Jump to content
Dogomania

anciaahk

Members
  • Posts

    2941
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by anciaahk

  1. Nie wiem, czy w tym ogłoszeniu nie ma jakiś błędów, bo to moje pierwsze ogłoszenia, więc wszelkie uwagi mile widziane.
  2. Ma::p [URL="http://www.allegro.pl/show_item.php?item=577443694"]Monka - mix ON czeka na kochający dom[/URL] [url=http://www.allegro.pl/show_item.php?item=577443694]Monka - mix ON czeka na kochający dom (577443694) - Aukcje internetowe Allegro[/url]
  3. Niesamowita przemiana :loveu:, uśmiech nie schodzi mu z pyska. Doti masz ogromne serce.
  4. Wiosenne poruszenie Murko :multi::multi:, oby wszystkie Wasze pieski znalazły stałe domki.
  5. [URL="http://www.allegro.pl/show_item.php?item=577386570"]Maleńka Miecia hop do domku.[/URL][URL="http://www.allegro.pl/show_item.php?item=577386570"] [/URL] [url=http://www.allegro.pl/show_item.php?item=577386570]maleńka Miecia czeka właśnie na Ciebie (577386570) - Aukcje internetowe Allegro[/url]
  6. [quote name='Tola']Musimy mieć całą kwotę; mamy dług u Murki ok 800zł (Tola i Fryzia):-( a domków nadal nie widac. Jogi podała trochę rzeczy na bazarek, w następnym tyg postaram się zrobic, moze zmiejszy sie chocaiz troche ta kwota:roll: Zeby tylko Tabsik doczekał:roll:[/quote] Aha, to nie wiedziałam dokładnie jak to jest. Dopóki nie będzie Tabsika u Murki będę przelewała kasę na Fryzię (w tym miesiącu już poszło, jak będę mogła to jeszcze coś dorzucę, ale nie obiecuję). Nie wiem, co można dać na taki bazarek?
  7. Zwykle z nim wszystko przechodzi i jest straszliwie ugodowy (inny by pewnie do Mielca realizować mój pomysł nie pojechał), a sytuacja z kotem jest pierwsza tego typu :-o, postawił se chłop kota za punkt honoru czy coś. O terierku słyszałam :), a Krówka zaraz pooglądam. Może Karmel miałby jednego towarzysza zabawy więcej i nie budziłabym się z mokrą piłką czy inną zabawką na buzi :p. Karmel zaczął znowu trochę jeść, na początek konserwa psia z dziczyzny poszła w ruch. Teraz gotuję mu indyka, zobaczymy co on na to.
  8. Mój mógłby to potraktować jako atak na jego męskość :)bo niby najpierw pytam o zgodę a potem i tak stawiam na swoim. Chyba nie przejdzie.
  9. Hahaha pies ma niesamowitą minę, języczek wysunięty. Jest w Olsztynie w schronisku taki kotek (w opisie lubi psy), może uda mi się wymarudzić, na dzień kobiet na przykład:cool3:.
  10. [quote name='terra'] Szkoda, że nie wpadliśmy wcześniej na taki pomysł. W Mielcu są dorosłe koty akceptujące psy i mające funkcje psich testerów.;)[/quote] Na pomysł to ja wpadłam, ale mąż mi skutecznie wybił z głowy :shake:. Powiedział - najpierw zaklimatyzowanie sie psiaka, potem kotek, lub odwrotnie, nie oba naraz. Teraz mu się przypominam, ale ciężko mi idzie. A miałam kotusia na 1 noc, jak go wiozłam do adopcji do Wawy, zobaczcie jaka piękność. [IMG]http://img11.imageshack.us/img11/9084/obraz007v.jpg[/IMG]
  11. Halo Tabsik, do domku czas. Dziewczyny, co z hotelikiem dla Tabsika, kto dorzuci brakującą kwotę?
  12. Dzisiaj już jestem z Karmelem i smutne myśli nie mają dojścia do głowy. Karmel je opędza swoim zamaszystym ogonem:p. Zawładnął sercami całej rodziny - od teściów, przez szwagrów, ciocie po mamę. Mama dzisiaj myjąc podłogę miała Karmela ... na plecach :evil_lol:. Taki z niego pomocnik. Pojechał z mężem na wieś się wyhasać, mam nadzieję, że wróci nieco spokojniejszy i wyciszony hehe. Wczoraj rozmawiałam z ciocią chrzestną Karmela (podsunęła pomysł adopcji pieska i mianowała się od razu pierwszą ciocią, a co:cool3:) - o kotkach. Powiedziała mi, że kotki najlepiej od razu wziąć dwa, lepiej się chowają:crazyeye:. Czy myślicie, że jeden pies i jeden kot razem sobie nie poradzą i oba będą dzikuny?
