Jump to content
Dogomania

prittstick

Members
  • Posts

    325
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by prittstick

  1. Tez uwazam, ze powinienes probowac ratowac psa. jak juz zacznie byc widac postępy, chłopiec zauwazy, jak juz nastąpi przełom i cała rodzina zostanie wdrożona do planu, na samym koncu trzeba bedzie pewnie zadbac o "pozycje" chlopca. Ale wtedy pewnie juz bedzie sie mniej bał, bo zauważy zmiany na lepsze. Tylko trzeba juz działac. musisz załatwic jakiegos szkoleniowca. zycze powodzenia i badz dobrej mysli:)
  2. Ależ ja mma to samo na mysli pisząc to. Żeby jak najszybciej sprawe załatwic. żeby zaczac szukac juz szkoleniowca, juz zapisac sie na kastracje. Boja sie odwlecze i bedzie jeszcze gorzej, to i w dziecku bedzie to głęboko siedziało, będzie jeszcze większy strach. Dlateo pisalam o tym co dziecko moze przezywac teraz. Oczywiscie trzeba mu to dobrze wytłumaczyc, chociaz uważam, że dziecko nie jest jeszcze na tyle myśląca osobą, że dobrze i szybko poradzi sobie z tym strachem znajac przyczyne zachowania psa, wiedzac wszystko co mu powiesz na ten temat. Strach to uczucia, emocje, reszta to rozum, i trudno sama siłą rozumu powstrzymac niektore emocje, na zasadzie "pies robi to i to bo tak, nie mam sie czego bac, "itp.. to trudno przychodzi dorosłym. a co dopieru dziecku. dlatego im szybciej tym lepiej.
  3. o to racja, na ciasteczka wątróbkowe jest najlepsze posłuszeństwo:evil_lol: jakby co służe dobrym przepisem:p edit- ehh posty skacza
  4. Czyli wniosek- umowinie sie na kastracje, jak wet sie odezwie. szybko znalezienie szkoleniowca i nagrywanie psa. wydaje mi sie, ze jezeli tego nie zrobisz, najlepiej psa oddac/ uspic, nie wiem. jednak syn jestwazniejszy a wyobrazamsobie co teraz musi przezywac. Sama pamietam, jak mialam tyle lat co on, jak wygladal moj swiat, jakie konstrukcje w swojej głowie budowałam (zostałomi do dzis:evil_lol:). jak pozornie błache doswiadczenia/przykorsci potrafi dziecko sobie rozbudowac. jak dziecko w wieku artysty-filozofa mocno odczuwa bodzce, jaksilne sa w nim emocje.
  5. [quote name='lyko']No właśnie tak też mi się trochę wydaję. Poprzednio próbowałem sam i doszło tylko do eskalacji agresji. A do "prittstick": Poza nawet kwestiami finansowymi problem jest też z tym, że nawet kilkukrotne wizyty u nas w domu nie dały by pewnie pełnego obrazu sytuacji. U mnie jest tak, jak w którymś poście, który cytowany był przez kogoś w tym temacie: tak jak się spojrzy na pieska to jest miły. Łasi się nawet. Ale gdy przychodzi wieczór, albo czasami w ciągu dnia coś go trzepnie i nie wiadomo dlaczego warczy i lepiej schodzić mu drogi. Dziś mi syn powiedział, że niedawno zszedł na parter do kuchni w nocy bo chciał się napić, ale musiał się cofnąć bo pies na niego warczał i on się bał. Żadnego behawiorysty wtedy nie będzie. Do tego jak się wraca o 17 do domu to nawet nie ma kiedy się na takie wizyty umówić. Samo życie zwykłego człowieka... :roll:[/quote] przepraszam, ze to napisze. nie mam dzieci i ni zamierzam miec, nawet ich nie lubie. ale nie o to chodzi. Mysle, ze twoj syn jest w tym momencie bardzo nieszczesliwym dzieckiem. Żyje w ciaglym strachu i o wielu rzeczach moze Ci nie mowic. jezeli boi sie przejsc kolo psa, nie moze zejsc w nocy na dol, jezeli pies go zaatakowal,czuje sie na pewno starsznie. jest dzieckiem, a dzieci maja umysl artystow, filozofów, co zanika w pewnym wieku (niektorym ta abstrakcja zostaje). Umieja dosonale wymyslac światy, operowac nimi, tworzyc niezwykłe wyobrazenia. Z dzieckiem mieszka teraz zwierze, ktorego ono boi. Wy jestescie dorosli i inaczej to odbieracie. Nie chce Ci absolutnie mowic co masz robic, tylko sugeruje ze dziecko moze czuc sie teraz koszmarnie. koszmarniej niz to moze wygladac. Mowisz, ze trenera, behawiorysty nie da sie zaprosic do domu. Ja osobicie uwazam, ze sam nie zaleczysz wszystkiego. Moze jednak da sie cos wymyslec?moze sprobowac? zaprosic tego kogos wieczorem, zaaranzowac te sytuacje.
  6. lyko- a co z jakims trenerem, behawiorysta? kims kto moglby obejrzec Was na miejscu? szukales? czy w ogole opcja taka wchodzi w gre?
  7. [quote name='Vectra']ee moje psy by się ucieszyły jak bym poszła na skałe , one by miały całe łóżko dla siebie ... na twardym spać nie lubią , wolą ciepłe , miękkie wyro kołdrę i poduszkę :evilbat: surowego też nie lubią ..... a ja tatarek i owszem lubie :diabloti: czy to znaczy , że ja się cofam , a psy idą do przodu :hmmmm: a to jest brutalne ? :)[/quote] zalezy dla jakiego psa. przechodzenie rpzez drzwi to zabawna sytuacja. chyba u nas sprawdzila by się opcja z alfą w sensie praktycznym, ale dla mnie to jest niewykonalne. Ide z psem na spacer, zaczynam sie ubierac o odpowiedniej godzinie (psy maja chyba zegarek w tyłku co im kuka o 16tej i 22giej:evil_lol:) Tylko jak ja ide z psami to wchodze z kazdym oddzielnie. zajebista opcja jest kiedy bernenczyk dyszy z podniecenia jednoczesnie szczekajac i skakczac, border przesuwa sie niczym mgła w pozycji przyczajonej miedzy nogami i okraza mnie i berneczyka na metrazu 50m2. w malutkim przedpokoiku gdzie dwa psy sie ledwo mieszcza, musze zalozyc kurtke i buty, daruje juz sobie ubranie psow (robie to w windzie). do tego kazdy pies sie pcha nosem w drzwi. bernenczyk skaczac oczywiscie i piszczac, border pod jego nogami przyczajony i gotowy do ruszenia. dzis nie wytrzymalam, bo chcialam zlapac bordera (bo bernenczyk mial isc pierwszy na spacer) a ten gnoj mi sie wymykal okrazajac psa, berneczyk oczywiscie skacze po borderze. krzycze" kurw******aaaa siad". wyszlam. jeszcze musze pilnowac, zeby border sie nie wymknal. i wypychac go nogą. Skubana przemyka jak mgła i juz nie raz siedziala na klatce po pol godziny (w wigilie godzine). otwieram drzwi zeby smieci wystawic, a moj pies siedzi na wycieraczce:evil_lol: jest tez labka- alfa, ktora zawsze madra spokojnie czeka izawsze wychodzi ostatnia,podczas gdy moje kretynki przepychaja sie przez drzwi:evil_lol: to taka mala dygresja- niepotrzebne usunąc:p moje sie mieszcza dwie plus moja mama. widok uroczy- spiaca mama w objeciach zaslinionego bernenczyka
  8. spokonie nie martw sie to tylko Władczyni, a ona jest cyborgiem:eviltong::evil_lol: Bernenczyki potrzebuja sporo ruchu. tzn raczej nie ruchu na zasadzie zaprzegowca, ale nie sa spokojnymi psami, sa zywiołowe i maja duzo energii. lubia dlugie spacery, zabawy, plywanie. ale tez bez przesady. Bernardyn raczej bedzie potrzebowal mniej ruchu. ta misie wydaje ale ngdy psa tej rasy nie mialam, nie obcowalam dluzej. przeciez to noramlne, ze masz prace i obowiązki. kazdy je ma. jezeli mieszkasz w domu z ogrodem, pies moze w nim przebywac kiedy zechce, do tego dasz mu jeden dluzszy spacer dziennie.jak dla mnie to jest ok;) pamietaj, zeby pies mial duzo towarzystwa ludzi, a nie tylko drugiego psa. fajnie bylo by z nim popracowac na zasadzie podstawowego posluszenstwa- berneczyki sa bardzo madrymi psami. jeszcze fajniej by bylo gdybys samz nim troche pracowal, np nauczyl do jakichs sztuczek, aportowania (jezeli pies bedzie lubil), nauczyl go bawic sie z Wami. Pamietaj, ze jak wzmiesz szczeniaka mozesz zaczac z nim pracowac odkad przyjedzie do Waszego domu (no moze drugiego dnia:evil_lol:). szczeniak chlonie jak gabka i nie ma co czekac, az zakorzeni sobie złe nawyki. A i uwaga- berneczyki maja sklonnosci do otyłosci. dobrze, zeby mial na prawde codziennie te dawke ruchu minimalna chociaz, poza ogrodkiem. i radzila bym, jak pies bedzie maly, dopoki nie nabierze juz docelowego wygladu, zamykac go w domu/garazu (gdzie bedzie mial okno, poslanie, zabawki, jakies gryzaki i wode) na czas waszej nieobecnosci. czesto zdazaja sie kradzierze. nawet doroslych psow.
  9. moje psy maja ze mna wpsolnej aktywnisci (spacer, nauka, praca0 tez godzine lub mniej dziennie. plus to co w domu (ale to jest kilka minut), reszta to spacery patykowe z moja mama. wydaje mi sie, ze to nie jest malo... nie znam OSOBISCIE (oprocz Ciebie) nikogo kto by zajmowal si tyle psami. ja na wiecej nie mam ochoty, bo mam inne rzeczy do roboty, psom musi to wystarczec. Jednak cziłka?:p
  10. Vectra- ja tam zastępuje skałe łóżkiem, ale nie wiem czy tak mozna, bo moje wilki mogą wyczuc różnice:D Ja sobie leże, a psy na ziemie i polwac dla pana!:evil_lol: jak mi przyniosą jakiegos zająca czysarenke, to obgryzam udko, flaczki, potem moja mama zjada po mnie, bo hierarchia musi byc zahcowana, psy jedza na koncu, zazwyczaj zostaja im tylko nóżki:evil_lol: sorry jeli cos pomylilam z tymi wilkami, ale na wilcach to ja sie nie znam, szczerze mowiac malo mnie interesuja tym bardziej w kontekscie moich psów:p ja sie tak zastanawiam, skoro Bergamota pisze, ze wsrod jej/jego psów jest osobnik alfa, to kim on jest w tym stadzie, skoro alfa juz tam egzystuje. wsrod moich psów tez jest alfa, ale ja sie nie mam za wilka i tym bardziej za psiego alfe. Bo nad alfą jest tylko Bóg:evil_lol: [SIZE=1]Władczyni-napisalam ci wiadomosc na gg...[/SIZE]
  11. Bergamoka-pani od wilków popełniła bład logiczny, który dodatkowo dyskredytuje jej dziwaczne metody. mianowcie "pies jest wilkiem". Pies nie jest wilkiem, inaczej nazywał by się wilk a nie pies:evil_lol: alfa oczywiscie ni daje smakołyków nizej postawionym osobnikom za dobre zachowanie. Z prostego powodu- nie jest człowiekiem, a my nie jestesmy wilkami. Ja przynajmniej nie czuje się wsrod moich psów ani psem, a tym bardziej wilkiem:evil_lol: ale Bergamota pewnie wyleguje sie caly dzien na skale, podczas gdy psy jej uslugują, czasem jednego skarci swoimi własnymi kłami, płodzi sie z samica alfa. w koncu nie daje smakołyków, bo wilk samokłyków nie dae, a dedukując wychodzi na to, ze my jestesmy wilkami i psy nimi są. dobre:evil_lol: a i jeszcze jedno-skoro wsrod Twoich psów jest Alfa, to kim Ty właściwie jestes?:evil_lol: yoreczka95- co Cie napadło z tymi "badacze amerykańscy, profesorowie, instytuty farmakologii, docenty, akademie nauk". co jakis czas wklejasz to w swoje posty, wklejasz dosłownie powiedziane, bo i kolejnosc jest taka sama:evil_lol:przepraszam ,ale nie mogłam sie powstrzymac. A "docenci", nie "docenty". bo jesli docety to czemu nie profesory:evil_lol:
  12. [quote name='WŁADCZYNI']I jedno i drugie znaczy to ma być tylko godzinka wspólnie spędzona, a co pies ma robić przez następne 23? No może trochę mniej bo sen trzeba odliczyć. ;) Ale to strasznie mało mi się wydaje jak na czas celowej aktywności z przewodnikiem.[/quote] Nie oszukujmy się, ale jest mało psów które robia cos z włascicielem te pozostałe 23h. Psy mieszkajace w bloku wychodza na spacer, zazwyczaj fizjologiczny, lub 'zeby sie pobawil z innymi psami". wychodza srednio 3 razy dziennie (np moje, ale znam osoby ktore wychodza czesciej). Moje psy maja rano spacer filjologiczny i zaleznie od tego czy moja mama ma czas (przed praca) maja bezsensowne rzucanie patyków, spacer popoludniowy jest moj i zawsze (prawie) jest oddzielny, dluzszy, "pracujacy". czasem jak nie mam czasu wychodze z nimi razem, czego bardzo nie lubie, czasem tylko na chwile. musza przezyc- psy nie sa moim calym zyciem, mam szkole, zajecia dodatkowe, czasem zdazy sie wybitnie zla pogoda. wieczorny spacer jest bardzo dlugi, ale tez patykowy, bo nie ze mna. no i to czego (niecodziennie) uczymy sie w domu plus treningi "grupowe". czy to jest mało? moze dla jednych tak. dla mnie nie. wiecej zaoferowac nie moge. nie podporzadkuje swojego zycia psom. sa one wazne, sa one integralna jego czescia, ale nie sa najwazniejsze. sa wazne, ale nic w kierunku "naj". pytanie,co pies bedzie robil przez pozostale 23h jest... no coz. bedzie to pies ogrodkowy, niewiele bernenczykow cos robi z wlascicielem, maja podst. posluszenstwo lub nie, ale maja kontakt z wlascicielem. te psy barzo dobrze sie dostosowuja. wazne zeby nie byly z boku rodziny, tylko z nia. nie sa terrierami, ktore moga ci przez to zniszczyc zycie:evil_lol: nie sa tez borderami (no moj moze jest:evil_lol:) ktore notabene tez umieja sie dostosowac do oferowanych warunkow. ja nie wierze w cuda, ze na swiecie (tym psio-ludzkim) zapanuje takie porzadek ,ze kazdy pies bedzie mial "Przewodnika" przez duze P, ktory spelni oczekiwania jakich my tu bysmy chcieli. dlatego uwazam ,ze godzina pobytu z samym panem, plus to ze pies bedzie mogl w tym ogrodku funkcjonowac z rodziną, a nie obok na zasadzie- nie wpuszczamy psa do domu, nie glaszczmy bo jest brodny, jest ok dla psa tej rasy. Wychodzi na to, ze u mnie tez nie jest ok, bo moje psy maja ze mna po godzinie dziennie te aktywnosc. moja mam ni jest ich przewodnikiem, rzuca im patyki dopoki sie ni zmecza i chwala jej za to, bo nigdy nie bede grube:p chociaz ja osobiscie nie lubie opcji- zmeczyc psa i juz. zmeczyc dobrze psa trzeba umiec, a t jak to robi moja mama jest jakby "chwilowe", bernenczyk odpocznie po godzinie, border w trakcie powrotu na smyczy do domu. ale to jest i lepeij, ze jest niz mialo by nie byc. jak bede musiala kiedys wychodzic z nimi sama 3 razy dziennie, to nie bede zmieniala tego systemu, no moze troche, bo nie umiem tak stanac i rzucac po porstu patyka:evil_lol:
  13. nie, nie zabili. takie szczekanie trwa z minute. poza tym u mnie na klatce (mieszkam w kamienicy i "klatki' troche i naczej rozklada sie niz w bloku) mieszkaja sami starsi ludzie, w tym Pan Marian- przyjaciel menelików śródmiejskich, majacy jamniczke, ktora biega na klatce schodowej i ujada:) ale kwetsia przywyczajenia. jezli pies mieszka w ogródku/ogrodzie to ciagle sobie chodzi, wiec jakis tam ruch ma. nie wiem czy masz na mysli aktywnosc w sensie- pan i jego przewodnik, czy w sensie- wybiegac/zmeczyc psa? berneczyki sa dobrymi psami na dlugie, spokojne spacery, moj tylko jest na takie krotkie i meczace:evil_lol: oczywiscie zart. ale wydaje mi sie, ze godzina spaceru dla berneczyka- psa z domku jednorodzinnego, to i tak marzenie, bo ludzie majac ogrodek mysla, ze on zalatwia sprawe. ja mieszkam w mieszkaniu i kiedy kupowalam mojego psa naczytaalm sie internetowych porad jak to berneczyk KONIECZNIE musi mieszkac w domu z ogrodkiem i szwedalam sie z psem po naszym parku po godzinie-dwie, nic nie robiac myslac ze to wystarczy. Moge stwierdzic, ze (nie przesadzajac) 5% wlascicieli bernczykow zapewnia im taki styl zycia jak ja swojemy. mysle, ze Wiktor oferuje na prawde bardzo dobre warunki dla psa tej rasy. mysle nawet,ze bernenczyk bylby dla niego fajnieszy niz bernardyn, bo jest aktywniejszy, ogolnie ejst fajnym psem dla osob, ktore nie maja duzego doswiadczenia trenerskiego lub dla poczatkujacych, ale tez nie zupelnie.
