Jump to content
Dogomania

panbazyl

Members
  • Posts

    14744
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by panbazyl

  1. maila oczywiście nie znalazłam, ale wklejam link - taka chustę miałam - tzn w tym typie ale czy tej firmy to nie wiem.... Ale fajna byla :) [url]http://www.tetro.pl/chusty/kolkowe-z-lnu-i-bawelny.html[/url]
  2. ja miałam taka super chustę z która NIC nie trzeba było kombinować :) Jakiejś polskiej producentki - od razu gotowa do używania, bez wiązań czy innych udziwnień. Poszukam maila do niej i jak znajdę dam Ci.
  3. no rosną :) całe szczęście, bo już inaczej potrzebują opieki a za chwilę nawet nieobecności starych :) Olga - prawie 4 lata [IMG]http://i41.tinypic.com/35j027a.jpg[/IMG] Ruben - prawie 7 lat [IMG]http://i40.tinypic.com/anihoo.jpg[/IMG]
  4. [quote name='Izura']Znalazłam demota idealnie odzwierciedlającego uliczki u mnie [url]http://demotywatory.pl/3731403/Postanowilem-od-dzis-chodzic-z-wysoko-podniesiona-glowa[/url][/QUOTE] to obrazek do kawału w typie - dlaczego niewidomy nie wdepnie w psią kupę? Bo goooowno widzi.... straszne....
  5. odcisk łapy tylko nie wiem którego z psów :) [IMG]http://i43.tinypic.com/21ahkpv.jpg[/IMG] smacznego :) [IMG]http://i41.tinypic.com/300ws2d.jpg[/IMG] w oczekiwaniu na cieple dni dzieci zrobily sobie piknik w domu... nawet tam spały... [IMG]http://i41.tinypic.com/103hksi.jpg[/IMG]
  6. ale ja i tak muszę, choć najchętniej bym via poczta to załatwila, bo mam paskudnie niedostosowany do rzeczywistości dojazd z Lbl na moją wieś.... a samochodu jakoś się nie dorobiłam na psach... Muszę zanieśc kwity psa w celu wbicia w rodo pieczątki "pies reproduktor". Gdyby się to dalo pzrez neta zrobic było by cudnie, ale wiem, ze to niemożliwe....
  7. Amber - z jakiej hoowli masz dobka - mozesz na pv wysłać. Pytam z czystej ciekawości bez żadnych podtekstów czy jakiś tam. Ja miałam zawsze psy z second handu. Albo z bidulca albo z ulicy albo uratowane od kogos z potwornych warunków. Więc praktycznie nigdy nie wiedziałam ile mają lat, oprócz jednego onka - takiego w starym typie, bo to dawno temu było. Biedaczek pożył może z 5-6 lat, byl wyjątkowo chorowity a chorowal w czasach jak w Pl nie bylo suchych bobków (tak, byly takie czasy!) a weci leczyli upuszczaniem krwi. Teraz pewnie by pożył dłużej. Mialam też od szczylka mixa onka z ????? - też żyl bardzo szybko i krótko To był Bazyl Pierwszy... Po jego odejściu postanowiłam - nigdy więcej pojedyńczego psa w domu! Po nim pojawila się Czarna Mamba (przyplatała sie do nas - ktoś musial ja wywalic z domu bo popuszczała po sterylce i pierdziala koszmarnie) potem przyleciał Bazyl labrador,a za nim Pirania i teraz Panbazyl. Czarna Mamba pozyla u nas ze 3 lata, nie wiem ile miala lat, ale bylo to stworzenie bardzo łapczywie żarłoczne i jak wlączał się jej szwędalski to szła na wieś - zwlaszcza przed świetami i po świniobiciu i pożerała wszystko co bylo na jej drodze. I chyba pożarla coś czego pożreć nie powinna.... Dla niej nie było siatki czy bramy - potrafila przejśc przez wszystko. I ona też nie mieściła sie w tych podobno 2% suk co tylko popuszczają.... To takie pierniczenie - więcej suk popuszcza dużo więcej. Najprawdopodobniej byla wycięta w najbardziej złym z możliwych czasów do wycięcia. Piranię jak ciachałam to w najbardziej optymalnym czasie - z tego co wiadomo aktualnie. Być moze za kilka lat nauka zmieni zdanie na temat kiedy najlepiej ciachać sucze. a na czarnych psach szybciej widać siwe klaki. taki ich urok :) choć mój Bazyl tez posiwiał na pyszczydle.
  8. dawno tu nie pisalam. Super zdjęcia :) A kangurowe jest debeściarskie :) Ja swojego synka w chuście nosiłam praktycznie od momentu urodzenia już. Potem zrobił się ciut ciężki i nie dawałam rady. w wózeczku praktycznie nie jeździł, tylko w chuście go tarmosiłam wszędzie :) a córeczka miala już "fachowe" nosidelko zakupione gdzieś na taniej odzieży, ale takie super, super. Do tego plecak gzdie bylo miejsce dla dziecka i na jakieś rupiecie na wędrówki. Z wózka krótko korzystała. a teraz jedno jest w zerówce a drugie w przedszkolu w maluchach....
  9. no jest wszystkożerny :) Tylko klatki nie rusza. Nie wiem jak z kagancem, ale Bazyl za mlodu też był wszystkożerny i nawet kaganiec pożarl (nakladałam cholerze podczas nieobecności aby sobie kuku nie zrobił np kablem pod napięciem, a on ten kaganiec od środka wymymlał.... w Hiszpanii pożarl plantację maryśki, bez doniczek na szczęście...) a Młody - teraz obrabia gnaciora, jakoś nie zwrócil buły i chleba. Ciekawe co w nocy wymyśli - i co obrzyga jesli już.... Bo swoje poslanie, i dywaniki załatwił w nocy i rano - piorą się teraz. ale żeby poduszkę pożreć???? Taką brązową z Jysku, bardzo fajną.... ech. ale takie labradory sa - potworne patologiczne pożeracze wszystkiego. Potem im pzrechodzi. Więc nie rozumiem po co ludzie chcą małego śłitaśnego szczylka - ja wolała bym od razu takiego 2-3 letniego - w tym wieku tylko wybitne jednostki jeszcze coś niszczą, reszta jest NORMALNA!
  10. co do monitoringu, to pewne jest tylko jedno - że są kamery, ale które są działające albo które nie są atrapami to już opowieść na inną bajkę. a szkoda, bo wiele problemów by to rozwiązało. Największa jak dla mnie żenada i chamstwo psiarzy to niesprzątanie po swoich psach na terenie psiej wystawy.... Goście co przychodzą oglądać psy na ringu nie dość że sie musza jakos do tego ringu przedrzeć przez masę namiotów to jeszcze musza uważac aby nie wdepnac w minę poslizgową... I jak to o nas psiarzach świadczy?
  11. no ja swojemu cholerze też obmyślam czym mu ryja zatkac pod moją nieobecnośc, bo nawet jak jest zaklatkowany to pozera kocyk z klatki.... To taki egzemplarz co mu po 2 latach nie mija pożeranie domu.... jego będzie trzymać dłużej.
  12. zatyczke do cipy na noc ;)
  13. [quote name='Joanna K.']Znajoma znalazła dzisiaj rano w lesie w Gdyni Dąbrowej (11.03.2012) biszkoptową labradorkę w czerwonej obroży. Suńka miła, grzeczna, widać, że z dobrego domu, w okolicach cieczkowych. Najpewniej zgubiła się właścicielowi. Posiada tatuaż w uchu. Została odwieziona do Gdyńskiego schroniska Ciapkowo, gdzie czeka na swojego pana. Wg tatuażu sucz jest z Jeleniej Góry.[/QUOTE] jak tatoo czytelny to spokojnie mozna dojśc do danych hodowcy - w odpowiednim do tatoo związku kyn jest księga gdzie sie zapisuje nr tatoo i hodowcę danego psa - i jeśli hodowca ma zapisane gdzie i komu wydal tego psa z takim tatoo to juz latwiej znaleźć (wlaściciel nie ma obowiązku informowac hodowcy o zmienie adresu, ale pewnie jakieś dane mailowe czy telefoniczne posiada). W każdym razie jest szansa na znalezienie wlasciciela :)
  14. to Zuzowi stukneła kolejna szczęśliwa rocznica! :) fajnie się jej trafilo :) a ja dziś poszlam z piesami na dlugaśny spacer tak przed zachodem słońca. Bo Mlody rzygutnął w nocy kawalkiem poduszki ktora pożarł jakiś czas temu, potem rano zwrócil całe śniadanie a po poludniu kolację - tak od razu.... Na spacerze sernął barfową kupę potem po jakis 20 minutach byl dryzd. Obserwuje gada. Na razie nie zwrócił suchej bułki i wody co dostał "na testa". Jest bardzo zadowolony z siebie, ja z jego obżarstwa mniej....
  15. [quote name='a_niusia']no ja wlasnie nie wiem, czy to powod do dumy. to powinno byc normalne dla WSZYSTKICH. bo co...nikt nie jest dumny, ze sie podciera w klopie ani ze myje zeby.[/QUOTE] no nie wiem. To zalezy jakim papierem i jaka pasta czy jaką szczotką. I zależy do jakich woreczków wrzucasz psie quano :) Wszystko zalezy od reklamy :) Przecież po pedigri tak ślicznie psy srają....
  16. dzięki. Musze się w końcu wybrać do związku i zgłosić psa - przy okazji pozałatwiam jakieś inne psie sprawy.
  17. [quote name='bdom']Taaa ja się taką naturą bardzo cieszę:evil_lol:, a swoją drogą czym ludzie karmią te psy? Bo naprawdę kolory to co wydalają ma niesamowite- od bieli po zieleń:-o Teraz jeszcze pięknie pachnie-wiosną i psimi kupami oczywiście.[/QUOTE] te białe to po kościach. Jeśli oczywiście twarde i w jednym bobku. Zielone pewnie po kosmitach. są miasta w świecie np Luksemburg gdzie w centrum stoja stojaki na psie worki z workami oczywiście i mozna sobie brac te woreczki za friko jesli zajdzie taka potrzeba. Nikt nie kradnie tego ani nie bierze "na zapas". Nam jeszcze daleko do tego. ale spokojnie mozemy sprzatać w mieście po swoich psach, we własne woreczki - w koncu to nie jakiś mega wydatek. Ja sprzątam. I jestem z tego dumna :)
  18. [quote name='andegawenka']Fundamenty chyba z wapienia to po zabudowaniach gospodarczych?[/QUOTE] z wapienia tak, ale to jest murek a na nim mój "ogródek warzywny".... a raczej jego nędzne szczątki. Przy psach uprawa jakichkolwiek warzyw czy roślin mija się z celem, zwłaszcza przy psach "ogrodnikach".... One lubią nawozić, przesadzać, spulchniac glebę i robić podkopy w celu wylapania szkodników. Ta górka jest dośc stroma, tego nie widac ze zdjęcia, ale za beczką w której skrywa się kominek od oczyszczalni ścieków jest już dość stromo w dół dobrych kilka metrow. I ta część ogrodu czeka na zagospodarowanie. Marzą mi sie taki murki z białego kamienia, ale nie ma kiedy tego zrobić, moze w tym roku choć trochę sie postawi murka? Plany są gorzej z wykonaniem. No i marza mi sie schody też z bialego kamienia - co tam jedne schody, kilka różnych schodów w róznych miejscach ogrodu.
  19. widok z okna :) [IMG]http://i39.tinypic.com/bh3qt.jpg[/IMG] [IMG]http://i44.tinypic.com/29bf47s.jpg[/IMG] [IMG]http://i40.tinypic.com/1690x1s.jpg[/IMG]
  20. a teraz zaległości zimowe jeszcze :) Pirania [IMG]http://i43.tinypic.com/9vbku8.jpg[/IMG] Panbazyl i Pirania [IMG]http://i39.tinypic.com/22kp6f.jpg[/IMG] Panbazyl i Pirania [IMG]http://i41.tinypic.com/6tmr2c.jpg[/IMG] [IMG]http://i43.tinypic.com/23r34w5.jpg[/IMG] [IMG]http://i39.tinypic.com/4goihe.jpg[/IMG]
  21. teraz z wszystkiego zrobisz hit a największy ze śmierci. Nic teraz nie jest już prywatne i intymne. Wszystko na sprzedaż, paskudne to się zrobiło.
  22. [quote name='HelloKally']Oj, wiesz może jak ten facet się nazywał? Może jeszcze uczy? Nie mam parcia na władzę, ale chyba się wbiję do samorządu, albo chociaż gazetki, żeby przynajmniej nagłośnić problem. Aż dziwne, ze do tej pory się nie wpakowałam w te zacne fekalia.[/QUOTE] nie pamiętam.... ale zapytam tych co mniejszą skelroz maja ;) Ja się tam nie uczylam, ale czasem z kimś sie spotykalismy na Roztoczy lub w podobnych miejscach. Kolo mojego plastyka problem gooowien jakoś byl znikomy, bo Ludowy za rzeką a i tereny wokół plastyka dość spore i trawiaste i jakos tam nikt psow nie wysrywał - ale nie wiem jak jest teraz, wieki tam nie byłam. A co do gówniszonow to 100 razy wolę wdepnąć w barfowe niż raz w marketowe. a w edukacji też duża rola związków kynologicznych i wystaw - jakoś niewielka jest edukacja w tym względzie - zero torebek - a przeciez to żadna suma aby za kase z oplat za wystawę zakupiono (o ironio- co za slowo!) pakiety z woreczkami i centralnie je umieszczono przy ringach z napisem do czego one sa - bo wystawy bardzo często nie sprzataja po swoich czempionach - aż wstyd.
  23. mnie tez przykro. To boli bardzo, bardzo.... I zawsze, choć z czasem mniej, ale jednak. Też mam kilka dat które bym z kalendarza wykreśliła na zawsze....
  24. [quote name='HelloKally']Szczerze mówiąc ja już też patrzę bykiem na spacerowiczów łażących po chodniku w pobliżu naszej szkoły. Uczę się w jednej z najlepszych placówek, jak na stuletni budynek jest ona super utrzymana, obok jest wydawnictwo, przedszkole, dom pomocy św. Alberta i jakieś urzędy, naprzeciwko są bloki, chyba 1/4 mieszkańców ma psa. To wszystko mieści się w centrum, nieopodal starówki, deptaka. Trawników juz nie ma, w ich miejscu jest ziemia, gdzieniegdzie doły wykopane przez psy (które są na smyczach, bo nigdy w tej okolicy nie widziałam psa który by biegał samopas),a wszędzie są gówna, i nie bójmy się tego słowa, bo te domniemane trawniki zostały przekształcone na psie toalety. Straż miejska pojawia się w tych okolicach prawie codziennie, ale jak na razie to mandaty dostali uczniowie parkujący na chodniku itd, nigdy psiarze. Niedawno mieliśmy przegląd spektakli teatralnych, zjawiło się mnóstwo osób spoza szkoły, prasa itd. Praktycznie cały maj to wydarzenia kulturalne, przywracanie przedwojennej świetności ulicy Ogrodowej, przy której się mieści nasza szkoła, niedługo drzwi otwarte. A tu jeden wielki gnój. Dodam, że uczniowie nie naprzykrzają się mieszkańcom w żaden sposób. W takich chwilach potrafię zrozumieć pobudki kierujące wariatami, którzy rozrzucają zatrute jedzenie w miejscach spacerów. dobrze, że boisko mamy na dachu, bo i tam by się pewnie wpakowali ze swoimi milusińskimi.[/QUOTE] no Zamoj jest w miejscu dośc malo przyjaznym dla psów. Ale z uwagi na wieloletną tradycje spokojnie mozecie zrobic akcję stop gówno. Kiedyś uczyl tam dośc fajny pan od matematyki - taki co plecak na plecy brał i szedł na rajd. Z takimi nauczycielami można wiele! (ja się tam nie uczyłam, ale znam kilka osób) [quote name='cienkun']Powiem Wam szczerze, że ja sprzątam tylko jak mój pies narobi na chodnik. :) Jak ktos nie chce włazić w gówna, to niech nie chodzi po trawniku. Ale nie mówię że inni mają brać ze mnie przykład. Każdy robi jak uważa.[/QUOTE] Podziwiam Cię za szczerość, ale tylko tyle. Bo reszta to typowe chamstwo i prostactwo.
×
×
  • Create New...