-
Posts
12998 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by gonia66
-
[quote name='mysza 1']Gonia, a uważasz, że jesteśmy w prawie tym samym punkcie? Bo jeśli tak to powinnaś poznać Sonię kiedy do Marty przyjechała i teraz. I tyle. A poza tym, mnie obruszyły inne, niesprawiedliwe słowa wobec Marty, bo wiem i widzę jak traktuje psy. A personalne wycieczki mnie nie interesują, naprawdę.Myszo..ja byłam tylko na watku i widziałam z postów i zdjęc w jakim stanie była SOnia..NIgdy nie miałam okazji, jak większości psów na dogomanii, jej osobiście poznać:( W odpowiedzi na Twoje pytanie...Irenaka o tym napisała a ja potwierdzam..tak..uważam, ze w kwestii zachowań na smyczy, jestesmy faktycznie prawie w tym samym punkcie, w ktorym byliśmy rok temu- Ty nie?? Natomiast w kwestii zachowan w domku , tak jak wszyscy (irenaka tez), tak i ja, widze od dawna znaczną, pozytywna oczywiście różnice(o czym też pisałam juz tu kiedyś), co nie znaczy, ze to juz wszystko, co moze Sonia osiagnąc...i myśle, że praca z behawiorysta przyniesie sukces w na tym polu osiągnięc... Jesli chodzi o pozostała częśc Twojej wypowiedzi...jak pisałam, kazdy myszo widzi to, co chce widzieć...aj w poscie Irenaki nie zobaczyłam niczego obraźliwego i niesprawiedliwego, bo nie znam z pewnościa większości faktów, jakie miały miejsce w relacjach Marty i Irenaki...Irenaka napisała, ze straciła zaufanie, napisąła dlaczego, ale nie widze, zeby to były obraźliwe słowa...NIkt nigdy tu nie napisał, że Marta jest zła, albo, ze źle traktuje psy...a Ty czepiasz się tylko tego... Ja o wiele bardziej niz ten tekst, ujrzałam w poście Irenaki pytania konkretne do Bartka i nadzieje, jakie pokłada w pracy Bartka z Sonią...i ja zobaczyłam w tym poście nie znudzoną Irenake, ktora z nadmiaru wolnego czasu postanowiła pokłocic sie na watku, zrobiła "ecie- pecie" i wypadło na wątek Soni tym razem...ja zobaczyłam w tym poscie troske o los , zdrowie oraz przyszłośc Soni ...oraz wyraźne rozgraniczenie między zachowaniami psa w domku(do ktorych nie ma zastrzeżen) a psa na smyczy , na zewnątrz...w związku z czym, chce pomoc i zaradzić tej sytuacji...a nie poklocić się dla własnego widzimisię...
-
OOOOOOOOoooooooo, Tu cichosza, tam cicho, szaro, głucho i zima.. nie ma Mickiewicza i nie ma Tuwima...;);) Ale jest Pelasia nasza kochana i nawet jak tu cichosza, to Pelasia na to "kicha" bo ona ma swojego Smoczka i reszte ukochanego Towarzystwa oraz pełna miche i myszki na deserek:D Ale że cioteczki tak sprytnie, jak Smoczek się ukrywaja...to dla mnie szok:p
-
