-
Posts
481 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Arwilla
-
Kupiłam frontline. Mam zakropic w niedzielę wieczorem, bo jeszcze obroża działa...choc jej już nie nosi...:p Co do zastrzyków, to faktycznie są to szczepionki przeciw odkleszczowym chorobom... Ale skutki uboczne są jak dla mnie zbyt duże - nawet zgony psów...:shake: [B]Pogromca[/B] odgrzeb w pamięci ta nazwę...;)
-
[B]Monia [/B]dzięki za info... to na pewno w takim razie ta obroża... (brałam pod uwagę jeszcze inne opcje) - właśnie najpierw miała plamy na buzi - myśleliśmy,że słońce ją chwyciło...:roll: Co do allegro, to ja też namiętnie kupuję...i oszczędzam...:evil_lol: Ale jak po spacerze zdjęłam z psiej głowy 12 kleszczy, to stwierdziłam,że nie ma co czekac na przesyłkę...no cóż...za gapiostwo się płaci...:roll: Co do kropelki, to już mam plan działania...:lol: Wieczorem przed spacerem zakropię, potem po spacerku posiedzi zwierz na tarasie, rano po spacerku znowu taras, dziec do przedszkola, po południu pies w łazience (chłodniej...:razz:), dziec na podwórku, wieczorem powtórka...myślę,że jakieś 24 do 36 godzin spokojnie będę w stanie je odseparowac...:p [B]Kenzo[/B] mówiłam,że mam małe dziecko, które stale z psem przebywa...ale stwierdziła,że trzeba tylko pilnowac,żeby obroży nie dotykała...żeby po głowie głaskała itd... Niestety nie zna relacji jakie panują między moimi "dziecmi"...:loveu: Jest wspólne oglądanie bajek - czyli pies służy za poduszkę...:evil_lol: Są zapasy w domu...jest wyrywanie sobie smakołyków - działa w obie strony...ostatnio moje dziecko żuło mięsny paseczek.Pytam czy jej smakuje, a ona "nie, ale Nomir mi wczoraj zabrał wafelka"...:evil_lol:
-
[B]Monia[/B] a jak wyglądało to uczulenie? Bo moje dziecko dostało paskudnej pokrzywki na buzi - na drugi dzień po założeniu obroży psu...:roll: Też kupiłam kitlix...:shake: Wygladało to jakby poparzyła się pokrzywą...takie bąbelki na policzkach, skroniach...nawet na uszkach....:shake: Zdjęłam wczoraj i dzisiaj wieczorem już ma mniejsze bąble... a psu kupiłam frontline... obrożę opchnęłam sąsiadce... na szczęście też potrzebowała...:p Ceny są w tym roku powalające...:crazyeye: U weta kitlix dla dużych (mój dośc wyrośnięty) kosztuje 62zł... Na allegro ok 45 plus przesyłka... Za kropelkę dałam 30... no, ale co zrobic...:roll: Podpytałam o jakieś inne sposoby - czosnek mi odradziła...codzienne stosowanie zniszczy psu wątrobę... Powiedziała natomiast,że ponoc działa olejek waniliowy do ciast...:evil_lol: Ma kilku kocich pacjentów, których właściciele "perfumują" tym olejkiem... podobno odstrasza dośc skutecznie kleszcze...a kocisko pachnie jak ciacho....:lol: Obawiam się jednak,że na moje psisko musiałabym wylac kubek tego olejku....:razz:
-
[B]Taks[/B] dzięki...:loveu: Tak właśnie myślałam o tych kropelkach... Słyszałam też,że ponoc są zastrzyki jakieś na kleszcze, ale moja wet twierdzi,że nie ma...na świerzb są, ale na kleszcze i pchły nie ma... Nie wiem, czy to ja coś pokręciłam, czy ona się nie orientuje...:shake: Dzisiaj pójdę zakropic Nomira... najwyżej następnym razem zafunduję mu zastrzyk...jeśli takowy jest....:roll:
-
