Jump to content
Dogomania

jolkablaszczyk

Members
  • Posts

    346
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by jolkablaszczyk

  1. oj ostatnio pisałam z pewną behawiorystką na FB bo mi ją polecono, to mi odpisała, że często spotyka własnie lekowe rotty i że ciężko to wypracować. Im starszy pies tym trudniej. Mój Hirek jest lękowy a że jest rottem to ten lęk przeradza w szarże ostrzegawcze, więc stara się w sytuacjach zagrożenia sprawić to wrażenie agresywnego... :(
  2. zima tam trwa od właśnie teraz do ok marca, najpóźniej kwietnia :) i jest o tyle fajna ta zima u nich, że mroz trzyma więc nie ma pluchy w grudniu :D kończy sie zima, kończa sie przymrozki
  3. Haha, masz rację jest tu tak słodziaśny, że aż serducho mięknie... mogłby konkurować tym spojrzeniem z kotem ze Shreka :)
  4. wieczorkowy Hirutek, śpiący... :) do schrupania :)
  5. zawsze można małymi kroczkami trochę pozmieniać nawyki żywieniowe :) kiedyś miałam okazję przeczytać pewną pozycję "Ty też możesz schudnąć" bodajże. i było w niej o tym że "przeprogramowanie" mózgu trwa ok dwa tygodnie... więc wystarczy sie "pilnowac" i starać przez dwa tygodnie a potem to juz samo się robi :)
  6. wszystko co zbożowe to jest jednym wielkim węglowodanem a to jego nadmiar sprawia, że tyjemy. Tak naprawdę weglowodanów potrzebujemy bardzo niewiele a jak na złość jemy ich chyba najwiecej..więc wszelkie zboza to chyba tylko pod postacią kiełków sa zdrowe, reszta to paskudny zapychacz :( żyto to też zboże więc mnie nie przekonuje.
  7. ale będąc u tych znajomych znów polknełam bakcyla zdrowszego jedzenia.... pożyczyłam genialną książkę, Jerzego Zięby "Ukryte terapie", w ogóle wiedza Pana Zieby jest bazą. Sporo jego wykładów i spotkań z ludźmi jest na YT. Staram się unikać jak ognia wszystkiego co mączne; chleby nie chleby, makarony itp. generalnie im mniej weglowodanów tym lepiej... no więc śniadania są bez chlebowe, kolacje też. Robię sobie koktajle warzywno owocowe. Np dziś wrzuciłam.. kawałek melona, garść świerzej mięty, garść świerzych liści szpinaku, garść kiełków lucerny, jedno jabłko. Jako iż nie mam jeszcze sokownika to wszysto blenduję w blenderze dzbankowym, podlewam to wszystko wodą przegotowaą, żeby dało się to pić a nie jeść :) z kiełkami zaczynam dłuższą przygodę zaopatrzyłam się dziś w odpowiednie ziarna i specjalny słoik do kiełkowania :) bez większych problemów udało mi sie zdobyć olej kokosowy, którego będę używać do smarzenia :) w ogóle obleciałam dzis kilka azjatyckich sklepów w poszukiwaniu jakiś małych nasion, które by mogły "na oko" kiełkować.... i tak na to "oko" kupiłam cos o nazwie "poppy seeds white" i "quinoa - mix" i dopiero jak przyszłam do domu to wygooglałam co to jest :D okazało się ,że to pierwsze to mak biały :D :D a to drugie to kamosa ryżowa. I o ile tę kamosę można kiełkować to ten biały mak chyba nie bardzo... :D nasiona lucerny zamówione w sklepie ze zdrową żywnością a oprócz tego udalo mi się już kupić nasiona fasolki Mungo i nasiona brokuła :) na śniadanie jadam jajka sadozne albo na miękko. do tego jakaś np fasolka z puszki w sosie pomidorowym i jednąalbo diwe parówki. Ja na szczęście jestem z tych ktorzy duzo rzeczy lubią jeść "bez chleba" bo np mój Bartek wiekszości rzeczy bez chleba nie zje bo mu się niedobrze robi i mu "w buzi to rośnie" :D
  8. piękna zima! :)
  9. och teraz i tak się wszystko pokomplikowało. bo mój Bartek ma jeszcze trochę długów (spłacil jedno zaczyna spłacać drugie) i to drugie będzie go kosztować 7,5 tyś kr miesiecznie i w tym momencie nie stać nas na wynajem tego lokum, w którym teraz jesteśmy... poprzedni dług to było 4 tys kr miesiecznie. więc teraz poprosilismy właściciela o zmniejszenie opłaty za wynajem, ale jeszcze nie dał nam odpowiedzi. z dwoma psami będzie nam abstrakcyjnie ciężko coś znaleźć :( Ja dla Maszy mam kilka alternatyw, problem stanowi Hiro który, z nikim nie zostanie i nikt nie chce z nim mieszkać.... :( i jak tu teraz takiego lękowego i agresywnego psa wziąć na vising (ogladanie mieszkań) ja nawet jak zabiorę ze sobą Maszę tam w te śniegi (bo mam pozwolenie) to Hirek zostaje z Bartkiem sam i chyba kurwicy dostanie,,beze mnie bez Maszy pół dnia sam a Bartek ze wzgledu na to, że pracuje na dworze marzy tylko o tym by przyjść do ciepłego domu i odpocząć.... także słabo to wygląda.... nie wiem jak nam sie to wszystko poukłada... spłacać musi do maja, więc nie wiem jak to wszystko ugryźć.. :( zwłaszcza, że w tej fabryce pracowałabym tylko na zastępstwo na tzw "umowę ustną" więc cieżko mi wszystko postawic na jedną kartę taszczyć ze sobą babcię Maszę, ktora może robić demolki w nowym miejscu bez towarzystwa Hiro... :(
