-
Posts
7523 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by filodendron
-
Julka, ja myślę, że gdybyś tyle energii, samozaparcia i konsekwencji, jakie wykazujesz w samoobronie i odstawianiu tu Rejtana, włożyła w pracę nad suką, to ona już byłaby na prostej. A tak to tylko bicie piany.
-
[quote name='panbazyl']no bo ja mam jobla na punkcie kolorystyki - takie małe skrzywienie zawodowe :) U mnie WSZYSTKO musi być dopasowane do całości, nawet koty :diabloti: [/QUOTE] To tłumaczy Twoje przejścia w temacie adopcji kotów :D Trzeba było najpierw koty, a potem kafelki :D Spędziłam weekend w podróży przerywanej leśnymi spacerami z psem - spacery krótkie, higieniczne a mimo to widziałam mnóstwo grzybów. Rzeczywiście obrodziły wyjątkowo w tym roku. A jakie niektóre piękne!
-
Kopiowanie uszu i ogonów jest zgodne z prawem
filodendron replied to TuathaDea's topic in Kopiowanie
[quote name='farabutto'] Jak to się dzieje zatem, że w cywilizowanych państwach, wyborca wymaga logicznego, racjonalnego prawa, a u nas wyborca wymaga czegoś innego i to [B]dostaje[/B]? A może to jest tak, że w [B]nas samych[/B] tkwi problem, że to nasz system wartości który [B]my[/B] mamy zapisany w głowach, etyka, logika, tradycja, kultura, kiepska wiedza, nakłania naszych posłów do takich kuriozalnych dzieł? Może [B]to własnie my[/B], mniej lub bardziej świadomie, takich głupot od nich wymagamy? Kiedy poczytuje niektóre posty w tym temacje, coraz bardziej skłaniam się ku takiemu twierdzeniu.[/QUOTE] Dokładnie tak jest. I dlatego, paradoksalnie, cieszy mnie nawet tak kulawa ustawa, jaką mamy. Bo im mniej będzie na ulicach przyciętych do wymaganego wcześniej kształtu psów, tym częściej ludzie zaczną pytać dlaczego niektóre jednak są przycięte. Aż któregoś dnia pojawi się pokolenie, które na widok kikuta ogona zapyta "a co się pieskowi stało? jaki miał wypadek?". Może trudno w to uwierzyć, ale niektórzy sądzą, że pudel rodzi się z pomponami - naprawdę :). A cała rzesza ludzi nigdy nie zadała sobie pytania o kopiowanie, ponieważ uważa, że dobek, rotek, sznupek - TAKIE po prostu są. Zwyczajnie nie mają pojęcia, jak wyglądają uszy dobermana, nie wiedzą nawet, że można o to zapytać, że w ogóle jest taka kwestia. Nie jest tak, jak być powinno w sensie prawnym, ale "mentalnie" już się zmienia - już nagradzane są niecięte psy a i wśród "zwykłych" posiadaczy psów jest ich coraz więcej. Na ławeczce w parku można łatwo sobie porównać spaniela z ogonem i spaniela z kikutem i nagle niektórym w głowach zaczyna świtać pytanie, które wcześniej nie skaziło myśleniem wewnętrznego przekonania, że wszystko jest na swoim miejscu. To tak, jak z dziećmi - mamy takie, na jakie zasługujemy. Posłów mamy takich, jacy sami jesteśmy i takież prawo - na naszą miarę, niestety, skrojone. Dlatego kontestowanie ustawy ma sens tylko wtedy, gdy jest oparte na krytyce konstruktywnej - trzeba pokazywać błędy ale jednocześnie cieszyć się z każdego nieciętego miotu, których - dzięki tej fatalnej ustawie - zacznie przybywać lawinowo - bo to one zmienią mentalność przeciętnych Kowalskich, ich etykę, logikę i przyszłe wymagania wobec ustawodawcy. -
Kopiowanie uszu i ogonów jest zgodne z prawem
filodendron replied to TuathaDea's topic in Kopiowanie
[quote name='A&L']Chyba nie zrozumiałaś[/QUOTE] No jak mogłam zrozumieć, skoro na początku zdania zadeklarowałaś, że wypowiesz się "na temat"? Miało być na temat, a tu zonk. Co to ustawy - oczywiście, że jest niedoskonała. Ale jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma. Nie porównujmy się do Skandynawii - chciałoby się, ale wyżej nerek nie podskoczy. Pewne rzeczy wymagają czasu - my się dopiero oswajamy z wolnością, demokracją i prawami zwierząt. W Szwecji za wychowawcze wlanie progeniturze można pójść za kratki - nie są elastyczni ;) -
[quote name='star1']zgadzam się w 100%, i odkąd jesteśmy na tej karmie moja psina zaczęła zjadać psie kupy.... nie zawsze uda mi się temu zapobiec[/QUOTE] Jeśli to się pojawiło po zmianie karmy, to prawie na pewno świadczy o niedoborach.
