Jump to content
Dogomania

marako

Members
  • Posts

    2783
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by marako

  1. Ja też nie pozwalam puszczać psa ludziom przez co najmniej miesiąc, a później tylko w terenie bardzo bezpiecznym. Gdyby mieszkała choć trochę bliżej zabudowań wsi, na pewno nie puszczałabym tak szybko, bo miałyby pokusę w postaci czyichś zwierzaków, dzieci itp. (przez pierwsze dni chodzę tylko na łąkę za domem, żeby nie miały nawet sąsiadów za blisko). Jak pies wygląda na powsinogę albo strachulca, to też nie puszczam. Ale większość to były anioły w psiej skórze, stłamszone wcześniej w klatkach, czy kojcach. Zwykle zrywają się ze strachu przed nieznanym, w pierwszych dniach albo nawet podczas podróży do nowego domu (ruch uliczny, auta, odgłosy miasta, rowery, motory, rolki),a jak zasmakują ciszy, spokoju, jedzenia, bez bodźców rozpraszających, to nie mają chęci nawiewać. Szybko rozumieją, że w tym miejscu jest bezpiecznie i wygodnie. Wiem, że może budzić kontrowersje, że puszczam szybko psy, ale nie robię tego pochopnie, nie lubię ryzyka. Największe szanse na "zgubienie" ma tak naprawdę moja Grace, która zapamiętuje, gdzie było w lesie coś, co można zjeść, a trzeba było słuchać i iść za panią, a na kolejnym spacerze chyłkiem się oddala, żeby tym razem nie odpuścić okazji na obfity posiłek. Tylko jej do tej pory kilka razy w nerwach i stresie długo szukałam mając w głowie różne czarne scenariusze. (i raz yorczki, ale była z właścicielką odpowiedzialną za nią). Tymczasy były OK, choć Bajka i Heidi, no i trochę też Shila lubiły biegi (zawsze jednak w rozsądnym zasięgu i przez chwilę)
  2. Szamanek cudny, spojrzenie ma obłędne. W ogóle olbrzym w każdym calu. Ale czy on jest czarny? Dzięki za działania dotyczące Blachowni.
  3. [quote name='malawaszka']musiałabym najpierw sama zacząć na te wyprawy jeździć :lol: no i teraz tak myślę, że skoro wrócił i nie nawiał to może mogę go puszczać ze smyczy co? pewnie u marako by już dawno ganiał bez smyczy :oops: a Rudzizna dziś straciła macicę - gotowa do adopcji :diabloti:[/QUOTE] Moje ganiają od drugiego-trzeciego dnia, ale nie wszystkie, niektóre muszą poczekać dłużej (strachliwce). Ale chodzą krok w krok przez pierwszy tydzień, bo teren jeszcze nierozpoznany. Dopiero później się próbują wypuszczać. Monduś na pewno bardzo chciał znaleźć Tinę, więc musiał się rozejrzeć po okolicy, to było silniejsze od zobowiązań wobec Was. Ale teraz Fado biedny, bo tylko na smyczy, za to bez kołnierza, żeby mógł wąchać to i owo. No, no, ciekawe, co teraz z Rudą będzie.
  4. Jak już o wszystkich tymczasach, a nie tylko malawaszkowych, to zapytam, czy ktoś nie zna osoby z Blachowni (tej k. Częstochowy), która zgodziłaby się na przeprowadzenie wizyty dla Fado? (mieszkanie w bloku, ale ludzie wyglądają na sensownych, mieli już sznaucera).
  5. [quote name='malawaszka']szukaliśmy... ja sensu życia, a Monduś Tiny szukał![/QUOTE] Oj nieładnie, nieładnie, na fb był podpis, że sarenka przebiegła, a nie, że Tiny szukał.
  6. 3 miesięczny szczeniak to jeszcze dzieciak na tyle młody, że można mu naprawdę nietrudno narzucić swoją wolę. Najgorsze, co można zrobić, to utwierdzić go w przekonaniu, że się go boicie, a nie reagując (nie wyjmując mu tej zdobyczy) właśnie go utwierdzacie. Przecież dorosły człowiek ma przewagę i psychiczną i fizyczną nad takim małym szczeniakiem i nietrudno tej przewagi użyć, bez szkody dla psa. Hoduję sznaucery olbrzymy, więc większe psy i nie wyobrażam sobie, żeby nawet i półroczny dzieciak (nie mój nawet) nie poddał się mojej woli - ostatnio uczesałam brodę i wąsy półrocznemu młodzieńcowi, który właścicielom nie pozwalał na to, oczy przecierali ze zdumienia, że pozwolił użyć grzebienia w obrębie kufy. Jak boicie się ostrych ząbków, i tego, że pies ma szybkie ruchy, i może zahaczyć ząbkami, to spróbujcie zadziałać w rękawicach, zwłaszcza, że będziecie działali w pobliżu zębów, ale koniecznie reagujcie, póki to jeszcze szczeniak. Kaganiec jest dobry na pieska śmieciucha, żeby zapobiec "odkurzaniu", bo nie zawsze się zdąży odebrać, nawet jak pies oddaje, ale problemu agresji nie rozwiąże. Musicie niestety, jak sprawy zaszły tak daleko, że on już wie, że boicie się jego ataków zębami, zadziałać używając swojej przewagi fizycznej (żadne strofowanie, szarpanie, ale spokojne unieruchomienie). Poskromić wybuchy złości można unieruchamiając młodego tak, by nie miał swobody ruchów, jak jest duży i silny proponuję od tyłu go tak jakby dosiąść (trzymając za obrożę, żeby nie rzucał się dokoła zębami) - jeśli przez 30 sekund przytrzyma się go, nagle staje się pokorny jak cielątko, grzeczniusi, wtedy reaguje na pochwałę, że jest już grzeczny, daje sobie zrobić wszystko.
