Jump to content
Dogomania

prittstick

Members
  • Posts

    325
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by prittstick

  1. [quote name='michal_sm']Ładnie radzisz.Ale nawet piękne teksty o warunkach itp mogą być mylące .To tak jak na forum czarnych kwiatków należy uważać ,bo hodowcy wiedzą co gadać by wzbudzić czyjeś zaufanie.Zobaczyć czy psy są w dobrej formie(i niekoniecznie wypucowane jak na wystawę)I czy kochają swojego właściciela.Bo co do zdrowia nikt do końca nie jest w stanie przewidzieć jak będzie.[/QUOTE] dlatego warto poznac opinie innych ludzi o danej hodowli, zobaczyc szczeniaki z innych miotow chociazby na zdjeciach (wszak my jako kupujacy szczeniaka jestesmy jakby "laikami" a inny w tym troche siedzą) i najlepiej pojechac nie tylko raz przed odbiorem szczeniaczka. Mysle, ze wszystko jest do zrobienia.
  2. Świat nie jest prosty, jednoznaczny i biało-czarny. Mysle, ze w zadnym kraju pod tym względem nie jest idealnie. Ja Ci moge podpowiedziec tu ogólnikowo, co zrobic, zeby wybrac dobrze (chociaz wiadomo, ze genetyka to loteria mimo dobrych chęci kogokolwiek). Przynajmniej ja tak zrobiłam. Jak juz masz wybraną rasę psa zapisujesz sie na forum danej rasy/grupy i pytasz o dana hodowlę, albo jesli to sie wydaje zbyt zuchwałe (operowanie nazwiskami, wiadomo, że środowiska sa różne, jedni sie lubia inni nie i nie zawsze opinia moze byc obiektywna), to po prostu czytasz forum dokładnie i analizujesz. Szukasz jak najwiecej info, a najfajniej jak mozesz pooglądac rodzenstwo z innych miotow, inne psy z hodowli, a w ogole juz najfajneij jak Ci ludzie sa na forum. Oczywiscie sprawdzasz badania, czy nie było jakichs powaznych chorob w innych miotach danej pary i jak te mioty wyrosły. Koresondujesz mailowo z hodowcą (lub telefonicznie). Widac jak ktos chce Ci wcisnac psa na siłe, jak ktos nie za bardzo sie interesuje Twoimi warunkami itp. jedziesz do hodowli, oglądasz dokladnie warunki w jakich są psy, w jakis są kondycji, jak własciciel z nimi egzystuje, jak sie do nich "odnosi" itd Ale to na pewno było wiele razy pisane na forum. Dla mnie to jest taka oczywista sprawa i kompletnie nie rozumiem jak ktos mógłby nie zrobic takich oględzin, a na przyklad bierze szczeniaka wyniesionego przez płot nie ogladając rodziców, tylko dlatego ze psy z rodowodem. To wcale nie ejst tak duzo zwazajac na fakt, ze wybieramy członka rodziny na jablizsze 10-15 lat. A swiat na prawde nie ejst az tak zły i nie az tak wielu złych hodowli, lub az tak mało dobrych. wystarczy wszystko przeanalizowac, a problemy wynikaja z tego ze ludzie chca wszystko na szybko i myslą, że jak płacą to nie muszą sie namęczyc, tak jakby kupowali drogi telewizor, a nie zywa istote.