Jak w temacie... Mam psa, który niestety łapie masę kleszczy i małe dziecko - 4 lata, które przebywa z psem - czasem dośc intensywnie... tuli, głaszcze, całuje itd... Kupiłam Nomirowi obrożę kitlix, niestety na drugi dzień po założeniu jej psu, moje dziecko dostało wysypki na pyszczku....:roll: (psu raczej nic nie jest). Nie wiem co zastosowac zamiast tej obroży... Może krople jakieś na skórę? Niby też kontakt będzie miała, ale może mniejszy...nie taki bezpośredni - obrożę czasem na pewno "macała" rączką...:roll: I druga sprawa... czy jeśli pies przyniesie na futrze kleszcza, a ten odpadnie w mieszkaniu (normalnie nie odpadają tak łatwo, ale odurzone środkiem, mogą byc lekko zakręcone), to czy może taki kleszcz "dojśc do siebie" i np. szukac kolejnej "ofiary"?...:lol: Głupie trochę to moje pytanie, ale nic mnie tak nie brzydzi jak kleszcze... w dodatku muszę je sama usuwac, bo mój mąż się "tego" nie tknie...:evil_lol: Przeraża mnie myśl,że mógłby wgryźc się w dziecko....:roll: Kleszcz oczywiście...nie mąż....:lol: Pomóżcie proszę....:loveu:
-
Ja myślę (choc oczywiście mogę się mylic),że to nie psy chcą wytruc, lecz koty... Na moim "panieńskim" osiedlu co roku jest akcja trucia kotów...:angryy: Rozrzucają przeważnie mięso z kurczaków wymieszane z trutką na szczury... Kilka lat temu miałam kota "wychodzącego" - został przywleczony ze śmietnika i trzymanie go w domu było dla niego torturą...:shake: Niestety "załapał" się na tą trutkę... Ratowaliśmy do do końca - dziś wiem,że lepiej było go uśpic... nigdy nie zapomnę tych godzin, kiedy mój kot umierał w cierpieniu... Mam nadzieję,że ten kto rozrzuca tą trutkę, będzie tak samo cierpiał jak te umierające zwierzęta...:angryy: Inna sprawa,że regułą jest plaga szczurów, które w kilka tygodni po uśmierceniu kotów osiedlowych populacja gryzoni rozrasta się do granic możliwości.... A szczury są niesamowicie inteligentne... zwykła trutka z kurczakiem to dla nich żadna pułapka... Cierpią za to koty i psy.... :shake:
-
A ja mam coś na osłodę...:p Wczoraj wieczorem idziemy z psiurem - patrzę - z grupki zakapturzonych młodzieńców odrywa się jeden osobnik i sunie w naszą stronę... Pomyślałam,że zaraz usłyszę coś w rodzaju "odpal fajkę"...:diabloti: A tu - "dobry wieczór...jaki piękny pies...można pogłaskac?...nie gryzie?" Pies był miziany kilkanaście minut - ja w tym czasie próbowałam się otrząsnąc z szoku......:crazyeye:
-
[quote name='WŁADCZYNI']tja my jesteśmy naziści?! My?! To TY jesteś ZA trzymaniem zwierząt w takich warunkach 'obozów zagłady' jakimi SĄ schroniska. TY jesteś przeciwna JEDYNYM rozwiązaniom które MOGĄ przynieść skutek. Masz lepszy pomysł - podaj go. Myślisz że to frajda usypiać, czy zanosić do usypiania? Selekcja w schroniskach, usypianie ślepych miotów, sterylki aborcyjne, kastracja wszystkich samców będących w schroniskach - na ten moment to jedyne sposoby powstrzymania przepełnienia schronisk i zwiększenie szansy na adopcję zwierzakom. Chyba pierwszy raz zgadzam się w 100% z WŁADCZYNIĄ Podpisuję się pod tym rękami i nogami nawet... Jeśli miałabym życ kilka lat w takiej gehennie jaką są schroniska w Polsce, to wolałabym,żeby mnie uśpiono....:shake:
-
Śmierdząca sprawa, czyli kupki naszych milusińskich
Arwilla replied to Janosik's topic in Wszystko o psach
