Jump to content
Dogomania

marako

Members
  • Posts

    2783
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by marako

  1. Ach napisałam przedwczoraj w mailu, że jesli nawet nie uda się wolontariuszce z Jarocina znaleźć czasu na wizytę, to nie jest to konieczne, jesli ja sama odwożę psa i mogę sama naocznie stwierdzić w jakich warunkach będzie. Tak czy owak, umówiłam się na przywiezienie psa w najbliższą sobotę. Nie sądziłam, że Pani pomyśli, że wizyta jest nieaktualna, pisałam, że w tej sytuacji nie jest konieczna. Inaczej byłoby, gdyby to pies był odbierany z dt i wizyta ma potwierdzić, że dane o domku są wiarygodne. Wczoraj przez wiele godzin, prawie do dziś nasza wieś była pozbawiona prądu, nie zaglądałam ani tu, ani do poczty. Nie wiem więc na czym stanęło.
  2. Byliśmy z Grace u weta z tym pazurem, bo niestety dziś przez cały dzień kuleje i jest nieswoja. Znów kolejny antybiotyk, opatrunek i uważać, żeby nie zamokło i żeby nie zdjęła i nie lizała. A co do Bravy/Poli, to już zdecydowanie odwozimy ją w sobotę. I serce mi pęka, bo Pani całkiem szczerze napisała, że gdyby nie warunki mieszkaniowe, to by ich nie rozdzielała, bo jej żal bardzo Costy i rozstania suniek. Chyba miałam dobre przeczucia, że trzeba pokazać jej obie sunie, jakie są fajne i niekłopotliwe, a Costa to przytulaśna, spokojna i kochana WYJĄTKOWO. No, ale dzień po operacji nie będę biedaczki męczyć. Myślę, że nie do końca o warunki mieszkaniowe chodzi, o czym niezręcznie się mówi. I też mi ciężko na duszy, a nawet główkuję, jak to delikatnie zrobić, żeby jednak one tam razem były. Costy nie sposób nie pokochać. (Brava też milutka, ale taka jak szczeniaczek, rozbrykana, trochę dzika i nieobliczalna, jak wpada w amok to nie można być niczego pewnym, rzuca się np. do dużych psów). Poker, wysyłam pw.
  3. Nie wygląda na niezadowoloną w tej wannie. A podczas suszenia (zwłaszcza tarzania się i wycierania w dywan) nawet pełnia szczęścia.
  4. [quote name='farmerka63'] Marako - a pazur zagoi się Grace i nie będzie śladu ?[/QUOTE] Niestety nie wiemy tego, czy nie będzie śladu, ale na pewno będziemy tego pilnować. Już miała jeden palec amputowany po tym, jak trafiłam na niedoświadczonego lekarza, który przez miesiąc powtarzał, że to nic takiego, że wygląda coraz lepiej, jeszcze poczekajmy i dajmy kolejny antybiotyk. Nasz wet uratował jej już 2 razy kolejne palce, bo ona ma tendencje do rozwarstwiania pazurów, pękania i łamania. Teraz będzie może lepiej, bo to ten boczny z przedniej łapy, a na nim nie chodzi.
  5. Od początku rozglądam się za domem dla niej - wysyłam chętnym na Heidi namiary na nią, ale jednak ludzie wolą psa z dt, sprawdzonego, po wielu mailach z opisami itp.. Skoro nadal jest, to żaden z kilku domków do którego jej fotkę podawałam jej nie wziął.
  6. Jednak nie damy rady jutro pojechać (choć tz nawet zgodził się wcześniej pojechać do pracy i wcześniej z niej wyjść). Nie chcę ludziom tak znienacka robić najazdu, do późna nie wiedziałam, czy z naszej strony to będzie możliwe, a teraz za mało czasu na dogranie tego z tamtymi ludźmi. Zobaczymy, czy sprawy tak się potoczą, że będziemy mogli pojechać tam z Costą, czy jednak pojedziemy w sobotę, ale wtedy bez niej (bo będzie tuż po operacji). W dodatku dziś pechowy dzień (w końcu 13 dzień miesiąca). Mąż najechał Grace krzesłem na palec - wyrwał jej pazur, cały rdzeń na wierzchu. Chciałam jej zdezynfekować i zawinąć, ale ona schowała się w najdalszy kąt i nie chciała podejść do światła. Więc zabrzęczałam smakołykami i żarłok przybiegł, a z nim wszystkie inne. Dawałam po kolei każdej, ale jeden smaczek Grace wypadł na podłogę, Brava oczywiście wystartowała do niego, Grace też i niestety skończyło się bijatyką. Gdyby Grace nie była rozdrażniona tym bólem palca, poszłoby to łagodnie, a tak niestety powalczyły ostro o ten kąsek i zanim ją złapaliśmy mała już miała zranione ucho. Nie wygląda to jakoś źle, ale ślad zostanie. (Mąż w dodatku przy cofaniu na parkingu przygrzał w latarnię, a moje dziewczyny wznieciły w domu mały pożar).
  7. Nikaragua, sprawdziłam, że na konto wpłynęło mi 50 zł. Dzięki.
  8. [quote name='malawaszka']no to tak bo jak na nogach to kojarzą ze spacerem, ale chodziło mi o to, że nie oceniają warunków w jakich zostawisz jednego psa[/QUOTE] To jasne. Costę chciałam wziąć głównie z powodów już opisanych (spróbować, żeby ją chcieli też). Ostatnio rodzinka brała jedną sunię z dwupaku z wrocławskiego schronu, pytani, czy nie wzięliby drugiej stanowczo odmówili, a później po nią przyjechali. (Obie zostały zwrócone, ale to już inna historia.)
  9. Jakoś jednak rozumują, bo jak wytłumaczysz fakt, że jak wyjeżdżam autem, to siedzą spokojnie, a jak wychodzę pieszo, to rozpaczają jakbym szła na szafot.
  10. [quote name='kora78'] ja wole, zeby ds do mnie przyjechal po psa i go zabral. [/QUOTE] U mnie jest to okropnie utrudnione - nie zapominaj, że ja mam 7 psów!!! One stwarzają specyficzną atmosferę niezbyt sprzyjającą wydawaniu jednejgo z nich komukolwiek.
  11. [quote name='Poker']a też bym nie czekała na wizytę tylko pojechała sama,ale nie wiem czy brałabym Costę , bo brava przeżyje nagłe rozstanie i z Tobą i jeszcze dodatkowo z Costą.[/QUOTE] Myslę tak samo, jak Ty, ale jednocześnie kalkuluję, że może za jakiś czas ludzie dojrzeją do wzięcia też Costy. Jak będą mieć jej żywy obraz przed oczami, to jest bardziej prawdopodobne. Brava jest bardzo energiczna, przytulaśna, otwarta, ona szybko się przystosuje. Bardziej żal mi Costy, jak ona będzie wiedziała, że jej córka gdzieś została, w dobrym miejscu, a nie po prostu zaginęła, może będzie lepiej. Z nich dwóch to Costa bardziej potrzebuje Bravy, niż na odwrót.
  12. [quote name='kora78']musisz potem zadzwonic do schronu i powiedziec, ze sunia z nr tym i tym, idzie do czipa na dane: i te dane podac. nr dowodu, nr tel, adres, itp. jak sie zgubi, zeby do nich dzwoniono, nie do Ciebie. [/QUOTE] Wiem, rozmawiałam z Panią w schronie, ona wie, że podam jej dane właścicieli po wydaniu suni na ds.
  13. Biorę pod uwagę zdrowie Wilczurka, w ogóle mam o Nim bardzo dobre zdanie, jako o człowieku o wielkim serduchu, ale myślę, że ponosi go czasem i traci kontakt z rzeczywistością z bliżej niewiadomych mi powodów (być może mocno związanych ze zdrowiem, jakkolwiek to rozumieć).
  14. Dzięki, że odpisałaś, ja akurat pisałam do Ciebie pw. Na różne tematy, m.in. ten.
  15. Obawiam się, że żadnych konkretów po prostu nie ma, a zawiłość wypowiedzi świadczy o takim stanie "zainfekowania" umysłu autora, że już chyba nie ma co czekać na cokolwiek sensownego na tym wątku. Odi odeszła, a wątek stał się niestety żałosny, po jednej ze stron "dialogu". (wpadam tu od początku, ale rzadko, więc może z dystansu to lepiej widzę i się nie łudzę, że jest inaczej).
  16. Z tymi gruczolakami Costy nie ma co czekać (zdecydował wet), bo im szybciej, tym mniejsze prawdopodobieństwo przerzutów. Wyniki wątrobowe, nerek i innych parametrów krwi ma nienajgorsze, ładnie już się przez te 3 tygodnie dobrego żywienia zregenerowała. Pierwsza listwa idzie więc pod nóż w najbliższy piątek (o 9:00). Póki co mam do pomocy syna, ale to się niedługo skończy, więc obie operacje wolałabym zdążyć jak on jest. Trochę to komplikuje oddanie Bravy, bo chciałam, żeby kilka dni przed zabiegiem była już sama i się ogarnęła (nie tęskniła). Stonka nie odpisuje (w czwartek wysłałam jej dane tego domku). Wolałabym odwieźć Bravę przed zabiegiem, żeby pojechać tam z obiema, ale staje się to coraz bardziej problematyczne. (jeśli chodzi o mnie mogłabym nawet jutro po pracy, ale co z wizytą pa, skoro nie mam odpowiedzi z Jarocina?) Waham się nawet, czy nie pojechać jednak (w końcu jak byłabym tam osobiście, to można to potraktować jako wizytę, a jakby coś nie tak, to zabrać psa do domu).
  17. Twoje pieprzaczki (choć przecież też lubią zabawy na śniegu) wyglądają na niektórych fotach na nieco zdumione szaleństwem Furli. Jakby zgłaszały votum separatum. One szaleją bardziej dystyngowanie.
  18. Jutro idę do weta z maluchami, tak przy okazji (bo po fakturę i receptę dla Grace). Wydaje mi się, że ten guz /zgrubienie przy szwie/ u Bravy albo się mocno zmniejszyło, albo nawet zniknęło. Ale niech zobaczy wprawne oko. Jakoś Stonka 1125 od kilku dni milczy, może wyjechała (w czwartek wysłałam dane do wizyty pa). Mam nadzieję, że zajrzy na dogo, odczyta pw i do wizyty dojdzie na dniach. Jak tylko otrzymam potwierdzenie, że domek sprawdzony, zawieziemy tam małą. Najchętniej pojechalibyśmy w najbliższą sobotę, bo wtedy może mnie zawieźć tz i nie muszę jechać moim bardzo już rozklekotanym autem. Zresztą zamierzam wziąć też Costę, tak po prostu, dla pokazania jak fajny jest kontakt z dwoma niekłopotliwymi, małymi psami. Bo jak nie wezmę to w myśl powiedzenia "czego oczy nie widzą ..." na pewno przez myśl im nie przemknie, że mogliby ją też jednak wziąć, a tak, to choćby 0,01% szansy będzie. Oczywiście i tak Costę zatrzymam, dopóki nie wytniemy jej tych listw, ale pokazać zawsze można.
  19. Mam 3 psy (suki) i to duże. Przez 4 lata nasza olbrzymka była sama z nami. Później pojawiła się druga - ze schroniska. A jeszcze później córka tej pierwszej została z nami. Od czasu do czasu pojawiają się jakieś dodatkowe i po jakimś czasie znikają (bierzemy na bdt). Koszty utrzymania tego towarzystwa nie są małe i naprawdę żyjemy bardzo skromnie, żadnych urlopów, liczymy każdą złotówkę, żeby jakoś dawać radę. Ale obserwacja takiej gromadki to najlepsza rozrywka i przygoda, w dodatku nie od święta, ale na co dzień. W tej chwili nie wyobrażam sobie mieć tylko jednego psa. Tak jakoś smutno i samotnie by mu było, niezależnie od tego, że przecież i spacery i zabawy by miał zapewnione. Tak to odbieram teraz, gdy jest ich więcej. Gdyby ktoś powiedział mi to, jak nasza sunia była "jedynaczką", niekoniecznie bym uwierzyła. Ale teraz widzę, że pies dla psa to naprawdę dużo, niezależnie od tego, jakie dobre ma relacje z właścicielem.
  20. Debiucik i od razu na międzynarodówce, więc tym bardziej należą się właścicielom słowa uznania. A Marzyciel też ma zamiar się pokazywać? Głaski dla Dirki, niech szybko się goi.
  21. W zasadzie wołamy, jak popadnie - brawuś, mała, niunia, pyrcia, itd., ale chyba zaczniemy konsekwentnie - Pola. A Costa (kościk, kościotrupek) właśnie pod biurkiem u mnie siedzi i łapą zaczepia, żeby ją głaskać.
  22. Ona już Pola ma na imię.
  23. Sprawy się posuwają, jak dostanę kolejnego maila (z danymi, aderesem), to któraś z zaufanych dziewczyn zrobi wizytę. A wtedy mała będzie już mogła być u swoich ludzi. Dziś za późno wróciłam, by zastać światło, więc foty słabe, ale i tak widać coraz więcej włosków na dziewczynach, więc wrzucam [IMG]http://img198.imageshack.us/img198/4702/minipola4.jpg[/IMG] [IMG]http://img198.imageshack.us/img198/7356/minipola3.jpg[/IMG] Cała piątka, na pierwszym planie Tajga (w lutym miną trzy lata odkąd jest u nas!), na drugim Honda, a na trzecim nogi Grace (to nie nogi Hondy, ona ma kupę futra na swoich i nie wyglądałyby tak cieniutko). [IMG]http://img208.imageshack.us/img208/2982/minipsy1.jpg[/IMG]
  24. [quote name='panbazyl']ale śliczne te ślady :)[/QUOTE] Śliczne ślady na ślicznym śniegu, zapewne porannym, bo taki nieskazitelny (choć cieniuutki jednakowoż)
  25. Ba, niestety ja w pracy i w tygodniu nie jest możliwe przyjście, a często myślę, by się wybrać. Czy w soboty też są takie potrzeby?
×
×
  • Create New...