Jump to content
Dogomania

filodendron

Members
  • Posts

    7523
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by filodendron

  1. [quote name='montana40']Witam.wiem że temat był poruszany co do proporcji gotowanego jedzenia ale tak jakoś ogólnikowo np2:1 1:1 itp. mnie interesuje jak to wagowo podać na psa 30kg tzn. ile dkg mięsa na dzień , ile gram ryżu i ile gram warzyw na całodzienną porcje oczywiście to sobie podziele na 3 posiłki bo tyle dostaje tylko nie umiem jakoś tych proporcji zbilansować ile dokładnie czego ma być i tez tak na oko robie dodam że pies ma 3 lata i jest to bokser z wrażliwym układem pokarmowym,bardzo dziękuję za odpowiedź[/QUOTE] Głównie chodzi o dzienną podaż białka, a co do tego zdania w literaturze są podzielone i podawane wartości mieszczą się na ogół w widełkach 2-5 grama białka na kilogram masy ciała psa (dorosłego, nieszczególnie pracującego, nieciężarnego itd. - zwykły pies). Przyjmując środkową wartość tych widełek (3,5 grama) wychodzi na to, że pies o wadze 30 kg powinien otrzymywać około 100 gram białka dziennie. No i teraz trzeba siąść z tabelami i policzyć pi razy oko ile jest tego białka w tym, co pies zjada, uwzględniając przede wszystkim produkty pochodzenia zwierzęcego - nie tylko mięso ale też jajka, jogurty, sery jeśli pies je jada. Szczegółowe tabele można znaleźć m.in na portalu czarnego teriera - w zakładce żywienie, w artykule o białku. Pozostałe składniki - wypełniacze, warzywa i owoce - dobierasz dość dowolnie biorąc pod uwagę kondycję psa, to czy powinien zachować wagę, czy przytyć, czy odwrotnie. Najlepiej psa zważyć i kontrolować wagę co jakiś czas - szybko się zorientujesz, czy podawane porcje są odpowiednie.
  2. filodendron

    Barf

    No nie wiem, dziewczyny - sie wtrącać nie będę, bo nie znam sytuacji. Ale weźcie też pod uwagę taką koncepcję, że czasowe diety nic nie dają - jedyne, co ma sens, to zmiana trybu życia ;) Na stałe ;) Bo inaczej problemy wracają jak bumerang. Nasze babki robiły sobie "detoks" pokrzywą - kto miał co tracić z wagi, to tracił. A jak kto nie ma co tracić, to i nie powinien - primum non nocere ;)
  3. Wydaje mi się, że pies powinien dostawać wszystko to, co inne psy w jego wieku - mięso, warzywa, owoce, które toleruje - tyle że zmiksowane/mielone na papkę. Ew. dobra sucha karma w namoczonej postaci. Psy i tak nie przeżuwają pokarmu.
  4. filodendron

    Barf

    [quote name='betty_labrador'] tak, jest tak. Ale ja obecnie jestem na diecie pani Ewy Dąbrowskiej której dieta sprawiła ze mocz po buraczkach nie jest czerwony. I ona sama tlumaczyła nam to ze jelito jest przepuszczalne wlasnie kiedy mocz jest barwiony. Polecam jej książki-tez warte uwagi i zastosowania na sobie. Ale odnosnie działania organizmow tez mozna sie wiele dowiedziec.[/QUOTE] To ta Dąbrowska od leczenia warzywami i owocami nawet przypadków, które na cito wymagają bypassów? I od odchudzania? Qrczę, ja to już stara jestem i mnie takie rzeczy jakoś nie biorą. Racjonalne, zróżnicowane odżywianie plus zdrowy tryb życia - owszem, jak najbardziej. Co do diet odchudzających, to jest jedna skuteczna - MŻ ;) A reszta to trochę takie mody - nie żeby całkiem bez podstaw, ale w zasadzie te same skutki można osiągnąć zachowując się po prostu rozsądnie.
  5. [quote name='panbazyl']ja też uwielbiam baski, ale te rude, najlepiej z białym - wiem, jestem w tym jak 90% populacji, ale co zrobić :) [/QUOTE] No to taki, jak po sąsiedzku - rudy z białym :)
  6. filodendron