  7. [quote name='elaja']Dziękuję za doglądanie mojej byłej podopiecznej :loveu: Daisy trafiła do wspaniałych ludzi :lol: Zdjęcia prześlij na e.janusz@poczta.fm , wstawię na watek , a najpierw sama nacieszę oczy :lol: Co prawda dopiero przed chwilą, ale wysłałam.
  8. [quote name='darunia-puma']Kochana moje zwierza mają po kolei 40kg, 45kg, 38kg więc są duże i spokojnie mogą być w różowym pokoju razem + ja i mąż ;-) niedaleko pensjonatu jest plaża na którą chodzimy z psami i powiem Ci że nie ma dużo osób nawet w sezonie, ludzie są na plaży z psami i nie ma problemu [/QUOTE] Bardzo mnie ucieszyłaś (moje suczyska mają 36, 41, 45, więc całkiem tak samo), oby tylko mieli jakieś terminy wtedy, kiedy my możemy mieć urlop. Pogadam z mężem, zadzwonię i spytam.
  9. darunia-puma, jeśli można wiedzieć, ile kg zwierza bierzecie z mężem (czy 3 zmieszczą się w pokoju różowym, czy raczej trzeba zainwestować w domek?). I jak z plażą, czy jest takie miejsce, w którym można w jakichś mniej obleganych godzinach (świt, wieczór) pójść legalnie z 3 dużymi psami? W sezonie, bo tylko w sezonie mam możliwość urlopu.
  10. [quote name='ania0112']Super informacj! a czemu kołnierz zakładasz do posiłków?[/QUOTE] Właśnie zdejmuję do posiłków, a poza tym niestety chodzi w nim przez cały czas, bo gdyby drapnął łapą po ranie na uchu, to rozerwałby ją.
  11. Na fb pisałam. Jest już po, otwierany był też kanał prawego ucha. Byliśmy dziś wieczorem na długim spacerze bez kołnierza (ale za to na smyczy) Mógł do woli wąchać ślady i podlewać krzaczki, bo kołnierz przeszkadzał mu w wwąchiwaniu się w trawę. Czuje się nieźle, apetyt dopisuje, macha kikucikiem ogonka jak się do niego zwracamy, więc chyba dopiero planowo zaliczę kontrolę w poniedziałek rano, przed pracą. Najgorsze jest zdejmowanie i nakładanie kołnierza do posiłków i na spacer, bo trudno przepchać to chore ucho, ale już doba za nami, więc idzie ku dobremu.
  12. Dziewczyny, ktoś tu (albo i nie tu) podał nazwę pudru do uszu, takiego, żeby włosy łatwiej wyrywać. Zapomniałam zapisać nazwy (kupiłam coś co tak się reklamowało, ale nie wypróbowywałam jeszcze, a mojemu szczeniorkowi chcę polecić tamten, jako sprawdzony).
  13. Będziesz ryczeć, będziesz. Nie sposób się nie przywiązać (i to podłe odczucie, że pies czuje się znów zdradzony). Jej minie szybciej, niż myślisz, one szybko wyczuwają, że to już jest TEN dom, a my jesteśmy przejściowi. /tak się pocieszam, ale chyba coś w tym jest/
  14. Ona nawet jest w typie walijczyka, choć mniej "surowa" jest w wyrazie, więcej w niej "poczciwej babulkowatości".
  15. Hmm, ja podaję psom drożdże i jednak łapią.
  16. Jest wątek o kleszczach i tam w jednym z ostatnich postów podany jest link do strony z artykułem o tych tabletkach. [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/109836-Co-na-kleszcze-NAJLEPSZE?p=22267412#post22267412[/url]
  17. Przeczytałam o tabletkach bravecto, czy znacie? Dziś zapytam weta, czy wie o nich. Drogie okropnie, ale działają 12 tygodni (a 8 to na pewno). Można podawać nawet sukom w ciąży i szczeniętom.
  18. Dzięki za informację, muszę spytać o nie dziś mojego weta (bo w artykule stoi, że wydaje się z przepisu lekarza wet.). Mieszkamy przy lesie, codziennie wędrujemy trochę z psami po terenie, mamy też trochę stawów wokół i wciąż stres przed kleszczami, które jednak wciąż znajdujemy na psach mimo zakrapiania. Trochę kosztują, jak się ma 3 psy powyżej 40 kg. Ale jak mają być skuteczne, to trzeba będzie spróbować.
