Jump to content
Dogomania

marako

Members
  • Posts

    2783
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by marako

  1. Uff. Widzę, że wszyscy przetrwali szczęśliwie. U nas sąsiad szalał prawie godzinę. Moja córa zasiała niepokój psów jak po najgłośniejszym strzale pobiegła na górę po aparat, żeby porobić zdjęcia ogni. Chyba myślały, że ucieka i pobiegły za nią, spanikowały i już później nie były takie spokojne, jak na początku. Ale na szczęście i tak nie było źle, bywało gorzej. Miłego spanka! Leniuchowania, spacerku, dobrego jedzonka (żeby tak później było przez cały rok, jak mówi ludowe powiedzenie) ([SIZE=1]ja dziś cały dzień nadrabiam zaległości do pracy i chyba cały rok będzie tak wyglądał, bo nie sprężyłam się w święta i tego nie zrobiłam, okropieństwo[/SIZE])
  2. Hondzia jest bardzo delikatna i ma oczy wokół głowy, żeby nie uszkodzić żadnego. Mamy też półeczkę w kojcu, żeby nie przygniatała do ściany. Jak będą musiały zostawać same, to będą miały już 2 tygodnie, co oznacza w mojej rasie, że są już niemałe. Niestety nie da się dyżurować przy kojcu non-stop, każdy ma jakieś obowiązki typu praca, sesja itp. No i spać też trochę trzeba, jak się wstaje do pracy. Ryzyko niestety istnieje, że czegoś się nie dopilnuje, ale dajemy z siebie wszystko, co możemy i wierzymy, że suka da radę też ogarnąć maluchy (są rasy, w których nawet potrafi zagryźć własne szczenię, ale to nie ta)
  3. Współczuję Wam, a właściwie psom tych wrażeń. Nie jest to wesołe przeżywać z psiakiem takie stresy. A u nas niespodzianka - Grace, która przez kilka lat (od wypadku) bała się wystrzałów i wystarczyło, że daleko w lesie usłyszała, to rwała do domu, a w Sylwestra chowała się do łązienki, teraz UWAGA - w ogóle się nie boi. Była spokojnie na siku, strzelali, widziała ognie i NIC. Tajga chodu do domu, a Grace spokojnie siku i wolnym krokiem ostatnia do furtki. Śmiejemy się, że ona po prostu była już niedawno z tym zapaleniem otrzewnej 3 łapami na tamtym świecie i stwierdziła, że jak wtedy nic się nie stało, to i teraz nie ma się czego bać...
  4. Maluchy i Honda dziękują za komplementy, a ja puchnę z dumy... No i uszy mi puchną, ale od szczekania tej głupiej Abi (yorczka). Zaczęli strzelać, wszystkie psy spokojne, nawet ta, z powodu której przyjechały tu na wieś, bo to ta druga się boi fajerwerków. A Abi się drze, chce wciąż wychodzić na dwór.
  5. [quote name='rodzice']zostawiasz maluchy same z matka jak jestes w pracy ?[/QUOTE] Na razie jest moja córka, przyjechała, bo studenci mają wolne do 6 stycznia, a od 2 do 10 stycznia ma urlop mój mąż (z matką to bym maluchy zostawiła, ale jest jeszcze babcia i "ciocia" - bałabym się ewentualnej zadymy). Później już stosunki będą unormowane między sukami (mam nadzieję). One są ze sobą zżyte, ale teraz to bałabym się, bo Honda broni kojca i nawet nam, jak myjemy maluchom pupy, a któryś jęknie, to chce go zabierać.
