Jump to content
Dogomania

Till

Members
  • Posts

    1236
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Till

  1. Niestety Amor nie ma wielkiego apetytu i jak na tak dużego psiaka nie je zbyt wiele, kupki robi niewielkie za to sika bardzo dużo, narazie nic nie przybrał na wadze. Jednak trzeba mu zrobić bardziej szczegółowe badania, biochemia będzie konieczna dlatego w tej sytuacji bardzo prosimy o pomoc finansową. Missiek będzie mogła go zabrać na badania w przyszłym tygodniu do Krakowa
  2. [quote name='missieek']skorzystam, że pojawił się tu miłośnik dogów a ten biedak jest w typie doga? http://schroniskopsiepole.wordpress.com/do-adopcji/psy/172-640x480/ ten w Racławicach fakt jest dogowy, kurde co taki pies tam robi??
  3. [quote name='Alla Chrzanowska']Pies, choć śliczny i bardzo biedny nie ma nic wspólnego z dogiem. Nawet kolor sierści odbiega od żółtej, typowej dla dogów.[/QUOTE] na żywo wygląda jak bokser mieszany z dogiem, w każdym razie takie wywołuje skojarzenia
  4. kastracja konieczna bo chłopak ma popęd, ale narazie to nie wchodzi w grę. Jedno trzeba przyznać- jest piękny, na tym strasznym podwórku i przy niby budzie wyglądał jak książę przypięty do taczek :) taki kontrast był
  5. Amor bo takie imię dali mu właściciele spędzając swoje życie na łańcuchu patrzył jak reszta psów na tym podwórku biega swobodnie i się zajada, a on nie miał nic w misce prócz papki z wody i chleba, jego skazali na śmierć bo bieda w domu no a piesków prócz jego jeszcze 3, jeden nawet kupiony na internecie:)jakby pozostałych było mało. trafił im się nawet rasowy jamnik szorstkowłosy, podobno się przyplątał- ciekawe. Amor może mieć starte zęby od kamieni i żwiru, którego było pełno tam gdzie leżał wiec może z głodu i nudów gryzł je. Amor przypomina doga, ale jest od niego drobniejszy, można też mieć coś z ogara bo od gończego jest znacznie większy, większy jest również od boksera. jak nabierze wagi stanie się naprawdę solidnym psem, może ważyć między 35-40 kg. Boję się, że jednak jest na coś chory....
  6. niestety będę musiała Iwoniam Cię poprosić o wklejenie zdjęć, które Ci przesłałam i obiecuję się nauczyć w końcu to robić :)
  7. [IMG]http://imageshack.us/v_images.php[/IMG]uwaga, próbuję wkleić zdjęcie, ale coś czuję, że mi się to nie uda
  8. Właśnie o tym pisałam, że wszyscy przekręcają moje słowa i też nie czytają dokładnie postów. Nie posiadam agresywnych psów!! Niestety nie dysponuję czasem żeby siedzić tu i pisać, kontaktwałam się telefonicznie z Marchewą i jak się domyślam z Massumi (Dominika?) w trakcie rozmów starałam się klarowanie wyjaśniać o co mi chodzi i miałam wrażenie , że to było zrozumiałe, a potem na forum robił się z tego jakiś miks. Jeśli ktoś ma ochotę zrobić u mnie wizytę przed adopcyjną nie ma sprawy, sama takie przeprowadzam i to rozumie więc zapraszam. Jeśli chodzi o zdjęcia moich psów na forum nie zgadzam się, ale jeśli ktoś ma ochotę je poznać zapraszam Osoba która przywiozłaby do mnie Kacpra mogłaby je na forum opisać, zdjęcia Kacpra z pobytu u mnie też znalazłyby się na forum bo to też jest oczywiste. A teraz uciekam bo moje psiaki czekają na obiecany spacer :)
  9. A Ty Olga 7 zważ na słowa bo nie pozwolę sobie na oczernianie mnie i moich psów. Nie mam obowiązku pokazywanie Ci moich psów nie mam też potrzeby oglądania twoich jeśli je w ogóle masz? nie wiem jakie są Twoje zasługi dla ratowania zwierząt i też ich nie oceniam więc ty pochopnie nie oceniaj adopcji jakie się u nas odbywają czy w moim domu. Nie znasz mnie, mojej sytuacji domowej, moich zwierząt ani tego co dla zwierząt robię wiec daruj sobie i zajmij się czymś konstruktywnym. A jeśli chcesz wiedzieć zanim Marchewa zgodziła się żeby Nieśmiałek jechał do mnie to skonsultowała się z osobami, które działaj prężnie na rzecz zwierząt i zebrała opinie o mnie, a nie tak jak ty wyskoczyła z oszczerstwami!!