[quote name='WŁADCZYNI']Nie widzę powodu aby rozdawać torebki - chciało się mieć psa, to trzeba ponosić koszty związane z opieką nad nim w tym koszt torebek. [/quote] [B]Władczyni [/B]a może chociaż jakieś zniżki dla emerytów i rencistów?...:razz: [B]Badmasi [/B]jeśli chodzi o kosze stricte dla psów - to ja musiałabym wędrowac jakieś 4 kilometry...:lol: Najbliższe (sztuk 3) widziałam w Będzinie na głównej ulicy, kolejne 4 w Sosnowcu...:roll: Wywalam do ludzkich i tyle... staram się wrzucac do kontenera, a nie do kosza przy przystanku, ale jak nie ma, to wrzucam gdzie się da :roll:. [B]Bonsai[/B] a jak Birma na torach narobi?...:evil_lol: Jeśli chodzi o reacje, to najczęściej słyszę "fuuuj, jak można kupę brac do ręki?":lol: Przyznam,że nie sprzątam za każdym razem, bo chodzę raczej na pola,żeby się wybiegał... (a tam niech sobie użyźnia...:cool3:), no chyba,że przyciśnie go gdzieś przy ścieżce. Na mieście sprzątam i nie jestem jedyna...:loveu: Ostatnio namierzyłam sprzątającą dziewczynę z czymś bernardynopodobnym...:loveu: -
Włos się jeży na głowie...:crazyeye: Jedna puma (czy "cuś") a taka panika....:evil_lol: Teraz co by się nie stało - na "bestię" zwalą...:roll: Pewnie bilans wyjdzie przerażający...pożre zapewne ze trzy stada krów, 5 hodowli królików, kilkadziesiąt psów.... Baba z kochankiem ucieknie - też powiedzą,że "bestia" ją zeżarła....:razz: Dobrze,że u nas nie występują w naturze takie "stwory", bo wyginęlibyśmy w tępie błyskawicznym....:roll: Teraz trzeba zabic "potwora".... Panowie myśliwi ruszą na łowy - bo to nie byle jakie trofeum....:angryy: Zamiast odłowic - łatwiej zabic....:angryy: Oby tylko żaden przypadkowy człowiek nie zginął przy tym polowaniu...:roll: O zwierzętach nie wspomnę, pewnie setki zostaną wystrzelane - bo się komuś będzie wydawało,że to ta "bestia"....:roll: Ręce opadają....:shake:
-
[quote name='Pusiakowa']jak masz nad ramka od tekstu rózne obrazeczki nie..? :lol: to w drugiej linijce masz [B]B [/B]i jak w to klikniesz to masz pogrubione :eviltong: . zrozumialas? :cool3:[/quote] Nie ma to jak łopatologia....;) Dzięki wielkie... zapamietam...:lol:
-
[quote name='***kas'] A tak btw widzieliście kiedyś toaletę robioną koteckowi przez rotka:diabloti:? Widok niezapomniany, kot zdegustowany, piesek zachwycony spełnionym uczynkiem:p[/quote] Rotka nie widziałam...ale mój haszczak miał do "mycia" trzy koty...:evil_lol: "Zdegustowana kocia mina" pasuje jak ulał....:lol: Jeszcze trochę dodam... CO TO JEST????????,COŚ TU ZROBIŁ???? - w zależności od winnego spiernicza pies lub dziecko....:razz: NIE RYJ - na zasadzie skojarzeń - "nie ryj" - "mysz" - "kopac"....:roll: Najczęściej im bardziej zależy mi na czystym psie - tym bardziej uflogany wraca on ze spaceru....:placz: GDZIE DZIECKO? - odkryte stosunkowo niedawno... Na pytanie pies idzie szukac dziecka... Na szczęście w zębach nie przynosi....:p (kurcze, nie umiem pogrubic tekstu....:shake:)
-
