Jump to content
Dogomania

Florentynka

Members
  • Posts

    7536
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Florentynka

  1. O rany biedny Antoś! A u mnie póki co choruje Adam. Maksiowy nos jako tako działa, nawilżacz powietrza włączony na noc pomógł; za to rodziciel Maksia leży złożony straszliwym drapaniem w gardle. Pożera tony kolorowych tabletek, bez przerwy mówi, że są do doopy i wcale mu nie pomagają, że są wstrętne w smaku, że zapomniał przynieść sobie z dołu wodę do popicia i w związku z tym nie przełknie tabletki... Jeszcze trochę poczekam, może przejdzie. A jak nie, to frida do nosa, odkurzacz, mózg do wora, dużo bandaża i przerobię go na dostojną mumię...
  2. [quote name='Andzike'] Pod tamtym adresem nie mieszkam już kilka lat [/QUOTE] No to bardzo się cieszę, że doszło. Adres pochodził z jakichś przelewów ;) Mamy problem, bo mamy katar. Nosek się zatyka, Maks się budzi, biedny i nieszczęśliwy. Nawet ssać trudno z zatkanym nosem. Włączyłam nawilżacz , bo podejrzewam że katar ma związek z wysychaniem noska z powodu włączenia ogrzewania. A poza tym w domu jest plaga orzechów. Dojrzałe orzechy spadają z drzewa, a psy je zbierają i pożerają. I dobrze, tylko niestety przychodzą je łupać w domu. Wszystko zasłane skorupami...
  3. Figafiga, podoba mi się ten sposób... w bloku czy nie, kenel klatka to jest to! A tu Maks z ukochaną ciotką: [IMG]http://imageshack.us/a/img838/3757/dsc0320n.jpg[/IMG]
  4. [quote name='Andzike'] Florentynka, czy Ty w końcu masz sweter z Gjalpo? :)[/QUOTE] Ranyboskie..... przypomniałaś mi.... skleroza jest rzeczą straszną. Ostatnie co w tej sprawie pamiętam to wysłanie kudłów do łowicza 100 lat temu...
  5. Halciu, to dobrze, bo próbowałam się za to zabrać, ale mój synek ma ostatnio fazę umierania z głodu, cyc potrzebny co 15 minut... W nocy okazało się, że w Maksiowym łóżeczku zagnieździła się Amelia. Wyrzucana wracała 3 razy i rżnęła głupa, że nie wie o co chodzi. Niby śpi zwinięta w nogach, ale boje się żeby nie przygniotła Maksa, ona jest wielka, ciężka i bezczelna. Swego czasu namiętnie sypiała na Adamie i zdarzało mu się w związku z tym mieć trudności z oddychaniem ( kilka kilo kota na klacie ;) ) , więc nie widzę jej wspólnego sypiania z Maksem. Szukam teraz sposobu, na utrzymanie koty z dala od łóżeczka... klatka, siatka, klapa na łóżeczko... sama nie wiem. Chwilowo Maks wylądował u nas - uznałam że bezpieczniej będzie z nami, ciotkami parówkami i Gjalponem. Tylko że od kiedy zrobił się mobilny i pełza po łóżku, to raczej trudno się wyspać, przynajmniej mi. Beciu, współczuję samochodowej przykrości.
  6. Andzike, Kacperek jest ogromny! Teraz dopiero widać to w całej krasie ! A "stabilizacja" rzeczywiście wygląda super - tyle w tym spokoju i luzu!
  7. A'propos kąpieli - Maks był wczoraj na basenie! Był absolutnie zachwycony, wyrok zapadł, będziemy chodzić częściej. A fura tak całkiem padła? Twoja czy Beci?
  8. Andzike, a słyszałaś o wiaderku do kąpieli? Ja nie próbowałam, ale położna która do nas przychodziła, twierdziła, że działa na kolki. Ja dziękuję niebiosom, że Maks jest zdrowym i bezproblemowym dzieckiem. Raz czy dwa było tak, że dłużej płakał, a ja prawie wysiadłam psychicznie przy okazji - z bezradności i rozpaczy. BTW - Maksio dostał buty, a ja się z butami pożegnałam. Cholerny Pawian nalał w moje ulubione ocieplane wieczorowe zimowe trampki....
  9. Ja też nie... Ale mój synek dostał dziś pierwsze w życiu buty: [url]https://picasaweb.google.com/florentynka.psy/KoparaButyKapusta[/url]
  10. [quote name='Figafiga']Majuska smaka mam prawie na wszystko stąd przytyłam 3kg, w ciązy nie moge czosnku i cebuli, jakoś mnie odrzuca, od otwartej lodówki również. Florentynko niestety nie mogę jechać ze względów finansowych (jedna pensja):-([/QUOTE] No buuuu.... Rzeczywiście przydało by się te 30 baniek... Halciu, może coś spróbuję pokombinować z banerkiem, chociaż już prawie zapomniałam jak to się robi.
  11. We wiadrze się przynosi... Trza mieć zeskładowany w szopie i po trochu się przynosi do chałupy ;) No Figafiga, dobrze, że się zameldowałaś. A na zlot się wybierasz z Antosiem, czy tylko z brzuszkiem?
