Jump to content
Dogomania

Alekssandra

Members
  • Posts

    559
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Alekssandra

  1. W wakacje mój skarb, moja kochana Lusia została pokazana przez moją koleżankę pewnej pani, która przyszła ze swoją córeczką do schroniska, pani wyglądała raczej normalnie, przeszła procedurę adopcji bez zastrzeżeń biura, Lusia machała ogonkiem do małej dziewczynki i do swojej nowej pani. Na wieść o tym poczułam się bardzo szczęśliwa :multi: bo wreszcie ktoś docenił mojego psa, Lusia jak mi się zdawało trafiła do dobrego domu. Pani nigdy nie dała znać jak Lusia sprawuje się w nowym domu, schronisko nigdy nie sprawdziło tej adopcji. Lusia była jednym z tych psów, które spotkałam w schronisku, które bardziej niż inne zapadają w pamięć, traktowała mnie jakbym to ja była jej panią, zawsze cierpliwa, grzeczna, dla mnie była idealna, maszerowała grzecznie przy mojej nodze, siadałyśmy na trawie, kiedy chciałam ją przytulić, ona już tuliła się pierwsza, zawsze z nią odpoczywałam i opieka nad nią była bardzo miła, nigdy nie ciągnęła smyczy, ignorowała inne psy, nigdy też nie była hałaśliwa czy w jakikolwiek sposób kłopotliwa. Byłam bardzo dumna, ze mam taką podopieczną, byłam o nią spokojna i wiedziałam, że sunia jest na tyle zrównoważona, że sprawdzi się jako członek swojej nowej rodziny. Od adopcji Lusi minęło 9 miesięcy, pewnego marcowego popołudnia włączyłam sobie komputer, przejrzałam wszystkie swoje psie i strony i miałam już wyłączyć komputer ale postanowiłam jeszcze obejrzeć pieski nowoprzybyłe na stronie schroniska, tego dnia byłam z siebie bardzo zadowolona, pomogłam przy 4 adopcjach. Zupełnie na luzie otworzyłam stronę kwarantanny, znalazłam tam Lusię :crazyeye::shake::-( Lusia została przywieziona przez Straż Miejską z ulicy, jest wychudzona, minęło już 10 dni odkąd jest w schronisku. Z tych trzech powodów tracę nadzieję, że nastąpiło przypadkowe zgubienie Lusi, ona nie jest psem, który łatwo da się zgubić, gdyż bardzo ufnie podąża za człowiekiem i nigdy nawet nie próbowała się ode mnie oddalić. Schronisko przekazało mi informację,że pod adresem podanym w umowie adopcyjnej Lusi, Straż Miejska nie zastała nikogo. Czym Lusia zasłużyła sobie na takie potraktowanie, co miało miejsce w tym domu, prawdopodobnie nigdy się nie dowiem. Nie ma dla mnie większej podłości od tej kiedy ktoś, kto zobowiązał się do opieki nad psem, w najlepszym przypadku wypuszcza psa, nie wiem dlaczego ona jest tak wychudzona,w schronisku ważyła ok 23 kg, po adopcji 16. Nie wiem jak potoczy się historia mojej Lusi, na tą chwilę, do 6 kwietnia odbywa kwarantannę, jako pies przywieziony z ulicy. Gdy ktoś oddaje psa i ma na tyle odwagi, żeby pojawić się w biurze i spojrzeć ludziom w oczy i powiedzieć dlaczego nie poradził sobie z psem, to ja cenię takich ludzi za uczciwość i lepsze potraktowanie psa, pies nie odbywa kwarantanny, nie był wyrzucony na ulicę na pewną śmierć, nie cierpiał głodu i osamotnienia. Znany jest przynajmniej pretekst oddania a czasem prawdziwy powód, schronisko dowiaduje się czegoś o psie lub o ludziach, którzy go oddali. Nie ma nic gorszego niż takie postąpienie jak z Lusią. :shake: Udawanie, że nie ma się z psem nic wspólnego. Sytuacja Lusi byłaby o wiele prostsza gdyby pani oddała ją do schroniska i podpisała zrzeczenie się jej bo teraz formalnie Lusia jest własnością pani, która ją zaadoptowała i schronisko może trzymać ją dłużej niż inne psy, podejmując próby skontaktowania się z właścicielem.
  2. Weterynarz schroniskowy ocenił ją na oko na 3 lata ale juz na przykład drugi może się nie zgodzić z tym osądem ale można wpisać 3, jest wysterylizowana. Zaraz wkleję całą jej historię.