U nas w domu panuje zakaz nieuzasadnionego używania słowa ZOSTAJESZ...:roll: Nasz pies słysząc ZOSTAJESZ dostaje depresji... Najpierw z niedowierzaniem patrzy w oczy, po czym idzie na koc jak na ścięcie i leży tam wzdychając ciężko nad swoim losem...:placz: Słowo magiczne natomiast to CIASTECZKO....:razz: Nie zawsze i nie wszędzie jest całkowicie odwoływalnym stworzeniem, ale słowo CIASTECZKO - szczególnie poprzedzone MASZ czyni cuda....:lol: KOT, KOT... trzeba natychmiast znaleźc...namierzyc...dorwac jakiegoś kota celem....zalizania na śmierc....:lol: Wychowywał się z kotami i ma na ich punkcie fioła...:loveu: IDZIEMY - o każdej porze dnia i nocy po usłyszeniu IDZIEMY jest gotowy do drogi (chyba jak większośc psiaków...;)) MAŁY PIESEK - natychmiastowa zmiana postawy z agresywnej na olewająco-pogardliwą...:p ZAJĄC - zaczyna szukac czegokolwiek co ucieka i można pogonic...:razz: Moja sunia (już za TM:placz:) na słowo PASKUDA zaczynała się nerwowo rozglądac za muchą do upolowania... Najśmieszniej było, jak kotka mojej siostry dostała na imię Paskuda....:evil_lol:
-
Śmiejcie się, śmiejcie....:roll: Ja znam weterynarzy z takimi poglądami....:crazyeye:
-
Mnie wkurzają, ale i śmieszą takie sytuacje... Idziemy z psem chodnikiem, pies przy nodze z naprzeciwka idzie sobie pan (pani) z pieseczkiem luzem... Ja do mojego "noga", "nie wolno"... Pan (pani)słysząc to "Proszę się nie bac - on (ona) nie gryzie.....:diabloti: (Śmieszne jest to wtedy, gdy pieseczek jest wielkości chomika....:cool3:, wkurzające, gdy trochę większy....:mad:) Zero wyobraźni... tym bardziej,że czasem idziemy w trójkę - ja pies i moja czterolatka... i niekoniecznie mam ochotę wyplątywac dziecko ze smyczy, zbierac z ziemi, lub co gorsza wyciągac z psich pysków....:razz: Dla większości ludzi - i to ogromnej - pies idący na smyczy przy nodze i IGNORUJĄCY inne psy jest zjawiskiem równie dziwnym i niespotykanym co zielone ludziki na osiedlowym trawniku....:evil_lol:
-
No właśnie...tak sie tutaj "psioczy" na dzieci, a to nie wina dziecka, tylko rodzica....:angryy: Moja córka też pcha się z łapami do każdego psa - choc ostatnio jakby mniej....może wreszcie coś do niej dotarło....:roll:. Za każdym razem, kiedy jej nie upilnuję, podchodzę, zabieram dziecko, przepraszam właściciela i tłumaczę Zołzie,że nie wolno.... ale nie straszę psem, nie panikuję... nie robię awantur, jak pies skoczy na nią - co raz miało miejsce - bo to nie psa wina, tylko moja - nie upilnowałam dziecka....:shake: Co do przechodzenia na drugą stronę na widok psa, to przyznaję,że czasem przechodzę... Najczęściej na widok ABSa z bulkopodobnym "czymś"... Kilka lat temu byłam świadkiem zajścia - amstafopodobny pies rzucił się na jamnika idącego z panem i dzieckiem (dziecko na oko jakieś 5 lat)... Jamnik został dosłownie rozszarpany, policja wezwana przyjechała jakieś 20 minut po tym, jak ABS oddalił się niespiesznie w "bliżej nieokreślonym kierunku"... Na "placu boju" został właściciel jamnika z jego szczątkami i dziecko w szoku...:angryy: Niestety większośc amstafów to "psy w typie", które dumnie kroczą obok bezmózgich łysych ABSów... Ktoś powie,że stereotyp - byc może...ale takie psy i tacy ludzie przyczyniają się właśnie do etykietki "psa mordercy", jaką przykleja się normalnym psom... Dlatego wolę zejśc takim z drogi, niż ryzykowac zdrowiem mojego dziecka...:shake:
-
Kendo-lee - koniecznie kupię te okulary...żeby już biedak na ulicy nie świecił oczami ze wstydu...że podrabiany....:cool3: Akidorka - na pewno był "Made in China"....:diabloti:
-