-
czy wasze życie "poza domowe" się zmieniło odkąd macie psa?
filodendron replied to maryszarda's topic in Wszystko o psach
[quote name='Biedroneczka'] - Zauważyłam, że rzadziej choruję (a jeśli już coś się przypałęta, to objawy są łagodne). Podobno to dzięki spacerom i przebywaniu na świeżym powietrzu.[/QUOTE] A w tym coś jest, nawet więcej niż coś :) To nie tylko przebywanie na świeżym powietrzu niezależnie od pogody - choć to też - ale także realny "przeciwnik" dla naszego systemu immunologicznego, który - okazuje się - jeśli ma co robić, to nie atakuje nas samych. Już są oficjalne wyniki badań, które wskazują, że ryzyko rozwinięcia się alergii u dzieci wychowywanych w domu ze zwierzętami jest niższe niż u tych "sterylnych" - ich system immunologiczny po prostu ma co robić i nie wariuje. (Oczywiście nie jest to recepta na już istniejącą i ewidentną alergię na zwierza.) -
Kopiowanie uszu i ogonów jest zgodne z prawem
filodendron replied to TuathaDea's topic in Kopiowanie
[quote name='A&L'] [B]Tak na temat[/B] to powiem jeszcze, że nie wiem jak w XXI wieku można być tak nieelastycznym? [/QUOTE] Nieelastycznym w jakim sensie? Czy to znaczy, że można spokojnie patrzeć i godzić się na cięcie psich uszu i ogonów - i to będzie elastyczne? I na miarę XXI wieku w dodatku? :crazyeye: -
[quote name='panbazyl']zasieja się sosny i brzozy i zaraz grzyby będą rosły :)[/QUOTE] Pod sosną maślaki, pod brzozą koźlaki :) Na allegro można kupić szczepionki mikoryzowe, ale czy zadziała to podobno totolotek.
-
Trudno jest mi autorytatywnie coś doradzić, bo od dłuższego czasu sama suchych karm nie stosuję ;) ale o Trovecie słyszałam i czytałam dużo bardzo dobrych opinii, znacznie pozytywniejszych niż o RC. Gdybym miała wybierać, to zaryzykowałabym jednak karmę z rzadko uczulającym mięsem - a więc ten królik z ryżem albo kaczka z ziemniakami (alergii na ryż też nie można wykluczać). Diety wegetariańskie dla psa to, moim zdaniem, bardzo skrajne rozwiązanie i uzasadnione tylko w ciężkich przypadkach choroby - jakieś zaawansowane polialergie. Masz młodego pieska, z potrzebami żywieniowymi, a alergia nie wyklucza normalnego żywienia - trzeba tylko za wszelką cenę starać się ustalić alergen, wykluczyć go z diety i dać psu jeść i żyć normalnie ;)
-
Uczulenie na kurczaka jest częste, szczególnie takiego zwykłego ze sklepu a nie z ekologicznego chowu. Jeśli alergia na kurczaka jest silna, może wystąpić tzw. alergia krzyżowa i reakcja na kurze jajko. Nie ma to nic wspólnego z formą podania jajka - czy na surowo, czy gotowane ani z tym, czy było to białko czy żółtko. Z mięs ogólnie dostępnych bezpieczniejszy jest indyk i - trochę paradoksalnie - wieprzowina, ale ona na dłuższą metę nie może być podstawą psiej diety. Kaczki, króliki, gęsi, przepiórki to też super sprawa, tyle że trudno kupić i swoje kosztują ;) Najważniejsze - nie mieszać za bardzo i robić notatki (najlepiej w kalendarzu, bo bywa, że po jakimś czasie wychwyci się prawidłowość, że np. reakcja jest opóźniona i pojawia się dzień lub dwa po zjedzeniu alergenu). Przećwiczyłam na dziecku, sądzę, że z psami jest podobnie ;)
-
Wczoraj na spacerze z psem widziałam, jak babeczka wynosi z krzaków pod blokiem garść maślaków. Ale to chyba średni pomysł zbierać grzyby w mieście - one kumulują metale ciężkie. Niemniej zachciało mi się ruszyć gdzieś za miasto i też sobie pozbierać. Tylko ja bym musiała chyba zanieść te grzyby do rzeczoznawcy :D A dynie śliczne.
