-
Posts
2941 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by anciaahk
-
Homer z poderżniętym gardłem zamieszkał u doti200 !!! HAPPY END!
anciaahk replied to Basia1968's topic in Już w nowym domu
Niesamowita przemiana :loveu:, uśmiech nie schodzi mu z pyska. Doti masz ogromne serce. -
Wesoła, cudowna FRYZIA juz w swoim CUDOWNYM domku!
anciaahk replied to sacred PIRANHA's topic in Już w nowym domu
Wiosenne poruszenie Murko :multi::multi:, oby wszystkie Wasze pieski znalazły stałe domki. -
Młody, wesoły trzyłapek Tabs w domu jak z bajki:):):)
anciaahk replied to Tola's topic in Już w nowym domu
[quote name='Tola']Musimy mieć całą kwotę; mamy dług u Murki ok 800zł (Tola i Fryzia):-( a domków nadal nie widac. Jogi podała trochę rzeczy na bazarek, w następnym tyg postaram się zrobic, moze zmiejszy sie chocaiz troche ta kwota:roll: Zeby tylko Tabsik doczekał:roll:[/quote] Aha, to nie wiedziałam dokładnie jak to jest. Dopóki nie będzie Tabsika u Murki będę przelewała kasę na Fryzię (w tym miesiącu już poszło, jak będę mogła to jeszcze coś dorzucę, ale nie obiecuję). Nie wiem, co można dać na taki bazarek? -
Zwykle z nim wszystko przechodzi i jest straszliwie ugodowy (inny by pewnie do Mielca realizować mój pomysł nie pojechał), a sytuacja z kotem jest pierwsza tego typu :-o, postawił se chłop kota za punkt honoru czy coś. O terierku słyszałam :), a Krówka zaraz pooglądam. Może Karmel miałby jednego towarzysza zabawy więcej i nie budziłabym się z mokrą piłką czy inną zabawką na buzi :p. Karmel zaczął znowu trochę jeść, na początek konserwa psia z dziczyzny poszła w ruch. Teraz gotuję mu indyka, zobaczymy co on na to.
-
Mój mógłby to potraktować jako atak na jego męskość :)bo niby najpierw pytam o zgodę a potem i tak stawiam na swoim. Chyba nie przejdzie.
-
Hahaha pies ma niesamowitą minę, języczek wysunięty. Jest w Olsztynie w schronisku taki kotek (w opisie lubi psy), może uda mi się wymarudzić, na dzień kobiet na przykład:cool3:.
-
[quote name='terra'] Szkoda, że nie wpadliśmy wcześniej na taki pomysł. W Mielcu są dorosłe koty akceptujące psy i mające funkcje psich testerów.;)[/quote] Na pomysł to ja wpadłam, ale mąż mi skutecznie wybił z głowy :shake:. Powiedział - najpierw zaklimatyzowanie sie psiaka, potem kotek, lub odwrotnie, nie oba naraz. Teraz mu się przypominam, ale ciężko mi idzie. A miałam kotusia na 1 noc, jak go wiozłam do adopcji do Wawy, zobaczcie jaka piękność. [IMG]http://img11.imageshack.us/img11/9084/obraz007v.jpg[/IMG]
-
Młody, wesoły trzyłapek Tabs w domu jak z bajki:):):)
anciaahk replied to Tola's topic in Już w nowym domu
Halo Tabsik, do domku czas. Dziewczyny, co z hotelikiem dla Tabsika, kto dorzuci brakującą kwotę? -
Dzisiaj już jestem z Karmelem i smutne myśli nie mają dojścia do głowy. Karmel je opędza swoim zamaszystym ogonem:p. Zawładnął sercami całej rodziny - od teściów, przez szwagrów, ciocie po mamę. Mama dzisiaj myjąc podłogę miała Karmela ... na plecach :evil_lol:. Taki z niego pomocnik. Pojechał z mężem na wieś się wyhasać, mam nadzieję, że wróci nieco spokojniejszy i wyciszony hehe. Wczoraj rozmawiałam z ciocią chrzestną Karmela (podsunęła pomysł adopcji pieska i mianowała się od razu pierwszą ciocią, a co:cool3:) - o kotkach. Powiedziała mi, że kotki najlepiej od razu wziąć dwa, lepiej się chowają:crazyeye:. Czy myślicie, że jeden pies i jeden kot razem sobie nie poradzą i oba będą dzikuny?
