-
Posts
7523 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by filodendron
-
Pewnie, że nie można wrzucać do jednego worka wszystkich produktów mlecznych! Jeśli tylko pies chce jeść jogurt, kefir, maślankę, to zdecydowanie lepiej podawać to, niż słodkie mleko. Zdecydowanie. Tylko, że nie wszystkie chcą. Mój nie. Czasem z mężem robimy własne sery - i twarogowe z kwaśnego, i podpuszczkowe ze słodkiego mleka. Tę słodką serwatkę, która powstaje po ścięciu się kazeinowego skrzepu sera podpuszczkowego, nasz pies mógłby pić w każdych ilościach. Daję mu, bo wiadomo, że to właśnie do niej, a nie do sera, przechodzi gross wapnia z mleka. Ale wystarczy jedna noc w lodówce i już serwatka jest dla niego niejadalna - widać od razu zachodzą tam procesy fermentacyjne, a tych nasz pies nie lubi. Co do laktazy - jak wspomniałam wyżej - wszystko wskazuje na to, że psy/ludzie od małego karmione mlekiem zachowują zdolność jej wytwarzania i trawią laktozę. Jeszcze w latach 80-tych XX wieku karmienie mlekiem szczeniąt, suk szczennych, psów dorosłych było normalne i tak zalecały również autorytety naukowe. Znaczy, jakoś te psy mleko trawiły. Dziś mleko jest passe. Czas pokaże, jak to jest z tym mlekiem. Oby nie tak, jak ze szpinakiem albo jajkami ;) Ja tam do spajania psa słodkim mlekiem nie namawiam, sama tego nie robię - no może w minimalnych ilościach ;) - ale też jeśli pies trawi, ma kupy ok, wszystko wskazuje na to, że jego przewód pokarmowy działa bez zarzutu - to nie widzę powodu do ideologicznych postaw w tym względzie. Choć można żyć bez mleka i jego pochodnych - też nic się nie stanie. Chodzi o to, żeby wybierać a nie o to, żeby przycinać się do aktualnej foremki. Co do alergii - takie czasy, że wszystko może uczulić w każdym momencie życia. Widać zbyt higieniczny tryb życia prowadzimy. I nasze psy też. O ile w przypadku organizmów młodych i bardzo młodych rzeczywiście warto brać pod uwagę statystyki (i tu mleko jest faktycznie na cenzurowanym), o tyle u dorosłych osobników prawdopodobieństwo nagłej alergii na produkt od dawna spożywany jest podobne do tego, że zapadnie na fotoalergię, albo alergię kontaktową, albo alergię na drzewo za własnym oknem.
-
Jak wytłumaczyc koleżance że jest to beznadziejny pomysł?
filodendron replied to Doggerelly's topic in Farbowanie
No tak, ale to są zachowania wyuczone - jak piszesz - wyrobione. Na podstawie obserwacji otoczenia i związków przyczynowo-skutkowych. Natomiast te zachowania lękowe nawet nie na widok zwierzęcia, którego pies nigdy wcześniej nie widział, ale samej jego skóry, są ciekawe w znaczeniu czegoś w rodzaju "pamięci genetycznej". -
[quote name='Dardamell'] No, ale skoro nie widzisz to pewnie jest Ci łatwiej w życiu. Jak już wspomniałam wcześneij, zawsze zamiast użyć szarych komórek możemy wpasowac się w główny nurt i nei zastanawiać się nad niczym.[/QUOTE] No tak, ja tak właśnie mam, że w ogóle nie zastanawiam się nad niczym. W szczególności nie zastanawiam się nad żywieniem rodziny, a wątki żywieniowe na dogo i krakvecie czytam w celu rekreacyjnym, bo przecież nie z powodu psa. I pewnie dlatego ostatni raz antybiotyki brałam 25 lat temu, dlatego dopłacamy wraz z mężem do NFZ nie biorąc nic w zamian, dlatego żadne z nas nigdy nic nie złamało, dorosła córka nie ma ani jednego ubytku w zębach a siedmioletni pies robi po 200-300 km po górskich szlakach w jednym sezonie. Ot, "fart nowicjusza" czy tam "głupi ma zawsze szczęście" ;) Odpukać w niemalowane - niech trwa ten fart jak najdłużej :) [B]Spike[/B], spróbuj dać surowe rozdrobnione - najlepiej w sokowirówce (sok zmieszany z wiórami) albo jakimś porządnym malakserze. Nie każdy pies je surowe, ale może akurat będzie chciał. Zasadniczo mówi się, że lepiej podawać osobno mięso, osobno warzywa (z jogurtem, olejem, ew. podrobami), ale to też nie w przypadku każdego psa przechodzi. Trzeba próbować.