Ja też zrobiłam błąd, zakładając i ufając, że radzicie sobie z Sonią. Już w ub. roku, w październiku proponowałam, że opłacę pomoc behawiorystyczną Pani Patrycji i efekt jest taki, że dzisiaj jesteśmy w punkcie zero, czyli prawie dokładnie tam gdzie byliśmy z Sonią w ub. roku. Zmieniły się tylko zachowania Sonii w domu, choć może to też jest moje błędne założenie. [quote name='mysza 1']Czy teraz widać informację o punkcie zero i braku postępów czy powiększyć trzcionkę? Brak chęci ze strony Ronji, buta i arogancja ważniejsze od psa. To niej jest obraźliwe? To sprawiedliwy osąd postępów Sonii? Bo według mnie nie i dlatego nie umiem siedzieć sobie i patrzeć na takie mądrości nie komentując ich.Myszo...jak widać wyraźnie w zacytowanym przez Ciebie poście, każdy widzi to, co chce widziec..:( Irenaka napisała, że "PRAWIE" dokładnie tam, gdzie bylismy w zeszłym roku...to raz a dwa, ze zmieniły się zachowania Sonii w domku...gdzie TY widzisz nieprawde albo obrazę..??Napisała prawdę i ja nie odczytuje, ze zrobiła to ze złośliwości, tylko własnie z troski o Sonie... Masz prawo, do swojej opinii, napisałas ja, ja napisałam tez, Irenaka i inne dziewczyny tez...a teraz już zostawmy dalsze osądzanie...bo niczego nie zmienia nasze kłotnie i rostrząsania..czekajmy na decyzję Irenaki odnośnie wyboru behawiorysty a potem na jego opinię...i dalej będziemy myslec..ja naparwde wierze w dobre intencje Irenaki i jej troskę o los Sonieczki, wierze równiez w dobre intencje DT ale również i Wasze...przecież po to tu jesteśmy...Irenaka zadała pytania Bartkowi, poczekajmy na Jego odpowiedź a potem na dalszy rozwój wypadków...sadze, ze tak będzie najkorzystniej dla nas wszystkich...a przede wszystkim dla Soni.
-
[quote name='Nutusia']A to przepraszam - nie miałam świadomości, że nieumiejętność chodzenia na smyczy zamyka w tej chwili drogę do znalezienia domu dla Soni. Widziałam ją raz, przez chwilę, jakieś pół roku temu. Wydawała mi się trudno adopcyjna z zupełnie innych powodów... No i może ja się nie znam, ale gdybym miała wątpliwości co do jakości życia, zdrowia i kondycji mojej podopiecznej, pojechałabym jednak osobiście się rozeznać w sytuacji "w realu", by w pełni świadomie i odpowiedzialnie podjąć kolejne kroki. Moją wątpliwość budzi też czy fachowiec zechce przyjechać z tak daleka?...Nie ironizuj proszę Nutusiu- bo dobrze wiesz, co mam na mysli...po co podkręcać atmosfere, skoro sama chciałas przed chwilka ja wyciszyc..?? Nieumiejetnośc chodzenia na smyczy nie zamyka drogi Sonii do adopcji...teoretycznie kazdy pies ma na nia szansę....teoretycznie....ale wiemy, jak jest w praktyce,..nieumiejetnośc chodzenia na smyczy znacznie minimalizuje szansę znalezienia domku...cuda sie zdarzają, owszem...dom z ogrodem i cierpliwymi ludźmi...lub dom z kasą na szkolenia u behawiorysty....czemu nie...tylko skąd brać takie domki??Wiem, moze sie zdarzyć, nie takie cuda widziałam...ale co??Mamy czekac na cud..??...gdyby SOnia umiała chodzic na smyczy, to potencjalnie nawet na domek w bloku ma szanse...wiele postępow w bliskosci z człowiekiem juz poczyniła i nikt nie pisze, ze tak nie jest-i chwała DT za to wszystko..ale pora na kolejne...i ja wierze, że takie, przy dobrej woli i współpracy DT z fachowcami, nastapią..w każdym razie trzymam kciuki... A dalczego behawiorysta ma byc z daleka???Przecież moze byc z oklic W-wy..zreszta o tym nie mnie decydowac..
