-
Posts
481 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Arwilla
-
A ja dzisiaj miałam małą scysję w sklepie zoologicznym...:cool3: W pobliskim Realu jest dośc duży i dobrze zaopatrzony sklepik, oczywiście mają również żywe zwierzątka... Kilka razy widziałam westy, yorki itp. małe pieseczki za niezłe sumki... Dzisiaj w klateczce siedziała suńka siedmiomiesięczna pomeranianka.... Na moje oko wyglądała jak "ciułała" długowłosa, ale,że ja nie specjalistka, więc się pytam czy to na pewno pomeranian... Pani,że oczywiście,że po rodzicach z rodowodem... :diabloti: Więc grzecznie pytam, czy suńka też ma papiery... ona,że nie, bo była czwarta z miotu....:razz: Akurat ten szczegół dotyczący hodowli mam opanowany, więc jej mówię,żeby nie opowiadała bzdur... I,że takiego "pomeranianka" można na targu za 300zł kupic.... Pani ekspedientka była lekko mówiąc wkurzona naszą wymianą zdań, bo wszystkiemu przysłuchiwała się babeczka, która miała zamiar kupic tego pieska.... a kosztował ten "pomeranian" równo 1450zł... :crazyeye: Po moich komentarzach straciła ochotę na "rasowego pomeranianka".... I tak się zaczęłam zastanawiac, czy to jest zgodne z prawem...bo to trochę tak, jakby ktoś mi w sklepie sprzedał Levis'y, twierdząc,że są oryginalne, tylko metki nie doszyli, bo im brakło...:evil_lol: Może ktoś się orientuje jak to wygląda od strony prawnej? Bo oczywiście wszystkie te "porodowodowe" pieski sprzedawane w tym sklepie mają "metki" oryginalnych, rasowych szczeniąt...:shake: Jeszcze tylko dodam,że zwierzęta w tym sklepie mają bardzo dobre warunki - jesli można tak to określic....:roll: Czyli czysto, miseczki pełne, kocyki, spanka popodkładane.... tylko to wciskanie kitu mnie lekko zdenerwowało....:mad:
-
Mam nadzieję [B]Bonsai[/B] - po prostu zbyt często odnoszę wrażenie,że kopanie psa przestaje "robic wrażenie"...:roll: Na zasadzie - "podbiegł, więc kopnąłem, zostałem zmuszony, to nie moja wina, dlaczego mam miec wyrzuty sumienia, podbiegł, więc dostał z buta..." Nie wszyscy ludzie są tak kulturalni jakbyśmy chcieli... Ale to nie jest powód, by kopac cudze psy, czy drzec twarz na każdego, kto zachowuje się inaczej, niż byśmy chcieli.... Jest takie fajne powiedzenie - choc oczywiście "działa" w obie strony...:evil_lol: "Nasza wolnośc kończy się tam, gdzie zaczyna się wolnośc drugiego człowieka".... [B]Zmierzchnica [/B]- co do "pana z labkiem", to na jego złośliwości nic nie możesz poradzic niestety... Jeśli chodzi natomiast o atak na ciebie, czy twojego psa, jeśli obydwa psy są na smyczy, to najlepiej dowiedz się w SM, jakie przepisy u was obowiązują... W moim mieście wygląda to tak,że właściciele psów mają obowiązek prowadzic je na smyczy i W KAGAŃCACH... Kiedy podpytywałam dlaczego aż takie rygorystyczne kryteria, pan odpowiedział mi,że to dla nich ułatwienie, bo jeśli dwa psy się pogryzą, to oni nie dochodzą który zawinił, tylko karzą obydwu właścicieli...za brak kagańca... Nie ma to jak pójśc po najprostrzej linii oporu....:/
-
[quote name='Tosa_Inu&Husky'] Takie zachowanie było straszne, a ponieważ musiałam zastosować przemoc na tym cudnym psie czuję się idiotką. Przez jednego głupka, który mówi, że jego pies jest łągodny, a tamten zagryza innego. Czarny miał szczęście - tylko lekko krwawił, ale nic poza tym mu się nie stało. Ale tego pana zapamiętam dokładnie. Zapamiętam, że przez niego zrobiłam coś okrutnego - kopnęłam psa.