-
Posts
346 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by jolkablaszczyk
-
w śród moich znajomych psiarzy w Polsce w tym roku sporo psów odeszło.... i to psy stosunkowo młode.... 7, 8 lat....
- 78403 replies
-
Brando i Leon - Labrador i (prawie) Buldog :)
jolkablaszczyk replied to Ania :)'s topic in Foto Blogi
No co Ty do zoo jechać? Po co ... przecież oni działają na zasadzie pseudo... jest popyt jest podaż a zwierzęta żyją w złych/fatalnych warunkach... -
Quincy, Hiro i Masza - Norweska przygoda
jolkablaszczyk replied to jolkablaszczyk's topic in Foto Blogi
Przepraszam Tyś, zapomniałam o tym wspomniec dla ciebie.. dysplazja Hiro bez zmian. Na codzień nie ma żadnych dolegliwosci z nią związanych. Wykazuje lekką sztywność po bardzo długich i aktywnych/intensywnych spacerach. utrzymuje sie do kilku godzin, potem znow jest ok. Tyle w zasadzie. -
Quincy, Hiro i Masza - Norweska przygoda
jolkablaszczyk replied to jolkablaszczyk's topic in Foto Blogi
-
Quincy, Hiro i Masza - Norweska przygoda
jolkablaszczyk replied to jolkablaszczyk's topic in Foto Blogi
Jestem zła. Kontrola u weta nic nie wykazała, pobraliśmy krew, żadnej infekcji... mierzyliśmy temperaturę - w normie... a wetka mi nagle wyskakuje z newsem, że w sumie to teraz jej przyszło do głowy, że Hiro w związku z zapaleniem uszu dostawał przez 3 dni hydrokortyzon, i że te wzmożone picie i sikanie mogło być skutkiem ubocznym tych tabletek.... k**wa.... to nie mogła nas uprzedzić..... przecież to ważne.... już nie wspomnę, że za dzisiejszą tylko wizytę 1300 kr poszło się jebać..... (to na polskie jakieś 630zl) no i ten stres, że znow psa przez biwak w kłopoty wpakowaliśmy... Więc z jedej strony kamień z serca, że to nie my psa popsuliśmy biwakowymi warunkami (bo jedak złe nie były) a tylko to efekt uboczny podania mu hudrokortyzonu... ale z drugiej niepotrzebny wydatek, czas, stres i moknięcie w deszczu..... zła jestem.. -
Quincy, Hiro i Masza - Norweska przygoda
jolkablaszczyk replied to jolkablaszczyk's topic in Foto Blogi
)dziś na 14 jedziemy do weta. od piątku do niedizeli dostawał po pół tabletki antybiotyku z poprzedniej kuracji, (w czasie poprzedniej kuracji dostawał na raz 1,5 tabl.) bo tylo tyle zostało i dodatkowo dostawał silne przeciwbólowe wczoraj i dzis juz nic nie dostawał i zachowuje sie normalnie, ma dobry humor, sikanie od niedzieli też sie unormowało... ale i tak do weta idziemy może da cos w razie gdyby dolegliwosci wróciły? Bo w sumie tu juz objawy wyszły ok tydzień po biwaku a za pierwszym razem objawy sie pojawiły miesiąc po biwaku.... uszy leczymy jeszcze przez tydzień, ale i tak juz jest mega poprawa, w zasadzie widać dyskomfort tylko bezposrednio po czyszczeniu i zakraplaniu, przez resztę czasu pies zachowuje sie normalnie. Swoją drogą to Hiro jest mega wrażliwy.... chodzi o te nerki... spał z nami w cieplym, suchym namiocie, sam juz wysechł, zanim sie zabunkrowalismy.. jest w zasadzie w sile wieku... Dla odmiany Masza.... spała na zewnątrz, tylko na kawałku plandeki, była cała mokra i nie wyschła jeszcze przez kolejne pół doby za niedługo kończy 11 lat, i tej skubanej nic nie ruszyło..... mam troche zdjec z ogordka, ale jeszcze w aparacie.... -
Kot ma minę coś w stylu" Gdzie z tym aparatem o tej godzinie, ja ani nie poczesany ani nic.. " :)
