Jump to content
Dogomania

Luna123

Members
  • Posts

    1478
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Luna123

  1. No, z karmami to kicha :shake:. Podobno teraz przywrócili. Ja zamówiłam RC dla kastrowanych w Sylwestra :crazyeye: i dzwonią co 1,5 tygodnia, że im nie przyszło. dzisiaj będę dzwonić , bo wczoraj miała być znowu dostawa do Krakvetu. W razie w. będę zamawiać u veta, tylko ostatnio zapłaciłam 220 zł, a w Krakvecie 189 zeta. Niezła różnica :roll: Rufiku zdrowia życzę :p
  2. Witam się, bo dawno mnie tu nie było :oops: Dropek cudny, zdjęcia świetne :cool3:. A Afera faktycznie goła. Mój sąsiad ma dwa rottki, też bez obroży gonią po działce. Poprzednio miał jednego psa. raz Parys zwiał, to leżał sobie elegancko na placyku. Nawet chciałam go zaprowadzić do sąsiada, ale nie było za co złapać, bo był bez oprzyrządowania:roll:. W sprawie kolczatki... ja też jestem przeciwna. Ale moja siostra ma ( teraz 3-letnią ) DONkę z ADHD :roll:, która jest po szkoleniu, ale charakterek został ( psa , nie siostry hihi ). Moja siostra jest rozmiaru XS, tak że wagowo niewiele więcej niż sucz ;). Przed spacerami najpierw pies jest " wymęczany " aportami na działce. Ale często się zdarzało, że mimo tego, w wyniku aktywności psa, właścicielka miała bliższe spotkania z asfaltem :roll:. Niestety, ale sucz często chodzi w kolczatce :oops:.
  3. hihi, Rysiek hemoroidów nie dostanie, jak tak lubi na twardym :cool3:
  4. Ale ma dziewczynka pecha :shake: widocznie inny domek jest jej pisany. Ja już nie wiem co myśleć, malutka, kochana, zdrowa suczka i pod górę :roll:
  5. [quote name='Jelena Muklanowiczówna']Juźci jezdem! Ale fajnie! Wszędzie dzieci. Też bym się rozmnożyła, to se tak późno ten ślub wymyśliliśmy! :D ;-)[/QUOTE] a do tego trzeba ślub? ;) to ja nie wiedziałam :oops:
  6. Fryzia dostała ostatnio jakieś pastylki na 5 dni w związku z dziąsłami ,żeby przetrwać do sanacji. Fakt, pomogło. A dziewczynie też jedzie, jak się drzemnie, niekoniecznie rano :roll:. Fryzia też dostaje smaczki, ostatnio greenies'y - kurde 5 zeta za sztukę :roll: bo pedigree jej się przyklejały. A kwesta dziąseł, to od zębów ;) .
  7. ja się dowiem czy ja się nie dowiem????;) Kiedy witamy nowego obywatela? :cool3:
  8. ale się obraził ;) na kąpiel
  9. [quote name='anciaahk']Eloise nie załamuj mnie, jak Ty w 9 miesięcy 18 kg a ja w miesiąc 6kg, to co to będzie dalej??[/QUOTE] kochana, dalej to będzie tylko do przodu ;). Może eloise też na poczatku takie tempo miała, a potem to już prawie wcale ;-) żartuję, [B]anciaahk[/B], jak najbardziej poczytaj uwagi, fachowe czasopisma, ale każdy przypadek jest inny :p. A z ciekawości, na kiedy masz termin?
  10. [B]Jelena[/B], może przy okazji u weta zróbcie mu przegląd pyszczydła. Potem jak coś, to będzie szczerbaty. Lepiej zapobiegać ;) Fryziasta, mimo, że ma ok. 3,5 - 4 lata to już raz miała robioną sanację, a w najbliższej przyszłości znowu nas to czeka. taki typ :roll:. Zabieg kosztuje 100-130zeta u nas. wiem , że niektórzy się boją narkozy, ale ta jest lżejsza, jak to mówią moje wetki, niż np.przy operacjach.
  11. no i masz, następna obowiązkowa. :shake: Ja skończyłam w końcu dentystę i tez jestem pociągająca ;) A przy okazji, bo jest okazja :cool3: [CENTER][SIZE=3][COLOR=yellowgreen][B]Magda[/B], z okazji 18 ;) urodzin składam Tobie szczere życzenia, aby spełniły się Twoje najskrytsze marzenia. [IMG]http://t3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQCMw1D05dvbD0gr0aQg9E0vEEE49w0lvRba7U7gte4ukJrZHCvMw[/IMG] [/COLOR][/SIZE][/CENTER]
  12. właśnie wróciłam z przejażdżki rowerem. Moja ulica to dokładnie 40 domów ( po obu stronach ), latarnie sa co 2-4 domy. W tym było 8 domów z otwartymi bramami. Z tego widziałam 3 psy przy bramach , od strony podwórka. Pokazał się kot i dwa ruszyły za nim. Kierowcą jestem, a jadąc na rowerze o mało co nie wleciałam do rowu, jak mi prawie po ciemku wyskoczyły z bram. A i jeszcze chciałam dodać, że moja uliczka jest wąska, dwa domy przede mną jest zakręt i jeden dom za mną też :shake:. tak, że do zakrętu, gdzie wrzucam dwójkę mam ok. 20 metrów. Ja bardzo proszę, nie wiem jak te 50 czy 100 metrów widoczności... Może oprócz narzekania na kierowców, co przyznaję w części rację, należałoby uświadomić właścicieli... Podobnie jest jak idę na spacer z psem, - ją ewentualnie chwycę na ręce, a zdarzyło mi się też z DONką mojej siostry. Pan mówi: ale ten pies nic nie zrobi... Tylko jak ja mam utrzymać 32 kilogramowego psa... ale potem będzie na mnie, jak krzywdę zrobi... tyle z mojej strony...
  13. hihi, [B]eloise[/B], przepraszać to trzeba po porodzie ;) Koleżanka jest położną i takich rzeczy się TZci podobno nasłuchają...:eviltong: Najczęstszymi tekstami są, że to przez nich pipipi... i że " mu więcej nie dam" :evil_lol:
  14. [quote name='Tola']To my dziekujemy za taki wspaniały domek dla naszej Fryziastej:loveu: A czekała na niego, oj czekała:evil_lol:[/QUOTE] :oops: kurczę, fakt. Zalogowałam się na dogo w listopadzie, a Fryzię przywiozłam od Murków w kwietniu. Jak tylko był jakiś wpis, że Fryzia ma szansę na domek, to z jednej strony się cieszyłam, a z drugiej żal mi było, że się nie mogę zdecydować.:oops: Testem na pewno był pobyt DONki mojej siostry u mnie w marcu. 15-miesięczna sucz, bardzo kochana, ale z ADHD, jak wpadała do domu, to wszystko było uwalone do wysokości psa :evil_lol:. Stwierdziłam optymistycznie, ze już nic gorszego mnie nie spotka.;) Chociaż wcale nie było pewne, czy Fryzia przyjedzie do mnie. Z opisu wynikało, że to jest towarzyska suczka, zarówno do zwierząt, jak i ludzi, wycieczki sobie robiła :mad:. A tu ja pracuję, mieszkam na wsi i Fryzia ma być z założenia jedynaczką.;) [B]Tola[/B], pamiętam też, że przesyłałam Tobie zdjęcia - kawałek ogrodzenia sąsiada. Konsultowałaś ze swoim TZtem i dałaś nam szansę.:multi::buzi::Rose:. [quote name='Agmarek'] Komenda "do d..y" rewelacyjna :evil_lol: a może Fryzia rozumie "do budy?" :evil_lol:[/QUOTE] [B]Agmarek[/B], ty się nie śmiej. Z tego co wiem, to psu sąsiada powiedziałaś po imieniu i zrozumiał :evil_lol:. liczą się efekty :eviltong:. " Do budy " hmm... brzmi podobnie ;) akurat nie potrzeba, bo Fryzi baaardzo pasuje. Zresztą buda jest na zewnątrz ;) Jak jest cieplej, to wcale nie życzy sobie wchodzić do domu. Ostatnio robi się aktywna wieczorami, pyskuje i goni na ogród. Muszę sprawdzić, czy tam są jakieś bażanty, czy nie daj Boże ktoś łazi :roll: Fakt, czas leci. Ja czasami oglądam filmik z Szansą i się wzruszam, jaką drogę przeszła Twoja Szansunia.
  15. Fajna parka :p Jojcokot rządzi, jak to baba :cool3: Ma pogląd, a Rysiek niczego nieświadomy ;) To proszę wypić za zdrowie solenizantki.:cool3: Kurczę, ja nie wiem, czy moja Fryźka nie schudła. Goni i drze się ostatnio :roll:. Ale wieczorami głównie:roll: Ja ją słyszę czasami z głównej ulicy. A takie to spokojne było.
  16. Ło matko ... to ja chyba za dzieci własne podziękuję. Jeszcze mam w pamięci opowieści mamy z moją siostrą :shake: poród był kleszczowy chyba w drugiej dobie, straciła przytomność. Jak się obudziła, nie wiem po jakim czasie, to było po wszystkim i 36 szwów. Wystraszona byłą, bo nie chcieli pokazać jej dziecka. A siostra była w zamartwicy i faktycznie były wklęśnięcia po tych kleszczach na główce :shake: a i jeszcze miała kilka miesięcy poduszka ortopedyczną, bo jedna nóżka była krótsza. w tamtych czasach lądowali jodynę na żywca. Mama do tej pory jęczy czasami, że ją trochę ciągnie i szuka nospy.
  17. niedaleko był podobny przypadek. Piesek w kojcu, wypuszczany po zamknięciu. Zamykany rano. Właściciele jechali do domu i on był de facto sam.:shake:. Jak firma splajtowała, to na szczęście jeden z pracowników go adoptował. znam przypadek, kiedy piesek był na terenie firmy, ale była ochrona, wiec on był cały czas z ludźmi...
  18. ja też się cieszę, ze wszystko na dobrej drodze. Ściskam Ciebie Magda i Martusię mocno.:p Ja na lekarzy akurat nie narzekam. Moja siostra choruje neurologicznie od 1986r. Najgorsze było pierwsze kilka lat. Potem przejęła ją ordynatorka i jak przeszła do innego szpitala, to siostra dalej była przez nią prowadzona. Była w szpitalach chyba ze 20 razy. Żadnych pieniędzy nie dawaliśmy, na wyjście procenty owszem. Hm.. jak było w Warszawie to nie pamiętam ( tam miała pierwszą operację ). A jak miała drugą operację, to lekarka zadecydowała, że albo w Zakopanem, a jak nie tam, to znowu w Warszawie. siostra z jednej strony to dobry pacjent, bo w szpitalu mają jej pomóc, się wyleży, wyśpi :eviltong:, a z drugiej strony baaardzo niecierpliwa. Codziennie miała odwiedziny. Dzwoniłam do niej w międzyczasie, po południu byłam, a wieczorem i tak dzwoniła, co słychać ;) Po operacji wyczytała, że w 10 dobie może iść do domu ( po cięciu mostka... ). To wzięłam kołdry , poduchy i wiozłam ją 5 godzin do domu dwójką i krajem:roll:.
  19. o witamy Cioteczki na wątku :lol: dziękować, dziękować :cool3:. Niedługo będziemy obchodzić dwurocznicę. Wybiorę najładniejsze zdjęcia i wstawię. [B]Agmarek[/B], o rżnięciu też będzie, ale to w podtemacie ;). Trwa dalej szkolenie. Fryzia wie, że jak powiem " spokój ", albo pokazuję jej dwa palce ( wskazujący i środkowy ) to od razu siada. Jak się zmęczy, to strajkuje i się kładzie.;) Następną komendą, która przez przypadek mi wyszła jest ...uff muszę się przyznac, ale " do d.py " :oops:. Oznacza to wg Fryzi" na miejsce" ;). Fryzia jak pogoni na zewnątrz i wejdzie do domu, to zaczyna reagować na psy w okolicy. Jak tylko usłyszy, to stoi pod drzwiami i mruczy. I tak kilka razy w ciągu godziny :roll:. Więc ja powiedziałam " a do d.py " :oops:, a Fryzia poszła do siebie na legowisko.:crazyeye:;) Ostatnio podcinałam troszkę Fryzię, maszynką i nożyczkami. Jak się położyła na boku, to się dziewczynie drzemnęło, a akurat jeździłam maszynką po brzuchu :crazyeye:. Często też manewruję koło ogona, bo doopkę to ma owłosioną, co by było czyściutko. A Fryzia stoi i nawet nie drgnie. :cool3: cud, miód i orzeszki mi się trafiły :loveu: a to dzięki wielu osobom, którym już nie raz dziękowałam, ale nigdy powtórzyć nie zaszkodzi. Dziękuję :buzi::Rose::buzi::Rose::buzi:
  20. u mnie pies dobrodziejowi nie przeszkadzał :p ale znajoma wyprosiła odwiedziny coroczne, bo jakoś tak mało uprzejmie skomentował, że psy są w domu. ;)
  21. o matko :shake: ja byłam w odwiedzinach u rodziny. oczywiście jeden pies na łąńcuchu, drugi szczeniak też i to na jakimś takim podwieszanym :shake: Ja się zastanawiam, po co ludziom psy. Teraz jak ludzie mają zamknięte posesje i domofony, to jezeli pies jest akurat na podwórku, można go zawołać albo przytrzymać. To usłyszałam, że nabrudzi w ganku :shake:. I znowu moje pytanie: to na Huberta ludziom psy? A u nas jak był dobrodziej na kolędzie, to Fryzia była w domu i nie zdążyłam jej zamknąć w pokoju. Ministranci nie mogli zatrzymać powagi, bo śpiewali wśród nocnej ciszy, a moja dziewczynka lizałą ich po rękach :oops:. Jakby kazali mi coś z psem zrobić, to by było po koledzie. Ja nikogo nie zatrzymuję.;-)
  22. ja mieszkam na ulicy niby mało ruchliwej, wąskiej ulicy, jest ok. 40 domów, Tylko widzę, że połowa bram jest pootwierana w dzień, czy to jest problem zatrzymać się na poboczu po wyjeździe z własnego podwórka, wysadzić 4 litery i zamknąć? trwa to może 10-20 sekund. Jechałam kilka lat temu do domu koło oKNOPLASTU i wyleciało mi 5 saren :crazyeye:. Przebiegały przez główną ulicę i skopały mi auto. Zgłosiłam na policję i do nadlesnictwa, znaleźli stadko i dwie sztuki miały trochę uszkodzone kopytko. Naprawiałam z OC, bo mimo, że dzikie zwierze, to ma właściciela, jakim jest nadleśnictwo. Drugi przypadek był w Puszczy Niepołomickiej. Sarna wpadłą przez szybę i w amoku paniki zabiła kierowcę.
  23. taa...;) a, że jedną skarpetkę widać, to kto opierał się o sofę i robił " jaskółkę" ...;)
  24. Cześć [B]Agmarek[/B] :cool3: wstawię jeszcze kilka zdjęć, bo znowu coś rżnęłam :evil_lol:
  25. [quote name='Agmarek']Nie zanietrzeźwiłyśmy się bo nic nie zostało :eviltong: żartuję. W sumie byłam trochę podchmielona, ale myślałam że to z emocji :eviltong: też żartuję :evil_lol:[/QUOTE] hmmm, to ani@ dolała tej whisky hoho ;)
×
×
  • Create New...