-
Posts
481 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Arwilla
-
[quote name='Balbina12']ja puszczam tylko w lesie [/quote] Psów w lesie puszczac NIE WOLNO.... :diabloti: Więc jeśli spotkasz jakiegoś nadgorliwego obywatela, to też możesz miec przyjemnośc z policją.... :diabloti:
-
Najnowsze wieści w sprawie konia.... TOZ dał trochę "ciała".... interwenca mogła się odbyc dopiero w piątek.... Na szczęście był tam dzisiaj pan z Komitetu Pomocy dla Zwierząt i przeprowadził oględziny... Koń jest dobrze odżywiony, zadbany, nie bity - co widac po zachowaniu - przywiązany do właściciela... "Jedynym" mankamentem jest fakt,że używa tylko trzech nóg.... :shake:. Właściciel zarzeka się,że ma jeszcze do rozwózki kilka kwitów, a jak rozwiezie to koń już pracowac nie będzie... Twierdzi,że ciągnie tylko tonę dziennie.... Z drugiej strony wiadomo,że to nie jest jego pierwszy koń w takim stanie....:shake: Mogło byc też tak,że kupował już konie z kontuzjami, a mogło byc i tak,że tych kontuzji nabawiały się przy zbyt ciężkiej pracy.... Koń ma zerwane ścięgna - jest to faktycznie stara sprawa, co nie zmienia jednak faktu,że pracuje, a z taką kontuzją nie powinien. Sprawą zainteresowała się Straż dla Zwierząt z Trzcianki - dałam im namiary na pana z KPdZ, który był na miejscu... Wiem,że KPdZ będzie chciała konia wykupic... Jeśli czegoś się dowiem to dam znac... Dziękuję wszystkim za okazaną pomoc, a szczególnie Oldze9 i pietrusze204 :loveu: Mam nadzieję,że teraz pójdzie już z górki...
-
Sprawa zgłoszona do TOZu... Prawdopodobnie interwencja będzie dzisiaj. Mają jeszcze do mnie dzwonic, jeśli nie zadzwonią, to ja się skontaktuję przed 19.00 i dam znac co i jak. Jedno mnie bardzo wkurzyło... okazało się,że policja wciska ciemnotę, bo ma możliwośc nawet skonfiskowania zwierzęcia, ale oczywiście nie chcą sobie robic problemu.... :shake: Sprawa o tyle smutna,że koń i tak prawdopodobnie zakończy życie... Jesli kontuzja będzie poważna... a na taką wygląda na pierwszy rzut oka....:shake:
-
Jestem uz po rozmowie z ludźmi z Trzcianki... Jedyne wyjście na chwilę obecną, to czekac do 17.00, zgłosic sprawę jako pilną do TOZu w Sosnowcu, ponieważ i tak nikt nie jest w stanie wcześniej nic zrobic... Raz,że do 17.00 zostały 3 godziny, dwa,że facet w tym czasie prawdopodobnie rozwozi węgiel, więc i tak jest nieosiągalny.... Czekam więc i zgłaszam.... Dziękuję wszystkim za pomoc, zaiteresowanie i wsparcie... Będę informowac na bierząco...
-
Niestety dopiero teraz mam kontakt ze światem....:roll: Po kolei... Rozmowa z panem z Komitetu Pomocy dla Zwierząt niewiele dała... Potrzebny jest swiadek - koleżanka się nie zgadza.... Z osobą związaną z katowickim TOZem ustaliły,że ktoś przyjedzie i cyknie foty koniowi, ale niestety dopiero w czwartek.... Jeśli nic się nie ruszy do południa, to będę dzwonic do sosnowieckiego TOZu o 17.00... Ja niestety nie mam szans w tej chwili na wyrwanie się z domu... Szukam ciągle kogoś, kto mógłby podjechac pod podany adres, spróbuwac namierzyc tego faceta i zrobic kilka fotek,żeby udowodnic,że koń w takim stanie pracuje... Mtf zalesie niestety jest jak mówię...bez świadka policja nie ma podstaw do interwencji...może co najwyżej podjechac pod adres i - jeśli zostanie dobrowolnie wpuszczona - sprawdzic stan konia...niestety jak powiedział pan policjant - "facet powie,że konikowi stało się to dzisiaj i weterynarz już jedzie...lub bedzie jutro".... Sprawa jest ciężka, bo jeśli facet się wystraszy, to pozbędzie się konia...a "nie ma konia, nie ma sprawy"....