  6. U nas 14 psów, bo znajoma podrzuciła do naszych 3+9 swoje panikujące dwie yorczki - we Wrocku jest zdecydowanie głośniej (u nas tylko sąsiedzi będą przez pół godziny strzelać około północy, a ze wsi trochę słychać, ale niezbyt głośno. Nareszcie znalazłam chwilę żeby wrzucić na imageshacka parę fot, niestety w sztucznym świetle i mało, bo podpieram się nosem już od paru dni. To się pochwalę (przepraszam Waszko, że jak zwykle u Ciebie). Komplecik, z mamusią: [IMG]http://img822.imageshack.us/img822/9345/an0y.jpg[/IMG] Dziewczyna liliowa: [IMG]http://img20.imageshack.us/img20/6676/boij.jpg[/IMG] Chłopak wiśniowy [IMG]http://img837.imageshack.us/img837/4327/z0e7.jpg[/IMG] Chłopak zielony: [IMG]http://img43.imageshack.us/img43/5978/pp9x.jpg[/IMG] Kocham je wszystkie! (ale roboty to jest przy nich, że hej - szefowa moja chyba się wnerwi na mnie, bo z firmową robotą nie nadążam, ale doba ma tylko 24 godziny, a ze dwie chociaż to trzeba spędzić w wyrku, inaczej nie umiem) Przy okazji, bo nie wiem, czy wytrwam do północy - wszystkiego najlepszego w Nowym Roku wszystkim tu zaglądającym - rychłej wiosny, zdrowych psiunów. Monika, Tobie szczególnie zakończenia złej passy tegorocznej. No i nam wszystkim udanego zlotu sznauceromaniaków (gdzie?)
  7. Mesala, Zofijówka, niesamowicie się Wam ułożyło - jeden miot a daty z dwóch lat (bo raczej mocno prawdopodobne, że tak będzie). Ja nareszcie wrzuciłam parę fot na imageshacka (niestety przy sztucznym świetle, bo w dzień praca). Więc chwalę się maluchami: Wszystkie 9: [IMG]http://img713.imageshack.us/img713/605/hk8q.jpg[/IMG] a tu z mamą: [IMG]http://img822.imageshack.us/img822/9345/an0y.jpg[/IMG] No i solo chłopak zielony [IMG]http://img43.imageshack.us/img43/5978/pp9x.jpg[/IMG] dziewczyna liliowa [IMG]http://img20.imageshack.us/img20/6676/boij.jpg[/IMG] chłopak wiśniowy [IMG]http://img837.imageshack.us/img837/4327/z0e7.jpg[/IMG]
  8. [quote name='pamela'] Ponieważ mamy cieczke i będziemy sie kryć, pomyślałam, że zrobimy kilka filmów pokazujących jak zmienia się zachowanie suki i psa, w kolejnych fazach ceczki moze to komus pomoże :)[/QUOTE] Na pewno obraz bardziej przemawia niż słowo pisane, więc niezły pomysł, by podzielić się doświadczeniem w takiej właśnie formie. Na pewno komuś się to przyda (ja też jestem zdana na badanie progesteronu, bo nie mam w pobliżu psów, ale też chętnie obejrzę).
  9. [quote name='wilczy zew']Dziewczyno trzymaj się! To Honda nie masuje brzucholków i nie myje maluszków??[/QUOTE] Liże je często, ale np. dziś zauważyłyśmy jednego z b. twardym brzuchem i dopiero jak długo go ciepłą szmatką obmywałyśmy, to odetkał mu się korek i zrobił najpierw klocka twardego, później już normalną, może ona liże chaotycznie, a że ma 9, to może nie wszystkie wg potrzeb.
  10. [quote name='rodzice']Marako nie zazdroszczę przeżyć . Oby teraz juz wszystko szło jak trzeba .[/QUOTE] Kupale mi się nie podobają, ale masujemy z córą brzuszki, dostawiamy do cyców i ciutkę dokarmiamy, bo jednak 9 to 9 i boimy się zostawić to tak tylko na mleku matki, bo są nieduże - niby już nie wcześniaki, ale jednak przedwcześnie urodzone.
  11. [quote name='wilczy zew']Pozdrówka dla Hondy i maluchów! Poka je.[/QUOTE] Dzęki za pozdowienia! Teraz lecę umywać im du.. i masować brzuchy. To wcześniaki, mają trochę kłopotów, żeby dać sobie radę. Focić trudno, bo co zaścielę nowe nakrycie, to sr... i na każdej focie 20 kup. Jak po masowaniu i myciu będę miała jeszcze czas po nieprzespanych 2 nocach i przed pójściem rano do pracy, to wrzucę, ale raczej chyba to nastąpi dopiero jutro, jak wrócę z pracy.