-
[quote name='gonia66']czekamy na fachową pomoc z zewnatrz... Mnie tez bardzo podobala się wypowiedź Bartka i jakoś uspokoiła, bo czuje w niej ogromne serce i checi, czego niestety w ostatnich przynajmniej postach Ronii nie widzę, choc absolutnie nie twierdze, że nie ma serca dla zwierzat...nie znam Jej, ale Bartka tez nie znam:( Pewnie, że widac ogromne postepy w zachowaniu Sonii..i na pewno wszyscy sie z tego cieszą...to, co było..a co jest..ale nie można na tym poprzestać...Skoro irenaka chce wybrac i wysłac behawiorystę do Sonii, to wstrzymajmy się z kłotniami, zobaczymy, jakie będą rokowania względem Sonii wg."fachowca"... [quote name='mysza 1']A uważasz, że Sonia nie zrobiła postępów będąc u Ronji? To nie jest zarzut? To sprawiedliwa ocena? Bo może ja tez czegoś nie rozumiem? A pisanie o barku chęci, zaangażowania? Skąd takie pomysły, dlaczego kogoś stawia sie w takim swietle?Przecież napisałam, że Sonie zrobiła postepy i każdy to chyba widzi...i każdy z pewnością sie cieszy..ale nie mozna na tym poprzestac...inaczej Sonia ma naparwde nikłe szanse na adopcje...:( [quote name='Tora&Faro']Prawda jest taka, że nikt kto choć raz był u Marty i Bartka i widział jak są tam traktowane zwierzęta, nigdy by się na taki zarzut nie zdobył.Ale na jaki zarzut??Irenaka napisała, ze straciła zaufanie do Ronii, nie do Bartka, nie napisała, że nie widzi postępów Soni i ciągle ma nadzieję, na socjalizację suni w miejscu, gdzie jest obecnie... [quote name='irenaka']Takiej dokładnie reakcji na wątku się szczerze przyznam spodziewałam:evil_lol:. Może napiszę wyraźniej. Filmy z Sonią na smyczy oglądało kilku fachowców i kilku czyta wątek ( nie mylić z tymi obecnymi na wątku). Każdy z nich po zobaczeniu Sonii, daje jej szansę na tą smycz i nie tylko. Problem jest w wypowiedziach Ronji, bo wg. ich opinii nie można z góry zrobić założenia, że nic się nie da zrobić.Od dobrej woli DT i współpracy z fachowcem zależy jakie Sonia ma szanse na dalszy rozwój. I nie mylcie serca, miłości i postępów które do tej pory zrobiła Sonia z tym co trzeba zrobić, aby było lepiej.Skoro specjalisci dają duże szanse Soni na postępy, to nie rozumiem, dlaczego stawiacie Irenie zarzut, ze nie chodzi jej o psa..??:o [quote name='Nutusia']Uparcie wracając do Soni... Czy jak już będzie przykładnie chodzić na smyczy w terminie krótszym niż miesiąc będzie automatycznie szczęśliwsza?... Bo jeśli dobrze rozumiem, obecna batalia się toczy o chodzenie na smyczy. Czy ktoś zechciałby mnie oświecić jakie są kolejne etapy pracy z psem takim jak Sonia od momentu krytycznego do całkowitego "wyleczenia" i w jakich terminach pies powinien do kolejnych etapów przechodzić?Nutusiu...jak Sonie nauczy się chodzenia na smyczy, będzie miala dużo wieksze szanse na adopcje...w obecnym stanie, takie szanse sa nikłe...i albo znajdzie się bardzo madry domek ktory będzie wpópracował ze szkoleniowcem...albo bedzie to domek, z ktorego Sonie ucieknie szybciej niż błyskawica..albo zostanie zwrócona po kilku dniach pobytu...:( A przecież pamietajmy, że Sonia przebywal w płatym DT...jest juz tam ponad rok...co bedzie, jak pieniazki się skończa??Przeciez szukamy dla Sonii domku....ja jestem pewna, ze Sonia jest na swoj sposob szczesliwa u Marty i Bartka...nie mam watpliwosci..gdyby Sonia miala zostać na zawsze tam, gdzie jest...to faktycznie, możaby uznac , ze Irenaka "panikuje", że przeciez ta smycz tak naparwde nie jest konieczna dla Soni...ale pamiętajmy, że domek Ronii, nie jest domkiem docelowym..a Sonia z każdym dniem jest starsza...nie chodzi o to, zeby "gonic" i ustawiac terminy, w jakich ma chodzić na smyczy...ale uspokójmy się i poczekajmy na rozwój wydarzeń...na fachowca... [quote name='Nutusia']Z boku patrząc, dla człowieka nie zaangażowanego w sprawę tego psa (a takim właśnie jestem), nie Sonia jest bohaterką tego wątku, niestety. Nie zamierzam nikogo oskarżać ani nikogo bronić, ale opamiętajcie się! Bo Wy ludzie dacie sobie radę - najwyżej zabierzecie łopatkę i grabki udając się do innej piaskownicy. Sonia sobie rady nie da, jeśli ambicje, anse, pretensje, oskarżenia, złośliwości wezmą górę nad zdrowym rozsądkiem.NO własnie...Ja uważam, że Sonia jest bohaterka i tylko troska o nia spowodowała taki a nie inny rozwoj wydarzeń...ale dajmy juz spokój kłotniom, każda z nas napisała, co mysli i teraz poczekajmy...dla dobra Sonii...
