-
Posts
14744 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by panbazyl
-
[quote name='Vectra']trzeba przyjąć też do wiadomości , że nie wszystkie psy mogą jeść BARF i kości. Ja mam w domu , dwie suki które lubią i jedzą i suche i kości i trawią to wszystko znakomicie. Znam psy , które próbowano trzymać na BARFie i była katastrofa .... Diete dostosowuje się do psa , a nie naszego widzi mi się i panującej mody.[/QUOTE] jasne, też jestem tego zdania. ale też nie mozna mieszać notorycznie suchego z surowym - zwłaszcza z kością, bo z tego mogą być tylko problemy. moje psy sa na barfie od dawna, na długo przed "modą" je tak żywiłam - informacje pierwsze o tym dostałam z od koleżanki również hodowczyni z RPA że to jak żywię psy tak się nazywa - wtedy po prostu dawałam im surowe nie wiedziałam ze to ma jakąs nazwę. Długo później dopiero zaczęłam się tym zajmowac bardziej poważnie. Też mieliśmy z psami czas na joserze - ale tylko na linii emotion, na te tanie chrupki psy nie bardzo chciały patrzeć. Kota też karmiłam Joserą dla kotów - co sobie chwalę, bo dobre dla kota było. Nowe koty tez będą na joserze pewnie i na surowym mięsie - ale bez kości! a w festivalu ten "sosik" to tylko marketingowy chwyt jak da mnie - psy nie chciały tego jeść na mokro.
-
[quote name='Cockermaniaczka']:evil_lol: najwyrazniej:evil_lol::mad: Ostatnio wogole cos sie gorzej zachowuje...Nie mam zielonego pojecia dlaczego :shake: Nic sie nie zmienilo a zaczal byc jakis nadpobudliwy na spacerach...Nie wiem czy dorasta czy jak(4 lata skonczy niedlugo):cool1: Generalnie chyba musze mu zrobic jakas porzadna musztre z socjalizacji bo tak byc nie moze... :angryy:[/QUOTE] 4 lata to nie czas na szalenstwa, zazwyczaj u dwulatków sie to zdarza - gimnazjum psie ;) . ale spokojnie mozesz go poćwiczyć - w każdym wieku jest to dobre. Ja osobiście wolę pracowac z psami doroslymi niz ze szczeniakami.
-
[quote name='dOgLoV']Śliczny Oscarek :loveu::loveu::loveu::loveu: [URL]http://img4.imageshack.us/img4/2474/dsc01346de.jpg[/URL] ja bym zamienila miejsca tych obróżek ;) , kolczatka powinna byc dopasowana i ciasno leżeć zaraz za uszami jak robi to czarna obróżka ;) wtedy spełnia swoje zadanie , nie czuc jak pies ciągnie poza tym blokuje go przed wyrywaniem się , kolczatka nie moze byc luźna ;)[/QUOTE] a ja poszla bym dalej - kolce bym zdjęła, bo czarna jest dośc wysoko umieszczona i pies powinien na niej iśc dobrze - tzn każdy najmniejszy ruch smyczy pownien odczuwac i byc posluszny, do momentu az by sie czarna nie zsunęła na dół..... Pies slicznie pojdzie nawet za sznurku, byle odpowiednio umieszczonym - tzn zaraz za uszami - zero ciągnięcia :) tylko zaraz wszystko i tak się zsuwa....
-
[quote name='dOgLoV']Śliczny Oscarek :loveu::loveu::loveu::loveu: [url]http://img4.imageshack.us/img4/2474/dsc01346de.jpg[/url] ja bym zamienila miejsca tych obróżek ;) , kolczatka powinna byc dopasowana i ciasno leżeć zaraz za uszami jak robi to czarna obróżka ;) wtedy spełnia swoje zadanie , nie czuc jak pies ciągnie poza tym blokuje go przed wyrywaniem się , kolczatka nie moze byc luźna ;)[/QUOTE] a ja poszla bym dalej - kolce bym zdjęła, bo czarna jest dośc wysoko umieszczona i pies powinien na niej iśc dobrze - tzn każdy najmniejszy ruch smyczy pownien odczuwac i byc posluszny, do momentu az by sie czarna nie zsunęła na dół..... Pies slicznie pojdzie nawet za sznurku, byle odpowiednio umieszczonym - tzn zaraz za uszami - zero ciągnięcia :) tylko zaraz wszystko i tak się zsuwa....
