Jump to content
Dogomania

prittstick

Members
  • Posts

    325
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by prittstick

  1. Puli- ja nie rzucam frisbee małemu papisiowi, ani nie ide z nim na tor agility zeby robic pelne sekwencje. Moj pies jeszcze nigdy nie byl na torze agility a ma 15 miesiecy. Chodzi o te prace, ktora przygotwuje psa do tych wszystkich 'sportow", glownie o wyrabianie aportu, zabawe w szarpanko, robienie handlingu na suchu, poczatki z klikaniem itp. Ciekawe jest to co piszesz, ale w takim razie skad w opini wielu szkoleniowcow wzial sie poglad brania szczeniaka 7 tygodniowego? bo wychodzi na to, ze te wszystkie osoby to ciemnogród jakis, ze tym robi sie tylko krzywde psu. ja znam mase psow, glownie sportowych wzietych w tym wieku i sa to swietne psy.
  2. [quote name='shin'][posty skacza jak cholera :mad:] A ja podziwiam, ze udalo jej sie wyszkolic psy porzadnie. Moj po miesiecznym siedzeniu w domu [uraz lapy] nadal jest na etapie 'omg, pieeeees, pobawmy sie z psem' i chociaz w czasie spaceru jest ok, to na psiej polanie mam psa z glowy, a praca nad przypomnieniem zasad nie jest latwa u takiego podrostka, ktoremu hormony juz buzuja i sie buntuje, a jednoczesnie ma nadmiar energii do spalenia i ogromna chec do zabawy z psami. Jak juz wielokrotnie mowilem - dla mnie obcy pies moglby stanac na rzesach i zaklaskac jadrami, o ile nic nie chce od mojego psa. Co ci przeszkadza, ze jej psy chodza luzem w parku, skoro nie zaczepiaja innych psow ani ludzi i sa odwolywalne?[/quote] No wlasnie ja tez nie rozumiem tego, ze jezeli pies ma kompletnie w tyłku otoczenie, inen psy to dlaczego ma chodzic na smyczy. jest jeszcze inaczej- w naszej okolicy wlasciwie tylko ja mam takie psy, to do nas zawsze podchodza inne psy, przeszkadzaja kiedy ja z moimi psami cos robie. I dlatego tylko ja ma prowadzic psy ciagle na smyczy. Wyobraz sobie (do malej-czarnej) ze meiszkam w centrum Warszawy, nie mam samochodu ani prawa jazdy nawet i nie moge jezdzic z psami codziennie na jakies wielkie, puste łąki. czy dlatego nie powinnam miec psa? Moje psy maja 3 spacery dziennie, jeden osobno do tego treningi w tygodniu. Na kazdym spacerze cos robia. nie podchodza do innych psow, dzieci wiec dlaczego maja nie biegac po parku, notabene nie oddalaja sie na wiecej niz jakos 5-10 metrow ode mnie i chodza po trawniku podczas gdy ja ide na chodzniku. czekam az sie zalatwia i ide na wolny trawnik cos z psami robic, potem ide do drugiego parku. Oczywiscie sa na smyczy zanim dojde do parku, jak jade na trening autobusem, bo nie wyobrazam sobie po ulicy chodzic z psem bez smyczy, nawet najlepiej wyszkolonym. Jesli chodzi o zabawy z innymi psami to moja starsza suka, bardzo problemwy pies, lękliwy kiedys nie bawi sie z innymi psami. Moja mlodsza suka tylko z niektorymi, ale nie pozwalam jej podchodzic do obcych psow, chyba ze to obce psy podejda, to co mam zrobic. Nie jestem zwolennikiem wybiegania sie psa w formie kotłowania sie z innymi psami po parku. przykre sytuacje zawsze sie zdazaja, widzisz mialas psa na smyczy i i tak dostal kopa. co ja na to poradze. moze jakby byl bez smyczy (o ile to byl park) to by mogl sie odwinac i uciec. nie wiem co mam jeszcze napisac... ale ja na prawde nie widze problemu w tym ze moje socjalne, dobrze wychowane, posluszne, wpatrzone we mnie, ignorujace otoczenie psy biegaja po parku bez smyczy...
