Jump to content
Dogomania

Luna123

Members
  • Posts

    1478
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Luna123

  1. [quote name='Jelena Muklanowiczówna']Raz, jak mi pogryzł nowiutką, żelową podpiętkę do buta i mu powiedziałam standardowo: "Yyyyyy... Jaaaaarek... Coś Tyyyyy zrooobił?", to się wywalił kołami do góry i czekał szczęśliwy, że go pogłaszczę, a nie ochrzanię. Ale weź, zobacz coś takiego i co zrobisz? Przecież jasne, że nie ochrzanisz! :D[/QUOTE] no co Ty, tylko głaski wchodzą w grę :cool3: a propos pogryzień Jak byłam dzieckiem mieliśmy świnki morskie i chomiki. Jedna chomiczka Pinia często była wypuszczana, właziła do szafy i zżarła pare firanek :diabloti:. Tylko w tym najgrubszym rogu, gdzie się składa a po rozłożeniu dziura była centralnie na środku. Nie mogła innego sobie wybrać z brzegu, żeby można było tylko przyciąć :roll:.
  2. [B]Agmarek[/B], :-o DONki tak mają ;). Wiesz o jaka osobę mi chodzi ;)... Ona mówi: co zrrrrobiłaś s....rrrrrr.....ku. i faktycznie to rrrrrrr takie siakieś długie. A pies ogon pod siebie i na posłanie. " chodź, masz" powinno mieć większość psów na drugie imię:evil_lol:. U mnie działa " Fryyyziaaa, ciasteeeeczko". I Fryzia udaje się pod drzwi od spiżarki pod schodami ;). Cieszę się że z Corsikiem wszystko dobrze. Przypuszczam, jak się denerwowałaś :calus:.
  3. taaa, a Jelena zamiast Jarcia przytulić, to jeszcze mu dołożyła ;) Mama , jak jestem np. chora, to mówi, że to oczywiście przez mycie głowy rano. A i oczywiście jak sięgam po papierosa, to: no pal jeszcze do tego, po co palisz??? Ale psy dziwnie czasami reagują na niektóre słowa, a przede wszystkim ton głosu. Ja mówię do Fryzi spokóóóój, a ona od razu się kuli :roll:.
  4. [B]eloise[/B], przez Ciebie poplułam monitor :oops:;) cotygodniowy manicure robię w domu przeważnie w niedzielę . Do kosmetyczki chodzę , jak są okazje:np. wesele, wyjazd, ważne spotkanie. Ale byłam raz na mikro dermabrazji twarzy - polecam :cool3:. Zażyczyłam sobie jakąś perłe kawiorową za 30 zeta. Ale mają przebicie :-o. W cenniku produktów 20 sztuk kosztuje ok. 60 złotych :-o. A namawiała mnie wczoraj Pani , że wiosna idzie, na stópki. Ale po 1. się krępuję, a po 2. 60 złotych to nie dam :shake: ( a sorry - jakiś SPA jest za 90...:roll: ).
