Jump to content
Dogomania

jolkablaszczyk

Members
  • Posts

    346
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by jolkablaszczyk

  1. boże... poczytajcie sobie co robią fale w mikrofalowce z jedzeniem..... nie podgrzewa sie jedzenia w tym badziewiu.. ani ludziom ani zwierzętom.. :( po krótce wygląda to tak, że równie dobrze moglabys podawac psom trociny do jedzenia.... fale mikrofalowe wybijają wszystko co wartosciowe w posiłku.... czy twoje psy jedzą cos jeszcze oprocz tego jedzenia z mikrofali?
  2. doberek, doberek :) Fajną pogodę macie i tak zielono!! No i psy widać wyluzowane :) fajnie, że tak razem się zakumplowały :)
  3. Oo, no co Ty.. :) Fajnie. Jeszcze nigdy nie spotkałam nikogo kto by miał psa urodzonego w tym samym dniu co mój/moje psy. Nie mówię tu oczywiście o miotowym rodzeństwie bo to akurat zawsze mamy liczne... Masza jako jedna z 14-stu, Hiro też chyba 10 no i teraz Quincy ma 11-cioro rodzeństwa :)
  4. Oo, to dobrze :) dzieki za info :) bo już myślałam, że będę mieć nieco drobniejszą suczkę bo nawet z suczek jest najlżejsza. Tu można zerknąć na całą tabelkę https://docs.google.com/document/d/e/2PACX-1vSH8bp6wI7sWnXF25gUehi3SwhDwGnaftPjFBxGApQtbeWpHGD_9hpZ2Q56VEF34DS3hygj0A4Kot0-/pub Maszka teraz ma 12,5. 13 lat skończy 30.10.
  5. A Hiro znalazł dziś w lesie nogę jelenia... wywęszył ją z kilkudziesięciu metrów.... no jak już znalazł to stwierdziłam - chcesz to bierz... to zabrał i przytargał dumnie do domu... tzn na podwórko, bo do domu mu tego wnieść nie pozwolę - za bardzo śmierdzi :) edit: koleżanka z pracy ktorą mam na FB stwierdziła z całym przekonaniem, że to noga łosia... nie jelenia.
  6. Quincy dwa tygodnie :)
  7. Oj powiem Ci, że bardzo celebruję tę jej starość i doceniam wszystkie te chwile, kiedy ma dobry humor. Bardzo cieszą mnie jej głupawki, Albo jak na nas wyje bo nie może doczekać się jedzenia albo wypuszczenia na dwór... albo jak już jest na tym dworze to zrobi co ma zrobić i albo idzie leżeć w ostatnie zaspy przy domu albo po prostu idzie do domu spać dalej. Taka jest przy tym spokojna i pewna siebie, ona po prostu idzie do domu i już jej dwór nie interesuje. A jak ją zabiorę na dłuższy spacer.... to idzie chętnie, wącha, jest zadowolona... ale jak zaczniemy wracać... to dopiero się cieszy... ciągnie jak lokomotywa i macha ogonem :D Ona już po prostu nie lubi długicha spacerów, nie lubi oddalać sie od domu... jej fizjologiczne spacery w zupełności wystarczają i pokazuje to na każdym kroku :) No i lubi towarzystwo Hiro. Jak za długo go nie ma w pobliżu bo np jesteśmy na dworze to po jakimś czasie patrzymy idzie Masza... stanie na ganku i patrzy czy jest Hiro i albo zawróci do domu albo przyjdzie do nas.