  3. Tak jak napisałam Lala jest do adopcji, to bardzo smutne, że straciła szansę na dom bo została pogryziona i pozostawiono ją w tej samej klatce na mrozie. Przyszła wiosna Lala nadal nie ma domu, nadal sąsiaduje z psami, które ją okaleczyły, jedyne czego mogła się nauczyć w schronisku to agresji w reakcji na atak oraz unikania konfrontacji z sąsiadami. Bardzo wierzę, że w końcu ja wypromujemy :multi:
  4. Bardzo dziękuję za wątek Lala ma status : do adopcji, osoby chętne zapraszam do kontaktu ze mną, chętnie odpowiem na wszelkie pytania, pokaże sunię w schronsku, gdybym ja nie mogła zrobią to moje koleżanki.
  5. Ja się do tego przychylam, bo Lala jest w schronisku od pół roku a sznaucerek od 5 dni i będzie w gazecie świątecznej a Lalunia jest na samym końcu schroniska i do tej pory schronisko nie opublikowało jej profilu wysłanego dawno temu.
  6. Mój mail do ogłoszeń [email]alekssandra7@tlen.pl[/email] Piesek jest sznaucerowaty, jak dla mnie ma lżejszą budowę, w rzeczywistości jest bardziej sznaucerowaty niż na zdjęciach, szostkowłosy, wszystkim kojarzy się ze sznaucerem, kiedy mowiłam do niego cicho spal sobie smacznie, natomiast usłyszały mnie inne psiaki i strasznie się poplątały na smyczach. Zdjęcia nie oddają jego urody a koleżanki słysząc, ze będzie promowany w gazecie, zajęły się innymi biedami, czego nie mogę im mieć za złe znając realia schroniska.
  7. W ostatnim tygodniu, często widziałam psiaki w okolicy Braci Wagów, praktycznie codziennie, tradycyjnie nie dały do siebie podejść. Wyglądają w miarę dobrze.
  8. Hugo nie jest wykastrowany. Dziękuję za Lusię i biorę się do pisania, zacznę od suni Lali, gdyż ona ma status "już do adopcji" tzn pogryzienia jej się zagoiły, Lusia jako pies wyrzucony na ulicę przez osobę, która ją zaadoptowała musi odbyć 15 dniową kwarantannę, tj do 6 kwietnia bez spacerów i bez możliwości adopcji.
  9. Konatakty przesłane. O sznaucerku ze względu na zwrot z adopcji w weekend PRZY LUDZIACH robi się głośno w dobrym sensie, prawdopodobnie będzie on promowany w gazecie wyborczej jako reakcja schroniska na cała tą sytuację. Także nie chcę tu nikogo osłabiać w działaniu [IMG]http://www.dogomania.pl/../images/smilies/icon_smile.gif[/IMG] ale uczciwie podaję, ze nie jest on zapomnianym, nieznanym pensjonariuszem Palucha. Chętnie opiszę historię i udokumentuje zdjęciami oraz podam namiary na siebie, w przypadkach równie przykrych a często tragiczniejszych lecz nieznanych, w których ja robię co mogę na miejscu ale liczba psiaków w potrzebie mnie przerasta. Lusia jest średniej wielkości, na pewno nie jest mikroskopem, jest cudna, mam nadzieję, że niebawem ją zobaczycie[IMG]http://www.dogomania.pl/../images/smilies/new_multi.gif[/IMG]
  10. Konatakty przesłane. O sznaucerku ze względu na zwrot z adopcji w weekend PRZY LUDZIACH robi się głośno w dobrym sensie, prawdopodobnie będzie on promowany w gazecie wyborczej jako reakcja schroniska na cała tą sytuację. Także nie chcę tu nikogo osłabiać w działaniu :) ale uczciwie podaję, ze nie jest on zapomnianym, nieznanym pensjonariuszem Palucha. Chętnie opiszę historię i udokumentuje zdjęciami oraz podam namiary na siebie, w przypadkach równie przykrych a często tragiczniejszych lecz nieznanych, w których ja robię co mogę na miejscu ale liczba psiaków w potrzebie mnie przerasta. Lusia jest średniej wielkości, na pewno nie jest mikroskopem, jest cudna, mam nadzieję, że niebawem ją zobaczycie:multi:
  11. Wielkość średnia, Hugo nie ma roku, jest nieporadny w sposób szczeniecy, nie widac po nim tego, że niedosłyszy. Hugo ze względu na młody wiek prawdopodobnie nie został jeszcze wykastrowany. Piszę prawdopodobnie gdyż nie mogę się dodzwonić do schroniska i jest to norma [IMG]http://www.dogomania.pl/../images/smilies/anger.gif[/IMG] Tak jak wszystkie psiaki schroniskowe Hugo powinien być zaszczepiony oraz odrobaczony i odkleszczony, przy adopcji osoba adoptująca dostaje info o dacie następnego szczepienia w książeczce, jesli upłynał termin od ostatniego odrobaczenia/odkleszczenia, dostaje też te preparaty. Hugo nie miał jeszcze badania stopnia głuchoty, pani go oddająca powiedziała, że on nie słyszy, co było dla schroniska nowoscią i nikt wcześniej tego faktu nie stwierdził. Pani stwierdziła to gdy prawie przejechała psa samochodem[IMG]http://www.dogomania.pl/../images/smilies/new_Eyecrazy.gif[/IMG][IMG]http://www.dogomania.pl/../images/smilies/shake.gif[/IMG][IMG]http://www.dogomania.pl/../images/smilies/anger.gif[/IMG] zaczęła go obserwować i diagnozę postawiła pani oddająca, podając jako przyczynę zwrotu psa do schroniska po 3 miesiącach. Dziś w schronisku są moje koleżanki i mają zrobić Hugo lepsze zdjęcia.
