-
Posts
3854 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Agmarek
-
No fakt. Prześliczny biały pudelek (gdzie ja nie przepadam za tą rasą) to ten wyjątkowo mi się podoba :loveu: Pozdrowienia dla Pani i Czesława przesyłamy ;) Cieszę się że są tacy ludzie którzy w brudnym i zaniedbanym psie potrafią ujrzeć "to" piękno które czyni psiaka wyjątkowym :lol:
-
Misia w DS (cud się zdarzył ) , Kaja nadal prosi o deklaracje !
Agmarek replied to Tymonka's topic in Już w nowym domu
Dziękuję Anja za zaproszenie. Teraz jestem w trochę kiepskiej sytuacji finansowej, bo deklaracje stałe, no i dwoje dzieci. Trzymam kciuki za chłopaków. Zawsze popieram te starsze i nie chciane. -
[quote name='bonsai_88']Agmarek za chwilę będę czyścić chore uszy i zakrapiać wszystko co się da u kota... tak więc najpierw Rembrandt mnie podrapie, później będzie próbował zagryźć, a na koniec zwieje ;).[/QUOTE] To tak jak u mnie !!! :lol: [quote name='bonsai_88']Swoją drogą Birma jest zazdrosna :D... jak znęcam się nad kotem, to Muśka sama przybiega, żeby jej "zakropić" oczy [pysk w górę - sama podnosi, potrzymać buteleczkę nad jednym okiem, potrzymać buteleczkę nad drugim okiem], a później wychwalać pod niebiosa jaka była dzielna :D.[/QUOTE] Widzisz jaka grzeczna dziewczynka ??? A Ty na nią narzekasz :mad: Ech...żeby moja chalastra tak chciała...:roll:
-
Melduję że cały koci inwentarz zaszczepiony :diabloti: Ruda małpa została podstępem zwabiona do garażu (na michę). Na środku garażu postawiłam miskę ze smakołykami. Pyszny, pachnący kurczaczek w galarecie, po czym uchyliłam drzwi garażowe i cierpliwie (schowana za drzwiami do mieszkania) czekałam aż wejdzie. Pierwszy wszedł kocur. Najadł się i polazł, no i po jakichś 10 minutach weszła ONA! Ruda małpa :mad: [B]Nie mam nic do rudych !!! :evil_lol:[/B] Odczekałam chwilę i chlast pilotem garaż :razz: No i się zaczęło :oops: Najpierw wlazła za piec, potem pod wózek, a na końcu do pustej doniczki. Nie wspomnę o tym że jeszcze w międzyczasie biegała po całym garażu :mad: no i jak upolowałam ją w tej doniczce, to złapałam za kark i próbowałam zapakować ją do transportera, wtedy ona odepchnęła się tylnymi łapami i wyrwała mi się :placz: Słowa które wtedy wykrzyczałam nie nadają się do przytoczenia, ale na pewno słyszał je mój syn (bo później pytał mnie kto tak krzyczał) i zapewne cała ulica, a matki dzieciom zasłaniały uszy ;) Kiedy już wreszcie ja się łaskawie uspokoiłam kotka zwariowała! Próbowałam grzecznie do niej zagadywać, ale ona była już tak rozjuszona że nie było gadki, a kiedy zaczęła robić remanent mojemu TZ-owi na półkach musiałam zadziałać szybko. Rzuciłam się na nią, za fraki i do transportera. Potem przez 15 minut zbierałam z podłogi śrubokręty, śrubki i te... no... jak one tam... do wiertarki... A ! Już wiem !!! Wiertła !!! :diabloti: Swoją drogą nie wiem na co komu tyle tych szpargałów :roll: Zadzwoniłam do weta że kotka złapana, a on mówi że może przyjechać, ale późno, bo coś, gdzieś jeszcze musi załatwić i moooże koło 22... G***o mnie to obchodzi. Niech przyjedzie nawet i o 4 rano. Będę czekać. Przyjechał, zaszczepił, a ja próbowałam uspokoić wariatkę. Głaskanie? Nie. Nie lubi. Drapanie? O tak. Tak mi rób! Pod szyją...Mrrr...:evil_lol: Nastawiała się do tego drapania aż mi palce zdrętwiały, a ona nie miała zamiaru uciekać jak poprzednio, no ale jak odeszłam od transportera, to znów stała się sobą :roll: i nie było mowy żeby na wieczornym spacerze chociaż "musnąć" rude futro :oops: Nie wiem teraz czy zostawić ją w spokoju, czy próbować ją jakoś przekupić i namówić do tego żeby dała się głaskać, bo za tydzień muszę je odrobaczyć :placz: Cieszę się chociaż że Szansy nie było w garażu podczas tych dantejskich scen, bo jak nic panna by zawału dostała :roll: Aha. I wieczorem przy kąpieli okazało się że oprócz ręki mam jeszcze podrapaną brodę i brzuch i jak nic dzisiaj zadzwonię do weta żeby jeszcze przyszedł mnie zaszczepić :eviltong: Grzeczny tylko mój kotek, bo dzisiaj bez specjalnych protestów dał sobie załadować do paszczy rutinoscorbin :p
-
Dwa wielkie byki w łóżku leżą, a Pani pewnie na fotelu musi odpoczywać. Tak trzymać :evil_lol: i jakie wygodnickie !!! Łepetynka na podusi !!! :crazyeye:
-
[quote name='kameralna']Zaraz przeczytam.[/QUOTE] Ja przeczytałam ten artykuł i mam nadzieję że wszystkie wymienione w nim osoby poniosą konsekwencje :angryy: poza tym jaka tam jest reklama dla lecznicy Uch... !!! BEZCENNA !!! Jestem przekonana że stracili sporą część "pacjentów". Ja nie chciałabym leczyć psa w lecznicy gdzie panuje "bezprawie".
-
[B]Lilk_a [/B]jeden kot jest "domowy". Sprowadziliśmy się z nim tutaj. Reszta to dzikusy-przybłędy. Są w różnym stopniu oswojone, a jeśli już do kogoś podchodzą, to tylko do mnie. Podstępem je zwabiam i szczepię raz na dwa lata, odrobaczam na spacerach jak uda mi się któregoś chwycić, karmię i wpuszczam na noc do garażu zimą żeby się ogrzały. Cóż jeszcze mogę zrobić? A w związku z tym że są średnio oswojone nie wyobrażam sobie ich chodzących w obrożach, albo siedzących w domu. Denerwuję się jak to będzie i na jakiej podstawie będą sprawdzać czy kot jest szczepiony czy nie i do kogo należy :roll: a nie daje mi spokoju ta ruda małpa co się złapać nie dała :shake:
-
To wesolutko tam macie :roll: Ja też miałam dzisiaj piękny dzień. Szczpiłam koty na wściekliznę (teren zagrożony). Jedna kotka mnie podrapała, druga próbował zagryźć, a trzecia zwiała :angryy: tylko dwa kocury zachowały sie elegancko. Zastrzyk w dupcie, na podłogę i dwa fuknięcia, a potem obraza majestatu :evil_lol: przejdzie im :razz:
-
W związku z ogłoszoną wścieklizną nie możemy chodzić do lasu na spacery a dziś była akcja szczepienia moich kotów. Jeden mnie podrapał, drugi próbował zagryźć, trzeci zwiał, a 2 zachowały się przyzwoicie. Nie to żebym coś sugerowała, ale te dwa były płci męskiej :roll: Teraz mam pytanie. Czy ktoś wie jak złapać kota? Próbowałam na mleko, wędlinę, prosiłam i goniłam. Nic nie skutkuje. Nikt też w mojej okolicy nie posiada klatki-łapki. Oszaleję przez te cholerne koty. Szansa za to (żeby nie było jej lepiej) została pozbawiona reklamówki kudłów z grzbietu. I to by było na tyle. Dzień jak co dzień ??? :oops:
-
Żałosny mały głód.
-
Nie. Napewno wszystko jest w porządku :lol: Anawa miała do Doty zadzwonić. Na pewno się odezwie jak coś będzie wiedziała.
-
O masz ci los. To się porobiło. Moja sucz też odstawiła taki numer że dostała cieczki jak się tylko u nas zadomowiła i miała być ciachnięta :roll: Czarodziejko dziadunio na tym zdjęciu wygląda jakby "lekko" lniał czy mi się wydaje? Mam w domu podobny egzemplarz i nie nadążam wyczesywać futra :shake: Masz rację. Kora po zmianie miejsca może rzeczywiście złapać stresa i będzie wymagała więcej uwagi i czasu. Moja onka z tęsknoty za dt odstawiała takie numery że nie raz przez nią płakałam :-( Aneta powinna o tym wiedzieć.
-
No właśnie o to zdjęcie mi chodziło co Ciapuś wstawiła :lol: Powiedzcie sami czy to nie jest słodkie? Stróże pierwsza klasa :evil_lol: dzieciaka by wynieśli, a psy by się nawet nie zorientowały :mad:
-
No i ??? :roll:
-
U mnie rygor jak talala, tylko szkoda że nikt oprócz mojej suczy się mnie nie słucha :evil_lol: choć ostatnio zauważyłam że jak wołam psy i oneczka do mnie idzie to i mały głupol biegnie. Trochę przy niej spokorniał ;) Moja Szansunia to starsza kiedyś maltretowana sunia i myślę że nigdy już nie będzie "beztroska". Zawsze jest uważna i ostrożna w tym co robi. Niema w niej takiego "szczeniaczka" jaki siedzi w moim drugim psie. Kiedyś właśnie też bardzo bała się podniesionego głosu, machania rękoma i oczywiście wyciągniętej ręki...bo nigdy nie wiedziała co chcę zrobić - czy pogłaskać czy uderzyć. Teraz jak wyciągam rękę, to ona podnosi łepek i mruży oczka, bo wie że ją pogłaszczę, ale tak jest teraz. Długo pracowaliśmy nad tym. Poza tym też jest po czym poklepać jeśli chodzi o zadek co sunia bardzo lubi :evil_lol: Szansa na pewno miała wielki mętlik w głowie jak do nas przyjechała, bo byliśmy jej obcy, nowe miejsce, inne zwierzaki... na to wszystko trzeba czasu. Widziałam zdjęcia Mani na nk i widzę jaka jest szczęśliwa :lol:[B] Joasiu[/B] wstaw je może i tutaj. Szczególnie to gdzie Mania stróżuje :evil_lol:
-
No fakt. Słowa napisane dosadnie, ale szczerze. [B]Joasiu[/B] na pewno ktoś kto to napisał nie chciał żebyś poczuła się źle, tylko chciał pomóc Ci zrozumieć psa. Z tym warczeniem to również wskazówka dla mnie, bo jak mój mały pies warczy na dzieci to go zawsze opierniczam :oops: Onka warknęła tylko raz (i nie na dzieci ino na psa:evil_lol:) ale zrobiła to tak że włosy stanęły mi ze strachu :roll: Też czasami tracę cierpliwość i strzele w dupsko, ale to chyba nie znaczy że jestem sadystką?! Minie pewnie jeszcze trochę czasu zanim poznacie się z Manią tak na dobre, a ona jako pies po przejściach będzie wymagać pewnie więcej Waszej uwagi i czasu. [B]Lilk_a[/B] jeszcze raz strokrotne dzięki za ten piękny filmik :loveu:
-
Ja zapamiętałam ten jeden raz kiedy moje dziecko musiało iść do przedszkola w -20 w adidasach, bo moja sucz pożarła mu kozaki :angryy: oj ! byłam wtedy naprawdę w***a ;) Ja też powiedziałam "NIGDY WIĘCEJ" :lol: Mogłabym z nią wcale nie wychodzić poza podwórko w czasie cieczki, ale ona nie chciała się załatwić na podwórku. Szła pod furtkę i piszczała czym wywoływała ogólny zachwyt wielbicieli i bynajmniej nie cichych a rozszczekanych na całą okolicę :roll: Byłam zestresowana do tego stopnia że przed każdym spacerem psikałam jej miejsca intymne preparatem antycieczkowym i każde miejsce w którym się zsikała żeby nie wabić nowych amantów :roll: więc lepiej wysterylizować Korę zanim "to" się zacznie. Racja.
-
[quote name='bonsai_88']Melduję, że powoli następuje porozumienie między Rembrantem [tak, kto został w końcu nazwany ;)] i Birmą... Tzn, kot nie jest już goniony przez całe mieszkanie [co najwyżej parę kroczków], a Birma jest dokarmiana [jak Rembrant je, to tak dziwnym trafem mu z pyska wypada :D]...[/QUOTE] Melduję że nie jestem w temacie i poproszę zdjęcia Rembranta :lol:
-
[quote name='ossa98']I bardzo dobrze, wszyscy, ktorzy uczestniczyli w tym procederze powinni poniesc konsekwencje![/QUOTE] Popieram !!!
-
U mnie było więcej takich "eleganckich bucików" mojego TZ-a ale nie było mi wtedy do śmiechu :shake: po kryjomu dokupywałam tylko klapki :roll: Moja Onka tylko raz miała u mnie cieczkę. Koszmar. Psy stały pod bramą, a jeden nawet dowcipniś przeskakiwał przez płot w amorach :razz: Jedyny plus tego to taki że koty całymi dniami siedziały na podwórku bo bały się wychodzić :diabloti:
-
[quote name='bela51']Nawet bylysmy z Janka niedawno w odwiedzinach u niej i jej 6 psow, ktore chodza "jak w zegarku":evil_lol:[/QUOTE] Ech...chyba będę musiała tam podjechać i przerzucić swojego Corsika przez płot :evil_lol: ten to chodzi jak chce i gdzie chce :placz: jak już się porządnie :mad: to wtedy mnie słucha :diabloti: Jak Ona to robi?! :lol:
-
[quote name='bela51']Chyba wiem, o kim mowi Agmarek, ja tez polecalabym goraco rozmowe z ta osoba.[/QUOTE] No jasne że Ty wiesz :razz: tylko Joasia coś się nie odzywa. Mam nadzieję że u nich wszystko w porządku :roll:
-
To normalnie facet musiał czuć się ossssaczony :roll: Nie chciałabym być na jego miejscu, bo kiedyś znalazłam się w podobnej sytuacji. Zostałam tak osaczona przez bandę yorków, a tylko dlatego że usiadłam na łóżku obok piżamy ich ukochanej pani :roll: Wychodząc z ich domu dwa wisiały mi na spodniach. Od tamtej pory nie cierpię yorków :angryy:
-
No widzisz...to masz inteligentnego psa bo chciał wynieść śmieci :evil_lol: i jeszcze do tego inteligentne dziecko. Ja słyszałam że dzieci które chowają się ze zwierzętami są bardziej inteligentne, odpowiedzialne i wrażliwsze od tych dzieci które nie mieszkają z czworonogami :lol: ale jakoś po młodszym synu tego nie widzę ;) Powiedział dziś mojej Teściowej że ma ptasi móżdżek :crazyeye: a gówniarz ma dopiero 4 lata :placz: i od września idzie do przedszkola...aż się boję...:roll: Mój TZ natomiast twierdzi że mały jest taki sam jak ja, więc nie powinnam się dziwić :razz: tylko że ja nigdy bym się nie odważyła powiedzieć takie słowa do Teściowej :p