-
[quote name='Cockermaniaczka']bo to chyba wynika z tego ze producenci mysla ze jak pies duzy to zaraz smycz musi przypominac lancuch krowy... Eh a mi wczoraj negro narobil wstydu:angryy::mad: Puscilam go na naszej ulicy ze smyczy,prawie ze pod domem...Nie zauwazylam tylko ze szla akurat jakas zakonnica...Negro do niej zaczal burczec,oszczekiwac...:roll: Na szczescie nic nie zrobil ale wstyd jak nie wiem co,nie wiem co mu odwalilo:mad: Przeprosilam oczywiscie i zapytalam czy na pewno sie nic nie stalo,wole mimo wszystko okazac troche kultury mimo jej braku u psa:shake:;) Chyba zaczne lazic pod jasna gora z psem i smakami i bede zaczepiac zakonnice co by karmily mi psa...Bo cos negro ostatnio ma jakas awersje do nich...Co dziwne bo mieszkamy z 700 m od klasztoru i zakonnice widzi codziennie:roll:[/QUOTE] a jestes pewna że on Negro? Bo moze Nergal się w nim zmutował?
-
[quote name='ajeczka']Panbazyl, mam zaufanie do karabińczyka (kupowany osobno w sklepie żeglarskim). Pękła obroża. Smycz też mam solidną, specjalnie dla silnych psów. Poszukam na dogo obroży dla mojego nynusia, musi być jak dla konia ;-)[/QUOTE] wiem, wiem, że obroża. Mnie się nigdy coś takeigo nie zdarzyło - na szczęście, choc raz mialam firmowke obrożę (nie pamietam nazwy firmy, ale z tych górnopółkowych to byla), ktora byla najgorszą obroża jakie moje psy miały... duzo bardziej wolę obroże od Taks z dogo. solidniejsze, ładniejsze no i tańsze i etycznie pozytywne :)
-
[quote name='filodendron']Tzn. rozmawiałam telefonicznie z właścicielem Primexu - "gdybam", że jest prawdomówny :) Ale o szczegółach - gdzie te hodowle, czy wszystkich zwierzaków, które wchodzą w skład ich produktów - to nie rozmawialiśmy. Natomiast szczerze powiedział, że z wołowiny wyjmuje się te najcenniejsze kawałki - polędwice i coś tam jeszcze - i to idzie dla ludzi. W przeciwnym razie produkty byłyby zbyt drogie. Dla mnie logiczne, szczególne że pies polędwicy wsuwać nie musi. A ja tam myję kości - zawsze jest ryzyko, że ktoś je wcześniej wypłukał w płynie "ludwik" ;)[/QUOTE] no normalne, ze pies szynki czy schabu jeść nie musi, z resztą barf na tym się nie opiera przecież. a o tym "ludwiku" nie pomyślałam....
-
[quote name='NATKA'] A z kośćmi bym jednak uważała, mój pies niecały miesiąc temu prawie się wykończył bo mu się jelita zaczopowały korkiem kałowym właśnie po kości, a dokładnie po gnacie wołowym, który od zawsze raz na jakiś czas dostawał do poskrobania, co by sobie zębiska oczyścił. Nigdy mu nic nie było aż to tego jednego incydentu.[/QUOTE] bo psy które nie sa na barfie a są żywione tak jak piszesz nie są gotowe do trawienia kości. ich organizm nie daje sobie rady z tym - bo inne ph jest w żołądku psa na suchym a inne ph gdy pies jest na barfie. I mieszając te diety (zwłaszcza dając kości) można narobić tylko masę problemu psu i sobie.
-
ja od czasu jak pękł karabinczyk w smyczy u mojego laba (bo sie wyrwał do haszczaka) bacznie się przyglądam jakości i "mocy" karabinczyków, ale zazwyczaj jest tak, ze smycz z mocniejszym karabinczykiem jest cięzka, gruba i toporna - nie wiem czemu firmy produkujace smycze tak robią.... więc zamawiam specjalnie dla nas smycz z lekkiego materialu z mocnym karabinczykiem u cioteczek z dogo co szyją takie rzeczy. jakos bardzo ufam dogomanicakim wyrobom, bo wydają mi sie sprawdzone przez użytkowników a co ważniejsze przez samych producentów.
-
[quote name='betty_labrador']psy na wolności nie myja kości i mięsa :D jędza to upaprane nawet w ziemi :P[/QUOTE] oj weź, no co Ty ;) a tak na serio - moje często jedzą na podwórku gdzie za "porcelanę" służy im trawa czy klepisko z ziemi.
-
[quote name='filodendron']TWIERDZĄ, że nie. Że pochodzi z ekologicznych hodowli, bo takie są wymagania zagranicznych odbiorców. Pytanie, czy na rynek wewnętrzny i na eksport idzie to samo.[/QUOTE] najfajniej jaby ktos z firmy bezpośrednio to wytlumaczył, bo sami tylko możemy gdybać.
-
[quote name='Kirinna']Dzisiaj Jun dostanie po raz pierwszy kość cieleca :) I mam dlatego pytanie czy coś oprócz umycia zrobić z ta kością? Gdy ja obgryzie to mu ją zabrać czy zostawić zeby kość też pochrupal ?[/QUOTE] ja nie myję kości - po co? Daj ja psu - on będzie doskonale wiedzial co z tym zrobić a Ty wieczorem posprzatasz resztę co zostawi - pewnie będzie to niewielki fragment albo i nic )
-
[quote name='filodendron']A ja się muszę pochwalić - pies zjadł kaczkę! Przy trzecim podejściu :) Dwa pierwsze były nieudane (Wigor, do trzech razy sztuka ;)) Jeszcze na początku marudził, prosił, żeby pańcia potrzymała w ręku, pokroiła na mniejsze kawałki, ale w końcu chwyciło i poszło - kawałek kaczego korpusu :)[/QUOTE] no to gratki :) ja jestem jeszcze na etapie - bleeee, ale wszystko przed nami. (to jedyne mięso na jakie moje psy robią bleee aż się temu dziwie, bo są wszystkozerne, tyle tylko, ze od ostaniego bleee nie robiłam kolejnej próby)
-
fajnie to ujęte. Ot i cala prawda o chipach, niestety.... ale ja i tak swoje zachipowałam, bo tylko u jedego widac w miarę tatoo, drugi tatooo nie miał wcale tylko chipa od razu a trzeciemu tatooo zniknęło po kilku miesiącach od zrobienia.
-
[quote name='AnkaW']Do Lublina to ja pociągiem pojadę /niecałe 2 godzinki/, TKL -szynobus, luzik, tanio i rzut beretem na stadion. Do Świdnika mi nie pasuje :( choć ponoć BUSy też tam z Lublina dojeżdzają. Ale czy psa biorą to już nie wiem.[/QUOTE] Busy do Świdnika to jeżdżą co kilka - kilkanaście minut. masz małego psa to spokojnie wezmą. A poza tym też spokojnie możesz tam dojechać PKP - przesiadasz się na Lbl Główny z szynobusu do jakiegoś pociągu w kierunku Chełma czy Zamościa (chyba jeszcze coś tam jeździ?) i jedziesz aż 1 stacje!!!!! czyli Lbl Pólnoc i następna to Świdnik a stadion Avii jest obok przystanku - może ze 100 metrów. Dużo dalej masz z dworca w Lbl na stadion Startu gdzie ostatnimi czasy odbywaja się wystawy.
-
ja "uczę" sąsiadów na razie jak się zajmować porządnie psami. Jak mam pilny wyjazd w służbowych sprawach to ktoś musi mi z psami zostac (bo przecież całej doby nie mogą być same w domu!), ktoś zaufany i kogo psy znają - mam takich porządnych sąsiadów. Z czego sie bardzo cieszę. :) Tyle tylko, ze przy moich to własciwie żadej roboty nie ma, jedynie co to wypuszczenia na podworko i podanie jedzenia. No chyba, ze wyjeżdżamy na dłużej to wtedy wiadomo - jakis spacer, czy rzucanie patykami. No i przypominanie tego co potrafią, aby nie zapomniały.
-
Tora & Lumpek (oboje za Tęczowym Mostem), ich dwóch i Tajga :)
panbazyl replied to *Magda*'s topic in Owczarek niemiecki
[quote name='magdabroy']Niedługo wiosna, więc Lumpek będzie chodził do ogrodu ;) Ja będę miała gdzie i komu robić foty :D[/QUOTE] kot w ogrodzie????? kazirodztwo. -
Mój pers polował na podworku na jaskółki a one na niego :) Ale go goniły :) za to w domu nie ruszył żadnego stworzenia - na myszy w domu poluje ja.... i mam tego dość.... fuj. nie chcę zapeszać, ale z kotami sprawa sie wyjaśnia. Ale jak będą u mnie to wtedy będę świętowac. na razie dzień jak co dzień, choć popielcowy.
-
[quote name='filodendron']Nie trzeba mieć łąki - wystarczy sklep zielarski. Zioła różnie działają na psy, czasem rozwalniająco - i jak się poda taką mieszankę to potem ciężko dociec, co zaszkodziło. W sklepie zielarskim wszystko powinno się dać kupić pojedynczo (może poza spiruliną, ale ona jest niepotrzebna, jeśli daje się algi). Nie mówiąc o tym, że pokrzywę i mniszka (mlecza) to już chyba prawie każdy znajdzie na spacerze, kiełki lucerny (świeże) są w prawie każdym hipermarkecie, a nać pietruszki to już skolko ugodno - ze sklepu, z parapetu, z torebki przypraw. Ja daję pokrzywę z herbapolu - ze trzy złote to kosztuje chyba.[/QUOTE] no, najważniejszy zdrowy rozsądek. I wiedza gdzie czego szukać. a wiosną zapraszam do mnie na zbiory.
-
[quote name='AnkaW']Ja też mam największe problemy z dojazdem na te najbliższe :diabloti: Na tą zawitamy jeśli będzie w Lublinie :razz:[/QUOTE] masz samochód? Bo jak tak to wchodze w uklad - ja daje nocleg u siebie pod Lbl a Ty mnie na wystawę rano wieziesz - z psem oczywiście - pies samochodowy. Mówię serio.
-
[quote name='magdabroy']No to kiedy rudzielec trafi do Ciebie??[/QUOTE] nie wiem kiedy i czy trafi, bo jak zwykle dużo moze sie wydarzyć. A i tak ostatnie słowo czy to TEN zwierzak ma mój chłop - bo on zakochal sie w kotach na zabój. Z czego sie ciesze ogromnie, bo ja tez kocham koty, bardzo, ale jak chłop też to po prostu sukces w domu :) [quote name='haliza'][QUOTE] ....no wreszcie weszłam, zaraz mnie obwiesisz ale niestety jesteś w błędzie :D:D:D, pierwszy raz o barfie dowiedziałam się od kociar i powiem Ci szczerze, że moje finanse nie wytrzymały by takiej diety, barf psi to pikuś ;). Więc kilkudniowe myszki, kilkudniowe kurczaki ( w ostateczności mrożone ale żywe fajniejsze :p plus suplementy diety których ceny przyprawiły mnie o zawrót głowy :roll:. Więc u mnie na urozmaicenie jest wołowinka, rybka i czasem pierś z kurczaka a podstawa kulki :roll:. No teraz biorę się za czytanie o miśkach a są po prostu cudne....:lol:[/QUOTE] No cos Ty haliza! Ja na nikim suchych myszy wieszać nie będę ;) Mój kot nigdy na barfie nie był, jedynie co to dozywiałam go mięsem i wątróbka oraz sercem (czasem też własnym). A tak leciał na suchym i myszach. Za to psy sa na barfie od daaawna. Psi barf to pikuś przy kocim. Z reszta ja bym nie dała rady z tymi kurczaczkami, jednak to nie na moją psychikę. Stanowczo wole psi barf. A nasze przyszłe koty będa zapewne na suchym z dużą domieszką mięsa, wątrobki, serc i tego typu spraw. a jak sie u nas pojawią kociszony to zasypię galerie ich fotami - obiecuję! Nie wyobrażam sobie inaczej. Teraz jestem na etapie budowania sobie biura - prawie ze dosłownie, bo ściany, podłogi i sufit mamy, ale do remontu.... więc szukanie majstrów, materialów - ale ja to lubię :) za chwile na [url]www.klubunesco.com[/url] w dziale aktualności bedzie dostępny w pdf plik do pobrania dla chętnych do naszego projektu - na szkolenia.
-
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
panbazyl replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
no zajrzalam na bazarek - ale pysznościowy :) -
[quote name='betty_labrador']no i to prawda ze nie każdy ma jak TY i Twoje psy ;) może załóż mini hurtownie naturalnie zbieranych ziół itp? ;)[/QUOTE] nie bardzo chce i mogę - za dużo papierologi. Wolę zaprosic do siebie ludzi niech zbierają - co nazbierają to ich. Ja dlugo szukalam miejsca aby zwiać z miasta, choc to nie szczyt marzeń gdzie mieszkam, ale spełnia moje oczekiwania w 90%, więc i tak sporo. Mam co chciałam i godze sie z tym, ze nie mam wielu rzeczy - w tym zwyklego sklepu w okolicy. Ale za to jak rano wstaję to chce mi sie patrzeć za okno na rzekę w dole i na łąki. I od razu lepiej :)
-
[quote name='sachma']co myślicie o tych ziołach : [url]http://ekozwierzak.pl/Psy/Suplementy/Siersc-i-skora/Herbolistic-Suplement-250g-%2813-ziol%29.html[/url] opłaca się? czy lepiej tradycyjnie drożdże i algi? Kusi różnorodność tej mieszanki... cena trochę odstrasza i zastanawiam się czy to konieczne czy raczej jakieś dyrdymały i pies tego w ogóle nie potrzebuje przy barfie?[/QUOTE] jak dla mnie cena do bani - bo praktycznie większośc - oprócz wodorostów sama znajdę na łące w ogrodzie czy nad rzeką - teraz bez problemu zbieram wlaśnie rukiew wodna - również na salatki dla ludzi - smakuje jak rzodkiewka, rośnie caly rok w czystych ciekach wodnych. I wyglada bardzo ciekwie zwłaszcza mroźną zima - wszędzie bialo i lodowato a nad źródłami zielone liście rosną :) Moje psy czasem same się tam stołują i sobie jedza. a od wiosny planuje suszyc wszelkie zielska i potem podawać i domownikom i psom do jedzenia w zupach czy salatkach (na jesień zrobilam sobie taki susz z pietruszki, pora selera - lepsze od wszelkich weget). W tyjm roku zaczynam od wiosny akcję suszenia :)
-
ja też tu często zaglądam tylko nie zawsze się odezwę. Mialam kiedys przeciekającą po strerylce sucz - podrzutke - ktoś ja wyrzucił na wieś, sąsiedzi ją pzrygarnęli a potem sucz się do nas sprowadzila sama i została. to posikiwanie bylo straszne.... dla wszystkich, zwlaszcza dla tej psicy. Bo ona jeszcze do tego koszmarnie pierdziała, mogla spokojnie robić za bron bilogiczną w armii. Nie ważne co dostawala od nas jeść, bo ona i tak MUSIAŁA pójśc na wieś dojeśc sobie... Byla u nas kilka lat, nie byla już mloda, ale skończyla tragicznie, bo pożarła jakąś trutkę.... Wyzywalismy do nie weta, dostawalą kroplówki, zastrzyki, witaminy specjalne, i sam nie wiem co. Szkoda mi jej bylo, bo już do niej leciało od koleżanki z RPA lekarstwo na to popuszczanie moczu posterylkowe.... niestety dolecialo juz za późno.... ech.