-
Jak wytłumaczyc koleżance że jest to beznadziejny pomysł?
filodendron replied to Doggerelly's topic in Farbowanie
Ja bym się raczej zastanawiała, dlaczego kot bał się królika? ;) (zakładając, że ten nos, to jednak nos, koci też nie od parady) -
Jak wytłumaczyc koleżance że jest to beznadziejny pomysł?
filodendron replied to Doggerelly's topic in Farbowanie
[SIZE=1][quote name='Fju']Czemu umiejętność kojarzenia konkretnych zapachów miałoby zaniknąć u udomowionych zwierząt? Udomowione nadal mają styczność z dzikimi zwierzętami, choć nie w takim samym stopniu jak przodkowie.[/QUOTE] No oczywiście, pod warunkiem, że miały możliwość skojarzenia tych zapachów. A jeśli nie miały? Sucz mojej mamy z całą pewnością nie wąchała niedźwiedzia - ani jej matka, babka, prababka itd. Więc instynkt jeśli już. O ile. A jeśli - to w jaki sposób przekazywany w odniesieniu konkretnie do niedźwiedzia? Genetycznie? Może tak - ale to musiałaby być strasznie długa droga. Mam na myśli w tym momencie wyłącznie kontakt ze "szczątkiem" zwierza - żadna interakcja typu gonienie, czy coś w tym stylu.[/SIZE] -
O jesssu, znowu izabella i jej dziecko; tylko barbarasz brakuje do kompletu. No tak, ją akurat zbanowali. Obie panie przewalają się przez fora jak niedorobiony Ksawery siejąc specyficzny zamęt. I chyba prześcigając się w liczbie banów na tych wszystkich forach :roll: Jest gorzej! Tak, tak, jest gorzej, jest coraz gorzej, jest tragicznie - najwyraźniej gatunek ludzki zmierza ku całkowitej zagładzie. Normalnie jutro już nas nie będzie (tylko czemu nas przybywa? Biedna planeta ;)). Rosnąca średnia wieku to ZUO, to wydłużanie życia na siłę. A ludzie są goopi i nie odróżniają mleka od mleka. Straszne. Amen :evil_lol: Bawcie się dobrze.
-
Jak wytłumaczyc koleżance że jest to beznadziejny pomysł?
filodendron replied to Doggerelly's topic in Farbowanie
[SIZE=1]A ja przy okazji świąt muszę podpytać rodzinę, co się stało z tą niedźwiedzią łapą - przetestowałabym na swoim psie. Chociaż po tylu latach to ona już pewnie pachnie wszystkim tylko nie niedźwiedziem, nawet dla psa.[/SIZE] -
Jak wytłumaczyc koleżance że jest to beznadziejny pomysł?
filodendron replied to Doggerelly's topic in Farbowanie
Ja tak tylko zażartowałam, [SIZE=1]ale skoro już się zeszło na temat doświadczeń - ale to już będzie totalne OT - to mi się przypomniało że lata temu, za PRLu jeszcze, dziadek przywiózł z Syberii łapę niedźwiedzia. Tam się z tego mięsa zupę robi/robiło, jakąś smakowitą, a sama łapa podlegała preparowaniu jak każde myśliwskie trofeum. Mała suczka mojej mamy dostawała paniki na widok, a najpewniej zapach, tej łapy. Oczywiście to nie kwestia wyglądu, tylko zapachu jeśli już w ogóle czegoś, ale ciekawe, co nią właściwie tak telepało - jakiś atawistyczny lęk, instynkt, czy to możliwe, czy raczej przypadek? No bo przecież nie każda, a raczej rzadko która owca, ma kontakt z wilkiem i może nabrać doświadczenia.[/SIZE] -
Ej, Spike, ale jak tak spojrzałam na inne Twoje posty, to Ty faktycznie za grzeczny to nie jesteś :eviltong: ** Rzeczywiście, reklamowali tę kaczkę w telewizorni. Może warto kupić? Tylko ja się zawsze zastanawiam jak jest taka super okazyjna cena, czy to aby na pewno okazja...