  3. [quote name='mala_czarna']Zastanawia mnie skąd takie zbydlęcenie obyczajów wśród ludzi. Sama mam małego pieska (sznaucer miniaturka), ale nie wyobrażam sobie żeby wychodzić z nią na spacer bez smyczy. Nagminnie niestety obserwuję, że właściciele psów dużych ras mają po prostu w dupie dobre wychowanie i po osiedlach spacerują ze swoimi pociechami bez smyczy, kagańca, kolczatki albo pejcza. Wielokrotnie moja suczka była "napadana" przez amstafa, cane corso i inne agresywne rasy. Gdyby nie moja interwencja (w tym ustna), pewnie już dawno by jej nie było. Ostatnio zostałam wyśmiana przez właścicielkę owczarka niemieckiego, bo zwróciłam jej uwagę, że powinna mu chociaż kaganiec założyć. Paranoja jakaś. A już pusty śmiech mnie ogarnia jak słyszę, że przecież to taki łagodny pies i jeszcze nigdy nikomu krzywdy nie zrobił. Co do śmierci tej prześlicznej jamniczki, lekkomyślności właścicielki i ogólnie zachowania psa, to być może się narażę, ale pies nadaje się chyba tylko i wyłącznie do eutanazji. 2 ataki na psa mniejszej rasy (notabene w tym samym dniu) to nie jest przypadek. Pies po prostu jest chory. Właścicielkę na policję. Gdyby tylko zmieniły się w naszym kraju przepisy to babsko powinno dostać wysokie kolegium i dożywotni zakaz posiadania psa.[/quote] sorry, ale z twojej wypowiedzi wnioskuje, ze kazdy duzy pies ma byc wyprowadzany na smyczy/w kolczatce/na pejczu/ w kagancu. Nie wiem jak u Was wyglada "osiedle", bo jesli spacerujecie z psami tylko po malutkich trawniczkach ozdabiajacych chodnik, to moze. Ale ja wychodze z psami do miejskiego parku. Wychodze na smyczy, ale puszczam psy ze smyczy mimo ze mam dwa duze i jednego sredniego psa. Smycz sluzy do tego, zeby w miejscach, ktore sa niebezpieczne, psa miec pod kontrola, albo kiedy podbiegnie jakis agresor, pies ktorego sie obawiam lub gdy suka ma cieczke. Poza tym psy sa zawsze bez smyczy. I nie widze w tym nic zlego. Policja i SM tez. Bo psy sa odwolywalne, nie zwracaja uwagi na innych, nie zaczepiaja, nie podbiegaja do obcych psow. Sorry, ale nie bede trzymac psa na pejczu i w kolcach tylko dlatego, ze jest duzy. i dlaczego niby ten owczarek niemiecki ma miec kaganiec? tak dla zasady, bo jest duzy? Jezeli ktos ma kontorle nad swoim psem, ktory nigdy nie wykazywal agresywnych zachowan, nie zaczepia obcych psow do zabawy majac wlasciciela w tyłku, nie podchodzi do ludzi, do dlaczego ma byc na smyczy w parku? po prostu w głowie mi sie to nie miesci. Mam wrazenie, ze jestes jakas totalnie zeschizowana wlascicielka malego psa, ktora wszystkie duze psy widziala by w kolcach i na pejczu, najlepiej jeszcze w kagancu. bo sorry, ale jesli ktos nie wie co to jest skupienie psa na sobie i uwaza, ze kazdemu swietnie skupionemu i wyszkolonemu psu zawsze mzoe cos "odwalic" i moze zechciec to wszystko rzucic i leciec na zbity pysk zeby sie bawic z innym psem, to rzeczywiscie musi byc taka osobą...
