natalijo
Members-
Posts
1766 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by natalijo
-
No to mnie pocieszyłyście :) Pewnie, że Dabi się do brata przyzwyczai, ale mój brat za bardzo naciska...Jeszcze nigdy żaden pies się go nie bał i jakoś on strasznie bierze to do siebie. Także narazie muszę popracować nad bratem, a Dabi dać trochę czasu :) Czasu potrzebuje ślicznotka też, żeby zrozumieć, ze ja jej NIGDY nie zostawię, nie opuszczę .... Jak tylko wychodzę gdzieś bez niej (zostawiam ją z Maksem na podwórku i jadę np. na zakupy) to bidulka nie odchodzi od bramy, a jak wrócę, nawet po paru minutach, to tak się cieszy, skacze, piszczy.... Serce mi pęka... Zauważyłam, że jest śmielsza wobec obcych jak biega luzem niż na smyczy. Pewnie czuje się komfortowo jak wie, że w każdej chwili może uciec. Ale zrobila się już trochę pewniejsza siebie. Na początku jak biegała luzem, to trzymała sie zawsze ok 5 metrów ode mnie. Teraz zdarza się jej pobiec dalej, a dziś nawet nie chciała sie dać uwiązać na smyczy jak rano wracałyśmy do domu wredota mała :) Jak ją wołałam i kucałam, to myślała chyba, że się chcę bawić, bo biegła do mnie z uśmiechem na pyszczku i w ostatniej chwili uciekała w bok :) Śmieszne to jest teraz, ale rano jak musiałam iść się zbierać do pracy i jak marzłam przy 15 stopniach mrozu to nie było mi tak bardzo do śmiechu :) Najbardziej mi się podoba jej sposób budzenia mnie :) Jak tylko mój budzik zadzwoni to wskakuje mi do łózka, wtula się we mnie, kładzie na grzbiecie, łapki do góry i muszę ją miziać po brzuszku :):) A ja właśnie wtedy czuję sie tak szczęśliwa, że mogłabym leżeć tak przez cały dzień..... Ale szara rzeczywistość mi na to nie pozwala ... W pracy marzę tylko o tym, żeby wrócic do domku, wyściskać dabi i wziąść ja na dłuuuugi spacer... A że mam teraz w pracy urwanie głowy (jestem księgową, a początek roku to dla nas goracy okres) tym bardziej ta wizja wydaje mi się pociągająca. No więc cioteczki drogie, obiecuję wygłaskać, wymiziać i wycalować Dabiszonka od Was (choć nie wiem czy wytrzyma jeszcze większą dawkę czułości). Pozdrawiam wszystkich i dziękuję w imieniu Dabi, że dalej interesujecie się jej losem. A ja co jakiś czas będę Wam opowiadać o naszych postępach, może jakiś małych porażkach... Bo rodzina i znajomi mają już dosyć moich opowiadań, a muszę się z kimś dzielić swoim szczęściem :):)
-
Piękna Buba-OD URODZENIA W SCHRONISKU- nareszcie znalazła super dom!
