma rok, wokół są koty , psy , szczeniaki , małe dzieci i jest wobec nich łagodna jedyny jej mankament to to , że jest baaardzo chuda i wygłodzona maksymalnie" no i nie jest jeszcze sterylizowana, ale to jest do załatwienia, tylko potrwa - chyba, że pokryjemy koszty sterylizacji w nowym domu... a tam - chyba dłuższa linka nie pomoże dla niej - gdzie biegać? ten rower i inne "graty".... może i w komórce miejsca dla niej niewiele...
-
Dwa tygodnie na ulicy - piękny Budyń znów szuka domu
mari23 replied to mari23's topic in Już w nowym domu
[quote name='agiojoj'][SIZE=3]To jest spojrzenie Budynia na mnie......jedzącą śniadanie[/SIZE]:eviltong: [IMG]http://img242.imageshack.us/img242/4211/budyn.jpg[/IMG][/QUOTE] to jest spojrzenie pełne miłości!!!:loveu: do Ciebie, nie do śniadania:lol: -
[quote name='Dziśka']witajcie mam smutna wiadomosc dzisiaj Icek odszedł za teczowy most spokojny,kochany i głaskany do samego końca skrapiany gorącymi łzami bólu,zalu i goryczy byłam z nim do końca trzymałam ree na łbie i głasałam patrzac w jego oczy,które zamykały sie tak powoli odszedł cichutko i spokojnie szczesliwy i kochany dano nam wspólnie rok szczesliwy rok płacze pozdrawiam przepraszam ze tak krótko był z nami nic juz nie mozna było zrobic jego serce było juz bardzo słabe przepraszam[/QUOTE] Przepraszasz?:crazyeye: Przecież dzięki Tobie on był szczęśliwy i odszedł szczęśliwy!!! Dałaś mu rok szczęścia, miłości, a przede wszystkim - rok życia - w schronisku nie pożyłby tak długo... płaczę pisząc to, wciąż mam przed oczami mojego umierającego Krecika.... Icuś dołączył do niego...:placz: Dzisiu - jesteś cudowną, wspaniała, wrażliwą osobą - niech to dobro, którego Icuś tyle od Ciebie otrzymał powróci do Ciebie stokrotnie!!!:loveu: żegnaj, Icusiu [*]:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(
-
Saba z lasu - została sama - Katastrofa Finansowa - POMÓŻ!!!
mari23 replied to Marinka's topic in Już w nowym domu
[quote name='Marinkaa'][IMG]http://img193.imageshack.us/img193/706/foto106xm.jpg[/IMG] [IMG]http://img715.imageshack.us/img715/1765/foto122f.jpg[/IMG][/QUOTE] śliczne psiaki..... piękna para... żeby tak wspólny dla nich domek się znalazł... -
Kaja i Maja w swoich DS:) DZIĘKUJĘ WAM BARDZO ZA WSPARCIE :)
mari23 replied to Marinka's topic in Już w nowym domu
[quote name='Marinkaa']Super:) wielkie dzięki :) Zaraz robię ogłoszenia !!![/QUOTE] a ja zrobię allegro... no i przelew na drugą sterylkę ;) -
odleżyny - zgadzam się - są trudne do zauważenia, zwłaszcza u długowłosego psa (mój stary Charlie to trochę powiększony sobowtór Żuczka - wiekowo też), ale co do gipsu.... przecież raz jeszcze zacytuję: "Martyna mówi, że wszystko w porządku, nie rozminął się z oczekiwaniami".... gipsu, zwłaszcza tak dużego - nie da się nie zauważyć.... ale i nie o słowa, nie o dyskusję chodzi - tylko o jej ton, sens i cel - nie jestem specjalistą, więc nie chce się wypowiadać w kwestii zdrowia psa, tylko bardzo przykry jest sposób oceniania, niedomówienia, sugestie, jak choćby to o maczaniu palców w złamaniu łapki.... Kikou robi błąd nie odzywając się, być może przeczytała to wszystko i uznała odpowiadanie za walkę z wiatrakami albo nakręcanie dalszych ataków.... nie wiem, nie oceniam...