  13. Przepraszam za takie smuty, ale dzisiaj mija miesiąc. Wydaje się, że to tak dawno, a wszystko takie świeże. Nawet do Karmela czasem powiem Cindy.
  14. Ula wiele z mojej wrażliwości zostało pogrzebane wraz z odejściem Cindy. Moja sunia przez ostatni rok miała ogromne problemy zdrowotne. Najpierw usuwane guzy z listwy mlecznej oraz tłuszczaki - operacja w 14 roku życia jako ogromne ryzyko. Następnie po jakimś miesiącu uciekła z posesji i znalazłam ją pogryzioną - całą zakrwawioną wiozłam z pobiciem wszystkich możliwych zakazów do weta, potem operacja ropomacicza, sterylizacja, mocznica i ogromna walka kroplówkowa o życie trwająca dzień i noc przez miesiąc. Na koniec serduszko chore i rak płuc. Jeszcze jak była chora na mocznicę i wszyscy weterynarze nie dawali jej żadnych szans i każdy mówił o eutanazji to błagałam Boga, by dał nam chociaż pół roku. Bóg słowa dotrzymał. Pies wyzdrowiał i nawet weterynarze mówili, że to cud - jak pacjent chce żyć, to medycyna jest bezsilna. A ona chciała żyć, tak bardzo. Jak ją znaleźliśmy po pogryzieniu, to był jakiś kilometr od zabudowania, leżała w zaroślach. Jechaliśmy pomału autem, ja z głową w szyberdachu wołająca jej imię. Nie wiem, jak to moja sunia zrobiła, ale wyszła z tych zarośli chyba resztą sił. Wyszła i osunęła się na drogę. Tak chciała żyć. Wtedy też nie dawano jej żadnych szans. Przeżyła. Kolejne noce to czuwanie nad nią, na zmianę z mężem, pomijam, że pierwszej nocy nie spałam wcale, bałam się że ona zaśnie na zawsze. Nigdy nie myślałam, że przeżyję coś takiego, że dam radę to znieść. I na koniec że i tak będę musiała podjąć najtrudniejszą z decyzji. I że dam radę być z psem do końca, samego. Teraz kastracja to dla mnie już żaden stres. Wiem, że to słuszne. Wiem, że damy radę. I cieszę się, że mam Karmelka. Tyle radości wnosi do pustego domu i pustego serducha. A to wszystko dzięki Wam.
  15. [quote name='Ulka18']Anciaahk, ja tez jestem zwolenniczka suczek, mialam 2 psy oraz 2 suczki, teraz mam 2 suczynki. Zdecydowanie wole suczki, ale kastrowane piesy, tez sa do wytrzymania :lol: To tylko zalezy od indywidualnego charakteru psiaka, Wam sie trafil miluch-przymiluch, nie ma zadnej traumy mimo trudnej przeszlosci.To bardzo wiele, bo nie musicie pracowac z psem, zeby wyprowadzic go z lękow.[/quote] Mój mąż też właśnie preferował suczynkę, ale jakoś Karmelek chwycil nas za serce :loveu:. Bałam się tej ewentualnej traumy, na szczęście Karmel wyjątkowo szybko nas zaakceptował, miałam wrażenie, że od 1 wejścia do auta traktował nas jako swoich pańciów. To dla mnie było szokujące. Od razu się do nas tulił, bawił, innych obszczekiwał. Cieszył się już w aucie na nasz widok. Coś niesamowitego. Jagódko kastracja w przyszłym tygodniu :diabloti:. Ja mogę z nim jechać dopiero w piątek, więc namawiam męża, by zrobił to dzień wcześniej, tak bym kilka dni mogła nim się dłużej opiekować niż w zwykły dzień. Ale on jakoś się wzbrania. Męska solidarność.:evil_lol:
  16. Ula nie dziw się mojemu zdziwieniu, bo pieska - samca mam pierwszy raz :), więc wiele jego zachowań jest dla mnie nowością. Faktem jest, rzeczywiście, że im dłuższy i bardziej intensywny spacer, tym Karmel w domu jest spokojniejszy. Chociaż i tak pieszczocha z niego niemożebna. Wczoraj siedzę przy stole, układam włosy, a Karmel hyc na kolanka, usadowił się i tak leżał przez całą moją poranną "toaletę". Wypudrować noska jednak sobie nie dał ;). Do kotka wrócimy, ale boję się że "entuzjazm" Karmela może być dla kotka zatrważający...