-
Quincy, Hiro i Masza - Norweska przygoda
jolkablaszczyk replied to jolkablaszczyk's topic in Foto Blogi
kurde teraz mnie tkneło, że może znowu te nerki... bylismy na biwaku, fakt bylo cieplo i spał w namiocie, ale potem te pol dnia to jedak polegiwał trochę na chlodnej, mokrej ziemi.... dodam, że wlasnie podczas tego poludniowego spaceru dlugo sikał.. chyba z minutę jasym moczem... teraz jak go wypuściłam na ogród to też pędem pobiegł na trawnik i sikał grubo ponad minutę... teraz sie wyciszył.... no nic bede go obserwować... szlag..... :/ -
Quincy, Hiro i Masza - Norweska przygoda
jolkablaszczyk replied to jolkablaszczyk's topic in Foto Blogi
Kurcze zastanawia mnie zachowanie Hiro. Dziś jak wróciłam z pracy do domu to Hiro podczas spaceru miał zjeżoną sierść, potem stopniowo podczas jego trwania wszystko wrociło do normy... teraz gdy zawołałam go do łazieniki w celu wyczyszczenia uszu (leczymy zapalenie ucha zewnętrznego) znowu zjeżył sierść od zadu po kłąb. Poza tym jest pokorny, dzielnie znosie te zabiegi, nie warczy, nie sztywnieje, oczy też normalne, ale sie jeży... potem podczas zakraplania wyczyszczonych uszu też był zjeżony. Gdy skończyłam po kilku chwilach sierść opadła. Nie bardzo wiem jak to interpretować... jakieś pomysły? -
Quincy, Hiro i Masza - Norweska przygoda
jolkablaszczyk replied to jolkablaszczyk's topic in Foto Blogi
ja to chyba mam za duzy lęk przed taką przestrzenią..... w samolocie czuje sie bezpiecznie.. -
Quincy, Hiro i Masza - Norweska przygoda
jolkablaszczyk replied to jolkablaszczyk's topic in Foto Blogi
ja lubię latać. Widok z góry jest niesamowity. przebijanie sie przez chmury też ma swoj urok. Jak się leci ponad chmurami, w słońcu i wiesz, że na ziemi z tych chmur pada deszcz i jest ponuro. No i cały sentymentalizm, że lecę z jednego DOMU do drugiego... na wycieczki samolotem leciałam 3 razy. Też magii w tym nie brakowało. pierwszy raz jak leciałam na Kretę (zawsze moja mama mnie zabiera na takie wycieczki) to było po powodziach... widok zalanych Czech... niezapomniany.... raz udało nam sie lecieć nad moim rodzinnym Rybnikiem .... (wylot miałyśmy z Warszawy) albo jak na między lądowaniu w Katowicach kilka wozów strażackich było ustawionych na płycie lotniska i cały samolot zlali obficie wodą, lekka panika pasażerów, że może się palimy..... okazało się, że te linie lotnicze pierwszy raz lądowały na Pyrzowickim lotnisku i był to swego rodzaju chrzest. załoga częstowała pasażerów tortem, szampanem i drobnymi upominkami :) Bywa też i gorsza strona latania. bagaże, czasem są uszkodzone, trzeba brać na to poprawkę, żeby się nie denerwować, że obsługa lotnisk nimi rzuca, że czasem nasz bagaż ma pecha i jest pod stertą innych i może cos sie zgnieść. Mi jeszcze nigdy bagaż nie zaginął, ale jak leciałam pierwszy raz do NO z tym największym bagażem to była rozpruta jedna pobczna kieszeń nesesera no i nie było jej zawartości... jakieś drobiazgi, ale jednak lekki niesmak pozostał. No i czesem loty się opóźniają i trzeba kwitnąć na lotnisku... mój rekord to nocka spędzona w Pyrzowicach. Miałyśmy lecieć na Majorkę. wylot miał być o 22 a polecieliśmy o 11 przed południem dnia następnego.... nie wyspani, zmęczeni no i jeden dzień wycieczki w plecy,..... jak sie leci na 