  10. Nie chciałam się wdawać w te puste przepychanki, ale nie da się tego czytać ze spokojem. Niby chcecie pomagać zwierzętom i to zamiast łączyć to was dzieli, oczerniacie siebie na wzajem , a do tego mnie nie znając faktów bo każda moja wypowiedź jest przekręcona!!! To ja zaproponowałam dom tymczasowy lub stały dla Nieśmiałka po tym jak przeczytałam info na tym linku [url]http://jamniki.eadopcje.org/psiak/226[/url] gdzie wyraźnie pisze i widać,że to jamnik wystraszony i boi się ludzi. Wywnioskowałam, że jest mu bardzo ciężko w schronisku i chciałam zapytać jak można mu pomóc, zadzwoniłam pod numer umieszczony na stronie, tak poznałam Marchewę, troszkę mi o nim opowiedziała,zdecydowałam, że mogę go wziąć bez decyzji czy zostanie na stałe czy będę mu szukać domu ponieważ mi będzie łatwiej znaleźć dom dla jednego psa niż dziewczyną w schronisku dla 300 psów. Powiedziała, że spróbuje zorganizować transport. Kiedy transport się znalazł powiedziała mi, że w schronisku kierowniczka poinformowała ją, że pies jest agresywny, został oddany przez właściciela bo był agresywny i że go nie wyda bo nie nadaje się do adopcji. Ciężko było nam w to uwierzyć bo na takiego nie wyglądał na zdjęciach i na filmiku, raczej na skrzywdzonego i mocno wystraszonego. Ale nie było wyjścia jak tylko to sprawdzić, żeby pies mógł zostać wydany. Więc postanowiłyśmy z Marchewą, że będzie tam chodzic osoba, która odpowie nam na nasze pytania. I tak się stało. Sprawdzanie go nie miało trwać miesiąc jak tu padło na forum, ale tyle ile będzie niezbędne żeby się coś o nim dowiedzieć i dzięki temu wyciągnąć go stamtąd. Mając trzy psy i 4 koty w domu muszę wiedzieć coś o psie, którego przyjmuje, a że jestem oddalona od schroniska o 600 km to nie mogę sobie podejść sama i tego sprawdzić wiec muszę polegać na informacjach jakie dostaje. Obawy pojawiły się u mnie gdy usłyszałam, że jak Nieśmiałek widzi smycz, ucieka, wycofuje się i pokazuje ostro zęby i nie dlatego, że mógłby mnie pogryźć w przyszłości, ale z dwóch innych powodów, a mianowicie- dlatego, że moje psy czują się u mnie pewnie, to jest ich dom, jesteśmy ze sobą bardzo zżyci (bokser jest 13 lat, bloodhound 2 lata i sznaucerka 1,5 roku) i jeśli jakiś pies pokaże u mnie agresje one odpowiedzą agresją mimo, że są bardzo łagodne, ale odbiorą to jako atak na mnie, a jamnik to malutka psinka. Wszystkie psy ze schroniska jakie u mnie przebywały włącznie z tą sznaucerką w strachu nie okazywały agresji, ale uległość więc u moich psów włączał się instynkt opiekuńczy, a nie obronny. W razie czego z bokserem i sznaucerką nie ma problemu, ale bloodhound to 56 kg zakręconego psiaka, który jest bardzo zabawny i szalony, ale też czasem nieobliczlny i każdy kto miał kontakt z tą rasą wie, że trudno czasem przewidzieć ich zachowanie. Teraz mam nadzieje, że kwestia moich psów jest JASNA dla tych którzy zaczynali już pisać jakieś oszczerstwa. Drugim powodem dla którego zmartwiło mnie to, że pokazuje agresję na smycz jest ważny