[/quote] A ja bardzo ci dziękuję za te słowa... Odnoszę wrażenie,że zbyt często psy są kopane nie w ostateczności, a dlatego,że ktoś sobie znalazł pretekst.... Mam 32 lata, nie żyję w puszczy, psów miałam kilka w życiu, ale psa kopnęłam tylko raz...a w zasadzie dwa razy tego samego psa podczas jednej akcji... Ewidentny atak na mojego, bez ostrzeżenia, bez podchodów...nie miałam jak odgonic się od napastnika, więc po drugim ataku kopnęłam go...starałam się zrobic to nie "czubkiem buta", a wierzchnią częscią stopy...niezbyt mocno.... rzucił się kolejny raz i znowu "kopnęłam go"...- choc bardziej było to "odepchnięcie nogą"...:roll: Ja też do tej pory mam wyrzuty sumienia...bo kopnęłam zwierzę, a to kłóci się z moimi zasadami... Mogłabym zadzwonic do SM,żeby odłowili tego psa - jest zaniedbany (właściciel alkoholik), sparszywiały - po tamtym ataku na mojego wyjądowaliśmy u weta, ja zostawiłam niemałą sumkę, a pies nabawił się gronkowca, paciorkowca i czegoś tam jeszcze....:roll:. Ale nie zadzwonię...bo pies po odłowieniu trafiłby do psiego raju, a tego nie mam ochoty mu zafundowac...:-( Co do [B]Birmy[/B] - to pamiętam jej "początki"...;) - I strasznie się cieszę,że trafiła do Ciebie [B]Bonsai :p[/B]
-
SZCZECIN Briard zagryzł jamniczkę króliczą KONWALIĘ [']['][']
Arwilla replied to AMIŚKA's topic in Pogryzienia
Cały czas śledzę wątek... Dziękuję za informacje... Ta kobieta nie ma na tyle odwagi,żeby przyjśc osobiście, porozmawiac i przeprosic?....:angryy: Pewnie,że niczego to już nie zmieni, ale w/g mnie tak powinna postapic.... Piszesz,że przyznała się do winy, a ktoś tutaj pisał,że jej pies w dalszym ciągu chodzi bez kagańca....czy ona czeka na następną tragedię?...:shake: Z niecierpliwoscią będę czekac na zakończenie sprawy.... -
Kocham tego psa, więc trzymam go na balkonie
Arwilla replied to florida_blue's topic in Okrucieństwo
[quote name='xxxx52'] Haski w bloku ,to ci horor,bosze jacy ludzie sa bezmyslni :mad: Taki pies potrzebuje ruchu ,biegu,kontaktu z innymi psami.To nie jest zwierzecie do betonowych mieszkacn:shake: :-o:-o:-o A dlaczego husky w bloku to horror? Wydaje mi się,że nie masz podstawowego pojęcia o tej rasie.... (Nie mówiąc już o nazewnictwie...:evil_lol:) Idąc Twoim tokiem rozumowania, żaden pies nie nadaje się do "betonowych mieszkań"....:roll: Psu w domu potrzebny jest kąt do spania i miska z karmą oraz wodą.... Husky (zresztą każdy inny pies) potrzebuje długich spacerów, treningów...a tego się nie robi ani w mieszkaniu w bloku, ani w domu z ogrodem....:evil_lol: Co do głównego tematu, trzymanie psa na balkonie (bez jego woli i całymi dniami) uważam za karygodne i wymagające natychmiastowej interwencji....A znając nasze prawo.....:angryy: eh, szkoda gadac....:mad: M@d - szczeniory husky raczej nie uciekają...dopiero później, jeśli nie są uczone posłuszeństwa zaczyna u nich brac górę instynkt...zresztą husky to dośc specyficzne psy i nie zawsze da się je ułożyc tak, jak byśmy tego chcieli... Jeśli chodzi o agresję, to może miec różne przyczyny... W Twojej historii nie podoba mi się jedynie to,że psy chodzą tylko na krótkie spacery...:shake: Husky potrzebują ruchu.... I niekoniecznie muszą byc spuszczane.... -
[B]Leni[/B] - zdjęcia cudne.... Ostatnie możnaby zatytuowac "Dama z .........mopsiczką.......":loveu: Na wątek Belli kiedyś trafiłam - strasznie mi przykro...:-( Na każdym prawie zdjęciu patrzy na Twoją córkę jak w obrazek....Niania z prawdziwego zdarzenia... [B]Badmasi[/B] o mojej teściowej mogłabym powiedziec aż za dużo....:diabloti: Co do wieku psa, to ostatnio aż się za głowę złapała,że aż tyle mój pies bedzie (prawdopodobnie) żył.... Przecież to jeśc trzeba dac - a ja jeszcze karmę kupuję......:crazyeye: zamiast chlebem z wodą pysk