natalijo
Members-
Posts
1766 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by natalijo
-
Dawno nie pisałam, ale mam ostatnio taki zamęt w życiu, że nie miałam kiedy. U nas wszystko w porządku. Dabi z dnia na dzień jest coraz pewniejsza siebie, chwilami zachowuje się jak szczeniak. Zaakceptowała już kota jako członka swojej nowej rodziny. Jak idę do pracy to już nie musze kota zamykać, zostają sobie razem. Ostatnio jak Dabiszonek leżał, to kot włożył całą mordkę do jej ucha i czyścił jej uszko:) Znosiła to dzielnie. Dziś jak rano kotek witał się z nią, ocierał się o nią, to malutkiej tak się to spodobało, że chwyciła go ząbkami za głowe (bardzo delikatnie) i naprowadziła go tak, żeby ocierał się o jej brzuch, a ona księżniczka leżała ne plecach w pozycji horyzontalnej i wzdychała ze szczęścia. Straszny pieszczoch z niej. Wręcz się domaga głaskania po brzuchu w każdej sytuacji (nawet jak jesteśmy na spacerze) a jak nie dostanie czego chce, to zaczyna swój teatr z bieganiem w kółko, podgryzaniem, skakaniem :) Istny cyrk. Ma jeszcze jedno dziwne przyzwyczajenie - jak jesteśmy na dworze i juz załatwi swoje potrzeby, to zaczyna biegać w kółko po całym terenie i tak aż do znudzenia... Mam przynajmniej pewnośc, że się wybiega do porządku. U mamy na ogródku wydeptała nawet ścieżkę dookoła domu i zawsze jak tam przyjedziemy to obowiązkowo musi zaliczyć ze trzy rundki na tej swojej "trasie". A Maks oczywiście za nią :) Tylko Maks nie dorównuje jej kondycją i po jakimś czasie bierze się na sposób i biega tylko do połowy, zawraca i czeka na nią aż okrąży dom i tak aż do znudzenia :) Dabi zyskała już nawet nowych przyjaciół. Na dworze często bawi się z małym jamniczkiem a nawet z yorkiem (chyba przeszła jej już agresja do małych psów). A u mamy jak jest, to gania się (niestety tylko przez siatkę) z kilkumiesięcznym szczeniakiem labradorem. Tradycją stało się już to, że jak kładę się wieczorem do łóżka to wskakuje ze mną, kładzie się tak, żeby jak największą powierzchnią ciała przylgnąć do mnie i układa się tak, żeby było mi jak najwygodniej miziac ją po brzuszku. Jak zasypiam to przenosi się na fotel, ale rano jak się budzę to nieodmiennie zastają ją wtuloną we mnie (śpię na boku, ona kładzie się na mojej ręce - oczywiście na plecach, i mordkę opiera na mojej piersi, przy sercu :) ) Musi bardzo delikatnie do mnie wskakiwać, bo nawet się przy tym nie budze (czasem tylko budzi mnie zdrętwiała ręka ):) Byłam z nią u weta. Powiedział, że jest w wyjątkowo dobrej formie jak na psa który tak długo przebywał w schronisku. Ma troszkę ukruszone ząbki, te małe między kiełkami, ale da się z tym żyć :) Mam wyrzuty sumienia, że zostawiam ją w domu na tyle godzin, ale wet powiedział, zeby narazie nie zostawiać jej u mamy. Mam jej dać czas, żeby się przyzwyczaiła do jednego domu i zeby zrozumiala, że jej nigdy nie zostawię. Aha, przypomniało mi się, ze Dabisoznek to mała złodziejka jest:) Już kilka razy zdarzyło mi się,że jak nie domknęłam szafy to po moim powrocie znajdowałam kilka części mojej garderoby u niej na legowisku, a ją śpiącą na tym :) Nie chciała się z tego podnieść (jakby myślała, że nie widzę tego jeśli ona na tym leży). Teraz jak wychodze to zostawiam jej mój stary sweter w którym wychodze z nią na spacer jak jest zimno i malutka przez cały dzień ma choć cząstkę mnie przy sobie. Qrde, znów się rozpisałam. Pozdrowienia cioteczki!!
-
Idzie nienajgorzej. Zwłaszcza, że brat rzadko do nas zagląda i jak się już widzą to u mamy. A Dabulek zrobiła się już bardziej pewna siebie i zamiast uciekać i się chować jak na początku, to biega dookoła niego wściekle szczekając :):) Dabi to teraz całkiem inny pies niż na początku. Wczesniej cały czas spała, chodziła za mną wszędzie. Teraz to w głowie ma same figle. Dziś rano biegała z kotem (nie za kotem) po całym mieszkaniu, bawiła się, kładła się koło mnie na plecach domagając się pieszczot. A jak ich nie dostawała to mnie nawet troche podgryzała :):) Chyba przezywa drugie dzieciństwo, bo z zachowania to bardziej szczeniaka przypomina niż dorosłą panne :) Już nie chodzi za mną wszędzie. Jest nawet zadowolona jak zniknę jej z oczu na chwilę bo może podjeść sobie z miski kotka, wleźć na stół (ona to uwielbia), a może podkraść coś z kuchni. Jak wracam to zawsze siedzi grzecznie z miną niewiniątka nad na przykład okruchami ciasta które ukradła z kuchni i nie zdążyla do końca spałaszować :)Ustawiła sobie już wewnętrzny zegar wg mojego budzika. Codziennie na 3 minuty przed moim budzikiem wskakuje do mnie do łóżka i zaczepia mnie, bawić się chce :) Mam nadzieję, że zrozumie, że w weekendy chcę trochę dłużej pospać :):) Ale na wieczór wezmę ją na dłuuuugi wyczerpujący spacer i może coś z tego wyjdzie :) Już coraz rzadziej budzi mnie w nocy szczekając. Dziś nawet całą noc przespałyśmy :) Rano była tak radosna, żywa, że pierwszy raz wychodząc z domu nie zamknęłam kota w osobnym pokoju. Będzie im razem raźniej, a wrazie czego kot ma się gdzie schować. Powiem Wam, że ta ślicznotka codziennie mnie zaskakuje :)
-
Ja też jestem szczęśliwa :) Dziś zorientowałam się, że Dabi jest u mnie dokładnie trzy tygodnie.... Mam wrazenie jakby była ze mną od zawsze. Decyzja o adopcji była szybka, ani się obejrzałam jak psina trafiła do mnie, ale nie mogłam lepiej trafić. Dzięki Wam mam najśliczniejszego, najgrzeczniejszego, najsłodszego psa na świecie :)
-
Kochane cioteczki. U nas wszystko ok. Poza tym, że niewiadomo czemu Dabiszonek boji się wychodzić na dwór. Tzn. jak już uda mi się ją przywołać do przedpokoju i zapiąć na smycz to idzie chętnie, na dworze biega, skacze, bawi się. Ale nawet jak po pracy przychodzę do domu, to nie przychodzi do drzwi, tylko szaleje w pokoju i wita się dopiero jak do niego wejdę...... Nie wiem co się stało, robi tak dopiero od 3 dni.... Zastanawiam się, czy czasem ktoś nie wali mi w drzwi jak mnie nie ma....Może młoda szczeka a komuś to przeszkadza.... Ale nie mam pojęcia kto by to mógł być.... Pierwszy raz jak to się wydarzyło, po powrocie z pracy nie czekała przy drzwiach, tylko na legowisku leżala na moim swetrze, który sobie przytargała z drugiego końca mieszkania i nie chciała się ruszyć..... Dopiero jak jej sweter zabrałam to wstała z legowiska. Teraz jak do pracy wychodzę to zostawiam jej ten sweter, skoro mając go czuje się bezpieczniej.... Poza tym wszystko idzie coraz lepiej. Na dworze jest już śmielsza do ludzi, z pieskami się bawi. Biega luzem i jeszcze nie było sytuacji, żeby nie przybiegła jak ją wołam. Poprostu pies idealny :):)
-
