boksereczkaa
Members-
Posts
315 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by boksereczkaa
-
Tak, masz rację, ale tu właśnie mowa była o tych drobiowych. Co do drugiego zdania, to jak najbardziej się z Tobą zgadzam. W mieście również zdarzają się zwyrodnialcy i to nie rzadko, tyle że na wsi niestety jeszcze w większości zabijanie psów i kompletny brak opieki jest na porządku dziennym.
-
Myślę, że ciężko tutaj oceniać w kategorii kto jest gorszy. W mieście wyrzucą, na wsi zabiją... I czyja wina jest mniejsza? Na wsiach większość psów chodzi luzem. U moich znajomych zawsze od kad pamiętam był jeden pies na łańcuchu (zawsze się mówiło, że agresywny, albo, że jajka zjada), a pozostałem, z reguły 3-4, biegały luzem. Zaginiona Sara kości np. z kurczaka pies nie powinien dostawać i nie chodzi tu ich tolerancje przez psi organizm, a o to, że kości te są ostre i mogą psa powaznie pokaleczyć, a nawet zabić.
-
U mnie jest maltańczyk plus żywiołowa bokserka. Zuzka małolatem od początku zajęła się jak matka. Ich zabawy czasem wyglądają brutalnie, ale boksia wyjątkowo uważa, żeby małemu nie zrobić krzywdy. Co jakiś czas nadepnie mu na włosy i wtedy jest pisk jakby go ktoś ze skóry obdzierał ale nic poza tym. Co do zostawania w domu, to jest problem jeżeli mały zostaje zupełnie sam. Ujada wtedy strasznie, natomiast gdy zostaje w domu z Zuzką nie ma żadnego problemu.
-
Właśnie o tym piszę... To niestety w większości wsi jest normą, tyle że nikt tego nie widzi lub nie chce widzieć... Nikt też nie mówi o tym głośno, tym bardziej, że dotyczy to zazwyczaj cioci, babci, wujka itd.
-
Nie mówię, że na każdej wsi i każdy tak robi, ale bardzo często. Zastanówcie się sami. Gospodarz ma powiedzmy jedną sukę. Ta ma cieczkę 2 razy w roku. Nie ma możliwości, aby jakiś pies jej nie dorwał. Przyjmijmy, że średnio rodzi dwa razy w roku po 5 szczeniąt. I gdzie są te psy? Liczby, które podałam i tak są małe... Wiem, że ci ludzie tak zostali wychowani, ale do cholery mamy prawie 2010r! Przecież ci ludzie też mają dzieci, które chodzą do szkoły, przeglądają internet. Poza tym ciągle nie rozumiem tego podziału na psy wiejskie i miastowe. Jeżeli jedne potrafią tulic, to i drugie mogą. To zresztą nie chodzi nawet o tulenie. Niech dadzą psu ciepłą budę, zamiast kilku desek, niech zamiast starego chleba z woda czy kaszy dadza do jedzenia cos normalnego, niech wykosztuja sie i zaszczepia psy, zamiast zabijac szczeniaki niech nie biora do siebie suk, ktorych nie potrafia upilnowac.
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
boksereczkaa replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Ja również ciągle słyszę, że Koksik jest śliczną sunią, za to Zuza pięknym chłopcem :D -
No właśnie nie koniecznie. Opisałam wyżej moich "znajomych", oni również nie odmówią pomocy, gdy ktoś znajdzie bide. Tyle, że pomoc takich ludzi polega jedynie na tym, że wezmą, a nie sztuką jest posiadać. Taka P. Villas również przygarniała psy, ale czy można powiedzieć, że im w ten sposób pomagała?
-
Karola chyba jednak ta kobieta nie ma aż takiego serca do psów skoro co roku jest u niej inny. Moi "znajomi" ze wsi również przygarniają psy, gdy ktoś im podrzuci, ale jeżeli pies zachoruje czy zdechnie to kto się tym będzie przejmował? Co do szczeniąt to jest dopiero masakra. O steryzlizacji czy kastracji nikt nie chce słyszeć bo po co, poza tym to wydatek. A co się dzieje z tymi szczeniakami? To już nie jest nawet naturalne selekcja, nie jest tak, że szczeniaki nie mogą przeżyć. One bardzo często są bestialsko mordowane. Zakopywane żywe w ziemi lub topione. To prawda, że mentalność tych ludzi pozostawia wiele do życzenia. Od kąd pamiętam moje psy zawsze mogły wchodzić tam do domu,bo przecież to miastowe, nikt nie miał żalu, ich psy nie miały prawa przekroczyć nawet progu i chyba żaden nawet nigdy nie próbował, bo po co ryzykować, że zostanie się skopanym? Moje psy były przez tych ludzi głaskane, bawili się z nimi-ich słyszały tylko "buda!!!!". Gdy byłam dzieckiem była tam przegubowa suczka Kora. Kochana, posłuszna, bardzo łagodna. Któregoś dnia Kora dostała młotkiem w głowe-nie przeżyła. Dlaczego? Tego nikt nie wie. Tak poprostu, bo Pan miał taki kaprys. Kocham polską wieś, a jednocześnie jej nienawidzę...