zatkac....:shake: A jak ostentacyjnie wyciera ręce mojemu dziecku, jak to pogłaszcze psa....:angryy: Ciekawe co by było, jakby widziała, jak jedzą razem lody....:evil_lol: [B]xxxx52 [/B]jeśli chodzi o chemię, to preparat ten jest z pewnością zupełnie naturalną substancją.... odtłuszczoną, pozbawioną tego i owego....:razz: Wyobraź sobie,że wiem co to jest siara....:lol: I może nie uwierzysz, ale moje dziecko nie zna smaku sztucznych kaszek z torebki, zupek ze słoiczków, czy napojów kolorowych farbkami malowanych....:p Wychowała się na cycku, owsiance i zupkach domowej roboty.... no, czasem trafiła się jakaś psia chrupka....:evil_lol: Nie jestem "specjalistką w krytykowaniu", ale o "mafii" spożywczej i farmaceutycznej wiem to i owo....:diabloti: I jak słyszę,że taki, czy inny instytut zaleca to i owo, to nie wiem, czy śmiac się ,czy płakac... A potem wszyscy się dziwią,że dzieci grube, niedożywione (ot, paradoks...),chorowite i z pruchnicą...:mad: Ale oczywiście każdy robi jak uważa...:p To jest tylko moje, skromne dośc zdanie na ten temat... Koniec OT....:cool1:
-
[quote name='xxxx52']Doroslym i dzieciom (dzieciom,ktore nie sa przez matke piersia karmione) zaleca sie podawanie Colostrum (instytut Fresinius)jest to siara od krow ,ktora wzmacnia system imunuliogiczny,powodujac ,ze organizm stacje sie odporniejszy i nie reaguje na rozne alergeny.Zaleca sie alergikom i osobom o slabym sytemie imunologicznym.[/quote] Dzieciom nie daje się krowiego mleka....:shake: A "zaleca" się wiele produktów....tylko po to,żeby je sprzedac....:diabloti: [B]Filodendron[/B] cieszę się,że znalazła się jeszcze jedna "nienormalna"...:diabloti: Karmiłam 2 lata i 7 miesięcy....co do dnia...:evil_lol: Czego to ja się nie nasłuchałam....:roll: Na szczęście jestem dośc odporna na gadanie....szczególnie mojej teściowej....:diabloti: Co do tego, jakie pies (czy inny zwierz) jest BE, to ja mogę referat napisac....:evil_lol: Moja teściowa jest ekspertem w wychowywaniu dzieci.... Z jej lepszych "kwiatków" - Pies ma w ślinie JAD....:loveu: - jak dziecko biega boso, to dostanie sepsy... - koty są wredne... duszą dzieci we śnie...:p Generalnie zwierzęta są wstrętne, śmierdzą, brudzą, trzeba je karmic, do weta latac - góra pieniędzy na zmarnowanie idzie (ona wolałaby nową bluzkę....:roll:), roznoszą masę bakterii - dziwię się,że jeszcze cała moja rodzina żyje....:evil_lol: No i najważniesze....codzienne pytanie "Po co ci ten pies? Nic z niego nie ma"....:angryy: Jak to nic? A ta góra miłości ? :loveu::loveu:
-
[quote name='bonsai_88']Wy się nie śmiejcie... kiedyś tak ścięłam Birmę, że się autentycznie wstydziła wychodzić na dwór :evil_lol:. Na szczęście obecnie już mi to lepiej wychodzi ;)[/quote] Eeee...ja tam obstawiam wersję,że focha miała na Ciebie, bo jej "balejażu" nie strzeliłaś....:eviltong: Tylko czerń i czerń...a kobieta zmienną jest....:evil_lol: Co do farbowania psów, mnie się osobiście te pawie i żółwie ninja nie podobają...ale jeśli ktoś lubi to jego sprawa... Dopóki psu się krzywda nie dzieje, to kwestia czysto estetyczna... Mam nadzieję tylko,że na farbie się skończy... bo znając zapędy co niektórych, niedługo psy zaczną nosic tatuaże i kolczyki... Kurcze...w sumie mój już ma tatuaż....w uchu....:evil_lol:
-