-
CHyba nie przeczytałyście dokładnie postu Irenaki dziewczyny...rozumiem, ze bronicie Ronii , którą dobrze znacie, ale ja wywnioskowałam, że nie wszystko jest na watku napisane, odnośnie relacji Irenaki i Ronii...a może jest, a ja nie zauważyłam...W każdym razie ja zrozumiałam, że sporo sytuacji i zdarzen zadecydowałao prawdopodobnie, ze Irenaka straciła zaufanie do Ronii...ale nigdzie nie napisała, że Ronia jest bez serca czy zła..Miała prawo wyrazić swoja opinie..tak czuje i o tym napisała... Rozumiem juz, że póki co, nie są przewidziane przenosiny Sonieczki i czekamy na fachową pomoc z zewnatrz... Mnie tez bardzo podobala się wypowiedź Bartka i jakoś uspokoiła, bo czuje w niej ogromne serce i checi, czego niestety w ostatnich przynajmniej postach Ronii nie widzę, choc absolutnie nie twierdze, że nie ma serca dla zwierzat...nie znam Jej, ale Bartka tez nie znam:( Pewnie, że widac ogromne postepy w zachowaniu Sonii..i na pewno wszyscy sie z tego cieszą...to, co było..a co jest..ale nie można na tym poprzestać...Skoro irenaka chce wybrac i wysłac behawiorystę do Sonii, to wstrzymajmy się z kłotniami, zobaczymy, jakie będą rokowania względem Sonii wg."fachowca"...
-
[quote name='Lidan']Witajcie :-) Same problemy z tymi zwierzakami... Choć wiadomo, że to nie do końca ich wina :shake: Ja dzisiaj miałam dylemat co zrobić z miauczącym pod blokiem kotkiem...ale zniknął gdy podjęłam decyzję, że chyba ewentualnie noc w mojej kuchni a rano azyl. Nie jestem wielbicielką kotów, tzn. nie przeszkadzają mi ale chyba nie potrafię i nie mogę mieszkać z nimi w maleńkim mieszkanku ale jak ktoś już ma kota w mieście to niech go do diabła trzyma w domu! Skąd mam wiedzieć czy spotkany pod blokiem łaszący się i latający za wszystkim mruczek jest czyjś czy ktoś go wyrzucił :hmmmm: U mnie tak być nie może ;-) [url=http://www.obrazki.jeja.pl/4263,kot-przyjacielem-twym.html]KOT PRZYJACIELEM TWYM[/url][/QUOTE]Mam tak samo Lidziu....nigdy kota nie mialam i nuie marzylam, aby miec..ale krzywdy nie dam zrobic, nawet tym dzikusom, ktore regularnie obsikuja nocami naszą klatke schodowa, nawet pranie mi kiedyś obsikały...co to był za smród..:( Są brzydkie, dzikie i wredne...ale nigdy bym nie pozwolila ich skrzywdzić... A jednego nawet pokochalam...kotka mojej przyjaciólki...niestety odszedł latem...i za nim to płakałam...dośc mocno i długo..:(
-
Kolejna psia tragedia. TARA za TM ...