  12. [quote name='malawaszka']no - wystarczy pomyśleć czasem - mam gdzieś takie piłeczki kauczukowe - popróbujemy jutro coś i zobaczymy, dzięki!!![/QUOTE] Tak długo pisałam, że mnie wyprzedziłaś i mam odpowiedź, że chodzi o piłeczki kauczukowe.
  13. [quote name='Pysia']A ja zadzwoniłam i się zapytałam :) Znajoma kupiła [B]dwie piłki gumowe takie z pełnej gumy[/B], mąż jej przeciął je na połówki i wydrążył dziurki i to służy im jako podgumowanie. Bo inne rzeczy szczeniaki konsumowały. To za twarde i się nie dało a znowu hałas neutralizuje ;) /QUOTE] Czy myślisz o tzw. "kauczukach"? Ja też wyczyniałam cuda z tym kojcem, przywiązywałam go do nóg od stołu (metalowych), kojca drewnianego i innych mebli. Spróbuję (już niedługo!) z kauczukami. Niezły pomysł! (mam 9 szczeniorów, urodziły się wczoraj po komplikacjach zakończonych cesarką, to samo co u Grace kiedyś - łożyska nie odchodziły, płody plątały się w tym, jednemu się nie udało przepchnąć, musieliśmy zdać się na weta, ostatnie 4 urodziły się u niego, 2 po tonie oxytocyny, 2 po cesarce. Mamy 6:3 na korzyść chłopaków, ale nie wiem, czy wszystkim się uda, bo są trochę za wcześnie, o dość małych wagach urodzeniowych - walczymy)
  14. [quote name='mesala'] U nas Besta nie zjadła już obiadu, ani kolacji, mleko już jest we wszystkich sutkach. Suka oczyszcza się, co chwila jak nie siku to mikroskopijna kupka, godzinę temu zwymiotowała. Temperatura zaczęła po południu spadać. Teraz mamy 37,3 st.C. [/QUOTE] No to chyba szybko się zacznie. Moja suka oczyszczała się w nocy, tak przez 4-5 godzin tylko i zaraz nastąpił poród. Temperaturę miałam mierzyć od wczoraj rano właśnie i przygotować zestaw porodowy, a tu w 58 dniu mnie zaskoczyła (a kryłam przy niewysokim jeszcze progesteronie, raz, więc tym bardziej liczyłam na poród od 3 stycznia) Myślę, że zacznie nad ranem, już za parę godzin. Jak jest ich dużo, to będą szybko wychodzić, bo nie są na pewno jakieś potężne przy tej ilości. Trzymam kciuki za Was!
  15. [quote name='N&N'][B]Marako,[/B] jak odeśpisz, odpoczniesz, napisz co u Was. Trzymamy kciuki cały czas. :-)[/QUOTE] Nie odespałam, bo mieliśmy ostra jazdę. Wody odeszły wczoraj o 8:00, o 8:26 był już pierwszy chłopak, pół godziny później dziewczynka, następnie do 12:12 była już piątka - 3 chłopaków i 2 dziewczynki, ale niestety nie szły łożyska i ten piąty to już był podduszony w plątaninie łożysk, które zostały i musiałam go ostro odsysać, wdmuchiwać powietrze itp., ale przeżył i ma się dobrze. No a później porażka - ciemno zielone wody, długa przerwa i w bólach urodzony martwy (reanimowałam go długo w nadziei, że mi się zdaje, że on nie żyje, bo musiał odejść niedawno). Jednak inaczej suka go wydalała, pogryzła nas, wyła z bólu. Więc chyba był bez szans. (urodziła go po podaniu oxytocyny) Nasz wet pojechał do gabinetu i my też ruszyliśmy tam (mamy prawie godzinę drogi). W aucie miała parcia, ale nie rodziła. W gabinecie po kolejnej oxytocynie wet wyciągnął z niej chłoaka i dziewczynę, ale mocno się starał. Udało mu się wyjąć jedno łożysko. Do tej pory mieliśmy 7 żywych i 1 martwego i 4 łożyska (przy martwym było kiepskie, ale było). No zaczęło się. Wet nie chciał decydować za szybko o cesarce, bo to jej pierwsza ciąża i myślał, że jak dwa poszły u niego, to pozostałe dwa też się uda urodzić. Jednak nie dało się przez 2,5 godziny a