Jump to content
Dogomania

Alekssandra

Members
  • Posts

    559
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Alekssandra

  1. Dziękuję Hesiu. Saba jest bardzo wrażliwą sunią, ledwo odratowaną, trafiła do schr w stanie wycieńczenia, pogryziona, ze szczeniakami w stanie tragicznym, natomiast teraz nikt i nigdy by tego po niej nie powiedział, jest w dobrej klatce tzn z łagodnym psem Tytusem, ma naszą opiekę, dokarmianie, spacery. Saba tak bardzo chce byc z ludźmi, wystawia łapki zza krat, patrzy w taki sposob, ze cieżko nam przejsć obojętnie. Wczoraj odkleszczyłam częśc swoich psów, to przywilej tych, które trafiają do schr a potem tych, które mają naszą opiekę, reszta uznana jest za psy tego nie wymagające :shake: a babeszjoza czasu nie traci. Łasuch jest z kolei psem bez szans, psem który strasznie kocha Asię, Asia opiekuje się Łasuchową klatką od dawna i z tej klatki adoptowała swojego psa. Bea, zaglądam na watki, serce się kraje, tyle psów :-( bez domów.
  2. Dokładnie TAK :) Wielkie "dziękujemy" :laola:za ogłoszenia, które dały Hugo dom. Wiele adopcji udaje nam się wypracować na miejscu przez pomoc gościom schroniska, natomiast w tym przypadku pomoc była potrzebna bo ktoś kto przyjżdża adoptować pieska ze schr nie zawsze jest gotowy i chętny do adopcji psa wymagającego leczenia oraz niesłyszącego, dlatego ogłoszenie sprawdziło się najlepiej a nowa rodzina od początku świadoma i zdecydowana.
  3. Hesiu, sprawdziłam maila dwie skrzynki na tlenie i dogo i nie widzę linków. Już wróciłam ze schroniska, zdjęcia Saby wyszły przepięknie :) pomimo niepewnej pogody, zaraz biorę się za wysyłanie. Dziś jestem trochę zdołowana bo nie wiem gdzie została przeniesiona Lusia oraz widziałam straszne pogryzienie. Mała klateczka,4 duze samce :shake::-(:shake: Każdy z tych psow w domu byłby tym ukochanym w schr są masą, która stwarza problem. Po dzisiejszym być moze zostaną rozdzielone, rany są poważne. Lala ok, bardzo się ucieszyła na mój widok, odpychała inne psy ode mnie i była bardzo szczęśliwa z tej małej chwilki poza schr.
  4. :shake: Lusi nie ma w boksie i pracownicy nie wiedzą gdzie została przełożona. Z tego co wiem na pewno: to jest w schr i nie została zagryziona. Niestety takie sytuacje się zdarzają i będę musiała, jeśli nie dowiem się w trakcie najbliższych dni, pojechać i szukać klatka po klatce. Na razie przeszukałam spory kawal schr ale Lusi nie znalazłam, pracownicy podają mi stare miejsce pobytu, gdzie jej nie ma. Ktoś ją przełożył i na razie nie napisał dokąd, będę się dowiadywać,pytać i szukać:-(
  5. :multi:Przekazuję dobre wieści z domu Hugo. Cała rodzina opiekuje się Hugo bardzo troskliwie a dobre warunki spowodowały, że bóle stawów bardzo się zmniejszyły, Hugo bawi się, podskakuje, nadal dostaje leki i jest pod kontrolą lekarską. Zarówno jego stan zdrowia jak i psychika bardzo się poprawiły, ma swoje ulubione miejsce do spania, towarzyszy domownikom, chodząc za nimi po całym domu, ma swoje zabawki i ogród do dyspozycji, jest też bardzo grzeczny. Pani wysłałam nam mms-a zadowolonego Hugo :)
  6. Zakończmy już ten bezsensowny dialog, pojawiłaś się na wątku z zarzutami, ustosunkowałam się do nich.
  7. "Jesteśmy z Jędrzejowa (świętokrzyskie), a swoje psiaki mamy w całej PL - najdalej chyba Szczecin i Mikołajki i jeszcze Włodawa. Bo uważam, że dla chcącego nic trudnego" Eliza też tak uważam, uważam że bez problemu znajdziesz tej pani psa, bierzesz go oczywiście na swoje sumienie. Powodzenia. Pamiętaj tylko, że pani oddaje psy, nie umie ich dopilnować i mąż może się nie zgodzić ale dla Ciebie to chyba żadne przeszkody?
  8. Hesiu, nie odradzałam nikomu, nawet tej pani. Odpowiadałam na jej pytania bardzo długo, za każdym razem pani przekręcała to co do niej pisałam, dodawała nowe fakty ze swojego życia, które nie były zbyt dobrze rokujące dla adopcji, kiedy Hugo został zaadoptowany napisałam o tym pani, dostałam maila z obelgami.
