Jump to content
Dogomania

Florentynka

Members
  • Posts

    7536
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Florentynka

  1. [quote name='gagata']I cisza zapadła...jedna Florentynka znalazła miejsce dla kota na parę dni...[/QUOTE] Ponieważ jak sądzę z jednym kotem nie opłaca się jeździć to mogę przyjąć więcej kotów, jeśli po sterylizacji będą mogły przebywać wspólnie w jednym pomieszczeniu, bo w grę wchodzi konieczność udaremnienia dostępu do rekonwalescentów moim zwierzętom. Kilkanaście to nie, ale ze trzy sztuki mogą być. Szukam też miejsc dla kotów w mojej okolicy, bo wtedy za jednym rzutem mogłoby przyjechać ich więcej. A tak btw - sterylka miałaby się odbyć gdzie? Jest jakaś koncepcja w tym temacie?
  2. [quote name='gagata']Florentynko, ja tez kocham parówki.....I Luci kibicuje...[/QUOTE] W takim razie też wiesz, gdzie mnie szukać ;). Kot czy dwa w każdym razie na parę dni mógłby mieć metę u mnie. I popytam jeszcze "w okolicy" - bo może hurtem bardziej by się opłacało transport zorganizować, nie?
  3. To jest jakieś rozwiązanie, ale pozostaje pytanie co dalej z tymi kotami będzie. Mnożyć się nie będą, ale szczepienia? A co, jak zachorują? Z drugiej strony nie da się załatwić wszystkiego... Ja nie do końca z okolic ( Majuska wie, gdzie mnie szukać), ale jakby co kota po sterylce mogę przechować, mogą być nawet dwa.
  4. A kto wie... ale nie w tej chwili...W sumie chętnie bym tyłek ruszyła, bo tak się kiszę w domu przy kompie. Pomyślę nad tym.
  5. Wiem, Beciu. Trudno będzie znaleźć człowieka dla Emilki - ale nie jest to niemożliwe... Wierzę, że uda Wam się przekonać ją, że ludzie nie są straszni. Może właśnie wyprowadzka Liska sprawi, że Emilka się przełamie i postanowi spróbować kontaktu z człowiekiem? Nie mogę jakoś przestać o niej myśleć - to zdjęcie na pierwszej stronie - psi elf i taki wypłosz biedny zarazem.
  6. Ufff! I tak trzymać! Lisek - zachowuj się!
  7. Właśnie - na krowę i koty jest jakiś pomysł? Koty może być trudno choćby policzyć, o wyłapaniu nie wspomnę - jeśli chodzą luzem. To, że mogą chodzić swobodnie daje im przewagę nad psami, ale wydaje mi się, że zostać tak nie mogą.
  8. Tak, też mi się to wydaje sensowne. (Miałam na myśli to co Asior przekazała od Majqi, ale ze dwa posty wskoczyły przed mój komentarz)
  9. Proponuję tak: - gmina jak rozumiem została zawiadomiona i coś tam niby zrobiła - na piśmie złożyć zawiadomienie, że stan zwierząt uległ pogorszeniu, zażądać dowodów na to, że weterynarz tam był, widział, zaszczepił. - zgłosić sprawę na policję - w razie próby olania postraszyć mediami jednych i drugich
  10. Dlatego nie można gminy rozdrażnić ani wejść na wojenną ścieżkę - chyba, ze nie zostawią innego wyjścia. Dla bezpieczeństwa - sprawę trzeba opapierkować ile wlezie. Zgłaszać, nudzić i żądać na wszystko potwierdzeń na piśmie. A policja? Czytam sobie właśnie ustawę o ochronie zwierząt: Art. 7. 1. Zwierzę, które jest rażąco zaniedbywane lub okrutnie traktowane, może być odebrane, czasowo lub na stałe, właścicielowi bądź innej utrzymującej je osobie, na podstawie decyzji wójta (burmistrza, prezydenta miasta) podjętej z urzędu lub na wniosek organu Policji, lekarza weterynarii albo inspektora Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Polsce lub upoważnionego przedstawiciela innej organizacji społecznej o podobnym statutowym celu działania i przekazane do schroniska dla zwierząt albo pod opiekę innej osoby lub instytucji. 2. Decyzja, o której mowa w ust. 1, podlega natychmiastowemu wykonaniu. 3. W przypadkach nie cierpiących zwłoki, gdy dalsze pozostawanie zwierzęcia u dotychczasowego właściciela lub opiekuna zagraża jego życiu, policjant, a także inspektor Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Polsce lub upoważniony przedstawiciel innej organizacji społecznej o podobnym statutowym celu działania może odebrać mu zwierzę, zawiadamiając o tym niezwłocznie wójta (burmistrza, prezydenta miasta), celem podjęcia przez ten organ decyzji w przedmiocie odebrania zwierzęcia. 4. W przypadkach, o których mowa w ust. 1 i 3, kosztami transportu, utrzymania i koniecznego leczenia zwierzęcia obciąża się jego dotychczasowego właściciela lub opiekuna. 5. Do należności z tytułu kosztów określonych w ust. 4 stosuje się przepisy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji. 6. Jeżeli zwierzę zostało odebrane z powodu rażącego zaniedbywania go lub okrutnego traktowania przez właściciela lub przez inną osobę za przyzwoleniem właściciela, z dniem uprawomocnienia się decyzji o odebraniu wygasa jego prawo własności do tego zwierzęcia i staje się ono własnością gminy. W takim przypadku wójt (burmistrz, prezydent miasta) rozporządza zwierzęciem stosownie do okoliczności, w szczególności oddaje je do schroniska, sprzedaje lub nieodpłatnie przekazuje na własność odpowiedniej osobie albo instytucji. Art. 9. 1. Kto utrzymuje zwierzę domowe, ma obowiązek zapewnić mu pomieszczenie chroniące je przed zimnem, upałami i opadami atmosferycznymi, z dostępem do światła dziennego, umożliwiające swobodną zmianę pozycji ciała, odpowiednią karmę i stały dostęp do wody. 2. Uwięź, na której jest trzymane zwierzę, nie może powodować u niego urazów ani cierpień oraz musi mu zapewnić możliwość niezbędnego ruchu.