one słabły, suka też, bo cały czas parła bezskutecznie. O 19:30 ją otworzył (asystowałam!) i po 5 minutach miał szczeniaki, żywe - 2 chłopaków. Jeden ogromny, więc dlatego nie mógł się przepchać przez tę plątaninę nitek z pozostawionych łożysk - na pewno nie udałoby się go urodzić naturalnie w tej sytuacji. Przyjechaliśmy do domu późno, trzeba było podostawiać maluchy do cyców, pomasować brzuszki, bo z dziewiątką nie jest lekko, no a rano do pracy, więc nie miałam jak napisać. Mam nadzieję, że przeżyją te pierwsze najtrudniejsze dni. Nie wiem, czy to dziedziczne, ale mama Hondy miała tak samo - łożyska nie odchodziły, szósty lub siódmy martwy i poród 24 godziny, a na koniec cesarka. Z 13 uratowało się 10 - i tak dużo. Teraz z 10 jest 9. Rtg pokazał dokładnie wszystkie, choć była na nim niezła plątanina a zdjęcie niedoświetlone, ale czaszki dało się policzyć, bo kręgosłupów był niezły bałagan i nigdy bym się nie połapała w tym. Dzięki za kciuki! Trzymam teraz za Was - mesala, Zofijówka, Itske! Oby szybko, bez komplikacji i hipopotamki zdrowe wraz z mamami!
  16. My o 9:00 - odejście wód, o 10:00 już mamy rrójkę (niestety brzuchacza nie zdążyłam obfocić). Padam, bo przez całą noc męczyła mnie co 10 minut wychodzeniem na siku i kupkę. Prze terminem 5 dni! Ale żwawe, tyle,że nieduże. Trzymajcie za nas. Jeszcze siódemka ns czeka i 8 łożysk. Piękne te Wasze pociechy, zdrówka życzę i pzespanych nocy. A oczekującym udanych porodów.
  17. [quote name='Itske']a to Ci zazdroszczę, tej porodówki, Moja Ickowa olewa wszelkie porodówki i musi, no po prostu musi :evil_lol: urodzić na kanapie, już się z tym pogodziłam :lol:, obudowuję tę nieszczęsna kanapę i jest wyłączona z funkcjonowania normalnego (kanapa nie suka :lol:) RTG odpuściłam, nie chciałam jej tak stresować, to jednak spory pies i układanie jej na stole ją frsustruje[/QUOTE] My dziś skręcaliśmy kojec, który czekał prawie 4 lata - w nim wychowywała się ta sunia, która będzie teraz mamą. Ale jej mama rodziła na kanapie, a nie w kojcu i zapewne też tak postąpi córeczka, więc na taką ewentualność się też przygotowujemy. Nasz wet zrobił jej rtg na podłodze - żeby nie stresować stołem. No i cieszę się, że się zdecydowałam, bo wiem teraz, że muszę przygotować się na dużą liczbę maluchów, zakupić mleko, smoczki, buteleczki itp. Krycie było jedno i łudziłam się, że skończy się na 6-7. To kojec (ale fota sprzed 4 lat, mama Hondy, która będzie teraz rodzić). Jeszcze tylko muszę rozścielić gąbkę zafoliowaną i ubraną w pościel. No i przyzwyczajać Hondę do niego, porobić foty brzuchacza w środku, ale to jutro. [IMG]http://img546.imageshack.us/img546/8932/2o5u.jpg[/IMG]
  18. [quote name='Itske']Oh, jak Wam zazdroszczę :lol:, ze już po, że odchowane i zdrowe takie piękne!!!! dzisiejsze USG pokazało ruchliwe rogaliki, ale już nisko, nisko, poród tuż tuź, ojejej, jak ja to przeżyję :lol:, a suka???? Dżizys, na co mi to było :evil_lol:[/QUOTE] Ja też zazdroszczę tym, co już PO. Na każde szybsze oddychanie, czy sapanie mojej Hondy napinam się i wsłuchuję, czy to już może się zaczyna (mamy teoretycznie tydzień do terminu, ale boję się jak diabli...) W dodatku pewnie będę w pracy jak się zacznie. Boję się o sunię (bo szczeniąt ogromna jakaś ilość się zapowiada!) no i jak damy radę ze wszystkim nie wiem... Też zadaję sobie pytanie, na co mi to było...
