Jump to content
Dogomania

filodendron

Members
  • Posts

    7523
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by filodendron

  1. filodendron

    Barf

    Kości też zawierają fosfor, więc jeśli jest jego nadmiar w organizmie, to chyba najskuteczniejsze będzie podawanie skorupek jaj? One głównie składają się z węglanu wapnia.
  2. [quote name='zaginiona sara']Pochodzę z lubelszczyzny i mieszkam tu od urodzenia ale tych przystanków nie słyszałam. [/QUOTE] Bo to nie są przystanki "po kolei". To był (podobno) taki dowcip lotnikow - że ktoś telefonicznie podaje do zatwierdzenia trasę lotu szkoleniowego na lubelszczyźnie: Kazimierz - Nielisz - Cyców - Celinie (są takie miejscowości). Jak byłam na studiach, to na przystanku PKS, z którego studenci stadami ruszali do Kazimierza (i wracali niekoniecznie całkiem trzeźwi), ktoś umieścił tabliczkę z taką trasą. No i to takie trochę kultowe było - to były czasy, w których mało było rozrywek ;) Do teraz to się plącze po sieci w różnych wariantach - Kazimierz [...] Niemce, Kazimierz [...] Halinie i takie tam :)
  3. Przez Stryjno też przejeżdżaliśmy - w ogóle nakręciliśmy się tam, bo GPS tracił łączność, dziewczyna z kolczykiem w brodzie wyglądała tak, jakby nie wiedziała, gdzie sama jest, a co dopiero którędy na Żuków, a kierowca busiku, którego zapytaliśmy o drogę najpierw patrzył na nas jak na kosmitów, po czym rzucił wiązankę przystanków, z której zapamiętałam tylko jedną trzecią. Pewnie dlatego, że nie brzmiały tak mnemotechnicznie jak niezapomniany i słynny już ciąg przystanków autobusowych lubelszczyzny: Nieliż - Cyców - Celiny ;) ;)
  4. Nie bieda panuje, tylko goopota. Lepiej groch, soczewicę, warzywa i owoce niż te parówy za grosze, w których nawet mój pies mięsa nie wyczuwa, bo nie chce zjeść - kiedyś takie przez przypadek i z rozpędu kupiłam na smaki przy strzyżeniu - nie ruszył.
  5. A kto mądry kupuje tanie parówki i tanie pasztety? Lepiej nie jeść mięsa w ogóle. Wędlina wędlinie nierówna. Karma karmie, a gazeta gazecie ;) Choć ja tam pasztetów, parówek ani karmy dla psa nie kupuję ;) ;)
  6. [quote name='daguerrotype']Ochh, zostawić góry dla Lublina? Toż to zbrodnia w biały dzień :) [/QUOTE] Tylko pozornie ;) Odkąd się wyprowadziliśmy tak bardzo za nimi tęsknimy, że każdy urlop, każde wolne spędzamy tam - złaziliśmy Beskid śląski we wszystkie strony i wielokrotnie. Póki mieszkałam tam, to one były tak blisko, tak pod ręką, że ciągle przekładało się wycieczki z dnia na dzień i w końcu nie wychodziło nigdy :) W ten weekend majowy pojechaliśmy wyjątkowo w góry świętokrzyskie i spotkaliśmy autochtona, który odwarcie przyznał, że na Łysicy to on był 20 lat temu, ze szkolną wycieczką. Może to tak już jest, że po górach chodzą turyści a nie miejscowi ;)
  7. Na zdrowie nikt pewnej gwarancji nie da. Samemu trzeba na to popracować i szukać dobrej hodowli. Są przecież takie, które badają serce, oczy, rzepki itp. psa hodowlanego i takich samych badań wymagają od jego partnera znacznie ograniczając ryzyko pojawienia się choroby u szczeniąt. No ale nie w pseudo takie rzeczy.