    Barf

    Który był neuropsychiatrą ;) Barwniki zawarte w burakach są szeroko wykorzystywane w przemyśle spożywczym pod symbolem E 162 - betanina. Barwnik jest uważany za wysoce bezpieczny właśnie dlatego, że rozpuszcza się w wodzie i jest wydalany z organizmu wraz z moczem. Zabarwienie moczu po burakach chyba już prędzej mogłoby zależeć od ph moczu, bo betanina jest wrażliwa na zmianę odczynu - w pewnym zakresie ph jest stabilna, w innym - wyższym - nie. Ale nie wiem - mój pies po buraczkach zawsze ma ciemniejszy mocz. Nie buraczkowy oczywiście, ale ciemniejszy tak.
  7. A mnie się basenji szalenie podobają. Mam po sąsiedzku jednego ale nie znam ludzi, a pies się jeży na nasz widok, więc nigdy nie zagadałam z nimi. Ale uwielbiam patrzeć jak on się rusza - jak na sprężynkach. I te uszy nieustannie nastawione :)
  8. [quote name='sachma'] Po kastracji (?) mamy problem z popuszczaniem :/ Odie osikuje nas ze szczęścia kiedy wracamy[/QUOTE] To może być emocjonalne - w końcu on dopiero odnajduje się w nowej sytuacji, ale na pewno warto zbadać mocz, czy tam nie ma jakiejś niewielkiej infekcji. No i jest propalin na poprawę działania zwieraczy - lek teoretycznie dla suk, ale pamiętam, że na dogo były osoby z psami-samcami, które ten lek brały. Jakby co, to próbuj pytać użytkowniczkę gryf80 - wydaje mi się, że gdzieś o tym pisała, ale konkretnie to teraz tego wątku nie szukałam.
  9. [quote name='TeklaTulaLatika&PePa'] [URL]https://www.facebook.com/pages/Prawdziwa-DAMA-nie-chadza-sama-PUDELsi-w-potrzebie/470799836267593[/URL] juz jest[/QUOTE] Bardzo dziękuję za link do wykładu o żywieniu pudla z filmu "Kogel-mogel". Miałam sobie to zgrywać ze starej kasety, a tu taka niespodzianka :)
  10. filodendron

    Barf

    [quote name='betty_labrador'](I ciekawa rzecz- po zjedzeniu buraków można stwierdzić czy sa szczelne jelita czy nie. Mocz przy szczelnych jelitach nie powinien dawać zabarwienia buraczkowego po ich spożyciu).[/QUOTE] Test pana Tombaka ;) Pan Tombak pokazywał też, jak sprawdzać wahadełkiem, czy jedzenie jest zdrowe - jak wahadełko kręci się zgodnie z ruchem wskazówek zegara, to można jeść, a jak waha prawo-lewo, to lepiej nie :D
  11. filodendron

    Barf

    Zupełnie niepotrzebna dyskusja i to w dodatku chyba wywołana przeze mnie, bo się zaśmiałam późną nocą z tego, że barf obrasta filozofią. No bo trochę obrasta, ale co do zasady, to nic się nie zmieniło - każdy obserwuje swojego psa i dobiera to, co jest dla niego najlepsze. Zaczynałam barfować w 2009 roku i wtedy obowiązywało przykazanie, że bez wyraźnej potrzeby wynikającej z choroby lub badań krwi, niczego się nie suplementuje - bo właśnie o to chodzi w barfie, że jedzenie jest nieprzetworzone, świeże i organizm psa bierze z niego to, co mu potrzebne. Proporcje były jakie były (każdy je zna) i nikt nie liczył ile wątróbki jest w wątróbce, tzn. w podrobach ;) Były osoby, które dawały olej rzepakowy i nie zawracały sobie głowy tym, że podobno najlepsiejszy dla psa jest olej rybi. Były i takie, które dawały tran kilka razy w tygodniu nie obawiając się przedawkowania witaminy A. Nie pamiętam, żeby ktoś podawał krew czy niestandardowe podroby typu mózg. Mało kto miał dostęp do świeżych/mrożonych żwaczy. Suplementów dla barfujących nie było (tych wszystkich tauryn, węglanów, cytrynianów wapnia, mączek z małży itp.), Ekozwierzaka nie było, kalkulatorów (skądinąd bardzo przydatnych, szczególnie jeśli ma się psa chorego) też nie było. Teraz zaczyna się zmieniać i część tych nowinek doceniam, a część po prostu troszkę mnie śmieszy - ot choćby podawanie ptaków z pierzem - ale śmieszy mnie tylko wtedy, gdy ktoś sugeruje, że bez pierza to już nie barf, bo wilkom nikt ptaków nie skubał (nie twierdzę, że tu - obserwuję inne fora). Bo poza tym to wolność Tomku w swoim domku - za przesadę uważam tylko, gdy ktoś w "moim domku" sugeruje, że bez krwi pies mi się powoli wykończy (ale to nie dotyczy nikogo z tego wątku).
  12. filodendron