  19. [quote name='Greyland']Pojawiły się tabletki i na razie jest w porządku. Znajdujemy kleszcze, ale nie opite, uschnięte. Dwa miesiące jest względny spokój.[/QUOTE] Co to za tabletki? Właśnie mijają 4 tygodnie od zakropienia fyprystem i muszę jutro coś kupić (dziś wyjęłam kleszcza, wczoraj 4, a wcale nie szukałam, bo mam cztery duże kudłate psy i nie sposób przeglądać je na okrągło).
  20. Zasugerowałam się opisem z postu na trzeciej stronie: [COLOR=#000000][SIZE=3]"[SIZE=2]Pani ma w domu od lat same takie psy, które potrzebują szczególnej opieki, ślepe; kulowe; kota ,któremu nikt nie dawał szans na życie; bardzo dba o leczenie, nawet slepkowi wstawił sztuczne soczewki[/SIZE][/SIZE][/COLOR][SIZE=2]"[/SIZE], czyżby to było nie tak, skoro teraz okazuje się, że "ale teraz ma zdrowe, to nie jest dom, który przygarnia stare, brzydkie bidy schroniskowe". Nie wiem tego, co Wy wiecie, dziewczyny - z wpisów na wątku można było zaniepokoić się o los Sonara, o to, że dobry dom mu przejdzie koło nosa. Wierzę, że podejmiecie optymalną decyzję, najlepszą dla psiaka.
  21. Dziewczyny, czytam o biedaku od początku i mam mieszane odczucia co do ostatnich postów Na początku bardzo bardzo zależało wszystkim, żeby Sonar opuścił schronisko, nawet do hoteliku czy dt. Kilka osób deklarowało wsparcie finansowe. Na oku był dt u Myngey (nie wiem, czy nawet była zgoda Myngey), a przecież wiadomo, że dt to dt, dobry dom stały jest na wagę złota. Znalazła się osoba chętna dać ds psu specjalnej troski, dom z ogródkiem, gdzie będzie mógł poleżeć na powietrzu, będzie zadbany i leczony. Taka osoba naprawdę robi bardzo dobry uczynek, że chce wziąć pod opiekę tak poszkodowanego psa, dbać o niego i zapewnić mu spokojne, godne życie. Czytałam, że zajmuje się właśnie takimi trudniejszymi, bardziej poszkodowanymi przez los zwierzakami. I nagle już parę osób zaczyna stawiać opór, bo to, czy tamto się nie podoba - że spacerów raczej mało, że sfinansować przywiezienia Pani nie chce. Ludzie, tu jest ryzyko, że on zostanie w schronisku lub będzie w jakimś hotelu z wieloma psami (o ile znajdą się chętni to finansować). Wydaje mi się, że raczej jeśli dom przejdzie pozytywnie wizytę, to warto zainwestować w przyszłość Sonara jednorazowo zamiast łożyć miesiącami/latami na hotelik czy ds. Szkoda wybrzydzać, bo wiele jest psów czekających na pomoc i trzeba doceniać to, co ludzie oferują, a nie zniechęcać ich, bo to w efekcie i tak będzie 1) gorsze dla psa - dłużej posiedzi w schronie, 2) gorsze dla tych, co pomagają, bo będą musieli dokładać na pomoc dla niego w dłuższym okresie czasu. Żeby nie było, że nie jestem w temacie, ja kilka razy dowoziłam psa na ds ode mnie (z bdt) - lepiej by miał dobry dom, nawet kosztem mojego kolejnego sponsoringu, niż żebym nadal ponosiła wydatki na niego, no i blokowała dt potrzebne innym. Jeśli ta pani może wyjechać do połowy drogi, to i tak nie jest źle, może osoby wcześniej chętne do finansowej pomocy pomogą opłacić paliwo (ja dorzucę 20 zł na ten cel - więcej nie mogę, bo mam teraz też trudny przypadek u siebie i trochę kosztów).
  22. [quote name='wilczy zew']co to? [/QUOTE] [B]danyww [/B]- ja też zapytuję, co to fundzio, ale zgaduję, że może nowofunland.
  23. Ja ostatnio odwiedziłam Daisy, nawet robiłam zdjęcia, ale coś mi Imagashack nie działa dobrze i nie mam jak wstawić. (kolega, który adoptował Daisy opiekuje się też dwoma bezdomniakami, które póki co nie dają się złapać, ale zamierza je odłowić, jak się da, żeby przed zimą dać im schronienie, a co najmniej wysterylizować sunię).
  24. [quote name='wilczy zew']Jak pies przybył w 2012 a znalazł dom w 2013 to się liczy?[/QUOTE] No nie wiem, ale podałam Shilę, bo była dłużej u mnie w 2013 niż w 2012.
×
×
  • Create New...