  4. [quote name='xxxx52']Saint- podpisuje sie pod tym co napisalas,masz 100% racje,ja tez uwazam ,ze psy powinny odstawiane byc od psiej mamy i rodzenstwa miedzy 10 -12 tygodniem,a najlepiej 12 tygodniem. Delay-co mozesz powiedziec ,czy to dobrze jest dla psa, gdy zabrany zostal od swego rodzenstwa i swej mamy,skoro on nawet nie mial szansy wyboru. Piszesz tylko co Ty zaobserwowalas,ale czy rozdzielenie psiej rodziny jest dobre,to nawet sie nikt nie zastanawia. No tak takie to jest zycie psow produkcyjnych ,plodzic i szybko spieniezyc nie liczaýc sie z dobrem psow.Bo ile to jest pracy gdy nalezy karmic jeszcze przez nastepne 5 tygodni,a o sprzataniu juz nie mowimy,a co dopiero socjalizowac.Kto pomyslal ,zeby psy 3x odrobaczyc,2x zaszczepic?Czy tak zabezpieczone sa 6-7 tygodniowe psy? Dla kupujacego psa wazne jest ,ze sa slodkie malutkie szczeniaczki,a czy sa odrobaczone 2x szczepione,szczesliwe to jest wszystko jedno.Przeciez nikomu nie przyjdzie majac szczeniaczka w rekach ,ze tylko kontakt z Czlowiekiem nie wystarcza psom ,a szczegolnie szczeniakom. Nie dziwota,ze tyle mamy niesocjalnych pozniej psow.[/quote] Tez przychylam sie do zdania Delay. Biorac psa do pracy, raczej nikt nie wezmie 12 tygodniowego szczeniaka, bo taki pies ma juz swoje nawyki np od rodzenstwa. I to co mozna spozytkowac na prace z nim(klikanie, wyrabianie "łupowosci", aportowania itp), socjalizacje, wprowadzanie do nowego "stada" (jesli ktos ma kilka psow), idzie na nawyki od reszty rodzenstwa, gdzie szczeniaki kotluja sie miedzy soba caly czas. xxx52 jak zwykle ponosza emocje i sie troche zapedza w swoim moralizowaniu. Tylko czy mogla bys publicznie nie obrazac innego uzytkownika, jak i wszystkich hodowcow nazywajac ich psy "produkcyjnymi"? NIe uwazasz, ze to lekka przesada i ze jest to, conajmniej, niegrzeczne?
  5. po prostu nie moge... kopara mi opadla do samej podlogi jak to przeczytalam. Nie dosc, ze nie wiesz czy suka jest w ciazy, bo w styczniu zostala zaplodnina przez jakiegos psa, do tego ostatnio widzialas jak na niej kopuluje inny pies, to jeszcze suke (byc moze ciezarna) potracil samochod i nie pojechalas z nia do weterynarza. i ten wpychany apap... matko... Nie dziwie sie, ze nie pojechalas z nia do weterynarza, co my tu sie bedziemy rozpisywac, ze bysmy umarli ze starchu o psa. Myslicie, ze wlascicielka ktora ma suke w cieczce i jakies przypadkowe psy na niej kopuluja, bedzie sie martwila jak ja potraci samochod? jesli to nie przyklad bardzo zuchwałego trollowania, to ja na prawde nie wiem skad sie biora tacy ludzie...
  6. et voila!:p kurde przeskoczylo (a miala byc taka fajna pointa postu niceravik;D)
  7. Nikt nie przeczy, ze zachowanie tego psa jest wina wlascicielki. Dla mnie w naszym swiecie nie ma miejsca dla psow, ktore zagryzaja inne psy. zagryzaja tak sobie, w parku, wsrod ludzi, na spacerze. Mogla bym to zrozumiec gdyby rzecz rozgrywala sie o zycie i smierc, moglabym to zrozumiec oczywiscie z punktu widzenia psa/jego zachowan, gdyby chodzilo o sfore dziko zyjacych psow, wyglodzonego, dziekigo psa itp Natomiast niedopuszczalne jest, zeby wychowany wsrod ludzi pies, ludzi ktorzy maja do dyspozycji mase srodkow zeby nie dopuscic do takich zachowan (smycz, kaganiec, szkolenie i mózg) jednak pozwolili na taka sytuacje. malo tego, gdyby ta sytuacja stala sie pod kontrola (co juz samo w sobie brzmi irracjonalnie) i tak pies powinien zostac uspiony. Kazdy pies ktory zagryza innego psa, dazy w bojce do zabicia innego psa, ktory mało tego-okazuje uleglosc powinien zostac uspiony/ wyeliminowany z hodowli. dodatkowo oczywiscie wysoka kara pieniezna dla wlascicieli.