    Barf

    [quote name='motyleqq']powtórzę: mój wujek też ma zdrowego psa, a je resztki z obiadu. pies mojej babci ma jakieś 12 lat i je Pedigree- też ma się dobrze. cóż z tego? nie chcesz- nie dajesz. ale nie rozumiem po co sugerowanie, że podawanie jest przesadą... można by uznać, że w ogóle barf jest przesadą. [/QUOTE] Nie zrozumiałyśmy się. Każdy daje, co chce - jasna sprawa. Barf nie jest przesadą. Przesadą jest wmawianie, że jeśli nie podam krwi, to pies NA PEWNO będzie miał niedobory żelaza. Że PRAWIE NA PEWNO ma niedobory tauryny, a bez węglanu wapnia ze skorupek RACZEJ NA PEWNO nie poradzi sobie z nadmiarem fosforu - a taka atmosfera zaczyna tu i tam panować ;) I to jest przesada, bo gdyby była prawdą, to gatunek by wyginął :)
  13. filodendron

    Barf

    No to ja naprawdę nie wiem, jakim cudem pies mojej mamy dożył 17 lat bez anemii i pies teścia prawie tyleż samo - bez anemii. Kosmici jacyś :niewiem: [B]Panbazyl, Hecia [/B]- dajecie krew do jedzenia? Bo wiem, że Wy regularnie robicie psom badania krwi. (Całkiem szczerze, to myślę, że wokół barfu robi się niezły rynek zbytu - bo ileż osób ma dostęp do świeżej krwi? Raczej niewiele. Reszta - wystraszona czyhającą anemią - kupi suszoną krew. Kupi też taurynę. L-karnitynę i może jeszcze Q enzym. Do tego mączkę z dzikiej róży, no i skoro jesteśmy przy temacie natury, to może jeszcze mączkę ze skorupek, bo w końcu znudzi się mieleniem. Potem znajdzie się ktoś, kto to wszystko pozbiera do kupy razem z mięsem, oczami, mózgiem, grasicą, tarczycą i całą resztą - i zrobi jakiś nowy ziwi peak pod tytułem super hiper naturalny jak barf. I tak historia zatoczy koło :))
  14. filodendron

    Barf

    a kto tu pisze o rzucaniu czegokolwiek? Ja nie, Lady S chyba raczej też nie. Nie znam ani jednego psa, który dożyłby sędziwego wieku karmiony z dodatkiem krwi (z oczywistych względów - polski barf jest na to zbyt młody). Znam za to całą masę długowiecznych psów, które krwi nigdy na oczy nie widziały. Wet też nigdy nie wspominał, żeby anemia była jakąś powszechną plagą w populacji współczesnych psów, więc to nie może być tak, że krew jest jedynym źródłem przyswajalnego żelaza. Żelazo jest w czerwonym mięsie i w... wątróbce ;) Kiedyś surową wątrobą leczono anemię. Moja szwagierka musiała zjadać łyżkę surowej wątroby dziennie - błeee. (To było parę dziesięcioleci wstecz oczywiście.)
  15. filodendron

    Barf

    Tzn. jeśli ktoś ma dostęp do całych ptaków a pies chce to jeść, to czemu nie, niech daje. Mnie się po prostu nie chce wierzyć w to, że pies pozbawiony krwi, mózgów, oczu, piór itd. jest skazany na niedobory :)
  16. filodendron

    Barf

    No bo to takie ciupkę ironiczne miało być ;) Jak już się zaczęły na barfnym świecie i nie tylko pojawiać takie newsy, że pies powinien jeść i oczy, i śledzionę, mózg, krew, a może i pióra (keratyna) itd. to się ze znajomą zaczęłyśmy troszkę podśmiewać, że właściwie można by do normalnego mięsa dorzucić trochę pedigree albo chappi w charakterze suplementu - zawsze były zarzuty, że to z odpadków robione, to akurat - jak znalazł - wymiona, uszy, chrapy, rogi i kopyta ;)
  17. filodendron