-
cytuję, bo z wielką przykrością obserwuję, jak rośnie napięcie i tworzy się zwyczajna nagonka -a przecież, gdyby stan psa był tak tragiczny - nie byłoby tego postu.... trafiłam tutaj z wątku innego psiaka, któremu pomagam (został tam wklejony link), jestem przerażona niektórymi wypowiedziami.... czasem myślę o zrezygnowaniu z dogo - w podobnej sytuacji zrobila to osoba, która wiele pomagała, straciły na tym tylko psy potrzebujące pomocy, bo ona byla na każde zawołanie... cioteczki kochane - wszystkie jesteśmy tu nie dla własnej chwały, ale dla dobra skrzywdzonych psów!!! także dla tego celu kikou otworzyła swój DT, kto nie miał w domu staruszków, ten nie wie, jak delikatne to i kruche stworzenia, jak łatwo taki stan zakwalifikować do złej opieki.... przecież gdyby kikou zaniedbała pieska - miała 100 i więcej sposobów, aby to zatuszować.... nie jestem "koleżanką", która broni - tak kogoś oceniłyście - czytam to wszystko od dłuższego czasu i jestem przerażona..... a na dodatek brak bieżących informacji o stanie pieska i gwałtownej poprawie jego stanu zdrowia na skutek nareszcie troskliwej i właściwej opieki... zanim kogoś zlinczujecie..... przemyślcie, bo słowem można większą krzywdę wyrządzić człowiekowi, niż kamieniem
-
[quote name='toyota']Pies się nudzi i dlatego zwiedza okolicę.[/QUOTE] przed chwila miałam telefon od sąsiadek - pn znów biega po ulicy... a ja potrzebuje pół godziny na dojechanie tan, jednak o 11.00 muszę być z chorą sunia w lecznicy..... nie mogę jechać.... no i sama go nie złapię... boje się, że oni go uwiążą w końcu, żeby nie uciekał, albo zamkną w tym kojcu (to jakieś 3x3m)
-
śliczna mała suczka podrzucona przez płot-ma swój wymarzony domek !
mari23 replied to agiojoj's topic in Już w nowym domu
zobaczcie, w jakich warunkach ludzie psa trzymają :angryy: - komu bernardyna?;) [URL]http://www.dogomania.pl/threads/196394-M%C5%82oda-bernardynka-w-tragicznych-warunkach[/URL]! -
Mam tylko dwa zdjęcia, ale wystarczy, a by ocenić stan psa i warunki, w jakich żyje.... ta śliczna sunia ma około roku, "właściciele" znaleźli ją jako szczeniaka i tak trzymają w tej komórce, na tym pasku.... sunia jest brudna, zaniedbana i bardzo chuda.... ludzie na razie dostali karmę dla niej i materiały na budę, ale zrobić tej budy nie ma kto (budę zrobić??? spójrzcie na rower:shake:).... w końcu zdecydowali się ją oddać.... ale dokąd ją zabrać? pomocy! pilnie potrzebny DT, czas zakończyć niewolę tej pięknej suni. oto zdjęcia::angryy: [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images50.fotosik.pl/381/1945aba3b41874ecmed.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images35.fotosik.pl/217/5c477bad955e1703med.jpg[/IMG][/URL] Bernardynka przebywa w Środzie Śląskiej _____________________________________ 26.11.2010r. Ponieważ próby pomocy tej pięknej suni nie dały efektu, a dalsze przebywanie w tych warunkach zagrażało jej zdrowiu - została dzisiaj zabrana do Uciechowa. 29.01.2011 Tajra znalazła dom - pojechała do Niemiec - czekamy na zdjęcia :)
-
Sparaliżowany Czucz-> Kochali Go Wszyscy... teraz za TM [*]
mari23 replied to demi's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
ale się ubawiłam... a chłop na pewno zawinił - wózki mają ewidentnie pierwszeństwo przed rowerami! -
Łatek po długim oczekiwaniu już w super domu!