gonia66 replied to ciapuś's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Spij spokojnie dzielna i piękna Taruniu...odpoczywaj.... [*] [*] [*]:(:(:( -
[quote name='jamor']sąsiad ma kota, ale jakos omija nasze podwórko. z terminem zartowałem. na wrzesien nie wczesniej pewnie, na pewno nie wczesniej[/QUOTE]Hihihihii"_ Mądry kotek, mądry:) A Twoje psiaki zaoszczedzą troszke kaski:p Ale co??JAki wrzesien jamor..??Wrzesien przyszlego roku..??:o I tak w ten bajer Ci nie uwierze:D
-
[quote name='danka4u1'][B][SIZE=3][COLOR=red]Pomóżcie, ratunku!![/COLOR][/SIZE][/B] [B]Ruda jest bez dachu nad głową[/B]. Nie może pozostać u selengi- atakuje koty, problem ze spacerami.....:shake: [COLOR=red][B]Nie znacie kogoś z okolic Warszawy, kto przygarnie ją na trochę..[/B][/COLOR] [COLOR=black]Za chwilę osiwieję do reszty od myslenia, a ja jestem daleko..problem mają selenga i olena, bo są na miejscu w oku cyklonu[/COLOR][/QUOTE]O jessssssoooo...:( Pisz do majqa..moze Ona cos zaradzi- zna wiele osob...moze podpowie...:( a wczoraj wszystko wygladało tak fajnie...:( Na ile ten domek potrzebny???
-
[quote name='Ukryty Smok']Witajcie! Co to ja chciałam....... Aha: 1. Pelasia szczęśliwa:angel: 2. Pelasia utrupiła kolejną mysz :niewiem: 3. Pelasia poszła na dietę, bo jej się doopka kwadratowa zrobiła...:siara: :megagrin::megagrin::megagrin: Ukryty Smok[/QUOTE]Hihihihihi...ja chyba dołaczę do Pelasi..;) Smoczku...a masz jakas super dietkę...???:);) Ale wiesz co...dobrze masz z tym myszołowem...gdyby nie Pelasia, to by Was myszki zjadły, bo zapowiada sie ostra zima, wiec bedą się gromadziły w domkach masowo;);) Oj...ta nasza kochana Pelaska...szczesciara jest...ot i wszystko:):):)
-
[quote name='jamor']nie , nie mam kotów, nie wiem dlaczego ale nie mam :-). zdjecie zdobyczne , poprostu podobna geba do samiego. kilka zdan dot .samiego : - kazdy poranek jest podobny - sami patrzy sie na mnie jakby mnie pierwszy raz widział, nie wali w nachy ale potrafi sie zlac przy próbie dotyku. - od dwóch dni zmieniłem taktyke wobec powyzszego : najpierw bieganie z psami, potem dobiero kontakt ze mną. kontakt spokojniej wychodzi jak dotykam go w obecnosci innych psów, choc nie jest to do konca dobre, bo to młyn , kazdy chce na mnie pojezdzic. - [B]jaki termin na chodzenie przy nodze bez smyczy ?[/QUOTE][/B]No nie wierzę..pewnie znów nam wklepiesz jutro filmik z chodzacym Smasungiem przy nodze i nas "zabijesz" kolejna niespodzianka, bo tym razem pekniemy wszystkie z wrażenia i ze zdziwienia, na bank:p NIa masz kotów Jamor??:o Pewnie wszystkie juz dawno zjedzone;););) Niezła masz kasę z łapówek od tych "kotożerców":D:D;)