  5. Ciotki, wiosna idzie :multi:. No nie wiem kiedy, bo zapowiadają cały czas ujemne temperatury :roll:. Ale namierzyłam w domu muchę ... żywą:-o i komara. Musiałam ubić, bo Fryzia próbowała zjeść ;). A nie wiem, co moją dziewczynkę spotkało wcześniej, bo jak tłukłam łapka po ścianach, to się kuliła ze strachu :roll:. Z innych rzeczy. Stoję wczoraj przed jednym domem na ulicy i uaktualniam numer budynku. Jest pies taki bokserowaty, obszczekał mnie na dzień dobry a potem obserwował czujnie. Za chwilę wychodzi facet koło 40-stki, więc ja się tłumaczę, co robię. Na to facet: dobrze, a pies pilnuje.... No nie wiem, czy mnie chciał postraszyć, czy co...:roll:
  6. [quote name='eloise'] a ja miałam mieć dziś wolny wieczór- więc już sobie znalazłam robotę i będę robić sałatkę- sama doskonale wiem, że głupia jestem- nie musicie mi tego mówić :eviltong:[/QUOTE] o maaasz...:roll: ja bym poszła do fryzjera, na masaż albo inny manicure , a znając życie, tez bym pewnie wyszukała sobie jakąś robotę. A wczoraj byłam na pazurkach :cool3:, bo miałam darmowy ( jeszcze z zeszłego roku :evil_lol: ). Mam jakieś fazy. Manicure robię zawsze co tydzień. I maluję odzywką albo nie. A jak się wezmę za malowanie, to potem jakoś goła się czuję i np przez miesiąc maluję :roll: i raczej jasnymi lakierami, a potem znowu nie, żeby płytka odpoczęła. Tyle, że u kosmetyczki robię zawsze eleganckiego frencha , bez udziwnień . Widzę kobiety z kosmicznymi kolorkami, kwiatkami, ptaszkami i nie wiadomo co tam jeszcze...
  7. MAGDA, normalnie ja przyjadę i cztery litery przetrzepię ( tym bardziej, ze mam rodzinę w koło Gródka nad Dunajcem. Jeździmy na cmentarz do Siennej - to do Sącza niedaleko;) ). Co to za wpisy o północy, hę? :mad:. A tak na poważnie z komórkami. Ja też miałam, niby można było korzystać prywatnie, bo abonament był spory. Nigdy nie przekroczyłam. Ale raz miałam pytanie, do kogo dzwonię i czy nie da się ze stacjonarnego. Ja na to, ze i owszem oczywiście, tylko za każde połączenie się płaci, bo jest inna sieć niż wewnętrzne numery . A telefony miałam późno i w weekendy też :roll:. A jak np. kosiłam, to na smyczy trzeba było mieć telefon - wygodne to nie było....Jak podręcznik - wszędzie pod ręką -do kościoła i do WC też ;). Mnie to wcale nie było potrzebne, nawet chciałabym, żeby wzięli ;). Wychodzę o 16 -stej i mam w d...ie. Podaję telefon domowy i mówię w razie co, że nie mam prezentacji numeru. To jak np. ktoś dzwonił, zawsze mogłam powiedzieć, że nie było mnie w domu:diabloti:. Przynajmniej mogę się wyspać spokojnie, a nie odbierać telefony , maile i się denerwować.
  8. Ha! a u nas nie specjalistów w ośrodku, bo nie podpisali umów:shake:. Są tylko lekarze ogólni, częsciowo rehabilitacja i ginekolog, ale już prywatnie za 80 zeta :shake:. A kolejki do lekarzy w innym ośrodku oczywiście dłuższe, bo do dotychczasowych pacjentów doszli jeszcze od nas :roll: Faktycznie, trzeba mieć zdrowie, żeby być chorym ;). Pokichany ten nasz kraj... A jedna pani dr przyjmowała prywatnie i było mówione, ze przyjedzie, jak będzie min. 5 pacjentów. A jak się lekarce nie chciało, to dawali informację, że jest dopiero trzech chętnych i nie przyjedzie.
  9. [B]Jelena[/B], no co ty???;) każdy wychwala budżetówkę, że trzymają się stołków do emerytury ;)
  10. Kadry z serii różne postawy Ronalda - bezcenne :cool3:
  11. Pajcia trochę rozczarowana, że Ronald wybrał Murkę ;)
  12. o masz :-( Mysia - Pysia została tak zwanie wybebeszona :roll: Ale Fryzia niewinna, jak to było w musicalu " Chicago ". moja siostra bawiła się w przeciąganie i ... poszło...... A mnie zimno, bo latam po okolicy i uaktualniam na żywo mapy . A wieje okroooopnie :roll:.Wsadziłam się do wanny, nalałam płynu i tak się moczyłam, aż się zmarszczyłam ;). Siedziałam ubrana na cebulkę i dalej mi jakoś było nie za ciepło.
  13. mądry piesek :cool3: po Pańci ma to w genach :razz:
  14. Na Bandzior'ów nie powiem złego słowa ;) Mieliśmy od roku 89' albo '90 do '99 Onka tzw przybłędę. Łaził po ulicy, to go wzieliśmy. A miał wtedy ok 1,5 roku. Przez parę lat był z naszą suczką Misią. Nazwaliśmy go, nie wiem dlaczego właśnie Bandzior :roll: .I nagle zniknął, co myśmy się naszukali, ogłoszenia były dawane. I nic , kamień w wodę:-(. Podobno ktoś go ukradł i wziął do samochodu . Kochany był bardzo :loveu:, ale też całe życie mocno wystraszony. Najprawdopodobniej nie miał lekko wcześniej :shake:. Tylko łajza była, żaden płot nie był przeszkodą i [U]codziennie[/U] ok. 6 rano robił sobie jedną trasę po wsi. Wracał po godzinie. Jeden dalszy sąsiad ( nie na trasie Bandziorowej ;) ) mówił, weźcie go uwiążcie. Ja na to: sam się pan uwiąż, przeszkadza to Panu, chodzi pies ogrodami, wraca też, to co jest za problem ... Na to sąsiad: ale do Was nie można przyjść, bo duży pies lata po podwórku... Ja na to: a co Pan chce ode mnie, na kawę chce się Pan zaprosić czy co? mogłabym być pana wnuczką... I się chłop zamknął. No, prawie 20 lat temu to ja byłam pyskata ;)
  15. aj, bo się dowiedziałam, że pewne osoby przeglądają wątek :roll:, więc wole za dużo tu nie pisać. Się 10 x zastanawiam, czy nie jest coś za bardzo " uzewnętrznione ". Relacje będą oczywiście, a takie bardziej gadu gadu, to gdzie indziej :oops:. Co to ja chciałam napisać... Fryzia zdrowa, grzeczna, cud, miód i orzeszki :cool3:
  16. [quote name='Agmarek'] A Ty to wredna jesteś Luna. Dlaczego nie chciałaś sunieczki po schodach znieść? :mad: toż to takie pióreczko jest :evil_lol:[/QUOTE] :oops::oops::oops:, no , a podobno obce - przysposobione, wnuki i takie tam, to dogadza się i uważa bardziej niż na własne :roll: A poza tym, to ja złą kobietą jestem :diabloti:, ale Nitusia i tak mnie kocha, ale najbardziej to auto cioci :eviltong:. Byłam dzisiaj w Niepołomicach po południu i dzwonię do siostry, że załatwiam coś w Urzędzie i czy jedzie ze mną po pracy do domu. Wjeżdżamy, a Nitusia nie odstępuje auta ( jak zawsze ;) ), to siostra ją woła. Ja na to, weź jej nie wołaj, bo mi lata przed maską, nawet nie wiem kiedy i z której strony. Ale ją w końcu złapała,ja wykręciłam pod domem. Człowiek nie może wysiąsc, bo piesa ładuje się do auta, albo zagląda przez szybe opierając się o lakier :mad:. Dogadane z siostrą, że będzie partycypować w polerowaniu:multi:. Nitka puszczona, przywitała się, ale zakupy nie wyciągnięte :roll:. To ją znowu musiała przytrzymać. Jesusie Nazareński, jak sie to darło ( sucz, nie siostra ;) ), że drzwi się otwierają :-o. Normalnie, jakby nie wiadomo co się działo, co najmniej wycinanie czegoś na żywca. aż wstyd , bo sąsiad wyszedł przed dom, co się dzieje :oops:.
  17. Brawo Amelia :multi: Moja Fryźka w zeszłym roku tez upolowała :roll:. Znalazłam po 3 dniach zwłoki w ogródku, jak były te największe upały. Wzięłam łopatę od śniegu, bo najdłuższa. Myślałam, ze się przekrecę od smrodu :shake:. Fuj.
  18. Nitce zdarzyło się tylko szczekać przez sen, jak jechałyśmy autem i potem w domu , jak się wybudzała z narkozy. Myślałam, że dostanę zawału i wjadę w najbliższy słup.;) Ale chrapie okrooopnie i w ogóle jest gadatliwa :cool3:. Siakieś takie dziwnie dźwięki wydaje uff, łiii, oooo ,aaaajjjj, pffff, no komedia :lol:. I łapy się rozjeżdżają, bo wszędzie ( oprócz sypialni ) są śliskie płytki. Tak,że najczęściej waruje, albo siedzi na sofie, bo od podłogówki to panience gorąąąąąco. Ostatnio byłam sama z nią odpalić piec. I wylazła na piętro :roll:. Ale schody są ażurowe, zakręt jest chyba na trzecim stopniu i leci dalej prosto w górę. To stałą i piszczała, bo nie może zejść :roll:. Wystawiała głowę, bo nie ma balasek, tylko pręty poziome. Myślę, jak zleci prosto na dół, to będzie nieciekawie:shake: . Ja mówię, złaź gamoniu, bo ja cię na rączki nie wezmę. Ale wzięłam smycz i pieknie przy nodze ( jak nieomalże na szkoleniu ) zeszłyśmy. Ufff.
  19. z paleniem to kobiety nie zdają, albo nie chcą zdawać sobie sprawy :shake: U nas byłą taka młoda - miała 16 lat. Oczywiście , nie paliła :roll:. Tylko przy porodzie dostała OPR, bo wody i te inne były zielone. Potrzebna była młodej informacja szokowa, bo się wystraszyła ( a baaardzo chciałą zatrzymać dziecko ) i podobno obiecała, że jak karmi, to rzuca palenie. Druga - moja klientka jak pracowałam w czasie studiów u niej, to też paliła w ciąży. I dziecko ciągle chciało cycka i się darło,oj okropnie :shake:. Ona dalej paliła. Lekarz jej powiedział, że jak przestanie karmić, to dopiero będzie Armagedon . Bo młody jest niestety uzależniony :-(.
  20. [quote name='Ra_dunia']Tak czy inaczej zainteresowane osoby powinny się zgłosić do Murki. Jeśli dodam, że kłapie zębiskami i może być niebezpieczny dla dzieci - na pewno nikt nawet nie zadzwoni. Zresztą - jest wspomniane, że ma silny charakter i lepiej jakby był sam. Czasami lepiej wszystkiego od razu nie pisać, bo słowo pisane ma to do siebie, że często jest zupełnie źle interpretowane. Jak ktoś będzie chciał przygarnąć Ronalda - niech dzwoni i pyta. Murka z pewnością najlepiej wyjaśni co i jak z naszym urwisem. Zresztą jak widać - Hnusią był zachwycony :) A co do wydawania psiaków do domów z małymi dziećmi... to szczerze mówiąc rzadko kiedy się to sprawdza (chyba, że to dogomaniackie domy ;)). .[/QUOTE] fakt, różnie bywa. Fryzia byłaby zachwycona dziećmi ;). Jest baaardzo delikatna, ale też ma tendencje do skakania po gościach i kręcenia się , żeby ją głaskać ;) . Chociaż było parę dzieci w domu, to tylko lizała po rączkach. Ale Pańci się nie spieszy. Szczerze, to nie wiem, czy w ogóle coś będzie :roll: A licznik bije ;). Ja mam starszą siostrę, niech pomyśli nad jakimś chrześniakiem :cool3:. Tylko tam trzeba by na pewno sucz przygotowywać. DOnka jest przekochana, ale ma nadal ADHD ;). A nie ma skąd wziąć testera ;)
  21. zdrówka dla Ryszarda życzymy :p. U nas w Wieliczce jest całodobowy, z poprzednią sunią jeździłam często w niedziele. zdarzyło mi się być też o 22-iej, ale raz byłam równo o północy to ciemno :roll:. U innych są podane komórki, ale ja nie mam jakoś śmiałości :oops:. Pozostaje ARKA, znalazłam na necie adres, myślę, że za 20 max 30 minut bym spokojnie dojechała. Na razie tfu tfu nie miałam okazji być.
  22. taaa, bardzo groźny pies :cool3: Śliczna ta Twoja Szansa :lol: DONka mojej siostry drze się ciągle:roll:,niby pilnuje :cool3: ale to jest pies zaczepno - obronny. Kiedyś padało, otworzyłam bramkę i mnie sucz nie poznała ;), zaczęła szczekać z odległości a jak zaczęło mocniej padać, to ja zaczęłam biec. A Nitka co? ogon pod siebie i zwiewa pod dom :evil_lol:. Wczoraj też ją zaskoczyłam, bo weszłam po cichu, a ona spała na sofie. Żebyś widziała jej sekundowe przerażenie w oczach :roll:. A moja Fryźka nie lubi siedzieć na sofach, czy łóżkach. Raz położyłam się obok na JEJ dywaniku w saloonku, to poszła obrażona na legowisko :obrazic:. Singielka się znalazła ;)
  23. [quote name='eloise'] 6 tygodni po porodzie to okres cielesnej prohibicji ;) przynajmniej takie zalecenie ;) w szpitalu powtórzyli nam to z 10 razy! :) a mąż wypił kilka drinków z kolegą, a że ogólnie niepijący...;) na szczęście pomógł mi przy Ani.[/QUOTE] aaa, to przepraszam :oops: tak siakoś zrozumiałam :oops:
  24. A wiecie, że mój tata to okaz zdrowia. No oprócz tego ciśnienia. Raz na poczatku małżeństwa był w szpitalu z wysoką gorączką i podejrzeniem woreczka. Okazało się , że ma zakażonego czyraka na doopie. i miał nogę złamaną, bo go koń kopnął :roll:. Teraz mama pilnuje i robi badania regularnie włącznie z jakimiś dla starszych panów. Wyniki ma miodzio :razz:. Tylko teraz piszczy, że przytył - całe 3 kg :-o, od początku małżeństwa ważył 63-64 kg. Ma teorię, że w zimie mniej się rusza . Ja się go zapytałam, czy mieszkając w mieście w bloku oraz pracując jako taksówkarz, to gdzie on ma więcej ruchu np. w lecie;)? A kultura starszych ludzi jest zupełnie inna. Pamiętam, że tata całował swojego ojca w rękę, jak przyjeżdżaliśmy do dziadka w odwiedziny. Zresztą, on wszystkie kobiety cmoka po łapkach. Mama się denerwuje, że wnet to by kobiety w sklepie całował :evil_lol:. Do tej pory w parafii taty chrzczą dzieci w przedsionku Kościoła, bo mają grzech pierworodny. Bardzo mi się podoba właśnie malutki kościółek w parafii, gdzie się ojciec urodził. Drewniany, pierwsza wzmianka jest z XII wieku. Jeszcze niedawno organy były na miechy, tak ze ktoś musiał dreptać. A że dziadek był stolarzem, to robił ławki, ołtarze, koronki i naprawiał dach, który jest kryty drewnianym gontem:cool3:. Chociaż podobno do dobrodzieja startował , jak mu sie coś nie podobało ;) [B]eloise[/B], to twój TZ się zanietrzeźwił i chciał pracować nad trzecim dzieckiem?;)
  25. HIHI, ja nie wiem, za młoda jestem, panienka ( a nie z odzysku ;) ). Ale poczytać mogę ;) Mój znajomy jest po rozwodzie, to mówi , że jest kawalerem z odzysku ;). aaa, u nas jak ktoś był zmęczony w pracy, to sie pytali, czy niewyspany pozytywnie, czy negatywnie :cool3:. I oczywiście, jak miał zły dzień, to znaczyło, że jest niedop.......y. EEEE, znikam :oops:.
×
×
  • Create New...