-
Jak wytłumaczyc koleżance że jest to beznadziejny pomysł?
filodendron replied to Doggerelly's topic in Farbowanie
Tylko żeby pofarbowany w tygryska nie poganiał owiec, bo to by było okrutne ;) ;) Dla owiec oczywiście ;) -
To znaczy ja tak powtarzam za panem mężem, bo to głównie on kupuje mięcho. Podpowiada mi tu właśnie, że polędwica też staniała ;) I że teraz łatwiej ustrzelić przecenę nawet do 40 zł. (Swego czasu polędwica bywała u nas po 90, obecnie - bez przeceny - 78.) Oczywiście to nie dla psa tylko dla niego ;) Dla psa zdarza mu się kupować szponder, gulaszowe, antrykot i też w lepszych cenach niż parę miesięcy temu. Z tym że my mamy jedą małą gębę do wyżywienia (przepraszam - Pusię ;)) - niespełna 10 kilo żywej wagi, to nikt aż tak bardzo na ceny nie patrzy. Niemniej skoro potaniało w osiedlowym sklepie, to tam, gdzie sprzedają jakieś ścinki wołowe też może być taniej. Natomiast wydaje mi się, że podrożały nieco podroby indycze.
-
[quote name='gryf80']ostatnio w leclercu były szyje z kaczki za 6,99 zł/kg-uważam że nie drogo,oczywiście kupiłam kilka na nagrody.[/QUOTE] W tesco były w podobnej cenie. A w ogóle to u nas (tzn u mnie na osiedlu) coś ostatnio wołowina staniała i wybór o wiele większy niż kiedyś. Aż się zaczęłam zastanawiać, czy to nie skutek uboczny zakazu UR :razz: Przesadzacie z tym gościem ;) Skutek będzie taki sam jak zawsze na dogo - odpuści sobie a pies i tak, i tak będzie jadł to, co do tej pory.
-
[quote name='spike1975']ja swojemu daję całe jajka (żółtko od razu do miski, biało do gorącego jeszcze żarcia zeby się ścięło a skorupkę gniotę na łyżce i też mieszam z żarciem) i dostaje też kości do pogryzienia. ale faktycznie może coś w tym być co mówisz. bo z mlekiem i twarogiem to tylko kości mogą konkurować jeżeli chodzi o "smakowitość".[/QUOTE] Może po prostu lubić mleko, jeśli był przyzwyczajony od małego. Psy też mają swoje preferencje smakowe. Większość psów z wiekiem traci zdolność wytwarzania laktazy - enzymu potrzebnego do trawienia białka mleka, laktozy. Co jest zupełnie naturalne - szczenie przestaje ssać matkę, przestaje potrzebować tego enzymu. Podawanie psom słodkiego mleka czasem powoduje, że organizm nadal produkuje latazę. Skoro Twój pies nie ma żadnych sensacji trawiennych po mleku, to pośrednio można z tego wnioskować, że mógł to mleko dostawać i jest do smaku przyzwyczajony. Dardamell, jak już wspomniałam, nie będę się wgłębiać w dyskusję o pro lub antyzdrowotnych właściwościach mleka i jego przetworów, choć po raz kolejny zadumałam się nad faktem, że jakie to strasznie dziwne jest, że cywilizacja i ludzkość ciągle istnieje ;) Jakoś się dokolebała do tego XXI wieku mimo powszechnego użytkowania mleka zwierząt na wszelkie sposoby od chwili ich udomowienia. A co do wypełniacza, to miałam na myśli - jak nazwa wskazuje - wypełnienie żołądka a nie odkładanie sadła. Jak mi pies zacznie tyć, to wywalę oczywiście wypełniacz a nie mięso.
-
Rzeczywiście niefortunnie to zostało sformułowane.
-
[quote name='spike1975'] mój pies nie umie czytać więc rzuca się na mleko i twaróg jakby nic od tygodnia nie jadł. [/QUOTE] To mogą być po prostu kwestie związane z takimi a nie innymi preferencjami smakowymi, ale - na wszelki wielki wypadek - warto zastanowić się, czy psiak ma w diecie odpowiednią ilość wapnia. W "klasycznym" barfie wapno pozyskiwane jest z surowych kości. Jeśli w menu psa dominuje mięso gotowane, tych kości jest niewiele albo wcale (jak np. u mojego psa), to właśnie produkty mleczne mogą częściowo ten wapń uzupełnić. W twarogu wapnia nie ma aż tak dużo, jak mogłoby się wydawać (przechodzi do serwatki) dlatego akurat ten problem może warto przemyśleć. Mój pies w ogóle nie chce jeść serów, kefirów, jogurtów, więc dodaję mu do jedzenia mielone skorupy z jajek (takie "okupacyjne" źródło węglanu wapnia ;)). Można też jakiś gotowy suplement.
-
Ludzie byli zdenerwowani, to takie plecenie do kamery trzy po trzy. (Piętnastolatka i wiążące plany na studia - już to widzę ;)) Ale pies nie powinien z nimi zostać, to prawda. To nie kwestia robienia z psa konia, tylko zwyczajnie - przedmiotowe traktowanie zwierzaka.
-
Przed chwilą wiadomości TVN wyemitowały newsa na ten temat. Zarzuty być może zostaną postawione ojcu dziewczynki, właścicielowi psa - za brak reakcji.
-
Doczytałam o tej introdukcji żubra - kupili je parę lat po polowaniu Juana Carlosa w PL. Tak się spodobało? ;)
-
O twarogu to można dyskutować w nieskończoność - wszyscy znamy te dwie skrajne szkoły: "pij mleko, będziesz wielki" i "żaden ssak nie ssie matki dłużej niż potrzeba". Wolałabym się w to nie wgłębiać, bo to dyskusje o wyższości jednych świąt nad drugimi. A makaron jest może po to, żeby pies nie chodził głodny? Jak przechodziłam z barfa na gotowane to najpierw próbowałam bez wypełniaczy. I latem jest ok, spoko da się tak. Ale jak robi się zimno, to porcje psu nie wystarczają. Bez kości (które dają uczucie sytości) i bez wypełniaczy porcja jest maluśka i pies chodzi głodny - nawet jak utrzymuję podaż białka na poziomie bliskim 5 g na kilogram masy ciała. Nie ma powodu, żeby pakować w niego więcej mięcha ani - tym bardziej - masy warzyw czy owoców. Dodatek niewielkiej ilości wypełniacza niweluje ten problem (ja akurat, tzn. mój pies, preferuje płatki owsiane i ziemniaka). Nie wiem, jak u Spika, ale u nas powód jest właśnie taki - uczucie sytości w brzuszku ;)
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
filodendron replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='EBobbye1268']Ja jestem za kastrowaniem psów. Nie wykastrowane są agresywne i mnożą się na potęgę.[/QUOTE] O! No i potem są przepełnione te wybiegi - proste jak budowa cepa przecież :razz: -
[quote name='Dardamell']Filodendron, ja wiem, że psy są różne, ale nikt i nie wmówi, że dla psa lepsze są suche, dosmaczane chrupki, do których wiele rzeczy dodawanych jest potem, bo obróbka je zabija. [/QUOTE] Ale Spike nie daje chrup, tylko mięso, warzywa, makaron, rybę, jaja, twaróg, surowe kości, wątróbkę, olej (wszystko wymienia w pierwszym poście). I trochę chrupek na spacerze w charakterze nagrody albo wtedy, gdy nic innego nie ma. I pisze, że pies jest zdrowy i radosny. Ja tu nie widzę problemu. Człowiek pyta, czy może bardziej barfowo - może, dlaczego nie? Czy można barfować bez wołowiny i cielęciny (bez sarny, dzika, mózgu, oczu i śledziony) - można, co długi wątek o barfie na tym podforum udowadnia w wielu miejscach. Przykładami psów i chorób bądź ich braku można się przerzucać w nieskończoność. Czasem to zależy od jedzenia (i wtedy, jeśli zwierzę choruje, trzeba coś zmieniać) a czasem nie zależy.