fakt- jak będzie transportowany 600 km jeśli nie można zapiąć go na smyczy, jak załatwi swoje potrzeby, jak wyjdzie zjeść lub się napić??? nie wiem jak sobie to wyobrażają osoby które tak chętnie na wątku wypisiją TOTALNE BZDURY, może nie mają lub nigdy nie miały psów i nie wiedzą, że one czasem potrzebują się wysiusiać i napić??:) Nie wiem jaki mają pomysł na przetransportowanie psa 600 km bez smyczy i przez to bez uszczerbku na jego zdrowiu?? I dlatego ustaliłyśmy, z Marchewą, ze trzeba go oswoić ze smyczą lub szelkami. Nie trzeba będzie tego robić jesli znajdzie się dla niego dom niedaleko od schroniska bo wtedy wsadzi się go do auta, pojedzie godzinkę i wyląduje prosto na ogród w nowym domu stałym lub tymczasowym tak jak ja robię z psami z naszych okolicznych schronisk, wtedy też nie zadaję sobie pytania czy chodzi na smyczy, czy np. wogóle nie chodzi bo już nie jest w stanie, wtedy chodzi tylko o szybką pomoc! Ale tu jest inna sytuacja, mam związane ręce i stąd padło ode mnie zdanie, że jeśli jest coś blisko to zabierajcie go stamtąd bo czas w jego przypadku jest ważny zresztą jak w każdym innym gdy pies znajduje się w schronisku, a że w Polsce jest w schroniska kilkadziesiąt tysięcy psów to śmiało ruszcie zadki te najbardziej pyskate osóbki i weźcie się za ratowanie zwierząt, a nie traćcie czasu na obrażanie się wzajemnie. Ja mam 7 zwierzaków w domu, do niedawna 10 i mam pełne ręce pracy. Tak wiec mam nadzieje, że wszystko sobie wyjaśniliśmy. Mój dom jest otwarty dla Nieśmiałka, czy na stałe czy tymczasowy nie odpowiem teraz bo nie jestem jasnowidzem, jak będzie dobrze dogadywał się z grupą to zostanie, jak nie będę mu szukać domu, mam nadzieje, że z waszą pomocą. Jeśli zrobicie coś sensownego i znajdziecie mu dom blisko od schroniska to chwała wam za to, napewno Nieśmiałek bedzie wam wdzięczny bo bardzo tego pragnie tego akurat jestem pewna. Jeśli taki dom się nie znajdzie to uczcie chodzić go na smyczy i to jak najszybciej bo bez tego nie może wybrać się w daleką podróż...
  11. Rozmawiałam dziś z opiekunką Murzynka, wychodzi na to,że wszystko u niego dobrze. Ranki się goją, a Murzynek jest coraz bardziej ufny, nawet wykłada się do zabawy. Więc jest tak jak myślałam,że będzie potrzebował trochę czasu na oswojenie się z miejscem ponieważ należy do bardzo zamkniętych piesków, ale jak już zaufa to przemienia się w wielkiego pieszczocha pozytywnie nastawionego. Dzięki temu szybciej wyzdrowieje i wróci do formy, a to jest najważniejsze...
  12. Dziś byliśmy z Murzynkiem na dwóch spacerach, był taki radosny i chętny do biegania, ale to wszystko i tak mało bo większość czasu spędza sam w piwnicy, tak to boli, że on tam sam siedzi, ale nie ma nas w domu prawie cały dzień. Jemu bardzo brakuje kontaktu z człowiekiem, myślę, że jest bezproblemowym pieskiem i każdy byłby z niego zadowolony bo jest bardzo grzeczny, cierpliwie znosi te warunki i czeka na każde spotkanie z radością. Nie chcę, żeby się załamał znów przez tą samotność...
  13. Ja też postaram się trochę wydrukować w pracy. Dziś byłam z Murzynkiem na dłuższym spacerku, odwiedził swoje stare miejsca, był taki zadowolony, że mógł zrobić swój obchód po znanej okolicy, przez chwilę miał dylemat gdzie iść, ale w końcu poprowadził mnie do domu i staną pod bramą, mnie zatkało, nie sądziłam, że będzie wiedział gdzie dokładnie iść. Nie chciał tylko sam zostać w piwnicy, on potrzebuje towarzystwa. Myślę, że już nie musi biegać jak dawnej cały dzień, wystarczy spacer i towarzystwo człowieka. Częsty pobyt w odosobnieniu załamuje go. Może jakaś starsza osoba chciałaby go przygarnąć, napewno miałaby z niego radość, on chętnie posiedzi w domu, pójdzie na spacer...Tak cieszy jak się patrzy na niego jak macha ogonkiem, tak pozytywnie reaguje, tak chce się poprzytulać, a jeszcze parę dni temu wyglądał jakby szykował się na śmierć. PROSZĘ O DOM DLA MURZYNKA!
  14. dzwoniłam dziś do Tychów, do dermatologa. Przyjmuje w poniedziałek i wtorek od 13-19, a w środę, czwartek, piątek od 9-14.30. Jest wielka prośba czy ktoś mógłby pomóc w zawiezieniu Murzynka tam, ta wizyta może okazać się bardzo pomocna, a my narazie nie mamy transportu
  15. Spoko dostał taką lepszą puszkę, nie te świństwa, ja takich nie kupuje :) teraz zjadł więcej gotowanego jedzona, pierwszy raz odkąd jest u mnie tyle zjadł, ale dalej dużo śpi, niech sobie wypoczywa biedaczek
  16. Nie chciał wychodzić teraz, chce tylko spać, może to włóczęgostwo już go zmęczyło, tak naprawde było wymuszone sytuacją, nie miał swojego kąta, każdy go przeganiał. Niech odsypia, sen napewno działa kojąco
  17. Mam wrażenie, że ma to samo co Lilu z poprzedniej strony, różnica polega tylko na wieku i zaawansowaniu choroby. Na oko to to samo
  18. [quote name='Ulaa']Till, a czy Murzynek je suchą karmę czy tylko gotowane jedzonko? Tzn w sensie czy lubi suchą i czy jest w stanie ją jeść. Staruszki często mają z tym problemy...[/QUOTE] Murzynek nie je suchej karmy, ma słabe zęby, a poza tym nie jest nauczony, nie wykazuje zainteresowania suchą karmą. Je gotowane i z puszki, ale narazie nie wiele
  19. Teraz pod wieczorem Murzynek wykazał większe zainteresowanie jedzeniem, al edalej tylko leży. Jest smutny i bardzo słaby, napewno cierpi, ale już się nie drapie
  20. DT jest potrzebne jak najszybciej, ja mam 8 zwierzaków i prawie cały dzień są same, nie mogę go z nimi łączyć bo nie ma diagnozy co do choroby, a poza tym on potrzebuje spokoju i opieki. Konkretny lekarz to podstawa, nasze domniemania nic nie rozwiążą. Może będzie miał szczęście i ktoś ofiaruje mu dom na stałe, ktoś kto nie szuka tylko młodego pięknego pieska, ktoś kto nie pomyśli o sobie i swoich wymaganiach, ale będzie chciał zrobić coś dla tego maleństwa...