  3. [quote name='pinkmoon']W tej chwili jest to utopijne, ale jak inaczej mają się dokonać zmiany, jeśli załamiemy ręce i stwierdzimy że nic nie da się zrobić? Powoli bo powoli, ale ciągle coś się zmienia. Kiedy byłam mała, po ulicach jeździł hycel i wyłapywał bezpańskie psy z którymi nie wiadomo co się działo, razem z kolegami z podwórka braliśmy w takie dni nasze ulubione bezpańskie psiaki (wtedy jeszcze mnostwo tego po podwórkach łaziło) i chowaliśmy się z nimi na cały dzień w lesie żeby tylko nie zabrali, bo to oznaczało śmierć. Dzisiaj oprócz mordowni są też dobre schroniska, które nierzadko są dla zwierzęcia ratunkiem. Kiedyś pójście z psem do weta traktowane było jako fanaberia i rozpuszczanie pieniedzy na bezsensowne wydatki, dzisiaj już nie każdy tak na to patrzy. Może za kilkanaście lat doczekamy się i takiej sytuacji, kiedy w końcu ktoś oprócz nas zacznie się na większą skalę przejmować i tymi problemami które wymieniasz, a które wciąż niestety wymagają konkretnych rozwiązań. No okey, zmienia się, to każdy widzi. Chodziło mi raczej o to, że dlaczego tacy politycy maja przejmowac się psami, równie dobrze mogli by przejmowac sie końmi czy kotami. Oni nie "siedzą" w tym wszystkim tak jak my. Dla człowieka, który sie na tym nie zna to ne jest taki łatwe. A i ludzie wola regulowac sprawy biednych dzieci, bezdomnych niz psów. Lub przenzaczac na nie jakas kase. Dlatego takie szczególy jak romnazanie psów i obowiązki z tym związen powierzone są grupie psiarzy, którzy tworza swoj związek. Bo innych ludzi psy tak bardzo nie obchodza. I wszystko trzeba regulowac samemu, stosowac sie do praw które ta grupa utworzyła. Szkoda, ze wewnatrz tego zwiazku jest bagienko. Ale nie mnie sie w to mieszac, chyba sama w to nie wierzyszz:evil_lol: jakkolwiek uregulowanie tych wszystkich kwesti wydaje sie ralne w dalekiej przyszłosci, małymi krokami i ciezka i długa droga, tak to jest taką bzdurą, ze trzeba to na wieki wieków pozostawic w swarze czyichs marzen:lol:
  4. Basia Z. Piszesz, ze na słowo "hodowca" zapala ci sie ostrzegawcza lampka, bo przez nich zapełnione sa schroniska. Wez pod uwage, że wiekszosc psów w schroniskach to psy z łańcucha, szczdeniaki psów z łańcuchas, psy wyrzucone przez ludzi, psy błąkajace sie długi czas gdzies, rozmanzajace sie z innymi "dzikimi" psami its. Wiekszosc psów w schroniskach to kundle z dziada pradziada. Oczywiscie są tez psy z pseudo, dzieci psow z speudo, psy z rodowodem i dzieci tych psów. Dlaczego neid rażni Cie słowo "chłop ze wsi", "rodzina z dziecmi" itd? tylko akurat słowo "hodowca"? Np Twoim marzeniem jest aby przez rok zadna suka nie dostała cieczki. A moim jest, żeby więcej psów bezdomnych usypiano. Nie moge patrzec jak w schroniskach siedzą schorowane, stare psy, na których leczenie nie ma kasy i od lat nikt nie chce isc adoptowac. Psy agresywne, które jesli juz ktos je wezmie to czesto wracają, bo normalny Kowalski nie da sobie rady szkoleniowo z takim psem. I potem takie psy widze na dogomani jak ludzie za wszelka cene chca ratowac im życie, zbieraja kase na leczenie psa, który byc moze nigdy nie znajdzie domu, albo zdechnie po prostu za kilka lat. Według mnie (jakkolwiek to okrutnie brzmi, bo przeciez każdy ma prawo do życia) powinno się czesciej psy ze schronisk usypiac, zostawiac rpzy zyciu i ratowac te najzdrowsze, które maja REALNE szanse na znalezienie domu w niedługim czasie. A psy rasowe, z rodowodem powinny kupowac osoby, które maja świadomosc co biorą, a wybór rasy jest podyktowany wiedzą, (nawet nie kokiecznie wieloletnią) na jej temat i jest ona świadomym wyoborem "chce psa tej rasy poniewaz jest taki i taki, będę z nim robił to i to a jego predyspozycje pokrywają sie z moimi mozliwosciami i oczekiwaniami". Tyle. Mówienie, że powinno się wprowadzic Wielki Zwiazek Opieki Nad Zwierzetami, ktory zapanuje nad tym wszystkim, że politycy powinni wprowadzic konkretne ustawy, aby uregulowac to wszystko jest dla mnie troche takim marzeniem małego dziecko. Bo tak na prawde NIKT się nie przejmuje psami, myslicie ze kogos oprócz Was to obchodzi? jak 80% ludzi w Polsce rozróżnia tylko rasy jamnik, wilczur i foxterrier? A Wy chcecie regulacji dotyczacych schronisk, ZK, psow agresywnych i wielu wielu innych. Wiem, że to przykre, ale czy nie mam racji?