-
[quote name='Dardamell'] Dlaczego uważam, że najlepszy? Bo widzę po mojej suce z dysplazją, ze lepiej i chętniej się porusza. Nie ma wzdęć, bąków, sraczek, zatwardzeń. Nie ma olbrzymich kup, do których bez maski nie da się podejść. Czyli jednak lepszy jest ten barf niż inne karmienie.[/QUOTE] Mój pies na barfie miał problemy ze stawami. A teraz na gotowanym z dodatkiem surowego jest super. Śmiga jak fryga - choć ósmy rok mu idzie, robimy setki kilometrów po górskich szlakach. Nie twierdzę, że te stawy to była "wina" barfu, na pewno były jakieś inne przyczyny, ale nie jest tak, że na gotowanym pies się przekręci - to bzdura. Karmiłam suchym, karmiłam barfem, karmiłam gotowanym. Między barfem a gotowanym, poza stanem zębów (czego oczywiście nie można lekceważyć) nie widzę żadnych zasadniczych różnic. Na suchej było gorzej, ale znam też kilkunastoletnie psy odchowane na suchym i żywione suchym. Psy są różne, karmienie też może być różne. Trzeba je dopasować do psa. Robert na krakvecie tyle lat próbuje Wam to włożyć do głowy i ciągle porażka w tym temacie :D A barf pozostaje barfem i bez sarniny.
-
[quote name='spike1975'] a jak czytam wywody na temat podawania psu sarniny czy cięlęciny to jak żywo staje mi przed oczami babcia z filmu kogel-mogel która swojej "pusi" dawała do jedzenia "cielęcinkę zadnią".[/QUOTE] Pusia jest guru :D Uwielbiam :D [URL]http://www.youtube.com/watch?v=o0WKxbpj2GE[/URL] A temu Twojemu psu coś dolega, jakiś problem jest? Bo jak nie, jak zdrowy i rześki, to ja bym wyluzowała na Twoim miejscu ;) Mięso, warzywa, makaron, ryba, jaja, twaróg - brzmi całkiem ok. W miarę możliwości trzeba urozmaicać gatunki mięsa ale sarna czy dzik nie są obowiązkowe ;) Przy ortodoksyjnym barfowaniu żwacze się przydają - można je kupić mrożone. Fajna sprawa. Ale masa psów radziła sobie bez nich i też było ;) Rozejrzeć się w okolicy można - sklepy, dostawy itp. - różnorodność jest dobra, wskazana, ale bez nadmiernej spiny - jeśli pies zdrowy i energiczny to nie trzeba szukać dziury w całym ;)
-
[quote name='Maron86']Jednak jak już jest pod ręką i wystarczy tak jak piszesz zalać to już mi się podoba.[/QUOTE] Tak, wystarczy zalać - robi się coś w rodzaju sosu, optycznie - jakby gulaszowego. Kupiłam swego czasu, bo była reklamowana jako karma dla psów wybrednych. Mojego wybredniaka to nie przekonało, ale nie należy się tym przejmować, bo on się nie nadaje na punkt odniesienia ;)
-
[quote name='Maron86'] Znacie może jakieś karmy które nadają się dla suki - 20kg, 11letniej, wysokoenergetyczne z przyzwoitym składem (żołądek ze stali więc i skład nie musi być oh i ach) - w przyzwoitej cenie. Najlepiej jakąś którą można 'zalać' żeby miała smaczek prawie jak puszkowa, ale jednocześnie taką żeby mogła jeść i suchą?[/QUOTE] No to ta wspomniana wyżej josera festival jest do zalewania. Przy czym mnie się osobiście wydaje, że - jeśli jest potrzeba - każdą karmę można zalać dwiema, trzema łyżkami jakiegokolwiek dosmaczacza i w niczym to karmie nie uchybi ;)