  21. [FONT=&quot]Murzynek to bardzo mądry piesek, zna wszystkie ścieżki Dziadka i pory, w których ma mu wyjść naprzeciw żeby z nim pospacerować. W aucie był bardzo grzeczny i cierpliwy. Ponoć lubi się kąpać, jak wydobrzeje to na pewno go wykąpiemy, może mu ulży bo brud tez go męczy. Nie jest zachłanny na jedzenie i mimo tego, że nieraz jest głodny nigdy nie żebra, zjada tylko to co mu ktoś chce dać i robi to tylko raz dziennie, drugi raz już nie chce zjeść, ale na drugi dzień już tak [/FONT][FONT=Wingdings]:)[/FONT]
  22. Murzynek śpi cały czas, nie jadł tylko śpi i spokojnie oddycha, myślę, że jest osłabiony, ale też zmęczony tą tułaczką, a w końcu ma ciepły kąt i spokój, wcześniej tylko beton i zimno. Opowiem o Murzynku parę słów. Jest to piesek, który ma około 14 lat. Jego życie nigdy nie było łatwe, miał pecha i trafił do nieodpowiedzialnych ludzi dla których alkohol był najważniejszy. Parę lat mieszkał w domu gdzie dostawał jeść i miał w miarę opiekę, ale po tym jak jego właściciele zostali przesiedleni to los Murzynka pogorszył się. Całymi dniami biegał po rynku z inną suczką, jej już nie ma skończyła pod kołami samochodu, a on został sam szukając towarzystwa wśród "meneli"znał ich wszystkich. Często po zakończeniu targu szedł z nimi szukać resztek. Każdego dnia odwiedza miejsce gdzie kiedyś mieszkał, leży tam,zagląda w każdy znany kąt, pewnie ma lepsze wspomnienia z tym miejscem. Jego faktyczny właściciel jest każdego dnia pijany więc głównie przebywa z ojcem właściciela to bezdomny staruszek, który sam nie ma miejsca do mieszkania i tak się z Murzynkiem snują po Trzebini. Wyleczenie psa w takich warunkach jest niemożliwe, a zwłaszcza,że z nim jest coraz gorzej. Ma za sobą ciężką zimę do tego sporo lat, ale BARDZO CHCIELIBYŚMY żeby ostatnie chwile spędził w domu z ludźmi, którzy otoczą go opieką, okażą mu serce i sprawią by znów był szczęśliwy- ZASŁUŻYŁ SOBIE NA TO...
  23. Murzynek śpi cały czas, nie jadł tylko śpi i spokojnie oddycha, myślę, że jest osłabiony, ale też zmęczony tą tułaczką, a w końcu ma ciepły kąt i spokój, wcześniej tylko beton i zimno. Opowiem o Murzynku parę słów. Jest to piesek, który ma około 14 lat. Jego życie nigdy nie było łatwe, miał pecha i trafił do nieodpowiedzialnych ludzi dla których alkohol był najważniejszy. Parę lat mieszkał w domu gdzie dostawał jeść i miał w miarę opiekę, ale po tym jak jego właściciele zostali przesiedleni to los Murzynka pogorszył się. Całymi dniami biegał po rynku z inną suczką, jej już nie ma skończyła pod kołami samochodu, a on został sam szukając towarzystwa wśród "meneli"znał ich wszystkich. Często po zakończeniu targu szedł z nimi szukać resztek. Każdego dnia odwiedza miejsce gdzie kiedyś mieszkał, leży tam,zagląda w każdy znany kąt, pewnie ma lepsze wspomnienia z tym miejscem. Jego faktyczny właściciel jest każdego dnia pijany więc głównie przebywa z ojcem właściciela to bezdomny staruszek, który sam nie ma miejsca do mieszkania i tak się z Murzynkiem snują po Trzebini. Wyleczenie psa w takich warunkach jest niemożliwe, a zwłaszcza,że z nim jest coraz gorzej. Ma za sobą ciężką zimę do tego sporo lat, ale BARDZO CHCIELIBYŚMY żeby ostatnie chwile spędził w domu z ludźmi, którzy otoczą go opieką, okażą mu serce i sprawią by znów był szczęśliwy- ZASŁUŻYŁ SOBIE NA TO...
  24. To dobra wiadomość tylko może udałoby się wcześniej suczkę wysterylizować jeśli ci państwo mają już samca, różnie może być...
  25. Rodzina jest z Bruna bardzo zadowolona, nie sprawia kłopotów na dziecko reaguje bardzo pozytywnie. Mówią, że już go pokochali i nie zamierzają oddawać :), mam nadzieje, że ten stan się utrzyma i że Bruno znalazł swoją prawdziwą rodzinę, to bardzo mądry i ułożony psiak
×
×
  • Create New...