  12. [quote name='docha']cichaczem Was poczytuję, bo lubię ten florentynkowy klimat na wątku i powiem Wam od siebie, że taki wiedźmowy zlot to musi być w gronie samych wiedźm, inaczej to traci urok.[/QUOTE] Sugerujesz, że męskie towarzystwo nam zaszkodzi? I tak nic na to nie poradzimy, mój mąż tu mieszka, nie wyrzucę przecież... Majuskowy chłop też na szkodliwego nie wygląda. Zresztą o ile pamiętam z literatury na zlotach czarownic często pojawiali się parobcy, powodowani niezdrową ciekawością.
  13. [quote name='Andzike']o jasne, jasne, już to sobie wyobrażam ;) cholera, jak tak będzie to przyjdzie nam po nocy do Warszawy wracać :D :cool3:[/QUOTE] Eee, zawsze nam jeszcze zostaje konwencjonalna kurtuazja, jakby co ;) Ej, chyba nie muszę pisać że wszędzie są psie i kocie kudły i psy drą mordy? I za cholerę nie jest sterylnie? A gdzie się FigaFiga podziewa?
  14. Zabierz Bubę, Majusko, będzie miał kto rąbać drewno do kominka ;) Maks dziś ukiszony i znudzony ( bo obrzydliwie, zimno, wietrznie i zero spaceru w związku z tym). Wymęczył nas strasznie. Przekomiczny jest, bo wyje jak potępieniec , a cały czas jednym okiem zerka czy robi to na otoczeniu wrażenie ( oczywiście, że robi tysiąc razy obiecywałam sobie że go zostawię żeby się wywył - oczywiście mówię o takim wyciu z nudów - i nigdy mi się nie udało). No i hit - rozmowy z człowiekiem z lustra. Gada do tego w lustrze, łapami macha no i upiera się, że rozmowa ma się odbywać na stojąco! To znaczy oczywiście ja go trzymam na rękach ale wyczynia cuda żeby wyprostować nogi i oprzeć stopy o blat nad którym jest lustro.
  15. A to już od Was zależy, nie? Chcecie zabrać, zabierajcie. chcecie zostawić - niech siedzą w domu ;) Jak się będą nudzić to zawsze można wysłać do baru GOL ( tam gdzie Łucja uciekała)
  16. Mamy tak: - nasza osobista sypialnia - zajęta nami, Maksem i parówami. - pokój czerwony - pusty, brak mebli, możliwy materac na podłodze jedno lub dwuosobowy ( nie dymany, tylko sprężynowy), opcjonalnie da się przewlec łóżko jednoosobowe z pokoju szaroniebieskiego ( patrz niżej) - pokój szaroniebieski - łóżko jednoosobowe + rozkładana sofa z dwuosobowym spaniem ( wygodna całkiem, lekko nadgryziona przez psy) - pokój teściowej ( zielony) w pełni umeblowany ( oranyboskie) z jednoosobowym łóżkiem. Ze względu na bibeloty i duperele nie nadaje się dla Majuski z Paćką Opcjonalnie jest jeszcze obecna królikarnia - to rodzaj poddasza, górą przeszklone bokiem ażurowe, nie jest zamykane ale za to można leżeć i gapić się przez szklany sufit na gwiazdy ( królika wyrzucę do pralni) nie wchodzą tam psy, może wleźć kot. Można tam zawlec materac 1 lub 2 osobowy. Posiadamy też jedno wolne łóżeczko dziecięce. Ewentualnie jak ktoś się uprze to można spać w pracowni ( posprzątam wcześniej i wyrzucę 50 Jeżusów) - bliżej do dolnej łazienki i bez konkurencji ( bo pozostałe wymienione pomieszczenia i druga łazienka są na górze.) Poza tym mamy chwastowisko, miejsce i drewno na ognisko, jakby kto chciał, salon z kominkiem gdzie można siedzieć i plotkować. Mamy bezprzewodowy net, a telewizję nie bardzo. Wyżywienie oferujemy wegetariańskie, ewentualnych psich gości możemy poczęstować barfem. Macie dane i myślcie jak się rozlokować.
  17. Rany, ale laska!!! Oczy, usta...mmm. Cudeńko! Dziewczęta, trza podejść do tematu zlotu poważnie - ja tu zaraz przygotuję konspekt z informacjami lokalowo/akomodacyjnymi czy jak to tam nazwać i trza to będzie jakoś ogarnąć, liczę na wspólne ogarnianie i wymyślanie co i jak.
  18. Mamonabank - od nas to już niedaleko w te góry, można podskoczyć przy okazji zlotu czarownic ;)
  19. [quote name='Becia66']Piękne zdjęcia jak zwykle. Zresztą co się dziwić, ludzie piękni z pięknymi duszami i widoki do tego również...[/QUOTE] Wzruszyłaś mnie, Beciu... Co do podróżowania z psami - jazda z 5 psów jest jednak problematyczną przyjemnością. Najprzyzwoiciej zachowuje się Gjalpo - on się tylko obficie ślini i na każdym postoju usiłuje zająć fotel kierowcy ( jak mu się to udaje to leżymy ze śmiechu - bo on normalnie zasiada za kierownicą ze śmiertelnie poważną miną). Parówy i Flo są nieznośne - wszystkie naraz chcą siedzieć z przodu i na kolanach wiercą się koszmarnie i drą mordę na każdego mijanego psa. Kangur wije się i rozłazi po samochodzie. Pojedynczo jeszcze jakoś tam się dają przewozić, ale hurtem to ja dziękuję bardzo. Nawet do weterynarza na szczepienie jeździmy na raty. Co prawda Beza jest kombi, ale po pierwsze nie ma kraty między bagażnikiem a resztą, a po drugie w bagażniku jeździ Maksiowy pojazd. Po trzecie - Gjalpon, którego najwygodniej by było upchnąć na tył ( zresztą przy zamontowanym na środku tylnego siedzenia foteliku dziecięcym w praktyce nie ma innej opcji dla Gjalpona niż bagażnik) uważa jeżdżenie w luku bagażowym za upokarzające i nie wsiądzie tam za cholerę. Jak jeździliśmy pożyczoną terenówką ze skórzaną tapicerką, to uporczywie go pchałam do bagażnika, bo nie chciałam, żeby cudzą tapicerkę niszczył. Zawsze wykonywał skok przez oparcie na tylne siedzenie.
  20. Ano zostały. Z Dorotą w roli dogsiterki. Kundli do TPN nie wpuszczają ;)
  21. A my dziś wyskoczyliśmy sobie do Zakopanego, a co! Mamy rewelacyjne dziecko! W samochodzie - anioł, w wózku, anioł, w chuście anioł. Strategicznie przespał Gubałówkę ( co nam do łba strzeliło, żeby tam leźć? Cały widok n góry zasłonięty straganami z chińszczyzną i popłuczynami po cepelii); obudził się podczas spaceru w dolinie Małej Łąki i chłonął naturę i górskie powietrze. Rechotał radośnie podczas przewijania w samochodzie. A kupę zrobił dopiero po powrocie do domu, więc nie było kłopotów przy przewijaniu. Słowem żyć nie umierać! [url]https://picasaweb.google.com/florentynka.psy/PierwszaWycieczkaMaksia?authkey=Gv1sRgCJzVrOfI4L_qdw[/url]
  22. Zdaje się że następna za 6 tygodni, a potem jeszcze kiedyś dawka przypominająca. Ale nie wiem, czy dobrze zapamiętałam, bo jeszcze pneumokoki mnie zainteresowały w międzyczasie. Jakiś tydzień temu wpadłam się rozliczyć z naszym weterynarzem. Nie miałam ze sobą akurat żadnych zwierząt, za to miałam Maksia. Więc wchodzę do gabinetu i mówię, że chciałam na wściekliznę zaszczepić. A weterynarz na to - a co, aż tak źle jest?
  23. Połowa października brzmi bardzo dobrze, jak dla mnie! I bardzo chętnie poznam Kacperka i Tośkę. Już zaczynam knuć plan imprezy...cyc party i zawody w przewijaniu na czas ;) My dziś zaliczyliśmy szczepienie ( wreszcie dotarła szczepionka) , przy okazji zważono i zmierzono Maksa - 6700 ( w body i pieluszce) i 68 cm. Kazali jeszcze dwa miesiące na cycu wyłącznie trzymać, bo skoro tak ślicznie rośnie to nie ma potrzeby niczym dokarmiać. Maksio wypił też szczepionkę na rotawirusa - przepijając każdą kroplę mlekiem z cyca, bo szczepionka była niesmaczna i Maks chciał pluć, a Adam rwał włosy z głowy że dziecię sobie popluwa za , bagatelka, 370 zł. Poza tym byłam ze sobą u ginekologa i z kotem u weterynarza ( wyłamany pazur). A Florentynie już całkiem przyrosła głowa, ale mam wrażenie że omyłkowo przyszyli jej ten łeb na drugim końcu, bo straszliwa zołza się z niej zrobiła. Dziś ugryzła Gjalpona - uwiesiła mu się u gardła i wydarła kłąb sierści. Jeśli chodzi o cmentarne wyprawy parówy Łucji - ostatnio Adam ją tam dopadł pod cmentarzem. Skruszona ruszyła w jego stronę z nawleczonym na ryj uchem od reklamówki, przez co zasadniczo cała w tąż reklamówkę ubrana. Balbina za to, jako że bardzo pilnujemy żeby wieczorem wyszła na siusiu, bo w przeciwnym razie leje pod kominkiem, więc Balbina oczekuje braw i fanfar z okazji takiego wyjścia. Dziś załatwiała potrzeby fizjologiczne ze wzrokiem wbitym w Panią Matkę. A jej oczy mówiły " no pochwal mnie, pochwal..."
  24. [quote name='Andzike'] Jutro poknujemy z mamąnabank nad jakimś terminem, co byście mogły na żywo stwierdzić czy synek jest do mnie podobny ;)[/QUOTE] O to to....
×
×
  • Create New...