-
CZytam cały czas, ale sie nie odzywałam...bo ja, to się w zasadzie nie znam na szkoleniach...Ciesze sie z kolejnego wpisu Eruane, bo bałam sie odezwać, jako "niefachowiec"...bardzo mnie bowiem zaniepokoiło stwierdzienie, że juz nic nie jest w stanie wymazac rysów na psychice Sonii...bo jakos wierze głęboko, ze przypadków beznadziejnych, nie ma tak naparwde za wiele..a obserwując postępy Sonii, jakos nigdy nie umiałam jej "zakwalifikowac" do takiej grupy...tym wiec bardziej ciesze sie, ze osoba kompetentna to w jakiś sposob potwierdziła:) Chciałam Wam napisac, że niedalej jak ok.10 dni temu, tez bylismy na dogomanii prawie pewni wszyscy, ze przypadek Smamsunga jest takim "beznadziejnym"...po ponad roku przebywania w hoteliku zrobił spore postepy, jak na niego, ale wydawalo sie, ze to koniec jego możliwosci..:( Smycz..??On nawet przez caly ten czas podobno nie pozwalal sobie nawet obrozy zapiąc..a cóż dopiero chodzic na smyczy..nawet było nie do pomyslenia...Kastracja odwlekana rok- bo do auta pies nie wsiadzie- nie ma szans..Było sporo perypetii na wątku, jak to zwykle bywa w takich przypadkach(tu tez;)).. Wtedy osoba prowadząca hotelik sama napisala, ze chyba juz wiecej, ona sama nie zrobi...ze moze czas przeniesc Smasunga do jakiegos profesjonalisty... Udało się...choć do konca nie wiedzielismy, co z tego wyjdzie...czy uda się wsadzic Samiego do auta... Sluchajcie....mineły 2 tyg..pies najpierw przewieziony do jednego hoteliku...i wykastrowany,potem przewieziony do docelowego miejsca- czyli hotelu u Jamora..Przebywa tam chyba ok 10 dni...i 3 dni temu na watku zobaczylismy film....Sami na smyczy....spaceruje jak grzeczny piesek...wszyscy pospadalismy z krzeseł...kopary nam opadły,...bo to "coś" było naparwde nie do pomyslenia...nawet tego nie oczekiwalismy w pierwszej kolejnosci...marzyło nam sie "otwarcie" Samiego... Nie chce sie tu absolutnie wymądrzac, bo, jak pisałam, laik jestem w tej dziedzinie, jedynie uczę się z innych przypadków..dlatego tylko pozwoliłam sobie na głos... JA myslę, że rady osob na tym wątku są naparwde bezcenne i naprawdę warto je wykorzystać...a potem pokazac na filmikach postepy, czy ich ewentualny brak... oczywiście również fajnie byłoby specjaliste do bezposredniego kontaktu..obawiam się jednak, ze to moze bardzo drogo kosztowac, bo sam dojazd takiej osoby i pewnie każda godzina następna...no i na pewno nie byłaby to jedna wizyta... A mysleliście moze o przeniesieniu Soni do jakiegos hoteliku, w ktorym na codzień pracują profesjonalni behawioryści???