    Barf

    Hyhyhy, ten barf robi się coraz bardziej skomplikowany, a miało być prosto i "naturalnie" :D :D
  18. Panbazyl, gratki wielkie dla chłopaków :)
  19. Jeszcze dalej niż do Wrocka masz do Lublina :) Ale tam na Uniwersytecie Przyrodniczym jest wydział biologii i hodowli zwierząt, a w jego ramach kierunek - zootechnika. I tam działa zakład hodowli amatorskich (w tym psów), ale nie wiem, czy to już nie w ramach specjalizacji, czyli studia drugiego stopnia.
  20. Sporo tych śmiesznych, mocno kolorowych fryzur tworzy się przy użyciu barwników dopuszczonych w przemyśle spożywczym i kolorowej kredy.(Oczywiście cały czas w sensie koloryzacji, a nie rozjaśniania.) Sandra Hartness - ta od pudlicy przerabianej na różne inne zwierzęta i nie tylko - deklarowała kiedyś, że do malowania psa nie używa niczego, czego nie mogłyby bezpiecznie zjeść dzieci ;)
  21. Być może właściciele psa liczyli na to, że sprawą zajmie się policja. Niestety policja może jedynie wypisać mandat, a jeśli właściciel psa nie zgodzi się go przyjąć, no to tradycyjnie - sąd grodzki i grzywna. Z tego, co wiem, sprawa karna z automatu ma miejsce tylko wtedy, gdy uszczerbek na zdrowiu (rzecz jasna człowieka, a nie psa) wymaga hospitalizacji dłuższej niż 7 dni. W "lżejszych" przypadkach należy dochodzić zadośćuczynienia na drodze cywilnej, czyli samemu złożyć pozew. Można to zrobić w przeciągu dwóch lat od zajścia, choć oczywiście - im szybciej, tym lepiej. Po 16 miesiącach trzeba by zapewne mieć mocną podstawę w dokumentach - obdukcja lekarska, koszty leczenia córki, poświadczone zgłoszenie wypadku na policji (pośrednim dowodem na to, że pogryzienie miało miejsce jest zaświadczenie o przeprowadzonej obserwacji psa pod kątem wścieklizny), plus zaświadczenie weta o śmierci psa na skutek pogryzienia jako dodatkowe okoliczności obciążające (dodatkowe, bo sądy przede wszystkim zajmują się pogryzieniem ludzi, a nie psów). W zależności od wagi zebranych dokumentów należałoby wcześniej zasięgnąć opinii prawnika, jak ocenia szanse na wygraną po upływie 16 miesięcy od zdarzenia.
  22. Jeśli "cokolwiek żołtego przyczepionego do smyczy" to część ludzi będzie musiała zmieniać adresówki albo i smycze ;) Wstążka byłaby ok. Kiedyś wplątywano czerwone wstążki koniom - w grzywach, jeśli gryzły, w ogonach, jeśli kopały. Pomagało np. na zawodach, gdzie dużo nieznanych koni spotykało się w jednym miejscu. Może zresztą nadal się to praktykuje, nie wiem.
  23. [quote name='N&N'] Bo niby co można powiedzieć mamie, przekłówającej uszka 6-cio miesięcznej czy nawet rocznej córeczce? Mała będzie na pewno "zachwycona" ozdobą. I "świadomie" zgodzi się na zabieg bez znieczulenia. ;-) [/QUOTE] W tym zakresie też się zmienia mentalność. Pomijając zagorzałych zwolenników piercingu (ale oni - z tego co widuję - raczej dziurawią siebie, nie swoje dzieci), to osobiście obserwuję powolne odchodzenie od tego zwyczaju. Dla mnie jest on zupełnie niezrozumiały. Wychowałam się w tzw. Polsce A i nie pamiętam, żeby dziewczynki były tam masowo kolczykowane. Żadna z moich ówczesnych znajomych nie przekuła uszu swojej córce. A jak przeprowadziłam się na "ścianę wschodnią" to byłam zszokowana skalą zjawiska - był taki moment, że miałam wrażenie, że moja córka jest jedyną niezakolczykowaną dziewczynką w piaskownicy. Teraz oczywiście już nie bywam w piaskownicy, ale wydaje mi się, że to się zmienia - że jest znacznie rzadsze niż naście lat temu. Ale porównanie jest zasadne - tak jak kopiowanie psów, tak i robienie dziur w uchu niczego nieświadomego, małego dziecka i wkładanie tam ciał obcych aby uniemożliwić naturalny proces gojenia - jest dla mnie nie do przyjęcia.
  24. [quote name='Beatrx']to u mnie jest pani, która się ze swoim astowatym za samochodami chowa i tylko do mnie krzyczy, zebym szybciej szła zanim jej pies mojego zobaczy...[/QUOTE] Też pięknie :) U mnie jest jeszcze pani z rottkiem. Pani przemawiająca. Zaczyna przemowę jakieś 20 m przed "mijanką" i kończy 20 m po niej. Przemówienie jest skierowane do jej własnego psa i są to przeróżne warianty werbalnych argumentów na rzecz tezy, że zabawa z małym pieskiem to nie jest dobry pomysł. Przy czym nieodmiennie odnoszę wrażenie, że ta "zabawa" to mocny eufemizm :)
  25. Wiesz, nie gniewaj się, ale czy myślałaś o przeprowadzce do miasta? Do jakiejś dużej, zabetonowanej aglomeracji, gdzie nie ma myszy, nietoperzy a psy są szczepione? Bo trochę szkoda dzieciaka... Z takim podejściem to ono chyba nie będzie mogło nawet spokojnie sobie poraczkować ;)
×
×
  • Create New...