Jump to content
Dogomania

filodendron

Members
  • Posts

    7523
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by filodendron

  1. [quote name='sleepingbyday'] chyba rozumiesz, ze właśnie na tym polega antopocentryzm (i gatunkizm)? za ostateczna instancję, punkt odniesienia dla wszystkiego, uznajesz interes jednego gatunku, bez względu na konsekwencje dla innych gatunków. trudno tego się tego pozbyć, bo w gatunek wpisana jest chęć przeżycia, niemniej jednak na naszym poziomie rozwoju cywilizacyjnego ten[B] atawizm się zdegenerował do wygody i zapewniania sobie przyjemności kosztem innych[/B]. [/QUOTE] W tym coś jest - pod warunkiem, że mamy świadomość, że wspomniany "poziom rozwoju cywilizacyjnego" to wierzchołek góry lodowej o szczególnie wysokim w porównaniu z całą resztą PKB per capita. Poniżej wierzchołka jest taka masa, że rozwali się o nią niepojęta dla przeciętnie uposażonego Europejczyka ilość Titaniców załadowanych jajkami zerówkami ;)
  2. [quote name='Kyu'] Bardziej brutalne niż to o czym piszesz jest puszczanie w lesie dogo argentino przez panów, którzy psem chcą sobie coś zrekompensować, wrzucając filmiki i zdjęcia jak ich piesio rani dzika..... I nie ma to nic wspólnego z polowaniem. Kupienie dzika/ świniodzika w dzisiejszych czasach na allegro to żaden problem... [URL]http://www.youtube.com/watch?v=19YUSAS82LU[/URL] [URL]http://www.youtube.com/watch?v=Rc768ozbVoM[/URL][/QUOTE] Moim zdaniem niczym się nie różni od tych myśliwych, którzy stali, przyglądali się i filmowali zamiast oddać swój sławetny "strzał łaski". Jedynie tym, że z automatu podpada pod paragraf, za tymi panami nie stoi żadna organizacja i nie ma co dyskutować, czy ktoś przekroczył czy nie przekroczył kompetencje.
  3. filodendron

    Barf

    [quote name='Kajusza']zgadza się... choć teraz prawie półtora tygodnia Wega dostawała suchą karmę - i widać już że schudła, bo z miski w ogóle nie chce jest. Spróbuje dawać jej co kilka dni mięso czy kości chociażby ze względu na oczyszczanie zębów. Zobaczymy jak to wyjdzie...[/QUOTE] Obserwuj ją, bo tu wielokrotnie był poruszany problem, że jak sucha, to kości niekoniecznie - bo jednak sucha zmienia ph kwasów żołądkowych. A jeśli już, to trzeba pilnować odstępu między suchą a surowym.
  4. To już jest może trochę dzielenie włosa na czworo - zaawansowane szkolenie myśliwskie interesuje przede wszystkim myśliwych, a oni nie mają takich dylematów moralnych. Ale swego czasu tu na dogo był komentowany taki filmik ze szkolenia norowca na żywym lisie, który pan myśliwy radośnie umieścił sobie na you tube. To było straszne, okrutne. Film został zdaje się przekazany prokuraturze, ale jak to się skończyło, nie wiem. Podobna historia była z filmem z polowania na dzika - panowie myśliwi stali i przyglądali się jak psy gryzą rannego dzika w ogóle ich nie odwołując. Trzeba mieć świadomość, że takie materiały rzadko wypływają na forum publiczne zgodnie z zasadą, że kruk krukowi oka nie wykole. Mnie się wydaje, że w tym kółku wzajemnej adoracji siedzi sporo takich psychopatów jak pan od przedszkolaków - dlatego rozmowa na ten temat nie należy do łatwych i przyjemnych.