  12. Kontakt podam na siebie i na Asię, zawsze któraś może być poza zasięgiem a nie chcemy, żeby jakaś dobra dusza czekała, nie mogąc się dodzwonić. Zaraz wyślę Bea na maila nasze namiary. Hugo ze względu na młody wiek prawdopodobnie nie został jeszcze wykastrowany. Piszę prawdopodobnie gdyż nie mogę się dodzwonić do schroniska i jest to norma :angryy: Tak jak wszystkie psiaki schroniskowe Hugo powinien być zaszczepiony oraz odrobaczony i odkleszczony, przy adopcji osoba adoptująca dostaje info o dacie następnego szczepienia w książeczce, jesli upłynał termin od ostatniego odrobaczenia/odkleszczenia, dostaje też te preparaty. Hugo nie miał jeszcze badania stopnia głuchoty, pani go oddająca powiedziała, że on nie słyszy, co było dla schroniska nowoscią i nikt wcześniej tego faktu nie stwierdził. Pani stwierdziła to gdy prawie przejechała psa samochodem:crazyeye::shake::angryy: zaczęła go obserwować i diagnozę postawiła pani oddająca, podając jako przyczynę zwrotu psa do schroniska po 3 miesiącach. Dziś w schronisku sa moje koleżanki i mają zrobić Hugo lepsze zdjęcia. Bardzo, bardzo poproszę o pomoc w promowaniu mojej ukochanej Lusi, ona jest taka kochana, ze nie mogę jeszcze uwierzyć, ze wróciła, napisalam do Bea nieśmiałe zapytanie czy pomoże w promocji, całe info, kontakt, promocję w schronisku, pokazywanie jej biorę oczywiście na siebie ale proszę o pomoc w necie i na dogo, gdzie nie mam w ogóle doświadczenia:oops: Do tej pory ogłaszałam psy na gumtree, str Palucha i stronie wolontariuszy, zamkniętej z hukiem przez panią dyrektor schroniska, po uprzednim wyrzuceniu z wolontariatu bez podania przyczyny, założycielkę strony z 11 letnim stażem charytatywnej pracy na rzecz tego schroniska:shake:
  13. Zdjęcia sznaucerka Hugo 822/10 bardzo źle mi wyszły, wysłałam Bea na maila. Znalazłam go w ciemnej kociarni, w pomieszczeniu jest kilka psów , kiedy weszłam cieszyły się bardzo i zaplątywały nawzajem w smycze.Im dłużej tam byłam tym trudniej mi było cokolwiek zrobić, dlatego lepsze zdjęcia mam nadzieję zrobi moja koleżanka jutro. Spraw miałam bardzo dużo, w tym dwie przykre z adopcji "wróciła" moja ukochana sunia Lusia, wróciła wychudzona, straż miejska przywiozła ją z ulicy, dziś ją odszukałam w schronisku, na razie jest w kwrantannie i nie mogę z nią nawet wyjść na spacer, a ona cieszy się na mój widok, jakby wróciła do domu, nie mogłam jej nawet dobrze nakarmić bo powarkują na siebie psiaki i nie chciałam, żeby się pogryzły:shake: jedna z naszych podopiecznych zmarła :-( Przesyłam ogólne info o sznaucerku napisane przez Asię jego wolontariuszkę:" Hugo nie miał do tej pory w życiu szczęścia, skoro w szczenięcym wieku trafił do schroniska. Wprawdzie nie spędził tu dużo czasu, bo dość szybko znalazł nowy dom. I już wydawało się, że odnalazł swoje szczęście, własną miskę i własne posłanie – niestety radość ta okazała się być bardzo krótka, bo trwała zaledwie kilka tygodni, po których psiak wrócił do schroniska. Z dość prozaicznego powodu, bo okazało się, że pies niedosłyszy, a przecież miał pilnować posesji. W dniu, kiedy został zwrócony z adopcji wielu osobom zakręciła się w oczach łezka. Bo to jeszcze przecież szczeniak. Przeuroczy i bardzo ładny psiaczek. Bo jest bardzo przymilnym, sympatycznym, bardzo łagodnym i przyjacielskim psem, który lgnie do każdego, kto okaże mu odrobinę zainteresowania. Chętnie by podokazywał, pobawił się z człowiekiem, może nawet coś zbroił, bo to jeszcze szczeniak. Ale równocześnie jest kary i bardzo posłuszny. Hugo jest w takim wieku, kiedy można go jeszcze wiele nauczyć. I nawet przy problemach ze słuchem taki psiak szybko wyostrzy u siebie pozostałe zmysły i będzie bardzo dobrze funkcjonował. Wystarczy dać mu trochę miłości i poświęcić mu trochę czasu i pracy, a efekty okażą się nadspodziewanie dobre. Może mieszkać w bloku czy na posesji, pod warunkiem jednak, że pozostanie psem do towarzystwa człowiekowi, a nie do pracy. Mimo dotychczasowego pecha czeka na wrażliwego i odpowiedzialnego nowego właściciela, którego nie odstraszy jego wada słuchu." Napiszę jak tylko coś się zmieni w którąkolwiek stronę.