-
[quote name='Beatrx']karmy royala weterynaryjne są jakieś czarodziejskie:cool3:, bo mimo tego, ze skład mają przeciętny to faktycznie działają. [/QUOTE] Niestety nie mogę potwierdzić. U nas RC mobility to była kompletna porażka. [quote name='Beatrx']jak sucz nie chce jeść tej karmy to ja bym ją przerzuciła na metodę prób i błędów, bo jedząc bezmięsnego royala nigdy się nie dowiecie na co jest uczulona;) [/QUOTE] Dokładnie. I kto wie, czy to nie jest przemyślana polityka firmy ;) Z tym że tutaj wetowi chyba chodziło o czasową dietę eliminacyjną i późniejsze ostrożne wprowadzanie nowych pokarmów. Z takiego punktu widzenia to ma sens, bo najpierw trzeba wyciszyć reakcje alergiczne organizmu. W wymienionej liście wołowinę przerzuciłabym na sam koniec - dość często uczula. A co za tym idzie - cielęcinę też.
-
[quote name='star1']karmę ma Royala Hypoallergenic[/QUOTE] Myślałam, że będzie się dało doradzić jakieś smaczki domowej roboty bazując na składzie karmy, no ale w tej karmie w ogóle nie ma mięsa :D Nie mam zaufania do Royal Canin, nawet do linii weterynaryjnych, no ale skoro pomaga... Jeśli będziesz chciała zmienić, przyjrzyj się weterynaryjnym karmom Trovet.
-
Gajos, ja na to nic, bo nie odnosiłam się do Twojego psa :) Chodziło mi o pekinkę autorki wątku, której nie da się zmotywować obecnie stosowaną karmą. Może być tak, że jest najedzona i wystarczy jej odrobina głodu, a może być inaczej - pies zwolnił tempo wzrostu i nie chce pracować za suche. Wtedy warto poszukać czegoś smaczniejszego, bo czasem ten typ tak po prostu ma (abstrahując w tym momencie od faktu, że zdarzają się psy, które za żadne jedzenie nie popracują). Rozmowa zaczęła się od tego: [quote name='star1']przybiegała do mnie jak miałam smakołyki, ale teraz jesteśmy na karmie anty alergicznej i nie chce jej jeść nawet w nagrodę co zawsze zjadała co jej dałam, teraz głowę odwraca lub wypluwa... [/QUOTE]
-
[quote name='GAJOS'] Nie zje, to bedzie głodny - życie . [/QUOTE] Taką metodą - na skutek forumowych dobrych rad :razz: (najpierw, że przetrzymać, bo pies sam się nie zagłodzi; potem, jak jadł zbyt mało, że widać taki ma metabolizm, a tabelki są tylko orientacyjne) - doprowadziłam swojego i tak szczupłego psa do prawie 20% spadku masy ciała i dostałam zjeb** od weterynarza, którego wezwała groomerka po ostrzyżeniu zwierzaka. Dziękuję - nigdy więcej :shake: Życie, owszem życie, ale ono pisze różne scenariusze :) Ale to nie o to chodzi w tej sytuacji. Nie wiemy, czy pies wybrzydza, bo jest najedzony czy dlatego, że taka jego uroda. Jeśli prawdziwy jest wariant pierwszy, to warto brać na szkolenie psa głodnego. Jeśli drugi - można spróbować się postarać o samodzielne przygotowanie takich smaków, które jednak go ruszą (uwzględniając alergię). Po prostu poszerzy to wachlarz możliwości wpływania na zachowanie psa. A jeśli jest totalnym niejadkiem, to i kong do niczego się nie przyda i zostanie tylko ta piłka/kasztan (może szarpak?).
