boksereczkaa
Members-
Posts
315 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by boksereczkaa
-
Jest to nadal sprzedaż. Przecież nie ma znaczenia czy to zwrot kosztów czy nie. Poza tym jeszcze sprzedający musiałby udokumentować, że rzeczywiście takie koszty poniósł.
-
[B]zwiazek2012[/B] poważnie pytasz o opinie?
-
Ja też dzisiaj zgłaszałam masę ogłoszeń. W większości sprzedający piszą, że pies do oddania za darmo, a później dopisuje, że chce jedynie zwrot kosztów np 750zł. Są też tacy, którzy piszą oddam, a dopiero po kontakcie telefonicznym okazuje się, że za psa trzeba zapłacić. To można zgłaszać jako oszustwo. Zgłosiłam też sporo ofert "reproduktorów". Również pomyślałam o tym, że teraz hodofcy będą pozbywać się niepotrzebnego "towaru" :( Z drugiej strony przecież do tej pory też suki, który już do rodzenia się nie nadawały trafiały na ulicę. [B]ageralion[/B] nie ma takiej możliwości, żebyśmy my się poddali :) Nie po tylu latach walki o zmianę czegokolwiek w tym temacie.
-
Pewnie będą próbować, tylko że wtedy będą rzeczywiście musieli ze wszystkiego się rozliczać, a to nie będzie już takie opłacalne, więc i zapał szybko minie. Cóż, czas się wziąć za uczciwą pracę.
-
..........................
-
A ja proponuję, zanim zaczniemy zgłaszać do Allegro.pl, Tablica.pl czy innych portali o naruszeniu zasad, najpierw informować o wszystkim US. Ja wiem, że to upierdliwe, ale przecież my oszołomy nienawidzące kundli jesteśmy uparci, prawda? Jak taka turystka milena raz czy drugi dostanie kilkutysięczną karę, to jej się odechce biznesu. Wczoraj popisałam jeszcze trochę z tą psychopatką z tablicy (pozdrawiam milena :) ). Po pierwsze nie wiem czy to kobieta, czy mężczyzna, bo za każdym razem pisze inaczej. Po tej pierwszej schizofrenicznej odpowiedzi dostałam kolejną, pisaną już zupełnie inaczej. Postanowiłam rozpocząć dyskusję i mogę Wam z czystym sumieniem powiedzieć, że mamy przeciwnika, który umysłem nie dorównuje kilkulatkowi. Brakuje mu [B]jakiegokolwiek[/B] argumentu. No totalne NIC. Na jasno zadanie pytania też niestety (a może stety?) nie potrafi odpowiedzieć. Ogólnie jedna wielka klapa!
-
To samo co z książeczkami :/
-
[quote name='filodendron'] Jak się miewa Twoja istota? ;)[/QUOTE] Ale która? ;) [B]keksik[/B] oni wcale tak nie myślą, że albo sprzedaż, albo śmierć. Oni po prostu wiedzą, że stracili genialne źródło utrzymania i starają się mniej wtajemniczonym w akcje "rasowy=rodowodowy" wpajać jakieś głupoty o uśmiercaniu ich kochanych pupili. Przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie złapie się na teksy typu "mam smutne oczka, bo nie będę już miała szczeniaków".
-
Też pomyślałam, że to psychopatka :D agnisia100 pochwal się koniecznie haha.
-
Niedowiary (idealnie pasuje tutaj Twój nick ;) ) ale jak sprawdzić czy jest zarejestrowana? W internecie rzeczywiście nie ma zupełnie nic na ten temat. Napisałam też do srzedawcy, zobaczymy czy coś odpisze. A przy okazji zgłaszania tego mało śmiesznego ogłoszenia na tablicy napisałam też do wystawiającego. Odpowiedź jaką dostałam wklejam na forum :D "witam Mierna istoto twój zasób wiedzy jest miernyn , ilekroć dotykam miernoty wyimaginowanego życia Pani istota dalej jest zgubna i nie istotna ułuda Pani daje nadzieję którą Pani jeszcze nie odkryła ,a zpisana jest....... Ps. Nie jestem zwolenniczką pseudohodowli ale prawo do życia każdy ma !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Odkryj się i zadzwoń jeżeli masz odwagę. 608834399" Od razu zaznaczam, że pisałam w sumie grzecznie, więc nie zasłużyłam sobie na wyzwiska, ale ubawiłam się nieźle czytając tą odpowiedź. Jednak z oszołomami nie ma co gadać.
-
Ja również nie mogłam nic znaleźć. Zgłosiłam do Allegro naruszenie zasad. Ciekawe czy się tym zajmą.
-
[quote name='bachar']I w tle cała "produkcja"...[/QUOTE] Taa i ten tekst, że pieski mają takie smutne oczka, bo nie będą mogły się już rozmnażać :/
-
Najgorsze jest to, że już prawie 80 osób "lubi to" na facebooku :(
-
[url]http://tablica.pl/oferta/walczymy-o-prawa-zwierzat-bez-rodowodu-do-zycia-dolacz-do-nas-IDC44x.html[/url] Zgłosiłam już to do tablica.pl ale załamałam się czytając co oni tam wypisują :(
-
PILNIE DT/DS SZCZENIAK ZAMARZA!!! mazowieckie
boksereczkaa replied to boksereczkaa's topic in Już w nowym domu
Oj ja też bym chciała, żeby wszystkie wątki trwały parę godzin :) Ale łatwo nie było, stresu najadłam się co nie miara, bo nie było dosłownie żadnej możliwości, abym mogła malucha zabrać ze sobą. Jak wrócę do domu, to postaram się ściągnąć zdjęcia malucha, niech chociaż dzieciak sławny będzie ;) -
PILNIE DT/DS SZCZENIAK ZAMARZA!!! mazowieckie
boksereczkaa replied to boksereczkaa's topic in Już w nowym domu
Udało się znaleźć domek! :D Siostra koleżanki niedawno straciła swojego pupila. Nie chciała nawet słyszeć o kolejnym, ale postawiliśmy ją przed faktem dokonanym, gdy zobaczyła malucha rozpłakała się i powiedziała, że jest tak brzydki, że nie potrafi mu się oprzeć :) Alarm odwołany. Niesamowicie się cieszę, bo nie mogłam zabrać szczeniaka ze sobą i po prostu został by na ulicy :( -
PILNIE DT/DS SZCZENIAK ZAMARZA!!! mazowieckie
boksereczkaa replied to boksereczkaa's topic in Już w nowym domu
Hop do góry maluszku! Dzieciak został na razie umieszczony w szopie. Niestety jest tam potwornie zimno i psiak nie otrzyma odpowiedniej opieki. -
PILNIE DT/DS SZCZENIAK ZAMARZA!!! mazowieckie
boksereczkaa replied to boksereczkaa's topic in Już w nowym domu
Nie mogę wysłać zdjęcia z telefonu na komputer :( Jeżeli ktokolwiek będzie zainteresowany zdjęcia wyślę telefonem. Bardzo proszę o pomoc, ten psiak ma czas do dzisiaj :( -
Dzisiaj w nocy przybłąkał się do moich teściów maleńki piesek. Na moje oko ma ok. 6 miesięcy, waży ok. 5 kg. Ma przodozgryz,kudłate futerko, jest potwornie zapchlony i najprawdopodobniej zarobaczony. Piesek jest przyjaźnie nastawiony do ludzi i zwierząt. Widać, że bardzo się boi. Nakarmiliśmy go, daliśmy tabletkę na odrobaczenie i podaliśmy krople na pchły. Maleństwo siedzi cały czas pod drzwiami. Nie może tutaj zostać, a ja w tej chwili nie jestem w stanie zapewnić mu nawet tymczasu :( PILNIE potrzebny chociaż DT. W tej piesek przebywa koło Płocka. Jestem tutaj do wieczora, później wracam do Warszawy, gdzie mogę go dowieść. Niestety nie wiem co stanie się z psem kiedy wyjadę. Bardzo proszę o pomoc. Zaraz zrobię małemu zdjęcia i wstawię tutaj. W razie jakichkolwiek pomysłów podaję mój nr. 511-239-403
-
Posiadanie psa było moim marzeniem odkąd nauczyłam się mówić. W końcu rodzice podjęli decyzję kupujemy. Byliśmy akurat na działce, sąsiad miał szczeniaki owczarka belgijskiego. Poszliśmy je obejrzeć. Pamiętam, że zabrałam ze sobą całą skarbonkę starych monet (rodzice byli oczywiście uzbrojeni w prawdziwe pieniądze). Szczeniaczki były cudowne, jednak pomiędzy moim tatą, a sąsiadem doszło do sprzeczki. Wyszliśmy bez pieska. Dla mnie było to równoznaczne z końcem świata. Histeria, spazmy, dziki płacz. Rodzice chcąc mnie uspokoić zaczęli mnie zapewniać, że pieska dostanę jeszcze w tym tygodniu. Nie skończyli zdania, gdy do domu wpadł kuzyn krzycząc "Ciociu! Wujku! Mamy dla Was pieska!". Wybiegłam przed dom i zobaczyłam ciotkę niosącą żółtą boksię. O podejmowani decyzji nawet nie było mowy, wiadome było od razu, że Sonia z nami zostanie. Przeżyliśmy razem 9 cudownych lat. Sonia nauczyła mnie odpowiedzialności, opieki nad zwierzętami, była moją najwspanialszą i najwierniejszą przyjaciółką. Rok po śmierci Soni zadzwoniła do mnie koleżanka mówiąc, że ma dla mnie małego bokserka. Okazało się, że u jej taty niebawem pojawią się szczeniaki. Nie potrafiłam odmówić. Tak trafiła do mnie Zuzia, która jest ze mną od 7 lat. Jest prawdziwym psim wolontariuszem, rozpieszczonym na wszelkie możliwe sposoby. Moja kochana, najpiękniejsza laleczka. Trzy lata temu zakochałam się w maltańczykach. Postanowiłam kupić psiaka. Byłam już wtedy uświadomiona co do kupna psa bez rodowodu, ale ponieważ rodowodowe szczeniaki kosztują bardzo dużo, zaczęłam szukać pieska, który nie nadawał się na wystawy. Poszukiwania trwały bardzo długo, bo nawet jeżeli udało się znaleźć coś z jakąś wadą, to ceny i tak zahaczały o kilka tysięcy. W końcu znalazłam! Piesek był w Poznaniu, ja w Warszawie, ale co tam. Miał być mój i już. Udało się zorganizować transport i po tygodniu mój mały maltańczyk z koszmarną wadą zgryzu stał się warszawiakiem :) W między czasie w moim domu pojawiały się różne tymczasy, wszystkim udało się znaleźć nowe domki. Rok temu znowu postanowiłam zostać DT. Akurat dostałam informację o szczeniakach poszukujących pilnie DT/DS. Pomyślałam, a co mi tam. Takie maluchy na pewno szybko znajdą domki. Zabrałam dwa. Jeden bardzo szybko znalazł kochających opiekunów. W zimnym hotelików czekały jeszcze dwa szczeniaczki. Postanowiłam tam wrócić i na miejsce wyadoptowanego szczeniaka wziąć kolejnego. Sunię przywiozłam wieczorem. Była osowiała, przestraszona, nie miała apetytu. Myślałam, że to stres. Następnego dnia jechałam z małą na ostrym dyżurze do lecznicy. Suka ledwo żywa, przelewała mi się przez ręce. Diagnoza okropna: Parwowiroza. Weci nie dawali jej praktycznie żadnych szans, ale mała walczyła dzielnie. Udało się ją uratować, a ponieważ walka o nią trwała długo i każdy dzień był wielką niewiadomą nie udało mi się nie złamać żelaznej zasady i nie przywiązać się do niej. Tym sposobem w zeszłym roku dołączyła do nas Monia, a ja stałam się dumną posiadaczką 3 psów w samym centrum wielkiego miasta ;)
-
Przede wszystkim daj mu trochę czasu. Konie zawsze niechętnie podchodzą do nowych towarzyszy, muszą pokazać im hierarchię w stadzie. Trzymam kciuki, aby stado jednak chłopaka zaakceptowało. Jak duże masz padoki dla koni?
-
Skoro koń staranował samego Robertsa (jakby nie było wielkiej sławy i z pewnością człowieka, który wiedział co robi), mimo że wcześniej nawiązali tzw. porozumienie, to jednak stał się na tą chwilę niebezpieczny. Roberts poradził sobie z tym koniem, ale czy potrafiłby sobie poradzić z nim zwykły laik? Sądzę, że tylko nasiliłby lęk konia, a bojący się koń staje się koniem niebezpiecznym. Szczerze mówiąc mało znałam koni, takich które byłyby do tego stopnia znarowione czy przerażone, żeby nie pozwalały do siebie dojść. Koń Cudaka to nie dzikus z buszu, a koń wychowany w niewoli, więc przyzwyczajony do obecności człowieka. Miałam do czynienia ze ślepymi końmi, z czego z jednym kontakt miałam duży i nigdy nie było problemu, żeby do któregokolwiek z tych koni podejść czy wykonać podstawowe zabiegi, a nawet osiodłać czy powozić bryczką. Nie pisałam o tym, że Cudak boi się tego konia, opisywałam sytuacje związaną z Robertsem i koniem, który go stratował, nie miało to nic wspólnego z koniem założycielki tematu. Widzisz, trochę zamieszałaś się w tym co piszesz, bo na początku pisałaś konkretnie o naturalu, a teraz po prostu o pracy z koniem... :roll:
-
To nie ja czytam między wierszami, a Ty na siłę próbujesz się czegoś uczepić :roll: Po raz kolejny muszę tłumaczyć co napisałam... P.S zawarte w moim poście dotyczyło ogółu, a nie konkretnie Ciebie i podchodziło pod ironię. Wciąż twierdzę, że to co opisujesz, to nie jest żaden natural, a zwyczajna praca z koniem. Tak jak pisałam nie wyobrażam sobie pracy z koniem bez choćby podstawowej znajomości jego zachowań, a do "naturalistów' mi daleko. Piszesz, że zawsze coś może się nie udać i że trzeba umieć wyciągnąć z tego wnioski, ok. Tylko jak wyobrażasz sobie naturalną (piszę o prawdziwym naturalu, a nie o zwykłej znajomości końskich zachowań i uszanowaniu ich natury) pracę dziewczyny nie mającej bladego pojęcia o tym zagadnieniu z dorosłym już, ślepym ogierem? Roberts miał wypadek, mimo że doskonale wiedział co robi, a co by się stało, gdyby na jego miejscu stał typowy laik? Jakie wnioski powinien ów laik wyciągnąć? najprawdopodobniej skończyłoby się na lęku przed danym koniem, co ten z kolei doskonale by wyczuwał i nad zwyczajniej w świecie stałby się niebezpieczny. Masz rację jeśli ktoś na poważnie interesuje się tym tematem, to z pewnością czegoś się nauczy, tyle że nie wystarczy przeczytać kilka książek i zacząć biegać z pomarańczowym batem, a trafić na kursy godne uwagi też w tej chwili łatwo nie jest, bo natural i w większości przypadków stał się wyłącznie chwytem reklamowym.
-
Nie czytam między wierszami, napisałaś "z tą różnicą, że nie wyrządzasz mu krzywdy fizycznej", to Twoje słowa. To nie ja czytam między wierszami, to Ty nieprecyzyjnie formułujesz zdania, bo skoro nie chodziło o to, że klasycy krzywdzą konie, to o co? Oceniam Twoją wiedzę po jednym poście, bo w tym jednym poście napisałaś coś, co może napisać tylko laik nie mający pojęcia o czym mówi. Każdy kto ma pojęcie o naturalu, wie że używany nie umiejętnie może wyrządzić masę szkód i stać się niebezpieczny. Na koniec zgadzam się z Tobą, to o czym piszesz, to nie jest żaden natural, a po prostu znajomość koni, ich zachowań, natury. Żeby nie było, że znowu wyczytuję to czego nie ma, to przypominam, że kilka postów wcześniej napisałaś "próbowałaś czegoś naturalnego". Wystarczyło napisać po prostu czy znasz zachowania koni? i nikt nie myślałby, że chodzi Ci o naturalne metody pracowania z końmi. Na koniec dodam jeszcze, że nie wiem w jakich stajniach przebywałaś, ale ja nie trafiłam jeszcze na taką, w której od samego początku nie byłoby wpajane ludziom co z koniem wolno, a co nie, co koń lubi, a czego się boi, jak do niego podchodzić itd. (nawet w stajniach typowo szkółkowych). P.S. Mam wrażenie, że ostatnio każdy kto zna swojego konia, kto spędza z nim czas nie tylko podczas siodłania myśli, że jest drugim Parellim...
-
Co w takim razie wiesz o naturalu? Bo z Twojego postu wynika, że niewiele... I co masz na myśli pisząc "z tą różnicą"? Bo zabrzmiało to jakbyś uważała, że wszyscy klasycy to brutale, a ich konie "robione" były starą metodą "łamania".