  19. [quote name='ania0112']Grace fajnie wygląda, jak jej sierść odrośnie to będzie super! a kto jest starszy? Tajga czy Grace? Honda śliczna taka czarnulka.. ale słabo widać na focie brzuszek... więcej prosimy! ;)[/QUOTE] Teoretycznie Tajga ma 7 lat, bo jak ją wzięliśmy ze schroniska niecałe 5 lat temu, to miała niby 2 lata. Ale nie wierzę w to. Raczej jest rówieśnicą Grace, czyli ma 9-10. Grace ma 9,5. Na jednym ze zdjęć Grace ma wygryzioną przez siebie ranę na biodrze. Musi niestety chodzić po domu w kołnierzu i to też może być powodem, że sika, bo bardzo przeżywa noszenie tego klosza.
  20. Przepraszam, że u Ciebie Waszko, ale nie dorobiłam się jeszcze galerii, a strasznie kocham te moje dziewczyny, a na Grace nie mogę się napatrzeć, jak odżyła i jaka z niej laska się zrobiła po tych przejściach, już nabrała ciała, ale nie jest szafą, jak kiedyś. Odpicowana naprawdę mogłaby pokazać się na jakiejś wystawie... Niestety brodę straciła, bo jak wymiotowała, to kleiło się wszystko i przy rozczesywaniu wyszły prawie wszystkie włosy.
  21. [quote name='Margi']Marako wszystko będzie dobrze.Trzeba myśleć pozytywnie.U Weszki Vesperka też miała maluchów dużo i dała radę to i Honda da radę.W każdym razie trzymam kciuki.:kciuki:[/QUOTE] Miałam wrzucić Brzuchatą, a tymczasem prawie na każdym Grace (jest w świetnej formie, tylko miejsca po wygoleniach pod wenflon przypominają o tym, co przeszła: [IMG]http://img545.imageshack.us/img545/5879/hhz8.jpg[/IMG] Foty dają się tylko wtedy zrobić, gdy wgapia się w patyk lub butelkę, ale kocham ją taką właśnie, w akcji. [IMG]http://img543.imageshack.us/img543/4845/gvbd.jpg[/IMG] A tu z Hondą, która dziś ma już o wiele większy brzuch, a foty robione wczoraj... [IMG]http://img30.imageshack.us/img30/7553/nm03.jpg[/IMG] Na przednich łapach też wygolenia, których na poprzednich fotach nie było widać: [IMG]http://img545.imageshack.us/img545/157/t9pz.jpg[/IMG] No i Tajgusia urocza (niestety kiepsko z jej kręgosłupem, ale dzielnie na spacerze nawet buszuje po śladach): [IMG]http://img18.imageshack.us/img18/7743/zscj.jpg[/IMG]
  22. [quote name='ania0112']Monia , marako kciuki za was i wasze psie gromady! a kiedy grace mała operacje? bo mi się wydawało, że nie dawno a tu piszesz ze po 3-4 tygodniach dawałas suche... a w końcu ile maluchów się spodziewasz? 7? kiedy termin?[/QUOTE] Czas pędzi, operacja była 19 listopada. Suchy daję od połowy grudnia i to nie wyłącznie suchy. Termin najbardziej prawdopodobny to 2-3 stycznia, ale może być inaczej. Chyba jest 10+, ale co będzie, nie wiadomo i jak poród przebiegnie. Honda zrobiła się przekochana, zupełnie nie przypomina już szaleńca i niespokojnego ducha sprzed 2 miesięcy i mam nadzieję, że jej to zostanie. Mam też nadzieję, że jak już szczenięta się urodzą, Grace poczuje powołanie, by być dobrą babcią i zaakceptuje Hondę, bo teraz relacje ich są dziwne (Honda boi się położyć przy Grace, muszę ja być pomiędzy nimi, ale jak je wygłaskuję równocześnie, po obu moich stronach, to potrafią głowami być prawie zetknięte i nie warczy żadna, co jest niemożliwe w innej sytuacji, bo na ogół Grace kłapie na nią i ją odpędza). Zaraz wrzucę Brzuchacza.
  23. [quote name='AnkaG']Jak Viki sie dzisaj miewa?[/QUOTE] Podłączam się do pytania. [QUOTE] marako - trzymamy kciuki za lekki poród i by Grace przeszło :)[/QUOTE] Dzięki za kciuk. Boję się porodu jak nie wiem, bo maluchów jest do licha i trochę, trzeba będzie dokarmiać, masować, a ja codziennie do pracy na 8 godzin + dodatkowe popołudniowe szkolenia/rady/wywiadówki, których w styczniu naliczyłam aż 12! No i modlę się, żeby nie było atonii macicy i zatrucia pokarmu, bo to się przy takim urodzaju płodów zdarza. Grace niestety dziś 2 razy siknęła ogromne ilości - 2 pralki do prania. Jutro kupię dodatkowe 2 suszarki i damy radę, ale co z nią dalej - zobaczymy, może jej to się uspokoi, jak kilka miesięcy temu. Jak nie, to skończy się na lekach zwiększających napięcie mięśni (ale liczę na to, że się pozbiera jeszcze). Cóż, starość nie radość, w dodatku po wielu narkozach, po sterylce, więc ma prawo tak być, jak jest. Trzeba się godzić z tym, czego nie można zmienić, ale walczyć też trzeba, jeśli są szanse - sama to najlepiej wiesz, bo doświadczyłaś.
  24. Z tym jedzeniem przez Viki wszystkiego rzeczywiście niewesoła sprawa. Chyba kojec nie byłby głupim rozwiązaniem na czas, gdy nie można jej mieć na oku. Grace przez 6 dni po operacji miała tylko kroplówki, ale nie tylko glukozę ale też aminokwasy, a jeść nie mogła, bo jednak cały żołądek pozszywany. Później convalescent przez 3-4 dni - początkowo po łyżce rozcieńczonej wodą, kilka raz dziennie, później więcej, aż do 2 puszek dziennie (do tego kroplówka z aminokwasami raz dziennie). Później gotowałam kurczaka z ryżem i miksowałam na papkę, z czasem zaczęłam drobno kroić zamiast miksowania. Suchą karmę zaczęłam dodawać dopiero po 3-4 tygodniach od operacji. Zazdrość jest widoczna, bo odgryza się Hondzie, jak tylko ta się zbliży, zwłaszcza, gdy ja jestem przy niej. Nie chce też wpuścić na łózko, choć miejsca jest dość. Wcześniej tak nie było. Poza tym jest w świetniej formie, szaleje za patykami na spacerze, skacze i nie wygląda na jakiekolwiek dolegliwości.
  25. [quote name='malawaszka']... dzisiaj wyglądam jak zombie - mogło być halloween i nie musiałabym się przebierać :D[/QUOTE] Nie martw się, nie jesteś odosobniona, ja też jestem zombie. Grace sika wciąż i mam 3 pralki dziennie, no i lekki smrodzik, bo kanapa przesiąknięta mimo wielu warstw ochronnych, podkładów itp. Pieluchy zamówiłam, ale nie zdążyły przyjść przed świętami. Honda za to budzi mnie co godzinę dyszeniem prosto w nos, bo brzuch ma jak balon i źle się z tym czuje. Muszę wyłazić na siku z nią i Grace, bo same nie raczą na działkę wyjść, muszą ze mną (poza posesję). Ostatnio są zazdrosne o siebie, Grace wygryzła z nerwów wielką dziurę w boku, wyskubała sierść i musi chodzić w kołnierzu, bo się wciąż dobiera do tej rany. Myślę, że to od stresu, bo bardzo się zrobiła zazdrosna o ciążę Hondy, odgryza jej się, nie wpuszcza na kanapę i chyba nawet od tego sika, a nie od starości. Jak pomyślę o Tobie, to bardzo współczuję przeżyć ostatnich dni i życzę, by sytuacja się unormowała, a Ty w końcu spokojnie odespała zaległości. I żeby nie było już takich "niespodzianek", jak z Viki, bo i tak bez nich sporo masz przygód z dobytkiem.
×
×
  • Create New...