  14. "Jeśli chodzi o sznaucerkowatego to sytuacja była przykra, płakałam bardzo, a psiak chyba nie do końca wiedział o co chodzi kiedy tu wrócił. Mówię Wam to śliczny szczeniak sznaucerkowaty albo może sznaucer, średni lub olbrzym, bo ma pół roku, a jest dosyć duży, podobno nie słyszy, kochany psiak. Kobieta adoptowała drugiego, a uważam że nie powinni jej już oddać żadnego zwierzęcia. Poproszę Pawła aby skontaktował się z wolontariuszką, której również za opiekę nad Artusiem bardzo dziękuję, aby podała więcej informacji o sznaucerku" Sznaucerek niesłyszący oddany w sobotę ma numer 822/10, rzeczywiście sytuacja była przykra a zdezorientowany szczeniakowaty psiak długo jeszcze płakał przypięty do ściany, moje koleżanki wzięły go na spacer, jego aktualne miejsce przebywania: schronisko na Paluchu, kociarnia. W środę zrobię mu zdjęcia, gdyby ktoś był nim w jakimkolwiek sensie zainteresowany, prześlę zdjęcia, pokażę psiaczka na miejscu i proszę o kontakt.
  15. [quote name='Awit']Ojejku, maleństwo nasze paluchowe, poczuło ciepłe ręce dobrego człowieka, pospacerowało po trawce......[/QUOTE] Witam na wątku Artusia Coś w tym stylu :) zanim przypięłam smycz, wtulał się już żeby go zabrać z kontenerka. Jest bardzo grzeczny, nie protestował kiedy go wzięłam na ręce pod schroniskiem i zaniosłam po spacerze do kliperka, przyglądał mi się z ciekawością, a potem płakał bo chciał znowu na spacer. Tak jak napisała DadaM psy na Paluchu nie wychodzą codziennie, jest to poważne "przejęzyczenie". Wychodzą jeśli mają swojego wolontariusza a większość psów nie ma. Gdyby coś ważnego dotyczącego Artusia się zdarzyło, poinformuję Pawła, z którym jestem w kontakcie. Pozdrawiam wszystkich Zaangażowanych :multi:
  16. A jakie to było schronisko? To może weź pieska na tymaczas z fundacji?
  17. Widziałam je dziś w nocy w okolicy Ubocza, czy ktos z Państwa kojarzy wlaścicieli suni towarzyszki Beżowego? Beżowy wskakuje na sunię i jesli nie jest wysterylizowana to będziemy niedługo sledzić całe stadko :shake:
  18. Widuję te psiaki. Beżowy i czarnoszary mniejszy. Wczoraj były w nocy na Braci Wagów. Nie dały się przekonać dobrym jedzonkiem i po chwili kiedy miałam jeszcze nadzieję, szybko odbiegły. Ukucnęłam bokiem żeby ich nie przestraszyć, mimo to, po chwili wahania, odbiegły. Pobiegły w stronę Kazury. Czasem zostawiam im jedzenie ale nigdy nie udało mi się do nich podejść. Zawsze widuję je razem, czasem jak wracam się do domu po jedzenie dla nich, to po minucie już ich nie ma. Jeśli uda mi się je obłaskawić, na co raczej się nie zanosi :( to przynajmniej wiem kogo poinformować. Pozdrawiam.
  19. To ja dziękuję, że są jeszcze takie Morisowe, Apsy i Migdaleny. Można się Wami inspirować :painting: Trzymam kciuki za pozostałych tymczasowiczów :fadein:
×
×
  • Create New...