  17. Ja bym zaś chciała się wytłumaczyć. Deklarowałam chęć pomocy finansowej dla Gerdy, ale po przedyskutowaniu sprawy z Murką zdecydowałam, że wspomogę inne pieski w jej hoteliku, które nie mają sponsorów. Mam nadzieję, że nie macie mi tego za złe, ale widzę, że Gerdunia jest w dobrych rękach.
  18. Ja po 15 latach posiadania suni zrobiłam tak :crazyeye::crazyeye::crazyeye: jak zobaczyłam to osikiwanie. Nawet nie byłam pewna, czy powinnam na niego krzyknąć. Mąż głośniej powiedział "Karmel!" to pies położył się przed nim na plecach, łapy do góry, mina niewiniątka i weź tu człowieku krzycz na takiego. :cool3: Ogólnie szalał całą noc, mąż w końcu poszedł z nim spać do 2 pokoju i tam po godzinie się uspokoił i zasnął. Chyba wyczuł suczkę z cieczką na wieczornym spacerku, bo szaleństwa zaczęły się właśnie już po spacerze. Najwięcej emocji i chęci na wiadomo co nabierał jak się pojawiałam na horyzoncie, atakował za nogi, stopy i co się dało. Jak był sam z mężem - leżał dość spokojnie. Całe to zachowanie jest dla mnie mocno zadziwiające :crazyeye:, ale utniemy jajeczka i zobaczymy czy będzie ciut spokojniejszy :mad:. Jak się trochę wyciszy, to chciałabym zaadoptować kotka, ale narazie zupełnie tego nie widzę. A w ogóle to jak mnie wczoraj zobaczył (a nie widział 1 dzień) to radość była taka, że przez ogon całe ciałko mu chodziło). Nie mogłam się ani rozebrać ani wejść porządnie do mieszkania. :loveu:
  19. [quote name='matrioszka2']Rozumiem , że na stałe ? Dziękuję !:multi::multi::multi: To jeszcze 70 zł. [SIZE=3][B]Kto wspomoże Tabsa ?[/B][/SIZE]:razz: To do postu poniżej; znowu przeskakują.:shake:[/quote] Na stałe (chyba że mnie zwolnią z pracy :p). Pomóżmy dla Tabsa !!!!
  20. [quote name='Murka']Za bardzo się czuje facetem: poczuł, że ma wreszcie stado i znaczy teren ;) Kastracja powinna pomóc :p[/quote] Kastracja ma być w przyszłym tygodniu. W poniedziałek odrobaczanie a w piątek lub może w czwartek kastracja (chyba taki odstęp wystarczy) Z jednej strony mu się nie dziwię, nie dość, że zyskał dom, to jeszcze nie jeden a dwa.
  21. Mogę jeszcze podrzucić 10 zł.
  22. Mój Karmelek też pierwsze dwa trzy dni w zasadzie jadł tylko z ręki. Teraz już zaczyna jeść z miski, ale i tak nie ma jak pańcia nakarmi :p. Generalnie też wybrzydza, ale jakoś walczymy z tym.
  23. Ula on tak naprawdę niespokojnie spał jedynie pierwszej nocy, kolejne już spokojnie - z nami w łóżku lub na podłodze. W jego legowisku mu chyba za gorąco. Dzisiaj mnie zmartwił, przyjechał z mężem do naszego 2 mieszkania w Olsztynie i kilkakrotnie obsikał prawie wszystkie kąty. Nie wiem, co mu tu nie pasowało. W zeszłą środę miałam na noc kotka ze schroniska w Olsztynie, którego wiozłam nazajutrz do adopcji do Warszawy - może to efekt kotka? Zapach Cindy był zdecydowanie bardziej wyczuwalny w tym pierwszym mieszkaniu, a tam nie sikał. Wczoraj mąż był z nim u teściów i też obsikał im mieszkanie. Czy to za dużo wrażeń, czy co - nie wiem.
×
×
  • Create New...