  5. [quote name='Basia Z.']Ja psy rasowe kocham tak samo jak kundle i tak samo im współczuję. Też kiedyś marzyłam o pięknym rasowym psie konkretnej rasy ale jak patrzę w oczy sieroty, który nie rozumie dlaczego jest gorszy i niechciany to wiem, że nie zrealizuję swojego marzenia, bo sumienie mi nie pozwoli. I proszę mi nie mówić, że "rasy po coś zostały stworzone", proszę mówić to tym debilom co je hodują i kupują niby z miłości do tej właśnie konkretnej rasy i żeby żyły zgodnie z przeznaczeniem. Wystarczy sie przejść po osiedlach i popatrzeć jak husky siedzą na balkonach półtora metra na metr i wzdychają do trawnika albo wychodzą na spacerek na metrowej smyczy dookoła bloku. Spasione beagle przychodzą do mnie obcinać poprzerastane pazury - psy, które powinny dużo biegać. I to są psy rodowodowe z hodowli. Więc pytam sie kto tym ludziom te psy sprzedał w takie warunki? Kim jest hodowca z rzeszony w związku - miłośnikiem rasy ? wiadomo, że psów rasowych w tych czasach nie kupuja tylko ludzie, którzy wykorzystuja ich pierwotnie ukształtowane przeznaczenie. czyli np border collie nie kupuja tylko pastrze, jakichs terrierow tylko mysliwi itd. tez przerazaja mnie haszczaki i beagle chodzace po moim parku na flexi. Nie musze byc mysliwym, żeby miec beagla. Moge go miec, ale musze mu zapewnic odpowiednia dawke ruchu i wysiłku umyslowego, np jakies tropienie. MOge to robic zupełnie amatrosko i dla siebie. Ale pies wtedy będzie spełniony, bo kazdy pies czy to kundle czy konkretny rasowiec musi miec jakies zajecie psychiczne i fizyczne. Ja kupilam sobie border collie. Czy pasie? nie. i nigdy nie bedzie bo na to nie pozwole, dlatego że nie mogłabym mu potem zapewnic tego systematycznie. chciałam psa, z którym bede mogła sie bawic we frisbee, połsuszenstwo sportowe bądz agility i robie to z nim codziennie i pies jest szczesliwy. Dlatego własnie wybrałam tę rasę, bo odpowiada mi psychicznie ale tez wizualnie, chociaz przede wszystkim psychicznie. Dlatego nie brałam kundelka ze schronisku po przejsciach (ktory moze jakbym dobrze poszukła miałby potencjał tj poped łupu, aport na ktorym sie bazuje przy szkoleniu takim jak ja je widze). Ale chciałam psa o okreslonych cechach charakteru, o okreslonych predyspozycjach. Dlaczego? bo szkolenie swojego psa to moje hobby. I nie chciałam sie meczyc kilka lat, albo i do konca zycia nad psem lekliwym badz agresywnym, nad psem po przejsciach. Mam prawo wyboru i nikomu nie wolno mnie osadzac. Tu by należało zacząc. Nie kazac pokastrowac wszystkie psy rasowe, zeby sie juz nie mogły rozmnazac, te piekniusie pupilki do ozdoby i szpanu. Tylko jakby każdy człowiek miał swiadomosc jaka rase bierze do domu, jakie ta rasa ma wymagania i zapewnił by jej to, czego potrzebuje- wtedy wszystko było by o niebo lepiej. Wiesz co, jestes przesmieszna. Ty na prawde nie masz o niczym bladego pojęcia. Rozumiem, że hodowca ma pracowac charytatywnie i jeszcze dokladac kupe kasy do tego, zeby jakas rodzinka mogła miec szczeniaczka. nawet sobie nie wyobrazasz jak mnie wkurza takie idealistyczne pojęcie dobrej duszyczki na tym złym swiecie, ktora to wszystko by rozdała za darmo do dobrych i uroczych ludzi i uratowala rpzy okazji caly swiat od tych nieszczesc. Kup sobie bilet do Afryki i pojedz na misje i ratuj dzieci, a nie produkujesz taki stek bzdur. Moze bys w takich warunkach zrozumiala jakie masz kretyńskie i kompletnie niezgodne z rzeczywistoscia idee. I nie wiem czemu hodowca ma odpowiadac za to, ze ktos nie upilnowal psa i ten mu zwiał... ale to juz pomine. Ja koncze wywody w tym temacie, sorry ale mnie poniosło, bo takie wypowiedzi mnie przyprawiaja o gorączke z wściekłosci. mam lepsze rzeczy do roboty, niz sie tu produkowac na temat bez sensu. Niech kazdy bierze co chce, tylko niech wie co bierze i niech potrafi temu sprostac. albo niech zostanie misjonarzem i ratuje ten żły świat od bródnych pieniedzy. Wtedy bedzie anarchia i wszyscy beda zyli ługo i szczęśliwie.