-
Przepraszam za takie smuty, ale dzisiaj mija miesiąc. Wydaje się, że to tak dawno, a wszystko takie świeże. Nawet do Karmela czasem powiem Cindy.
-
Ula wiele z mojej wrażliwości zostało pogrzebane wraz z odejściem Cindy. Moja sunia przez ostatni rok miała ogromne problemy zdrowotne. Najpierw usuwane guzy z listwy mlecznej oraz tłuszczaki - operacja w 14 roku życia jako ogromne ryzyko. Następnie po jakimś miesiącu uciekła z posesji i znalazłam ją pogryzioną - całą zakrwawioną wiozłam z pobiciem wszystkich możliwych zakazów do weta, potem operacja ropomacicza, sterylizacja, mocznica i ogromna walka kroplówkowa o życie trwająca dzień i noc przez miesiąc. Na koniec serduszko chore i rak płuc. Jeszcze jak była chora na mocznicę i wszyscy weterynarze nie dawali jej żadnych szans i każdy mówił o eutanazji to błagałam Boga, by dał nam chociaż pół roku. Bóg słowa dotrzymał. Pies wyzdrowiał i nawet weterynarze mówili, że to cud - jak pacjent chce żyć, to medycyna jest bezsilna. A ona chciała żyć, tak bardzo. Jak ją znaleźliśmy po pogryzieniu, to był jakiś kilometr od zabudowania, leżała w zaroślach. Jechaliśmy pomału autem, ja z głową w szyberdachu wołająca jej imię. Nie wiem, jak to moja sunia zrobiła, ale wyszła z tych zarośli chyba resztą sił. Wyszła i osunęła się na drogę. Tak chciała żyć. Wtedy też nie dawano jej żadnych szans. Przeżyła. Kolejne noce to czuwanie nad nią, na zmianę z mężem, pomijam, że pierwszej nocy nie spałam wcale, bałam się że ona zaśnie na zawsze. Nigdy nie myślałam, że przeżyję coś takiego, że dam radę to znieść. I na koniec że i tak będę musiała podjąć najtrudniejszą z decyzji. I że dam radę być z psem do końca, samego. Teraz kastracja to dla mnie już żaden stres. Wiem, że to słuszne. Wiem, że damy radę. I cieszę się, że mam Karmelka. Tyle radości wnosi do pustego domu i pustego serducha. A to wszystko dzięki Wam.
-
[quote name='Ulka18']Anciaahk, ja tez jestem zwolenniczka suczek, mialam 2 psy oraz 2 suczki, teraz mam 2 suczynki. Zdecydowanie wole suczki, ale kastrowane piesy, tez sa do wytrzymania :lol: To tylko zalezy od indywidualnego charakteru psiaka, Wam sie trafil miluch-przymiluch, nie ma zadnej traumy mimo trudnej przeszlosci.To bardzo wiele, bo nie musicie pracowac z psem, zeby wyprowadzic go z lękow.[/quote] Mój mąż też właśnie preferował suczynkę, ale jakoś Karmelek chwycil nas za serce :loveu:. Bałam się tej ewentualnej traumy, na szczęście Karmel wyjątkowo szybko nas zaakceptował, miałam wrażenie, że od 1 wejścia do auta traktował nas jako swoich pańciów. To dla mnie było szokujące. Od razu się do nas tulił, bawił, innych obszczekiwał. Cieszył się już w aucie na nasz widok. Coś niesamowitego. Jagódko kastracja w przyszłym tygodniu :diabloti:. Ja mogę z nim jechać dopiero w piątek, więc namawiam męża, by zrobił to dzień wcześniej, tak bym kilka dni mogła nim się dłużej opiekować niż w zwykły dzień. Ale on jakoś się wzbrania. Męska solidarność.:evil_lol:
-
Ula nie dziw się mojemu zdziwieniu, bo pieska - samca mam pierwszy raz :), więc wiele jego zachowań jest dla mnie nowością. Faktem jest, rzeczywiście, że im dłuższy i bardziej intensywny spacer, tym Karmel w domu jest spokojniejszy. Chociaż i tak pieszczocha z niego niemożebna. Wczoraj siedzę przy stole, układam włosy, a Karmel hyc na kolanka, usadowił się i tak leżał przez całą moją poranną "toaletę". Wypudrować noska jednak sobie nie dał ;). Do kotka wrócimy, ale boję się że "entuzjazm" Karmela może być dla kotka zatrważający...
-
Śliczna GERDA ze schr. Mielec - POJECHAŁA DO DOMU!
anciaahk replied to Murka's topic in Już w nowym domu
Ja bym zaś chciała się wytłumaczyć. Deklarowałam chęć pomocy finansowej dla Gerdy, ale po przedyskutowaniu sprawy z Murką zdecydowałam, że wspomogę inne pieski w jej hoteliku, które nie mają sponsorów. Mam nadzieję, że nie macie mi tego za złe, ale widzę, że Gerdunia jest w dobrych rękach. -
Ja po 15 latach posiadania suni zrobiłam tak :crazyeye::crazyeye::crazyeye: jak zobaczyłam to osikiwanie. Nawet nie byłam pewna, czy powinnam na niego krzyknąć. Mąż głośniej powiedział "Karmel!" to pies położył się przed nim na plecach, łapy do góry, mina niewiniątka i weź tu człowieku krzycz na takiego. :cool3: Ogólnie szalał całą noc, mąż w końcu poszedł z nim spać do 2 pokoju i tam po godzinie się uspokoił i zasnął. Chyba wyczuł suczkę z cieczką na wieczornym spacerku, bo szaleństwa zaczęły się właśnie już po spacerze. Najwięcej emocji i chęci na wiadomo co nabierał jak się pojawiałam na horyzoncie, atakował za nogi, stopy i co się dało. Jak był sam z mężem - leżał dość spokojnie. Całe to zachowanie jest dla mnie mocno zadziwiające :crazyeye:, ale utniemy jajeczka i zobaczymy czy będzie ciut spokojniejszy :mad:. Jak się trochę wyciszy, to chciałabym zaadoptować kotka, ale narazie zupełnie tego nie widzę. A w ogóle to jak mnie wczoraj zobaczył (a nie widział 1 dzień) to radość była taka, że przez ogon całe ciałko mu chodziło). Nie mogłam się ani rozebrać ani wejść porządnie do mieszkania. :loveu:
-
Młody, wesoły trzyłapek Tabs w domu jak z bajki:):):)
anciaahk replied to Tola's topic in Już w nowym domu
[quote name='matrioszka2']Rozumiem , że na stałe ? Dziękuję !:multi::multi::multi: To jeszcze 70 zł. [SIZE=3][B]Kto wspomoże Tabsa ?[/B][/SIZE]:razz: To do postu poniżej; znowu przeskakują.:shake:[/quote] Na stałe (chyba że mnie zwolnią z pracy :p). Pomóżmy dla Tabsa !!!! -
[quote name='Murka']Za bardzo się czuje facetem: poczuł, że ma wreszcie stado i znaczy teren ;) Kastracja powinna pomóc :p[/quote] Kastracja ma być w przyszłym tygodniu. W poniedziałek odrobaczanie a w piątek lub może w czwartek kastracja (chyba taki odstęp wystarczy) Z jednej strony mu się nie dziwię, nie dość, że zyskał dom, to jeszcze nie jeden a dwa.
-
Wesoła, cudowna FRYZIA juz w swoim CUDOWNYM domku!
anciaahk replied to sacred PIRANHA's topic in Już w nowym domu
Fryzia hop w górę.:multi: -
Młody, wesoły trzyłapek Tabs w domu jak z bajki:):):)
anciaahk replied to Tola's topic in Już w nowym domu
Mogę jeszcze podrzucić 10 zł. -
Ula on tak naprawdę niespokojnie spał jedynie pierwszej nocy, kolejne już spokojnie - z nami w łóżku lub na podłodze. W jego legowisku mu chyba za gorąco. Dzisiaj mnie zmartwił, przyjechał z mężem do naszego 2 mieszkania w Olsztynie i kilkakrotnie obsikał prawie wszystkie kąty. Nie wiem, co mu tu nie pasowało. W zeszłą środę miałam na noc kotka ze schroniska w Olsztynie, którego wiozłam nazajutrz do adopcji do Warszawy - może to efekt kotka? Zapach Cindy był zdecydowanie bardziej wyczuwalny w tym pierwszym mieszkaniu, a tam nie sikał. Wczoraj mąż był z nim u teściów i też obsikał im mieszkanie. Czy to za dużo wrażeń, czy co - nie wiem.