[quote name='Diana S']Moze nie mieszkam w domku jednorodzinnym, ale mam trawę przed blokiem w ktorym mieszkam i uwierz mi, ze nie w jedną kupę weszłam, by przejsc do klatki.[/quote] Kompletnie nie zrozumiałaś... Zapytałam,czy pozwalasz [B]swojemu[/B] psu obszczywac bramy i płoty, skoro się oburzyłaś,że ja swojemu nie pozwalam... Jak wyglądają trawniki przed blokami, klatki schodowe i piwnice wiem, bo mieszkałam w bloku 25 lat... [quote]Twoim obowiązkiem moze byc, ale to nie Twoj teren. Twoj teren jest przed Twoim ogrodzeniem, a ze sprzątasz poza ogrodzeniem to sie bardzo chwali.[/quote] Nie sprzątam dla pochwał, tylko dlatego,że nie mam ochoty oglądac przez okno psiej toalety, oraz dlatego,że jakby nie było jest to mój obowiązek...Nie chce mi się szukac przepisów i tłumaczyc Ci, myślę,że jak zadzwonisz do Urzędu Miasta to wszystkiego się dowiesz... Nadmienię tylko,że jeśli ktoś poślizgnie się w zimie na nieodśnieżonym chodniku, który przebiega przy mojej posesji, to choc chodnik moją własnością nie jest, to ja zapłacę odszkodowanie... [quote]Powiem tak, mam trzy psy w tym, dwa borzoje, dlamatyczyka i wiem jak to jest sprzatac: minimum trzy kupy dziennie po psie, a wiedz, ze dziennie sprzatam wiecej, niz trzy kupy.[/quote] A co w tym dziwnego,że sprzątasz po swoich psach? Ja mówię o sprzątaniu po cudzych... Według ciebie co mam zrobic w sytuacji kiedy widzę beztroskiego pana z kupkającym pieskiem? Wyjśc przed dom z woreczkiem, czekac grzecznie,aż piesek skończy i posprzątac z uśmiechem po nim machając na do widzenia panu?:diabloti: [B]Graven[/B] pomyślę o Tobie kosząc dzisiaj mój trawniczek....:evil_lol: Opis bardzo widowiskowy i jakże prawdziwy... Ja zawsze wybieram wersję pierwszą....:roll:
-
Aż mi się gardło ścisnęło, jak zobaczyłam te zdjęcia... To spojrzenie Lucky'ego... :roll: Tylko zwierzę potrafi po czymś takim patrzec na człowieka z taką nadzieją i miłością jak Lucky na ostatnim zdjęciu... Nie dajcie się zastraszyc tym........podludziom....:angryy: Zgłaszajcie na policję każdą pogróżkę...:angryy: Na pewno musicie teraz uważac...kto wie, czy nie będą próbowali otruc Wam zwierzaków...w ramach "rewanżu"...:mad: Kłaniam się w pas całej Rodzinie... Nie ma słów, którymi można by określic to co zrobiliście...:p JESTEŚCIE WIELCY.....:loveu: Proszę wymiziac ode mnie Szczęściarza :p
-
[quote name='Diana S']Ciekawe to... Czyli, mam rozumiec, ze pies ma prawo, tylko drzewo obsikać, badz jakis tam krzaczek?[/quote] Czyli mam rozumiec,że twój pies sika gdzie popadnie? Chciałabyś codziennie wychodząc z mieszkania trafiac na "pachnące" własne drzwi wejściowe? Brama i płot też tak "pachną"... [quote]Z tego co sie orientuje, to swoja trawę, ze sie tak wyraze ma sie przed swoim ogrodzeniem, poza płotem...to " "wolnosc" dla kazdego obcego psa. [/quote] Nie do końca się orientujesz...:p To moim obowiązkiem jest kosic, sprzątac i odśnieżac ten teren... I czy mam "na papierze", czy nie, obowiązek jest ten sam... A jesli sprzątam, to i śmiecic nie pozwalam...:mad: [quote]Sama nie popieram nie sprzątnięcie kupy przez swojego psa, jednak nigdy nie miałam na tyle smiałosci podac woreczka, wł. psa, ktory zrobił przed chwilą kupe w celu sprzątnięcia tego co narobił jego pies.[/quote] Jeśli przez kilka lat sprzątałabyś z trawnika dziennie minimum trzy kupki nabrałabyś śmiałości...:p
-
To ja się wypowiem, bo śmiac mi się chce...:lol: Nie pozwalam psu obszczywac samochodów, bram, płotów itp... Według mnie to chamstwo i tyle...:roll: Ale jak tylko mąż nie wjedzie do garażu i zostawi samochód na podwórku, to nie ma siły...pokusa jest niesamowita...:evil_lol: Przyłapałam go kiedyś kilka razy, jak truchcikiem na paluszkach (kto ma haszczaka to wie jak to wygląda...:razz:) podbiega do auta, po czym z miną "o, ptaszek leci..." zadziera nogę przy kole... Ponieważ to jedyne przewinienie na podwórku (drzewek nie podsikuje, kwiatków nie wykopuje, dziur nie ryje....) przymykamy na nie oko....;) Jeszcze dodam,że mam pod ogrodzeniem kawałek trawnika... Jak przyuważę pana z pieskiem załatwiającym swoją potrzebę stałą na MOIM:diabloti: trawniczku, wychodzę na taras i podaję panu (lub pani) woreczek...:diabloti: Woreczek - kilka groszy... Mina właściciela psa - BEZCENNA....:cool3:
-
Wiem,że to "tablica ogłoszeń", ale nie mogłam się powstrzymac... Mam pytanie, jak pomaganie szpicom w potrzebie ma się do produkowania następnych schroniskowych rezydentów? [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f971/mleko-w-proszku-dla-szczeniat-137481/#post12278506[/URL] Pytanie zapewnie czysto retoryczne, bo nie sądzę,że doczekam się odpowiedzi...:shake:
-
[quote name='karjo2']Hmm, najpierw pies, potem adoptowana sunia, a teraz szukamy przepisu na dokarmienie szczeniat :crazyeye:? [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f724/nowy-husky-w-domu-130715/#post11717698[/URL][/quote] Następna osoba zaadoptowała sunię dla celów zarobkowych?:angryy: Cisną mi się na usta same niecenzuralne słowa....:mad:
-
[B]NatiiMar[/B] upadki z reguły tylko groźnie wyglądają...:diabloti: W 90% przypadków nic złego się jeźdźcowi nie dzieje....:p Gorzej mają ci, co się mieszczą w tych pozostałych 10...:evil_lol: Poza tym zawsze znajdzie się koń "na miarę jeźdźca"...:evil_lol: Mnie osobiście bardzo wkurzają ludzie strasznie pewni siebie...przyjdzie taki i co to on nie potrafi... W klubie takich rzeczy się nie robiło, ale tam gdzie teraz jeżdżę, czasem wyciągamy na takich naszą "specjalnośc zakładu"....:cool3: I wtedy jest jazda....:lol: [B]Wiska[/B] - wiem, wiem, ale czułam się taka niedowartościowana....:lol: Żeby nie był to taki zupełny OT - kiedyś pies koleżanki uwiesił się koniowi na ogonie...Myślałyśmy,że będzie po psie - lecimy do nich, a koń stoi z miną, "coś mi się do ogona przyczepiło...możecie zdjąc?":evil_lol:
-
Tak sobie podczytuję ten sympatyczny temacik, i stwierdziłam,że to wszystko to "pryszcz" w porównianiu z tym, co od 17-stu lat robią ze mną konie....:diabloti: Ile razy mnie zdeptały, staranowały, skopały, podgryzały.... Skórę na dłoniach miałam tyle razy usmażoną od lonży,że dziwi mnie jeszcze fakt,że mam linie papilarne....:evil_lol: Utrzymanie rozjuszonego psiura na smyczy, to mały pikuś w porównaniu do przeprowadzania ogiera między klaczami....:razz: Szkolenie szczeniora, to nic, w porównaniu z rozwydrzonym roczniakiem próbującym nas kopnąc, podgryźc, lub "pokryc"....:evil_lol: Ileż to razy miałam rozbity nos, kiedy koń stanął dęba, a ja nie zdążyłam się "uchylic"....:lol: Przeciągnięcie przez psa kilka metrów, to bułka z masłem w porównaniu z "jazdą" na brzuchu na lonży za rozpędzonym koniem... (ja durna, zamiast puścic, trzymałam....:lol:) Ile razy zostałam nadepnięta przez zwierza o wadzie kilkuset kilogramów....raz nawet "podłożyłam się" wdzięcznie* i chodziłam przez kilkanaście dni ze śladem podkowy na brzuchu....:p O upadkach nie wspomnę, bo i chwalic się nie ma czym....tylko jedno pęknięte żebro, skręcony nadgarstek i wstrząc mózgu....pikuś....:evil_lol: Najwięcej "przygód" miałam w ciągu pierwszych lat,a le jest teraz co wspominac....:lol: Teraz od jakiś 10-ciu lat zajmuję się przede wszystkim końmi skrzywdzonymi przez ludzi, o wykrzywionej psychice, więc czasem też bywa "wesoło"...:diabloti: I niech mi ktoś powie,że "sport to zdrowie"....:evil_lol: Moje psy niestety niczego mi nie zrobiły....:p Ale kto wie....wszystko przede mną....:lol: Jedynie pies kolegi zafundował mi piękną bliznę na przedramieniu...:p Najgorsze,że miałam cichą nadzieję, iż moja córka odziedziczy hobby po tatusiu (wędkarstwo:evil_lol:), ale niestety....cała matka....:evil_lol: Wiem,że to o psach, nie o koniach, ale ze względu na brak ze strony moich psów "ataków" poczułam się zepchnięta na margines społeczeństwa...:evil_lol: "wdzięcznie*" - czyt. zaliczyłam kilkumetrowy lot łukiem, lądując z impetem na plecach pod końskimi kopytami....:evil_lol:
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Arwilla replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='Juszes'] -Aaa Paramanian [/quote] Dobrze,że nie "ParaMarian"...:p Nie dośc,że zmieniłaby płec, to jeszcze posądzono by ją o jakieś nadprzyrodzone moce....:evil_lol: Ja przedwczoraj usłyszałam,że mój pies jest hodowany do walk...:crazyeye: I że "one biją się jak wilki"....:evil_lol: Właściciele "ras powszechnie uważanych za agresywne" mogą więc spac spokojnie...Nadchodzi era "HASZCZAKÓW - MORDERCÓW"...:diabloti: -
[quote name='WŁADCZYNI']Arwilla jak podbiegnie to dostanie po łbie, jeżeli będzie istniało zagrożenie życia/zdrowia mojej suki, czy mnie to wybacz ale nie będę pieska głaskać i zrobię wszystko aby wyeliminować zagrożenie. Właściciel powinien psa pilnować, jeżeli tego nie robi znaczy że liczy się z konsekwencjami.[/quote] [B]Władczyni[/B] jest różnica między "daniem po łbie", a zabiciem psa... Nie wydaje mi się, że byłabyś w stanie ot tak zabic psa TYLKO DLATEGO,ŻE PODBIEGŁ... Czyli - jeśli dobrze rozumiem Twój post, kiedy podbiega do Was pies, od razu walisz go po głowie, kopiesz itd? :-o Wydaje mi się,że większa z ciebie psiara, niż ze mnie, a jednak ja widzę z jakimi zamiarami podbiega pies... czy z chęci zapoznania się, czy jest to atak, czy amory (choc w moim przypadku raczej nie wchodzą w grę) Oczywiście masz prawo nie życzyc sobie żadnych kontaktów z psami, ale nie daje ci to prawa do natychmiastowego ataku na psa...:shake: Dwa razy w życiu kopnęłam psa... Za każdym razem był to ten sam pies, który bez powodu, bez ostrzeżenia rzucił się na mojego... Nie mogłam go inaczej odpędzic - tupanie, okrzyki, czy machanie rękoma powoduje,że mój pies się nakręca...Na zasadzie "atakujmy razem z pańcią"... Kopnęłam psa...nie jestem z tego dumna...nie przyniosło mi to radochy...było to niemiłe, sprzeczne z moimi zasadami, choc konieczne... Rozumiem takie zachowania w PEWNYCH SYTUACJACH... Ja mam tylko nadzieję,że wszyscy, którzy kopali, uderzyli czy inaczej wyrządzili krzywdę podbiegaczowi, robili to bo MUSIELI, a nie dlatego,że nadarzyła się okazja,aby kopnąc psa...:mad: Czasem jak czytam pewne posty, to odnajduję w nich (byc może mylnie) jakąś satysfakcję z powodu możliwości kopnięcia psa... :angryy:
-
[B]Grzesiu:cool3:[/B] To ja pisałam o mieczu...pozwól,że dodam jeszcze kilka zdań... Rozumiem różne pasje itd... Nie mam nic przeciwko bractwom rycerskim, chętnie oglądam ich pokazy i jeśli spotkałabym na łące jakiegoś rycerza podczas cwiczeń, nie miałabym pretensji... Ale facet na 100% nie był fanem rycerstwa, nie przyszedł sobie pocwiczyc... Niósł miecz w celach obrony przed podbiegaczami... Ja wiem,że wina leży ewidentnie po mojej stronie, bo to mój pies nie posłuchał i pobiegł do jego psów... Ale od razu przychodzi mi na myśl,że jeśli ktoś na ulicy mi nabluzga, a ja wyciągnę pistolet i odstrzelę mu łeb, to też będę rozgrzeszona?... Bo napastnik nie wykazał się kulturą? Gdyby facet mi naubliżał, bo mój pies podbiegł, gdyby nawet go kopnął... nie miałabym pretensji...ale jeśli odwija z jakiejś szmaty miecz i próbuje go zranic, to wybaczcie, ale dla mnie to lekkie przegięcie... Nie wiem, czy faktycznie zabił tamte dwa psy, czy też się tylko przechwalał, ale jeśli tak, to najwyraźniej odnajduje w tym jakąś przyjemnośc... [B]Władczyni[/B] nie uwierzę...po prostu nie uwierzę,że byłabyś w stanie zabic psa, dlatego,że podbiegł do Twojego....:shake: Co innego chodzic i strugac wariata, a co innego stwarzac realne zagrożenie...
