Jump to content
Dogomania

mmd

Members
  • Posts

    13273
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by mmd

  1. Ano JAKBY :) Jak tam szafa?
  2. Chyba nie bardzo. To nie wygląda dobrze nigdy.
  3. Intensywne myślenie :)
  4. No właśnie, też tak myślałam. A to co wcześniej napisałam, to mój słynny skrót myślowy - chodzi mi o napisanie w tym rozliczeniowym poście, ile kosztowało 2 tygodnie szpitalowania Luckiego, chyba za darmo tam nie siedział;)
  5. Oj, Wunia, żebyś się nie zdziwiła z tą szafą. Nie mam pomysłu, jak można podziękować, pewnie najfajniej by było, jakby Lucky łapką "podpisał":) Jola, właśnie myślałam, że my tu gadu gadu, a FNiZ też maczało paluszki w tej zabawie:)
  6. ........................
  7. Nowości z domku -------------------------------------------------------------------------------- Wysyłam parę zdjęć Lackusia.Na jednym ślicznie się uśmiecha do wszystkich cioteczek,chyba dziękuje za uratowanie mu życia.
  8. Jakby ktoś nie wiedział - Ania czyta i od samego początku była na bieżąco, więc "buziaki" docierają tą drogą bezpośrednio. A silną nić przyjaźni nawiązałyśmy przy drugim kęsie tortu, bo pierwszy był dla królewicza:) Wyłączam się - i nie śmiać mi się - nawet nie wiecie, jak potrafi boleć miejsce, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę po blisko 700 km. Jeszcze mi mięśnie w nogach się przypomniały, amortyzowałam panicza na zakrętach, bo wtedy koniecznie musiał wstawać. Bazarek z rzeczy podarowanych od Ani zrobię jak najszybciej, jak tylko zacznę normalnie chodzić.
  9. Podobno karetką do wypadków jeżdżą szybko :diabloti: Tym razem NIE jechał szybko. Swoją drogą i samochód, i kierowca - rewelacja, Lucky spał słodko, a wstrząsów on bardzo nie lubi. Dlatego tak się kręci i marudzi, jak jedzie przez miasto, bo w mieście drogi nierówne, te wszystkie zakręty jeszcze.
  10. 16 dni temu było tak: Popatrzcie teraz na jego uszka - już postawione ciekawsko, oczka, w których nie ma tego ogromnego smutku i przerażenia. Ja miałam szczęście widzieć ogonek w ruchu, wcześniej ten ogonek był podkulony, przyklejony do brzucha.
  11. Moja nowa opiekunka wie, co lubię (nawet już pokrojone, fajnie) ;) Jeszcze nie wiedziałem, że za chwilę będzie tort, ale już mi się podobało:
  12. Fotencje: Pierwszy etap Łódź - Warszawa. Mordka na kolankach, to już mamy opanowane:) To już drugi samochód, wcześniej p. Janusz robił mi zdjęcia, które widzieliście i jedziemy teraz trasą Warszawa - Białystok, nadal jestem grzeczny: Już w moim łóżeczku od cioci Ellig w nowym domku. Trzeba się wyciągnąć, mizia mnie nowa cioteczka, chyba nie będzie źle:
  13. Wiadomości od panicza:) Wklejam list od Anny: U nas wszystko w porządku.Noc minęła spokojnie,Lucki nie marudził,grzecznie przespał,nie nabrudził.Po szóstej wyszliśmy i było siku.Dałam mu hilsa,ale suchej karmy nie chce jeść,namoczyłam w rosołku,też nie pasuje,zobaczymy może później,będziemy się przyzwyczajać.Pasują mu paróweczki,rosołek i kotlecik drobiowy,chyba lubi ludzkie jedzenie,choć właściwie w szpitalu chyba był na suchym. Dostał siemię lniane i troszkę oleju z pestek winogron i była już dziś kupka. Dziś chodzi dużo lepiej,chyba odpoczęły nóżki w nocy ,sam wstaje,kładzie się,pewniej łapki stawia.Bardzo mu się chce na podwórko,ciągle prosi,wyszliśmy parę razy,ale tyko stoi rozgląda się,do domu nie ciągnie jak wczoraj,nawet nie chce wracać,ale zabieram,aby się nie zmęczył staniem.Zobaczymy jak będzie wieczorkiem,bo na razie ok. Odkurzacza się nie boi,już sprawdziliśmy.Natomiast odwiedził mnie sąsiad,starszy pan i Lackuś był zmieszany,zaniepokojony,uszka położone,od razu podszedł do mnie,cały czas był przy nodze i go obserwował uważnie,wyglądało że się boi. Tyle nowości od Luckiego. Lackuś pozdrawia wszystkie cioteczki cieplutko.
  14. Kochani - nawet Was nie wyliczę, bo kogoś pominę - nie zmienimy całego świata ale w ciągu dwóch tygodni wspólnymi siłami zmieniliśmy cały świat dla tego psa:loveu: (teraz azymut: wanna - łóżko) Dobranoc
  15. A ja tu muszę zakablować, że Wunia nadal w ruchu. Dzisiaj pomagali z TZ-em bardzo kochanemu i potrzebującemu piesowi. Kolejny pies Wuniu na Twoim koncie ;)
  16. I dlatego ten pies tak ciągle ogonem macha. On swoje wie :)
