natalijo
Members-
Posts
1766 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by natalijo
-
Qrde, coś się dzieję z dogo...Napisałam obszerną relację i przy zatwierdzaniu mnie wylogowało. Ale to nic, napiszę jeszcze raz. W drodze powrotnej Dabi zachowywała się bardzo grzecznie. Tylko po drodze do auta bardzo się przestraszyła pana "parkingowego" i bała się wejśc do samochodu. Ale potem to już żywe srebro - pół drogi siedziała i przez okno oglądała świat, trochę mnie poobwąchiwała, ale z tylnego siedzenia było jej chyba niewygodnie, potem chyba się znudziła i położyla się spać. Mamy za sobą pierwsze spotkanie z Maksem - psem mojej mamy. No więc Dabiszonek był trochę przestraszony (Maks jest chyba z dwa razy większy od niej), jak ją chciał obwąchać, to pare razy postraszyła ząbkami. A Maks - głupie ciele, nawet się przestraszyła. Potem nie zwracała na niego uwagi. Ostrożnie przeszła się po ogrodzie (Maks oczywiscie za nią). Jak weszłam do domu, to zaraz leciała za mną, potem siedziała pod drzwiami. Czyli po pierwszym spotkaniu moze jeszcze przyjaciółmi nie są, ale przynajmniej się nie atakują. Wzięłam ją zaraz do siebie. W domku zachowuje się super. Najpierw dostała jedzonko, czym chyba ją "kupiłam", potem obwąchała całe mieszkanie, poszłyśmy na króciutki spacerek. Po powrocie trochę ją wymiziałam (straszny pieszczoch z niej), siadłam przy komputerze, a ona położyła się na legowisko z głową zwróconą w moją stronę i co jakiś czas kątem oka patrzy co robię :) Jak się tylko gdzieś ruszę to się zrywa, machając ogonkiem i idzie za mną. W kuchni gotuje się dla niej kurczaczek, więc może to zapach sprawił, że jest taka spokojna :) Wieczorkiem pojedziemy na drugą "randkę" z Maksem. Kota jeszcze nie widziała (chociaż na pewno czuła, jak mieszkanie obwąchiwała). Kotek póki co jest zamknięty w jednym z pokoi. Nie chcę jej narazie dokładać stresów. Może jak wrócimy od Maksa, jak się trochę wymęczy, to ich sobie przedstawię. Kąpanie też odłożę na jutro. Niech się najpierw tochę zaklimatyzuje. Nie wiem co jeszcze napisać. Mam milion myśli na minutę. Chyba ja bardziej przeżywam tą adopcję niż Dabi :) Jak macie jakieś pytania to piszcie. Aha, chciałam Wam jeszcze raz podziękować za Dabi! Weronia miała rację, że jak ją zobaczę to zwariuję. Jest przekochanym psiakiem, takim malutkim pieszczoszkiem - takie psy lubię najbardziej, a ją już kocham i nie oddałabym nikomu za żadne skarby! Dzięki Wam za wszystko!!!!!!!!
-
Dziewczyny sa już mniej więcej w połowie drogi. Spodziewam się ich za ok 2 godziny. Jestem strasznie podekscytowana i właśnie zaczynam organizować Dabi swój kącik (wiem, ze trochę późno, ale tyle się działo w ostatnich dniach, że po prostu nie było kiedy). Dabi spędziła wczoraj noc u Agaty (która ma u siebie osiem piesków :) ) Z tego co z nią rozmawiałam, to była troche przestraszona, siedziała sobie na fotelu (ale wygodna!) i leciutko machała ogonkiem :):) Z psami dogadała się ok, wiec jestem coraz spokojniejsza o jej kontakt z Maksem. Jejciu, ale jestem podekscytowana!! Na pewno tu jeszcze dzisiaj zajrzę.