  8. [quote name='LALUNA']Ta sfora dziko żyjacych psów, sa to te same psy o których mówisz udomowione od wieków. Te które wychował człowiek, a które nie dopilnował, staja sie wtacha która potrafi kłusowac. [COLOR=darkgreen]Tak, to te samy psy tylko sytuacja nieco inna. Moze inaczej- to by byly te same psy.[/COLOR] Mylisz sie. To nie był szczeniak, czy młody pies z tego samego stada. Dla niego to był obcy pies. Ten sam wilk o którym Ty piszesz ze tylko ustawiłby szczeniaczka ze swojego stada, zagryzłby na podwórku wiejskim suke, jej szczeniaki. To jest ten przypadek, a nie ustawianie sie we własnym stadzie. [COLOR=darkgreen]Mysle, ze wilk jednak czulby rozniec-ze suka nie jest wilkiem,a to nie jest jego stado. poza tym ja nie porownuje psow do wilkow...[/COLOR] [COLOR=#006400]i nie powiedzialam, ze przypadek zagryzionej jamniczki to ustawianie sie we wlasnym stadzie...[/COLOR] Mozesz oczywscie sie z tym niezgadzac. Ale kazdy szkoleniowiec i behawiorysta, powie Ci aby wprowadzajac obcego szczeniaka do nowego domu, gdzie sa dorosłe psy, nalezy wprowadzac ostroznie z zachowaniem bezpiecznych zasad, które obejmuja kilka - nascie dni aby psy miały czas zapoznac sie i przejsc zapachem stada. [COLOR=darkgreen][/COLOR] [COLOR=darkgreen]Z tym nie mam powodow sie nie zgadzac, ale to nijak sie ma do sytuacji.[/COLOR] [/quote] podsumowujac. nadal uwazam, ze nie jest normalne, zeby pies zyjacy w cywilizowanym swiecie, nie w sforze dzikich psow zagryzl okazujacego uleglosc szczeniaka. nadal uwazam, ze w tym cywilizowanym swiecie takie psy powinny byc usypiane. Ale... proponuje odlozyc ten wywod, bo nie jest to temat na takie rozmowy. jednym slowem- nie wypada. bardzo wspolczuje z powodu Konwalii:-(
  9. Laluna, wybacz, ale nigdy nie zgodze sie z tym, ze jest to normalne. Psy sa od wiekow udomowione, tym bardziej w tym przypadku nie mowimy o sforze dziko zyjacych psow, ktore musza walczyc o pozywienie i miec scisle ustalona hierarchie. Ja tu nie porownuje takiego zachowania do morderstwa w przypadku ludzi, ale nie zgodze sie ze jest to normalne, ze dorosly samiec zagryzł szczaniaka. Psy rzadko gryza sie po to, zeby zabic i tym bardziej nie jest normlane ze szczeniak okazujacy uleglosc po okazaniu tej uleglosci zostaje zagryziony. jezeli juz porownujesz psy do wilczej watahy, to w niej wlasnie po okazaniu takiego zachowania przez psa, ten "ustawiajacy" dalby spokoj. bo tu nie bylo innej sytuacji, nie bylo walki o byt, o samice, o młode. z reszta nie ma co porownywac zachowan wilczej watahy lub nawet dzieko zyjacej psiej sfory do sytuacji tego typu. ten pies powinien bez dwoch zdan zostac uspiony, powinien zostac uspiony kazdy pies ktory zagryza innego psa.