  8. No na razie to imię się przyjeło i tak o niej mówię i myślę :) Dzisiejsze moje zgredziki :) Maszeńka
  9. oj ale też mamy tu trochę plusów... nie mamy kleszczy!, zwierzyna trzyma se na tyle głęboko w lasach, że poza wiewiórkami to nic dzikiego jeszcze nie spotkałam (no raz dwie sarny na drodze jak jechałam rowerem do sklepu, no i łosia na mokradłach)..... jest mało ludzi i można sie szwędać niezauważonym przez nikogo. Jest mnóstwo jagód! ogromne jezioro mam zaraz po drugiej stronie drogi, czyli jakieś 10 metrów? :) do pracy mam 200 metrów więc wpadam do psów na obu przerwach co dwie godziny... :) To tak z grubsza :)
  10. Wiesz co powiem Ci, że ja i tak się cieszę, że już teraz prawie śniegu nie ma bo ja naprawdę myślałam, że to białe gówno bedzie zalegać do czerwca.... a tu proszę końcówka kwietnia i już coś mogę przed domem robić :) No wg norwegów np z mojej pracy to zima była wyjątkowo ciężka i długa, od ponad 5 lat takiej tu nie mieli, więc mam nadzieję, że następna zima będzie lżejsza i krótsza.... ale też inaczej bo będzie się odśnieżało na bieżąco a nie tak jak w tym roku, że już ponad 1,5 metra było nasypane, i jak to ruszyć?
  11. Maszeńka zaspana :)
  12. Dla porównania Dziś rano przed domem: i zdjęcie z przed chwili:
  13. dostałam na razie jedno zdjecie małej Powolutku zaczyna otwierać oczka :) Kasia wrzuciła też na sronę tabelkę wag. Dzień po dniu maluchy waży i notuje. Mała jest najdrobniejsza z miotu. Wagę urodzeniową miała 440g po pierwszym tygodniu ma 790gram ciekawe jak wygląda ten drugi tydzień, bo na razie jest tylko pierwszy. Największy szczeniaczek miał po pierwszym tygodniu równy kilogram, a jego waga urodzeniowa wynosiła 590g To tak dla porównania. A my na naszej wsi wreszcie prawie nie mamy śniegu, ubywa go w bardzo szybkim tempie. dziś już w ruch poszły grabie.... trawa mocno zaniedbana bo nie koszona co najmniej przez rok, wiec teraz ją zgrabiłam, żeby pozbyć sie tych długich łyntów z ubiegłego roku... są miejsca na trawniku, gdzie widać, że pod śniegiem urzędowały myszy i tam trzeba będzie chyba dosiać tej trawy bo są gołe place.... zobaczymy.. póki co ziemia łapie pierwszy pozimowy oddech i zobaczymy jak ta trawa będzie odbijać.
  14. na stronie internetowej można sie doliczyć sztuk 7 hodowlanych suk plus 3 psy od, których wzięła się nazwa Czarne Wilki (Demon, Syriusz, Hades). Nie wiem czy są jeszcze jakieś suczki- podrostki czy coś. Ja też uważam, że to dobrze świadczy o hodowcy, że pisze o takich problemach otwarcie i walczy o szczenię. Co do temperamentu dorosłych psów to właśnie jest on bardzo odmienny od owczarków które powszechnie znamy... OSy są spokojniejsze, bardziej zrównoważone i elastyczniejsze. Więc ja myślę, że takie tymczasowe odstawienie stada na boczy tor nie zmienia zachowania tych psów. One po prostu czekają na swoją kolej. Nie mają jakiś skrajnych odpałów czy frustracji z tego tytułu.
  15. A jakie badania konkretnie masz na myśli? Dysplazja porobiona, biodrowa i łokciowa i testy psychotechniczne też... żadne badania nie dadzą gwarancji, że wszystkie szczenięta będą super ekstra zdrowe. Mnie nie zraża to, że Kasia otwarcie pisze o tym, że Quentin przejawia takie a nie inne zachowanie. Zobaczymy czy i jak zareaguje na leki. Tak naprawdę sama już liczebność miotu może obciążać sam miot. A że to jest genetyka to co by człowiek nie robił to ma na to praktyczne żaden lub bardzo znikomy wpływ. Piszesz strasznie roszczeniowo, obwiniasz kogoś? Bo jakąś agresję w Twoich postach wyczuwam. Skąd Ci się to bierze??