mari23 replied to stonka1125's topic in Już w nowym domu
[quote name='Murka']No właśnie nie jest wykastrowany :( brak kasy :( Może to powiększona prostata? Nie znam się na męskich dolegliwościach :oops: Mieliśmy psa z powiększoną prostatą, ale on cały czas chodził z dziwnie opuszczonym ogonem - po prostu cały czas go bolało. Wyciachaliśmy i jak ręką odjął.[/QUOTE] chyba zbiórkę na ciachanie trzeba ogłosić, koniecznie! wiozłam kiedyś do Kalisza boksera cudnego (był u mnie jeden dzień i transport załatwiałam) , zauważyłam, że bardzo cierpi, więc po przyjeździe powiedziałam , że on moim zdaniem ma coś z pęcherzem albo nerkami, ewentualnie prostatą... zabrali go do kliniki i jeszcze tego samego dnia miał operację, którą cudem przeżył.... to był nowotwór - jądra, pęcherz i prostata - przerzuty już..... ciachajmy Łatusia szybko! to nie tak duzo kosztuje.... jako pierwsza - podwajam najbliższą deklarację - czyli dodatkowo 15 zł już mamy.... kto następny? -
Łatek po długim oczekiwaniu już w super domu!
mari23 replied to stonka1125's topic in Już w nowym domu
oj, niedobrze, jak Łatusia boli.... a on kastrowany? bo jakoś mi umknęło...:oops: Łatuniu, nie choruj nam!:loveu: -
Dwa tygodnie na ulicy - piękny Budyń znów szuka domu
mari23 replied to mari23's topic in Już w nowym domu
[quote name='agiojoj']Odnośnie przykrego wątku [URL]http://www.dogomania.pl/threads/196370-%C5%9Bliczna-ma%C5%82a-suczka-podrzucona-przez-p%C5%82ot?p=15727609&posted=1#post15727609[/URL] chciałam tu coś skrobnąć w tym temacie. Suczka była u mnie w domu jakieś 20 minut.Przez ten krótki czas z Kazikiem i Budyniem działy się dziwne rzeczy. Kazik,który kocha wszystkie psy i ludzi chciał normalnie zeżreć tego małego psiaka i warczał na domowników:crazyeye: A Budyń po wyjściu suni z domu leżał jak długi na podłodze z suchym,ciepłym nosem,po czym tulał się mi do nóg kufą jak szalony,jakby chciał się upewnić czy aby nie chcę go zamienić na szczeniaka...:-([/QUOTE] zajrzałam....cudna ta maleńka !:loveu: ja myślę, że Budyń to chyba tak się tulił i prosił: ja chcę w domu takiego szczeniaka, będzie mnie kochał i słuchał, a nie, jak ten biały ... ;) a tak serio...wiesz, przez sekundę pomyślałam że tak właśnie było - szczeniak do domu, Budyń na ulicę..... któż to wie, jakie wspomnienia drzemią w tym ślicznym rudym łebku...... -
śliczna mała suczka podrzucona przez płot-ma swój wymarzony domek !
mari23 replied to agiojoj's topic in Już w nowym domu
[quote name='supergoga']Agiojoj - nie Twoja wina, nikt nie ma prete4nsji. szkoda, że córka ugięła się i nie poczekała choć troszkę. Cóz miłość bywa ślepa - ale... Oby wszystko z sunią było ok.[/QUOTE] Agi - to na pewno Twoja córka?:evil_lol: bo Ty byś prędzej faceta pogoniła z domu niż sunię do schronu oddała... jak myślicie - dlaczego mam tyle zwierzaków przygarniętych? może dlatego, że mój mąż mi pozwolił? akurat!:shake: ale... on wie...:diabloti: a tak naprawdę to tylko zrzędzi, zwierzakom nigdy by krzywdy nie zrobił.... a zrzędzenie wytrzymam jakoś...:placz: Agatko :loveu:- nie rób sobie wyrzutów, dzieciaki w nerwach to pewnie nawet do końca nie przemyślały, takie kłótnie bywają nieprzewidywalne w skutkach, gwałtowne, jak letnie burze, jak im przejdzie - sami będą żałować.... nic nie poradzisz, po prostu mamy dwa tygodnie na szukanie domku dla maleńkiej pod koniec kwarantanny mogę małej zrobić wyróżnione allegro, tylko mi przypomnij, bo psiaki moje chorują i tyle problemów mam każdego dnia, że nie tyle zapomnę o suni, co przegapię, że to już -
dzisiaj byłyśmy na zastrzyku, od wczoraj obrzęk się zmniejszył, ale jedna z dziurek (na zdjęciu ta pierwsza z prawej) jest trochę większa niż była wczoraj.... oby to nie była auto.... coś tam do siebie mówiła i nie dokończyła doktor oglądając sunieczkę.... przestraszyłam się.... ale wetka mnie uspokaja i każe spokojnie poczekać na wyniki leczenia i badań.... ona zna moją nadwrażliwość na choroby psiaków, dlatego boję się, że nie mówi wszystkiego, co myśli.... a niunieczka jest bardzo dzielna i grzeczna, o sprzątaniu w domu już dawno zapomniałam (jej wymiotów nie licząc - raz na kilka dni)
-
[quote name='zawsze.ewa']Pocieszyłaś mnie! Odkładam kasę na transport! Pokombinuję też z ulotkami. Może mazowieckie będzie bardziej przyjazne moim ulubieńcom. Czasem zastanawiam się co myśli, czuje ich "ukochany" pan"?[/QUOTE] ich biedny pan, jeśli coś czuje jeszcze i myśli, jeśli żyje jeszcze.... cierpi na pewno, bo troszczył się o nich dopóki był w stanie.... dziwne tylko, że nie miał rodziny, nikogo, kto by się nimi zajął.... widać - jeśli miał rodzinę - nie mógł na nich liczyć...
-
[quote name='Bjuta']Ależ oczywiście!!! Głaskałyśmy i mówiły same czułe słówka![/QUOTE] w to nie wątpię! ale.... czy mówiłyście mu, że to też i ode mnie?;)
-
[quote name='mari23']Misia rozkręca się nadal :) już umie żebrać pod stołem!!! a jak delikatnie bierze z ręki - robi to delikatniej, niż malutki Kiler no i dzisiaj na spacerze (wciąż tylko na smyczy ) w ułamku sekundy umazała się "zapachem".... kiedy wzięłam w domu chusteczkę (taką nasączoną) żeby to wyczyścić... uciekła, jakbym ją miała zamordować tym czymś białym... aż się boję, co to będzie przy kąpieli.... bo chyba trzeba ją wykąpać w końcu :) w domu już nie rzuca się na Miłeczkę, co nie zmienia ani trochę sytuacji Miłeczki - na widok Misi przerażona chowa się w kącie trzęsąc się jak listek na wietrze.... myślę, że właśnie o to Misi chodziło, kiedy małą zaatakowała, żeby pokazać swoja przewagę - ona tu rządzi - no i jest spokój, bo wszyscy (kot też:)) schodzą jej z drogi, a ona nikomu nic złego nie zamierza zrobić niestety, kiedy wychodzę do pracy - zamykam ja w oddzielnym pokoju - boje się ją zostawić razem z resztą stada, na spacerze ona bardzo ostro warczy do każdego obcego psa - to chyba dominatorka (własnie leży przy mnie i spogląda tymi "maślanymi" oczkami... próbowałam napisać dla niej tekst do allegro.... nie daje rady - ryczę.... może ktoś napisze? gdyby znalazł się dla niej wyjątkowy, cudowny domek - może zdecydowałabym się ją oddać - byłaby tam ukochaną jedynaczką w centrum uwagi - do takiego "przeciętnego" domku z zapotrzebowaniem na stróża to ja jej nie oddam, już lepiej niech zostanie u mnie... ja tu piszę, relacje zdaję, a nikt do niuni nie zagląda... mam złe wiadomości niestety... kiedy tak sobie siedziałam i pisałam to, co zacytowałam powyżej, a Misia na mnie patrzyła - zauważyłam jakąś "dziurkę" tuż pod noskiem, więc szybciutko wyłączyłam komputer i biegiem do naszej pani wet obejrzała ją dokładnie - otóż dziurki są aż trzy.... nie od pogryzienia przez innego psa ( a któż by tego dokonał?:evil_lol:).... wygląda to jak dziurki wygryzane przez larwy much.... też niemożliwe....albo jakby się na coś nadziała, ukłuła (potrójnie- czym?) - jak i kiedy? i gdzie? chodzi tylko na smyczy, a w domu nie mogło się nic takiego stać... dostała jakieś 2 zastrzyki - antybiotyk, no i jutro mamy przyjść... po niedzieli zrobimy jej też badania krwi, bo ona jest chuda, choć dość dużo je....nic nie przytyła, a powinna, raz na kilka dni wymiotuje, dzisiaj rano też, a po narkozie przez dwa dni wymiotowała na zielono i nic nie jadła...