  9. Na zakończenie dodam, że ktoś kto oddal własnego psa i nie ma kontaktu z domem do którego własny pies trafił, :crazyeye: jak dla mnie słabo rokuje.
  10. A mnie dziwi Twoja postawa jako wolontariusza, dlaczego uważasz, ze powinnam nakłaniać niezdecydowane osoby z problemami do adopcji psa na odległość?
  11. [quote name='bea_204']Odnośnie szczeniaka, którego ktoś chce zwrócić to też prześlij mi jego historię na e-mail, założę mu wątek, poszukamy mu Kochających Ludzi.[/QUOTE] Ludzie, których dziewczyny ubłagały, zeby nie oddawali psa do schr, obiecali przeslać historie psa i namiar na siebie do ogloszeń, niestety do tej pory cisza, jak coś się pojawi, to od razu napiszę.
  12. Hugo jest w dobrym domu, Eliza, pozwól, że zakończę temat pani z Krakowa, nie mam czasu na takie dyskusje. Wiem,że dobrze wybrałam, jeśli uważasz inaczej, kontynuuj kontakt z panią ale napisz później szczerze, jak to się wszystko skończyło.
  13. [quote name='eliza_sk']ooo tak to, że Alessandra odradzała Pani adopcję Huga, bo daleko i [B]przecież w momencie jak pani będzie w drodze po niego to pies może zostać wydany ( i w zasadzie jak Pani chce jechać zobaczyć, że już go nie ma, to może Pani jechać ...)[/B] - co pozostawiam bez komentarza, jakby nie można było go "odłożyć" do pozytywnej weryfikacji domku ... Korespondencja z "dziwną Panią", niezrozumiałe argumenty, które miały na celu wybić chętnej z głowy adopcję tego psa oraz ton w jakim była prowadzona jest poniżej krytyki - a na pewno nie powinien mieć miejsca w wykonaniu osoby, która podaje się jako ta niby "kontaktowa" w ogłoszeniu ...[/QUOTE] Eliza_sk mam nadzieję, ze zanim zaangażujesz się następnym razem w krytykę, zapoznasz się z tematem. Jeśli sobie życzysz mogę wkleić całość korespondencji z dziwną panią, nie cytuj slow, które z mojej strony nie padły. Wybrałam dobry dom dla Hugo, przeczytaj wątek, pozdrawiam.
  14. [quote name='malawaszka']dobrze zrobiłas - teraz jestem pewna :Rose:[/QUOTE] Dzięki Malawaszka, wybrałam jak najlepiej dla Hugo. Pani, ktora się nim opiekuje odpowiedziała na ogłoszenia dogomaniaczek, za co jesteśmy z Asią bardzo wdzięczne :)
  15. Pani wg mnie bardziej niż psa potrzebuje uwagi ludzi do których pisze. Mając do wyboru Panią z Warszawy, ktora odwiedziła Hugo, zapewniła mu wszystko, zdecydowala sie wziąć go pomimo przyjmowania antybiotyku na umowę warunkową podlegającą kontroli schroniska a panią, ktora mi wymyśla, domaga się dowozu psa,mąż moze sie nie zgodzić, oddwala w przeszłości psy, kroliki itd, wybralam jak najlepiej dla Hugo. Czy miałam odmowić Pani, która leczy Hugo i trzymać Hugo z tabliczką u szyi, ze pani jedzie z Krakowa ale ma problem z dojazdem, z meżem i ogólnie ze sobą? Schronisko nie ma takich procedur, żeby blokować psa w schronisku. Tak, "zainteresowaną" była Pani Monika R z Krakowa.
  16. Dla przypomnienia Hugo jest chory i niesłyszący.
  17. Psami zajmuję się na terenie schroniska na Paluchu, nie dowożę psów do Krakowa, nie nakłaniam osob niezdecydowanych bo uważam, decyzja powinna zostać podjęta przez adoptujących a nie przeze mnie. Panią wobec jej problemów z dojazdem oraz innych wymienionych zachęciłam do adopcji psow z jej terenu podając namiary na schronisko, Przytulisko i fundację. Pani mi napisala, ze psami chorymi nie będzie się zajmować.
  18. Nigdy i nikogo nie zniechęcam do adopcji, wręcz przeciwnie, proszę zapytać osoby, które miały ze mną kontakt w schronisku. Jesli pies, który był ogłaszany idzie do adopcji a są dalsi zainteresowani, ja znajduję psa dla zainteresowanych, utrzymuję kontakt z domami, ofiaruję swoją pomoc po adopcji. Osoby, które nie znają mnie, nie znają sytuacji proszę o pohamowanie swojej krytyki i zapraszam do kontaktu w schronisku.