  5. Z wiekiem/płcią faktycznie jest coś na rzeczy. Z wiekiem jakoś coraz łatwiej funkcjonuje się w społeczeństwie - jeden z nielicznych plusów starzenia się, choć też do czasu, bo staruszkowie mają często nie mniej przechlapane niż nastolatki. Co do płci, to nawet SM chętniej, szybciej i bez popędzania wlepia mandaty starszej pani z jamniczkiem bez smyczy, niż dresowi z astem bez tejże :diabloti:
  6. [quote name='gops']kupiłam nowe ostrze do naszej maszynki , będę strzygła tylko swojego psa więc nie kupowałam drogiego bo te tańsze powinno nam wystarczyć(105zł) , kupiłam ostrze 9,5mm pisało że do b.gęstej sierści i skołtunionej (suka ma mega gęste futro dlatego to wzięłam licząc że będzie lepsze ostrze niż te ostatnie 3mm zwykłe które miałam rok) ale nie potrafie sobie wyobrazić jak wygląda pies obcięty na 9.5mm ? ma ktoś może zdjęcie zrobionego psa na taką długośc ?[/QUOTE] Ja mam, ale nie wiem, czy Ci pomoże ;) (Oczywiście tylko tułów.) [URL]http://tinypic.com/view.php?pic=2i20s9j&s=6[/URL]
  7. Szukam, ale nie mogę znaleźć wątku, w którym doszliśmy do patyczaków ;) Tam było o powodzi, wyławianiu z rzeki własnego psa zamiast cudzego dziecka, o płonących stajniach, z których ktoś wyprowadza własne konie zostawiając na pastwę ognia dzieci z klubu jeździeckiego (to było moje, bo w trakcie dyskusji wyobraziłam sobie taką sytuację i włosy stanęły mi dęba na głowie, że jest możliwa) i różne takie, z patyczakami na końcu. Przyznaję się bez bicia - jestem deczko skażona antropocentryzmem - to zapewne z powodu wykładów z etyki, gdzie sporo było o wartości wsobnej człowieka (nie mylić z chowem ;)), a o patyczakach nic a nic. Ale to pewnie dlatego, że to było jeszcze za peerelu. Jest jednak zasadnicza, dla mnie, różnica między sytuacją "wojny" a "pokoju". Zasadniczo oczekuję jednak, że ktoś wyciągnie moje dziecko z płonącej stajni zamiast swojego konia. Nie mam natomiast pretensji, jeśli ktoś odprowadza 1% podatku na zwierzęta, choć sama tego nie robię. Z myślistwem kłopot jest taki, że ciągle mówimy o dwóch jakby obliczach tego samego zjawiska. Jestem w stanie wyobrazić sobie/uznać potrzebę ludzkiej interwencji w niektórych obszarach "gospodarowania" lasem. Sądzę jednak, że do tego potrzebna jest niewielka ilość osób żyjących na miejscu - leśników/ew. miejscowych myśliwych. Polowanie mieszczuchów dla przyjemności zdobywania trofeów i tego skoku adrenaliny jest dla mnie nie do przyjęcia. Dla mnie myślistwo ma niestety (statystycznie) tę drugą twarz, bo jestem z miasta (wolno nucić ;))
  8. Dla mnie człowiek zawsze będzie ważniejszy od zwierzęcia, szczególnie dziecko, ale nie wgłębiam się w ten temat, bo już raz doszliśmy na dogo do poziomu absurdu dysputując o kolejnościć wynoszenia ludzi i zwierzątek z pożaru - włączając w to hodowlę patyczaków :evil_lol:
  9. Mój chodzi bez kagańca. Nigdy nie próbował gryźć. Jest raczej neutralnie nastawiony do ludzi, ani z tych, które lecą się bratać ze wszystkimi, ani z tych, żeby kogoś obszczekać, czy tym bardziej obwarczeć. Potrafi się wystraszyć, szczególnie dużych mężczyzn, którzy próbują się z nim szybko i energicznie zaprzyjaźnić, tak "po męsku" - wtedy odskakuje. Dobrze reaguje na dzieci, więc to jest plus, bo to dzieci najczęściej wycinają nieobliczalne numery. Ale i tak staram się mieć oko na wszystko. Wydaje mi się, że kaganiec w miejscach publicznych bezwzględnie powinny nosić te psy, o których już wiadomo, że potrafią dziabnąć człowieka.