  6. [quote name='Basia Z.']ZK nie jest "nieudolną instytucją", tylko instytucją skupiajacą takich własnie ludzi jak ta hodowczyni - takich właśnie"przyjaciół" i "opiekunów" zwierząt. Ludzie którzy kochają psy i leży im na sercu ich dobro nie rozmnażają ich w czasach gdy przykładowo w samej Łodzi jest w schroniskach może 2000 biednych, cierpiących psów, których nie ma kto przygarnąć a reszta jeszcze niepozbierana biega po ulicach głodna i wystraszona albo leży w rowie i zdycha boleśnie z przetrąconym kręgosłupem albo połamanymi łapami. A w koło mieszkają tysiące "miłośników" psów-"dobrych" ludzi, którym się dobrze powodzi ale jak postanawiają mieć psa to nie wezmą biedaka z ulicy czy ze schroniska tylko idą do takich właśnie oprawców-hodowców i zanoszą im pieniądze w nagrodę za to co robią i na zachętę, żeby produkowali jeszcze. I tak w radosnej, beztroskiej podłości produkuje się na świat bezbronne i niczemu niewinne psy nie przejmując się, że aby dla tych nowych tysiecy które się rodzą znalazło się miejsce na świecie to tysiące tych które już przecież urodziły sie wcześniej i jeszcze tak niedawno też były rozkosznymi szczeniaczkami muszą umierać w pseudoschroniskach-mordowniach,masowo być zabijane przez ludzi mówiacych "to tylko pies" a w niedzielę chodzących do kościoła, muszą zagryzać się nawzajem w ciasnych klatkach, muszą ginąć pod kołami samochodów, ginąć w walkach psów, z braku odpowiedniej opieki pozostawione same sobie bo nie ma dla nich miejsca na tym okrutnym świecie. Moim utopijnym wielkim marzeniem jest, żeby przez najbliższe pięć lat ani jedna suka na całym świecie nie dostała cieczki i żeby nie urodził się ani jeden pies nawet najbardziej rasowy i najpiękniejszy. Niech nareszcie ludzie zaopiekują się tymi które już są, pragną żyć i z tęsknotą w sercu, smutnymi oczami wypatrują swojego opiekuna. A tym nierobom najczęściej pozbawionym wykształcenia i chęci do uczciwej pracy, którzy kupują sobie kilka czy kilkanaście suczek żeby je gnębić, eksploatować i tym się żywić życzę, żeby zobaczyli jakimi są nieudacznikami i pasożytami, żeby zastanowili się do czego się przyczyniają i po co tak naprawdę żyją i życzę im prawdziwych ludzkich wyrzutów sumienia. A tak wogóle to psy powinny być wyłącznie za darmo.[/QUOTE] :crazyeye::crazyeye::crazyeye: przepraszam, ale po coś psy "stworzono". Jeżeli ja chcę miec psa, który będzie pasł, trenował jakistam sport, tropił, robił obronę sportową, jeździł na polowania to sięgam po daną rasę. Bo po co powstaly psy, jak nie po to aby pomagac człowiekowi? Czy uważasz, że będzie fair jeśli farmer z anglii majacy wielkie stada owiec nie wyhoduje sobie border collie po określonych rodzicach majacych okreslone pasterskie cechy, tylko wezmie kundelka po przejsciach z niewiadomo jakim charakterem? Czy myśliwy nie weźmie jakiegos wyżła po określonych rodzicach mające określone cechy przydatne w polowaniach, tylko będzie musiał wziąc psa ze schroniska/ ulicy tylko po to, żeby mu pomóc? Nie rozumiem Twojego podejścia, przecież rasy psów po coś zostały stworzone, a Ty im chcesz teraz odmówic prawa bytu dlatego, że na swiecie jest tyle kretynów, którzy nie potrafili psa dopilnowac/ rozmanzali tak po prostu bez rozmysłu? oczywiscie nie odmawiam niczego kundelkom, ale kundelek nie będzie nigdy pasł jak border, tropił jak beagle itp (oczywiscie sa perełki, ale ile?). Jeżeli ja chce psa do "czegos" (jakiejs okreslonej pracy no i do kochania na pierwszym miejscu) to kupie sobie psa rasowego, z rodowodem z dobrej hodowli po okreslonych przodkach i nikt mnie nie moze nazwac snobką, ani nikt mi nie moze tego odmówic. Pomijam fakt, że nie cierpie wystaw i "maniakalnych" wsytawców, ale równie mocno wkurzają mnie maniakalni obroncy pokrzywdzonych i ucisnionych, ktorzy chca pomoc za wszelka cene, kosztem wilopokoleniowej pracy hodowlanej pasonatów, ktorzy tworzyli rasy. Nie ma co, wybijmy wszystkie psy rasowe, po co nam one, przeciez tylko do szpanu na wystawach. Taki jest właśnie świat, zawsze są odstepstwa od reguły, wyjatki. Nie lubie ZK, ale jesli chcę miec miot, to jest to jedyny związek w POlsce, ktory podlega pod FCI i jesli chcę musze sie trzymac jakichs reguł, żeby porządek został zachowany (miot zarejstrowany, rodowody potwierdzajace pochodzenie i tak dalej). Tak samo jesli chce jechac na zawody np obedience, to musze zostac cżłonkiem ZK, wpłacic składkę, załatwic wszystkie papiery i moge pojechac na zawody bo to ZK je organizuje. Wiec zawsze ejst taka zasada, że jesli cos chcesz to cos musisz. Dlatego rodowody mają sens, a że zawsze trafiaja się w przyrodzie odstepstwa od reguły, to pojawi sie taka handlara pod patronatem ZK i bedzie miala rozmnazalnie yorkow. Nci na to nie poradzę. Gorzej by było jakby te odstepstwo stało się regułą... ale nie siedze w tym więc nie wiem... moze juz sie tak dzieje.