-
Dzięki, dzięki...siedzę jak na szpilkach..... Potrzebuję osoby z okolic Sosnowca-Kazimierza do zrobienia foty konikowi..... Ponieważ osoba z TOZu może podjechac dopiero w czwartek, liczymy na to,że jakiś dogomaniak pomoże.............. Koń wyjeżdża około 9.00 po węgiel na skład w Kazimierzu.........
-
Na początku chciałam przeprosic za to,że post zapewne nie w tym temacie co trzeba i nie o psie, a o koniu...ale niestety nie udzielam się na żadnym końskim forum, a sprawa jest pilna.... Kopiuję relację koleżanki... "ok. godziny 9.10 na Kazimierzu - dzielnica Sosnowca spotkałam pana, który jechał wozem i jego koń miał uszkodzoną lewą tylną nogę, jakby miał cos zrobione w okolicy pęciny, bo od tego miejsca noga była bezwładna, tzn tak dziwnie nią zaplatał i kiedy próbował ją postawić nie miał oparcia nawet nie mógł jej oprzeć. Ten woźnica jest w jakimś stopniu upośledzony umysłowo bo go znam, mieszka na ulicy Majewskiego 188 i "zajeździł" już niejednego konia, jak go dziś spotkałam jechał po węgiel, więc ten koń w takim stanie musiał jeszcze spowrotem ciągnąc ileś ton wegla. A dramatycznie to wyglądało jak jechał jeszcze pusty, aż ludzie stawali na ulicy i się patrzyli." Anonimowa próba zgłoszenia na policję nie poskutkowała - anonim przyjmują tylko w trakcie akcji...czyli, gdyby zadzwoniła do nich zaraz jak zaobserwowała to zdarzenie zgłosenie zostałoby przyjęte jako anonim...w przypadku zgłoszenia w terminie późniejszym musi podac swoje dane... Z racji tego,że mieszka niedaleko tego pana, boi się konsekwencji... TOZ w Sosnowcu czynne jest dopiero jutro od 17.00.... Pomoc dla zwierzat nie odbiera telefonu... Nie bardzo wiemy co dalej robic, jeśli jest tutaj ktoś, kto ma jakieś kontakty z TOZem, lub jakąś inną organizacją działającą na rzecz zwierząt, to proszę o kontakt.... Zależy mi bardzo na tym,żeby jutro nie czekac ze zgłoszeniem do godziny 17.00... I bardzo proszę powstrzymac się od pytań w rodzaju "czemu nie zadzwoniła wcześniej", bo nie wiem....prawdopodobnie nie mogła. Pomocy szukamy od 16.00...
-
Ponadzmysłowe postrzeganie u psów - czyli historie o duchach...
Arwilla replied to Behemot's topic in Wszystko o psach
Larwa śpi... wróciłam...:evil_lol: [B]Kasia[/B] kurcze, nie miałam takiego przypadku...za każdym razem kiedy chcę się obudzic, po prostu to robię... mam nadzieję,że nigdy nie przytrafi mi się taki "stan zawieszenia"....:roll: [B]Doda[/B] a do czego Ci ten czosnek potrzebny? -
Ponadzmysłowe postrzeganie u psów - czyli historie o duchach...
Arwilla replied to Behemot's topic in Wszystko o psach
Wyprodukowałam posta i coś mi go zeżarło...:angryy: Pewnie duch jakiś...:diabloti: [B]Zmierzchnica[/B] dzięki za odpowiedz, tak właśnie myślałam,że to nic dziwnego.... A na forach parapsychologicznych podniecają się tym niesamowicie....:evil_lol: Resztę innym razem opiszę, idę uśpic dziecia....;) -
Ponadzmysłowe postrzeganie u psów - czyli historie o duchach...
Arwilla replied to Behemot's topic in Wszystko o psach
Wpadłam po urlopie podczytac trochę - zaczęłam od poczatku i nie wierzę normalnie.... Nie wiedziełam,że to co doświadczam to Lucid Dream... Nie wiedziałam,że jest coś takiego, ani,że to jakieś specjalne zdolności...myślałam,że każdy tak ma...:roll: Nawet wiem kiedy i jak to się zaczęło.... kurde, idę poczytac trochę o tym zjawisku, może później opiszę co i jak......... Wróciłam....czytam i czytam i coraz głupsza jestem.... Jak to zwykle bywa w tej temetyce mnóstwo śmiecia wszelakiego i pierdół różnorodnych.... :/ Czy jest tu ktoś, kto wyjaśni mi o co chodzi i czy faktycznie nie każdy może kontrolowac swoje sny? Może opiszę pokrótce co i jak... Zaczęło się jak miałam kilka lat - codziennie, przez kilka tygodni miałam sny,że gonią mnie jacyś ludzie, a ja nie mogę uciec...standard - albo "coś" mnie spowalnia, albo próbuję "odleciec", ale nie mogę... Po kilku takich snach, zaczęłam śniąc, miec świadomośc,że to sen... Potrafiłam się sama obudzic, a potem także kontrolowac to co mi się śni...więc albo w pełnej świadomości "śnienia snu" "dodawałam" sobie umiejętnośc latania np, albo sprawiałam,że goniący mnie ludzie nagle interesowali się czymś innym itd.... To wszystko działo się stopniowo... Teraz potrafię kontorolowac swoje sny, śnię o tym o czym chcę, a nawet śnię całe "seriale"...hihihi. Jeśli mam jakiś fajny sen, to następnego dnia potrafię "dośnic" sobie c.d. Odkąd tylko pamiętam zawsze dokładnie pamiętałam co mi się śniło - czasem opowiadam mężowi jakiś fajny sen, a on się dziwi,że wszystko pamiętam - on z kolei nie pamięta prawie nigdy, co mu się śniło.... Potrafię też "ustawic" sobie "wewnętrzny zegar"...jak postanowię obudzic się o 6.00, to kilka minut przed 6.00 budzę się całkiem przytomna.... Pamiętam, jak przeczytałam mając kilkanaście lat "Władcy snów" - którąś częśc sagi o Freddim.... Trochę podobne było to do tego co dzieje się w moich snach.... Zupełna, świadoma kontrola.... Dodam jeszcze,że nie codziennie śnię w ten sposób... Najczęściej włącza mi się taka świadomośc jak mam jakieś nieprzyjemne sny, lub sny, w których coś dzieje się wbrew mnie.....albo odwrotnie - jakieś ciekawe, bajkowe, które potem sobie kontynuuję jeśli mam ochotę.... Albo mam ochotę na jakiś fajny sen, tworzę sobie jakąś fabułę i potem już we śnie kontynuuję "tworzenie snu"... Mam nadzieję,że nie namotałam za bardzo... Czy to jest DL? Jak już pisałam, do dzisiaj myślałam,że wszyscy tak mają.... -
Ja swoją szczurzycę przyniosłam do domu, jak psy były juz dorosłe... Nie było żadnych problemów... Sucz karna i grzeczna, a pies wszystko co przekroczyło próg domu traktował jak członków rodziny... Szczurzyca została wywąchana, wymymlana, po czym podporządkowała sobie całą rodzinę....:evil_lol: Najśmieszniejsze,że moja mama, któa panicznie boi i brzydzi się szczurów, po kilku tygodniach nie mówiła inaczej jak "moja Agatka"....:loveu: i na rękach nosiła hrabinię....:lol: Teraz niestety wszelkie małe stworzonka nie miałyby szans przeżycia w pobliżu mojego psa....
-
[B]NatiiMar[/B] a zapytałaś "czy można pogłaskac"?....:diabloti: [B]Filodendron[/B] "rence" mi opadły.....:crazyeye: Mogłaś jeszcze "miłych państwa" poinformowac,że Twój pies nie dośc,że pedał, to jeszcze Żyd.....:evil_lol: Proponuję następnym razem zostawic mu pejsiki....;) Jezu, skąd się biorą tacy ludzie?.....:roll:
-
[quote name='tina i irish']ale to jest numer straży miejskiej, czyli najlepiej do nich zadzwonić i mogą pomóc?[/quote] Serio? Kurcze, w telewizji podawali,że to numer właśnie na pogotowie dla zwierząt...specjalnie zapisałam....:roll: A do SM to ja mam stacjonarny....:evil_lol: Kiedyś jak byłam dziecięciem, mój ojciec znalazł sukę na poboczu... Pamiętam,że miałą uszkodzoną miednicę i łopatkę. Wet leczył ją za grosze. Suczka później powłóczyła trochę tylnymi łapkami, ale znaleźliśmy jej dom.... Gdybym znalazła psa potrąconego przez samochód, to pewnie nie zastanawiałabym się i pognała do weta, ale teraz zastanawiając się "na chłodno", myślę sobie,że może zadzwonic na straż, namierzyc najbliższe schronisko i tam szukac jakiejś pomocy? W końcu schrony mają podpisane umowy z weterynarzem... Byc może ten pomógłby za darmo, lub za niewielką opłatą? Chyba,że numer podany w telewizji nie był pomyłką i SM zajmuje się również niesieniem pomocy rannym zwierzętom... [B]Rosomak[/B] - na wsi, to może policja?
-
986 - pogotowie dla zwierząt...jeszcze w powijakach, ale jest... A przynajmniej było jakieś 4 lata temu...
-
Rosomak - wyrazy uznania - znasz się na rzeczy i mądrze piszesz....:p Ja mam jeszcze jedno zastrzeżenie... Kotki pisze,że papużki są wypuszczane (nie wnikam, czy raz w tygodniu, czy nie, bo to nieistotne) dla mnie to bzdura...:roll: Też miałam kilka papużek falistych kupionych z zoologów i od hodowcy... Te z zoologów potrzebowały duuuużo więcej czasu,żeby oswoic się ze mną i przylatywac na zawołanie. Te od hodowcy też nie od razu były ufne i przyjacielskie, aczkolwiek potrzebowały na aklimatyzację mniej czasu.... Dlatego jakoś nie wybrażam sobie wypuszczania ptaków w zoologu "żeby sobie polatały"....ciekawa jestem jak się je potem wyłapuje?...:roll: Tak na marginesie - papugi kupione w zoologu umierały w zastraszającym tempie... dlatego później ptaki kupowaliśmy już od hodowców (papużki, zięby australijskie, kanarki... trochę tego było....:lol:) Wnerwia mnie sprzedawanie zwierząt w zoologach, wciskanie ludziom zwierzaków "rasowych bez rodowodu".... wkurza mnie widok smutnych szczeniaków w klatkach zbitych w gromadkę, które zapewne nigdy wczesniej się nie widziały, a szukają wzajemnie pocieszenia.... ludzie skrobiący w klatki z ptakami... piszczące dzieci, które straszą te zwierzaki.... Moje dziecko kiedyś zaciągnęło mnie do zoologa, bo chciało zobaczyc pieski.... postała chwikę przy klatkach i stwierdziła,że te pieski są bardzo biedne....
-
[B]Kitka20[/B] co za durna baba z tej lekarki....:roll: Ja trafiłam na szczęście z marszu do wspaniałego pediatry, który usłyszawszy,że mamy psa (Nomira kupiliśmy jak byłam w ciąży) powiedział,że bardzo dobrze, bo dziecko za młodu musi zjeśc swoją porcję piachu, brudu, psiej sierści....:evil_lol: Dodam,że moja córka oprócz tej "podstawowej diety" konsumowała jeszcze psie chrupki, suszone paski wołowiny, oraz kilka psich ciasteczek.... Sama poróbowałam i nie wiem czemu jej to smakowało....:lol: Ponadto czesto jedzą np. loda na spółkę.... I oboje żyją, są zdrowi i mają się dobrze....:p Jeśli chodzi o alergię, to Młoda nie ma, ale całkiem możliwe,że miec będzie....Ja jestem alergiczką i alergia ujawniła się u mnie po ciąży, a z psami od dziecka się wychowywałam... To raczej zanieczyszczenia, chemia we wszystkim a i nieprawidłowa dieta od urodzenia sprawia,że dzieci coraz słabsze i podatne na choróbska, niż to,że z psami chowane....:shake: Ja w duecie "pies-dziecko" widzę same plusy....:loveu:
-
[B]Badmasi[/B] - to nie hipokryzja, to realia...:evil_lol: Ja wiem,że bicie jest złe, ale czasem i moja cierpliwośc się kończy.... Nie jestem dumna z tego,że czasem dam klapsa dziecku, czy psu... Ale bicie cudzych dzieci nigdy mi do głowy nie przyszło....ani psów...dla mnie to niedopuszczalne....:roll: raz kopnęłam psa, który rzucał się zawzięcie na mojego i nie dawał odpędzic, nie jestem z tego dumna i do dziś mam wyrzuty sumienia....:roll:. To była jedyna taka sytuacja w moim 32-letnim życiu, więc mieszkam chyba w jakimś raju....:razz: Cudzego dziecka nie uderzyłam nigdy i nie uderzę...nawet gdyby kilkulatek walnął czymś mojego psa, lub moje dziecko - a drugi z tych przykładów miał miejsce nagminnie w pobliskiej piaskownicy... I co? Miałam przylac "szczylowi", bo uderzył moją córkę? Nie, zwróciłam uwagę,że tak nie wolno, a po trzecim razie poprosiłam "w miarę grzecznie" mamusię o interwencję.... Też usłyszałam,że jestem przewrażliwiona,że to tylko dzieci...ok, ale ja sobie tego nie życzę i koniec.....:roll: Po prostu jak czytam posty, w których z sadysfakcją pisze się o przylaniu "bachorowi", czy skopaniu podbiegacza, to czasem zastanawiam się, kto tutaj jest chamem.............. Bo z jednej strony czytam "tylko kliker", a z drugiej,że przecież nic się nie stało temu dziecku....TO jest hipokryzja.....:diabloti:
-
Nie bije się dzieci, a tym bardziej cudzych....:roll: Wielki zakłamanie z Was bije...uderzyc psa......ooo - fuj, nie wolno...szkolenie tylko klikerem.... Ale dziecku "nic się nie stało"....:roll: U mnie i pies i dziecko czasem w skórę dostanie...ale tylko ode mnie.... Gdyby ktoś obcy spróbował uderzyc psa lub dziecko to zrobiłabym karczemną awanturę...to ja jestem dorosła i odpowiedzialna za nie i to do mnie mają iśc wszelkie zażalenia.... Dzieciaka pod pachę i do rodziców.... albo psa zabrac i odejśc.... Odnoszę wrażenie,że ten wątek powinien od jakiegoś czasu nosic tytuł "chamstwo zwalczajmy chamstwem".... Obcego psa kopnąc...dziecko palnąc...byle sobie poużywac.....:roll:
-
[quote name='Onomato-Peja']Ale się dziś zdenerwowałam na spacerze :angryy: Podbiegł do nas jakiś dzieciak i zaczął nawalać Atosa po głowie, no to go złapałam za rękę i się wydarłam, ze nie wolno, ze psa to boli... jak puściłam bachora to znów zaczął mi psa lać :angryy: Nerwy mi puściły i mu kijem po łapskach strzeliłam ( wzięłam kija, żeby miał pies co aportować ) Dziecko w ryk a rodzice ( Którzy byli bardzo rozbawieni widząc jak dzieciątko bawi się z pieskiem) Do mnie z mordą :roll: Oczywiście zostałam nazwana nienormalną niezrównoważoną psychicznie gówniarą :shake:[/quote] Też bym Cię tak nazwała.....:angryy: Wybacz, ale rodzicom powinnaś zwrócic uwagę (lub zrobic awanturę) a nie dziecko bic.....:roll:
-
Można pogłaskać? ... i inne pytania i zachowania przechodniów ...
Arwilla replied to Wiza's topic in Wszystko o psach
[quote name='Daja_']Matko Boska,ja bym wzięła te dziecko i sprała po tyłku.:shake:[/quote] Już to widzę....:lol: Mam nadzieję,że kiedy bedziesz miec ochotę "sprac" dziecko, trafisz na moje....:diabloti: Ta "smarkula" miała jeśli dobrze widzę dwa lata.... To nie smarkula, tylko dziecko... czemu nie zwrócicie uwagi opiekunowi, tylko psy wieszacie na dziecku, które w dodatku jest nieświadome tego co robi? Kilkuletnie dzieci z reguły nie snują się bez opiekunów... Poza wyjątkami, bo i takie są..... [B]Daja[/B] - nie "te" dziecko, a TO dziecko jeśli już..... :roll: -
Ponadzmysłowe postrzeganie u psów - czyli historie o duchach...
Arwilla replied to Behemot's topic in Wszystko o psach
[B]Al-co[/B] byc może faktycznie nie zrozumiałam i zbytnio się uniosłam (czy ostre zapalenie ucha może byc wytłumaczeniem?:hmmmm:) Faktycznie nie miejsce tutaj na spory i dywagacje na temat Anneliese... Choc świerzbią mnie palce,żeby odpisac na kilka [B]T[/B]woich (;)) zdań, to umilknę grzecznie...:p Powiem tylko,że w/g mnie COŚ w tym jest.... Jeśli zaś chodzi o zwracanie się do [B]C[/B]iebie z dużej litery, to nie mam nic na usprawiedliwienie...wyszłam na chamkę i tyle....:oops: Pozdrawiam Cię...:p [B]Bonsai[/B] o koniach też już kiedyś pisałam.... Miałam też kilka dziwnych histosii z moim dzieckiem w roli głównej.... Dzieci też ponoc widzą więcej....:cool3: Nie było o psach, więc przepraszam za OT....:p -
Ponadzmysłowe postrzeganie u psów - czyli historie o duchach...
Arwilla replied to Behemot's topic in Wszystko o psach
[quote name='al-ka']Też mam ciary:angryy: jak widzę metody kk,który nadal tkwi w głębokim średniowieczu:angryy:.I tylko nie rozumiem dlaczego tylu naiwnych daje się mamić:shake:.[/quote] Cytując mnie trafiłaś jak kulą w płot, bo ja akurat nie wierzę w Boga.... Na pewno nie w tego, w którego wierzy większośc....:diabloti: Ale nie pozwoliłabym sobie na obrażanie innych twierdząc,że naiwnie wierzą w coś, czego nie ma, bądź dają sobą manipulowac... Każdy ma prawo wierzyc w co chce i nic ci do tego...:p Gdybyś troszkę się zagłębiła w sprawę,to zauważyłabyś,że Kościół odżegnuje się od egzorcyzmów i egzorcystów, twierdząc,że takie praktyki w ich Instytucji nie mają miejsca. Sprawą Anneliese Michel interesuję się od dawna. Demony, upiory, wampiry, ezoteryka, seryjni zabójcy - ot takie hobby nieszkodliwe.... jak dotąd... ;) -
Pencetą, przyrzadem do usuwania, lub palcami...nie ważne czym, ważne,żeby nie wydłubywac...:roll:
-
Kleszcz nie "wgryza się głębiej", tylko opuchlizna wokół kleszcza daje takie wrażenie... Takie "głęboko wgryzione" kleszcze też się wykręca, a nie wydłubuje igłą.... Igłą to moża spróbowac działac, jak kleszcz się urwie, choc ja bym nie ryzykowała i poszła do weterynarza... Mój ojciec dawno temu też urwał kleszcza, a następnie używając odkażonej igły, oraz spirytusu usunął resztki kleszcza. A w zasadzie tak mu się wydawało, bo potem okazało się,że psu zrobił się ropień głęboki na kilka centymetrów i czekała nas operacja pod narkozą... Nie wiem skąd czerpiesz swoją wiedzę, ale większośc ludzi usuwa kleszcze wykręcając je i kończy się to o dziwo z reguły powodzeniem...:p Pozdrawiam również...
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Arwilla replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[B]Dobermania[/B] - to ja durna psa na łąki wyprowadzam... a trawniczek u mnie lichutki, oj lichutki....:lol: Chociaż..... ja ostatnio karmię Britem...po nim chyba nie byłoby takich spektakularnych efektów....:evil_lol: Opowiastka rewelacyjna...:p