  8. [quote name='daguerrotype']W Lublinie nie chciałabym mieszkać za żadne skarby, tu w 100% wygrywa wieś.[/QUOTE] Przyjechałam do Lublina w 1988 z Bielska-Białej, które wtedy było miastem wojewódzkim. Lublin wydał mi się straszny w porównaniu z "drugim, małym Wiedniem". Sądziłam, że nigdy się nie zaaklimatyzuję. Ale przez te lata zmienił się i Lublin, i Bielsko. Lublin rozwinął, Bielsko przycichło, po reformie administracyjnej zaczęła się zmniejszać lb mieszkańców. Z czasem przywykłam i polubiłam, choć serce wciąż rwie w Beskidy. Tutaj urodzona i wychowana córka utożsamia się już z miastem w pełni. Z perspektywy czasu oceniam, że w Lublinie nieźle kształci się dzieci - w sensie jak z suchą karmą - dobry stosunek ceny do jakości ;) Niezłe są szkoły państwowe (nie wszystkie oczywiście), przyzwoite są szkoły prywatne. W prywatnych za ten - sorry belfrów za wyrażenie - poziom usług płacimy 2-3 razy mniej niż w miastach zachodnich. W sprawie studiów też tak kalkulujemy, że jeśli finanse (i jej matura) pozwolą, to oczywiście lepiej, żeby pojechała studiować do Krakowa czy Warszawy, ale jeśli nie będzie tak wesoło, to w Lublinie jest praktycznie pełne spektrum uczelni - od polibudy, przez medyczne, przyrodnicze po humanę. [B]Panbazyl[/B], pięknie dziękuję za zaproszenie, ale zastanawiam się, co zrobiłby mój 9,5 kilogramowy macho w obliczu zgranej sfory trzech dużych samców - czy ze strachu zacząłby gryźć czy raczej próbowałby wskoczyć mi na głowę, żeby tam znaleźć bezpieczną lokalizację :D
  9. [quote name='WiedźmOla'] RODOWÓD oznacza ZDROWEGO PSA RODOWÓD oznacza OKREŚLONY CHARAKTER bez niespodzianek, np: lękliwości,czy agresji RODOWÓD oznacza SOCJALIZACJĘ OD SZCZENIAKA, żeby później nie było problemów z lękliwością w różnych sytuacjach. No, to jest chyba nadmierny hurraoptymizm :) Szczególnie w kontekście nowopowstałych organizacji kynologicznych ;) Niemniej na dzień dzisiejszy sytuacja jest taka, że szansa na zdrowego fizycznie i psychicznie psa z prawidłowym eksterierem mocno wzrasta, gdy jednak szukać w hodowlach zkwp. Ale nie w pierwszej lepszej. Warto popatrzeć na rodowody, popytać o długość życia dziadków, pradziadków pieska, o choroby, o badania itp. Tego żadna pseudo nie zapewni, bo po prostu nie zna dziadków i pradziadków i nic na ich temat nie może powiedzieć.
  10. [quote name='maartaa_89'] mój mąż jest lekarzem, pomagamy im załatwić szybki zabieg w jednej z lepszych klinik w Polsce...ale koszty są przeogromne, kobieta póki co jest nawet skłonna wziąć kredyt ale chyba jednak jakoś prawnie trzeba będzie to rozegrać bo co jak się wycofa?[/QUOTE] Na pewno warto zasięgnąć opinii prawnika (jednorazowa wizyta to jest koszt 150-200 zł), żeby ustalić, co robić i jak się zabezpieczyć. Takie sprawy przedawniają się chyba (?) po dwóch latach i do tego czasu można założyć sprawę cywilną, ale im dłużej się z tym zwleka, tym bardziej powództwo staje się mniej wiarygodne. Nawet jeśli nie chcą wchodzić na drogę sądową, to być może prawnik doradzi, co i jak załatwić na piśmie, żeby w razie wycofania się właścicielki psa z odpowiedzialności, można było skutecznie zadziałać. Może to jest kwestia pisemnej umowy - nie wiem - ale jakieś zabezpieczenie by się przydało. Może właścicielka psa jest ubezpieczona tak, że ubezpieczyciel weźmie na siebie część kosztów, może dziecko gdzieś w przedszkolu było ubezpieczone polisą, która obejmowała pogryzienie - warto sprawdzić. Zabieg to jedno, a leczenie później to druga sprawa - czasem laseroterapia, czasem maści, a to co przepisują w ramach NFZ jest śmiechu warte. Trzeba leczyć się prywatnie. Maluśka tubka żelu do leczenia blizn (której rodzinny nie przepisze) - 15 g - kosztuje ponad 100 zł a terapię prowadzi się przez rok co najmniej. Powinni zasięgnąć fachowej opini - i nie chodzi o to, żeby pogrążyć właścicielkę psa, ale żeby się zabezpieczyć na różne ewentualności, bo ludzie są różni.
  11. filodendron