  14. bernardyn na pewo jest spokojniejszy od berneczyka, bardziej molosowaty typ. berneczyki to wulkany energi, tylko sa dosyc duze:evil_lol: bernardyny (nie wiem jak jest we wzorcu) sa wieksze od bernczykow,chociaz niejeden samiec bernenczyka jest postury samca bernardyna, ale przynajmnoej jak dla mnie bernenczyki nie powinne byc az tak duze. naisz koniecznie jesli zdecydujesz sie na bernenczyka, z jakiej hodowli wezmiesz:) i ogolnie przedstaw nowego członka rodziny jesli juz zostanie zakupiony:)
  15. [quote name='Wiktor']Mój pierwszy pies jest psem bardzo tolerancyjnym i zawsze chętnych do zabawy. Jako iż jest on bardzo radośnie nastawiony do ludzi, chcialibyśmy aby drugi piesek pełnił rolę psa stróżującego. Nie żeby był agresywny, ale żeby potrafił wyczuć zagrożenie. Oczywiście zdaję sobie sprawę z odpowiedniego wychowania psa. W lipcu odeszła od nas 11 - letnia suczka, mieszanka dobermana którą wzięliśmy ze schroniska, gdy miała ok 5 lat. Teraz chcielibyśmy szczeniaka rasowego, którego moglibyśmy sobie wychować.[/quote] bernenczyk do domu z ogrodem to fajna opcja, ale tylko jesli bedzie mial zapewniony pobyt z rodziną. Tzn te psy kochaja towarzystwo ludzi i jezeli piszesz, ze bedzie mial jeden godzinny spacer z Tobą to super. ja nienawidze opcji- berneńczyk trzykolorwa ozdoba ogródka. znajomi maja wlasnie taka opcje, choc twerdza, ze kochaja psa bla bla. ale ciagle ich nie ma, sa czyms zajeci, pies nie moze wchodzic za bardzo do domu bo jest ogromny i stanowi zagrozenie dla powaznie chorej babci (50kg kochajacej masy w skoku po buziaka na staruszke to zabojstwo dla owej). maja obdrapane okno w kuchni, bo pies ciagle na nie skacze chcac wejsc do domu. Dla mnie to beznadziejna opcja dla psa takiego jak bernenczyk. spanie w garazu tez srednio mi sie podoba, bo: - berneczyki kochaja byc z ludzmi, a garaz czy kojec jest lepszy dla mniej kontakowego psa. ale: - berneczyk mieszkajacy w domu z ogordkiem prawie zawsze wybiera spanie w ogrodzie, bo w domu mu za ciepło. wiec skoro garaz ma dziure i pies bedzie mogl tam w kazdej chwili wejsc to super opcja na zime (o ile wybierze spanie na dworzu, jesli bedzi wolsl w domu, lepiej zeby spal z wami) bernenczyk bedzie tez tym czego oczekujesz ze wzgledu na strozowanie. Nie sa to psy obronne, ale strozujace czyli alarmuja domownikow głosem. Z reszta ja uwazam, ze jesli ktos chce psa- obronce posesji, to niech zainwestuje po porstu w alarm. moj bernenczyk prawie codziennie zrywa sie z przerazliwym wyciem przechodzacym w szczekanie w sroku nocy (2ga do 4tej:evil_lol:), bo np ktos chodzi po klatce schodowej (mieszkam w centrum Warszawy), i to niekoniecznie na naszym pietrze. ciegle alarmuje jak uzna to za sluszne. jezli postawil bys na te rase wybierz dobra hodowle, gdzie rodzice sa przebadani na dysplazje, i maja porobiene testy charakteru (bernenczyki sa czesto strachliwe, a jest to strasznie uciazliwe, jak molos uwali ci sie na drodze i powie ze nie przejdzie, bo za siatka, obok ktorej przechodzisz szczeka pies, przysiegam ze za nic go nie ruszysz.). obejrzyj dokladnie rodzicow (jesli jest mozliwosc obejrzenia ojca oczywiscie, jak nie to tylko matke), podpytaj o to, jesli sie da sprawdz jak zachowuje sie na zewnatrz poza swoja posesja/mieszkaniem. mozesz bernenczyka uczyc fajnych sztuczek, posluszenstwa (najlepiej od szczeniaka), to bardzo madre i kontaktowe psy, lubia sie uczyc i byc z wlascicielem. ode mnie to tyle, hodowli zadnej nie polece bo nie znam sie na hodowlach. moj jest niestety z pseudohodowli i nie polecam takiej opcji.
  16. O podstawowa ksiazka, to 'sygnaly uspokajajce" ktora tez przeczytalam, a zapomnialam o tym napisac. Chetnie bym przeczytała jakas ksiażke Pani Mrzewińskiej, cos o klikerze, jakbym lepiej znala angielski to moze bym sobie pozamawiala cos o agility(na razie opiram sie na filmikach), ale wlasnie jak mam czas, czas na czytanie to jakos tak mi go szkoda na takie ksiazki, bo wciaz czeka na mnie Gomboriwcz, Nabokov, Hrabal, Proust ( w stronę swanna, ktora bardzo chce przeczytac ale na to trzeba miec duzo czasu, tak samo jak z "Ulisessem" Joyca ktorego zaplanowalam na wakacje). Ale chyba niedlugo kupie sobie cos, co wnosi jakies tezy ktorych jeszcze nie wiem, poloze przy kibelku i poczytam w "wolnej chwili":evil_lol:
  17. [quote name='Katarina']Ale ja nie pisałam ogólnie o ludziach[SIZE=1],[/SIZE] podałam konkretny przykłąd-osobę, która w swoim środowisku pewnie cieszy się autorytetem. Jeśli Międzynarodowy Sędzia Kynologiczny i wieloletnia treserka mająca swój autorski program nt. wychowania psów się mylą i nieznają, to czyich rad ma słuchać taki laik jak ja? Jaką książkę mam przeczytać żeby dobrze wychować swojego psa? Bo pewnie część autorów też głupoty wypisuje... Ciesze się, że mogłam coś wynieść z tej dyskusji... cały czas się ucze i lepiej, że od was niż znajomych ([SIZE=1]którzy to radzą oduczuć mi psa siusiania, wkładając jego nos w kałuże:roll:, a patrząc jak nagradzam psa po każdym dobrym zachowaniu otwierają szeroko oczy)[/SIZE] [/quote] ja tez tak mialam. kiedy moj pierwszy pies zaczalspariwac podstawowe problemy wychowawcze ( nieprzychdzenie, zjadanie smieci, nieaportowanie bla bla), to taka osoba jak ja- wychowana cale zycie z duzym, brazowym kundlem rodem z amerykanskiego filmu gdzie brakuje tylko, zeby pies mowil- zaczelam sie zastanawiac co mozna zrobic by to zmieniec. poszlam na kurs agility i sie zaczelo. ksiazki przeczytalam dwie, nigdy nie bylam na zadnym szkoleniu (oprocz kursu agility), cala moja wiedza pochodzi ze stron internetowych, for, blogow (jak np blog Zofii Mrzewińskiej) itp. porownywanie, wysnuwanie wnioskow, praktyka. ciegle odkrywam nowe poklady wiedzy. i uwazam, ze moj pies niczym sie nie rozni w kwesti wychowania od tego z dziecinstwa, chyba ze tym, ze chce ze mna pracowac/wspolpracowac a nie wyprowadza mala dziewczynke jak niania:evil_lol: az mi sie zachcialo drugiego psa- pracoholika wsrod ras, a teraz juz bymchciala miec trzeciego, zarazona bordeliozą:evil_lol: ale jescze kilka lat:)
  18. Dobra ta pani:evil_lol: mi sie wydaje, ze ta metoda nie jest zla, tylko troche inaczej przeprowadzona. nie wiem czy w ksiazce "aria do mnie" nie byl to jeden ze sposobow, wybaczcie jesli klamie, ale nie czytalam. Tylko raczej takie cos sie robi, zeby zwrocic uwage psa na siebie. tzn mozna uciekac (to jest najlepszy sposob) przywolujac, a jak sie padnie na ziemie to psa na pewno choc na troche to w jakis sposb zainteresuje, ale zeby lezec 20 minut i czekac... to ja juz bym wolala postac, cieplej by bylo:evil_lol:
  19. [quote name='Katarina']Skoro ta metoda jest praktykowana i polecana, to pewnie jest w jakimś sensie skuteczna... Co nie znaczy, że każdy ma z niej skorzystać. Osobiście nie jadłam z psiej miski i mam nadzieję, że się obejdzie :)[/quote] dla mnie to nic nie znaczy, nie wiem przez kogo jest praktykowana i polecana oprocz tej Pani.