-
[quote name='rita60']Wpadam do Pelasi na chwilke,miłego dnia cioteczki Pelasiowe:loveu:[/QUOTE]CZeść księżniczko:) Ja "juz" wstałam:):);) Przede mna poranna kawusia i mały, ranny bałaganik do sprzatnięcia;) ale na spacerek krotki to Cię zabiote kochanenka, to i moja Salmunia skorzysta:):) Dzień dobry wszystkim:):):) OOOoooo..no nareszcie i nasza nieobecna kochana cioteczka się pojawiła:):) Nie ma jednak usparwiedliwienia nieobecności, więc obawiam sie "kary grzywny";) U nas zapowiada się słoneczny, piękny dzień, wiec choć ktrótki, zamierzam wykorzystać przypływ energii słonecznej, na cos pozytecznego...chyba zrobie porzadki w szafach:):)
-
MIałam własnie pytac o Chanelke:) Dobrze, że kolejna sunia przed zima uratowana:):) No coż Lidziu....wspólczyje tych dodatkowych stresów...trzeba bylo powiedziec Panu doktorowi, ze jestes na dogo i masz stresy na porzadku dziennym..a czy to fizjologiczne..??iiiiii...tam...to raczej "nagminne";) No,a le jak mus, to mus... MAm nadzieję, ze tabletki pomogą....ale nie wiedzialam, ze az takie masz te bóle...ja mogę tylko wspólczuc..mnie chwała Bogu pomaga 2xibupron max(tylko musi byc w pore łykniety- czyli jak sa mroczki- przed bólem głowy, bo jak nie zdąże i jest juz ból- to nie ma takiego leku, ktory by pomógl, wszystko "oddaje"..:()Ale jak łykne w pore, to mam później "tylko" delikatny ból..taki "przebijający się" przez środek p.bólowy...czyli takie "ćmienie" bardziej...i mam nadzieję, ze to juz tak bedzie i nie bedzie nigdy gorzej...Tobie tez zycze, bo te tabletki na pewno Twoje samopoczucie troszke "popsuja"..:( mnie to chyba każe tabletki psuja- nie znosze zazywać leków!! Słyszałas papuzkach "u Rudzinki"..???:(
-
[quote name='Lidan']Witajcie kochane cioteczki i wspaniała Pelasiu :-) Ukrytego Smoka brak? I nie wiemy co dzisiaj u Pelaśki :niewiem: Ja na tym chorobowym spałam...Tzn. pierwsza pobudka była ok 8-ej na śniadanie mnie pieski obudziły. Godzinę później mój szef przypomniał mi, że miałam dać znać ile mam tego zwolnienia, a na dobre wstałam o 10-ej! Jak na mnie to bardzo późno. Chodzę na krioterapię. Nie polecam :shake: Może to i leczy dużo rzeczy ale kto to widział, żeby w stroju kąpielowym, grubych podkolanówkach za kolano, rękawiczkach i czapce na głowie paradować we mgle,w maseczce na pysku, w temperaturze poniżej -100 stopni :shock: Nie wiem jak przeżyję jeszcze 8 takich "spacerów"[/QUOTE] O jeeeeeeesssssssssssooo..a na co to ma pomóc Lidziu??NA te migreny??:o JA bym umarła w tym zimnie na 100%....ja juz mam dośc jesieni a gdyby mnie tak zmroziło...to katastrofa...zagryzłabym chyba.... Ja tez spałam dzis do 10, nawet zwlekłam sie z łozeczka o 10.30, bo mój TZ juz był po pracy i czekał z kawusia;):):) JA od dzis aplikuje sobie magneB6...cos musze, bo juz mi powiki drgaja i kurcze łapia nawet w palce od rąk;):D KAwa i stres....i wszystko jasne:)MAm nadzieje, ze skończa sie moje dolegliwosci "jesienne":):) Do kiedy jestes na zwolnieniu?? A nasza Pelasie to pewnie szczęsliwa, jak zawsze...Smok trochę mniej, bo domku nie widac..:(...kurcze...co to będzie, co to bedzie..???:(
-
[MLB] Alfik - Mały, śliczny, dobrze wychowany kudłacz:)
gonia66 replied to Hotel KADIF's topic in Już w nowym domu
Jestem i zagladam na dobranoc:) Co u naszego "agresorka":p;) -