  7. Widac, ze fajny poziom tam mają:p ja z Warszawy, tu tez jest troche dobrych osób. Ale to raczej dylemat w stylu nie "do kogo" tylko "no isc czy nie isc w koncu":evil_lol:
  8. [quote name='Apbt_sól']a ja znalazłam taki folimik - 16 misieczny bokser [URL="http://www.youtube.com/watch?v=svkq1jAHqLo"]YouTube - LORD 16 months[/URL][/quote] O kurde, ale mi cos takiego podoba. No, normalnie mi sie marzy IPO z moja borderką, nie wiem od kiedy:evil_lol: Wiadomo border nie bedzie jak malinka, ale łup jest fantastyczny (szczególnie faza- rozerwac ofiare). Po co Wy takie filmiki wklejacie, tylko mnie kusi:evil_lol:
  9. Aha, to przepraszam. wywnioskowałam, ze została na zawodach otruta. W kazdym razie, starsznie współczuje, nawet nie ejstem w stanie sobie wyobrazic co czujesz:shake:
  10. O kur*a. Została otruta na zawodach? Starsznie, ale to strasznie współczuje. Musi to byc okropne uczucie, tym bardziej, ze czekałas tyle na psa, a psiak był młodziutki. okropnie mi przykro, mimo ze sie nie znamy:-(
  11. york 13 kg????:crazyeye:moj border collie tyle waży... no chyba, ze jest taki spasiony, ale pies wazacy 13 kg, ktory docelowo ma wazyc 3kg- to musi byc nadwaga na skale ksiegi rekordow guinessa:evil_lol: jakos nie chce mi sie w to wierzyc...
  12. Zastanawiam się nad zakupem tej karmy (wersja rybna raczej). Moje psy sa na Orijenie i jakos jestem przyzwyczajona do niskiej zawartosci węglowodanów. Takie zestawienie: Orijen Adult: białko min.42%, tłuszcze max. 16%, węglowodany max.18% Wolfsblut wild Pacific: białko 28%, oleje i tłuszcz 17%, węglowodany 32%. Nie chce, zeby mi pies na tym przytył, bo dopiero na Orijenie pozbyłam sie u niej tej grubszej skóry na żebrach (pies zawsze miał mase ruchu, treningów itp, ale ta skóra na zebrach była nie do 'zdarcia":evil_lol: co m,nie bardzo dziwiło i dopiero na Orijenie zeszła). Tez na orijenie ładnie sie "zarysowąły" mięśnie, psy maja super siersc, apetyt, duza ilosc energi i wszystko jest ok. Ale co jakis czas zmieniam smak karmy, czasem kupuje rybną i tak sobie spojrzałam na ten wolfsblut. Czy ktos z Was moze mi wyjasnic czy ilosc tych węglowodanów i tłuszczy jakos u Waszych psów wpłyneła na wagę? PS: oczywiscie intersuje mnie, jak napisąłam tylko karma wild pacific, psy sa zazwyczaj na Orijenie z kurczakiem, a co jakis czas dostaja surowa jagniecine zamiast karmy do tego papki owocowo-warzywne, wiec jak zmieniam rodzaj bialka w karmie to na rybne.
  13. No Ty nie wkładasz, ale inni wkładaja kase, która będziesz na psa zbierac. A mozna by te kase włozyc w inne psy, które predzej znajdą dom. Ja bym sie bała wyadoptowac takie psa, bo to jest praca na lata. a nie na tak, hop siup- bedzie szkoleniowiec i sprawe załatwi. A potem znajdziesz mu dom, z doswiasdczonym przewodnikiem, który bedzie umiał te prace kontynuowac? na prawde myslisz, ze taki dom sie znajdzie i ktos z pełna swiadomościa weźmie takiego psa i bedzie z nim pracował, trenował weight pulling i inne bajery dla bullowatych? błagam... i tak domów jest mało (tym bardziej dla bullowatych), a wiekszosc to zwyczajni ludzie, którzy chca uratowac jakas bide i i tak czesto te bidy wracaja do schronisk z duzo bardziej blahych powodów jak np szczekanie w mieszkaniu, sikanie po meblach itp. ja bym sie po prostu bała wyadoptowac takiego psa, bała bym sie o bezpieczenstwo jego przyszłych włascicieli. A to, ze znajdzie sie odpowiedzialna osoba o twardym charakterze, opanowana, doswiadczona w pracy z psami, ktora jeszcze do tego bawi się w psi sport... bajki to nie rzeczywistosc.