  10. nie bede sie sprzeczac co do "metalowych klatek jak w zoo", bo mi sie po prostu nie chce. Mnie (jak i wiele osob) takimi sredniowiecznymi argumentami od czapy nie przekonasz, bo nie trafiaja do mnie poronania typu "klatka- zwierze w zoo", "pies posluszny, wykonujacy komendy, trenujacy cos- cyrkowe zwierze lub maszyna", "pies na smyczy- pies w kajdankach" i inne typu "rozwój naturalny". Nie wiem jak jest na grupowych szkoleniach (osobiscie nie lubie grupowych szkolen w grupie wiekszej niz 5 psow, mowie o PT) ale na szczeniaczkowie na pewno małe papisie nie cwicza pol godziny non stop, a potem bawia sie z psami 15 minut. raczej cwicza KILKA minut, KILKA minut sie bawia itak na zmiane. Cwiczenie ze szczeniakiem pol godziny non stop bylo by ostrym przegieciem. jakos zapraszanie znajomych z psami, zeby sobie pochasaly do mnie nie przemawia. Oczywiscie mozna i nic w tym zlego, ale ja uwazam, ze dla psa lepsze od zabaw z innymi psami jest zabawa/praca z wlascicielem i nie kazdy pies musi lubic sie bawic/ lubic wszystkie psy. Oczywiscie wazne jest zeby pies umial istniec w "psim swiecie", znal jezyk psi, nie byl wycofany i zalekniony, ale bez przesady. Nie znosze widoku watahy psow np na Polach Mokotowskich ktore sie miedzy soba bawia, dominuja, kopuluja, mecza nawzajem, podbiegaja do obcych psow i je ganiaja, wymuszaja zabawe, ustawiaja sie na wzajem. kontakt z innymi psami, zabawa- jak najbardziej, ale nic na sile. ostatnio bylam na spacerze z moja suka i moja przyjaciolka ze swoja- one sie dobrze znaja od malego, super bawią bez dominacji, ale jednoczesnie potrafia natychmiast porzucic zabawe dla nas. Bylysmy w parku i usiadlysmy na lawce, a suki sie bawily, podeszla pani z inna suczka, rowniez mloda, suki sie powachaly natychmiast nasze zaprosily tamta do zabawy i we trzy sobie super ganiały. Podchodzi rodzinka niedzielna z wielkim, napalonym labkiem. rozgonil wszytskie suki, chcial je kopulowac, a one sie baly. moja tylko- jako ta najstarsza biegala i go odganiala. Trzeba bylo przerwac zabawe, kolezanka trzymala za szelki swoja suke rpzy lawce, a labek podszedl i zaczal ja kopulowac (suke). rodzinka oczywiscie nic, ale super zabawa. jako ze kolezanka nie miala wolnej reki, labek dostal soczystego kopa na kark,zdziwil sie i wreszcie przyszedl do rodzinki. Ich mina- BEZCENNA. tak wlasnie sie zachowuje wiekszosc psow w naszych parkach- tzw chów naturalny, zabawa z pieskami ponad wszystko. :angryy:
  11. [quote name='justa1916']nie wiem o co Tobie chodzi władczyni,moim problemem nie jest to z której strony chodzi mój pies:razz:i nie rozumiem dlaczego piszesz że czytając moje posty nie wiesz czy się śmiać czy płakać,nikt nie każe Tobie odpowiadać jak nie chcesz.......a innym bardzo dziękuje.wczoraj była próba z rowerem,było naprawde wesoło i Lunie się podobało;)i gryzaków też zakupiłam kilka,choć ucho odpada bo luna wymiotuje po nim hihi ale kości uwielbia;pozdrawiam gorąco[/quote] Władczyni chodziło raczej o posty xxx52, nie Twoje. xxx52 napisała, ze pies musi byc zmeczony i biegac przy rowerze z prawej strony- stad uwaga do tego ze strona jest obojetna. Przynajmniej ja to tak zrozumialam:p xxx52-w innym temacie probowałas mi uswiadomic, ze psie przedszkole polega tylko na tym, ze szczeniaki sie razem bawią, teraz piszesz "chociaz w psich szkolach ucza chodzic ze pies jest z lewej strony opiekuna." Więc jednak czegos tam sie psa uczy?:evil_lol: tez nie rozumiem, twoich pwnioskow, jakoby pies "musiał" biegac przy rowerze, zeby go zmeczyc. Moje psy nigdy w zyciu nie biegaly przy rowerze, a jakos umiem je zmeczyc. Oczywiscie to jest fajny sposob, ale nie konieczny. Konieczna jest przede wszystkim nauka. Mimo, ze pies przechodzi okres dojrzewania, to czego psa nauczysz nie pojdzie w las. Labradory to psy pracujace, a nie kochane pieseczki, ktore same z siebie sa ulozone i wystarczy im ganianie z innymi psami. propounje zakupic psu klake (lub wydzielic jakies miejsce w domu) i STOPNIOWO przyzwyczajac do przebywania w niej, tak by pies lubil tam byc i potem zostawiac tam psa podczas Twojej nieobecnosci. Do tego obowiazkowo szkolenie. i to najlepiej cos na stałe np tropienie, agility, posluszenstwo sportowe itp cos co zapewni psu wysiłek nie tylko fizyczny (jak rower) ale tez umysłowy. Chyba, ze we wlasnym zakresie umiesz cos zorganizowac. Wydaje mi sie, ze masz najzupelniej normalnego przedstawicela rasy labrador retriever, takiego jakich pelno w naszym kraju- niewychowanego:lol:
  12. wrecz przeciwnie- psie przedszkole polega na cwiczeniach takich jak: skupianie pieska na sobie, socjalizacja czyli np oswajanie ze "starsznymi" rzeczami typu otwarta parasolka, szelszczace rzeczy, wielki człowiek w czarnym szeleszczacym plaszczu. w przerwach miedzy cwiczeniami szczeniaki bawia sie ze soba. W psim przedszkolu szkoleniowiec przekazuje wiedze wlascicielom jak maja uczyc psa, jak motywowac, nagradzac. To nie jest tylko luz-szczeniaki puszczone na ogrodzone pole i godzina zabawy. uczy sie psa przywolania, skupiania na sobie w rozproszeniach. pracuje sie przy innych szczeniakach itp Co do kwarantanny- ciegle to jest rzecz sporna, ale coraz czesciej sie od niej odchodzi szczegolnie w przypadku psow, ktore maja pozniej "pracowac". ja wole nie rpzeprowadzac kwarantanny (oczywiscie wszystko z głową) i miec dobrze zsocjalizowanego szczeniaka, robic wazne rzeczy w tych najwazniejszych tygodniach jego zycia, niz zeby pies przesiedzial ten okres w domu i "dziczał". A tak na prawde szczeniaki zyskuja juz odpornosc bodajze po pierwszym szczapieniu. Ja np mialam juz doroslego psa jak przyjechal szczeniak, wiec kwarantanna nie miala sensu, bo po kazdym spacerze musiala bym czyscic psu łapy jakims chemicznym srodkiem dezynfekujacym i myc dokladnie cale mieszkanie po spacerach lub tez dezynfekowac swoje obuwie. bez sensu dla mnie.
  13. ja sie nie zgodze z xxx52, ze najlepej brac psa jak ma 10-12 tygodni. jesli np chce brac psa do pracy, to 10-12 tygodni to juz jest stanowczo za duzo.8 to niby najlepszy wiek, ale 7 tez. 6 to rzeczywiscie za mało. No chyba, ze 6 i 5 dni na przyklad. ile dokladnie mial pies? jesli ledwo co 6 to nie dobrze, ale jesli juz prawie 7 to lepiej. ja bym nie trzymała tak scisle kwarantanny, do tego ostatniego szczepienia. Z reszta ja w ogole nie trzymałam kwarantanny, oczywiscie nie chodzilam z psem po najbardziej zasranych trawnikach i nie dalam sie obwachiwac z psami, ktorych nie znam. Ale jesli juz ktos wzial tego psa za wczesniej, to matki mu nie zwroci na ten tydzien. Niech sie postaraja o dobra socjalizacje psa, a nie trzymaja go do ostatniego szczepienia. wychdzcie z psem na spacer, np trzymajcie go na rekach, na troche postawcie na ziemi niech piesek sobie chodzi, pokazujcie rozne przedmioty ktore potencjalnie moga byc starszne, pokazujcie jezdzace samochody, jezdnie,hałas jednoczesnie nagradzajac psa głosem i jedzeniem. Niech wszystko potencjalnie straszne kojarzy mu sie dobrze. Mozecie na to na przyklad spalic miske. tzn zamiast dawac posilek w misce, dajcie go w ramach nagrod przy socjalizacji. niech piesek sie spotyka ze zrownowazonymi psami, ktore sa zaszczepione i ktore znacie. niech sobie z nimi chodzi, bawi sie, obserwuje. Oprocz tej socjalizacji ja bym korzystała z wieku psa i uczyła go juz czego tam chcecie. mozecie warunkowac na kliker, rozbudzac poped łupu, szarpac sie zabawkami. potem bedzie go mozna nagradzac zabawą. ja powiem na swoim przykladzie. MOj ierwszy pies byl wziety z pseudohodowli w wieku dokladnie 6 tygodni, nie uczony niczego do chyba 10tego miesiaca zycia, na spacery zaczal wychodzic tydzien po ostatnim szczepieniu. NIe dosc, ze byla starchliwa (bala sie psow i roznych"starsznych" rzeczy, wyjsc na ulice, nie umiala bawic sie z psami)to jeszcze trudno sie z nia cokolwiek robilo, bo nie umiala sie skupic, nie aportowala, wlozylam z nia na maxa duzo pracy zeby to wszystko odkrecic. drugi pies wziety z hodowli jak mial 7 tygodni. Pracowalam z nia nastepnego dnia po przyjezdzie. warunkowalam kliker, bawilam sie w szarpanie, gonienie zabawki, aportowanie. wszystko przez zabawe. wychodzila na spacer juz tego samego dnia, oczywiscie na troche. chodzilam z nia po zatloczonej ulicy majac na rekach i stawiajac co jakis czas, skarmialam na ulicy zarcie itp. Porownanie- moj pierwszy pies zaczal jezdzic autobusem jak mial 15 miesiecy i i tak byla wielka panika, drugi pies jezdzi od poczatku i czuje sie tam swietnie, nawet potrafi sie bez problemu przeciagac tam szarpakiem. ale sie rozpisalam. Ale to dlatego, zeby powiedziec, ze (w mojej opini) nie ma sensu panikowac, trzymac psa w domu do ostatniego szczepinia, tylko brac sie za socjalizacje i wychowanie od samego poczatku. teraz szczeniak chlonie wszystko jak gabka, jak pokazecie mu same dobre skojarzenia z roznymi rzeczami, zapoznacie z normalnymi psami ktore go naucza psiego jezyka, to bedziecie miec fajnego psa, ktory bedzie chetnie z wami wspolpracowal. Jakpies skonczy odpowiedni wiek, od ktorego przyjmuja na zajecia do psiego przedszkola (czyli chyba po ostatnim szczepieniu) to pojdzcie z nim na zajecia.
  14. [quote name='Kaaasiaaa']chcialabym zauwazyc ze osoba ktora zaczela temat jest tu po raz 1, ma na swoim koncie 2 posty, juz ja przekierowalam gdzie powinna zadac to pytanie nie ma co matki wolac :P :shake::shake::shake::shake: kazdy mial kiedys na swoim koncie poczatki na forum zrozummy tez innych ;)[/quote] ja rozumiem, ze jest tu od niedawna, ma na swoim koncie dwa posty, ale za nic nie moge pojac jak mozna zadac pytanie "czy mojemu psu stana uszy?" w dziale "wychowanie". roznie dobrze mogł to ac do "agility", "cieczka i krycie" lub "tv & radio":evil_lol: co innego byc "nowym", a co innego chwile pomyslec.
  15. matko, co za temat... i czemu w ogole jest w dziale "Wychowanie"?:roll:
  16. Moze szkoła Azorres juz otworzyła agility:evil_lol:
  17. Na Polach Mokotowskich jest 5 szkoł agility???:crazyeye:
  18. Ok, ale piszesz, ze "moja sunia ma tendencje do ucieczek (jak tylko coś wywęszy to wpada w obłęd i leci przed siebie za zapachem)". Wiec ucieczka moze Ci sie zdazyc wszedzie. Co z tego, ze bedzie teren ogrodzony, jak suka cos zweszy i tyle sobie poskaczecie. Moze warto najpierw to wypracowac, a potem brac sie za agility... nie wiedzialam, ze w Warszawie jest 15 klubow agility. ja znam Fort, Cavano, Baritus, Russ, Alterantywe, Hopse. Wiem, ze Cavano ma ogrodzony teren(ale siatka w siatke sa sarny i konie), Alternatywa (o ile ma tam gdzie ja chodzilam na szczeniaczkowo) ma tez ogrodzony teren. Hopsa tego co wiem tez. Pomijajac fakt, ze wiekszosc tych klubow zima ma treningina hali, ktora jest sila rzeczy "ogrodzona". Fort ma tak jakby ogrodzony, tzn wjazd jest otwarty,jest to na boisku, ale jakos szczegolnie sie nie przygladalam jak to ogrodzenie wyglada dalej (w kazdym razie jest). Wedlug mnie klubu agility nie powinno sie wybierac na podstawie tylko posiadania ogrodzenia (kazdy klub trenuje na w jakis sposob ogrodzonym terenie, musi byc tam przciez barak na przeszkody, a ten raczej nie stoi sobie gdzies w parku miejskim lub na dzikim polu). Klub sie powinno wybierac ze wzgledu na "jakosc' prowadzonych treningow, metod nauczania itp. Fajnie, ze wzielas suke ze schroniska, ze z nia cos robisz, ze ma zdane PT, ale skoro macie problem z czyms co uniemozliwia wam normalne trenowanie, to chyba warto najpierw to naprawic, zanim zacznie sie cos wiecej...
  19. To najpierw zrob dobre "posluszenstwo"(szczegolnie przywolanie, odwolywanie, skupienie na zadaniu, motywacja) a potem bierz sie za agility. A jak bedziesz startowala w zawodach gdzie jest masa psow, to wszystkie inne beda musialy opuscici teren, zeby Twoj pies sie nie rozproszyl i nie uciekl? Posluszenstwo jest podstawa w kazdym sporcie "kynologicznym".
  20. Ale ta dziewczyna chyba nie jest niepelnosprawna. miala wypadek i nie mogla biegac wiec skonstruowali jej taki wozek. na innych filmikach biega normalnie. poprawcie mnie jesli sie myle(az tak dobrze nie znam angielskiego)
  21. [url=http://www.youtube.com/watch?v=a00OriUFPII&feature=channel_page]YouTube - Dazzle Agility Trial - RAT Feb 9th-10th 2008[/url] ona "biega" duuuuzooo wolniej od Ciebie chociaz ja bym nie mogla tak stac i tylko wysyłac psa. osobiscie jestem za wysrodkowaniem tego. tzn takie umiejetnosc wysylania sa potrzebne (no moze nie az takie:evil_lol:), ale warto tez biec z psem. To jest akurat border i biegnie szybko, ale nie kazdy pies przy takim wysylaniu mialby takiego powera ( i pewnie nie kazdy border tez). Poza tym dla mnie to zadna frajda stac na torze:p
  22. Ja ciagle tu pisze, ze Deli moglby biegac spokojnie na tej samej predkosci:p
  23. Biegnij z dyskiem, niech lapie Ci z ręki, a jak juz to bedzie robił idealnie wypuszczaj dysk, najpierw na małe odległosci potem rzucaj coraz dalej. Mozesz tez poprobowac z innymi zabawkami (szarpakiem,pilka) łapanie w locie. Rzucaj pilke tak by sie odbila od ziemi, niech pies stara sie ja łapac w powietrzu, rzucaj mu szarpak w gore,zeby go lapal zanim opadnie. Mozesz tez sprobowac dodac komende na łapanie w powietrzu (dostalam taka porade do nielapiacej w locie ONki z tym, ze ona chce zlapac w locie, ale za wczesniej sie wybija). na poczatku tego tematu ktos wrzucil filmik instruktarzowy. stoja tam dwie osoby w nieduzej odleglosci i rzucaja sobie dysk. pies sie na to patrzy, oni rzucaja coraz nizej a kiedy pies jest juz bardzo nakrecony daja mu zlapac. wedlug mnie nie ma sensu zostawiac tego jak jest, frisbee jest po to zeby lapac je w locie,jak pies ma je zgarniac z ziemi to lepiej rzucaj mu pilke, bo pilke jest latwiej podniesc z ziemi niz dysk. Bedzie dobrze. Ja jak zaczynałam z moim bernenczykiem, to nie umialam w ogole rzucac nawet rollera:evil_lol: i od razu uczylam psa lapac w powietrzu. załapała to w mig, a byla duzym,ciapowatym molosem. az sie dziwie, ze mimo tego co z nia robilam teraz jest takim fantastycznym frisbowym psem:evil_lol:
  24. no jakdla mnie mogly by miec ten brzuszek troche wyzej od podloza, ale tak troche:evil_lol:
  25. Aha, juz rozumiem. tez bym tego psa chetnie obejrzała. A tak abstrahujac od racji hodowcow, ktorzy przez nowy wzorzec zostana pograzeni, czy nie ejst tak, ze rzeczywiscie te "nowe" basetty beda zdrowsze, tzn lzejsze, żywsze? Bo wierze Wam, jako znawcom rasy, ze tym psom nie zyje sie zle, ale na prawde nie umiem pojac, zeby pies ktory siega mi przed kolano i wazy wiecej niz moj bernenczyk mogl byc zdrowy, żeski, energiczny i ze dobrze mu sie zyje ze swoim ciałem. Przepraszam, bo nie chce Was obrazac, tylko to na prawde nie wchodzi do mojej wyobrazni.
×
×
  • Create New...