[quote name='jamor'][IMG]http://images8.fotosik.pl/511/aa25e759a143c9b3.jpg[/IMG][/QUOTE] hihihiihhi..Sami....Ty sie uspokój;);):p
-
OOOOOOOoooo..jest nasza Maryś:):)Juz odżyła..?? No wiem wiem....święta, Sylwester nie zawsze są radosne...mnie juz od dawna świeta kojarzą się z odejsciem moje ukochanej suni-Saruni...odeszła w Noc Bożego Narodzenia...:(:(:(Lubie Swięta..ale wtedy, gdy jest snieg, ciepło..miło......ale od dawna dla mnie kojarza sie bardziej z komercją, co bardzo mnie martwi:(Bo ja lubiłam lubić święta...a juz 1-go listopada...ech....:(:(
-
[quote name='Michal_Kubusiowy']Mam informację z Kubusiowego domu: Paweł napisał: "Kubuś ma się dobrze i radzi sobie super, wystające żebra i kręgosłup zniknęły[IMG]http://1.s-nk.pl/storage/smileys/img/icons/1[/IMG], dzisiaj zaczął się interesować tą złamaną łapką, więc jutro lub w środę pojedziemy do veta, niech zobaczy zawczasu czy wszystko ok." Pozdrawiam[/QUOTE]Michał, wielkie dzięki za wiadomosci:) JA mam ostatnie dni dośc zaganiane i nie mialam nawet czasu dzwonic...a jak sobie przypominalam, to juz zawsze było tak późno, ze się po prostu wstydziłam...tym bardziej, ze domek obiecał sam się "zgłosić"..mieli przesłac fakturki, zebysmy ewentualnie mogli wspomóc finansowo...dzwoniłąm do donki,....ketunio, wysłalas numer konta Iwonce???Czy [pieniazki juz wpłynęły do Ciebie???Musimy zrobić juz z tym porzadek, bo jeśli Kubvusiowi nie są potrzebne, to na pewno jest niejeden pisak na dogo, ktoremu moglyby pomoc...moze domek sie do nas jednak odezwie:):)
-
[quote name='danka4u1']Ja też od czwartku będę z doskoku na dogo. Wyjeżdżam. Wprawdzie wiadomo,że jestem uzalezniona, ale nie wypada mi oddawać się temu " nałogowi" cały czas. I czasu będzie mało, bo żywi muszą zadbać o tych, którzy odeszli i ich groby...a jest nas coraz mniej tutaj...dużo więcej mam tych, których fizycznie nie ma z nami.[/QUOTE] A...to piątek macie Danus wolny???:o CZy bierzesz "opieke nad dzieckiem":D
-
[quote name='danka4u1']Ciotka Danka miała straszne przeżycia...BYŁAM ODCIETA OD NETU....efekt odstawienny w pełni...ale już jestem i " odrabiam zadania domowe" na dogo. Takie miłe zadania chciałoby się odrabiać ciągle..ale trzeba też odrobić i te mniej miłe. Jutro trochę po szóstej wyprowadzam Pelagię na spacerek, co już dziś zapowiadam, bo nie sądzę, żebym o takiej godzinie widziała klawiaturę. Do wyjściowych drzwi może jakoś trafię.[/QUOTE] Zapomniałam dzis wyłączyć budzika i jak zadzwonił o "normalnej" porze, czyli 6.50 i uświadomiłam sobie, ze wcale nie musze wstawac, poczzułam się mega cudownie;):) Jutro tez nie musze- wiec ja wyprowadzę Pelasie w porze śniadaniowej, czyli ok 11.00;) Ale ciekawe, co nasza Lidzia wyprawia na zwolnieniu..???Czyżby tak się relaksuje, ze nie ma sił siedziec przed kompem??:) A Marysia to kaca chyba leczy po niedzielnej imprezie rodzinno- urodzinowej synusia:) No o Ricie nie wspomne, bo nie pisała nic ostatnio o swoich planach, a SMoczek kochany po prostu sie ukrył na troszkę- bo to taka Jej natura...:) No nic...czekamy więc na dalszy rozwoj wydarzeń;)
-
FRANUŚ odszedł od nas za TM...Badź i tam szczęśliwy!!!
gonia66 replied to magdyska25's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nie wime, jak to sie stało, że nie zauwazyłam tego postu..:( Przepraszam.. Oczywiście niezawodna, kochana cioteczka Monisia mnie wsparła:):)Dzieki ciociuńciu:):):)