-
Witam...napisałam trochę nieskładnie byc może... Więc... Po pierwsze - facet szedł z psami - jego psy były luzem, Po drugie - mój pies podbiegł do jego psów - MEA CULPA...:oops: Nie wypieram się,że mój błąd... Po trzecie - goził, bo machał tym mieczem i wyglądało to tak, jakby chciał Nomira nim dźgnąc, Po czwarte - na rycerza nie wyglądał...raczej był z tych, którzy na spacery chodzą z kijem i oganiają się od psów... Tyle,że zamiast kija miał miecz... Ja wiem,że moja wina, bo pies mój pobiegł, a nie powinien... Przeprosiłam faceta - w sumie z rozpędu (choc oczywiście było to jak najbardziej na miejscu), dopiero jak dotarło do mnie,że on tym mieczem macha nad moim psem, to się zapytałam po co mu to i co robi.... Wydaje mi się,że to lekka przesada, chodzic z mieczem... Na policję zadzwoniłam z ciekawości, co powiedzą...i... "Pan może sobie chodzic z mieczem, byc może odebrał go z naprawy, a to,że pochwalił się zabiciem psów, to nie musiała byc prawda" Jeśli chodzi o posłuszeństwo mojego psa, to na 90% jest odwoływalny.... Potrafi zignorowac miotające się po polach zające, czy bażanty... sarna czasem jest zbyt dużą pokusą...:oops: Niestety, zostaje 10%, jednak nie wyobrażam sobie,żeby spędził całe życie na lince...:shake: Nauczyłam się miec oczy dookoła głowy i wyprzedzac jego reakcję... Tutaj facet wylazł mi zza krzaka (z psami), Nomir podbiegł (nie był agresywny, choc to żadne wytłumaczenie), a gośc odwinął ten miecz ze szmaty i zaczął wykonywac jakieś dziwne "próby dźgnięcia"... No cóż...mam cichą nadzieję,że więcej nie spotkamy tego "rycerza"....:roll: [B]Władczyni[/B] trzeba było psicę postawic na podłodze,żeby ją zdeptali....:roll: Mój waży prawie 40 kilo, a też często ktoś po nim depcze twierdząc,że "nie zauwazył".... Ludzie się pierdół czepiają...:roll:
-
Ja miałam dzisiaj rano dziwną przygodę... Mamy w pobliżu fajny teren, dzikie łąki, laski... łażę tam często z Nomirem... Jako,że teren ten jest zasypany tonami śmieci, zorganizowaliśmy akcję "odśmiecania"... Więc szlajamy się z psem, ja z nosem w trawie, ale rozglądam się czy nikt nie idzie... Widzę - idzie facet z dwoma psami - też spuszczone, więc wołam Nomira - przyleciał, "noga" i idziemy dalej... obeszlismy gościa - niósł w ręce jakis długi przedmiot owinięty w szmatę - specjalnie się przyglądałam, czy nie chce go gdzies "fizgnąc" w krzaki...:lol: Wracamy i wylazł mi ten gośc zza krzaka...nie zdążyłam odwołac mojego gada...:angryy: Nomir podbiegł, a facet ODWINĄŁ Z TEJ SZMATY MIECZ...:crazyeye: Na szczęście wszystko działo się blisko, szybko, podbiegłam, złapałam cholerę, przeprosiłam i pytam po co mu TO COŚ?... Powiedział,że on się tym broni przed psami, że już DWA ZABIŁ...:angryy: Kurcze, ja wiem,że moja wina, bo Nomir podbiegł... (czasem głuchnie cholera...:angryy:), rozumiem,że czasem trzeba się bronic przed atakującym psem na różne sposoby (mój akurat nie atakuje, ale różne są futra)...ale żeby nosic broń i zabijac? Ja dwa razy w życiu byłam zmuszona kopnąc psa i do dziś się krzywię na samą myśl o tym...bo przyjemności mi to nie sprawiło... I tak się zastanawiam, czy gdzieś to zgłosic... W końcu facet chodzi z bronią... Gdzieś chyba jest jakaś granica "obrony koniecznej"?