10 dni to to ma znaczenie... Niby, że stweeardessa nogę złamała i tyle czasu im zajęło znalezienie zastępstwa.... troche to niepoważne no ale cóż.... Marzy mi sie żeby odwiedzić, któreś z największych lotnisk świata... np lotnisko Heathrow w Londynie, już sama nazwa mi się niesamowicie podoba :) trochę szkoda, że to akurat Londyn bo tego miejsca akurat nie lubię ze względu na ilość ciapatych sie tam znajdujących... ale z opowiadań to musi być niesamowity rozmiar tego lotniska. Jest taka fajna strona cos w stylu radar lotów czy cos... można zobaczyć co aktualnie znajduje sie w powoietrzu, nazwę lini i skąd do kąd samolot zmierza... pamiętam jak zerknęłam z ciekawości to mapy Stanów Zjednoczonych praktycznie nie widać bo tak jest przykryta szczelnie ikonkami samolotow znajdujących sie w powietrzu..... niesamowite... jest moc.... :) -
Hodowla jest na wiosce, psy w sumie chyba poza szczepieniami nie miały kontaktu z obcymi, tylko domownicy. Hiro byl ze swoją miotową siostrą Irmą. Jak przyjechałam do hodowli to psy nie wykazywały lękliwości, bo były w znanym otoczeniu i byly razem. (byłam w hodowli 6 dni) Dla Hiro traumą był przelot. Gdy wyszedł z klatki i sie wysikał to tylko mnie poznał a reszta ludzi była zła i straszna.... Bartkowi (mój tż) dał sie dotknąć dopiero na 3 dzień po przelocie... i tak sie to za nami ciągnie... każdy obcy jest traktowany z dużą rezerwą. Obojętnych ludzi mija w większości równie obojętnie, ale jeśli ktoś sie mu przygląda, albo sie zatrzyma czy niedajboże wyciągie ręke czy zagada.. jako niespałna dwu latek od razu szarżuje ostrzegawczo. Jak był młodszy to się wycofywał, podkulał ogon, teraz gdy jest starszy wybiera pozorowany atak w postaci szarży z jeżeniem sierści, basowym warko-szczekiem i macha wściekle ogonem jak szablą... obcy myślli to co Hiro chce żeby myślał :D ja wiem, że on robi to dla siebie w bezpieczniej odległości i ani myśli podbiegać bliżej żeby rzeczywiście ugryźć... obcy myśli, że cudem uniknął śmierci :D oczywiście takich szarż było zaledwie kilka i pies nikogo nawet nie drasnął ale ja już wiem na co Hirka stać. Do psów i wszelakich zwierząt jest przyjaźnie nastawiony, wiec tu problemów nie mamy żadnych. Hirek bał sie jeszcze ruchu ulicznego i wsiadania do samochodu, ale to też oczywiście juz wypracowane, Hiro chętnie sie pakuje do nawet obcych aut bo wie ze one zawiozą go na fajną wycieczke, to samo z autobusami, bał sie bardzo osiołki, panika..., zabrałam raz, drugi na wycieczke busem i teraz jak mijamy przystanek to pies chce czekać na autobus.... zwalnia, wchodzi pod daszek i patrzy na mnie porozumiewawczo, czy przypadkiem nie pocczekamy na jakiś? :) Myślę, że kluczową rolę odegrało to, że nie był nigdzie zabierany, samochodem z np jednym domownikiem, wychodzil na spacery w las, gdzie obcych jak na lekarstwo i zawsze w towarzystwie siostry. szczenię w wieku dowch miesiecy całkowicie zmienia otoczenie i ten miesiąc to milowy krok... może cos sie wydażyło gdy obsługa lotniska psa zabrała.... może piszczał czy szczekał, może kogoś tym zdenerwował... nie wiem i sie już tego nie dowiem ... mnóstwo szczeniąt jest przewożonych samolotami i nie wszystkie tak sie zachowują po przelocie więc nie wiem czy kwestia obsługi czy charakteru psa spowodowała aż taką traumę....