[quote name='kendo-lee']No a poza tym haszczak bez niebieskich ślepek?no jak tak można?dlaczego kłamiesz ludziom,że masz husky?:loveu:[/quote] A wiesz..... to teraz taka modna rasa....:evil_lol: Chyba mu kupię soczewki...:eviltong:
-
Ja słyszałam,że jak pies ma czarne podniebienie, to "ostry" jest....:razz: Mój ma w ciapki....Pewnie jest zły tylko w dni nieparzyste... :lol: "Znawcy" są bosssscy....:cool3: Ja "uwielbiam", jak mi wmawiają co niektórzy,że mój pies to malamut....:mad:... Albo,że to nie husky, bo nie ma oczu niebieskich...:evil_lol:
-
Tak sobie myslę, czy mój haszczak załapałby się na plecaczek? :lol: Tylko musiałabym kilka kilometrów truchcikiem robic, bo on lubi ruch...:evil_lol: No i nie wiem czy robią takie na psy o masie 38 kilogramów....:p Do mojej mamy przyczepił się kiedyś facet... Nomir był akurat u niej i wietrzył tyłek na balkonie... Gośc zaczął drzec się pod balkonem, że policję wezwie..że pies na balkonie marznie...:evil_lol: że sadyści....:razz: Mama wyszła i popukała się w głowę.... ale ja tak się zastanawiam, czy kubraczka mu nie kupic?..... może faktycznie marznie?....:p
-
Na pasach przejechał powiadacie....hmmmm... mnie kiedyś przejechałby na chodniku....:angryy: "Nie zdążył" wyhamowac na swiatłach, a że przed nim zatrzymał się już inny samochód, to pomysłowo odbił na chodnik....:mad: Nie wiem jak mi się udało odskoczyc.... jeszcze wpadłam na niewinnego psa rasy "powszechnie uważanej za niebezpieczną"...:evil_lol: Nawet biedny nie pisnął, jak mu skoczyłam na łapy i wylądowałam na grzbiecie...:oops: A kierowca nawet się nie obejrzał....:roll: I tak z chamstwa psiarzy przeszliśmy do chamów na drogach...:evil_lol:
-
Ponadzmysłowe postrzeganie u psów - czyli historie o duchach...
Arwilla replied to Behemot's topic in Wszystko o psach
Witam... Mam taki charakter,że jak nie dotknę, nie pomacam, to nie uwierzę...:razz: Staram się nie nakręcac i umiem wytłumaczyc sobie wiele... Ale kilka "dziwnych" historii i się przytrafiło...:roll: Jedną pamiętam dobrze - było to sto lat temu - miałam kilkanaście lat...:lol: Nasz pseudoON, który nigdy nie jazgotał, nie warczał i nie wył bez powodu (w zasadzie, to w ogóle...:diabloti:) nagle ok 21 zaczął przeraźliwie wyc...:roll: Rodzice uciszali go co chwilę - posłuszny był, więc zapadała cisza, ale za chwilę od nowa koncert...leżał cały czas przy balkonie i nie dał się stamtąd przegonic....:shake: Wył, uciszaliśmy, znowu wył i tak kilka godzin...:crazyeye: Nikomu z rodziny żadne duchy nie przyszły do głowy...:lol: Ale rano okazało się,że za ścianą umierał sąsiad...:-o Drugą historię mam związana z kotem...:cool3: Filip spał sobie słodko, kiedy nagle podniósł leniwie łepek, spojrzał w głąb pokoju, położył po sobie uszyska i zaczął syczec....:cool3: Podeszłam do niego, głaszczę, odwracam uwagę....gdzie tam...echo...:roll: Uspokoił się po kilku minutach... Jego zachowanie tłumaczę jakimś "dziwnym" snem może....ale nigdy nie wiadomo...:evil_lol: Trzecia dla odmiany z koniem...:lol: Straszna nie będzie... po prostu nasze konie ni cholery nie chcą przechodzic obok drzewa, na którym facet się kiedyś powiesił...:razz: Reszta histoii "niezwierzakowa", więc to by było na tyle...;) -
Oczywiscie,że skakanie po kimś, to przejaw złego wychowania...tak samo jak pchanie się z psem do sklepu DLA LUDZI....:lol: Twoje psy nie mają prawa tknąc kogoś nawet nosem... super...:p Prawda jest jednak taka,że tak dobrze ułożonych psów jest niewiele... niestety...:shake:
-
Z tego co czytałam, sprzedawczyni prosiła grzecznie kilka razy o opuszczenie sklepu... Nie powinna oczywiscie dac się sprowokowac, ale jeśli "Paniusia" nie reagowała... Wyobraź sobie sytuację,że w deszczową pogode stoisz sobie na przystanku, a obok ciebie stoi pan z psem, który skacze radośnie na twój jasny płaszczyk...:diabloti: Zwracasz mu uwagę raz i drugi....on nie reaguje, albo stwierdza,że "piesek się przecież tylko wita"...:p Więcej empatii kochani...;) Co do przepisów, to oczywiście nie musisz się z nimi zgadzac, ale respektowac musisz, bo żyjesz w społeczeństwie, a to zobowiązuje....:p Też wiele przepisów mi się nie podoba... szczególnie właśnie tych dotyczących zwierząt - a konkretniej znecania się... Jeśli dres, który zakatował psa na śmierc dostaje tylko mandat, to w głowie mi sie to nie mieści... Jesli idę z psem na smyczy, którego atakuje inny puszczony luzem - ewidentnie agresywny, a właściciel nawet nie przeprosi - choc jego wina zupełna, to krew mi się gotuje.... a jak pomyślę,że w tej akcji mógł brac udział mój "zakatarzony bachorek", to kły mi rosną...:angryy::angryy::angryy: Oczywiście mogę iśc na policję...ale komu chciałoby się czekac godzinami, aż "pan władza" raczy nas przyjąc... a potem znosic pełne dezaprobaty spojrzenie w stylu "przyszła idiotka i myśli,że nie mamy ważniejszych spraw na głowie..."...:mad: Co do roznoszenia chorób - to ile ludzi, tyle poglądów...;) Moja teściowa uważa,że pies ma w ślinie JAD...:evil_lol: (Myślałam,że mam haszczaka, a tu żmiję na łonie własnym hoduję:cool3:)
-
Witam...:cool1: Ja mojego psa do sklepów nie ciagnę...są ludzie, którzy psów się boją, nie lubią, lub chodzą na zakupy z małymi dziecmi i z różnych względów nie życzą sobie w kolejce psa...:p Szanuję to, a że sklepy są dla ludzi nie zwierząt, to ludzie mają w kolejce pierszeństwo...;) Oczywiscie sytuacja bywają różne...np. mały zaprzyjaźniony sklepik, gdzie futrzak jest mile widziany - ewentualne fochy klientów spadną na sprzedawcę, nie na nas...:diabloti: Inną sprawą są zoolologiczne w "głębi" hipermarketów...:roll: Faktycznie - pomyłka jakaś...powinny byc, albo zaraz przy wejściu, albo z osobnym wejściem "z ulicy"...no, ale nie ode mnie to zależy...:roll: Mój pies nie szwęda się po kuchni, nie włazi do pokoju dziecka (choc dziecko czasem go tam zwabia i zamyka,żeby się pobawic...:cool3:), nie śpi ze mną w łóżku - choc mam duże i zmieściłby się.... :evil_lol: Nie uważam,żeby działa mu się jakaś krzywda z tego powodu,że zna swoje miejsce w domu... ;) Jestem zapaloną koniarą, ale też nie wjeżdżam konno do sklepu (przeciez nie zostawię na zewnątrz konia, bo ukradną...:eviltong:), ani nie ciągnę go do własnej sypialni...:lol: Choc o ile sobie przypominam kilka razy spałam z koniem w boksie....:razz: Imprezowało się trochę za młodu...:evil_lol::evil_lol::evil_lol: Pozwolę sobie na podsumowanie - pozwólmy psom byc psami..nie walczmy z "resztą świata" o róne prawa dla psów, bo po pierwsze, nie wygramy, a po drugie, one wcale tego nie chcą...;)