-
A po tym ogrodzie, to ma się piesek sam wybiegac?...:cool3: Jakiś jogging wokół jabłonki? :lol: Nie jest istotne, gdzie psiak będzie mieszkał...najważniejsze,żeby miał dużo ruchu... Znam haszczaki, które mieszkają w domu z ogrodem i z tego ogrodu nigdy nie wyszły na spacer...:shake: Sfrustrowane, wyjące, nieszczęśliwe psy...w "domu z ogrodem"....:angryy: Mój ma ogródek, podwórko... najczęściej jednak śpi w łazience...:lol: Ponieważ ma sporo ruchu, resztę "wolnego" czasu odsypia...:p
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Arwilla replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Kilka dni temu na spacerze z psem i dzieckiem zobaczyliśmy panią z labradorem... Moje dziecko do mnie - "mama, blabladol"...:lol: Od tej pory mówię blabladory... pasuje jak ulał, wszystkie jak jeden dziamgają przy płotach na potęgę...:evil_lol: -
SZCZECIN Briard zagryzł jamniczkę króliczą KONWALIĘ [']['][']
Arwilla replied to AMIŚKA's topic in Pogryzienia
Od wczoraj nie mogę przestac myślec o tym zajściu....:shake: Pomysł z plakatami jest dośc kontrowersyjny...niestety babsko może oskarżyc o naruszenie jej dóbr osobistych... no, ale najpierw musiałaby miec kogo oskarżac...:razz: więc jeśli taka akcja, to tylko "partyzantka"... Myślę jednak,że bardziej odczuje odszkodowanie...i to wysokie... za sunię, jej przyszłe potomstwo, za straty moralne, materialne...można by jakieś zaświadczenia od psychologa - w końcu 16-latek to jeszcze dziecko... był przy tym zajściu, na pewno przeżył szok... niech psycholog wystawi papier - przyda się zawsze... -
SZCZECIN Briard zagryzł jamniczkę króliczą KONWALIĘ [']['][']
Arwilla replied to AMIŚKA's topic in Pogryzienia
Cudna suńka.... Nie odpuszczajcie temu babsztylowi...to jakieś chore...jak tak można...:angryy: Wypadki się przytrafiają, ale stac i patrzec jak mój pies zagryza innego? Kilkanaście razy mniejszego od siebie? Szczeniaka? Sunię? Ten pies jest niebezpieczny, a baba nienormalna....:angryy: Niestety na niektórych działają tylko wysokie kary pieniężne... Ja na miejscu właścicieli Konwalii walczyłabym jeszcze o odszkodowanie... I za straty moralne i za materialne... w końcu sunia hodowlana i wyjątkowej urody... Wiem,że po stracie psa nie myśli się o tym pod kątem pieniędzy, ale ludzi takich jak ten babsztyl najlepiej uderzyc po kieszeni....:angryy: Jezu...niech ta baba się cieszy,że mnie przy tym nie było....:angryy::angryy::angryy: Nie pozwoliłabym jej odejśc...a niech spróbowała by psem mnie postraszyc....:diabloti: Będę śledzic ten wątek... i czekac na ukaranie tej....:angryy: