-
Posts
2783 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by marako
-
Nistety 99% forumowiczów ma taką manierę, że nie umie pisać "tak, że", w znaczeniu "więc", ale używa słowa "także" mającego znaczenie analogiczne do "też", czy "również". A tak w ogóle, to uczono mnie, że przed "że" ma być przecinek, nie wiem, czy mam rację, ale Ryss nie użył przecinka, więc ktoś z nas popełnił błąd.
-
No tak, wypuszczasz go, to rozumiem, że nietrudne, bo do lepszego. Ale jak go do tego kojca wprowadzasz? Daje się łatwo zamykać z wybiegu do kojca?
-
A on jest sam? Nie z tą swoją towarzyszką niedoli? To może czuć się podwójnie zestresowany. Ale olbrzymy są mądre i szybko rozumieją, że ktoś im pomaga, będzie dobrze.
-
Mendy Dwie Złe nie dadzą nudzić się... Tazzman i Idefix męczą mnie :)
marako replied to Saththa's topic in Foto Blogi
Bluzeczka jakby zdjęta z jakiejś miniatury. To Ty taka malutka jesteś? -
Silverek zarośnięty, a ruchy ma tygrysa. Tina szczęśiwa u Ciebie - z jaką radością się tarza! I miła dla maluchów, pozwala im na łażenie po sobie. Ale sapie okropnie, nawet jak idzie powoli.
-
Tasiemiec, o nie! Jak tego się pozbyć? Czy to łatwo przechodzi na inne psy? Nigdy nie miałam do czynienia, ale szwagierka miała i nie było łatwo się go pozbyć. Czy on jest ten sam, co u ludzi? Uzbrojony? Nieuzbrojony?
-
Mendy Dwie Złe nie dadzą nudzić się... Tazzman i Idefix męczą mnie :)
marako replied to Saththa's topic in Foto Blogi
No, to idzie ku dobremu, jak ziarnina. Nie drap tego Tazziku! (wiem, co czujesz, bo po tym ugryzieniu przez szerszenia w niedzielę, do teraz nie mogę spokojnie spać z powodu swędzenia i to nie tylko okolic pogryzienia, ale ogólnie, coś okropnego) -
Proszę nie ponaglać Wilczej, bo nie pojawi się, jak będzie tak brutalnie nagabywana (Wasze uśmieszki wcale nie zmieniają faktu, że ją nagabujecie). I będzie Wam łyso, ze jej tygodniami nie ma. Zrobi w swoim tempie.
-
Monika, normalnie łzy szczęścia mi się pchają do oczu, ja wciąż o tej parce myślę i główkuję, co robić, a tu wybawienie z Twojej strony przychodzi, jak zwykle. Dzięki, dzieęki!
-
Olbrzymka nie wygląda na 12 lat... (chyba, że nie jest taka naprawdę olbrzymia), a chłopak subtelny, przecudnej urody. Ach, żal, najlepiej byłoby wziąć dwupak i ich nie rozdzielać. (tz zablokował mnie - nie mogłam nawet przetrzymać przez tydzień-dwa kilkumiesięcznej malizny, która się przybłąkała parę dni temu pod pracę kolegi. Musiał zawieźć ją do schronu, serce mi pękało, że nie mogę pomóc i przetrzymać kilka dni. Co dopiero gdybym chciała coś dużego - żadnych szans.)
-
Haha, a ja myślałam, że chodzi o jakieś ocieplenie tej obroży, a nie o motywy zimowe, czy jesienne. Eee, to jestem happy, bo mam nienawiązujące do żadnej pory roku, więc uniwersalne. (no, jak Taks uruchomi bazarek, to skuszę się, żeby być na bieżąco z porami roku - nie wiesz, czy coś się szykuje, bo ja zawsze dowiaduję się ostatnia?)
-
Ooo? To istnieją obroże zimowe i jesienne? (moje suczydła zawsze noszą te same o każdej porze roku i wolałabym pozostać w nieświadomości, że mogłoby być inaczej, ale zasiałaś we mnie teraz niepokój i będzie mnie to dręczyć) Do weta zakładam jakąś szczególnie ładną zawsze, bo jak wybieram się do miasta, to oczywiście doipiero wtedy zauważam, że obroże są jakieś przybrukane i muszę sięgnąć po zapasy.
-
U nas niestety ostatnie wyprowadzanie jest po północy, a tak muszę pędzić o 5 rano w klapkach i piżamie (kurtkę zakładam już na zewnątrz), bo inaczej mała menda leje zaraz po tym, jak wstała. Grace z kolei ze starości ma słabe zawory i muszę pilnować, żeby przerwa nocna była krótsza niż 5 godzin, bo inaczej popuszcza przez sen. W dzień raczej nie sika pod siebie - widocznie sen w dzień jest lżejszy i Grace ma nad tym kontrolę. Wciąż przez to mam niedobory snu, ale ostatnio kładę się po 5 i dosypiam (jak mam do pracy na później lub w weekendy). To dobrze, że u Tiny to tylko nawyki, a potrafi utrzymać - na pewno szybko przestanie sikać w domu (Pysia ma rację, że może Twoje wstawanie przed nią by ją zdopingowało i miałabyś szybko spokój z sikami). Wierzę, że Tinie nie chciało się żyć w takich warunkach. To wrażliwe i dumne psy, z trudem znoszą upokorzenia, a na pewno leżenie we własnych sikach jest upodlające. To piękne, obserwować, jak jej zaczyna się życie podobać, koniecznie nagraj filmiki.
-
Zęby ma Tina stare, ale oczy całkiem młode, wyraziste, błyszczące. Silverek taki zarośnięty, prawie jak Onesto - bardzo ładnie mu w długich włosach.
-
Może naprawdę Wilcza ma jakieś kłopoty, że się nie pokazuje? Czy ktoś ma do niej nr tel.?
-
Poker, wszyscy ryczeliśmy po tym opisie. A my mieliśmy dziś przyjemność poznać łobuza, bo odwiedził nas z rodzinką i przyjaciółmi - cudowny pies, cudowni ludzie. Spędziiiśmy piękny wieczór przy ognisku, w którym spłonęły niepotrzebne i zerwane ogłoszenia.
-
Tina2 taka, jak olbrzymki są - rozumna, dlatego daje sobie pomagać bez kagańca. Cieszę się, że nie było za późno na operację i że jest u Ciebie. Będę trzymała kciuki za Carbona (i trzymam też za Roko - może sytuacja się uspokoi już na stałe)
-
Dla tych, którzy nie śledzą wydarzenia na fb: ONESTO jest cały i zdrowy w domku!!!
-
Podaję link do ogłoszenia o Onesto. Jakby ktoś mógł wydrukować parę i rozwiesić tam, gdzie mieszka, to byłoby super! On może przemieszczać się nawet w tereny podmiejskie (sygnały były spod ZOO, spod Korony, z Toruńskiej, ale może wędrować) Zresztą ludzie pracują we Wrocławiu i jak ktoś przeczyta w swoim miejscu zamieszkania, a zobaczy gdzieś indziej, to też skojarzy. https://docs.google.com/file/d/0B_7K9Huv3jlXVVpKbF9LUG84QlU/edit?pli=1
-
Ja jutro do pracy, ale wyjadę wcześniej, o 5:30 i tak pomiędzy 6:00 a 7:00 pojeżdżę+pochodzę na trasie Park Tołpy - Psie Pole. Jak się uda, to wyjadę jeszcze wcześniej, ale nie wiem, czy się uda - mam 4 psy i muszę przed pracą oporządzić.
-
Napisałam do Ulvhedinn, ale ma zapchaną skrzynkę (myślałam o Kraksie, bo szła po tropie, jak rok temu szukaliśmy Myszy, tej suni, która po 6 dniach się odnalazła). Może ktoś ma namiary na nią (miałam w poprzednim dogo, ale jakoś pousuwały się). Oczywiście piszę w temacie poszukiwań psa Onesto.
-
Pan ze sklepiku na Jaracza/róg Damrota, jak zawieszałam ogłoszenie na słupie, wyszedł zobaczyć, bo myślał, że wieszam plakat o znalezieniu psa. Wtedy okazało się, że ma już na sklepiku plakat o zaginięciu i że rozmawiał z osobą szukającą psa, że go widział biegnącego właśnie w stronę Nowowiejskiej. To by jednak potwierdzało, że Onesto chciał wrócić na miejsce, z którego się spłoszył. Ale co robi teraz - nie wiadomo, bo już 2 doby od dnia, w którym go widziano. (o ile pan ze sklepiku widział go w tym samym czasie co poprzednie 2 osoby, zakładam, że tak - nie pytałam sądząc, że na dogo już ta informacja jest od osoby rozmawiającej z panem)
-
To w takim razie widziano go biegnącego w dwóch różnych kierunkach o tej samej mniej więcej porze (Most Warszawski w stronę Jedności przed 17:00, a na Toruńskiej, czyli kilkaset metrów dalej, w przeciwnym kierunku o 17:00). 1) Albo wystraszył się tej Jedności i wrócił na Toruńską już po chwili 2) Albo na Toruńskiej był wcześniej (a godzina podana była niedokładnie) i zawrócił w stronę Jedności Mam nadzieję, że on jednak zorientował się, że samotna ucieczka to nie to, więc powinien szukać ludzi, z którymi był i po ucieczce z parku, wciąż w jedną stronę, bez pokonywania ruchliwych jezdni (bo tak można dostać się na Toruńską) zawrócił w stronę, z której przybiegł. Dobrze by było obkleić i objeżdżać okolice parku Nowowiejskiego (Tołpy) i ulice pomiędzy Jedności i Poniatowskiego a ulicą Wyszyńskiego. No i tam sprawdzać (jeździć, chodzić, pytać psiarzy, żuli, biegaczy). Ja przed chwilą wróciłam, parę plakatów nakleiłam na Kochanowskiego (tylko parę, bo bliżej Brucknera i na Brucknera już były). Były też na Kwidzyńskiej, więc daleko się tam nie zapuszczałam. Dowiesiłam na bocznych cichych uliczkach, z tyłu Mebli Polonia. I wracając do Rakowa przez Psie Pole powiesiłam kilka koło Korony (po przeciwnej stronie jezdni), a także parę na Psim Polu na przystankach). To tak na wszelki wypadek, bo jednak daleko. Ponieważ mieszkałam sporo lat na Nowowiejskiej i też ładny kawałek czasu na Damrota, znałam tam wielu psiarzy. Jutro pochodzę po uliczkach, po wałach i uruchomię kontakty osobiste, żeby więcej osób było czujnych. (dziś jeszcze spróbuję znaleźć trochę znajomych na fb, bo trochę nazwisk z tamtych lat pamiętam). Anula, z Twoją sunią było tak, że ona jednak do Ciebie była przywiązana i trzymała się blisko miejsca rozstania z Tobą. On był tu nowy, o ile wiem. Ale sunia z Sobieskiego też była drugi dzień, jak się wyrwała. I też kręciła się w pobliżu.
-
Czy w ogłoszeniach podać numer 881 681 481? bo właśnie drukuję trochę). Niestety czarno-białe. Będę próboweać jutro od rana i na 50% dziś 20:00 - 22:00. Może nie wiesz, ale w rejonie Psiego Pola ok. rok temu, zimą szukaliśmy przez kilka (chyba 5) dni suni ze smyczą, która się zerwała w drugim dniu pobytu we Wrocławiu i wiele razy przebiegała przez 3-pasmówkę Sobieskiego i przez tory kolejowe. Udało się znaleźć sunię całą i zdrową właśnie dzięki ogromnej liczbie ogłoszeń. I grupce osób zaangażowanych do końca. Czy reaguje na jakieś imię?
-
W sobotę od rana pochodzę po okolicy (mieszkałam przy Mostach Warszawskich, znam tam każdą skrytkę, w ogóle Psie Pole też, tam też parę lat spędziłam. Obejrzę okolice Mewiej, to ciche uliczki, może tam się ukrywa, ogródki działkowe przy Toruńskiej i boczne uliczki Brucknera, popytam, porozwieszam ulotki (wykorzystam fotkę stąd, wydrukuję dziś w pracy). Dziś cały dzień w pracy, więc wieczorem, po 20:00 też podjadę (jak dam radę, bo mieszkam 20 km od Psiego Pola, za Wrocławiem), ale po ciemku nie liczę na nic. Ale liczy się czas, więc warto jak najszybciej działać.