  11. To strasznie trudna sprawa...Psom trzeba pomóc natychmiast. A jednocześnie wystąpienie przeciw gminie może spowodować wybuch nienawiści do psiarzy i różne związane z tym problemy... Ale może mediami należy tu postraszyć? Urzędy uwielbiają załatwiać sprawy przez rozkładanie rąk i mówienie że chcieliby, ale nic nie mogą. Z drugiej strony - niedawno gdzieś widziałam taki reportaż - w jakiejś wsi stado psów, na wpół zdziczałych, ludzie dokarmiali i molestowali sołtysa, wójta i kogo się dało, żeby coś z tym zrobić. I ktoś zrobił - kilkanaście psów zostało otrutych, nikt się nie przyznaje. To drastyczny przypadek, ale dowodzi, że ludzie są zdolni do wszystkiego. Dlatego jeśli się da, to wydaje mi się , żeby wstrzymać się od otwartej wojny z gminą - raczej stanowczość i trochę straszenia, na zasadzie albo coś z tym zrobicie, albo będzie rozpierdówa w mediach i sprawa w sądzie.
  12. Brak słów... Gmina ma zdaje się ustawowy obowiązek zajmowania się zwierzętami na własnym terenie. To chyba nie jest kwestia wyboru, czy chcą czy nie chcą podpisać umowę ze schroniskiem - chyba muszą. Ale to na marginesie - póki co nie mają, a psy cierpią i nie można ich tak zostawić!
  13. [quote name='majuska']MÓj Tz wszedł do domu ze słowami: ...ale dałem plamę..... dla niewtajemniczonych : dziś na widok Łucji zawołał : O Matylda!!! cóż moge powiedzieć, wstyd mi za niego, bo przeciaż robie co moge aby był na bieżąco, ten blamaż dotyczy również mojej osoby. Asiu kocyki suszę;)[/QUOTE] Całkiem był zorientowany, o oczko Matyldy dopytywał... Wiesz, nawet Adam, mieszkając z tymi sukami na codzień czasem miewa chwile zaćmienia i zapomina jak mają na imię. A Ty masz przecież nieprzeliczone ilości psów pod patronatem i Twój biedny TŻ musi pamiętać pewnie o wszystkich które kiedykolwiek przeszły przez Twoje ręce.
  14. A też pytałam weterynarzy, skąd. W zasadzie zewsząd mógł być - gdzieś się czymś mogła zadrapać paskudnym, na przykład. Zresztą sytuacja u weterynarza od początku do końca urocza. Najpierw w poczekalni - my i pani z kotem w transporterku. W gabinecie trwa zabieg, jeden z wetów wychodzi ze strzykawką i naręczem butli i nastrzykuje kota, kot się drze, Łucja tańczy. Pogadaliśmy sobie z panią od kota - że ma psa ze schroniska, że kot rasowy, oddany do schroniska w wieku lat 14, z rodowodem i chorymi nerkami i jak się pani wyraziła "do adopcji się nie nadaje, więc pewnie zostanie u nas". Zabrakło mi refleksu, żeby kobietę spytać, czy bywa na dogo. A potem ten grzyb. Pytałam, czy zaraźliwy i czy reszta stada może go złapać - podobno bardzo mało prawdopodobne. Weterynarz do mnie "pies pani grzyby do domu znosi, powinna się pani cieszyć, a pani się martwi" no to mu mówię, że mi grzyb niepotrzebny i że chcemy wreszcie zrobić Gjalpowi papiery reproduktora, a poprzedni sezon wystawowy zmarnował, bo łaził wygolony na boku. Weterynarz się uśmiechnął i mówi "on już coś wymyśli"...
  15. Halciu, ja tam tylko powygarniałam z różnych zakamarków to i owo. Ale Majuska to ma porządnego chłopa, że mu się chciało po to przyjechać.
  16. Ładny gips - Łucja ma grzyba na głowie...Taki strupek łuszczący się się jej zrobił, pokazaliśmy weterynarzowi - no grzyb! Dostała smarowidło, którym jej trzeba łeb przemywać. A najstraszniejsze jest to, że mamy myć ręce po głaskaniu Łucji. Ponieważ Łucja wymaga głaskania non stop najwygodniej nam będzie na czas leczenia zamieszkać pod prysznicem. Albo sprawimy jej gumowy czepek i wtedy nie będziemy musieli się myć po głaskaniu.
  17. Może być i jutro, byle było na stałe.
  18. WOW!!! Tak po prostu? Od kiedy, gdzie, co za dom?
  19. Majuska zrobiła zlot czarownic i dogo zdechło, a Majuska znikła...
  20. Kogo jeszcze mamy ściągnąć, żebyś zaczęła gadać?
  21. Majuska, kogo tu jeszcze chcesz mieć?
  22. No co? Majuska, budujesz napięcie jak Hitchcock !
  23. Biedactwo. Mam nadzieję, że długo nie cierpiał. Bobiku, [*].
×
×
  • Create New...