Zdjęcia nawet w połowie nie oddają tego jaka ona jest wspaniała!! 100000000000000 razy śliczniejsza i szczęśliwsza (Dabi chyba nie lubi się fotografować. bo jak robie jej zdjęcie to zawsze musi zrobić smutną minkę, choć na ogół biega wokół z roześmianą mordką :) ). No ale jak Dabi biega to nawet profesjonalny fotograf jej zdjęcia nie zrobi - jest szybka jak wiatr :) Jej jaka jestem z niej dumna :loveu:
-
Nie pozwalam jej podjadać. Chowam poza jej zasięgiem albo sypie jak kotek jest zamknięty w pokoju :) A kot za karę chyba wodę pije wyłącznie z miski Dabiszonka :) Miłość pomiędzy moimi zwierzakami pomału rozkwita. Dawno już nie widziałam ząbków pokazanych kotkowi przez Dabi. Kot zaczyna się uczyć, że do Dabi najbezpieczniej się zbliżać jak ja jestem obok, bo przy mnie jak ją zaczepia to Dabi patrzy tylko na mnie jakby pytała co zrobić:) A Dabi też czasem ma ochotę na bliższe poznanie kotka, wącha go, bawić się nawet chce, tylko kot nie bardzo rozumie co ona ma na myśli biegając po całym mieszkaniu i siedzi zdziwiony zamiast biegać z nią :) Już prawie nie używam smyczy. Tylko jak idziemy gdzieś, gdzie jest dużo ludzi albo samochody. Tak to Dabi biega sobie swobodnie, pilnuje mnie, a jak się tylko oddale to zaraz przybiega na bezpieczną odległość. Póki są mrozy bidulka zostaje w mieszkaniu jak idę do pracy. Jak się ociepli to będzie z Maksem biegać po podwórku. Bo bidulka nie chce wchodzić beze mnie do domu mamy, a nie chcę żeby marzła 8 godzin na dworze. Mimo to tylko dwa razy zdarzyła jej się wpadka. I to dwa razy kiedy do domu przyjechałam 15 minut później. Biedna sama mnie podprowadziła do miejsca gdzie nasiusiala i widocznie było jej smutno (pewnie to sobie wmawiam, ale dopiero jak ją pogłaskałam i powiedziałam, że nic się nie stało to się wyraźnie ożywiła). Teraz wracam do domu punktualnie i jest ok. Na dworze jak się ładnie wysiusia to ją chwalę. To się wzięła spryciula na sposób i zamiast się raz porządnie wysiusiać to robi to na trzy, cztery raty i po każdej przybiega po swoją porcję pieszczot:) Jak ostatnio zostawiłam ją z Maksem i jechałam na zakupy, to bidulka zaczęła tak wysoko podskakiwać, że jeszcze trochę i by przeskoczyla (a ogrodzenie jest wysokie, robione "pod" Maksa, który jest dwa razy od niej większy). Ale jak pojechałam to się podobno uspokoiła, tylko cały czas się przy bramie trzymała. Młoda zrobiła się tak rozpieszczona, że nie puści mnie nigdzie jak jej choć chwilę nie pogłaskam. Jak dłuższy czas nie zwracam na nią uwagi, to podchodzi machając ogonkiem i zaczepia mnie nosem. Do ludzi się już bardziej oswoiła, na spacerku obserwuje z coraz mniejszej odległości. Ale z bratem dalej problem :) No więc pozdrawiamy Was nasze kochane cioteczki. A na koniec wklejam dwa zdjęcia, na pierwszym kotek "bada" zawartość uszu Dabiszonka :) a na drugim zdziwił sie, ze ich przyłapałam :) [IMG]http://i43.tinypic.com/34gawqw.jpg[/IMG] [IMG]http://i40.tinypic.com/2u5fiis.jpg[/IMG]
-
Piszę, żebyście wiedziały, że u nas wszystko w porządku (jeśli ktoś jeszcze wogóle to czyta :) ) Dabi to najgrzeczniejszy pies na świecie. Nie mam z nią żadnych problemów. Tylko spryciuli posmakowało jedzenie od kotka i jak tylko spuszcze ją z oka to biegnie tam co sił i połyka szybciutko ile zdąży. A jak na nią nakrzyczę, to biega, skacze, kładzie się przede mną na grzbiecie, liże, itp. do momentu aż ją pogłaskam i zrozumie, ze jej wybaczam :) Nie można się na nią gniewać :)