natalijo replied to Rybc!a's topic in Już w nowym domu
Qrde, popłakałam się jak to czytałam :-( Nie wiem co się ostatnio ze mną dzieje..... Śliczna psinia! -
My (ja, Dabi i kocurek) też bardzo serdecznie Was pozdrawiamy i ściskamy mocno!! U nas wszystko układa się coraz lepiej. Dabi z kotkiem już prawie się lubią (tzn. mała cieszy się jak kotka widzi, a nie ucieka, obwąchują się, ale jak kot "poluje" na jej kręcący się ogon, to czasem biedna straci cierpliwość). Na spacerkach Dabi jest tak grzeczna, że spuszczam ją ze smyczy i sobie biega ślicznotka. Caly czas ma mnie na oku (a ja ją) i jak tylko się za daleko oddalę, to przybiega do mnie na złamanie karku z szeroko uśmiechniętą mordką. Z Maksem tez już się bawią w najlepsze. Wogóle tak się to wszystko ułożyło, że mam wrażenie jakby tak było od zawsze.:) Jeszcze tylko Dabi musi się oswoić z ludźmi (zwłaszcza z mężczyznami) bo panicznie się ich boji. Wiecie coś o jej przesżłości? Bo ona boji się obcych wogóle, ale mężczyzn nieporównanie bardziej (dziś mój brat, który psy uwielbia i nie może przeżyć, ze Dabi się go boji, chciał jej dać kawałek kiełbasy z ręki, to uciekła, a jak już nie miała gdzie to warczała na niego bidulka). Ale wierzę, że z czasem wspólnie pokonamy ten lęk. Wczoraj wiozłam brata na trening. Zostawiłam ją u mamy na ogrodzie, żeby sobie z Maksem pobiegała, nie chciałam jej dodatkowo stresować przebywaniem w aucie z moim bratem. Zostawiłam ją na dosłownie 20 minut. Jak wróciłam, to mama z łzami w oczach (bo taka uczuciowa jest :) ) powiedziala, że Dabi cały ten czas siedziała koło bramy i patrzyła tam gdzie odjechałam.... Maks ją zaczepiał, mama wołała do ciepłego domku, kusiła jedzeniem, a ona kochaniutka tak na mnie wiernie czekała.....Nie muszę chyba mówić jak mnie przywitała:) W takich chwilach zastanawiam się jakim trzeba być człowiekiem, żeby psa porzucić/oddać do schroniska.... Nie wspomnę o znęcaniu się.... Ah, szkoda gadać. Nie powiem co bym z takimi ludźmi robila.... Tak więc uspokajam wszystkie cioteczki - u nas wszystko w najlepszym porządku. Dabi chyba jest ze mną szczęśliwa, a ja z nią niezmiernie:) Wszystkich jeszcze raz pozdrawiam!!
-
Hmmm, sama nie wiem. Przeglądałam kilka wątków, Dabiszonek był gdzieś chyba na pierwszej stronie, weszłam, zobaczyłam zdjęcia i.....to była miłość od pierwszego wejrzenia :) Tak więc to Wasza zasługa, bo gdyby nie była na pierwszej to pewnie bym jej nie zauważyła :) Dziś mnie ślicznotka obudziła rano. Wskoczyła do łóżka, przytuliła się, położyła na grzbiecie, łapki do góry i trzeba ją było miziać po brzuszku :) Dabi jest oczkiem w głowie całej mojej rodziny. Mama oszalała na jej punkcie, Maks nie chce bez niej wychodzić na dwór, a jak mama chce ich wpuścić do domu, to najpierw Maks leci poszukać Dabi i dopiero razem łaskawie wchodzą. Mama już planuje jakie zabawki jej kupić:) A wszyscy sąsiedzi mamy zazdroszczą mi, że trafiłam na tak rozkosznego i grzecznego psiaka :) Wczoraj kupiłam jej smycz taką rozwijaną do 5 metrów. I to był strzał w dziesiątkę. Dabi już prawie nie ciągnie, jak jej smycz przyblokuję to się obroci i czeka aż ja łaskawie się do niej zbliżę, ale jak ją przywołam to przylatuje do mnie. Zwiedza wszystkie kąty i może w spokoju wszystko poobwąchiwać. Spacer z nią to sama przyjemność:)
-
Ale dzisiaj dzień wielkich niespodzianek! Jak wróciłyśmy dziś rano ze spacerku i poszłam kota wypuścić i posprzątać kuwete Dabi weszła za mną do pokoju kota (co wcześniej się nie zdarzyło) położyła się obok mnie i obesrwowała. I nagle jak nie zaczyna machać ogonem, popiskiwać, skakać.... Normalnie Dabiszonek się chciał z kotkiem pobawić! Nawet jak potem wyszłam z pokoju to Dabi podbiegała do kota, uciekała i szaleńczo ogonkiem machała!! Tylko kot głupi nie zrozumiał co ona od niego chce i Dabi się chyba obraziła:) Ale mam nadzieję, że nie będę już słyszała powarkiwań. A oto kilka zdjęć (z góry przepraszam, ze są niewyraźne, ale pod światło robione). Udało mi się tylko zrobić jak Dabi leży, bo jak potem "kręćka" dostała, to żaden nawet profesjonalny fotograf nie zdołałby jej uchwycić :) [IMG]http://i43.tinypic.com/ephow8.jpg[/IMG] [IMG]http://i40.tinypic.com/119ux76.jpg[/IMG] [IMG]http://i42.tinypic.com/21c5lw.jpg[/IMG] [IMG]http://i39.tinypic.com/23hknbk.jpg[/IMG] [IMG]http://i39.tinypic.com/fvzgjt.jpg[/IMG]
-
My (ja i Dabi, no i kocurek) też pozdrawiamy i ściskamy mocno Ciebie Agatko i Izę. Bez Was by się to wszystko nie udało, a przynajmniej przeciągnęło w czasie, a dla mnie teraz dzień bez Dabi to dzień stracony :)Jakbyście kiedyś byly przypadkiem na śląsku to serdecznie zapraszam do siebie (do nas:) ). Co tam u Twojej gromadki słychac?? Wyściskaj wszystkich ode mnie :)
-
Mi też się łza w oku kręci za każdym razem jak sobie wyobrażam co ta kruszyna musiała przejść. Do teraz zostało jej to, że jak się wystraszy czegoś to leci do jakiegokolwiek ogrodzenia , siada przy nim i stara się wtopić w tło...Albo sobie tak tylko to tłumaczę po obejrzeniu jej zdjęć ze schronu, nie wiem. Za każdym razem jak widzę jak lata po dworze z szerokim uśmiechem na pysku, albo jak ją miziam po brzuchu, albo jak wita się ze mną nawet po 2 minutowej wizycie w łazience to myślę o tym, że w schronie nie miał kto ją miziac, itd. Ale mam nadzieję, że szybko zapomni o tym co było, przed nami jeszcze mnóstwo wspaniałych chwil. I niech mi tylko ktoś spróbuję ją kiedyś skrzywdzić, to :mad: Qrde, młoda jest ze mną niecały tydzień, a ja sobie już nie wyobrażam życia bez niej :)
-
Pewnie, że oczko w głowie, inaczej być nie moze:) Własnie wróciłyśmy z odwiedzin u Maksa. Jak Dabi świetnie się z nim bawiła!!!! Ganiała go, on ją - i tak po całym podwórku. Dabiszonek bawiła się jak szczeniak! Maks nie potrafił jej dogonić, a on naprawde szybko biega! Stałam na środku podwórka i uśmiałam się z nich do łez :) Co do fotela, to rzeczywiście już go sobie zaadoptowała. Jak jej każę zejść to schodzi, ale z taką smutną miną, ze serce mi łamie :) Poza tym fotel stoi koło komputera, a ja lubię mieć ją blisko siebie :) Właśnie teraz ślicznotka chrapie sobie słodko, naprawdę się wymęczyła :) Miała taki dobry humor, że nawet ucieszyła się na widok kota (pierwszy raz!) powąchała go, ogonkiem pomachała i uciekła na fotel :) Na spacerach koło bloku czasami puszczę smycz i biega sobie, spokojnie się załatwia, ale mnie ma zawsze na oku (a ja ją oczywiście) i wrazie czego wystarczy przydepnąć smycz i jest bezpieczna. Dabi odmieniła moje całymi dniami puste mieszkanie w prawdziwy dom, a mnie w szczęśliwego człowieka :) Maksa ustawia trochę do pionu, a potrzebne mu to jest, bo mały dominant z niego wyrósł. Same plusy!! Jest 100000000000000000000 razy lepiej niż to sobie wyobrazałam. Baaaaaaaardzo Wam dziękuję za mojego słodkiego Dabiszonka!!!