  14. Ale ja nie twierdze, ze nie da sie go wyprowadzic na prostą, nic takiego nie napisałam. Mówie tylko, że za duzo jest takich psów w schronach i zajmuja one miejsca innym psom... Wiem, ze uspianie psow nie jest fajne, ale w polskich schroniskach jest taki burdel, ze m.in jakas ostrzejsza selekcja mogla by zaprowadzic porzadek. Zastanow sie- jest tyle bardziej zrownowazonych psów, a Ty marnujesz mase czasu i kasy (ten poszukiwany szkoleniowiec raczej nie popracuje charytatywnie, a nawet jesli moglby te prace przeznaczyc na nauczenie innego psa schroniskowego podstaw posluszenstwa na przyklad) na nieprzewidywalnego i agresywnego do ludzi pitbulla. mogla bys te kase i ten czas wlozyc w 3 inne psy... dla mnie- w warunkach schroniskowych, ten pies jest do uspienia, gdyby byl u kogos w domu (DS)- czemu by nie probowac wyprowadzic go na prosta.
  15. takie psy powinny byc uspiane. sorry, ale nie ma według mnie dla nich miejsca i czasu w Polskich schroniskach. w ogóle nie ma w nich miejsca, a poswiecanie czasu na ratowanie takich psów zabiera czas innym psom, które ze względu na swoj bardziej zrownowazony charakter mogly by znalesc domy. swoja droga chciałabym zobaczyc jak z TAKIM psem radzi sobie skzoleniowiec po kursach korespondencyjnych lub jakis "specjalista-behawiorysta" :D
  16. Pies pewnie będzie mial docelowo jakos 53cm max. Dla psow tej wielkosci kupuje sie klatke rozmiar IV. Poszukaj w internecie jakie są wymiary tej klatki i zrob takie moze.
  17. Nie wiem, zbyt malo informacji napisałas o jego socjalizacji. Ale takie szczenkanie na wieksze psy, stada dzieci czy krzyczace dzieciaki wyglada na klasyczne szczekanie ze strachu. Moze jednak zbyt mało tych kontaktów bylo plus to ze pies jest jednak mały. Chociaz na tych dzieci tez bym sie bała:lol: Pies nie musi lubic wszystkich psów, nie musi sie chciec z nimi bawic i to jest normalne. Powinnas zadbac przede wszystkim o pozytywne skojarzenia z sytuacjami, ktore go stresują. Np dawanie smakołyków w obecnosci duzych psów, najpierw jak psa z daleka zobaczy, potem jakies pozytywne kontakty ze zrownowazonymi wiekszymi psami. i tak dalej, znajdziesz tu duzo tematow o oswajaniu strachliwego psa ze swiatem:p
  18. Co ten XXI wiek zrobił z ludzkimi mózgami. Wege-zwierzęta... moze zapytaj swojego psa czy taka wege-ideologia mu sie podoba, zanim wcisniesz mu swoją? A udawadnianie, że pies nie jest mięsożerny i że wegetarianizm na pewno mu wyjdzie na dobre, to to samo co udawadnianie ludziom, ze Michael Jackson nie przeszedł żadnej operacji plastycznej (takie kwiatki tez słyszałam):evil_lol: Wez sobie sklonuj posladki i przeszczep na czoło skoro chcesz byc taka eko-bio-nowoczesna:evil_lol:Sorry, ale ten caly temat jest tak kretyński, ze po prostu polemika z tym nie ma sensu. Moze, jezeli tak bardzo nie rozumiesz co jest nie tak w wege-psach, postaw sie na ich miejscu psa, takie uruchomienie wyobrazni zawsze jest najlepszym środkiem do zrozumienia cudzych uczuc. Wyobraz sobie, że nie umiesz mówic, jestes ideologicznie i fizycznie zdeklarowanym wege, a Twoj pies (tzn Twoj Pan) kaze Ci jest tylko surowe mięso i podroby. fajnie? jak juz kazdy ma prawo do życia, kazde życie jest równe, to dajmy tez tym, ktorzy nie mowia w naszym języku szanse wyboru, tego co chca jesc...
  19. prittstick

    Slalom :[[

    [quote name='Mokka']W ostateczności mozna też włożyć kawałek kiełbasy w skarpetkę, ale wtedy wypadałoby zawiązać skarpetę na supeł..[/quote] Przepraszam, ze się wtrącę, ale miałam tu taką ciekawą wizualizacje w głowie:lol:Moja Salma biegnąca do skarpety z kiełbasą, połykająca całą skarpetę:evil_lol:Na szczęscie jest naturalnie nakręcona na piłki:p A tak juz na serio, to ja osobiscie z takim psem jakby to powiedziec niewkręconym jeszcze w trenowanie czegokolwiek na wyzszych obrotach, zaczeła bym od podstaw zupełnie. Czyli zanim zrobie mi do niczego nie potrzebny slalom, ktorego pies nie rozumie i nawet nie za bardzo chce robic, to zaczęła bym od uwarunkowania psa na moj głos "chwalacy" nagradzajac przy tym zarciem, zrobiła bym (zakladajac ze to pies totalnie nie zabawakowy do tego juz starszy) wysyłanie do targetu, bieganie razem z psem czyli wszystko na sucho, zrobiła bym tak jak wszyscy wyzej pisali z ta miską do ktorej wysyłam, potem dodala bym bieganie obok psa jak on biegnie do miski. Jakby to umiał i rozumiał przede wszystkim, to zorbiła bym tę akcję z saszetką w ktorej jest zarcie. Dawała wyjadac z saszetki smakołyki, wysyłała do otwartej saszetki tak jak wysyłalam do miski, potem do saszetki zamknietej (tu jest spore prawdopodobienstwo, ze pies zacznie ja rozrywac bo bedzie juz tak bardzo chcial zarcie, a to dobry krok do nauki szarpania), a potem rzucala bym saszetke zamkniętą. w miedzyczasie probowala bym uczyc psa podążania za uciekającym łupem. Masz chyba małego psa, więc możesz pociąc polarowy koc na jakies 4 paski, zwiazac, tak zeby te paski lataly w taki X i przywiazac to do długiego sznurka, troche sie tym samemu pobawic przy psie, pomachac, potem szurac tym po ziemi w taki jakby zygzak, ale nie wcisakc psu na siłe w morde, tylk oruchem od psa, zbey to uciekało energicznie, jednoczesnie tak by powolny pies nad tym nadażał. Jak sie tym zainteresuje to masz ogormne szanse ze cos z tego będzie. jak nie uda się z zabawaki to trudno, opcja z saszetka musi sie udac. I dopiero jak pies załapie zasady nagradzania, wysyłania do nagrody, to zaczac z tym slalomem czy jedna hopka. Ale to tylko taki moje osobiste dywagacje, "na logike". powodzenia:)
  20. Mnie to wygląda na porzadne braki w socjalizacji. Pies sie po prostu boi wiekszych od siebie psów i dlatego na nie szczeka. Czy jak byl szczeniakiem to mial kontakt z przyjaznymi, doroslymi psami? moze jakis zrobil mu krzywde? Czy moze byl izolowany od obcych, szczegolnie wiekszych psow, brany na rece? Wlasciciele malych psow maja troche gorzej, bo musza zadbac o socjalizacje swojego docelowo malego psa z wiekszymi psami, a jednoczesnie musza uwazac, bo jednak takiemu maluchowi łatwo jakis rozbawiony pies moze niechcacy zrobic krzywde w zabawie. Dlatego warto sie spotykac z osobami majace zrownowazone, dobrze wychowane i ulozone psy, zeby mniejszy pies mogl poczuc sie pewnie wsrod psow 10 razy od niego wiekszych i potem nie mial takich jazd jak obszczekiwanie ze strachu kazdego psa. Ja spotkalam tylko jeden jedyny raz normalnego własciciela yorka. Bylam z dwoma psami na spacerze, szedl pan z yoreczką, ja sobie siedzialam na lawce, psy grzecznie siedzialy bez smyczy, pan podszedl z yorkiem tez bez smyczy i suczka od razu przylepila sie do mojej wiekliej berneńki, bez zadnego strachu i z zachowaniem wszystkich psich zasad kultury osobistej i uprzejmosci sie zapoznały. Potem kilka krokow dalej to samo zrobiła z amstafką, a to juz przesżło moje najsmielsze oczekiwania. zero strachu, szczekania, paniki ze strony wlasciciela, do tego kultura osobista pana i psa, takich psow ze swieca w reku szukac, a wsrod yorkow to juz na prawde jakis relikt. :p
  21. Na pewno jeszcze troche urosnie, wiec przyjmij docelowo jakies wieksze o 5-10cm rozmiary psa (10 raczej juz nie urosnie, ale lepiej miec więcej niz mniej). Buda powinna byc na tyle przestrzenna, zeby pies mogl w niej normalnie stanac i obrocic się, ale na tyle "mała" zeby traktowal to jako azyl/nore, a nie wielki kojec. Wiec pewnie z 5cm wyzsza niz docelowa wysokosc psa (do czubka głowy) i troche szersza niz docelowa długosc psa. Przynajmniej ja bym tak robiła...:p
  22. nie powinnas jej dopadac i gonic, tylko jej uciekac. Mni chodzilo o cos takiego ,ze retrievery to aportery (ale sie zrymowało) i jak cos rzucisz to one to przyniosą, tak po prostu, a potem znowu za tym pobiegną i znowu to przyniosa. Bordery tez tylko w inny sposób... Dlatego, ze inaczej pracowaly retrievery i co innego robią bordery. I inaczej ten łup działa jakby. Bardziej to wygląda tak, ze border wciska ci zabawke w rękę, zeby się psozarpac, chociaz to zalezy jak był uczony. Jezeli byl uczony aportowania poprzez szarpanie, to tak. W ogóle retrievery chyba mniej lubia sie szarpac a bardziej wlasnie zaaportowac, przyniesc przedmiot i o tym mowilam. nie umiem tej roznicy inaczej wytłumaczyc, sorry. W kazdym razie sa to dwie rozne rasy, chociaz obie energiczne i skore do zabaw i nauki. Zastanow się, ktorej z tych ras sprosta twoja wiedza i doswiadczenie. czy bedziesz umiala odpowiednio je poprowadzic i nie chodzi tylko o nagradzanie za dobre itd, ale wieksze niuanse w charakterach niz to co pisza w ksiazkach o szkoleniu pozytywnym
  23. [quote name='Shetanka']Przecież w agility można motywować psa na smaki ;) A to, czy pies będzie lubiał zabawki wcale nie zależy od rasy (no może trochę), ale głównie od tego, czy nauczysz Go od szczeniaka że zabawki są fajne :p[/quote] Raczej zalezy. Wiadomo, że szczeniaki lubia sie bawic i przeciagac, ale jednak łupowosc to łupowosc. Nie kazdy pies to ma, po prostu. Nie dla każdego będzie to najwieksza nagrodą. Nie kazdy pies bedzie tak samo aportowal, nie kazdemu to tak samo przyjdzie itd, takie jest moje zdanie. co do tych ras, to rzeczywiscie sa bardzo różne nigdy nie polecam nikomu border collie, tym bardziej obcej osobie, ale jesli myslisz o sporcie, o psie energicznym, chetnie współpracujacym, ale jednoczesnie nie masz duzego doswiadczenia, ani nigdy nie prowadzilas psa, ktory mialby wlasnie takie cechy, to mysle, ze border taki bardziej showowy, spokojniejszy z miotu bylby dla ciebie dobry. Nie mowie, ze flat nie ma tych cech, ale jednak (chyba) retrievery maja taka skołnnosc do węszenia, albo wyczuwania czegos w wietrze:evil_lol: to moze byc niefajna cecha, jesli bedziesz chodzic z psem na wedrówki do lasu, poza tym tak z obserwacji (nie potwierdzone naukowo) wydaje mi sie, że retrievery to psy bardziej aportujace a bordery aportująco-szarpiące się:lol: Nie wiem, czy rozumiesz o co chodzi, ale np labrador woli pobiec za rzucona zabawką i ja zaaportowac, a border ja dopasc, rozszarac (poszarpac sie nią z Tobą). Ogólnie border wydaje mi się bardziej taki zwinny i opływowy, ale flaty to tez cudowne psy, chociaz własnie zupełnie inne. Wiec ja sie moge o nich wypowiadac tylko z wiedzy teoretycznej albo na podstawie napotkanych/poznanych psów, a bordera mam jak i znam kilka troche lepiej niz powierzchownie. Nie jestem zadnym ekspertem, ale jednak fajniej jest mowic o czyms co się ma w domu, jak ktos chce sie czegos dowiedziec.
  24. No, ale jak mozna wziac ponad 100zł za obejrzenie języka i powiedzenie, że albo sie sam zagoi, albo trzeba np czyms posmarowac. Przeciez nie dadza Ci psa na stół, nie podłącza do kroplówki z takiego powodu. Wiem, że osoby majace przekłuty język muszą ciagle nosic kolczyk, a wyjmowac tylko na chwile w celu oczyszczenia, bo po kilku godzinach nie będzie już dziurki. Wiec jezyk szybko sie goi, może u psa jest inaczej, ale raczej nie jest to jakas drastyczna różnica.
  25. Myslę, że za obejrzenie języka nie weźmie więcej niz 20zl... Jeszcze mi sie nie zdażyło z taką drobna rzecza isc do wterynarza i zapłacic min 100zl, chyba ze to obowiązkowe szczepienia, a mieszkam w centrum Warszawy, więc juz nie przesadzajmy z ta drozyzną... Moze warto zmienic weterynarza skoro tamten był do d.
×
×
  • Create New...