-
Nie biorę pod uwagę oddania Dabi. Wierzę, że wszystko dobrze się ułoży. Ale dobrze wiedzieć, że jest wrazie czego wyjście awaryjne. Choć na pewno nie będzie potrzebne. Moja mama ma 1,5 rocznego ON-kowego przybłędę, który uwielbia suczki i ma pełno energii do zabawy (mnie potrafi zamęczyć, myślę, że Dabi dotrzyma mu kroku ). Maks jest nawet odrobinę większy niż ON. Mieszka w domu, całe dnie spędza biegając po ogrodzie i jak się dogadają (ze strony Maksa nie powinno być przeciwwskazań) to podczas mojego pobytu w pracy Dabiszonek będzie biegał po ogrodzie z nim. W najgorszym wypadku Dabi będzie musiała zostawać 8 godz. sama w mieszkanku, ale jest to naprawde wyjście ostateczne. Qrde, muszę zacząć przygotowywać Dabi jej własny kącik :) Jestem jeszcze w szoku, że to tak szybko się dzieje, ale jak szok minie to zwariuję ze szczęścia :):) Aha Weroniu, tak to była miłość od pierwszego wejrzenia :) hihi
-
Przed chwilą dałam numer Weroni Agacie. Co do Dabi i kotka to ja jestem dobrej myśli. Na pewno nie od razu, ale wierzę, że się dogadają. Mój kot nie raguje agresywnie na psy (wczoraj to sprawdziłam). Jeśli Dabi dogada się z psem mojej mamy to Dabi i kotek nie będą przebywać razem bez mojej przy tym obecności. Ale tu się wszystko szybko dzieje!! Wygląda na to, że Dabi chyba jutro u mnie będzie :):) Muszę szybko skombinowac auto...
-
Odebrałam PW, zaraz odezwę się do Agaty i wszystko ustalimy. Piszę w wątku, bo chciałam Wam wszystkim podziękować za pomoc, za wielkie serducho i ......za to, że jesteście :) Przez moje poszukiwania Dabi (bo wierzę, że właśnie jej szukałam tak długo) stałam się jednym z dogomaniaków i tak łatwo się z tego nie wyleczę :) Jeśli będzie Wam kiedyś potrzebny transport albo przechowanie zwierzaczka na terenie G. Śląska (bo na dalsze trasy niestety nie dam rady) to dawajcie znać - wykombinuję coś, żeby się odwdzięczyć. Ja ze swojej strony zobowiązuję się zapewnić Dabi kochający, cieplutki domek z zawsze pełną miską pyszności :) Postaram się jak najczęściej wklejać tu jakieś jej zdjęcia (choć może być z tym problem bo póki co nie posiadam aparatu). Odezwę się jak Dabi będzie już u mnie, dam znać jak będą wyglądać początki naszego wspólnego życia i oswajanie z kotem. Jeśli chodzi o przytulisko Pani Wandy to bardzo proszę o numer konta, po Nowym Roku napewno coś wpłacę i będę się starała robić to jak najczęściej, skoro nie pobieracie opłat za adopcję, to chociaż tak się Wam odwdzięczę. Jeszcze raz Wam dziękuję i trzymajcie kciuki, żeby Dabi mnie zaakceptowała (bo ja już ją kocham, teraz tylko liczę na wzajemność) :)
-
No więc tak. Ja też jestem w stanie opłacić transport dopiero w styczniu ;( Nie przyszło mi do głowy, że uda się to wszystko załatwić tak szybko i się spłukałam na prezenty świąteczne..... Ale postaram się coś wykombinować. No więc tak moje pierwsze pytanie: ile pieniążków mam sobie przygotować (wiem, że przy adopcji pieska trzeba zwrócić koszty szczepień, itd, tylko nie wiem jaka to kwota). Drugie pytanie dotyczy przewożenia Dabi w aucie, nie wiem co muszę kupić/pożyczyć w wypadku, gdybym po Dabi przyjechała sama (jakieś szelki....nie znam się na tym ). Ze względów finansowych naprawdę bardziej by mi pasowało w Nowym Roku, ale tak jak pisałam wcześnie, nie będę wybrzydzać, skoro Agacie lepiej pasuje teraz. Tylko muszę wcześniej wiedzieć na jakie koszty się przygotować. P.S. Jesteście niesamowici. To się dzieje szybciej niż przypuszczałam :)