Jump to content
Dogomania

filodendron

Members
  • Posts

    7523
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by filodendron

  1. [quote name='sleepingbyday'] zycie pi kupiłam sobie przez przypadek milion lat temu i zrobiło na mnie duże wrażenie, ale wergili nie czytałam, warto?[/QUOTE] Myślę, że warto. Szczególnie w kontekście prowadzonej tu rozmowy. Książka - poza opowieścią taksydermisty - zawiera spore fragmenty "Legendy o św. Julianie Szpitalniku" Gustawa Flauberta (te o nieposkromionej żądzy polowania).
  2. No owszem najgorszy czas - u mnie rozpuszczają się geologiczne warstwy kup z całej zimy :roll: Ale przynajmniej w końcu jest trochę ciepełka. Obawiam się tylko, że to będzie krótka wiosna - chwila moment i będziemy mieli upalne lato.
  3. [QUOTE][COLOR=#000000][I]Harry Selby, jeden z największych myśliwych zawodowych dwudziestego wieku, potrafił ująć w słowach to, co jest istotą sportowego myślistwa:[/I][/COLOR][B] [I]Nie strzelasz do słonia. Strzelasz do symbolu jego kłów. Nie strzelasz, żeby zabić. Strzelasz, żeby unieśmiertelnić zwierzę, które zabiłeś. Zwykłe zabicie czegoś jest grzechem. Zabicie czegoś, co niedługo będzie i tak martwe, ale jest tak piękne, że zapewni ci przyjemność na całe lata, jest rzeczą wspaniałą. Wszystko umiera. Ty przyspieszasz tylko ten proces. Kiedy strzelasz do lwa, strzelasz właściwie do jego grzywy, do czegoś, z czego będziesz dumny. Strzelasz dla siebie samego, a nie tylko po to, żeby zabić.[/I][/B][/QUOTE] To się bardziej z taksydermią kojarzy niż z myślistwem. Kojarzy mi się z powodu niedawnej lektury najnowszej książki Iana Martela (tego od "Życia Pi") - "Wergili i Beatrycze". Ekscentryczny taksydermista opowiada o holokauście przez pryzmat zagłady, jaką człowiek zadaje zwierzętom. Co do tej posoki, to też pochodzi z gwary myśliwskiej. Mogę się mylić, ale wydaje mi się, że "farba" to określenie bardziej ogólne, a "posoka" to konkretnie krew grubej zwierzyny.
  4. A wiadomo już, o której będą pudle na wystawie w Lublinie?
  5. [quote name='panbazyl']wklejam linka ku ciekawości [URL]http://magazynsezon.pl/art246,pedagogika-i-lowy-czyli-malolat-na-polowaniu[/URL][/QUOTE] Ja tam nie wiem. Mam za sobą trochę lektury przeróżnych wspomnień byłych ziemian - i nieszczególnie podobają mi się kawałki poświęcone myślistwu. Nie ma cienia wątpliwości, że była to rozrywka. I może dobrze, że obecnie nie jest dostępna dla nieletnich. [quote name='Kyu'] Spłynięcie farby poprawia smak mięsa, ale krew spokojnie można upuścić po dobiciu dzika kulą i zebrać np. do szkolenia psa, tylko tu pojawia się kolejny problem bo z dwojga lepiej by myśliwy słabowprawiony dociął dzika niż źle oddał strzał w celu dobicia. Tu najrozsądniejszym rozwiązaniem byłoby posiadanie przez myśliwego krótkiej broni, wtedy nie byłoby takiego problemu. [/QUOTE] A tak, czytałam o tej krótkiej broni. Ale pojawiają się też riposty utrzymane w duchu, że i tak jest dość wypadków na polowaniach, więc może dobrze, żeby wyraźnie było widać, który koniec to lufa ;) [quote name='sleepingbyday']farba na bank psuje smak mięsa, wiem, co mówię, malowanie po remoncie skończyłam miesiąc temu, a jeszcze czuć.[/QUOTE] Jak dla mnie hitem programu w zakresie retoryki myśliwskiej i eufemizmów typu farba, ścinka, zbarczony ptak, jest "strzał łaski". Najpierw ktoś partoli strzał, potem ugania się godzinę, dwie, cztery za rannym, cierpiącym, spanikowanym zwierzęciem, żeby oddać "strzał łaski" i poczuć się etycznie spełnionym. (Choć oczywiście pojmuję, że ten termin też stosuje się w przypadku zastrzelenia zwierzęcia ciężko potrąconego przez samochód itp.)
  6. [quote name='panbazyl']i się zaczyna ubój rytualny.[/QUOTE] Owszem, kordelasem ;) Skoro łączymy temat myślistwa i dzieci, niedawno oglądałam przedwojenne zdjęcia ziemiańskiej rodziny. Na jednym było rodzeństwo trzymające w rączkach nogi upolowanej zwierzyny - zające, może koźlę, nie było widać wyraźnie. W każdym razie te dzieci wcale się nie uśmiechały do zdjęcia, a młodsza dziewczynka wręcz jakby odsuwała się od trzymanych przez siebie zwierząt. Także w tej kwestii to nie wiem, czy da się coś osiągnąć metodami pozytywnymi ;) ;)
  7. No tak, oczywiście, tylko mnie ciekawi, czy ma znaczenie dla klasy/smaku mięsa fakt, czy tę krew upuści się zwierzęciu zastrzelonemu na amen, czy zwierzę traci życie na skutek poderżnięcia gardła. Jak to w ogóle jest? Kiedy upuszcza się tę krew zwierzętom, które udało się ustrzelić od razu i nie trzeba ich skłuwać, docinać itp.?
  8. [quote name='Unbelievable']ma korzystny wpływ, nie wiem czy u wszystkich gatunków, ale na pewno u dzików, mięso ma gorzki posmak jeżeli nie została z niego upuszczona krew[/QUOTE] I to się przekłada na klasę tuszy w skupie?
  9. [quote name='bejasty']Gryf 80 pozwole sobie na małe wyjaśnienie. Jezeli moj pies kogoś dziabnie i ta osoba zglosi sie do szpitala zakażnego i dostanie pisemne zalecenie,że pies ma być poddany obserwacji=kwarantannie to jest to pokrywane z środków budżetowych [B]właściciel nie ponosi kosztów. [/B][/QUOTE] Z mojego doświadczenia wynika zupełnie inaczej - obserwacja jest opłacana przez właściciela. Z tym że procedura wyglądała inaczej - ugryzienie -> urazówka, która informuje sanepid -> nakaz obserwacji. Nic nigdzie nie zgłaszałam - szpital załatwił to z automatu bez mojego udziału a zaświadczenie o negatywnym wyniku obserwacji trafiło do mnie, czyli poszkodowanej. Ale może rzeczywiście, gdzieś ktoś coś refunduje, tylko właściciel psa nie chciał z tego skorzystać. Jeśli tak jest, to kolejny skandal - na co jeszcze idą nasze podatki?
  10. [quote name='Kyu']Reliktem nazwałam ze względu na własne doświadczenie i specjalnie dzwoniłam do ojca, żeby się zapytać. Tak jak napisałam nie wiem jak to wygląda globalnie. Opinie dodałam w ramach ciekawostki, popierającej moje zdanie. Nie lubie jak ktoś wycina coś z kontekstu ;) [/QUOTE] Ale co wycięłam z kontekstu, bo nie rozumiem? Przytoczyłaś 4 cytaty z łowiecki pl a parę postów niżej napisałaś, że nie przekonują Cię internetowe wywody jednostek ;) Rozumiem, że tato Cię przekonuje - fajnie, ale w tej sytuacji to też jest uogólnianie. Zostawmy dobijanie lisa. Teraz mam pytanie o "skłuwanie" i "docinanie" grubszej zwierzyny. Czy to są synonimy zarżnięcia (bo następuje "odpływ farby") i czy faktycznie ma to wpływ na smak mięsa (korzystny w porównaniu z dostrzeleniem)?
  11. Jaka cudna czekoladka :) To drugi taki czekoladowy rodzynek, nie? Czorne też słodkie :)
  12. [quote name='Kyu']Ale widzisz, mnie nie przekonują internetowe wywody jednostek[/QUOTE] To czemu właśnie takie mi przytaczałaś odnośnie "reliktowego" dobijania lisa pałką? Bo widzisz, ja znalazłam porównywalne kilka info internetowych, z których wynika, że to norma a nie relikt.