  17. Dopiero wróciłam. Lucky jest super i ma super domek, szkoda, że tymczasowy, bo bym go widziała właśnie w takim domu na zawsze:) Rano w lecznicy w Łodzi myślałam, że śnię - Lucky wyszedł na smyczy:lol: Chodzi!!!! Jeszcze niedużo, szybko słabnie, ale to już inny pies. Bardzo zmienił się też psychicznie. Jeszcze jest trochę nieśmiały, ale już tego przerażenia nie widać. I macha ogonkiem do wszystkich! Ostatnie dwie noce już nie szalał, nie dostawał nic na uspokojenie. Całą droge przejechał idealnie, a dziś też był bez żadnych uspokajaczy, leżał i głównie spał, trochę myszkował mi w gratach, bo tam kurczak przecie był. Tak jak Jola wspomniała, był tort powitalny i pierwszy kawałek dostał oczywiście Lucky. Wcześniej były inne smakołyki, mizianko, głaskanko, cała rodzinka mu coś podstawiała do jedzenia. Ponieważ Lucky nie mógł się ułożyć, zaraz była podusia pod główkę, poprawiana później co chwilę. Kiedy wychodziłam, nawet nie jęknął, miał osiem rąk do miziania i był już wyraźnie odprężony. Jak już pojechałam, Lucky był na siusiu, ale tak się bał, że straci swój nowy domek, że nic nie zrobił, tylko chciał wracać. Później wyszedł drugi raz, siusiu i pędem do domu. Boi się biedak porzucenia. Niedługo mu przejdzie. Nie wiem dokładnie co z tym gipsem, ale on już w Łodzi był naprawiany, jak Lucky się szarpał w pierwszych dniach i coś tam się przesuwa. Pani doktor była i ją Lucky też chyba lubi. On teraz chyba będzie wszystkich lubił. To tak w dużym skrócie. Przywiozłam też torbę rzeczy na bazarek od Ani. Aha - ja też dostałam pyszny obiadek. Wunia ciasto dostała, dowiozłam. Ciotki (i Wujkowie) mają moc pozdrowień. Z ostatniej chwili: Lucky rozwalił się na materacu i chrapie:evil_lol: Jutro kilka fotek i co sobie przypomnę.
  18. Kurak dla psa jest! I nie będzie próbowania:evil_lol:
  19. Wątróbki już nie wytrzasnę, zresztą nieźle bym wszystko umazała. Proszę bez rozpusty;) Skoro już o tym mowa: właśnie rozmawiałam z p. Anią - kołderka i poduszka naszykowane, pokój posprzątany. O spanku od Ellig mówiłam, ale jak widzicie, Lakuś będzie miał różne opcje:) Aha - Wunia pierze kocyk na drogę.
  20. Gotuję filet z kurczaka na drogę dla panicza. Część mu dam, a resztę dostanie P. Ania, żeby nawiązywać mocną przyjaźń od pierwszej chwili:) O ile panicz lubi kurczaka...
  21. O 11 powinniśmy być w W-wie. Wcześniej w Łodzi musimy załadować dobytek Luckiego (a trochę tego ma, za Twoją sprawą również). Muszę też chwilę u weta pobyć, zobaczyć, jak się obsługuje tego królewicza (podnoszenie, wredne miejsca przy gorsecie), bo później to przekażę Pani w Białymstoku. Nie wiem, jak ta psina da radę, to 5 godzin jazdy co najmniej i przesiadka, ale będę się starała, żeby czuł się bezpiecznie.
  22. [FONT=Arial]Wczoraj, kiedy „posypała” się trasa, byłam wściekła na własną bezsilność, bezradność, kiedy Luckiemu brakowało już tak niewiele do oczekującego go domu. Lucky jest psem specjalnej troski, nie można go wrzucić po prostu do samochodu do klatki, bo może zacząć się szarpać i coś sobie uszkodzić. Do Omar mam zaufanie, cóż, skoro zdarzyło się coś, czego nie mogła przewidzieć.[/FONT] [FONT=Arial]Zadzwoniłam do Pana Janusza Orzechowskiego, o którym wiedziałam, że pomaga rannym i chorym zwierzakom i ma przystosowany samochód. Jak zawsze, kiedy chodzi o takiego psa – nie odmówił. Pan Janusz nie chciał słyszeć o zapłacie, powiedział, że jeśli chcę, mogę wpłacić na fundację, której celem jest reaktywacja pogotowia dla zwierząt, ambuvetu. Uważam, że ponieważ i tak mieliśmy mieć płatny transport, powinniśmy przeznaczyć jakąś kwote na ten cel, tym bardziej że nikt z nas nie wie, kiedy jego zwierzak może potrzebować pomocy. [/FONT] [FONT=Arial]Do Warszawy jedzie Wunia i Jej nieoceniony TZ, oszczędzimy w ten sposób kierowcy p. Janusza dodatkowej jazdy, bo wstępna wersja była taka, że samochód zostanie podstawiony do Łodzi. Wunia nigdy mnie nie zawiodła. [/FONT] [FONT=Arial]Dodam jeszcze, że Lucky nadal jest niczyj. Nie ma stałego domu, ma dom tymczasowy, jest skrzywdzonym, ciężko chorym psem. Nie zapominajcie o nim, bo nie wystarczy psa złapać, trzeba myśleć też o jego przyszłości. Po to tu jesteśmy. [/FONT]
  23. Ja też mam namiary, ale mam nadzieję, że wszystko pójdzie bez awarii. Lucky już pakuje dobytek:)
  24. Moja alegratka wyróżniona nadal. 100 wejść :(
×
×
  • Create New...