  19. Przykładowy mail od Pani "zainteresowanej" dowozem psa do Krakowa, przy uwzględnieniu innych problemów, poniżej,Pani, ktora adoptowała Hugo była zdecydowana,leczy go i dba o niego, Wszystkich, którzy nie zgadzają się z moim wyborem domu dla Hugo, zapraszam do schronisk i do realnej pracy ze zwierzętami. "W tym momnencie nie mogę długo pisać więc się ograniczę do stwierdzenia,że NIE MA MOŻLIWOŚCI ZEBY PANI ZNAŁA MÓJ PARWDZIWY STOSUNEK DO ZWIERZĄT. Owszem oddałam dwa zwierzaki: 1.króliczka kiedy pojawił się w domu kot i wskutek dokuczania mu królik zdziczał.Zestarzał się i zakończył życie u sąsiadki mojej mamy.Wiem ,że był chołbiony i szczęśliwy 2.psa znajomej moje mamy w sytuacji kiedy dalsze moje i tegoz psa wspolegzystowanie mogłoby się zakoczyć tragicznie.Problem polegał na niemożności zostawienia go samego w domu doslownie na 5 minut.Po zejści z 2 pietra slyszłam już na dole szczekanie wycie i odgłosy spadającyh przedmiotów.Skargi sąsiadów to pikuś.Pies był cudownie pięknym i cudownie miłym w naszej obecnosci bokserem jednakw czasie nieobecnosci ok godzinnej rozerwal klatkę i zagryzl krolika i świnkę morską....to było b trudne.Jednak odszałd z naszego domu po tym gdy zamierzał mnie ugryżć...Niestety stracilismy kontakt z Panią do której poszedł ale ponieważ tam podobno zawsze ktoś był w domu pozostajemy w nadziei że nie stałe się mu krzywda. Pozostałe zwierzęta umarły z powodu chorób ( w tym nowotworowcych) otrzymując miłość i pomoć dopóki było to możłiwe. ALETEGO NIE MOŻE PANI WIEDZIEĆ. Pozdrawiam MR"
  20. Cytat z pani korespondencji jest autentyczny, natomiast proszę nie wklejać rzekomych moich wypowiedzi, bo nie są to moje słowa. Nie żądajcie ode mnie nakłaniania do adopcji osób, które nie są zdecydowane i przedstawiają listę problemów. Mam zachowaną korespondencję z panią. Pies jest w domu dobrym z którym jest kontakt, kontynuacja leczenia i nie grozi psu oddanie ani zagryzienie.
  21. W schronisku na Paluchu nie ma możliwości dowozu psa osobie zainteresowanej. Pani przedstawiła mi różne problemy z jakimi się boryka, narzekala, że osoby ogłaszające psy są niewiarygodne, nie odpowiadają, sama przyznała się do tego, ze oddała kota, oddala psa oraz że jej pies zagryzł królika oraz świnkę, domagala się potwierdzennia, ze Hugo jest najbiedniejszym psem świata " wtedy jej sumienie będzie czyste" i weźmie go pomimo trudności np nastawienia męża. Jako wolontariusz Hugo wybrałam mu najlepszy dom z możliwych, panią jako zainteresowana poinformowałam o tym, otrzymałam obelgi.
  22. Wiem Hesiu, że to nie wymówka, ja sama chciałabym zajmować się kilkoma psami, zapewnić im wszystko, poznać, zrobić wizytę przedadopcyjną, poadopcyjną, utrzymywać kontakt. Z różnych względów nie jest to możliwe, w schr na Paluchu wolontariusze nie mogą robić wizyt przed adopcyjnych i poadopcyjnych chyba, że są to wizyty nieformalne na przyjacielskich zasadach, nie możemy tego wymagać, nawet gdy jest to nasz ukochany pies. Sami oferujemy swoją pomoc w trakcie adopcji i prosimy o kontakt , gdyby tylko pojawił się jakikolwiek problem, wątpliwość, pod tym pretekstem utrzymujemy kontakt z wieloma domami. Są ludzie, którzy nawet proszeni, uznaja psa za swojego i nie raczą nas poinformować o niczym, pod pozorem życzeń wielkanocnych sprawdziłam w tym roku wiele moich adopcji, tak to jest w realu.
  23. [quote name='Awit']To o Hugo dzwonią dwie Pani w tym jedna jakaś.... Nie wiedziałam. A czemu biedny leżał w moczu? W swoim moczu?[/QUOTE] Hugo jest w domu więc już nie chcę wracać do jego życia w schr, Awit bywasz w schr, zajrzyj do kociarni, jaka tam jest podłoga. O pani też nie chcę pisać, do końca traktowałam panią z szacunkiem jako zainteresowaną, wysłałam do pani maila, że Hugo już w dobrym domu, ponieważ uznałam to za odpowiednie zakończenie sprawy, dostałam wyzwiska, nie będę ich przytaczać, tak jak napisałam pani ode mnie psa nie dostanie. Z resztą pani chciała żeby jej psa przywieźć więc same widzicie, że osoba zainteresowana powinna pojawić się w schr, dobrze zaprezentować i nam i biurze adopcji, lekarzom. Oczywiście zwroty się zdarzają ale wolę zwroty niż wywalenie na ulicę.
×
×
  • Create New...