    Barf

    [quote name='Majkowska'] A to żwacze nie są konieczne na początek tej tzw kuracji oczyszczającej? [/QUOTE] Jeszcze parę lat temu były trudno dostępne. A ludzie z psami przechodzili na barf - po głodówce albo z marszu zaczynając od podrobów i mielonego mięsa, mielonych korpusów. Choć żwacze są fajne. Mam psa, który kręci nosem na mięso okropnie, ale żwacze wciągał nosem - z tym że surowe, suszonych nie chciał.
  12. I to jak dziurawa! Jak nią jechaliśmy wczoraj, to wszystkie samochody takim wężykiem, jakby kierowcy byli na podwójnym gazie ;) Tak, jakby Ci coś wpadło w oko/ucho to daj sygnał, jeśli to nie problem. Choć jest ryzyko, że jak kwiatki przekwitną to nam przejdzie, bo już kiedyś na wiosnę nas tak wzięło ;) Z drugiej strony już raz po takiej akcji wiosenno-kwietnej, jak mieliśmy fazę, kupiliśmy działeczkę budowlaną, ale że wtedy byliśmy młodzi, gnieździliśmy się w niedużym mieszkaniu, dziecko się pojawiło, no to po paru latach sprzedaliśmy, żeby dodać jedno z drugim i poprawić sobie jakość życia ale jednak w mieście :)
  13. Trochu dziwne. Z drugiej strony, co tu się dziwić - babka poszła do behawiorysty, jej zdaniem zapewne - do fachowca, dostała radę - niech dzieci dają psu chrupki. No i bach - nieszczęście. Behawiorysta powinien się dowiedzieć, co się stało. Bo albo nie rozpoznał powagi problemu, albo rady były jednak inne.
  14. Koniara444, dziewczyny mają rację, choć mało porad w tej racji i choć są gwałtowne. Pomijając kwestie prawne, weź pod uwagę, że psy mnożone bez rodowodu to zwykle "linie hodowlane" po odpadach z ringu. Nikt, kto ma zdrową, prawidłowo zbudowaną sukę z rodowodem nie zrezygnuje z wymęczenia uprawnień hodowlanych (to naprawdę nie takie wielkie halo, zwłaszcza dla suki - o ile zdrowa i zgodna ze wzorcem), żeby móc hodować legalnie. Najpierw spada się z ringu, bo z psem jest coś nie tak, a potem dorabia do tego filozofię - że i tak mi się nie chciało, że za drogo, że po co, skoro tylko na kolanka itp. Prawda jest taka, że złej baletnicy przeszkadza i rąbek spódnicy.
  15. To są ruiny może na metr, półtora wysokie - podobno mają 150 lat.
  16. [quote name='WiedźmOla']ale dziecina do końca życia może bać się psów.[/QUOTE] To jest pół problemu a może i mniej. To dziewczynka - nie oszukujmy się - blizny na twarzy nie pomagają w życiu. W dodatku jest malutka, buzia będzie jej rosnąć, chyba nie da się przewidzieć, jak "zachowają się" rosnące blizny. O ryzyku bliznowców nie wspominając. Straszna historia, bardzo współczuję rodzicom :(
  17. Panbazyl, a te rzeczułki, potoczki mocną potrafią wezbrać jak jest w PL kryzys powodziowy? Ta ziemia w Żukowie jest z potokiem, a ruiny chałupki stoją na wzgórku ale to nie jest jakaś wielka góra, tylko zwykły pagórek - dlatego się zastanawiam, jak to jest, gdy leje przez dwa tygodnie bez ustanku. Magda, szukam tego ewentualnego rumienia co drugi dzień, ale na razie - odpukać - nic się nie dzieje. Ale podobno on może pojawić się nawet w parę tygodni od ugryzienia.
  18. [quote name='daguerrotype'] Filodendron - gdybym słyszała o jakichś działkach - pisać do Ciebie? ;)[/QUOTE] W wolnych chwilach i jakby to nie był problem, to tak :) My się tak rozglądamy niezobowiązująco, bez konkretnego planu. Na razie wyprowadzka nam się nie uśmiecha, ale własny kawałek z czymś malutkim, choćby starą chatką, żeby na weekend móc wyskoczyć - trochę kusi. Ale żeby ten kawałek miał też jakąś perspektywę na przyszłość, gdyby jednak zachciało nam się budować ;)
  19. No tak, to trochę więcej niż za dół w Pilaszkowicach ;)
  20. A możesz podać te kosmiczne ceny, może być na pw? Porównałabym sobie z tym, co nam zaproponowano - dałoby mi to jakiś obraz ewentualnej "opłacalności". Dziękuję za zaproszenie na kawcię :) W Pilaszkowicach ładnie, ale akurat nie tam, gdzie ta ziemia na sprzedaż, bo to takim dole. A ja wolałabym na górze, jeśli już ;)
  21. [quote name='maartaa_89'] Pies miał łańcuszek, niestety to był ekspresowa sytuacja, kobieta szarpnęła więc puścił ale co z tego skoro już tak dużą krzywdę dziecku zrobił.[/QUOTE] Niestety to prawie zawsze są ekspresowe sytuacje... Takich świrów, co się nie cofną gdy pies wyraźnie zawarczy, nawet wśród dzieci, jest mało. Za to psów, które potrafią zaatakować bez wyraźnego dla człowieka ostrzeżenia jest więcej, niż niektórzy psiolubni działacze na rzecz wszelkich adopcji chcą przyznać.
  22. Jeden kawałek oglądaliśmy w Pilaszkowicach, a drugi w Żukowie. Ten drugi nawet ładny, bo ze wzgórkiem, z rzeczką i z bobrami ;)
  23. [quote name='lis'][B][URL="http://www.dogomania.pl/forum/members/87795-filodendron"][B]filodendron[/B][/URL][/B], bóbr [B]nie jest[/B] " szkodnikiem[/b], w ogóle w przyrodzie nie występuje takie pojęcie[/QUOTE] W przyrodzie nie, ale w bogatym słowniku myśliwych słowo ma się nieźle, czego cytowany stronę wcześniej tekst z Łowcy Polskiego jest najlepszym przykładem. Tyle, że ogon bobra mało efektownie się prezentuje, jak zauważyła Panbazyl. Gdyby bóbr nosił poroże to pewnie byłby szkodnikiem raz dwa ;) Przynajmniej w czasopismach branżowych ;) I wtedy właścicieli podmokłej ziemi trzeba by szlachetnie wpomóc, a przynajmniej wyrazić taką chęć. (Tak sobie luźno dywaguję nad pożytecznością społeczną myślistwa ;))
  24. [quote name='magdabroy']No ja robiłam chyba po 3 miesiącach od skończonego leczenia antybiotykiem ;)[/QUOTE] Czyli miałaś rumień, skoro wdrożono antybiotykoterapię? Czy inne objawy? *** Panbazyl, przejeżdzałam dziś gdzieś obok Ciebie :) Przez Piaski mając cmentarz po prawej i przez Gardzienice też. Pomachałam Ci na odległość ;) ;) Pojechaliśmy obejrzeć - bez zobowiązań - kawałek ziemi gdzieś tam na trasie do Krzczonowa.
  25. Oo, zdjęcia :crazyeye: ;) Wszystkiego dobrego i przede wszystkim zdrowia dla Kai :)
×
×
  • Create New...