  10. nie wiem ile jeszcze będzie mnie zbywał, ale zamierzam się nie poddawać i sobie tę pracę "wychodzić" jest to do zrobienia więc po prostu się nie poddam :)
  11. Hejka. Wróciłam w poniedziałek, mam sie kierownikowi przypomnieć za 3 tygodnie. w weekend spadło tam z pół metra sniegu więc sie moglam nacieszyć śliczną zimową bielą :) wstawiam link do galerii bo za dużo by było tego wstawiania pojedynczych zdjęc :) Miłego oglądania :) Dodam, że w drodze powrotniej im bliżej bylam domu tym mniej śniegu było, ok 100 km od domu po śniegu było tylko wspomnienie na aparacie... zdjęcia z niebieskim niebem i słoneczną pogodą były robione z pociągu więc jakość nie jest rewelacyjna.. weekendowe powitanie zimy
  12. No widzisz, fajnie :) bo malamuty to super psy są :) Dobra kochani ja się żegnam na jakiś czas, nie wiem kiedy wracam. Wszystko zależy od kierownika, z którym jutro będę rozmawiać. Zdjęć na pewo będzie sporo bo tereny, w które jadę są cudownie piękne, totalne zadupie więc musi być ślicznie :) psy zostają pod opieką Bartka, więc już za nimi tęsknię.. Hiro chyba coś przeczuwa bo od wczoraj nie odstepuje mnie na krok, jakby chciał mnie zatrzymać... Laptopa nie zabieram więc będę tylko dorywczo korzystać ze sprzętu znajomych, więc zdjęć im tam zrzucać nie będę. Miejscowość, w której bedę mieszkać nazywa sie Eggedal, w regionie Buskerud, kto ciekawy to może sobie wygooglać :) Wyruszam pociągiem o 9:13 a w Kongsberg będę po 15, potem godzina z hakiem czekania na tych znajomych, u ktorych będę mieszkać. Jak się nie uda to wrócę w przyszlym tygodniu, a jak się uda to nie wiem kiedy... Pozdrawiam was ciepło.. J.
  13. jest jest :) ja juz sie pakuje i zyję jutrzejszym wyjazdem wiec przy kompie z doskoku jestem :) ale a Maszce nie zapomniałam :)
  14. dziś kilka zdjeć z ogródka. Hirek
  15. Tak, całkiem możliwe.. :) jeśli nie znajdę pracy do nowego roku to w lutym będę chyba musiała zjechać z psami n a około rok do Polski... także fajnie by było coś znaleźć...
  16. tak, region Rogaland byl centrum olejowym tu w Norge gdy ropa staniala i norwegia przestała wydobywać to tu sie wszystko posypało... w tym i w zeszłym roku pozwalniano tysiące osób, wysłano na bezplatne urlopy częśc. np wlasciciel domu zeby zachowac pracę ma obnizone zerobki o 15% i musiał przejąć dodatkowo funkcje 3 osób ktore zwolniono... wiec presja jest zajebista...
  17. dziękujemy slicznie za życzenia :) jak szczere *(a zakładam, że tak) to zapewne się spełnią :) W czwartek rano jadę na kilka dni do znajomych, ktorzy mieszkają z drugiej strony południowej Norwegii, szukać pracy tam u nich więc psy zostają pod opieką Bartka.
  18. Moja mama ma klona na działce tzn na swojej posesji, ale to takiego klona, że liści zbiera kilkadziesiąt wielkich worów, że jeden ma problem udzwignąć, musi prosic o pomoc sasiada który to wyniesie.... a worow takich z 40- 50 to lekko.... także klon mamy ma moc... no i raz na dwa lata jest morze nosków warstwa ok 5 cm na powierzchni kilkunastu metrów kwadratowych..... trawa nie ma szans..... klon niestety zaczął już zrzucać liście więc moja mama jak z nią rozmawiam to żali się z płaczem na ten klon. Oczywiście klona nie można wyciąć bo jest bodajże zabytkowy....
  19. Piękny! Sliczne zdjęcia :)
  20. jaja jak berety :) Maszka ma dziś urodzinki. Kończy mi babcinka 11 lat. torcik miesny z garścią smakolyków.
  21. my mamy spacery plenerowe i fizjologiczne. Fizjologiczny trwa max 20 minut, czasem 10. wtedy idziemy taką trasą, że psy wiedzą, że mają sie streszczać. ten spacer stosuję gdy pada deszcz lub idę do pracy, wtedy chcę, żeby psy w krotkim czasie się odwirowały i zrobily kupę i to się przydaje :) a spacery plenerowe trwają kilka godzin więc zabieram aparat, prowiant, wodę - tzn plecak. No to radość psów przed spacerem plenerowym jest większa niż przed fizjologicznym :)
  22. O matko! to ja już wolę się nie zastanawiać nad tym :D może lepiej rzeczywiście będzie jesli zje sobie na spokojnie jutro na śniadanie tą jajecznicę... bezpieczniej bedzie :)
×
×
  • Create New...