  13. Niektóre psy reagują niefajnie właśnie na olejki eteryczne zawarte w cytrusach (wymiotują). Ale to osobnicze - są takie, które wsuwają mandarynki i nic im nie jest. Choć wiadomo, że jak ze wszystkim, trzeba zachować umiar.
  14. Ogólnikowe w sensie, że uogólniam, czy że ogólnie nie ma znaczenia, czy zabijanie sprawia przyjemność czy nie? To jak się współcześnie dobija postrzelonego lisa? Bo jestem akurat po lekturze forum na stronie PZŁ o różnych alternatywach przy różnych zwierzętach - skłuwanie, docinanie nożem, dobicie ręką lub kołatką (?), skręcanie karku, krótka broń (jeśli ktoś ma). Wszystko w celu skrócenia cierpienia oczywiście. I fajna rada tam jest - żeby raczej nie skłuwać, gdy jest gość na polowaniu, nie daj Boże, nieprzychylny dziennikarz ;)
  15. Intuicja mi podpowiada, że prędzej zjadany może być imbir w proszku - taka zwykła przyprawa ze sklepu - niż świeży. Świeży jest nie tylko ostry, ale na dodatek bogaty w olejki eteryczne, charakterystycznie cytrynowy. W suszonym tego aż tak się nie czuje (dlatego do chińszczyzny wcale się nie nadaje ;)) no i można go użyć znacznie mniej, bo jest odwodniony. No ale psy bywają różne - znam takiego, co nawet cytryny był skłonny jeść, byle jeść ;)
  16. "Mozarellę" robiliśmy już parę razy - w mikrofali ;) Fajnie wychodzi i świetnie nadaje się na pizzę. Spróbuję z tym kwaskiem cytrynowym, dzięki Tascha.
  17. [quote name='Kyu'] To już indywidualna sprawa za jakie ktoś ma zabijanie. Skoro tak mówisz zapewne jesteś wegetarianką. Otóż ja nie jestem, mięso jem i jest mi ono niezbędne, z kolei, gdy ktoś kto je mięso i mówi mi, że zabijanie jest okrutne, jest hipokrytą.[/QUOTE] To mogłoby mieć sens z punktu widzenia mięsożercy, gdyby myśliwi zabijali wyłącznie zwierzęta nadające się do zjedzenia i wyłącznie z tego powodu, żeby je zjeść. A wiemy, że tak nie jest. Myślę, a nawet jestem przekonana, że etycznej ocenie podlega nie tylko sam fakt zabijania ale także frajda i dreszczyk emocji, z jakimi całkiem znacząca liczba tych panów biega z flintą po lesie. Nawiasem mówiąc, czy może mi ktoś wytłumaczyć, dlaczego postrzelonego lisa dobija się uderzeniem pałki a nie strzałem w głowę?
  18. Mnie smakuje, ale mojemu psu absolutnie nie. A szkoda, bo dobry jest też na stawy. Też mi się jednak wydaje, że jednorazowa dawka nie zadziała. Terapeutyczne działanie ziół opiera się raczej na regularnym stosowaniu. Stąd zalecenia, żeby przyjmować go 3 razy dziennie.
  19. [quote name='Patmol'] a jakby tak dać psu do zjedzenia po prostu imbir ? można go zetrzeć na tartce i wymieszać z czymś smacznym[/QUOTE] Można, o ile pies zje - świeży imbir jest dość ostry. Można też używać przyprawy - sproszkowanego imbiru. Tylko nie wiem, jak z dawkowaniem - ludziom zaleca się 5 gram świeżego lub 1/3 łyżeczki sproszkowanego 3 razy dziennie.
  20. [quote name='Kyu']Żubr ma urożenie. Takiego żubra "do odstrzałki" wybiera OHŻ i to on zbiera kase, niemałą, ale przydatną na dalszy rozwój i ochronę gatunku. Paradoksalnie.[/QUOTE] Tia, a jak nie za kasę, to w ramach swego rodzaju nagrody dla szczególnie zasłużonych, ale oczywiście myśliwym wcale nie chodzi o trofeum ;) ;)
  21. Dzięki Tascha :) Faktycznie latem, w upałach, mleko ścinało się w ciągu doby, a teraz stoi dłużej. A można przyspieszyć ścinanie się mleka tą podpuszczką do serów?