  16. Ja myślę, że to, że z jednym jest coś nie tak nie musi rzutować na resztę. Poza tym jeśli się już zdecydowałam to ani myślę rezygnować bo cos tam... never. Spokojnie sobie śledzę rozwój sytuacji. A co do samego Quentina to myślę, że do póki Kasia go nie wyprowadzi to on nie będzie do rezerwacji.
  17. oo ktoś odwołał jedną rezerwację i są dostępne dwa psiaki.. wilczasty chłopak Quando i czarna panienka Quarisa :)
  18. Jest wpis Kasi w zakładce miotu.. trochę dramatyczny :( kopiuję: "W niedzielę minął tydzień od dnia narodzin szczeniąt z miotu Q. Ze względu na ilość szczeniąt, muszą jeść na dwie raty. Maluszki podzieliły się po połowie na dwie grupy wagowe, co pozwala mi na regulację karmieniami tak by te ciut mniejsze jadły częściej. Mniej więcej rosną równo adekwatnie do wagi urodzeniowej. Są w miocie leniuszki i są niezmordowani wędrownicy, którzy zamiast grzecznie czekać na swoją kolej do kranika z mlekiem na boczku z innymi, przemieszczają się z prędkością światła w kierunku baru i żadna siła nie jest w stanie ich powstrzymać. Jak to mówią – wyrzucam je drzwiami, włażą oknem Jest w miocie jeden piesek – Quentin, który urodził się gdzieś pośrodku listy z wagą jak większość – 520 gram, jednak w pierwszej dobie ta waga bardzo spadła (o 30 g) i w następnym dniu jeszcze o kolejne 10 g, podczas gdy pozostałe już ostro ruszyły do przodu. Obserwacja tego maluszka wykazała nietypowe zachowanie – coś jakby choroba Parkinsona – tyle że nie drżą kończyny a całe ciało porusza się wahadłowo na lewo i prawo. Jakby zaburzenia równowagi … nie wiem. Lekarz medycyny konwencjonalnej powiedział, że w tym wieku nic nie mogę zrobić bo podanie sterydu przyniesie szczenięciu więcej szkody niż pożytku. Zwróciłam się więc o pomoc do mojego homeopaty – nakazał zakupić dwa leki i zacząć podawać od zaraz, im szybciej tym lepiej. Zaczęłam szukać po aptekach , okazało się że są dostępne … w Szczecinie. No i co z tego że do Szczecina mam prawie 170 km? Oporządziłam maluszki i karmiącą i w drogę. Obróciłam w niecałe 4 godziny i już o 17-stej Quentin dostał pierwszą dawkę obu leków. Teraz co 2 godziny trzeba to podanie powtarzać. Jestem pełna nadziei że to zadziała. To taki kochany słodziaczek… Wczoraj natomiast (niedziela) wykorzystując ładną pogodę odbyła się sesja zdjęciowa rodzeństwa Q.
  19. No Kasia ma ciężko... wczoraj pisała mi, że ledwo co funkcjonuje.. potworny ból głowy ją dopadł... a ona tam ze wszystkim sama... całe stado psów i teraz te maleństwa, które trzeba przekładać tak, żeby wszystkie się najadły.... także to praca na dwa etaty... biedna... :( zdjęcia dodała dziś po południu ale jeszcze czekam aż coś napisze w zakładce miotu. Generalnie pieski rozchodzą się jak ciepłe bułki... już tylko jeden wilczasty piesek jest wolny, reszta zarezerwowana... ja na fb mam już chyba z 3 osoby, które będą brać szczenię z tego miotu, więc rodzina mi się powiększa :D mam malamucią, rottkową a teraz owczarkowa się tworzy :)
  20. Moje słoneczko w nowej odsłonie. Quincy 7 dni.
  21. pieknie sie zgrali :) cudownie sie bawią razem :)
×
×
  • Create New...