-
[quote name='GAJOS'] Moim zdaniem, pies który wybrzydza ma po prostu za dobrze , zbyt łatwy i częsty dostęp do jedzenia. [/QUOTE] Wiesz, że to uproszczenie :). Jeśli nie, to widocznie nie trafił Ci się prawdziwie wybredny egzemplarz albo taki, którego jedzenie zwyczajnie nie interesuje :) A wzrost owszem, jest tu coś na rzeczy - pies, który gwałtownie rośnie, mniej wybrzydza właśnie dlatego, że rośnie. Gdy tempo wzrostu zwalnia (a u małych ras dzieje się to szybciej) mogą pojawić się żywieniowe fochy. Czasem to wina właściciela, a czasem nie.
-
[quote name='panbazyl'] Też tam sie zdziwiłam, ze można zbierać tylko same łebki grzybów bez tego spodu rurkowego[/QUOTE] M.in. o tym pisał we wspomnianym artykule ten mykolog. To dość niebezpieczne, bo bez nóżki grzyba bardzo trudno odróżnić muchomora sromotnikowego od gołąbka zielonkawego, a ten pierwszy jest odpowiedzialny za śmiertelne zatrucia (ten czerwony ma "tylko" właściwości halucynogenne - podobno :))
-
To pekińczyk ;) Może nie pójść tak łatwo jak z przysłowiowym ONkiem ;) A wiadomo na co ona jest uczulona? Może dałoby się ją zmotywować smakołykami, ale jakimiś ekstra, czymś domowym, co oczywiście nie jest alergenem dla niej. Małe pieski po ukończeniu wzrostu (a 7 miesięczny pekińczyk to już prawie dorosły pies) często bywają wybredne i to, że nie chce jej się pracować za suchą karmę, nie jest jakimś szczególnym wyjątkiem :)
-
W październikowym numerze "Wiedzy i życia" jest fajny wywiad z profesorem - mykologiem z UMCS - o grzybkach, a jakże. Z pasją gościu prawi. Ale też ostrzega. Ja tam boję się zbierać grzyby :) Zawsze mi się taka jedna piosenka Wojtka Młynarskiego przypomina :D Także ja to raczej pieczarki tylko, i to ze sklepu. Ale jak ktoś potrafi, to takie marynowane grzybki domowej roboty, to jest mniamuśna sprawa. Ogórków w zalewie musztardowej jeszcze nie jadłam. Za to mama robiła gruszki w zalewie octowej z goździkami - i muszę jakoś ten przepis odtworzyć, ale to już chyba za rok, bo w tym - jak się obudziłam - to już wszystkie gruszki były miękkie :D
-
No nie wiem - to się okaże za jakiś czas :D Moja mam zawsze zaopatrywała nas w przetwory - miała rękę do tego - nie było co startować w konkurencji. No ale nikt nie jest wieczny - parę zim przetrwaliśmy bez jakoś bezboleśnie, a teraz nam się zachciało :) Zobaczymy, czy odziedziczyłam jakieś zdolności :) Faktycznie coś mi tak kołacze, że niektóre słoiki mama odwracała do góry nogami - trzeba rozpracować temat :)
-
Czy do tego domowego jedzenia pies dostaje jakąś suplementację - witaminy, makroelementy, szczególnie wapń? Jajka, jogurty, może żwacze? Czasem psy w ten sposób próbują uzupełnić jakieś niedobory i zawsze warto wziąć pod uwagę, że szuka czegoś, czego mu w diecie zbywa - bo tego nie ma lub słabo przyswaja. Nawet jeśli nie jest to główna przyczyna, to wyeliminowanie ewentualnych niedoborów ułatwi szkolenie. Jeśli ma tendencję do tycia to warto ograniczyć lub zrezygnować z wypełniaczy na rzecz mięsa, twarogu, jogurtu warzyw i owoców.
-
[quote name='GAJOS'] Pies po porządnej zabawie i długim AKTYWNYM spacerze powinien się napić / zjeść i paść. Po odpowiednim spacerze, powinien nawet nie mieć siły na tego typu zachowania.[/QUOTE] Mój zachowuje się tak jak piszesz tylko gdy jesteśmy z nim w górach i chodzimy po szlakach po 6, 8, 10 godzin dziennie (zmęczenie fizyczne plus eksploracja nowego terenu) - na takie coś można sobie pozwolić tylko na urlopie ;) - i faktycznie wtedy psa po prostu nie ma. W domu, po zwykłym spacerze (4 kilometry w około godzinę plus aportowanie) po powrocie musi jeszcze zrzucić nadmiar energii czy może podekscytowania. Zwykle jeszcze około kwadransa lub dłużej chce się bawić, zaczepia z piłką, sznurem, a jeśli nikt na niego nie zwraca uwagi, to biega po wszystkich pokojach aż wreszcie dotrze do niego, że już jest po spacerze :). Dopiero wtedy pada (wyjątkiem są upalne dni - wtedy pada od razu z przyczyn praktycznych - żeby przytulić goły brzuch do zimnej terakoty). Może tej suni trzeba zapewnić jeszcze jakieś zajęcie po powrocie ze spaceru, w domu - żeby się dodatkowo zmęczyła (np. zabawa węchowa, psie "łamigłówki" ze smakołykami) albo wyciszyła (może kong z nadzieniem)? Bo ona ma tylko 7 miesięcy, więc forsować jej też za bardzo nie można ze względu na stawy - tak myślę.
-
hmm, ja sparzałam nakrętki wrzątkiem, żeby pozbyć się ew. bakterii. No i pasteryzowałam w piekarniku - wtedy te nakrętki "zasysają się". I już nie odwracałam. Zobaczymy, co z tego wyniknie :)
-
Zamontujcie żaluzje lub coś w tym stylu, jeśli to faktycznie ma charakter obsesyjny. Mnie się wydaje, że pies - samodzielny i dość pewny siebie (co u psa bywa zaletą) niekoniecznie musi chcieć być cały czas z ludźmi, ale to raczej nie zdarza się w wieku 7 miesięcy i nie przybiera takich rozmiarów. Żaluzje oczywiście nie rozwiążą problemu, ale przynajmniej odetną ją od bodźców, które wywołują takie zachowania zapobiegając ich dalszemu utrwalaniu. Kilka razy do roku wyjeżdżam z psem do domu na wsi i tam są przeszklone drzwi wejściowe, przez które widać furtkę i drogę za furtką (a tam psy sąsiadów, koty i rowerzyści), a nocą - kuny. Mojego "mieszczucha" oczywiście to fascynuje i też ma takie "zawieszenia" przed tymi drzwiami. Najczęściej tuż po zmierzchu, gdy pod drzwi przychodzą koty sprawdzić, czy ktoś nie wyłożył im czegoś do jedzenia. Czasem, jak już zaczyna poburkiwać na "gości" zza szyby, po prostu zawieszamy koc na tych drzwiach.
-
No tak, cielęcina jest droga. Ja kupowałam mostek cielęcy. Są też w sprzedaży kości cielęce - można ew. w charakterze właśnie gryzaka, bo mięsa na nich niewiele.