  22. [quote name='Alise']Pozwólcie, że wtrące swoje 3 grosze :eviltong: Kto zna się chociaż trochę na składach kosmetyków, ten wie, że nie ważne jest to, czy kosmetyk jest przeznaczony dla ludzi czy dla psów - liczy się skład. :) Odżywki jak najbardziej można używać ludzkiej, ale takiej z dobrym składem (bez nadmiaru chemii). Odżywki dla psów mają podobny skład do normalnych, dla ludzi. Tylko najlepiej stosować na samą sierść, a nie na skórę psa. Co do szamponów, to tu jest tylko różnica w ph. A składniki również podobne - myjące sls, sles, coco betaine itp. Dużą role odgrywają składniki łagodzące działanie tych składników myjących np. pantenol, aloes, ekstrakty roślinne. Szampony dla psów powinny być łagodne, w miarę naturalne - i tu małe znaczenie ma czy są to typowo psie, ludzkie, czy dla dzieci. Podobnie jest z preparatami ułatwiającymi rozczesywanie, zabezpieczającymi jedwabiami, serami dla psów - składy są takie same często, jak w ludzkich kosmetykach. Bo co może być w takich kosmetykach? Silikony, proteiny jedwabiu, może jakiś olejek. I tyle ;) [B]A cena jest często 10x większa, jeżeli kosmetyk jest przeznaczony typowo dla psów[/B]. Więc nie generalizujmy, że można używać tylko tych psich. Bo niejednokrotnie te psie podrażniają, wywołują łupież i są zbyt agresywne. Liczy się skład.[/QUOTE] No dokładnie - 80 zł za butelkę albo i lepiej, i człowiek się szczypie. W efekcie działanie jest słabsze niż wtedy, gdy poszaleje z Pantene pro-v ;) Od lat używam odżywek pantene pro-v, elseve, do rozczesywania gliss kur z jedwabiem. I robię to za radą hodowców pudli, których psy mają doskonałe rezultaty wystawowe ;) Nie wiem, co to łupież u psa - jeszcze się nam nie przytrafił (odpukać w niemalowane). Ale niektórzy twierdzą, że pudle mają inne ph skóry niż ich pobratymcy ;)
  23. A był jakiś film z takim scenariuszem, nie? Właśnie polowanie na więźniów. I nie mam na myśli Essential Killing. Ale w zasadzie - wszystkie te wojenki o ropę poniekąd mogą zaspokajać i takie potrzeby.
  24. Że to jest mechate, to widać tylko przez lupę. Spróbuję zrobić zdjęcie ;) Mleko stoi ze 3 jak to się zaczyna pojawiać. Serek wyjdzie na pewno, tylko boję się, żeby tam nie było jakiś zarodników grzybów czy produktów ubocznych ich metabolizmu - czy co to tam jest dla człowieka szkodliwe. ** Chodniki zaczynają się zamieniać w rzeki - niestety nie tylko wodą płynące :roll:
  25. Dziewczyny, jesteście bardziej otrzaskane w żywności własnej produkcji - pomocy! Próbuję zrobić zsiadłe mleko z mleka z mlekomatu. Zsiada się bardzo ładnie, skrzep pod spodem jak się patrzy, ale na śmietance zbiera się taki dziwny kożuszek, a jak się temu kożuszkowi przyjrzeć przez szkło powiększające, to jest mechaty - jak pleśń, tylko biały. Co to jest? Zbiorniki mają czymś zanieczyszczone czy cuś? Nigdy wcześniej tego nie widziałam ale mogłam nie zauważyć, bo latem nastawiałam mleko w wysokim naczyniu ze stosunkowo cienką szyjką, a teraz nastawiam w garnku - duża płaszczyzna, to lepiej widać. Już drugi raz nastawiam i to samo - 4 litry do kanalizacji, bo boję się z tego zrobić twarożek.
×
×
  • Create New...