  10. Ja bym chyba wolała prostytutkę niż tego nieszczęsnego egzorcystę :roll:
  11. [quote name='zmierzchnica']Demonizujecie psy[/QUOTE] Chyba nie. Raczej psiarze nie doceniają kagańców ;) Jak pies ma wyskoki na koncie, to między ludzi wyłazi w kagańcu - i on jest zabezpieczony, i ludzie widząc kaganiec są ostrożniejsi. To trochę jak z jazdą samochodem - wiemy, że czasem za kierownicą zdarza się świr, ale jednak opcja domyślna jest taka, że każdy się trzyma prawej strony, uznaje zasady pierwszeństwa itp. Podobnie jak ktoś widzi psa bez kagańca, to jednak zakłada, że jest niegroźny. Inna rzecz, że oczywiście niektórzy przesadzają z zaprzyjaźnianiem się na siłę z cudzym psem - no ale to też trzeba odróżnić realne zagrożenie, które stwarza pies, od jego ewentualnego dyskomfortu. I to jest zadanie właściciela psa, nie przechodniów.
  12. [quote name='Aysel']Porównywanie myśliwych do sutenerów i prostytutek. No na prawdę na poziomie. Serio.[/QUOTE] Aysel, chyba źle to odebrałaś. Dyrekcja szkoły zaprosiła na spotkanie z kilkulatkami psychopatę, który wywijając lisim truchłem opowiadał dzieciom jak fajnie zabija się to zwierzątko i że należy zabijać koty - fundując dzieciakom nocne koszmary. To jest Twoja definicja myśliwego? Nie sądzę. Kto normalny rozmawia w ten sposób z przedszkolakami?
  13. [quote name='panbazyl']ale z tego powodu, że prezydent myśliwy to nie doszlo do sporej wtopy przy otwarciu lotniska w Lublinie. Bo (nie chcę pisać kto) pewni ludzie uznali, ze najlepszą promocją Lubelszczyzny bedzie na przywitanie prezydenta podanie mu na srebrnej tacy chleba ze smalcem.... (a chodziło o promocję szlacheckości). Jakoś chcielismy wpłynąc na zmianę tego oklepanego menu i tak mało szlacheckiego. To pomyslodawcy wymyślili, że powiedzą, że to taki szlechecki starodawny smalec z dzika..... Ostatnią deska ratunku było z mojej strony to, że prezydent jest myśliwym i pozna smalec z dzika od smalcu ze świni. Podziałało :)[/QUOTE] No szkoda, naprawdę - było mu dać ten smalec, najlepiej bez srebrnej tacy, za to z ogórem - w końcu jesteśmy na 11 miejscu w rankingu najbiedniejszych regionów Unii Europejskiej i najbiedniejszym regionem w Polsce :evil_lol:
  14. [quote name='evel'] Ale czasem nikomu do głowy nie przyjdzie, że prawie pełnoletnia pannica zamarzy sobie przejść niemal po psie, jak w opisywanym przeze mnie przypadku, chociaż każda normalna osoba przeszłaby po drugiej stronie właścicielki i byłby święty spokój. [/QUOTE] No, teraz już przyjdzie do głowy ;) Mnie nie przychodziło do głowy, że dorosły facet może znienacka wyskoczyć zza winkla ze szczerym i bardzo energicznym zamiarem wzięcia obcego psa na ręce. A jednak :D Pies mi się o mało o ścianę nie zabił. Świat jest dziwny :)
  15. A mnie jakoś bardzo nie przeszkadza że ludzie podchodzą, witają, komentują itp. Jak się ma młodego psa to trudno samemu zaaranżować tyle przeróżnych sytuacji w celach socjalizacyjnych. Rozumiem niezadowolenie osób, które mają psy problemowe, ale jeśli pies nie ma nic za bardzo przeciwko, to chyba nie ma o co kruszyć kopii. Gdyby wszyscy grzecznie ustępowali z drogi, wszyscy zachowywali się super racjonalnie, to psiarze bardzo szybko straciliby czujność. A czujnym trzeba być, bo życie zaskakuje, a za psa to jednak my