-
Zgadzam się ze Smerfetką. Poza tym te psy chyba jakoś naturalnie są zachartowane. Tam gdzie ja jeżdżę na wieś również jest masa długowiecznych psów, ale pamiętam też ile psów tam odchodziło w bardzo młodym wieku. Przyczyny były różne, najczęściej potracenia przez samochody, moja pupilka umarła, bo nikomu nie chciało wezwać się weta, kiedy ona przez 3 dni próbowała urodzić, a nie mogła. Masa było psów, o których nikt nie mówi i nie pamieta :(
-
No właśnie ja również nie mam na to ochoty, więc musiałam młodego z łoża usunąć ;) I powiem, że nie było to wcale takie trudne jak mi się wydawało.
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
boksereczkaa replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Ze mnie nawet rodzina czasem się śmieje... Mimo, że w większości są to osoby, które zwierzaka by nie skrzywdziły, o swoje własne dbają, jeżdżą do wetów, gdy jest taka potrzeba itd., to już zupełnie nie są w stanie pojąć dlaczego i po co staram się pomagać również tym bezdomnym lub innych ludzi. Co do ilości moich zwierząt o to zawsze były w domu kłutnie. Od dziecka ciągle coś do domu znosiłam, a to ptaszek, który wypadł z gniazda, a to kot z piwnicy, czy szczeniak ze śmietnika. Gdy już w domu był, rodzice co prawda nie potrafili wyrzucić czy pozwolić umrzeć, ale zawsze miałam stanowczy zakaz znoszenia kolejnych, co i tak w żaden sposób nie skutkowało. Teraz sytuacji powtarza się z TZ... -
Moja Zuza nie dość, że śpi w łóżku to jeszcze koniecznie pod kołdrą :D Nawet w lato, gdy są upały bez kołdry się nie obejdzie. Jest przy tym potwornie męcząca, bo co chwila wyłazi spod kołdry tylko po to, żeby za chwilę prosić, abym ją znowu wpuściła. Ja nie wyobrażam sobie łóżka bez psa, za to TZ nie może tego znieść. Czekam więc aż zaśnie i zapraszam Zuze, która z reguły już od godz. próbuje na wszelkie sposoby do nas wejśc :) Z małolatem jest gorzej. Od początku pakowałam go do łóżka, a on uparcie na nie sikał, przebrał miarkę kiedy obudziłam się, a obok mnie leżała jego kupa... Od tamtej pory śpi pod łóżkiem :) PS Kot również śpi z nami :)
-
Można pogłaskać? ... i inne pytania i zachowania przechodniów ...
boksereczkaa replied to Wiza's topic in Wszystko o psach
Moja Zuza również nie cierpi pijanych osób, a ci nadzwyczaj często próbują ją głaskać. Kończy się zazwyczaj atakiem (kontrolowanym, bo mała chodzi na smyczy) i wielkim zdziwieniem człowieka, którego ręka już nie lgnie tak do suni :D Zuza nie cierpi również mundurowych. I tu pojawia się problem. Zawsze obawiam się, że w końcu dostanę przez nią mandat. Przepis mówi, że jeśli pies nie jest agresywny kagańca nosić nie musi, ale jak mam wytłumaczyć takiemu policjantowi, którego ona próbuje zjeść, że ona nie jest agresywna, tylko mundur jej się nie podoba? :) -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
boksereczkaa replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
A mnie dzisiaj chłop ochrzanił, że pies na drzewo nasikał :D -
Każdy kontakt z innym wychodzącym psem jest ryzykiem, ale mając w domu dorosłego psa niestety nie jesteśmy w stanie tego wykluczyć. To samo dzieje się z matką szczeniąt. Przecież ona na spacery wychodzić musi, a kontaktu ze szczeniakami zabronić jej nie można.