  20. Nie, nie o to chodzi, ze na jednego psa zadziała, a na drugiego nie bo kazdy pies jest inny. ja rozumiem jak ktos jje z psiej miski, bo wymyslil sobie tak, zeby zlikwidowac jakis tam problem (jak napisala Junka przykład z onka). ja sama odwalałam takie rzeczy, jak moj pierwszy pies, ktory mial raka, byl stary i kiedy ten rak na te starosc zaczal dawac sie mocno we znaki, a pies nie chcul jesc niczego. gotowanego, polewanego rosołkiem, ludzkim zarciem, saszetek pedigree, nie mowiac o swoim suchym. udawalam wtedy ze jjem jej jedzenie z miski i jak mocno sie tym zachwycałam, karmilam psa widelcem, z buzi jej podawalam byle by zjadła. artykul jest bledny, bo my nie jestesmy psami. i dajemy to psu do zrozumienia ciagle. uczymy go zyc w ludzkim swiecie, tak aby ciagle wiedzial ze jest psem. a tu nagle pancio zaczyna odwalac jakis wilczy rytuał przy misce. antropomorfizujac, ja na miejsu psa bym pomyslala "pojeb*ło go nieźle, wtf?". w ogóle ten artykuł jest bardzo sprzeczny. bo z jednej strony mowi o zdobywaniu autorytetu sposobem hmm "fizycznym", uciekaniem sie do robienia z siebie zwierzecia, a z drugiej strony mowi, ze pies na smaczny kasek powinien sobie zasłuzyc wykonujac jakies polecenie- czyli odwołuje sie, prawidłowo, do relacji przewodnik-pies. tak na prawde, nie jestem w stanie sobie wyobrazic co moze byc skutkiem takiego cwiczenia, jego owocem.
  21. [quote name='Katarina']Z tym jedzeniem z psiej miski, to nie takie głupie. Ostatnio czytałam obszerny art na ten temat (autor: Międzynarodowy Sędzia Kynologiczny Prób Pracy.. więc chyba się zna;)) . Podaje link: [URL="http://www.psyimy.pl/wychowanie_psow/Porady_przy_misce/308,Podawanie_jedzenia/"]Psy, pies, rasy psów, hodowle psów w Polsce - PsyiMy.pl[/URL][/quote] Dobre, dobre, rozsmiszylo mnie to prawie do łez, a w kazdym razie do wytrzeszczu oczu. o przechodzeniu przez drzwi słyszałam, jedzeniu pierwszym, ale o czyms takim nie. Mnie sie zawsze wydawalo, ze pies "żebrze", bo to jest naturalne zachowanie ktore mu zostało od szczeniaka. Moj dorastajacy nastolatek, gdyby chciał ode mnie jedzenie w sensie opisanym przez te Panią, na pewno by zrobil to innym, bardziej drastycznym sposobem niz oczy Shreka:evil_lol: Chyba nawet taki autoryret jak Pani Mrzewińska, by mnie nie przekonał do takiego cwiczenia. Nie wiem jak ta Pani, ale ja zyskuje sobie szacunek psa, "autorytet", posłuszenstwo, poprawnosc wykonywania cwiczen nieco innymi sposobami. Jednye co mi sie tam podoba, to to ze pies na taki kąsek, lub wlasne jedzenie powinien czasem zapracowac wykonujac jakies cwiczenie. Swoja droga, wkladanie wyzebranego kaska do psiej miski jest w mojej sytuacji super pomysłem. Mysle, ze po kilku probach moj border bedzie w pozycji dostojno-posłusznej, kiedy ja jem, siedział przy swojej misce i merdał ogonem:evil_lol:
  22. [quote name='WŁADCZYNI']Lepiej niż panią która pojawiała się w 'Psy koty i kupa roboty' ;) dużo lepiej. Nie ma obsesji puszki-grzechotki a to już ogromny plus:diabloti: Ja uważam że nie powinno być informacji błędnych typu klikanie po jednej sekundzie, jednak porównując z tym co prezentowało DDTVN uważam że jest naprawdę nieźle. Nie zgodzę się że image to podstawa sukcesu - szkoliła i w USA i w UK a tam rynek jest bardziej wymagający, jesc więcej osób szkolących i więcej trenerów do wyboru. edit jednak irytuje mnie to ciągłe mówienie o dominowaniu, a już numer z jedzeniem płatków z psiej michy rzucił mnie na kolana:roll:[/quote] Chyba nie jest az tak wymagajcay, skoro Pani na tym rynku jest okreslana mianem świetnej, a nie zna zasad uzycia klikera (nie trzeba ich znac, ale nie trzeba sie wtedy na ich temat wypowiadac) i kaze jest z psiej miski:evil_lol:
  23. O kurcze, a ja myslalam ,ze jest Polska wersja. jak oceniacie pania trener zaliczana "do najlepszych trenerów na swiecie"?
  24. A kto prowadzi ten program w polskiej wersji? Wlasnie obejrzalam strone z linka. Wiem, ze nie powinno sie oceniac ludzi po wygladzie, dlatego wstrzymam sie :eviltong: mam dziwne wrażenie, ze sukcesem tej Pani, jako "jednego z najlepszych trenerów" jest jej image. na okładkach książek jest stylowa, ma ładne, modne ubrania, super figurę, ładna buzie, szeroki uśmiech, słodkiego kucyka i grzyweczke. na pewno dobrze prezentuje sie w tekewizji, jest medialna. ciekawe ile w tej cąłej jej sławie jest wiedzy i prawdziwego działania, a ile image'u. tzn co sprawia, ze jest taka wyjatkowa. jak nie zpaomne to moze obejrz jakis odcinek tej naszej polskiej wersji.
  25. jak juz jestesmy przy off topiku kupowo-wymiotno-krwawym. Moj uroczy szczeniaczek ma czasemswoje akcje- dorastanie (z tym tez trzeba sie liczyc, samce czesto obsikuja meble, z reszta nie tylko one, do czego zmierzam). Kupilam obie cos swietneo i wygodnego na allegro- ecopufę, moze ktos o tym słyszał. Jest to taki worek z eko skóry wypełniony kólkami jakby steropianowymi. Mozna go dowolnie profilowac, jest bardzo wygodny. niestety z braku miejsca pufa wyladowała w duzym pokoju. i bawia sie, spia na niej psy. Moja urocza suczka kilka razy, odczas zabawy z dwoma pozostalymi sukami, poporstu oznaczała go moczem. Ale ostatnio to chyba Salma sie do niego dobrala, bo kaluza byla ogromna (albo i obydwie). Ide z eco pufa przez przedpokoj i kuchnie do lazienki, neistety zachaczylam o drzwi i caly ten mocz wylal mi sie na spodnie i bluze, na dywan i podłoge. To są takie urocze chwile, kiedy zaczynasz sie smiac, zalmujesz rece, przysiadasz i beirzesz sie do roboty. Moj pierwszy pies mial bardzo twardy ogon i bardzo mocno nim wymachiwal kiedy sie cieszyl, walil po scianach itp. kiedys jak wrocilam z mam do domu ten ogon po porstu sie rozwalil, tak mocno sie cieszyla:evil_lol: na poczatki tego nie zauwazylysmy, ale w domu zaczela robic sie istna rzeznia. sciany pochlapane w pasy krwi, nasze ubrania, wszystko, a pies nic nie czul. Ty optymistycznym akcentem koncze off z mojej strony. sama uwazam, ze jak ktos nie mze znisc brodu, moczu, zapachu odchodow, siersci to nie powinien miec psa, bo pies to zwierze i akie rzeczy sie zdazaja. a tani, maly, nie sikajacy, latwy w utrzymaniu- tak to tylko w Erze.
×
×
  • Create New...