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Quincy, Hiro i Masza - Norweska przygoda
jolkablaszczyk replied to jolkablaszczyk's topic in Foto Blogi
Ja wczoraj właśnie bukowałam samolot mamie i siostrze. siostra mimo iż o 15 lat starsza tez nigdy nie leciała samolotem. mama moja lata sporo :) -
Ja mam rottka. fakt do socjalu trzeba podejść poważnie i pożądnie bo braki mogą być opłakane w skutkach. Hiro to moj pierwszy rott. Jako iż mieszkam w Norwegii a psa brałam z hodowli w PL pies był o miesiąc dłużej w hodowli... i juz tego miesiecznego socjalu ze światem zewnętrznym zabrakło.. pies jest lekliwy. Teraz juz większość jest wypracowana, ale Hiro czuje lęk przed obcymi ludźmi. W domu nowy znajomy musi sie odpowiednio zachować, by nie sprowokować szarży psa. Jak juz Hiro pozna to lubi sie bawic i zaczepia nowych znajomych. Pod sklep go nie zabieram bo wtedy wlaśnie ujawnia sie ten jego lęk... szarżuje na każdego kto podchodzi do sklepu, przechodzi przez parking, parkuje rower itp... zdaża mu sie jeszcze bacznie obserwować mijanych na spacerze ludzi, choć coraz częściej olewa i nie zwraca uwagi. Wzmożoną czujnosć muszę wykazywać ja gdy na trasach spacerowych są dzieci... tu w Norge na szczescie raczej nikt sie z łapami nie pcha do obcego psa, ale dzieci i tak są nieco bardziej nieobliczalne niż dorośli. Dla domowników jest kochany, przychodzi sie poprzytulać, wpatruje sie w nasze twarze z miłością i oddaniem... paca łapą gdy chce nam cos powiedzieć, albo powarkuje znudzony gdy mu sie nudzi albo nie ma wody w misce :D chciałam jeszcze cos o użytkowości.... bo to w codzienności też ma znaczenie... te psy jak cos robią to robią to na 100%. jak aportuje to czesto ma obtartą brodę czy tylne łapy bo on biegnie po ten aport z pełnym zaangażowaiem... jak plynie po piłkę to też wkłada w to całą swoją energię. jak szarpie sie szarpakiem to też..... wkłada w to całego siebie.... to jest istotne, że one jeśli juz cos robią to robią to z pasją... a siły im nie brak. Wazne jest też to żeby te psy coś robiły na codzień... choćby tropienie... Hiro jak ma nudny spacer to chce mieć w pysku np piłeczkę albo choćby moją czapkę, żeby mieć poczucie ze on cos robi, ma cel, zadanie... poczucie ze wspolpracuje z opiekunem. To im daje poczucie przynależności i spełnienia, że ma swoje miejsce w stadzie i czegos sie od nich wymaga.
- 15718 replies
-
- 1
-
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Poszukuję dobrej hodowli Welsh Corgi Pembroke
jolkablaszczyk replied to Villsa's topic in Welsh corgi
polecam.. http://dellbenq.blogspot.no/ -
Quincy, Hiro i Masza - Norweska przygoda
jolkablaszczyk replied to jolkablaszczyk's topic in Foto Blogi
-
o właśnie :) świeta racja :)
-
Quincy, Hiro i Masza - Norweska przygoda
jolkablaszczyk replied to jolkablaszczyk's topic in Foto Blogi
ano ja :) bez cienia makijazu i nie wyspana, ale ja :D a co do namiotu to jest 3 osobowy z przedsionkiem. i w praktyce wygląda to tak, że ja, Bartek i Hiro spimy w środku a Masza ze względu na to, że mokra i pośmiardująca śpi w przedsionku... nam wystarcza... przy wyborze patrzyliśmy na wagę, żeby ciezkiego namiotu nie targać (ten ma 4 kg).... bo parking, na którym zostawiliśmy samochód był oddalony od miejsca noclegu o jakieś 4 km.. na szczęście 80% trasy pieszej to był szlak, ale i tak były strome podejścia, a że Bartek bez kondycji to robilismy kilka przystanków by mógł złapać oddech :) oczywiście on niósł namiot :) -
Quincy, Hiro i Masza - Norweska przygoda
jolkablaszczyk replied to jolkablaszczyk's topic in Foto Blogi
wbijamy gdzie chcemy, zasada jest taka, że można 100 czy 200 metrów od zabudowań. Jak na terenie prywatnym to wypada zapytać gospodarza.. a tak to nie ma żadnych ograniczeń... :) -
piękne ma te oczyska.. :)
-
No chyba praca wre, bo tu cisza.. :)
-
Quincy, Hiro i Masza - Norweska przygoda
jolkablaszczyk replied to jolkablaszczyk's topic in Foto Blogi
-
Quincy, Hiro i Masza - Norweska przygoda
jolkablaszczyk replied to jolkablaszczyk's topic in Foto Blogi
-
Quincy, Hiro i Masza - Norweska przygoda
jolkablaszczyk replied to jolkablaszczyk's topic in Foto Blogi
-
Quincy, Hiro i Masza - Norweska przygoda
jolkablaszczyk replied to jolkablaszczyk's topic in Foto Blogi