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
boksereczkaa replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Gabryjella'] I tu muszę przyznać, że nie mam problemu z właścicielami yorków, Ci w trybie pilnym na widok jakiegokolwiek psa wciągają na ręce swoje pieski, wolę nie myśleć o stanie kręgosłupów tych psów jak tak kila razy dziennie są wciągane - nie brane na ręce, tylko smycz jest z psem na końcu podciągana do góry.[/quote] Z moimi sąsiadami yorkami różnie to bywa. Jest kobieta, która mimo, że swojego yorka ma zawsze na smyczy widząc mnie z bokserką z dużej odległości psa łapie do góry. Moja niunia też jest zawsze na smyczy i mijamy się szerokim łukiem, więc w tym przypadku akurat nie bardzo rozumiem jej zachowanie. Jest też Pani, której york wprost kocha moją sucz i z daleka do niej podbiega. To zupełnie mi nie przeszkadza, bo Zuza również lubi tego gówniarza, ale kiedyś byłam na spacerze z moim tymczasowiczem (również bokserem), który już tak przyjazny nie był. York oczywiście do nas podbiegł. Pani z daleka myślała, że to Zuza, więc nie zareagowała od razu i niewiele brakowało, a doszłoby do tragedii. Uwierzcie mi, że nie łatwo jest utrzymać w górze dorosłego, silnego i wściekłego boksera podczas, gdy srajtek atakuje nas z dołu. -
Molosy są cudowne :) DLa mnie generalnie im więcej psa tym lepiej, a jeśli jeszcze ma wielkie fafle i uszy to już w ogóle bajka. Wracając jeszcze do "dredziastych" to co jeżeli pies wejdzie nam np. do jeziora? Nie mogę sobie tego wyobrazić-psa, który musi unikać wody.
-
To Wam powiem, że o tym niewiedziałam i jesem w szoku, aż chętnie poczytam sama na ten temat :)
-
Tak, zero wychodzenia i zero kontaktu z psami. Wiadomo, że jeśli masz w domu drugiego psa jest to nie możliwe, ale niech to będzie kontakt jedynie z tym psem.
-
O1us haha myślę, że ich sierść jest tak skonstruowana ;), że nie utopią się wchodząc do wody, ale rozbawił mnie Twój post ;)
-
Wiesz przepisów to akurat w naszym kraju jest wiele, które nie mają żadnego sensu i niewiadomo skąd się biorą...
-
Vege czemu? Ty wiesz jakie to praktyczne? Zawsze można takiego psa zmoczyć, a później się z nim po podłodze potarzać i odrazu podłoga świecąca ;)
-
Dlatego właśnie ten przepis nie ma tak naprawdę żadnego zastosowania w praktyce, a że to właściciel powinien być odpowiedzialny, a pies ułożony, tego niestety nie da się prawnie uregulować, chyba, że zostałyby wprowadzone obowiązkowe testy dla posiadaczy psów. Tylko odpowiedzmy sobie szczerze jak wiele "psich" przepisów jest w Polsce egzekwowanych? Przy okazji chciałam sprostować. W Gdańsku przepis mówi, że z psem na spacerze może być jedynie osoba zdolna do tego by nad nim zapanować. To już brzmi o wiele lepiej, ale można to rozumieć na różne sposoby i tak np. gdy ja o wadze 49 kg wyjdę na spacer z benkiem 65 kg, to jak udowodnię takiemu policjantowi, że mój pies jest ułożony?
-
Czy nie wyczułaś ironi w tym co napisałam? Zastanów się proszę... Co do drugiej części, to gwarantuje Ci, że większość dorosłych, którzy są z psem i zostanie on zaatakowany, również nie wie co ma zrobić. Z reguły stoją i krzyczą, bo boją się podejść lub nadzwyczajniej w panice nie potrafią myśleć racjonalnie. To nie jest dla mnie argument popierający ten przepis.
-
Rozumiem, dlatego właśnie uważam, że kontrole nad wszystkim powinni mieć rodzice. Jeżeli pies jest na tyle spokojny i ułożony, a dziecko (nawet to 10 letnie) wychowane, to niech sobie wychodzą razem. Właśnie pocztałam na ten temat. Póki co dowiedziałam się, że przepis ten obowiązuje w Słupsku i w Gdańsku (nie wiem czy gdzieś jeszcze). Mandat wynosi 200zł. Tyle, że w Słupsku w zeszłym roku prokuratura odwołała się od wyroku Sądu, który stwierdził, że madat na rodziców rodziców dzieci (14 i 16lat, pies 8 kg) został słusznie nałożony. Jak się sprawa skończyła tego nie wiem. Ponadto nie tylko osoby nieletnie nie mogą wyprowadzać psów, dotyczy to również osób starszych i inwalidów. Pisałam o tym wcześniej, ale miał to być żart, nie wiedziałam, że piszę prawdę...