odpowiadamy a nie przechodnie. Na feriach zimowych zdarzyło mi się parę razy korzystać z komunikacji miejskiej i naprawdę autobus musi być wyludniony, żeby nic się nie przytrafiło. Zawsze coś - a to dziecko wyciągnie łapkę, a to jakiś starszy pan, co też miał kiedyś takiego psa. Rekord świata padł w autobusie, którym jechała grupa niepełnosprawnych umysłowo. Był tłok, weszliśmy do środka bez świadomości, że tam taka wycieczka - 8 albo 10 dorosłych osób z łagodnymi zaburzeniami, Down itp. - no i oczywiście pies natychmiast w centrum uwagi. Wszyscy wyciągają ręce, wszyscy ciumkają, każdy chce pogłaskać, wszyscy zagadują, niektórzy prawie krzyczą, bo chcą się przepchać - no i trzeba sobie radzić, przecież nie wypyszczę na nich. Czasem przydaje się taka szczepionka przypominająca, że świat miejski jest generalnie dla ludzi, a pies jest gościem, za którego odpowiadamy - to rozwija wyobraźnię w temacie, a co gdyby ;)
  16. O, i jaka ciekawa wypowiedź na jednej z tych stron a propos poruszanej wcześniej kwadratury koła rolnik - myśliwy, szkody - zwierzyna: [QUOTE]W sprawie tych wilków wiem sporo, bo pracuję w sąsiednim nadleśnictwie…Osobiście znam klienta, który prowadził polowanie… Wilki strzelono nielegalnie (hipiteza o odstrzale redukcyjnym to bzdura zaciemniająca obraz rzeczywisty). Dowodem na to jest fakt, że nadleśnictwo samo zgłosiło dniesienie do prokuratury. Przykre jest jednak to, że ŻADEN leśnik – myśliwy, z którym rozmawiałem, nie potepił tego zdarzenia. Przeciwnie – cieszą się, że o 2 wilki mniej… Łowiectwa jako takiego nie jestem zwolennikiem, ale PZŁ nie trawię – to zakłamanie i obłuda członków tej organizacji są nie do wytrzymania. Oficjalnie mówią, że myśliwy zastępuje drapieżnika, którego nie ma w tym zmienionym świecie, ale gdy odradza się populacja wilka – raptem słychać głosy, że zmaleje stan jeleni i nie będzie do czego strzelać… A najbardziej kuriozalną wypowiedzią, jaką ostanio myśliwy mnie poczęstował, było szczere oburzenie, że wilki doprowadziły w Bieszczadach do tego, że nie ma szkód od zwierzyny w uprawach rolnych… To mnie wywróciło na plecy[/QUOTE] [URL]http://nieglosujenamysliwych.pl/archives/198[/URL]
  17. A myślałam, że po tym jak dzieciaki w szkole spędzili do auli na spotkanie z egzorcystą już nic mnie nie zdziwi...
  18. No, on tam blisko Ciebie w Gardzienicach bywał swego czasu, to może i o prawdziwy mistycyzm się otarł, kto wie ;)
  19. On też poluje?
  20. Podobają mi się te zmarszcze na gryzoniowym czole - taki wiecznie zafrasowany :)
  21. Gratuluję :) A czy ta pani w zielonej bluzeczce, to nie jest przypadkiem pani Justyna od pięknej Brocci Fatimy?
  22. Nie no, z zimną krwią to pracuje rzeźnik. Myśliwy poluje z adrenaliną i endorfinami. Dlatego myśliwy robi sobie fotkę ze zwłokami w tle, a rzeźnik nie. Rozumiem tę adrenalinę o tyle, że mąż z kumplami lubi wpaść na strzelnicę i postrzelać do tarczy - i też czasem cyknie fotkę szczególnie ładnie przestrzelonej tarczy. I też mają z tego niezły fun. Tyle, że widać niektórzy potrzebują żywych tarcz - inaczej adrenalina im nie skoczy. Nawiasem mówiąc rączki opadły mi ze zdumienia, gdy gdzieś przeczytałam, że "pokot" (to hierarchiczne układanie ustrzelonej zwierzyny po zbiorowym polowaniu) pełni funkcje MISTYCZNE.
  23. [quote name='lis']Zauważmy, że tylko myśliwi próbują ubierać śmierć i zadawanie śmierci w romantyczne piękno, jakoś nie słyszałem, żeby rzeźnik szukał piękna w swojej pracy, a przecież odbiera On więcej żyć, niż nie jeden myśliwy same założenia tej wypowiedzi są bezsensowne: " Zabicie czegoś, co niedługo będzie i tak martwe, ale jest tak piękne, że zapewni ci przyjemność na całe lata, jest rzeczą wspaniałą. " czyli, zwykłe zabicie jest grzechem ale jeżeli uważasz, że ofiara i tak niedługo będzie martwa, to już grzechem nie jest - można to przełożyć na myślenie mordercy - każdy człowiek kiedyś umrze, jeżeli ja go zabiję, to oszczędzę mu cierpienia i przyśpieszę tylko to, co nieuniknione myśliwy nie może mieć pewności, czy zwierzę, które zabija " niedługo będzie i tak martwe ", nie ma On pewności, czy nie zabija matki karmiącej młode, nie wie, jaki wpływ zadana przez niego śmierć ma na rodzinę, stado, itp. to wszystko to tylko ładne słówka na usprawiedliwienie własnych czynów i pasji.[/QUOTE] No ale przecież - tradycja! ;) Nawiążę raz jeszcze do przedwojennych wspomnień polskich ziemian. Polowanie to rytuał, najwyraźniej rozrywka, przyjemność, zastrzyk adrenaliny, a potem dopływ endorfin podtrzymywany wódeczką i koniakiem serwowanymi wraz z zakąskami. To jest jak karnawał, tylko inaczej. Znacznie wcześniej niż pan hrabia i jego przyjaciele wstawali mieszkańcy folwarków należących do majątku i jechali organizować nagonkę. Kobiety ze służbą organizowały w/w zakąski i trunki. Państwo ładowali sztucery, zabierali synów, którzy mieli im te sztucery przeładowywać i strzelali do wszystkiego, co wybiegło naganianie - do loch z warchlakami też. Nowicjuszowi, po pierwszym ustrzeleniu zwierzyny, malowano krwią ubitego zwierzęcia krzyż na czole pasując go na "rycerza św. Huberta". Oczywiście mięso było później zjadane, ale - nawiązując do wspomnianego romantycznego piękna - charakterystyczne jest to, że polować mieli prawo nie ci, którzy byli głodni, lecz ci, którzy dzierżyli władzę. Możliwość polowania to w pewnym sensie atrybut władzy. Może trochę też i dlatego, gdy zawitali komuniści i w imię tzw. równości społecznej wyrzucili ziemian z ich dworów i pałaców, to jednak polowanie peerelowscy kacykowie łyknęli gładko niczym ostrygę. A tu biuro podróży, które chwali się tym, że sprowadza do nas ponad 700 zagranicznych myśliwych rocznie - zapewne celem ochrony gatunków ;) Polacy w ramach oferty mogą pojechać gdzie indziej chronić inne gatunki ;) [URL]http://hummeltravel.pl/?page_id=90[/URL] Na koniec coś pozytywnego - tv pokazała dziś film nakręcony kamerą zainstalowaną przez leśnika przy resztkach zabitej przez rysie sarny - ryś wrócił i żerował. W okolicach Węgierskiej Górki. Pamiętam, że kilka lat temu stowarzyszenie "wilk" z Twardorzeczki, cieszyło się, że udało się wytropić w Beskidach pierwszą od kilkudziesięciu lat parę rysiów.
  24. [quote name='sleepingbyday']to "se" kupię, nie robisz przypadkiem bazarku ksiązkowego ;-)? [/QUOTE] Nie wypada, bo to prezent na tegorocznego "zajączka". Ale mogę pożyczyć, jeśli odeślesz ;) Odwrotny do uprzedmiotawiania mechanizm widać w niektórych małych gospodarstwach hodujących zwierzęta na mięso - sąsiad zabija króliki sąsiada, a ten drugi sąsiad zabija kury tego pierwszego w ramach rewanżu. Ludzie wiążą się emocjonalnie z własnymi, karmionymi przez siebie i codziennie obserwowanymi/pielęgnowanymi zwierzętami. Cudze łatwiej zabić.
  25. Ja jeszcze w porze śniadaniowej, ale kawa już mi chodzi po głowie :) W mieście to jest taka pora roku, że każde wyjście wywołuje potrzebę zakupu dużej ilości środków odrobaczających... Odechciewa się rzucania piłką, w ogóle spacerowania się odechciewa. I tak będzie, dopóki nie przejdzie parę porządnych deszczy - o ile w ogóle zawitają tej wiosny?
×
×
  • Create New...