-
Posts
3854 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Agmarek
-
[quote name='bela51']Agmarku, czy sa jeszcze w plenerze kleszcze? Pytam, bo ja mialam szczescie i w tym roku nie spotkalam ani jednego. W przyszlym tygodniu wyjezdzam w gory z Janka i zastanawian sie, czy ja dodatkowo zabezpieczyc, bo ma kilkumiesiecznego kiltixa. Jesli chodzi o wplate z bazarkow, to oczywiscie ,ze moze byc wspolna z obu.:lol:[/QUOTE] Powiem Ci że w tym roku ze względu na późno jesienny występ Corsika który w listopadzie mało nie odszedł za TM przez kleszcza co 4 tygodnie zakraplam psy na kleszcze, a Szansa dodatkowo ma obrożę. Corso też miał, ale dostał uczulenia. Od czasu do czasu przecieram obrożę zmywaczem do paznokci i hajda :evil_lol: Nie wiem tylko czy w górach są kleszcze...kot ludzi u których mieszkamy kiedy jedziemy do Zakopca nigdy nam niczego nie przyniósł, a regularnie po kilka razy dziennie był "maltretowany" przez moje dzieci i mnie oczywiście :evil_lol: Może z kleszczami w górach jest jak z komarami? Brak ! Wpłaciłam całość jednym przekazem.
-
[quote name='bela51']Nie uzywam metod siłowych, bo, po pierwsze nie mam tyle siły, a po wtóre juz okazały sie nieskuteczne. Na poczatku tak próbowałam. Janka wyciagnieta siła przed blok, po prostu usiadła na chodniku, albo na trawniku. Nie było mowy aby sie załatwiła w ten sposób. Namawiam, czasem tupnę, czasem krzyknę. Czasem ( najczęściej rankiem, lub w nocy) idzie chetnie sama. Po prostu Janka nie lubi miasta.[/QUOTE] No widzisz...ja jeśli już to proszę, albo próbuję na siłę wyciągnąć łapiąc Szanse w pasie. Gdybym krzyknęła albo tupnęła, to na bank miałabym zasikane pół chałupy :cool3: Co pies to inny sposób :lol: Dobrze że ja nie mieszkam w bloku, bo jakbym próbowała ściągnąć Szansę z 1 piętra to po tygodniu pewnie leżałabym w szpitalu z przepukliną :evil_lol: A u nas siąpi od rana, koty leniwce śpią na huśtawce, a Szansunia przy moich nogach...na dywanie :roll: Corsik na kanapie. Normalnie sielanka. Idę sie za prasowanie zabrać :-(
-
[quote name='pinkmoon']Ewunian, mówisz o Alince? :) [URL]http://www.schronisko-dabrowka.pl/znalazly_dom/pokaz/25[/URL][/QUOTE] O jeny !!! Ale przemiana !!! :crazyeye: A wracając do cane corso...mnie sie te psy strrrrasznie podobają, ale jak chciałam takiego przygarnąć, to mieszkaliśmy w bloku i TZ stwierdził że nie ma sensu męczyć psa kiedy nas nie ma :-( wzięliśmy sznaucerka, ale ma na imię Corso :evil_lol: a teraz kiedy mam swój dom i podwórko, to mam sznaucerka, owczarka i 5 kotów :evil_lol: ech...cane corso...może kiedyś :roll:
-
No tak...mnie się wydaje że czym prędzej chłopaka sie ciachnie, tym lepiej...
-
[quote name='bonsai_88']Tak więc młody naprawdę chce tam chodzić i się dobrze bawi :).[/QUOTE] Kurcze...ale Ci dobrze... Mój synuś odmienił się o 180 stopni :-( NIE CHCE do przedszkola, NIE CHCE się bawić, jeść, uczyć...:placz: ON CHCE DO MAMY !!! :placz: Wczoraj przepłakał cały dzień, dzisiaj rano tata zawiózł go do przedszkola i mały urządził taką awanturę że przywiózł go z powrotem :oops: po czym za moją namową wrócił tam (tym razem ja go odwiozłam) obiecując że po obiadku go odbiorę i pojedziemy na rurki z kremem. Przez drogę obiecywał że będzie grzeczny, a w przedszkolu się rozpłakał i Pani mi go odebrała siłą :-( Nie wiem co mam robić :-( A Jak Smoku się dziś czuje? Lepiej mu? Piszesz że dusił się we śnie. Astmatykiem jest?
-
Ta ślicznotka to chyba tylko śpi i śpi, lub też (kiedy nie śpi) jest w takim ruchu że ciężko ją uchwycić :evil_lol:
-
Wszystkiego naj naj naj lepszego Smoku :multi: No popatrz...a ja myślałam że to tylko mnie jest przypisane oddawanie małego z uśmiechem na twarzy, a potem łzy w oczach...:roll:
-
[quote name='Akrum']Natomiast jak pies znajomych przychodzi do nas, to jest chodzenie i sprzątanie po nim, potrafi nalać wszędzie - biega po domu i znaczy[/QUOTE] Ja też mam takich znajomych :oops: Niestety ostatnio byłam zmuszona poprosić o to żeby do nas przyjeżdżali bez psa :oops: Ja mam dość dużo sprzątania po swoim zwierzyńcu żeby jeszcze robić to po czyimś. Nie wydaje mi się że mój dywan jest dobrym miejscem na oblizywanie sobie jajek i tarzanie się po nim szczególnie że bawią się tam potem dzieci. O "mokrych" niespodziankach nie wspomnę :roll:
-
[quote name='bela51']Niestety, tak mam. Ale to przez Lore... :-([/QUOTE] Wiem Bela. To przykre co nas w życiu czasem spotyka :-( [quote name='Czarodziejka']Najnowsza wieść. Kora wyszła zjeść kolację [/QUOTE] Moja Oneczka po sterylizacji też tak miała że nie chciała w ogóle ze mną "gadać". Z dnia na dzień będzie coraz lepiej :lol:
-
Magdalenko a Ciapuś stronę wcześniej wstawił zdjęcie, ale co racja co racja [B]:multi: Joasiu poprosimy o nowe zdjęcia Mani-Cziki !!! :multi:[/B]
-
[quote name='bela51']Bardzo Ci zazdroszczę tego entuzjazmu Szansowego przed spacerami. Janka w dalszym ciagu nie lubi chodzic na spacery. Musze prosic, grozic , a czasem nawet wymachiwac smyczką. Niekiedy tylko nagła potrzeba fizjologiczna przymusza ja do tego, ze to ona namawia mnie na spacerek. Dziwoląg i strachulec.:crazyeye:[/QUOTE] Tak Izuniu, tylko że ta szalona przegina w drugą stronę. Corsik siusiu, koopka i do domu, a ta jeszcze bawić się chce :roll: Moi sąsiedzi z bloku mieli takiego jamnika. Czasami widziałam jak go pani na siłę z domu ciągnie na smyczy po schodach, bo zapierał się całym sobą żeby nie wyjść na deszcz. Kiedyś nawet pomogłam jej znieść kluchę na dół (nie sądziłam że jamnik może być tak ciężki :oops:) powiedziała mi wtedy że potrafi gad dwa dni z domu nie wyjść (i nie sikać!!!) Jak deszcz pada !!! :crazyeye: Jakoś tak nie umiem sobie wyobrazić Ciebie ciągnącą Janeczkę na spacer :evil_lol:
-
[quote name='bela51']Ciekawe jak Koreczek dzisiaj sie czuje. Spac nie moge przez nia...[/QUOTE] Ty Izuniu to chyba w ogóle nie możesz spać. Jak sterylizowałam moją Szansunię to też przeżywałaś to razem z nami :evil_lol: i dzięki Ci za to :loveu: Nie martw się. Czarodziejka na pewno nie da jej krzywdy zrobić :lol: Czarodziejko nie martw się wzrokiem Koruni. Przejdzie jej ;)
-
Kiedyś jeszcze jak nasz pies był mały przynieśliśmy do domu kota. Wszystko było w porządku dopóki nie przeprowadziliśmy się do nowego domu. Nasz pies wtedy zwariował. Obsikiwał wszystkie miejsca o które otarł się kot. Spodziewałam się że kocur będzie znaczył co swoje, ale nie pies !!! Psa mieliśmy dłużej. Poszłam z nim wtedy do weterynarza i powiedziałam w czym rzecz. Byłam już zdesperowana, bo wychodziłam z psem o północy, a kiedy mąż wstawał o 6 rano pół chałupy było już obsikane :angryy: TZ na mnie napierał że albo coś z tym zrobię, albo pies wyląduje na podwórku, lub poszukam mu innego domu. Wetka doradziła kastrację. W dniu w którym psiak wrócił do domu bez swej męskości skończyły sie wszystkie nasze problemy. Co prawda nadal jest agresywny jak przed zabiegiem, ale przynajmniej jest z nami. Nie na podwórku, ani w innym domu. Dzisiaj jestem bogatsza o to jedno doświadczenie i wiem że kastrowany pies (kot również :eviltong:) to skarb :lol: Myślę że w przypadku Welsha to pomoże, ale to nie ja o tym decyduję.
-
[quote name='Ania+Milva i Ulver']A to moja 6 miesieczna Milvunia- biały owczarek szwajcarski..łobuz na potęgę:)[/QUOTE] Ślicznotka :loveu: ale widać że mały rozrabiaka. Tak jej z oczu dziwnie patrzy :evil_lol: ...co by tu zbroić...:p A te uszy ma po prostu zabójcze :loveu:
-
Ja nie czytam komentarzy, bo mi od razu ciśnienie skacze... Zawsze się trafi jakiś d***l co głupoty wypisuje.
-
[quote name='Ania+Milva i Ulver']Bardzo się cieszę ,że Czika;) trafiła na tak wyrozumiałych i kochających właścicieli. Jestem o nią spokojna, a gdy oglądam jej foty to serce się raduje.[/QUOTE] Aniu to też i Twoja zasługa że Czika jest w tak wspaniałym domu, bo gdyby nie Ty nie wiadomo jaki byłby jej dalszy los w schronisku po tym pogryzieniu :shake: A cóż to za biała pięknośc w Twoim avatarze? :crazyeye:
-
A to piorun jaki wstrętny. No...:mad:
-
[quote name='bonsai_88']Właśnie zdałam sobie sprawę, że wprowadziłam was w błąd... Smoku ma urodziny nie jutro, a pojutrze, w piątek... nie wiem czemu, ale wydawało mi się wczoraj, że już jest środa :D.[/QUOTE] Matka...:evil_lol: Jak Smoczydło w przedszkolu? Mój małoletni czterolatek poszedł wczoraj pierwszy raz do przedszkola i...rozbeczał się... jak po niego przyszłam :oops:
-
Dzisiaj rano obudziłam się z przeświadczeniem że coś jest nie tak. Chwilę się zastanawiałam co, aż w końcu uzmysłowiłam sobie że deszcz przestał padać :evil_lol: Pomyślałam sobie że to jest rekompensata za wczorajszy koszmarny wieczorny spacer z psami :cool3: bo...poszłyśmy z Szansunią i Corsikiem. Ubierałam się chyba z pół godziny aż Szansa zaczęła pomału zawodzić, bo ...kalosze, kurtka, płaszcz przeciwdeszczowy, smycz i latarka... Lało jak z cebra, wiatr mi kaptur z głowy zwiewał, płaszcz (za długi) między nogami się plątał, a Szansunia CO ??? Na zabawę jej się zebrało !!! :crazyeye: Biegała w koło mnie, chlapała się w kałużach i chlastała mnie tym mokrym ogonem po nogach !!! Myślałam że zabije gada !!! :angryy: Corso uciekł do domu, kot (podeptany przez psa) siedział na drzewie, a ja do domu nie mogłam iść, bo ten płaszcz i ten deszcz, a lalunia głową do zabawy zapraszała :roll: W końcu zrozumiała że bawić się nie będziemy i że idziemy NA TEN TYCHMIAST do domu przykucnęła i ostentacyjnie lała przez pół godziny po czym obrażona podreptała do domu :angryy: No cholera jedna ! Dzisiaj rano była z lekka zawiedziona że wczorajszy huragan ustał i deszcz nie pada :diabloti:
-
Cieszę się bardzo że sytuacja się wyjaśniła :lol: Mnie to jest obojętne jak Ona się nazywa. Ważne że to ta sama sunia i ma wspaniały domek :p a do tego jaka mądra !!! Doopka za drzwi i siusiu !!! :crazyeye: Doceń to Joasiu, bo moja sucz jest przeciwieństwem Mani vel Cziki :evil_lol: Jak leje deszcz to do domu nie można jej zapędzić. Harce i zabawy jej wtedy w głowie :angryy:
-
Daj spokój Olga, bo się zaczerwieniłam :oops: Ja mam takie chwilowe skoki. Polecam Karolinę Macios "Wszyscy mężczyźni mojego kota" :razz: a druga część? Uch...wczoraj zaczęłam ją czytać...mąż o godzinie 23.30 chciał mnie podrzucić do psychiatryka tak się śmiałam :evil_lol: Facet nie zna się na żartach :mad:
-
Ja Ci Czarodziejko współczuję. U nas też od dwóch dni leje, ze spaceru wracamy cali mokrzy i ubłoceni. Jak tylko psiaki przeschną w garażu znów trzeba iść na spacer i tak w koło. Oszaleć można od tej pogody. Psy nie wiedzą co się dzieje że nie wpuszczam ich do domu, a sucz to nawet ma minę pt"to nie ja" kiedy na nią patrzę :-(
-
[quote name='bonsai_88']Agmarek bój się boga, czy ty kiedykolwiek widziałaś mokrą Birmę :D? Obraz nędzy i rozpaczy, nawet kot wyciągnięty z wody wygląda lepiej ;).... [/QUOTE] Chyba właśnie patrzę na Birmę w lusterku :angryy: Mam ciemne kręcone włosy które smętnie zwisają z mojej głowy, bo właśnie wróciłam ze spaceru z psami gdzie złapał nas deszcz i zapewniam Cię że moje koty wyglądają lepiej niż ja :placz: (może dlatego że biegły szybciej do domu niż ja) Muszę się na cito doprowadzić do kultury, bo jak te kudły mi wyschną, to całkiem siebie w lustrze nie poznam :crazyeye:
-
No to gratuluję :lol: Moja młodzież też od jutra zaczyna edukację. Jeden do szkoły, drugi do przedszkola, a ja ??? hmmm...będę leżeć i pachnieć? :roll: chyba tak :evil_lol: I nie martw się. U nas też pogoda nie nastraja zbyt optymistycznie. Szczególnie jak spojrzę w lustro bo po deszczu mam taką fryzurę jak Birma :placz:
-
[quote name='bela51']Agmarku, toz to istny horror, co tu opisałas. :crazyeye: Dobrze, ze wszystko szczęsliwie sie zakonczyło, chociaz???????:roll: Moze jednak powinnyscie z kotką isć na kwarantanne???? :roll:Tzn i kotka i Ty, jako ze zostałas podrapana.:evil_lol:[/QUOTE] Bela to był horror :angryy: Już się zastanawiałam co to z tym zrobić, bo tu gdzie podrapane to jakoś wygląda (z gołym brzuchem i tak nie chodzę) ale tu gdzie kotka dosłownie "wbiła" mi pazur zrobił się siniak dookoła. Chyba siniak. Fioletowa obwódka :roll: Nigdy wcześniej mi się coś takiego nie zrobiło, ale też nigdy wcześniej kotka mnie tak nie chlasnęła :oops: